gucio60
30.07.10, 10:59
Kaczyżskiego przytłacza świadomość, że mógł przeszkodzić
katastrofie. Mógł ale nie zrobił i posłał bliźniaka na
pewną śmierć. Ta trauma będzie mu towarzyszyć do końca jego dni.
Skończy w wariatkowie albo w ziemi, zaraz po odejściu matki.
Można go w poczuciu jego winy zrozumieć ale nie wolno dopóścić do
władzy.
W swojej desperacji, nie mając dla kogo żyć, otaczając
się podobnymi straceńcami, vide Macierewicz, o. Rydzyk i inni, gotów
jest pociągnąć w otchłań wszystkich. To niebezpieczny stan
psychiczny dla otoczenia. Ten człowiek stracił, których kochał wedle
jego słów i nie ma nic więcej do stracenia. Bez bliźniaka, jego
życie mało jest już warte. Rzucane oskarżenia, są dla niego chwilową
ulgą jak zastrzyk z morfiny dla wijącego się w bólu.