agnostic5
09.09.10, 11:06
Płacimy jedne z najwyższych podatków w Europie, podatek liniowy obiecany przez PO w 2005 - został porzucony, gdy większość naszych sąsiadów, poza Niemcami, już go wprowadziło.
Tymczasem - nie można liczyć na służbę zdrowia - niby bezpłatny poród, a za znieczulenie trzeba płacić dodatkowe 650 zł, na emeryturę nie ma co liczyć, bo ZUS nie przekazuje kasy do OFE, o czym się w ogóle nie pisze, weterani wojenni z Iraku żyją na skraju ubóstwa, autostrad żaden rząd nie jest w stanie wybudować od 20 już lat, absolwenci wyższych uczelni nie mogą znaleźć pracy, załatwienie jakiejkolwiek sprawy w polskich urzędach - to tony papierów, zszarpane nerwy i utrata kupy czasu, powodzianie nie mogą się doprosić obiecanej pomocy. Tymczasem największa partia opozycyjna zajmuje się stanem swojego prezesa i wypadkiem lotniczym, mniejsza partia opozycyjna rozgrywa piarowsko kwestię Kościoła. I tyle. Zastanawiam się w takim razie - po co nam takie państwo? Po co nam ta armia urzędników? Na co, do cholery, płacimy podatki, skoro i tak później musimy płacić za wszystko dodatkowo?
Dziwny jest ten kraj.