Gość: krzys52
IP: *.proxy.aol.com
21.02.02, 07:04
.......Witaj TaTam
....Dziekuję, za miłe słowa. Ja także z przyjemnością przeczytałem Twój list,
choć jakże różny mam pogląd na odnośną propozycje legislacji. Na temat samego
homoseksualizmu niewiele więcej mogę dodać. Ponadto nie jestem pewien czy jest
to właściwy moment do prezentowania poglądów na homoseksualizm jako taki,
podczas gdy idzie o prawne rozpoznanie homoseksualizmu – o piekę prawną w
konkretnych przypadkach.
....Jak mają się powyższe dążenia do sugerowanej legalizacji adopcji, przez
homoseksualne pary – nie wiem. Na razie mowa jest o czymś w rodzaju konkubinatu
pod którym to pojęciem zmieszczą się także związki homoseksualne. Przy czym
osobiście nie mam lęków przed postępującym ponoć prawem do adopcji. Co do tego
mam jednak obiekcje. Choć nie całkiem pokrywające się z Twoimi czy Kagana.
....Polemizować z Tobą mogę jedynie na płaszczyźnie racjonalnej. Tymczasem i tu
istotną rolę odgrywają emocje. To że Twoje leki nazywa ktoś fobiami (homofobia)
nie ma większego znaczenia - lekowi uzasadnienie nie jest potrzebne. Podobnie
ktoś inny mógłby zarzucić mi brak instynktu samozachowawczego (taka “odwrotność
leku”, powiedzmy - czyli także coś ze skali emocji). Obok racjonalnej części
jesteśmy także istotami emocjonalnymi, a więc i lęki (wraz z
ich “niefrasobliwymi odwrotnościami”) są w naszym przypadku uzasadnione. Nie ma
się co wstydzić własnego stosunku emocjonalnego do danego zjawiska.
....Jak juz powiedziałem, nie obawiam się wieszczonych strasznych skutków
omawianej tu “legalizacji konkubinatu”. Jeśli tylko sprowadzi się do tych
wszystkich formalno-prawnych historii, które mają miejsce w dochodzeniu
majątkowym czy spadkowym – nie widzę najmniejszych problemów. Ale też nie mogę
przekonać Ciebie byś przestał obawiać się.
....Piszesz, że “społeczeństwo wprowadza prawo po to , aby uporządkować swoje
życie,
żeby przymusic do pewnych zachowań swoich członków, żeby przetrwać.” A ja
zgadzam się z powyższym, ale też nie rozumiem w jaki niby sposób – ustanawiając
odnośne prawo – społeczeństwo, które przecież tworzy prawa we własnym
interesie, mogloby postawić swą egzystencję pod znakiem zapytania. Powiesz mi –
od “rzemyczka do koniczka”, czy “początek równi pochyłej” jest to. OK. Ale ja
mam pytanie – skąd Ty to wiesz? Bo np. w opinii tradycjonalistów zakaz bicia
chłopa pańszczyźnianego, czy niewolnika, miał być początkiem staczania się ku
chaosowi, a (powiedzmy) prawa wyborcze dla kobiet – to juz nawet szkoda gadać.
To było absolutnie!! niedopuszczalne. Owczesne propozycje przemian były w
oczach tradycjonalistów wykroczeniami przeciwko porzadkowi ustonowionemu przez
samego Boga. Podobnie ze wszystkimi przemianami, choćby, na rzecz odchodzenia
kobiety od garów i decydowania o zakresie własnego rozwoju. Skrótowo, każda
propozycja zmiany obowiązującej obyczajowości spotykała się z rozrywaniem szat
i przewidywaniem końca świata. Rozpoznanie prawne homoseksualistów jest, moim
zdaniem, jedynie następną w serii “równi pochyłych”. Strachem na Lachy. To
nic szczególnie zaskakującego w historii walki tradycji z nowym.
....Zatem nie będzie od rzeczy, jak sądze, spytac skad bierze się ta
tradycjonalistyczna pewność, że (znowu) właśnie tym razem to już “umarł w
butach” – adopcja dzieci w celach seksualnych, eksplozja populacji
homoseksualistów oraz szeregu bardzo paskudnych chorób (AIDS), słowem Sodomia i
Gomoria. Skąd czerpią tę wiedzę (o przyszłości!) przeciwnicy odnośnych
propozycji prawnych? Czyzby znowu natchnieni są w Duchu Swietym? Tak jak
wielokrotnie w przeszłości(?)
....Aaa, rozumiem: lepiej dmuchać na zimne bo później będzie za późno –
nieprawdaż(?) Nie bardzo wiem tylko jak kilka procent populacji mogłoby
dopuszczać się tego wszystkiego co jest im imputowane, skoro, to ogroma
większość składa się na społeczeństwo. A ono, jak sam twierdzisz” wprowadza
prawo po to , aby uporządkować swoje życie, żeby przymusić do pewnych zachowań
swoich członków, żeby przetrwać.” Czy sądzisz, że w tym przypadku społeczeństwo
zachowałoby się inaczej – zwłaszcza gdy zagrożone?
....Oczywiście możesz powiedzieć bym nie zawracał Ci głowy jakimiś nic nie
znaczącymi tu zaszłościami, a raczej na naszym konkretnym problemie się skupił.
Tylko ja mam watpliwości czy te bardzo charakterystyczne zaszłości rzeczywiście
nie są dla nas znaczące. Ukladają się bowiem w schemat o dość jednoznacznej
wymowie. Niemniej, proszę bardzo.
....Proponowane prawo rozpoznające związki homoseksualne, jeąli przejdzie,
stanie się kolejnym małpowaniem Zachodu. Tak jak np. polskie kobiety dostały w
prezencie prawo głosu - bo tak wypadało. Bynajmniej nie dlatego, że walczyły o
nie jak np. kobiety amerykańskie. Podobnie z szeregiem rozwiązań systemowych
(włącznie z egalitarianizmem) którymi w Polsce niespecjalnie interesowano się.
W sprzyjających okolicznościach skoczyła Polska za duchem nowoczesności i
zmałpowała kolejne myśli Zachodu. Teraz przyszła kolej na związki homosksualne,
choć na ulicach nie widać homoseksualitów, nie widać tych gigantycznych parad
gejów jak również innej aktywności. Wygląda jakby polscy homoseksualiści
wykombinowali sobie, że do tradycji nawiązac należy i... po prostu poczekać
na “fale” – bo że znów zmałpują to pewne. Pytanie tylko - kiedy. Najwyraźniej
cechy narodowe zamazują granice wytyczone przez seksualność. Przynajmniej
niektóre z tych cech.
....Nie mam zamiaru przekonywać kogokolwiek, że nie ma co bać się, itp. Do tego
trzeba dorosnąć, i wcześniej żadne argumenty nie trafią na skłonne do słuchania
ucho. Czy społeczeństwo duńskie lub holenderskie ma ciągoty samobójcze – nie
wydaje mi się. Czy oni nie pomyśleli o tym, że zezwalając na homoseksualne
związki – ba, teraz z możliwościa adopcji dzieci – otworzą te słynną puszkę z
robactwem i demonami? Czy może całkiem na rozum padł im dobrobyt którego od
lat doświadczają? Osobiście nie sądzę, gdyż od wieków te dwa społeczeństwa sa
motorem przemian obyczajowych na zachodzie Europy. Dla liberała – kraje
modelowe wręcz. A w związku z powyższym, te dwa akurat są i dla mnie wzorcem do
naśladowania na wielu obszarach. Przy czym zdaję sobie sprawe z tego, że dla
zrozumienia tych społeczeństw oraz przyczyn dla których postępują tak właśnie,
a nie inaczej – także potrzebny jest w Polsce czas. Nie tak znów dużo ale
jakieś... dwieście lat. Mniej więcej w połowie tego millenium staniemy na
podobnym poziomie intelektualnym. I moralnym. Na razie, jako zbiorowość,
rządzeni jesteśmy strachem - wynikającym z ignorancji. Przy czym im większa
ignorancja tym łatwiej królować jest fobiom.
....Podsumowując, nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać kogokolwiek do
swoich poglądów, gdyż – co tu dużo mówić - to nie działa w ten sposób. Pragne
je jedynie prezentować. Moje poparcie dla odnośnych dążeń homoseksualistów – a
jeśli mogą być szczęśliwsi, a mnie nic nie ubędzie przy tym, więc czemu nie -
wynika głównie ze zrozumienia konieczności(!) rozluźniania tradycyjnej
obyczajowości polskiej.
....Ciemnogród jest głównym powodem dla którego nadal przebywają w dżungli
także Papuasi i Pigmeje. Co jest oczywiście jak najbardziej OK - w ich
przypadku. Jako że oni nie mają jednak ambicji znalezienia się poza dżunglą.
....W Polsce jest natomiast sporo takich którzy woleliby położyc kres naszemu
kochanemu grajdołowi. Głównie im prezentuje swoje poglądy.
....Z poważaniem
.....K.P.