Dodaj do ulubionych

Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina"

30.11.10, 20:35
www.tvn24.pl/-1,1684451,0,1,pzu-nie-zaplaci-za-remont-fryderyka-chopina,wiadomosc.html
Ciekawe o co chodzi?
Statek jest ubezpieczony m.in. od błędów kapitana, załogi, osób trzecich, ale nie od swoich własnych. Czyżby zaszła ta okoliczność?
Może być też taka przyczyna, że (w tym przypadku) PZU czeka na orzeczenie Izby Morskiej i wstrzymał wypłatę odszkodowania do czasu prawomocnego orzeczenia, a to oczywiście wstrzymuje remont. Żal mi tylko tych dzieciaków.
A doopek Baranowski wodę z mózgu ludziom robi.
M.
Obserwuj wątek
    • mariner.4 Nie, inny i kogoś innego. 01.12.10, 11:41
      M.
    • aniechto.only Re: Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina" 01.12.10, 11:47
      mariner.4 napisał:
      > Statek jest ubezpieczony m.in. od błędów kapitana, załogi, osób trzecich, ale n
      > ie od swoich własnych.

      Nie znam się kompletnie. Co to znaczy: błędy własne statku?
      • mariner.4 Tak. pomyłka. 01.12.10, 11:53
        Zamiast "Statek" powinno być "Armator".
        To znaczy, że armator nie jest ubezpieczony od własnych błędów.
        M.
        • aniechto.only Re: Tak. pomyłka. 01.12.10, 11:59
          Rozumiem. Dzięki.
        • marta.von.zpalacu Re: Tak. pomyłka. 01.12.10, 12:04
          mariner.4 napisał:

          > Zamiast "Statek" powinno być "Armator".
          > To znaczy, że armator nie jest ubezpieczony od własnych błędów.
          > M.

          Co moze miec wspolnego jakikolwiek blad armatora z tym co sie stalo z Chopenem? Po drugie nigdy o czyms takim nie slyszalem jak ubezpieczenie od bledow armatora. Moglbys przyblizyc jakos ten zwrot? :o
          • mariner.4 Parę przykładów 01.12.10, 12:30
            Statek armatora norweskiego wychodząc z fiordu na morze uderzył w inny zakotwiczony statek. Oficer wachtowy po prostu usnął. Wina oficera wyglądała na ewidentną. Sąd Morski w Stavangerze uznał jednak winę armatora, bo oficer ten w momencie kolizji miał za sobą około 30 godzin pracy non stop. Za powód uznano zła organizację pracy, do której dopuścił armator
            Albo. Armator wprowadzi w błąd klasyfikatora, podczas ubiegania się o dokumenty bezpieczeństwa.
            Albo. Armator świadomie zatrudni na stanowisku np kapitana kogoś, kto nie ma wymaganych kwalifikacji.
            Zwykle w sprawach budzących podejrzenie, podczas rozpraw przed sądami morskimi przedstawiciel ubezpieczyciela bacznie obserwuje rozprawę.
            Przed wielu laty zatonął polski statek. Wina armatora była ewidentna. Zbyt skomplikowane, żeby opisywać szczegóły. Ale Kapitan przed Izbą Morską wziął winę na siebie i armator dostał odszkodowanie. Tajemnicą poliszynela było, że ów kapitan za darmo tego nie zrobił.
            Wszelkie niedozwolone naciski armatora na kapitana mające wpływ na awarie też mogą być tak potraktowane.
            To temat rzeka.
            M.
            • marta.von.zpalacu Re: Parę przykładów 01.12.10, 12:54
              Nie bede sie klocil o nazewnictwo. Troche prawa morskiego liznalem, ale to bylo dawno. Takiego sformuowania nigdy nie slyszalem.
              BTW:
              Przyklad kapitana bioracego wine na siebie jest do bani. Kapitan=armator, a nie zaloga. Tak jest na calym Swiecie.
              • mariner.4 Tak, ale 01.12.10, 12:58
                W umowie o ubezpieczeniu jest zdanie że polisa obejmuje odszkodowania za błędy kapitana, załogi i osób trzecich.
                M.
                • marta.von.zpalacu Re: Tak, ale 01.12.10, 13:02
                  mariner.4 napisał:

                  > W umowie o ubezpieczeniu jest zdanie że polisa obejmuje odszkodowania za błędy
                  > kapitana, załogi i osób trzecich.
                  > M.

                  Czyli armatora, zalogi i osob trzecich. Tak? :)
                  • mariner.4 Nie. Kapitan jest przedstawicielem armatora 01.12.10, 13:09
                    ale armatorem nie jest.
                    Jak sobie inaczej wyobrażasz kapitana, który jest na kontrakcie u armatora i nie ma stałej umowy o pracę? To co armator nie powinien być ubezpieczony od skutków błędów takiego człowieka?
                    M.
                    • marta.von.zpalacu Re: Nie. Kapitan jest przedstawicielem armatora 01.12.10, 13:13
                      mariner.4 napisał:

                      > ale armatorem nie jest.
                      > Jak sobie inaczej wyobrażasz kapitana, który jest na kontrakcie u armatora i ni
                      > e ma stałej umowy o pracę? To co armator nie powinien być ubezpieczony od skutk
                      > ów błędów takiego człowieka?
                      > M.

                      :))
                      To byla tylko moja dygresja na twoje:
                      "> W umowie o ubezpieczeniu jest zdanie że polisa obejmuje odszkodowania za błędy
                      > kapitana, załogi i osób trzecich.

                      bo jakos nie widze tu nigdzie slowa armator i jego ewentualne bledy.
                      • mariner.4 Byc może wyrażam sie nieprecyzyjnie 01.12.10, 13:16
                        nie jestem specjalistą z dziedziny prawa morskiego, ubezpieczeń morskich. Musze tylko wiedzieć tyle, żeby mojego armatora nie narazić na straty.
                        M.
                    • mm-18 Re: Nie. Kapitan jest przedstawicielem armatora 02.12.10, 13:11
                      mariner.4 napisał:

                      > ale armatorem nie jest.
                      > Jak sobie inaczej wyobrażasz kapitana, który jest na kontrakcie u armatora i ni
                      > e ma stałej umowy o pracę? To co armator nie powinien być ubezpieczony od skutk
                      > ów błędów takiego człowieka?
                      > M.
                      Pozwolę sobie wtrącić się. Zgadzam się ze wszystkim od A do Z, co napisałeś. Nasuwa mi się jednak w tym punkcie na myśl, pewna śmieszna niedorzeczność, a raczej możliwość jej zaistnienia. Otóż, nie zapominajmy, że jesteśmy w Polsce, kraju lawinowo rosnących nonsensów w dziedzinie zatrudnienia. A co w sytuacji, gdy armator w Polsce zastosuje w odniesieniu do kapitana formę samozatrudnienia??? Czyli, kapitan z zarejestrowaną własną działalnością, będzie wystawiał armatorowi faktury za swoje usługi? Przecież, jak twierdzą "znawcy tematu", stosujący to rozwiązanie, znacznie zmniejsza im to koszty. Wiem, że to nonsens, ale w Polsce można się spodziewać wszystkiego i uśmiałbym się do łez, gdyby nonsensy osiągnęły już taki rozmiar. A patrząc obiektywnie na zdarzenie, nie mogę się wyzbyć odczucia, że jak Rok Chopinowski, to Rok Chopinowski. Zaakcentowany w stylu dziadowsko-polskim.
                      • mariner4 Armatorzy robią to inaczej. Po prostu 02.12.10, 13:19
                        rejestrują swoje statki pod tzw dogodnymi banderami. Bahama, Cypr, Wyspy Marshala, Vanuatu, Panamy itp. Podlegają wówczas prawu państwa bandery, a nie państwa właściciela statku.
                        "Chopin" to statek specjalny. Ale skoro na Zachodzie nawet małe prywatne jachty rejestrowane są pod dogodnymi banderami, to nie widzę powodu, aby nie dało się tego zrobić z "Chopinem"
                        Natomiast czasy, kiedy tzw "tania bandera" oznaczała statki substandardowe odchodzą w przeszłości.
                        M.
    • zoil44elwer Re: Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina" 01.12.10, 11:49
      PZU nie tylko dla "F Chopina" ociąga się z odszkodowaniem.PZU musi teraz odbijać sobie straty za alians z portugalskim Eureko,straty na życzenie AWS(Buzka) i UW(Balcerowicza)
      • wujcio44 Re: Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina" 01.12.10, 11:53
        Oraz ministra Lecha Kaczyńskiego.
    • aniechto.only Re: Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina" 01.12.10, 12:08
      Wlaśnie mowią o tym w radio zet: chodzi o rodzaj podpisanej umowy. Zdaje się , że Baranowski, chcąc przyoszczędzić na skladkach, dał płame.
      • marta.von.zpalacu Re: Ubezpieczyciel nie chce płacić za "Chopina" 01.12.10, 12:12
        aniechto.only napisała:

        > Wlaśnie mowią o tym w radio zet: chodzi o rodzaj podpisanej umowy. Zdaje się ,
        > że Baranowski, chcąc przyoszczędzić na skladkach, dał płame.

        Tak myslalem od poczatku.
      • mariner.4 Jednak nie. 01.12.10, 12:33
        Baranowski reprezentował organizatora tego rejsu, czyli czarterującego. Za stan techniczny, ubezpieczenie itp odpowiada, uproszczając sprawę, właściciel, czyli armator.
        M.
        • aniechto.only Re: Jednak nie. 01.12.10, 12:42
          W takim razie przepraszam Baranowskiego, plamę dał armator.
          A 'propos, kto jest właścicielem statku?
          • mariner.4 Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji 01.12.10, 12:48
            w Warszawie.
            Ale sądzę, że statek ten zwykle pływa w czarterze kogoś innego.
            M.
    • mariner.4 Jeszcze jedna uwaga 01.12.10, 12:45
      Nie wiem jak wyglądała sytuacja prawna kapitana "Chopina". Z całą pewnością nie ma on zawodowego dyplomu Kapitana Żeglugi Wielkiej. Ma tylko patent sportowy.
      Co na ten temat mówią przepisy? "Chopin" to kawałek statku, który płynął z małolatami. Oczywiście stała załoga szkieletowa musi sobie ze statkiem poradzić.
      To są tylko dywagacje, bo jak było nie wiem. PZU musiało mieć jednak tytuł prawny do odmowy. Dowiemy się z pozwu i werdyktu.
      • marta.von.zpalacu Re: Jeszcze jedna uwaga 01.12.10, 12:58
        mariner.4 napisał:

        > Nie wiem jak wyglądała sytuacja prawna kapitana "Chopina". Z całą pewnością nie
        > ma on zawodowego dyplomu Kapitana Żeglugi Wielkiej.

        :)))
        No tutaj osmieszasz sie calkowicie. Myslisz, ze ktos wypuscilby statek z portu i nie tylko polskiego bez kapitana z odpowiednimi papierami?
        • mariner.4 Kiedyś spotalem "Pogorię" w Pireusie i byłem tam 01.12.10, 13:06
          Oficjalnie w mediach wtedy na niej za kapitana robił Baranowski, ale był on jedynie kierownikiem wyprawy.
          Na pokładzie był ktoś z zawodowymi uprawnieniami. Baranowski przedstawiał go jako I oficera.
          Było to źródłem konfliktów. W Pireusie posiadacz dyplomu kpt ż.w. sobie poszedł, nie godząc sie na pozycję figuranta. Baranowski chciał jechać dalej sam, ale polskie władze nie wyraziły zgody.
          Ja niczego w sprawie "Chopina" nie przesądzam, ale coś tu mi nie gra.
          Prędzej czy później dowiem się szczegółów, bo mam wielu kolegów i tu, i tam.
          M.
          • marta.von.zpalacu Re: Kiedyś spotalem "Pogorię" w Pireusie i byłem 01.12.10, 13:10
            > , nie godząc sie na pozycję figuranta. Baranowski chciał jechać dalej sam, ale
            > polskie władze nie wyraziły zgody.

            I co myslisz, ze jezeli polskie wladze wyrazilyby zgode to Grecy wypusciliby stateczek z portu.? Sluchaj takie pierdoly to Golde mozesz wstawiac. Nastepnym razem pisz powoli i nie popelniaj kiksow bo wychodzisz na dyletanta, a nie oficera MH za jakiego sie podajesz.
            • mariner.4 Kontrole są wyrywkowe. 01.12.10, 13:12
              Nie zawsze sprawdzają dokumenty.
              M,
              • marta.von.zpalacu Re: Kontrole są wyrywkowe. 01.12.10, 13:43
                mariner.4 napisał:

                > Nie zawsze sprawdzają dokumenty.
                > M,

                :))))
                Myslisz, ze ktos wzialby na siebie odpowiedzialnosc za aresztowanie i moze przepadek statku. :ppp
                • mariner.4 Nie, ale istnieją jednak ograniczenia. 01.12.10, 13:54
                  Na przykład ktoś kupuje "Dar Młodzieży" i używa go jako jachtu. Sądzisz, że patent jachtowy by wystarczył do pełnienia funkcji kapitana?
                  Ja dokładnie tych przepisów nie znam, ale z całą pewnością są ograniczenia.
                  M.
                  • marta.von.zpalacu Re: Nie, ale istnieją jednak ograniczenia. 01.12.10, 14:11
                    mariner.4 napisał:

                    > Na przykład ktoś kupuje "Dar Młodzieży" i używa go jako jachtu. Sądzisz, że pat
                    > ent jachtowy by wystarczył do pełnienia funkcji kapitana?

                    Nie jest to mozliwe. Podobnie jak w ZW musisz miec odpowiedni dyplom do danego tonazu.

                    > Ja dokładnie tych przepisów nie znam, ale z całą pewnością są ograniczenia.
                    > M.

                    Sa przepisy klasyfikacyjne. Chopin byl statkiem majacym klase jachtu szkolnego, wiec te przepisy sa dosyc ostre jezeli chodzi o kwalifikacje i ilosc stalej zalogi.
                    • mariner.4 Na dyplomie kpt ż. w. jest napisane 01.12.10, 14:32
                      miedzy innymi:
                      "Ograniczenia - brak"
                      To w teorii
                      bo w praktyce jest specjalizacja. Teoretycznie mogę dowodzić wszystkim co pływa, za wyjątkiem jednostek wojennych. Ale po pierwsze, armatorzy maja swoje wewnętrzne przepisy i jest praktyczna specjalizacja. Wiadomo, że nikt nie powierzy dowództwa supertankowca komuś, kto nie ma odpowiedniej praktyki na takich statkach. Nie ma takich pieniędzy za które podjął np bym się kierowania wielkim wycieczkowcem. Ja po prostu sam znam swoje ograniczenia, nie mówiąc już, że nikt by mi tego nie zaproponował.
                      Ale mój dyplom nie różni się niczym od dyplomu kapitana statku pasażerskiego. Są wymagane różne inne dodatkowe certyfikaty w zależności od rodzaju statku. Reguluje to IMO, czyli instytucja o charakterze międzynarodowym. Władze krajowe nie mają tu nic do powiedzenia.
                      Ja też przypuszczam, że z"Chopinem" było OK od strony przepisów. Moje pytanie tylko brzmi, dlaczego PZU nie chce płacić. Coś musiało być. Pewnie kiedyś się dowiemy.
                      Moje wątpliwości biorą się stąd, że u nas dosyć często odstępuje się od wymaganych standardów.
                      Kiedy "Pogoria" przed laty miała kolizje z frachtowcem PLO, okazało się, że kapitan nie miał wymaganego certyfikatu radarowego, a przyczyną zderzenia była właśnie zła interpretacja obrazu radarowego. W orzeczeniu Izby Morskiej było oprócz przypisania winy kapitanowi nałożenie obowiązku ukończenia stosownego kursu i uzyskania certyfikatu przed przywróceniem uprawnień. Wiem, że ten kapitan taki kurs potem ukończył.
                      Teraz możemy tylko dywagować i domyślać się. Poczekajmy do orzeczenia IM.
                      M.
                    • mariner.4 Jak przebrniesz to poczytaj sobie o wyczynach 01.12.10, 14:50
                      "kapitana" Baranowskiego.
                      www.sychut.com/nav/wypadki/pogoria.htmlM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka