taziuta
27.01.11, 09:39
Rostowski proponuje debatę w świetle jupiterów (była taka, w roku 2005, gdy PO i PiS przymierzały się do wspólnego rządzenia, i czym się skończyła pamiętamy), natomiast Balcerowicz nie chce dyskutować przed kamerami, bo obawia się, że będzie to show a nie debata.
A co Wy sądzicie o pomyśle Rostowskiego?
Od razu napiszę, że wg mnie Balcerowicz ma rację. Przed kamerami zamiast dyskusji będziemy mieć demagogiczny popis populistów z PO. Zero meritum, maksimum emocji, czyli gry na ludzkich strachach. W tym POPiS-iaków nikt nie przebije.