honeyr
27.01.11, 21:15
Pan Leszek Miller z samozachwytem grzał się w cieple konfraterni zgrupowanej w prywatnej spółce BCC, która go nagrodziła - po raz kolejny pokazał, jak przywiązany jest do wartości lewicowych, opowiadając brednie o dobroczynności "podatku liniowego" , laurkach wystawionych mu przez Balcerowicza i Bieleckiego i o tym, dlaczego dobre rządy powinny koniecznie chodzić na pasku dobrych bogaczy, a nie złych "związków zawodowych".
Pan Leszek w TOKFM dał też do zrozumienia, że wciąż nie ma w SLD wystarczającego posłuchu co do rzucenia SLD w objęcia Tuska - ciekawe, że Gowin i Tusk tak mu bliscy, a psioczył na LiD ile wlezie... Panie Leszku, może czas przystąpić do PO? Tam pan poobcuje z oligarchami do woli - a i zażyłość z katohierarchami pan najwyraźniej sobie ceni.