iwo_cyprian_pogonowski
06.05.04, 17:07
Od dawna słyszymy fałszywe alarmy o eksplozji demograficznej na świecie,
groźbie przeludnienia i konieczności ograniczenia liczby dzieci do dwu na
każde małżeństwo. Tego rodzaju propaganda jest rozgłaszana przez ONZ,
rozmaite fundacje i media liberalne oraz żydów i masonerię. Tymczasem masowe
zabijanie dzieci poczętych i stosowanie środków antykoncepcyjnych przynoszą
tragiczne skutki już na wszystkich kontynentach.
Phillip Longman opublikował książkę pod tytułem "Pusta kołyska". Jej recenzję
napisał Nicholas Eberstadt w "The Wall Street Journal" z 28 kwietnia 2004
roku.
W Afryce i Azji statystyki wykazują pogłębiający się niż demograficzny.
Obydwa te obszary cierpią od lat na spadek liczby urodzeń, dlatego otwierają
wrota dla przybyszów z krajów o wyższej stopie życiowej. Dziś więc wyraźnie
widać, że Afryka i Azja stoją na progu długiego okresu depopulacji.
Potwierdza się spostrzeżenie, że im mniej dany kraj jest rozwinięty
gospodarczo, tym szybciej spada liczba urodzeń. Im mniej urodzeń, tym więcej
dany kraj będzie miał problemów w przyszłości. Rośnie liczba emerytów, a
maleje liczba ludzi pracujących.
Obecnie w Chinach wskaźnik płodności jest tak niski, że nie zapobiega
spadkowi liczby mieszkańców. Dzieje się tak z powodu prowadzonej
totalitarnymi metodami polityki rządu ograniczającej ilość urodzin. Kraje
Trzeciego Świata, a także Brazylia i Iran idą w tym samym kierunku, chociaż
nie prowadzi się tam oficjalnej polityki ograniczania urodzin. Po cichu
jednak wspomaga się mordowanie poczętych i niepoczętych dzieci. W różnych
krajach wciąż kursują mity o eksplozji demograficznej czy "bombie
populacyjnej". Mity te powoli tracą jednak na sile z powodu alarmujących
statystyk. Tak na przykład w Tunisie i Libanie, a także w New Delhi w Indiach
liczba urodzeń spada tak, że grozi to ujemnym przyrostem demograficznym.
Longman uważa, że światowy spadek płodności jest powszechnie niezrozumiany
zarówno przez poszczególnych ludzi, jak i rządy państw. Faktyczne wskaźniki
płodności są dziś o połowę niższe niż w latach 50. XX wieku i mają nadal
tendencję zniżkową. Proces ten ma miejsce w sytuacji, gdy gospodarka światowa
opiera się na prognozie szybkiego wzrostu ludności, a więc również
konsumentów i pracowników. Na tych przewidywaniach bazuje dziś cały system
ubezpieczeń społecznych i zapomóg. Longman uważa, że w celu utrzymania stopy
życiowej trzeba dostosować plany gospodarcze i społeczne do rzeczywistego
stanu rzeczy i nie opierać się na błędnych prognozach o eksplozji populacji,
nie zauważając pustych kołysek.
Autor analizuje sytuację demograficzną w Europie, Rosji, Chinach, Ameryce
Południowej i na Bliskim Wschodzie. W każdym z tych regionów stwierdza, że
demograficzne fakty są sprzeczne z programami społecznymi i gospodarczymi.
Najbardziej krytycznie Longman ocenia USA, podkreślając, że mieszka tam
starzejąca się ludność (głównie pochodzenia żydowskiego!), egoistycznie
żyjąca na kredyt. Hedonistycznie nastawione społeczeństwo nie ma ochoty
rodzić dzieci i wychowywać następne pokolenia. Świat, według autora, idzie
szybkim tempem w niebezpiecznym kierunku.
Longman uważa, że w USA dzieci coraz bardziej są postrzegane jako zbyt duży
ciężar, przy jednocześnie od lat spadających realnych płacach, pladze
rozwodów, coraz większych wymaganiach wysokiego poziomu kształcenia dzieci,
rosnących podatkach i przy braku pomocy ze strony dziadków przy wychowywaniu
potomstwa. Skutkiem spadku liczby dzieci dziś, jutro mniej ludzi będzie
płacić podatki, w sytuacji gdy koszty służby zdrowia starzejącego się
społeczeństwa rosną w szybkim tempie.
Autor "Pustej kołyski" podkreśla, że ludzie potrzebują silnych więzów
rodzinnych, a małżeństwa powinny mieć więcej dzieci. Dlatego proponuje ulgi
podatkowe dla rodzin z trojgiem lub więcej dzieci, postuluje też wprowadzenie
obowiązku powszechnej nauki przynajmniej do 18. roku życia. Za najważniejszą
jednak sprawę uważa odbudowę szacunku dla rodziny jako podstawy społeczeństwa
amerykańskiego.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Sarasota, USA