jozef.moneta
08.07.11, 13:55
"Jest 13 października 1999 roku, Kraków. Witold pisze do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego: „Zwracam się z wnioskiem o wyciągnięcie stosownych konsekwencji dyscyplinarnych wobec kontrolera nr 587, który w bezprawny i karygodny sposób dokonał zatrzymania mojej osoby, używając siły fizycznej m.in. podczas próby wysiadania kopnął mnie kolanem w genitalia”. Używa papieru firmowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów działającego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest przewodniczącym uczelnianej organizacji NZS. Kontroler przekonuje, że Ziobro próbował uciec, wypychając go z tramwaju. „Pasażer zachowywał się w sposób agresywny i straszył mnie konsekwencjami służbowymi z uwagi na – jak to określił – duże znajomości, które posiada” – napisał w odpowiedzi. Trudno oczywiście przesądzać, kto kogo chciał kopnąć w genitalia, ale Ziobro znajomości miał. Wysyła skargę na kontrolera do swojego znajomego – wiceszefa rady nadzorczej MPK Jacka Zielińskiego, byłego szefa NZS."
Niezła rodzinka
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/witold-ziobro--brat-zbigniewa,69541,1