stangor
27.07.11, 12:10
Wyzwoliliśmy się z dominacji jednego systemu a dobrowolnie poddaliśmy się dwom innym, Unii Europejskiej i Watykanowi. Przynależność do UE była by do zaakceptowana gdyby nasi politycy nie dali narzucać nam bzdurnych nakazów związanych z funkcjonowaniem życia społeczno gospodarczego w kraju. Każda budowa boiska, placu zabaw itp. dofinansowana z UE obwarowana jest nakazami, wymogami i niejednokrotnie karamiunijnymi które podnoszą koszty inwestycji 4 i więcej razy. Kiedyś były Polskie Normy które obowiązywały wszystkich i nic nie kosztowały. Dzisiaj wymaga się certyfikatów które słono kosztują i które trzeba odnawiać co 3 lata. Do tej pory różnica między dotacjami z UE a składkami jakie do niej wpłaciliśmy to niecałe 80 mld zł. W tym samym okresie z budżetów na rozwój Polski wydaliśmy ponad 1700 mld zł, czyli te unijne 80 mld stanowi niecałe 5%. Za te nędzne 5% zapłaciliśmy suwerennością gospodarczą. Aby je wykorzystać wiele samorządów zadłużyło się do granic możliwiści. Czyje banki na tym zarabiają. O ile zwiększyła się administracja z tytułu rozdziału unijnych środków nie mówiąc już z tytułu przynależności. Za kilka srebrników zostaliśmy wasalem Unii przy aprobacie polityków.
Od czasu wejścia do UE rozwój Polski zawdzięczamy dostępności do wspólnego rynku a nie dotacjom Unijnym. I tu powinna być wzmożona aktywność polityków.