homosovieticus
22.08.11, 09:43
Wielokrotnie słyszałem głosy moich rodaków, którzy przyznawali w rozmowie, że znacznie lepiej żyło im się w tzw. komunie czyli w czasach II-giej RP.
Mówili to ludzie, którzy żyli i pracowali w PRL-u na różych stanowiskach izajmowali różne miejsca na społecznej drabinie.
Na moje pytanie, co najbardziej utrudniało, w tamtych czsach, życie zgodnie odpowiadali,że głupota rządzących i towarzyszące jej zakłamanie.
Innymi słowy tzw. polscy "komuniści" byli politycznymi oszustami i niekompentnemi uzupartorami do władzy.
Zastanawiam się więc czy nasza transformacja ustrojowa nie była przysłowiową zamianą "siekierki na kijek".
Stracilismy bowiem, w olbrzymiej większości, bezpieczeństwo codziennej egzystencji i możliwość darmowego kształcenia się. To ważne są, a może i najważniejsze rzeczy, dla większości myślących ludzi.
A co zyskaliśmy?
W obszarze ludzkiej wolności uzyskaliśmy większą wolność słowa i swobodę w poruszaniu się po Świecie.
Czego nie zdołaliśmy się pozbyć?
Moim zdaniem, głupoty rządzących nami ludźmi wzbogaconej o jawny cynizm i oszukanczą politykę gospodarczą i społeczmą.
Czy mam odrobinę racji?
ps
Wydaje mi się zasadne stwierdzenie, że transformacja ustrojowa była przeprowadzona głównie w interesie tych, których chciwość i żadzą nieograniczonych bogactw materialnych oraz władzy nad innymi, nie pozwają zaliczyć ich do klasy ludzi głębiej myślach o przemijającym życiu.
Mówiąc kolokwialnie, w interesie pospolitych durni.