Gość: mali_bu
IP: *.resetnet.pl
26.05.04, 01:53
Tekst pochodzi z Dziennika Wschodniego z 25 maja 2004 roku
Jego ojciec, znany poseł Samoobrony, zginął prowadząc auto w stanie upojenia
alkoholowego. On sam też sieje strach na drogach – w niedzielę, już po raz
drugi, wpadł na jeździe po pijaku
Porwane mundury, wyzwiska, straszenie znajomościami u posłów i noc spędzona za
kratkami. Taki był efekt pijackiego rajdu Ernesta Ż., syna byłego lidera
Samoobrony na Lubelszczyźnie. Przed rokiem mężczyzna, także po pijanemu,
staranował traktorem samochód osobowy. Stracił wtedy prawo jazdy.
Ernest Ż. najwyraźniej nie przejął się tragicznym losem swojego ojca Józefa
żywca. W niedzielę siał postrach w podlubelskiej Turce. Prowadził stara.
Zygzakiem pędził w kierunku Lublina. Przerażeni kierowcy, świadkowie
pijackiego rajdu, zadzwonili po policję. W stronę Turki ruszył radiowóz.
Policjanci zatrzymali ciężarówkę przed miastem. W kabinie, oprócz kierowcy,
był także pasażer. Obydwaj – na „dzień dobry” – zaczęli wyzywać funkcjonariuszy.
Policjantów odrzucił unoszący się w szoferce smród wódki. Ale zatrzymani nie
chcieli dmuchać w alkomat. Ernest Ż. wykrzykiwał za to, że poskarży się posłom
i zwolni policjantów z pracy. Obaj zatrzymani byli agresywni. Rzucili się na
policjantów. Podczas szarpaniny podarli im mundury. W końcu funkcjonariuszom
udało się obezwładnić napastników. Na miejsce musiał jednak przyjechać z
odsieczą jeszcze jeden radiowóz.
– Pasażer ciężarówki usiłował gdzieś zadzwonić ze swojego telefonu komórkowego
– relacjonuje nasz informator. – Rozmawiał nawet z jakimś adwokatem. Na koniec
zaproponował jednemu z policjantów 2 tys. zł, żeby funkcjonariusze zapomnieli
o sprawie. Ale policjanci nie dali się przekupić. Przewieźli bełkoczących i
ciągle agresywnych mężczyzn na komendę.
Pobrano od nich krew. Wyniki będą znane najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Zatrzymani, po wytrzeźwieniu, zostali wypuszczeni do domów.
Ernest Ż. nie pierwszy raz popadł w konflikt z prawem. W ubiegłym roku w
Cycowie, mając 2,38 promila alkoholu we krwi, usiadł za kierownicą ciągnika.
Doprowadził do kolizji z osobowym seatem. Traktorzysta wjechał na skrzyżowanie
z drogą Lublin–Włodawa nie ustępując pierwszeństwa. Kierowca samochodu nie
miał szans na uniknięcie wypadku. Uderzył w traktor. Odniósł niegroźne
obrażenia. Ernest Ż. stracił prawo jazdy.
Do tego zdarzenia doszło zaledwie dwa miesiące po śmiertelnym wypadku jego
ojca. Lider lubelskiej Samoobrony zginął w wypadku drogowym 18 lipca 2003 roku
w Górze Puławskiej. Sekcja zwłok wykazała, że poseł prowadził w stanie
upojenia alkoholowego. Ernest Ż. pracował wówczas w Urzędzie Marszałkowskim w
Lublinie. Po śmierci ojca stracił posadę.
koziolek.pl/index2.php?op=news&id=30988&rid=1&did=2&dr=1&page=1