lucyperek2
10.06.12, 17:06
Pora popołudniowa, tłumy uśmiechniętych ludzi, kawiarenki, rowery, luz. Hedonizm w czystej postaci. Wcześniej spod Bristolu odjeżdżają Ruscy. Tłum Warszawiaków macha i pozdrawia. Fajny, radosny piknik. Z ciekawości podchodzę pod Pałac Prezydencki bo z oddali jakieś wycie słyszę. Podchodzę. Teksty znane, zdrajcy, mordercy, zaprzańcy... OK, nihil novi. Tak mają i hak im w smak. Ale, o, coś nowego dostrzegam tabliczkę "Śląsk z nami !". Więc podchodzę do jednej wyjącej i pytam od kiedy Śląsk już nie jest "opcją niemiecką" bo być może coś przegapiłem. Poleciał stek wyzwisk w moją stronę, głównie taki, że chyba się nigdy nie uczyłem polskiego. Już nie próbowałem polemizować, że w kwestii języka polskiego to im, Nadpatriotom zalecałbym ukończenie nieukończonej podstawówki, jak również już mi się nie chciało nawet zapytać co właściwie znaczy dokładnie napis na transparencie obok "Katyń continue". I już jakoś nie chciało mi się podjąć rzeczowej dyskusji bo właśnie podleciał do mnie żarliwy Krzyża Obrońca i wrzasnął : "na drugą stronę ulicy spieprzaj !". Wytłumaczyłem tylko osobnikowi, że dopóki nie kupi sobie tej ulicy na własność, to nie będzie mnie z niej wyrzucać, a jak spróbuje, to być może ja wyrzucę jego. Wyjce obrzuciły mnie jakże wymownym spojrzeniem pełnym prawdziwie żarliwej miłości bliźniego. A okoliczni na cyrk patrzący albo niczego nie rozumieli (to zdrajcy zza granicy) albo, co gorsza uśmiechali się z politowaniem (to zdrajcy miejscowi). Pomyślałem sobie, oj jak fajnie być w gronie zdrajców :-)