micic
02.07.04, 20:27
Dlaczego psychologowie boją się stawiać djagnozy - "dziecko molestowane
seksualnie" albo " zespół dziecka maltretowanego". Miałem taki przypadek
gdzie
dzieci ewidentnie były molestowane seksualnie przez swego ojca. Matka zaczęła
szukać pomocy, poprosiła mnie abym zbadał czy jej dzieci są molestowane
seksualnie. Po przeprowadzeniu badań - nie miałem wątpliwości - dzieci od
kilku
lat były molestowane. Wystawiłem diagnozę.. diagnoza trafiła do sądu .... no
i
zaczęło się... anonimy do pracy... telefony w nocy... (podejrzany otrzymał z
śadu moje dane osobowe - nasze prawo zezwala na to). Anonimy do prasy i inne
formy wyeliminowania mnie jako świadka czy biegłego. Sprawa trafiła do
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego - no i zaczęła się część druga -
Polskie
Towarzystwo Psychologiczne zaczęło sąd nade mną... zmuszało do przyjazdu do w-
wy na moj koszt a także kazali mi przywieść ze sobą świadków..nie wiem
czego ..
uznali, że nie wolno mi stawiać takich diagnoz.diagnoz mówiących o tym, że
dziecko jest molestowane..na mój telefon do Towarzystwa gdzie zarzuciłem im,
że
jeśli tak będą postępować z psychologami, którzy mają odwagę stawiać tak
twarde
diagnozy, to psychologowie nie będą chcieli udzielać pomocy dzieciom
molestowanym... zapytałem też dlaczego tak postępują.. po co to robią.. po co
nękają ludzi, którzy mają odwagę postawić diagnozę: "dziecko maltretowane"
czy "dziecko molestowane seksualnnie". Na zakończenie rozmowy usłyszałem -
"wie
Pani były takie naciski, że musieliśmy" :)
Matka uciekła z dziećmi za granicę.. dzieci zostały tam jeszcze raz
przebadane .. przez biegłego psychologa.. potwierdził moją diagnozę... jednak
od tego momentu uznałem, iż Polskie Towarzystwo Psychologiczne nie ma nic
wspólnego z prawdziwą psychologią.