haen2010
23.10.12, 08:21
Przez pięć lat swoich rządów pracowicie zaplątywał węzeł in vitro do spółki z kościelnymi, żeby przydeptany awanturami wywołanymi przez palikotowców i resztek komuchów wziął do ręki tępy scyzoryk i w parę dni go przerżnąć. Wszyscy, a zwłaszcza platfusy cieszą się jakby laskę Mojżesza zobaczyli.
Wiem, co obiecał Tusk. To jego specjalność. Dorzucę tylko nieco prawdy do tych ciągle obietnic. Otóż problem zastosowania in vitro wynosi około 10tys par na milion mieszkańców w cywilizowanych państwach. 1/10% populacji. Czyli te wielkie obiecanki dotyczą 1/20 całości problemu w Polsce. No i obwarowane to jest wieloma warunkami brzegowymi, np kosztownym leczeniem przez rok bez refundacji pary ubiegającej się o bezpłatne in vitro.
Ja wiem, że zaraz mnie tu kościelne platfusy zwymyślają od obrzydliwych. Ale taka jest prawda o obietnicach tuskowych. Rzuci ochłap i wszyscy zes.... się ze szczęścia.