Dodaj do ulubionych

PiS-owe kretyństwo padło

15.07.04, 09:36
Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu PiS-owski projekt ordynacji wyborczej. Za
odrzuceniem było 319 przeciw 76, wstrzymało się 18.
Jednak trochę rozumu w Wysokiej Izbie się zachowało. Takiego projektu-
potworka jeszcze w tym Sejmie nie było, od czasu pomysłu o DOŻYWOTNICH
senatorach.
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam Re: PiS-owe kretyństwo padło IP: 80.51.234.* 15.07.04, 10:29
      O co Ci chodzi ?, JOW powinny już dawno byc. Głosuje na człowieka a nie na
      partie. W 2001 Geremek dostał w Warszawie 30 000 głosów, a jakiś burak z SO 500
      głosów i wszedł ten burak bo w skali kraju UW nie zrobiła 5%.
      • ukos Przecież to nie JOW 15.07.04, 12:00
        PiS przecież nie chce ordynacji jednomandatowej, a tzw. mieszana jest równie
        anonimowa co obecna i ma tylko odwrócić uwagę wyborców od społecznych projektów
        ordynacji jednoznacznie jednomandatowej.
    • Gość: traian w niemczech taki system funkcjonuje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.04, 10:30
      w każdym razie podobny, widze szanowny Indrisie ze w pelni podoba ci sie
      dotychczasowa ordynacja wyborcza... gratuluje optymizmu
      • indris Źle widzisz 15.07.04, 11:45
        Dotychczasowa ordynacja mi się NIE podoba, o czym już pisałem. To jednak nie
        powód, żeby aprobować jej zmianę na JESZCZE GORSZĄ.
    • basia.basia Ordynacja do wymiany! 15.07.04, 11:08
      No i po co zaraz drwić? Nie znoszę takiego zachowania.
      Cieszysz się, że się im nie udało, bo ich nie lubisz?
      A projekt PiS i tak był krokiem do przodu ...

      za rzepą:

      Ordynacja do wymiany


      Dla Polaków państwo staje się coraz bardziej obcym bytem. Nie wierzą, że
      urzędnicy i instytucje państwowe służą ludziom, a politycy troszczą się o dobro
      wspólne. Co gorsza, wyborcy przestają wierzyć, że mają wpływ na cokolwiek. Bo
      niezależnie od tego, jak głosowali, w parlamencie zwykle widzą te same twarze,
      te same układy.

      Jedną z wielu przyczyn obecnego stanu rzeczy jest proporcjonalny system
      wyborczy. Głosowanie na listy partyjne nie sprawdziło się. Naprawa państwa
      wymaga wielu działań. Jednym z nich jest zmiana systemu głosowania. Najlepszym
      wyjściem byłoby - o czym wielokrotnie pisaliśmy w "Rzeczpospolitej" -
      wprowadzenie systemu większościowego w okręgach jednomandatowych, czyli
      głosowania na jednego człowieka w jednym okręgu wyborczym. Wybierając
      konkretnych ludzi, a nie partie, mielibyśmy szansę lepiej przyjrzeć się
      kandydatom i łatwiej potem rozliczyć ich z pracy.

      Choć rośnie liczba przekonanych o zaletach tego sposobu zorganizowania wyborów,
      nie ma dziś jeszcze nastroju i odpowiedniej większości parlamentarnej do jego
      wprowadzenia.

      Propozycja Prawa i Sprawiedliwości wybierania połowy posłów w okręgach
      jednomandatowych jest kompromisem. Jak każdy kompromis, nie jest to wyjście
      idealne, posuwa jednak sprawę do przodu.

      Jeśli alternatywą dla tego projektu jest obowiązujący teraz obecny system
      proporcjonalny, to propozycja partii braci Kaczyńskich - choć wymaga pewnych
      poprawek - zasługuje na poparcie. W przyszłym parlamencie będzie można
      zweryfikować skuteczność mieszanej ordynacji i ewentualnie dalej ją zmieniać.
      Jedno wydaje się być pewne - będzie to lepszy system od obecnego.

      Igor Janke
      • indris Ordynacja do wymiany - ale nie na idiotyzm 15.07.04, 11:25
        Igor Janke albo nie zapoznał sie z projektem PiS, albo dostał odpowiednie
        instrukcje. A ja słuchałem transmisji. I stąd wiem,że projekt PiS był krokiem
        DO TYŁU.
        Wg "pomysłów" PiS "zwycięzca" w jednomandatowym okręgu mógłby NIE DOSTAC
        MANDATU, jeżeli jego PARTIA nie przekroczyłaby progu wyborczego w skali kraju.
        To chyba wystarczy do oceny ?
        A dodać jeszcze mozna, że przy listach wojewódzkich wyborca nie miałby żadnego
        wpływu na to kto z nich wejdzie.
        Za PiS-em istotnie nie przepadałem, ale głównie z powodu ich poparcia dla
        awantury irackiej. TERAZ dopiero zacząłem ich nie lubić. Kolejność była więc
        odwrotna: cieszę się, że upadło kretyństwo, a nie lubic zacąłem autorów
        kretyństwa.
        Podobnie było w przypadku ustawy o dożywotnich senatorach. CIeszyłem się,że ta
        bzdura padła. A projekt podpisał też R. Bugaj, którego zawsze lubiłem, chociaz
        po tym incydencie już mniej.
        • ayran Re: Ordynacja do wymiany - ale nie na idiotyzm 15.07.04, 11:29
          indris napisał:

          > Wg "pomysłów" PiS "zwycięzca" w jednomandatowym okręgu mógłby NIE DOSTAC
          > MANDATU, jeżeli jego PARTIA nie przekroczyłaby progu wyborczego w skali
          kraju.
          > To chyba wystarczy do oceny ?

          W systemie niemieckim z publi większościowej również wchodzi się pod warunkiem
          przekroczenia progu przez partię. Ale to - jak wiadomo - idioci, więc nie ma
          się czym przejmować.
          • ukos System niemiecki to też oszustwo 15.07.04, 11:55
            System niemiecki jest równie oszukańczy jak każda ordynacja anonimowa
            (inaczej "proporcjonalna", a żeby jeszcze lepiej zamydlić oczy,
            to "mieszana"). Głosując na najlepszego kandydata nikt nie ma pewności, że nie
            popiera zarazem najgorszego. Tylko jednoznacznie jednomandatowa ordynacja, i to
            z jedną turą, jest wolna od tej chorobliwej ułomności.
            • ayran Re: System niemiecki to też oszustwo 15.07.04, 12:43
              ukos napisał:

              > System niemiecki jest równie oszukańczy jak każda ordynacja anonimowa
              > (inaczej "proporcjonalna", a żeby jeszcze lepiej zamydlić oczy,
              > to "mieszana"). Głosując na najlepszego kandydata nikt nie ma pewności, że nie
              > popiera zarazem najgorszego.

              To wydaje mi się dość naturalne, że kandydat na którego głosujesz wydaje Ci się
              najlepszy - no chyba że głoaujesz kierując się jakimiś innymi pobudkai w
              rodzaju "na złość mamie..." A że jednocześnie głosujesz także na partę, która
              tego kandydata wystawiła? To też raczej logiczne.


              Tylko jednoznacznie jednomandatowa ordynacja, i to
              >
              > z jedną turą, jest wolna od tej chorobliwej ułomności.
    • ukos To tylko mydlenie oczu 15.07.04, 11:45
      Ten projekt nie wymagał starannego opracowania, bo miał tylko odwrócić uwagę od
      społecznych projektów wprowadzenia ordynacji jednomandatowej, groźnej dla
      wszelkiego autoramentu partjnych kacyków i ich służących (wystawianie służącego
      straciłoby sens, trzeba by szukać ludzi zdolnych do samodzielnego wygrywania,
      więc nie dałoby się już utrzymać wszystkich nitek w jednej ręce). Podobnie
      oszukańcze są manewry Platformy, która postulat jednomandatowej ordynacji łączy
      w jeden pakiet z innymi, bardzo utrudniającymi realizację, stanowiącymi
      zabezpieczające przeszkody, żeby jednomandatowa ordynacja stała się tylko
      frazesem, kiełbasą wyborczą. Tymczasem ordynacja proporcjonalna pozbawia
      wyborcę jego najświętszego prawa do skreślenia palantów, których za nic nie
      chce widzieć w Sejmie. Głosując na najlepszego kandydata nikt nie ma pewności,
      że nie popiera zarazem najgorszego. Tylko jednoznacznie jednomandatowa
      ordynacja, i to z jedną turą, jest wolna od tej chorobliwej ułomności.
      • indris A dlaczego z jedną turą ? 15.07.04, 12:03
        Łatwo można sobie wyobrazić, że wygrywa kandydat z 17% głosów. Czyli
        reprezentant MNIEJSZOŚCI. System z dwiema turami jest chyba lepszy ? Pokazały
        to zresztą w Polsce wybory wójtów/burmistrzów/prezydentów miast.
        • ukos Re: A dlaczego z jedną turą ? 15.07.04, 12:18
          Jedna tura zmusza do zawierania koalicji już PRZED wyborami (m.in. dlatego
          ułatwia wykształcenie się systemu dwupartyjnego), a nie po, ma więc
          fundamentalne znaczenie dla stabilności państwa i sprawności rządzenia - rząd
          jest gotów następnego dnia po wyborach, nie ma żadnych wielomiesięcznych
          gorszących przetargów. Druga tura czy też proporcjonalność są proponowane w
          wyniku dążenia do "sprawiedliwości" wobec partii, niezwykle groteskowego wobec
          morza wszelkiej innej niesprawiedliwości. Ten kult partii (jakie to gromy ciska
          się za zmianę szeregów!) jest czymś niebywałym. Przecież to są tylko narzędzia
          uprawiania polityki, a nie jakieś byty idealne. Naprawdę ważne jest nie
          uwolnienie wszystkich partii od poczucia krzywdy, tylko efektywne, korzystne
          dla społeczeństwa rządzenie. A najważniejszym zadaniem demokracji jest
          zapewnienie elektoratowi możliwości skutecznej reakcji na złe rządy, nie zaś
          zapewnienie dobrego samopoczucia wszystkim partiom.
          • basia.basia Re: A dlaczego z jedną turą ? 15.07.04, 12:55
            ukos napisał:

            > Jedna tura zmusza do zawierania koalicji już PRZED wyborami (m.in. dlatego
            > ułatwia wykształcenie się systemu dwupartyjnego), a nie po, ma więc
            > fundamentalne znaczenie dla stabilności państwa i sprawności rządzenia - rząd
            > jest gotów następnego dnia po wyborach, nie ma żadnych wielomiesięcznych
            > gorszących przetargów. Druga tura czy też proporcjonalność są proponowane w
            > wyniku dążenia do "sprawiedliwości" wobec partii, niezwykle groteskowego
            wobec
            > morza wszelkiej innej niesprawiedliwości.

            Wydaje mi się, że to nie do końca tak jest.
            We Francji jest tak, że pierwszej turze jest wymóg zdobycia
            50% głosów. W drugiej turze już zwykła większość. To się
            okazało już parę razy bardzo pożyteczne, np. chyba w zeszłym
            roku ten ich oszołom (jak mu tam ...) zdobył w pierwszej
            turze znaczącą przewagę, co Francuzów otrzeźwiło i w drugiej
            turze wycięli jego popleczników. Chodzi więc o to, że po pierwszej
            turze ludzie się mogą przekonać kogo wybrali i podjąć świadomie
            decyzję w drugiej turze, bo przecież sondaże, sondażami ale bywają
            czasem zdumiewające wybory, patrz Tymiński. Czyli jest to rodzaj
            bezpiecznika. Ja to popieram, właśnie z tego względu.
            Wybrażam sobie, że u nas (przykłądowo) w pierwszej turze wygrywa
            LPR i tio znacznie, przy niskiej frekwencji. Jestem pewna, że Ci
            którym nie chciało się ruszyć z domu, poszliby głosować w drugiej
            turze, by zapobiec rządom LPR.
            • Gość: P-77 Re: Metoda PiS-u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:31
              PiS zgłosil trzy inicjatywy
              pierwsza - ordynacja mieszana (tego poza PiS-em nikt nie popiera)
              druga - pozbawienie posłów skazanych prawomocnym wyrokiem sądowym za
              przestępstwa umyślne (to poza Samoobroną) popieraja wszyscy)
              trzecia - zniesienia zwolneinia mniejszości narodowych od konieczności
              przekroczenia progu wyborczego (to popiera narodowa prawica i PSL , lewica i PO
              są przeciw)
              Pierwesza propozycja nie ma żadnych szans, druga ma duże, trzecia raczej małe.
              Co robi PiS?
              Propozycję pierwszą i drugą wrzuca do jednej ustawy, bo wie, że ten projekt
              przepadnia a wtedy PiS ogłosi, że wszyscy bronią posłów - kryminalistów a tylko
              oni są prawi, sprawiedliwi itp.
              Propozycja trzecia natomiast ma status nowelizacji jednego artykułu
              obowiązującej ordynacji i ma dwa cele - praktyczny (a nuż się uda) i
              ideologiczny - ów przywilej dla mniejszoisci narodowych (Czytaj mniejszosći
              niemieckiej) jest od lat solą w oku narodowej prawicy - PiS chce po prostu w
              ten sposób przejąć narodowy elektorat na który od dawna ma chętkę. Podobnie jak
              projekt ordynacji jest próbą pozyskania elektoratu PO - PiS od dawna próbuje
              siedzieć okrakiem na dwóch koniach z kiepskim skutkiem.
              Projekt o dożywtonich senatorach był autorstwa Unii Wolności i pochodził z
              najbardziej haniebnego okresu w dziejach tej partii, okresu wyjątkowego
              lizusotstwa wobec Lecha Wałęsy i zdaje się był tak naprawdę przewidziany dla
              niego. Wtedy też UW w tzw. aferze Oleksego stanęła nie po stronie niesłusznie
              oskarżonego premiera a oskarżających go byłych esbeków o wątpliwej reputacji.
              Jedynym, który miał odwagę zachować się inaczej był śp. Jacek Kuroń. Za taką
              postawę Unii odpowiadał Jan Rokita, wówczas jeszcze jej czlonek.
              • ayran Re: Metoda PiS-u 15.07.04, 13:41
                I tak oto od krytyki PIS-u zgrabnie przszlismy do przeciwstawienia cynicznego
                Rokity nieżyjącemu i szlachetnemu Kuroniowi.
                Nawiasem mówiąc, z prostego przeliczenia jasno wynika, że ktoś jeszcze poparł
                propozycję ordynacji według PIS-u.
                • Gość: P-77 Re: Metoda PiS-u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:55
                  > I tak oto od krytyki PIS-u zgrabnie przszlismy do przeciwstawienia cynicznego
                  > Rokity nieżyjącemu i szlachetnemu Kuroniowi.
                  Wątek podjął indris pisząc o dożywtonich senatorach. Jako wyborcę UW jej
                  postawa z przełomu 1995 i 1996 roku bardzo mnie bolała.
                  • ayran Re: Metoda PiS-u 15.07.04, 14:03
                    Gość portalu: P-77 napisał(a):

                    > Wątek podjął indris pisząc o dożywtonich senatorach. Jako wyborcę UW jej
                    > postawa z przełomu 1995 i 1996 roku bardzo mnie bolała.

                    Bolała Cię, bo nie lubisz Wałęsy (że pozwolę sobie na małą supozycję).
                    • Gość: P-77 Re: Metoda PiS-u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 15:15
                      > Bolała Cię, bo nie lubisz Wałęsy (że pozwolę sobie na małą supozycję).
                      Szanuję go za to, że utrzymał prozachodni kuurs polskiej polityki zagranicznej
                      i liberalną politykę gospodarczą, wyrzucił radykałów z Kancelarii, i
                      dopprowadził do wyjścia wojsk rosyjskich z Polski. Wprawdzie jego kadencja była
                      pełna niefortunnych i głupich wypowiedzi, które szczęśliwie nie wyszły poza
                      granice Polski. Poza tym często demonstrował werbalne lekceważenie wobec zasad
                      pańśtwa prawnego nie uciekając sie do jawnych naruszeń prawa (włynna historia z
                      czlonkami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji). Dzięki koneksjom z
                      wykształconymi w Moskwie generałami utrudniał cywilną kontrolę nad armią -
                      jeden z żelaznych punktów programu Unii Wolności. W tym kontekście poparcie UW
                      dla tej kandydatury było czymś sprzecznym z tożsamoscią tej partii.
                      Nie mówiąc o tym, że sposób w jaki Wałęsa opuszczał urząd inspirując nielegalne
                      działania oficerów UOP przeciw premierowi z wrogiej formacji dyskwalifikował go
                      jako polityka. Potem jako były prezydent zachowywał się o tyle rozsądnie, że
                      nie wylewał żółci poza granicami aktywnie działając na rzecz Polski. W kraju
                      już sobie nie mógł darować, ale to kwestia natury.
                      Wałęsa jest jednocześnie wielkim i małym człowiekiem dlatego trudno go
                      jednoznacznie scharakteryzować.
                      • ayran Re: Metoda PiS-u 15.07.04, 15:36
                        Gość portalu: P-77 napisał(a):

                        > W tym kontekście poparcie UW
                        > dla tej kandydatury było czymś sprzecznym z tożsamoscią tej partii.

                        Nie wiem o czym Ty mówisz. Propozycja uczynienia Wałęsy (bo do niego była
                        adresowana) nie była wyrazem poparcia kandydatury Wałęsy, tylko próbą jakiegoś
                        uhonorowania jego osoby po już przegranych wyborach. W ktorych UW miała
                        własnego kandydata, Kuronia zresztą.

                        Zresztą trochę się pogubiłem i z trudem kojarzę, jak udało się tu dojść od
                        metody PiS-u.


                        • Gość: P-77 Re: Metoda PiS-u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 15:39
                          > Nie wiem o czym Ty mówisz. Propozycja uczynienia Wałęsy (bo do niego była
                          > adresowana) nie była wyrazem poparcia kandydatury Wałęsy, tylko próbą
                          jakiegoś
                          > uhonorowania jego osoby po już przegranych wyborach. W ktorych UW miała
                          > własnego kandydata, Kuronia zresztą.
                          W drugiej turze UW poparła Wałęsę.
                          Natomiast wracając do propozycji PiS-u to że nie wszystkie kluby głosowały za
                          odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu to znaczy po prostu tyle, że niektóre
                          chciały skierować go do komisji i tam być może całkowicie przekształcić. W
                          debacie projekt a zwłaszcza tzw. listy wojewódzkie skrytykowali wszyscy.
                          • ayran Re: Metoda PiS-u 15.07.04, 15:52
                            Gość portalu: P-77 napisał(a):

                            > W drugiej turze UW poparła Wałęsę.

                            A powinna była Kwaśniewskiego, bo za parę tygodni miał wybuchnąć "afera Olina"?

                            > Natomiast wracając do propozycji PiS-u to że nie wszystkie kluby głosowały za
                            > odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu to znaczy po prostu tyle, że
                            niektóre
                            >
                            > chciały skierować go do komisji

                            Może i tak było - nie słuchałem debaty.

                            > i tam być może całkowicie przekształcić.

                            A to już wniosek zbyt daleko idący.

                            • Gość: P-77 Re: Metoda PiS-u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 15:59
                              > > W drugiej turze UW poparła Wałęsę.
                              >
                              > A powinna była Kwaśniewskiego, bo za parę tygodni miał wybuchnąć "afera
                              Olina"?
                              Mogła nie poprzeć nikogo jak zrobiła pięć lat później
                              > > i tam być może całkowicie przekształcić.
                              >
                              > A to już wniosek zbyt daleko idący.
                              >
                              Dlatego napisałem "być może". Projekt ustawy to tylko baza, któamożna dowolnie
                              zagospodarować.
                              • ayran Re: Metoda PiS-u 15.07.04, 16:09
                                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                                > Mogła nie poprzeć nikogo jak zrobiła pięć lat później

                                No rzeczywiście. A jeszcze lepiej wezwać do bojkotu.


                                > Dlatego napisałem "być może". Projekt ustawy to tylko baza, któamożna
                                dowolnie
                                > zagospodarować.

                                Tym bardziej brak poparcia dla projektu PiS-u nie świadczy, że projekt był
                                głupi a Sejm (w tym wyjątkowym przypadku) rozsądny, a tylko że zasiadającym
                                obecnie w Sejmie partiom propozycja zmieny w wersji PiS-u nie odpowiada.
                                Zapewne z różnych powodów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka