elity

IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 13:34
Danuta Cholecka powiedziała dzisiaj w południowym wydaniu „Wiadomości”, że
jakiś wirus zaatakował wyszukiwarkę „Gogla”. Jeszcze w uszach dźwięczy mi jej
pewny siebie wibrujący wysoko głos kierowniczki sklepu monopolowego. W
pierwszym odruchu pomyślałem, że przesłyszałem się, ale po chwili Cholecka
powtórzyła, że Google to „Gogel”. Tak, tak... „Gogel” ma kłopoty z wirusem.

Domyślam się nie od dzisiaj, że elity polskiego dziennikarstwa nie znają
języków, bo one zbyt skomplikowane. Ale mogłyby chociaż nauczyć się zasad
wymowy… Dla przeciętnie inteligentnego młodego człowieka to kwestia paru
godzin. Nawet francuski nie jest taki trudny, jeśli się chce.

Jeśli się chce i jest się młodym, w miarę inteligentnym człowiekiem. Ale z
tym zdaje się najwięcej problemów.
    • Gość: caell Re: elity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:26
      młody i w miarę inteligentny człowiek nie podniecałby się zbytnio takim
      spolszczeniem uznając je za mało istotne
      • Gość: wartburg Re: elity IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 15:08
        Gość portalu: caell napisał(a):

        > młody i w miarę inteligentny człowiek nie podniecałby się zbytnio takim
        > spolszczeniem uznając je za mało istotne


        Tu nikt się nie podnieca "spolszczeniami". Jednym z wyznacznikow suwerennego
        posługiwania się własnym językiem jest znajomość języków obcych. Szczególnie w
        prestiżowych zawodach medialnych, takich jak prezenter telewizyjny, gdzie te
        języki się stykają. Tu chodzi także o czystość polszczyzny, kolego. Wymóg
        znajomości przynajmniej zasad wymowy podstawowych języków europejskich powinien
        być dla prezenterów telewizji minimum. To kryterium spełniane jest na całym
        świecie, tylko w Polsce nie. Czasami mnie to bawi, a czasem wkurza, bo chyba
        nie ma takiego drugiego kraju, w ktorym brak kompetencji szerzyłby się tak
        bezwstydnie jak nad Wisłą. Wystarczy właczyć telewizor.
        • ayran Re: elity 27.07.04, 15:44
          Gość portalu: wartburg napisał(a):


          > Tu nikt się nie podnieca "spolszczeniami". Jednym z wyznacznikow suwerennego
          > posługiwania się własnym językiem jest znajomość języków obcych. Szczególnie
          w
          >
          > prestiżowych zawodach medialnych, takich jak prezenter telewizyjny, gdzie te
          > języki się stykają. Tu chodzi także o czystość polszczyzny, kolego. Wymóg
          > znajomości przynajmniej zasad wymowy podstawowych języków europejskich
          powinien
          >
          > być dla prezenterów telewizji minimum. To kryterium spełniane jest na całym
          > świecie, tylko w Polsce nie. Czasami mnie to bawi, a czasem wkurza, bo
          chyba
          > nie ma takiego drugiego kraju, w ktorym brak kompetencji szerzyłby się tak
          > bezwstydnie jak nad Wisłą. Wystarczy właczyć telewizor.

          Ja mam natomiast inną słabość - czasem mnie bawi, ale częściej wkurza
          przekręcanie nazwisk. Pani z TVP nazywa się Holecka.
          • Gość: wartburg Bolecka IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 17:28
            ayran napisał:

            > >
            > Ja mam natomiast inną słabość - czasem mnie bawi, ale częściej wkurza
            > przekręcanie nazwisk. Pani z TVP nazywa się Holecka.

            Holecka, czy Cholecka? Czy to coś zmienia? Dla mnie może być i Bolecka. Kto
            ją tam wie, może i z Glinojecka? Co to w ogole ma do rzeczy?
            • ayran Re: Bolecka 27.07.04, 19:22
              Gość portalu: wartburg napisał(a):


              > > Ja mam natomiast inną słabość - czasem mnie bawi, ale częściej wkurza
              > > przekręcanie nazwisk. Pani z TVP nazywa się Holecka.
              >
              > Holecka, czy Cholecka? Czy to coś zmienia? Dla mnie może być i Bolecka. Kto
              > ją tam wie, może i z Glinojecka? Co to w ogole ma do rzeczy?

              Absolutnie nic. Prawidłowa pisownia nazwisk to przestarzały, nieczym
              nieuzasadniony burżuazyjny obyczaj. Natomiast zgodna z oryginałem wymowa
              amerykańskich marek wręcz przeciwnie - ma znaczenie absolutnie kluczowe - to
              podstawowe kryterium oceny znajomości języka polskiego.
              • Gość: wartburg Re: Bolecka IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 19:52
                Zanudzasz. I na dodatek głupio jak każdy dyletant. Proponuje ci nastepujący
                eskperyment, strażniku urojonych poprawności. Zajrzyj do książki telefonicznej
                i policz, ilu tam znajdziesz Choleckich, a ilu Holeckich, Heiserów i Chajzerów,
                ilu Hlebowiczów i ilu Chlebowiczów. Nie zapomnij też o Jóżwiakach i
                Juźwiakach, o Waszkowskich i Waśkowskich, Żońcach i Rzońcach, o Królach i
                Krulach (bo tacy też są, wierz mi, znam jednego). A więc policz ich wszystkich
                co do jednego (bo liczyc zdaje się umiesz, to twoja zpecjalność) i zastanów
                się, co z tego wynika i jakich obyczajów jest pogwałceniem? Tylko żebyś sie
                potem nie powiesił z rozpaczy, że świat ci się zawalił...
                • ayran Re: Bolecka 27.07.04, 20:22
                  Reasumując - z faktu występowania różnych pisowni tak samo brzmiących nazwisk
                  wynika, że nie musimy się przejmowac, jak pisze się nazwisko konkretnej osoby?
                  A dlaczego to jest nieważne, a na przykład przeczytanie "gogl" zamiast "gugl"
                  dyskalifikuje?
                  A jak wytrzymujesz z Amerykanami/Anglikami i ich "mersides bens", "bi em dablju"
                  i "szłeps"? Świat Ci się nie wali? Otwierasz wątki protestacyjne na forum New
                  York Timesa?
                  • Gość: Palnick ayran ma rację. IP: *.stenaline.com 27.07.04, 20:27
                    Zamiast przyznać, że popełniłeś błąd z nazwiskiem prezenterki idziesz w zaparte
                    jak sztubak. Takie postępowanie odbiera ci wiarygodność. Czy tylko błędy
                    uważane przez Ciebie za istotne naprawdę takie są? Czy twoje błędy zasługują na
                    pełną wyrozumiałość? :)))
                  • Gość: wartburg Re: Bolecka IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 00:25
                    ayran napisał:

                    > Reasumując - z faktu występowania różnych pisowni tak samo brzmiących nazwisk
                    > wynika, że nie musimy się przejmowac, jak pisze się nazwisko konkretnej osoby?

                    A gdzie to powiedzialem? Może mi wskażesz? Jestem jak najbardziej za poprawną
                    pisownią nazwisk. Pokazałem ci tylko, że nie zawsze poprawne jest to, co
                    poprawnym się wydaje. O nic innego mi nie chodziło. Pisowni nazwiska p.
                    Holeckiej miałem prawo nie znać, ponieważ jej pracodawca, telewizja polska nie
                    wyświetla go w momencie pojawienia się jej na wizji. Nie ma takiego zwyczaju,
                    choć jest to normalne we wszystkich znanych mi telewizjach na Zachodzie. Tak
                    więc o co chodzi? Czego chcesz mi dowieść? Jakiejże to niewybaczalnej
                    niewiedzy dałem dowód? Wyjaśnij.

                    > A dlaczego to jest nieważne, a na przykład przeczytanie "gogl" zamiast "gugl"
                    > dyskalifikuje?


                    Zadajesz pytania, na które odpowiedź powinna być ci znana. Jest olbrzymia
                    różnica pomiędzy pisownią nazwiska p. Holeckiej a jej problemami z wymową słów,
                    które nie sprawiałyby kłopotu uczniowi szkoły podstawowej po paru lekcjach
                    angielskiego. Uważam to za skandal albowiem właśnie w zawodzie wykonywanym
                    przez p. Holecką poprawna wymowa wyrażeń obcojęzycznych powinna być jednym z
                    decydujących warunków przyjęcia do pracy. Czy w Polsce zawsze wszystko musi
                    być takie szmatławe, a telewidzowie zdani na usługi personelu do tego stopnia
                    niekompetentnego? Zawsze nie cierpiałem kelnerów, którzy olewają klienta.

                    Gdyby p. Holecka powiedziała "gogl", to jeszcze machnąłbym ręką. Ale ona
                    powiedziała "gogel". Rozumiesz? "gogel". Leszek z Sopotu zrobił z tego
                    "kogiel mogiel".

                    A mogła przecież użyć formy "gugle", w potocznej polszczyźnie już od dawna
                    używanej. Zapenw jednak sie bała, bo "gugle" to byłyby zbyt potoczne i
                    wymyśliła sobie... "wyszukiwarkę gogel".


                    > A jak wytrzymujesz z Amerykanami/Anglikami i ich "mersides bens", "bi em
                    dablju
                    > "
                    > i "szłeps"? Świat Ci się nie wali?

                    To jest zupełnie inna para kaloszy. Te wyrażenia funkcjonują w angielszczyźnie
                    już od dziesięcioleci i stały się normą językową. Ktoś, kto spróbowałby użyc
                    ich w oparciu o wymowę oryginalną, byłby zapewne niezrozumiany.


                    Otwierasz wątki protestacyjne na forum New
                    > York Timesa?

                    Nie widzę powodu. Obchodzi mnie stan języka polskiego, a nie angielszczyzny.
                    Wbrew pozorom dziennikarze w rodzaju p. Holeckiej stanowią dla polszczyzny
                    największe zagrożenie .

                    Głównie dlatego że nie znają języków obcych wciąż mając z nimi do czynienia.




                    • Gość: p_z_c podsumowujac IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 05:28
                      Pasjonujaco obroniles swoje zdanie w sprawie Waleckiej i gogiela. Gratuluje!

                      (Niech no Ayran zajrzy do slownika i dowie sie, ze "reasumujac"
                      oznacza "uniewazniajac wszystko, co dotad zostalo stwierdzone" :)
                      • ayran Re: podsumowujac 28.07.04, 08:23
                        Ayran z ciekawości zajrzał (Kopaliński):

                        reasumować = streszczać; rekapitulować.
                        reasumpcja (prawn.) = ponowne rozważenie powziętej już uchwały.
                        • Gość: p_z_c wahania sa cnota, chyba ze nie sa IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 08:29
                          Ayran zatem ponownie rozwazal cos, czego wczesniej wydawal sie byc pewnym? ;)

                          (Czy te "cytaty" z Kopalinskiego sa bardzowierne? Ja, niestety, sprawdzic nie
                          moge, bo w Ameryce jedyna ksiazke, ktora zawsze masz pod reka jest Biblia, a
                          Kopalinskiego raczej nie uswiadczysz. Swoja dobra:) znajomosc
                          slowa "reasumowac" oparlem na wiedzy dawno nabytej)
                          • ayran Re: wahania sa cnota, chyba ze nie sa 28.07.04, 08:48
                            Gość portalu: p_z_c napisał(a):

                            www.slownik-online.pl/kopalinski/FB2B449D37B9A974C1256585006E39EB.php
                            Otwiera się w Ameryce?

                            • Gość: p_z_c Re: wahania sa cnota, chyba ze nie sa IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 09:05
                              Oj, Ayran, to Ty nie wiesz, ze strony internetowe mozna otwierac z dowolnego
                              miejsca na swiecie, poza Chinami?
                              Podsumowujac i zabierajac w tej sprawie (ktora ze sprawki zrobila sie Sprawa)
                              glos po raz ostatni, mam nadzieje, ze dostrzegles pierwotne znaczenie
                              slowo "reasumujac". Jesli nie, to zastanow sie, dlaczego sady ponownie
                              rozpatruja sprawy? (P)odpowiedz: bo cos zostalo zle zrobione podczas pierwszego
                              procesu. A zatem nie powtarzaja wszystkiego, co wczesniej ustalily, bo to nie
                              mialoby sensu. Badaja sprawe OD POCZATKU, bo pierwszy wyrok zostal WYPACZONY. A
                              wiec? UNIEWAZNIAJA pierwszy wyrok.
                              • basia.basia Reassumieren 28.07.04, 10:52
                                Gość portalu: p_z_c napisał(a):

                                > Oj, Ayran, to Ty nie wiesz, ze strony internetowe mozna otwierac z dowolnego
                                > miejsca na swiecie, poza Chinami?
                                > Podsumowujac i zabierajac w tej sprawie (ktora ze sprawki zrobila sie Sprawa)
                                > glos po raz ostatni, mam nadzieje, ze dostrzegles pierwotne znaczenie
                                > slowo "reasumujac". Jesli nie, to zastanow sie, dlaczego sady ponownie
                                > rozpatruja sprawy? (P)odpowiedz: bo cos zostalo zle zrobione podczas
                                pierwszego
                                >
                                > procesu. A zatem nie powtarzaja wszystkiego, co wczesniej ustalily, bo to nie
                                > mialoby sensu. Badaja sprawe OD POCZATKU, bo pierwszy wyrok zostal WYPACZONY.
                                A
                                >
                                > wiec? UNIEWAZNIAJA pierwszy wyrok.



                                Wtrącam się, bo to nie pierwszy raz wytykasz komuś błąd tam,
                                gdzie go nie ma a sam jesteś w błędzie.

                                Za słownikiem wyrazów obcych PWN

                                reasumować - streszczać coś, powtarza coś w zwięźlejszej formie; rekapitulować
                                (z niemieckiego > reassumieren)

                                reasumpcja - ponowne rozptarzenie czegoś, wyciągnięcie nowych wniosków, ponowna
                                ocena; w prawie reasumpcja ustawy - ponowne rozważenie powzietej już uchwały z
                                jednoczesnym unieważnieniem jej w brzmieniu poprzednim
                                ( z niemieckiego > Reasumption)

                                Jak widać obydwa terminy pochądzą z j. niemieckiego.
                                Ciekawa jestem zdania Wartburga - czy przytaczane znaczenia są identyczne
                                w potocznej niemczyźnie.
                                • ayran Re: Reassumieren 28.07.04, 11:09
                                  basia.basia napisała:

                                  > Wtrącam się, bo to nie pierwszy raz wytykasz komuś błąd tam,
                                  > gdzie go nie ma a sam jesteś w błędzie.

                                  Mówiąc szczerze, mnie taki wariant odpowiada - z mojego punktu widzenia byłoby
                                  o wiele gorzej, gdyby wytknąć mi błąd tam, gdzie go popełniłem. A w ten sposób
                                  mogę łatwo dowieść, że miałem rację. W przeciwnym razie należałoby przeprosić,
                                  albo motać, albo iść w zaparte - wszystko to są dla mnie rzeczy o wiele mniej
                                  przyjemne.

                                  • basia.basia Re: Reassumieren 28.07.04, 11:58
                                    ayran napisał:

                                    > basia.basia napisała:
                                    >
                                    > > Wtrącam się, bo to nie pierwszy raz wytykasz komuś błąd tam,
                                    > > gdzie go nie ma a sam jesteś w błędzie.
                                    >
                                    > Mówiąc szczerze, mnie taki wariant odpowiada - z mojego punktu widzenia
                                    byłoby
                                    > o wiele gorzej, gdyby wytknąć mi błąd tam, gdzie go popełniłem. A w ten
                                    sposób
                                    > mogę łatwo dowieść, że miałem rację. W przeciwnym razie należałoby
                                    przeprosić,
                                    > albo motać, albo iść w zaparte - wszystko to są dla mnie rzeczy o wiele mniej
                                    > przyjemne.
                                    >

                                    :)

                                    Nie sądzę, żebyś Ty akurat motał, szedł w zaparte itp.
                                    gdybyś się rzeczywiście pomylił:)

                                    Pozdrawiam:)

                                    ps
                                    A swoją drogą to każdą dyskusję można zadusić sprowadzając
                                    ją do ortografii. W przypadku bratka to jest metoda - on
                                    się chyba zaopatrzył w "Erystykę" Schopenhauera ale musi
                                    więcej ćwiczyć:)

                                    • Gość: http://pamietamy.t Re: moze i ma ale czy zrozumial co tam napisano IP: *.cegs.itesm.mx 28.07.04, 13:02
                                      a zwlaszcza to ze swoim gadaniem szerzy pospolite zlo


                                      pamietamy.tripod.com
                                    • Gość: b Re: Reassumieren IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 17:11
                                      "ps
                                      A swoją drogą to każdą dyskusję można zadusić sprowadzając
                                      ją do ortografii. W przypadku bratka to jest metoda - on
                                      się chyba zaopatrzył w "Erystykę" Schopenhauera ale musi
                                      więcej ćwiczyć:)


                                      Kazdego dyskutanta mozna zalatwic plotkujac na jego temat, jak czesto i
                                      skutecznie to czynisz. Dodajac usmiech udajesz, ze wcale nie jestes wredna
                                      baba, tylko mila sprytna osobka. Kiepskie to zabezpieczenie :)

                                      Moja uwaga do Ayrana a'propos "reasumujac" byla zrobiona z polusmiechem i nie
                                      miala byc przyczynkiem do walki na smierc i zycie. Ayran wzial sie do sprawy
                                      zbyt powaznie, no a potem, jak zwykle, Ty ze swoimi trzema groszami zrobilas z
                                      tego niemal Sad Ostateczny. Ze tez Ci sie chcialo.
                                  • Gość: p_z_c tak IP: *.marketscore.com / *.or4.marketscore.com 29.07.04, 18:47
                                    Ayran, jakos mi umknal ten Twoj post. Jesli potrafisz przez moment pomyslec, ze
                                    moze jednak ktos inny procz Ciebie moze miec czasem racje, to zauwazysz, ze
                                    pierwsza definicja Kopalinskiego zdaje relacje z obecnego uzycia
                                    slowa "reasumowac" (nie jest zadnym odkryciem, ze obecnie "reasumowac" uzywa
                                    sie jako "streszczac"), a druga jest blizsza oryginalnemu znaczeniu, czyli
                                    rozpatrywaniu sprawy od poczatku, uniewaznianiu dotychczasowych ustalen.

                                    Mozna byc dyletantem, ale nie ma co robic z tego cnoty.
                                • Gość: bratek Re: Reassumieren IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 17:05
                                  reasumpcja - ponowne rozptarzenie czegoś, wyciągnięcie nowych wniosków, ponowna
                                  ocena; w prawie reasumpcja ustawy - ponowne rozważenie powzietej już uchwały z
                                  jednoczesnym unieważnieniem jej w brzmieniu poprzednim
                                  ( z niemieckiego > Reasumption)


                                  Dziekuje, Basiu. Ten wlasnie fragment przytoczony przez Ciebie potwierdza moja
                                  interpretacje. Przeczytaj ten fragment jeszcze raz.
                                  • Gość: bratek przy okazji IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 17:07
                                    skoro juz przytaczasz argument na poparcie mojej tezy, racz nie opatrzac go
                                    swoim a la pani Dulska komentarzem "nie pierwszy raz...", bo nieuwazni
                                    czytelnicy moga uwierzyc w Twoje szalbierstwo.
                          • Gość: Palnick Re: wahania sa cnota, chyba ze nie sa IP: *.stenaline.com 28.07.04, 09:02
                            Gość portalu: p_z_c napisał(a):

                            > Ayran zatem ponownie rozwazal cos, czego wczesniej wydawal sie byc pewnym? ;)
                            >
                            > (Czy te "cytaty" z Kopalinskiego sa bardzowierne? Ja, niestety, sprawdzic nie
                            > moge, bo w Ameryce jedyna ksiazke, ktora zawsze masz pod reka jest Biblia, a
                            > Kopalinskiego raczej nie uswiadczysz. Swoja dobra:) znajomosc
                            > slowa "reasumowac" oparlem na wiedzy dawno nabytej)
                            -----------
                            bratku, to że czytujesz tylko biblię widać z daleka - nawet z Polski. Życzę
                            odrobiny skromności i zastanowienia przed pouczaniem innych :)
                    • ayran Re: Bolecka 28.07.04, 08:45
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Czego chcesz mi dowieść? Jakiejże to niewybaczalnej
                      > niewiedzy dałem dowód? Wyjaśnij.

                      Bardzo proszę. Po pierwsze - niewiedza ta jest absolutnie wybaczalna, choć w
                      wybaczeniu bardzo pomaga przyznanie się do błędu.


                      > Zadajesz pytania, na które odpowiedź powinna być ci znana. Jest olbrzymia
                      > różnica pomiędzy pisownią nazwiska p. Holeckiej a jej problemami z wymową
                      > słów,
                      > które nie sprawiałyby kłopotu uczniowi szkoły podstawowej po paru lekcjach
                      > angielskiego.

                      Na razie wiemy o problemie (liczba pojedyncza), nie o problemach (liczba mnoga).

                      > Uważam to za skandal albowiem właśnie w zawodzie wykonywanym
                      > przez p. Holecką poprawna wymowa wyrażeń obcojęzycznych powinna być jednym z
                      > decydujących warunków przyjęcia do pracy.

                      Mówiąc szczerze nie wiem, czy słowo 'google' zasługuje na określenie 'wyrażenie
                      obcojęzyczne'. Generalnie, podejrzewam raczej, że pani Holecka po prostu nie
                      interesuje się internetem i nie wiedziała czy chodzi o anglojęzyczną markę, czy
                      o gogle. Na prompterach z całą pewnością również wyświetlana jest cała masa
                      literowek.

                      > Czy w Polsce zawsze wszystko musi
                      > być takie szmatławe, a telewidzowie zdani na usługi personelu do tego stopnia
                      > niekompetentnego?

                      Mój Boże - "zawsze wszystko" - toż to wypełnia bez reszty całą czasoprzestrzeń.
                      A wszystko przez jedno, błędnie odczytane słowo.

                      > Zawsze nie cierpiałem kelnerów, którzy olewają klienta.
                      >
                      > Gdyby p. Holecka powiedziała "gogl", to jeszcze machnąłbym ręką. Ale ona
                      > powiedziała "gogel". Rozumiesz? "gogel". Leszek z Sopotu zrobił z tego
                      > "kogiel mogiel".

                      A jak mówisz w potocznej rozmowie nazwę zespołu "The Beatless"?

                      > A mogła przecież użyć formy "gugle", w potocznej polszczyźnie już od dawna
                      > używanej. Zapenw jednak sie bała, bo "gugle" to byłyby zbyt potoczne i
                      > wymyśliła sobie... "wyszukiwarkę gogel".

                      A więc jednak się bała - to chyba dobrze o niej świadczy?


                      > Wbrew pozorom dziennikarze w rodzaju p. Holeckiej stanowią dla polszczyzny
                      > największe zagrożenie .

                      Nie przesadzasz?

                      >
                      > Głównie dlatego że nie znają języków obcych wciąż mając z nimi do czynienia.

                      Akurat jeżeli chodzi i p. Holecką, nie byłbym tego taki pewny. 11 września 2001
                      roku komentowała na żywo wydarzenia z Nowego Jorku i poradziła sobie całkiem
                      dobrze.
                      • ayran Re: Bolecka 28.07.04, 08:51
                        ayran napisał:

                        > A jak mówisz w potocznej rozmowie nazwę zespołu "The Beatless"?

                        A ściśle mówiąc The Beatles.
                      • Gość: ich1 Pluton egzekucyjny IP: *.ists.pl / *.ists.pl 28.07.04, 08:56
                        byłby najwłaściwszym rozwiązaniem.Takich skandali jak przekręcenie nazwy
                        wyszukiwarki internetowej nie można puścić płazem, nagana czy zwolnienie
                        dyscyplinarne to zdecydowanie za mało. Jakie to szczęście że jest wartburg,
                        który uświadamia, że błędne wymiawianie nazw anglojęzycznych to największe
                        zagrożenie dla współczesnej polszczyzny. Nie wiem tylko jak on wytrzymuje w tym
                        Reichu, gdzie wszyscy z uporem godnym lepszej sprawy mówią picca hut (zapis
                        fonetyczny).
                        • Gość: piotrus_z_carnegie Re: Pluton egzekucyjny IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 09:10
                          e tam, zaraz pluton, wystarczylaby strychnina. Drogi Ichu1, ale po co wlasciwie
                          bronic czcigodna i szanowna pania spikerke, ktora nie umie prawidlowo wymawiac
                          slow (ueder dej ar polisz or inglisz or czainiz)?
                          • Gość: ich1 Re: Pluton egzekucyjny IP: *.ists.pl / *.ists.pl 28.07.04, 09:23
                            Nie spikerki bronię, lecz zdrowego rozsądku. Spikerka jest mi zupełnie
                            obojętna, nawet nie wiem jak wygląda.
                            • Gość: b no i tak IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 09:33
                              tez nie wiem, jak wyglada ta Lisiecka, nic o niej nie wiem poza tym, ze w
                              idiotyczny sposob wymowila popularne slowo przed parumilionowa widownia, czyli
                              ze nie zadala sobie trudu dowiedzenia sie, jak nalezy je wymawiac. Drugie
                              czyli: zlekcewazyla wszystkich potencjalnych odbiorcow tego komunikatu. Just
                              this.
                              • Gość: wartburg dzięki za wsparcie zza oceanu IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 16:01
                                Pragnę Ci podziękować za wsparcie artyleryjskie zza oceanu, drogi Bratku.
                                Ciężka przeprawa była. Stanowczo nie doceniałem gotowych na wszystko obrońców
                                dyletantyzmu w mediach oraz nieszczęsnej p. Holeckiej-Boleckiej. Ten upór ich,
                                jakżeż zaciekły, zdumiał mnie, muszę przyznać najbardziej. Jakby to im krzywda
                                się działa i to oni poczuli się zagrożeni, że ich prawo do niewiedzy może być
                                kwestionowane.

                                Kto wie, może tak właśnie było? Obrońcy naszej współczesnej Częstochowy ze
                                świętą niekompetencją w koronie nie życzą sobie, żeby ich poprawiać. Dlatego
                                pewnie gotowi są rzucić się na pomoc każdemu, którego to nieszczęście spotka i
                                do upadłego szczekać i warrrczeć i dowodzić jego prawa do nietykalności.

                                No tak.


                                Gość portalu: b napisał(a):

                                > tez nie wiem, jak wyglada ta Lisiecka, nic o niej nie wiem poza tym, ze w
                                > idiotyczny sposob wymowila popularne slowo przed parumilionowa widownia,
                                czyli
                                > ze nie zadala sobie trudu dowiedzenia sie, jak nalezy je wymawiac. Drugie
                                > czyli: zlekcewazyla wszystkich potencjalnych odbiorcow tego komunikatu. Just
                                > this.
                                • Gość: b b IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 18:13
                                  Nie rozumiem, dlaczego Ayran i Ich1 zrobili sie tacy zacietrzewieni. Obydwa
                                  nicki naleza do tych, ktorych posty staram sie czytac i zazwyczaj czytam z
                                  przyjemnoscia, ale tym razem nie kapuje, skad ta nagla obrona "zdrowego
                                  rozsadku" (a w istocie dziennikarskiej niekompetencji). Nie idzie przeciez o
                                  to, ze nikt nie moze byc nieomylny, ale osoby, ktore maja do czynienia z
                                  setkami tysiecy czy z milionami odbiorcow powinny szczegolnie uwazac na to, co
                                  mowia. Dostaja za to grube pieniadze, czemu wiec widzowie nie mieliby wymagac,
                                  by przykladali sie do swoich obowiazkow nalezycie? Argumentem na to, ze
                                  Walecka popelnila tylko jeden bladzik nie moze byc np, ze przeciez Bratek
                                  popelnia ich dziesiatki czy setki. Owszem, popelniam, ale nie staje twarza do
                                  telewizyjnej kamery i nie mowie "gogiel".
                                  (I "Bitlesi", i "Bitelsi" sa poprawnymi formami, poniewaz obydwie sa w uzyciu w
                                  jez. polskim. "Gogiel" jest nowa inwencja pani Chromeckiej. Byc moze za pare
                                  lat ten slowny gargamel sie przyjmie, ale poki co jest to zwykly blad w
                                  wymowie).




                                  • Gość: wartburg bitelsi IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 18:53
                                    Gość portalu: b napisał(a):

                                    > I "Bitlesi", i "Bitelsi" sa poprawnymi formami, poniewaz obydwie sa w uzyciu w
                                    > jez. polskim. "Gogiel" jest nowa inwencja pani Chromeckiej. Byc moze za pare
                                    > lat ten slowny gargamel sie przyjmie, ale poki co jest to zwykly blad w
                                    > wymowie).


                                    Jeśli chodzi o Beatlesów, to obstawałbym przy wymowie Bitelsi. Choćby dlatego,
                                    że jest zgodna z wymową angielską, gdzie dochodzi do tzw. inwersji, czyli do
                                    zamiany miejsca spółgloski z samogloską - l z e. Inwersja wystepuje także w
                                    polszczyźnie (Stargard był kiedyś Stargradem). Te przesunięcia następują ze
                                    wględu na łatwość wymowy. W tym również Bitelsów w polskich ustach.

                                    Pojawienie się alternatywnej wymowy Bitlesi jest dla mnie właśnie symptomem
                                    kryzysu, jaki przechodzi obecnie polszczyzna. Pamiętam czasy, kiedy wszyscy
                                    mówili o Bitelsach i chcieli kupować płyty z Bitelsami. Nie wypadało mówić
                                    inaczej i nikt nie miał z tym problemów. Potem jednak pojawiło się paru
                                    palantów (zapewne w mediach, jak się domyślam, takich z chusteczkami na głowach
                                    rodem z Monty Pythona), którzy dokonali niepokojącego odkrycia, że w Anglii
                                    pisze się The Beatles. Żeby broń Boże nikomu nie podpaść, zaczęli używać formy
                                    Bitlesi, gdyż jak przypuszczam, nigdy nie nauczyli się porządnie angielskiego.

                                    Moim zdaniem trzeba trzymać się wymowy oryginalnej - Bitelsi i Wimbeldon, a nie
                                    Wimbledon, jak to się ostatnio upowszechnia w polskich mediach.
                                    • Gość: P_z_c Re: bitelsi IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 19:05
                                      no tak, i my pelnej zgody nie osiagniemy, ale tez z piesciami na Ciebie rzucas
                                      sie nie bede :)
                                      Dla mnie i "Bitlesi" i "Bitelsi" sa OK, moze dlatego, ze nigdy porzadnie nie
                                      nauczylem sie angielskiego. Nigdy nie slyszlalem natomiast "Wimbeldon",
                                      zawsze "Wimbledon".
                                      Ciekawostka z "Led Zeppelin". Amerykanie mowia "Led Dzeplin", Polacy "Led
                                      Ceppelin". Jak Ty bys powiedzial?
                                      • Gość: wartburg Led Zeppelin IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 19:21
                                        Gość portalu: P_z_c napisał(a):

                                        > no tak, i my pelnej zgody nie osiagniemy, ale tez z piesciami na Ciebie
                                        rzucas
                                        > sie nie bede :)
                                        > Dla mnie i "Bitlesi" i "Bitelsi" sa OK, moze dlatego, ze nigdy porzadnie nie
                                        > nauczylem sie angielskiego. Nigdy nie slyszlalem natomiast "Wimbeldon",
                                        > zawsze "Wimbledon".

                                        Jesteś teraz w Stanach. Skorzystaj z okazji i zapytaj jakiegoś inteligentnego
                                        Amerykanina, jak wymawia "Wimbledon". Z tego, co wiem, ich wymowa nie powinna
                                        różnić się pod tym względem od angielskiej.

                                        > Ciekawostka z "Led Zeppelin". Amerykanie mowia "Led Dzeplin", Polacy "Led
                                        > Ceppelin". Jak Ty bys powiedzial?

                                        Ja tu wciąż słyszę "Led Cepelin" i chyba zdążyłem się przyzwyczaić. Ale
                                        Amerykanie mówią przecież "Led Zeppelin". Don't they? Jutro jestem umówiony
                                        na kolację ze znajomym z San Francisco. Zapytam go. To znaczy jego żonę,
                                        która jest rodowitą Amerykanką.
                                        • Gość: b Re: Led Zeppelin IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 20:15
                                          Mowia "Led Dzeplin", slyszalem to kilka razy.
                                          • Gość: wartburg Re: Led Zeppelin IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 21:27
                                            Gość portalu: b napisał(a):

                                            > Mowia "Led Dzeplin", slyszalem to kilka razy.

                                            Tak, ale to dźwięczne d, u Amerykanów znacznie dźwięczniejsze niż u nas (bo my
                                            tak jak Niemcy wytracamy dźwięczność w wygłosie i z Led robimy Let), a więc czy
                                            to dźwięczne d nie jest winne, że z następującym po nim z słyszysz coś w
                                            rodzaju dz? Ha?
                                            • Gość: b Re: Led Zeppelin i inne Sprawy IP: *.carnegie.brightok.net 29.07.04, 01:46
                                              w morde! nie wiem :))
                                              w najblizszych dniach, przeprowadzajac wywiady z tubylcami, dodam jedno
                                              pytanie: "Jak wymawiasz nastepujaca nazwa?" , po czym podsuwac im bede
                                              karteczke z nazwa hardrockowego zespolu. To sie zdziwia.
                                              No ale gdzie jest paniDalloway? Nie wiem, czy bym zagladal na forum, gdybym
                                              wiedzial, ze jej tu nie bedzie. ha?
                        • ayran Re: Pluton egzekucyjny 28.07.04, 09:14
                          Gość portalu: ich1 napisał(a):

                          > Nie wiem tylko jak on wytrzymuje w tym
                          > Reichu, gdzie wszyscy z uporem godnym lepszej sprawy mówią picca hut (zapis
                          > fonetyczny).

                          Nie wspominając o takich majstersztykach jak Macda, Zony, Panazonik i Kolgate.
                      • Gość: wartburg Re: Bolecka IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 12:56
                        ayran napisał:

                        > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                        >
                        > > Czego chcesz mi dowieść? Jakiejże to niewybaczalnej
                        > > niewiedzy dałem dowód? Wyjaśnij.
                        >
                        > Bardzo proszę. Po pierwsze - niewiedza ta jest absolutnie wybaczalna, choć w
                        > wybaczeniu bardzo pomaga przyznanie się do błędu.


                        Dziękuję. Jeżeli niewiedza ta jest absolutnie wybaczalna, to o czym w ogóle
                        rozmawiamy? To ty powinieneś mnie przeprosić, że takich "błędów" się czepiasz.
                        Czy to w ogóle do ciebie dotarło, o jakich błędach była mowa, czy po prostu od
                        samego początku rżnąłeś idiotę? Dyskusja z tobą przypomina partię szachów z
                        kimś, kto co kilka ruchów zmienia reguły gry. Raz gra w szachy, a raz w
                        warcaby. Tymi samymi figurami. Wieżą na skos. Ja o kompromitującej wpadce, a
                        ty o pisowni nazwiska Holeckiej. Ja o zupie, ty o dupie.

                        A może w pikuty teraz zagramy? Z tego, co do tej pory zademonstrowałeś, w
                        pikuty byłbyś nie do pokonania.
                        >
                        >
                        > > Zadajesz pytania, na które odpowiedź powinna być ci znana. Jest olbrzymi
                        > a
                        > > różnica pomiędzy pisownią nazwiska p. Holeckiej a jej problemami z wymową
                        >
                        > > słów,
                        > > które nie sprawiałyby kłopotu uczniowi szkoły podstawowej po paru lekcjac
                        > h
                        > > angielskiego.
                        >
                        > Na razie wiemy o problemie (liczba pojedyncza), nie o problemach (liczba
                        mnoga)
                        > .
                        >
                        > > Uważam to za skandal albowiem właśnie w zawodzie wykonywanym
                        > > przez p. Holecką poprawna wymowa wyrażeń obcojęzycznych powinna być jedny
                        > m z
                        > > decydujących warunków przyjęcia do pracy.
                        >
                        > Mówiąc szczerze nie wiem, czy słowo 'google' zasługuje na
                        określenie 'wyrażenie
                        >
                        > obcojęzyczne'. Generalnie, podejrzewam raczej, że pani Holecka po prostu nie
                        > interesuje się internetem i nie wiedziała czy chodzi o anglojęzyczną markę,
                        czy
                        >
                        > o gogle. Na prompterach z całą pewnością również wyświetlana jest cała masa
                        > literowek.
                        >
                        > > Czy w Polsce zawsze wszystko musi
                        > > być takie szmatławe, a telewidzowie zdani na usługi personelu do tego sto
                        > pnia
                        > > niekompetentnego?
                        >
                        > Mój Boże - "zawsze wszystko" - toż to wypełnia bez reszty całą
                        czasoprzestrzeń.
                        >
                        > A wszystko przez jedno, błędnie odczytane słowo.
                        >
                        > > Zawsze nie cierpiałem kelnerów, którzy olewają klienta.
                        > >
                        > > Gdyby p. Holecka powiedziała "gogl", to jeszcze machnąłbym ręką. Ale ona
                        >
                        > > powiedziała "gogel". Rozumiesz? "gogel". Leszek z Sopotu zrobił z tego
                        >
                        > > "kogiel mogiel".
                        >
                        > A jak mówisz w potocznej rozmowie nazwę zespołu "The Beatless"?
                        >
                        > > A mogła przecież użyć formy "gugle", w potocznej polszczyźnie już od dawn
                        > a
                        > > używanej. Zapenw jednak sie bała, bo "gugle" to byłyby zbyt potoczne i
                        > > wymyśliła sobie... "wyszukiwarkę gogel".
                        >
                        > A więc jednak się bała - to chyba dobrze o niej świadczy?
                        >
                        >
                        > > Wbrew pozorom dziennikarze w rodzaju p. Holeckiej stanowią dla polszczyzn
                        > y
                        > > największe zagrożenie .
                        >
                        > Nie przesadzasz?

                        >
                        > >
                        > > Głównie dlatego że nie znają języków obcych wciąż mając z nimi do czynien
                        > ia.
                        >
                        > Akurat jeżeli chodzi i p. Holecką, nie byłbym tego taki pewny. 11 września
                        2001
                        >
                        > roku komentowała na żywo wydarzenia z Nowego Jorku i poradziła sobie całkiem
                        > dobrze.
                        • ayran Re: Bolecka 28.07.04, 13:09
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          > Dziękuję. Jeżeli niewiedza ta jest absolutnie wybaczalna, to o czym w ogóle
                          > rozmawiamy?

                          W okolicach w których miszkam, prowadzi się rozmowy na różne tematy, bez
                          pomijania błędów wybaczalnych.

                          > To ty powinieneś mnie przeprosić, że takich "błędów" się czepiasz.

                          Najmocniej przepraszam, że ośmieliłem Ci zwrócić uwagę na taki drobiazg jak
                          niewłaściwa pisownia nazwiska prezenterki telewizyjnej, którą skrytykowałeś za
                          kompromitującą pomyłke polegającą na błędnym odczytaniu z telepromptera
                          słowa "google".

                          >
                          > Czy to w ogóle do ciebie dotarło, o jakich błędach była mowa, czy po prostu
                          od
                          > samego początku rżnąłeś idiotę?

                          W trakcie naszej dyskusji nikogo nie rżnąłem, idioty oczywiście również nie.


                          > Dyskusja z tobą przypomina partię szachów z
                          > kimś, kto co kilka ruchów zmienia reguły gry. Raz gra w szachy, a raz w
                          > warcaby. Tymi samymi figurami. Wieżą na skos. Ja o kompromitującej wpadce,
                          a
                          > ty o pisowni nazwiska Holeckiej. Ja o zupie, ty o dupie.


                          Jeżeli tak określasz panią Holecką - to odwrotnie.

                          > A może w pikuty teraz zagramy? Z tego, co do tej pory zademonstrowałeś, w
                          > pikuty byłbyś nie do pokonania.

                          O ile dobrze kojarzę nazwę tej gry (rzucanie nożem, celem wbicia go w ziemię?),
                          to nigdy nie byłem w tym najlepszy.


                          Pozdrawiam i życzę miłego dnia - tylko broń Boże nie oglądaj programów
                          informacyjnych w polskiej telewizji.
                          • Gość: wartburg pikuty IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 14:31
                            ayran napisał:

                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                            >
                            > > Dziękuję. Jeżeli niewiedza ta jest absolutnie wybaczalna, to o czym w og
                            > óle
                            > > rozmawiamy?
                            >
                            > W okolicach w których miszkam, prowadzi się rozmowy na różne tematy, bez
                            > pomijania błędów wybaczalnych.

                            W moich okolicach jest inaczej. Bardziej pragmatycznie. O błędach wybaczalnych
                            na ogół się nie rozmawia.
                            >
                            > > To ty powinieneś mnie przeprosić, że takich "błędów" się czepiasz.
                            >
                            > Najmocniej przepraszam, że ośmieliłem Ci zwrócić uwagę na taki drobiazg jak
                            > niewłaściwa pisownia nazwiska prezenterki telewizyjnej, którą skrytykowałeś
                            za
                            > kompromitującą pomyłke polegającą na błędnym odczytaniu z telepromptera
                            > słowa "google".

                            Bardzo dobrze, że przepraszasz. Bo to jest drobiazg. Szczególnie w odniesieniu
                            do tematu dyskusji, którą chciałem tutaj sprowokować.
                            >
                            > >
                            > > Czy to w ogóle do ciebie dotarło, o jakich błędach była mowa, czy po pros
                            > tu
                            > od
                            > > samego początku rżnąłeś idiotę?
                            >
                            > W trakcie naszej dyskusji nikogo nie rżnąłem, idioty oczywiście również nie.

                            A ja odniosłem inne wrażenie. I pozostaje przy tym, że rżnąłeś i że o nic
                            innego ci nie chodziło.

                            Skąd ten wniosek? Ani razu nie ustosunkowałeś się do meritum sprawy. Wieżą na
                            skos.
                            >
                            >
                            > > Dyskusja z tobą przypomina partię szachów z
                            > > kimś, kto co kilka ruchów zmienia reguły gry. Raz gra w szachy, a raz w
                            > > warcaby. Tymi samymi figurami. Wieżą na skos. Ja o kompromitującej wpad
                            > ce,
                            > a
                            > > ty o pisowni nazwiska Holeckiej. Ja o zupie, ty o dupie.
                            >
                            >
                            > Jeżeli tak określasz panią Holecką - to odwrotnie.

                            Ja nie określam p. Holeckiej, tylko podsumowuję ekscytującą dyskusję na temat
                            pisowni jej nazwiska.
                            >
                            > > A może w pikuty teraz zagramy? Z tego, co do tej pory zademonstrowałeś,
                            > w
                            > > pikuty byłbyś nie do pokonania.
                            >
                            > O ile dobrze kojarzę nazwę tej gry (rzucanie nożem, celem wbicia go w
                            ziemię?),
                            >
                            > to nigdy nie byłem w tym najlepszy.

                            Radzę spróbować. To się często zdarza, że drzemiące w nas talenty długo
                            pozostają niezuważone. A w warcaby wygrałbys z Kasparowem, jestem pewien.
                            Mówię ci, spróbuj w pikuty....
                            >
                            >
                            > Pozdrawiam i życzę miłego dnia - tylko broń Boże nie oglądaj programów
                            > informacyjnych w polskiej telewizji.

                            Jak tylko mogę, to ich nie oglądam. Muszę dbać o zdrowie.
                            • ich1 wartburg... 28.07.04, 14:43
                              lecz się. Chociaż nie wiem, czy megalomania jest uleczalna.
                              • lupus.lupus Re: wartburg... 28.07.04, 14:47
                                ich1 napisał:

                                > lecz się. Chociaż nie wiem, czy megalomania jest uleczalna.

                                Ale ty poważny ich.
                                • ich1 Re: wartburg... 28.07.04, 14:57
                                  lupus.lupus napisał:

                                  > ich1 napisał:
                                  >
                                  > > lecz się. Chociaż nie wiem, czy megalomania jest uleczalna.
                                  >
                                  > Ale ty poważny ich.

                                  No nie zdierżyłem. Trudno, poszło.
                                  • ayran Re: wartburg... 28.07.04, 15:13
                                    ich1 napisał:

                                    > No nie zdierżyłem. Trudno, poszło.

                                    W jednym mailu diagnoza i zalecenie terapii (choć bez podania sposobu). I to
                                    wszystko bez zawodowych uprawnień (jak mniemam).
                                    • lupus.lupus Re: wartburg... 28.07.04, 15:20
                                      Robi się gorąco. Panowie, dajcie spokój! Wiecie jak czyta się z promtera?
                                      Wydaje mi się,że szybko i bez zastanowienia.Może to nie wina prezenterki tylko
                                      przygotowującego tekst.
                  • humbak Aryan, zapomniałeś Usamie bin Ladenie.;) 28.07.04, 13:00

        • Gość: ich1 wartburg, co Ty za programy w telewizji oglądasz? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 27.07.04, 16:22
          "Szczególnie w prestiżowych zawodach medialnych, takich jak prezenter
          telewizyjny, gdzie te języki się stykają."

          Aż się przypomina takie przysłowie o kotle i garnku ...
    • leszek.sopot Re: elity 27.07.04, 17:16
      Ja bym tam spikierkę nie zaliczał do dziennikarskich elit. każdy pojawiający
      się dziennikarz na fonii i wizji musi przejść odpowiedni egzamin sprawdzający
      czy potrafią się posługiawac mową polską. Być może na tych egazaminach są równi
      i równiejsi? Ci co przejdą taki egzamin muszą się jeszcze sprawdzić na wizji.
      Podczas tych sprawdzianów ani razu się pewnie nie sprawdza ani inteligencji ani
      znajomości języków obcych - to weryfikuje praktyka dziennikarska a do niej nie
      trzeba mieć ani poprawnej wymowy ani miłej twarzyczki.

      PS
      Twoja ulubienica - Jola Pinkowska, znakomicie posługuje się językiem angielskim
      i z Google nie zrobiłaby koglamogla:)
      • Gość: wartburg kogielmogiel IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 18:19
        leszek.sopot napisał:

        > Ja bym tam spikierkę nie zaliczał do dziennikarskich elit.


        Zgadzam się. Z elitami, tak jak ja - i Ty pewnie też - je rozumiemy, ta osóbka
        nie ma nic wspólnego. Na to jest zbyt ograniczona. Skandal polega na tym, że
        ktoś taki wyznacza poziom serwisów informacyjnych pierwszego programu telewizji
        publicznej, które z założenia powinny być elitarne.

        A że nie są... to zupełnie inna sprawa, chociaż z tym, o czym piszemy, na pewno
        związana.

        każdy pojawiający
        > się dziennikarz na fonii i wizji musi przejść odpowiedni egzamin sprawdzający
        > czy potrafią się posługiawac mową polską. Być może na tych egazaminach są
        równi
        >
        > i równiejsi?

        Założę się, że jest to normalna praktyka. Inaczej aż takiego zalewu miernoty
        na Woronicza by nie było.

        Ci co przejdą taki egzamin muszą się jeszcze sprawdzić na wizji.
        > Podczas tych sprawdzianów ani razu się pewnie nie sprawdza ani inteligencji
        ani
        >
        > znajomości języków obcych - to weryfikuje praktyka dziennikarska a do niej
        nie
        > trzeba mieć ani poprawnej wymowy ani miłej twarzyczki.


        >
        > PS
        > Twoja ulubienica - Jola Pinkowska, znakomicie posługuje się językiem
        angielskim
        >
        > i z Google nie zrobiłaby koglamogla:)

        Nie, "koglamogla" (podoba mi się) Jola by pewnie nie zrobiła :). Zdążyłem już
        zarejestrować, że posługuje się angielskim, ale czy znakomicie, tego nie wiem.
        Przyłapałem ją już na kompromitujących błędach wymowy, które wskazywałyby, że
        ta angielszczyzna cieniutka jest. Ale niech jej będzie. Nie będę upierdliwy.
        Nie dlatego jej nie lubię, że konwersuje czasami po angielsku. Nawiasem
        mówiąc jest wówczas zagłuszana tłumaczeniem na polski, co zdaje się nie jest
        przypadkowe.
    • goniacy.pielegniarz Mistrz Mowy Polskiej 27.07.04, 17:50
      Może trochę z innej beczki. Danuta Holecka była nowinowana do nagrody Mistrza
      Mowy Polskiej. Ja osobiście akurat żadnych zastrzeżeń do niej nie mam, ale
      zastanawiam się, na jakiej zasadzie nominowani są kandydaci do tej nagrody.
      Wydawało mi się, że kandydatami powinny być osoby, które mają szansę wykazać się
      umiejętnościami w operowaniu językiem polskim. Z całym szacunkiem dla spikerów
      telewizyjnych, wydawałoby się, że czytanie z promptera to trochę za mało, żeby
      startować w takim konkursie. Choć może nieco mylnie odczytuję sens tej nagrody,
      bo ja bym raczej stawiał na ludzi, którzy mogą wykazać się własną inwencją
      (oczywiście w pozytywnym znaczeniu), czyli na pewno nie na tych, których
      zadaniem jest odczytywanie "z kartki". Ale właściwie to sam nie wiem, dlaczego
      mnie to tak zdziwiło. Przecież ten polski burdel to nic innego jak towarzystwo
      wzajemnej adoracji.
      • Gość: wartburg Re: Mistrz Mowy Polskiej IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 18:32
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Może trochę z innej beczki. Danuta Holecka była nowinowana do nagrody Mistrza
        > Mowy Polskiej. Ja osobiście akurat żadnych zastrzeżeń do niej nie mam, ale
        > zastanawiam się, na jakiej zasadzie nominowani są kandydaci do tej nagrody.
        > Wydawało mi się, że kandydatami powinny być osoby, które mają szansę wykazać
        si
        > ę
        > umiejętnościami w operowaniu językiem polskim. Z całym szacunkiem dla spikerów
        > telewizyjnych, wydawałoby się, że czytanie z promptera to trochę za mało, żeby
        > startować w takim konkursie. Choć może nieco mylnie odczytuję sens tej
        nagrody,
        > bo ja bym raczej stawiał na ludzi, którzy mogą wykazać się własną inwencją
        > (oczywiście w pozytywnym znaczeniu), czyli na pewno nie na tych, których
        > zadaniem jest odczytywanie "z kartki". Ale właściwie to sam nie wiem, dlaczego
        > mnie to tak zdziwiło. Przecież ten polski burdel to nic innego jak towarzystwo
        > wzajemnej adoracji.

        Ja również zwróciłem uwagę na tę nominację i mnie też zatkało, bo na Bolecką (a
        niech tam, od dzisiaj dla mnie nazywa się Bolecka) od dawna jestem cięty. Na
        pewno chodzilo tu o układy towarzyskie. Te nagrody są zdaje się fundowane
        przez TVP, cóż więc się dziwić, że sami kreują swoje gwiazdy, a potem się nimi
        chwalą. Muszę oddać Boleckiej sprawiedliwość, że nie popełnia żadnych rażących
        błedów polszczyzny, ale jak Ty uważam, że to za mało. Taki tytuł powinien być
        przyznawany osobom reprezentującym jakąś klasę intelektualną, której u spikerów
        i u dziennikarzy telewizyjnych w ogóle ze świecą szukać.
        • humbak Re: Mistrz Mowy Polskiej 28.07.04, 11:02
          Nawiasem mówiąc, osoby mówiące napradę poprawnie po polsku należą teraz do
          rzadkości. Poza polonistami może, ale i tu jest średnio. Ja osobiście spotkałem
          jedną osobę, którego poszczyzna wręcz mnie zdziwiła. Sam często się wstydzę
          tego, co powiedziałem, a co gorsza, również napisałem.
    • humbak Re: elity 28.07.04, 00:46
      Czego wymagasz? Ja dziś słyszałem na Discovery z ust lektora nasrępujące
      perełki: admirał von Spi (pisownia von Spee)i krążownik Blucher- tak jak
      napisane, tak przeczytał.
      • Gość: wartburg Re: elity IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 01:00
        humbak napisał:

        > Czego wymagasz? Ja dziś słyszałem na Discovery z ust lektora nasrępujące
        > perełki: admirał von Spi (pisownia von Spee)i krążownik Blucher- tak jak
        > napisane, tak przeczytał.


        Nie mieszkam w Polsce i nie wiem, czy to co piszesz, odnosi się do polskiej
        wersji kanału Discovery. Jeśli tak, to znaczy, że jest tam jeszcze gorzej niż
        w TVP, choć wydawałoby się, że to niemożliwe...

        Czego wymagam? Żeby takich ludzi natychmiast wywalano z pracy.
        • humbak Re: elity 28.07.04, 02:46
          Tak, mówię o polskiej wersji tego kanału. Ci ludzie z pracy nie wylecą, a nawet
          jeśli to wkrótce znajdą następną. Mają znajomości. To, a nie umiejętności jest
          u nas zwykle wyznacznikiem jakości.
          • Gość: 44 Re: elity IP: 66.53.79.* 28.07.04, 07:52
            humbak napisał:

            > Tak, mówię o polskiej wersji tego kanału. Ci ludzie z pracy nie wylecą, a
            nawet
            >
            > jeśli to wkrótce znajdą następną. Mają znajomości. To, a nie umiejętności
            jest
            > u nas zwykle wyznacznikiem jakości.


            Klotnia ta swiadczy,ze sami jestescie czescia "elyt"
            • humbak Re: elity 28.07.04, 10:57
              Kto tu się kłóci? Ja nie. Nie uważam się za członka elit. A elyt? Nie mnie to
              sądzić, więc może masz rację.
        • Gość: Palnick wartburg, trabant czy inny gruchot IP: *.stenaline.com 28.07.04, 12:21
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Nie mieszkam w Polsce i nie wiem, czy to co piszesz, odnosi się do polskiej
          > wersji kanału Discovery. Jeśli tak, to znaczy, że jest tam jeszcze gorzej niż
          > w TVP, choć wydawałoby się, że to niemożliwe...
          >
          > Czego wymagam? Żeby takich ludzi natychmiast wywalano z pracy.
          -----------------
          Czy masz na myśli panią Holecką. Jeżeli tak to wydajesz się zbyt srogi. Za
          jeden (nieistotny) lapsus zwalniać człowieka z pracy? Czy ty przypadkiem nie
          jesteś chorobliwym pedantem?
          Co byś zrobił z red. Suzinem, który lata temu zapowiadając relację z "Wyścigu
          Pokoju" powiedział tak:
          A teraz zapraszam państwa na transmisję z kolejnego wyścigu dookoła pokoju.

          • ayran Re: wartburg, trabant czy inny gruchot 28.07.04, 12:39
            Suzin juz w telewizji nie pracuje.
            • Gość: Palnick Re: wartburg, trabant czy inny gruchot IP: *.stenaline.com 28.07.04, 13:26
              ayran napisał:

              > Suzin juz w telewizji nie pracuje.
              -----------
              Wartburg był jego przełożonym?
          • Gość: wartburg obyczaj językowy IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 13:52
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
            >
            > >
            > > Czego wymagam? Żeby takich ludzi natychmiast wywalano z pracy.
            > -----------------
            > Czy masz na myśli panią Holecką. Jeżeli tak to wydajesz się zbyt srogi.

            Dobrze. Niech pani Holecka wyżywa się w magazynie dla hodowców gołębi albo
            rolników, gdzie nieznajomość obcych języków nie rzuca się w oczy. Chociaż i tam
            wolałbym mieć kogoś o lepszych kwalifikacjach.


            Na tym forum pojawiało się tyle zaniepokojonych głosów na temat posłów, którzy
            będą teraz ośmieszać Polskę w Parlamencie Europejskim. m.in. ze względu na
            brak znajomości języków obcych. I słusznie.

            Uważam jednak, że dziennikarze występujący codziennie przed kilkumilionową
            widownią ten kraj ośmieszają dużo bardziej nie znając nawet zasad wymowy
            obowiązujących w językach, które wciąż cytują. Bo to są cytaty i trzeba dużej
            wiedzy ogólnej oraz znajomości tychże języków właśnie, żeby się nimi umiejętnie
            posługiwać.

            Parę razy już zwracałem uwagę na doniosłość tego problemu w odniesieniu do
            polszczyzny. Te związki są chyba oczywiste. Wpływ dziennikarzy na obyczaj
            językowy w epoce elektronicznych środków masowego przekazu jest tak kolosalny,
            że chyba tylko w takim ciemnogrodzie, jakim jest Polska niestety, do tego
            zawodu ma dostęp tak wielu aż tak niewykształconych palantów.

            Czymś znacznie gorszym od tego, co zrobiła p. Holecka, jest jakość tłumaczeń.
            Najczęściej doniesień agencyjnych, które są potem odczytywane w redakcjach
            radiowych i telewizyjnych. Do dziś pamiętam, jak usłyszałem kiedyś w radio
            informację o 19-letnim Sebastianie R. przyłapanym na przejściu granicznym w
            Tajlandii "z haszyszem przyczepionym do ciała". Tylko "znajomość" angielskiego
            adeptów dziennikarstwa mogła sprawić, że ich język ojczysty osiągnął aż taki
            poziom skundlenia.

            Jeśli jednak takie niechlujstwo językowe szerzy się w redakcjach, to co dopiero
            mówić o milionach Polaków karmionych na codzień takimi wzorami polszczyzny.


            > jeden (nieistotny) lapsus zwalniać człowieka z pracy? Czy ty przypadkiem nie
            > jesteś chorobliwym pedantem?
            > Co byś zrobił z red. Suzinem, który lata temu zapowiadając relację z "Wyścigu
            > Pokoju" powiedział tak:
            > A teraz zapraszam państwa na transmisję z kolejnego wyścigu dookoła pokoju.

            Akurat Suzina mam w dobrej pamięci. To był facet z klasą. Życzyłbym sobie
            dzisiaj więcej takich Suzinów. Jego błąd nie wynikał przecież z braków
            wykształcenia, tylko był zwyczajnym objawem przemęczenia. To się może zdarzyc
            każdemu.
            >
            • humbak Re: obyczaj językowy 28.07.04, 14:05
              Na dodatek ten przekręt był zabawny, w przeciwieństwie do wątkowego gogla
              (narciarstwo?). Lekko prześmiewczy wyszedł.
        • Gość: http://pamietamy.t Re: a dlaczego mamy czytac gugl jak glut IP: *.cegs.itesm.mx 28.07.04, 13:18
          po polsku to sa zawsze gogle

          prosze http:\\www.gogle.com
          jak pieknie dziala
          u kaleki wartburg-a
          na pewno dzialalby tylko formularz zamowienia NIP-3A
          za zwrotem SAP-40Z34 i kontem bankowtym 21435-7484782-aosrc-pol-646747474
          przy wplacie do banku rolnego ze znaczkiem skarbowym za 50gr z potwierdzeniem
          listem poleconym w trzech kopiach
          ot humanista od diablow na szpilce brrrrrrrrrrry



          pamietamy.tripod.com
          • Gość: Palnick Też sądzę, że powinniśmy czytać: gogle. IP: *.stenaline.com 28.07.04, 13:27
            I tyle :)
            • humbak Re: Też sądzę, że powinniśmy czytać: gogle. 28.07.04, 14:02
              Uzasadnić swoje twierdzenie możesz?
              • Gość: Palnick Re: Też sądzę, że powinniśmy czytać: gogle. IP: *.stenaline.com 28.07.04, 14:17
                Znakomita większość społeczeństwa nie zna prwidłowej wymowy słowa google. Każdy
                natomiast użytkownik komputera odruchowo odczytuje je "po polsku" jako gogle.
                Kiedyś wymawiało się wyraz computer z angielska co dziś wręcz razi. Tak samo
                było z wyrazem container. Gogle brzmią swojsko i dobrze.
                Nie oczekuję żeby angielskojęzyczny spiker CNN prawidłowo odczytał nazwisko
                Wałęsa (do teraz się nie nauczyli) albo Krzaklewski.
                Drażni mnie natomiast odczytywanie skrótów takich jak HBO - ejdż bi o - to
                durne. Powinniśmy je czytać po polsku.
                W ogóle uważam, że wartburg jest przesadnym purystą w tej kwestii. Posłuchajcie
                jak angielskie nazwy odczytują francuscy spikerzy - to jest dopiero poezja
                • rolotomasi obyczaj kulturowy 28.07.04, 14:25
                  Lubię panią Danutę Holecką, ma klasę, urok, urodę i kobiecy styl.
                  Zarzucanie jej jakichś braków przez mocno wybrakowanych elyciarzy forumiastych
                  to znak nowego - Ełropa wciska się na pokoje do jaśnie państwa i usiłuje wypchać
                  gospodarzy za drzwi.

                  Danuta ma Dunin - mówi Wam to coś?
                • humbak Re: Też sądzę, że powinniśmy czytać: gogle. 28.07.04, 14:54
                  No tak, twoje uzasadnienie jest dość racjonalne. Co innego jedna mym zdanie
                  spolczanie nazw urządzeń, przedmitów, czy zjawisk, a co innego firm. To jest
                  nazwa własna. Poza tym mnie się bardziej podoba wrsja Gugle- jest bardziej
                  miękka. Francuzi zaś, tak jak amerykanie uważają, że ich języka iest
                  naiważnieiszy na świecie.
                • Gość: wartburg kogl mogl IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 15:09
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                  > Znakomita większość społeczeństwa nie zna prwidłowej wymowy słowa google.

                  A ja naiwny myślałem, że znakomita większość tej części spoleczeństwa, która ma
                  dostęp do komputerów zna angielski przynajmniej na tyle, że wie, że w tym jakże
                  trudnym i niewymawialnym prawie słówku "google", podwójne o czyta się jak u.
                  Prawdę mówiąc, co było moją jeszcze większą naiwnością, spodziewalem sie tego
                  po p. Holeckiej.

                  Każdy
                  >
                  > natomiast użytkownik komputera odruchowo odczytuje je "po polsku" jako gogle.

                  No tak, palniczku. Ty znasz lepiej tajemnice i głębie polskiej duszy.

                  > Kiedyś wymawiało się wyraz computer z angielska co dziś wręcz razi.

                  Tu cię muszę poprawić, robaczku. Nigdy się wymawiało się wyrazu computer z
                  angielska. Już w polskim tłumaczeniu "Wstępu do cybernetyki" Wienera z końca
                  lat pięćdziesiątych mowa była komputerach.

                  Tak samo
                  > było z wyrazem container.

                  Z contenairem była ta sama historia. Od razu przyjęła się francuska wymowa
                  kontener.


                  Gogle brzmią swojsko i dobrze.

                  Zgadzam się. Tylko wytłumacz mi, dlaczego nie gugle. Też brzmią swojsko i
                  dobrze...

                  I powiedz może, dlaczego p. Holecka zorobiła z tego "kogl mogl", czyli "gogl",
                  względnie "gogel". Formy mianownikowej możemy się tylko domyślać, bo użyła
                  dopełniacza. Powiedziała o wyszukiwarce "gogla" zaatakowanej przez wstrętnego
                  wirusa.

                  > Nie oczekuję żeby angielskojęzyczny spiker CNN prawidłowo odczytał nazwisko
                  > Wałęsa (do teraz się nie nauczyli) albo Krzaklewski.

                  Ja też nie oczekuję. Choć słyszałem. Setki, może nawet tysiące razy w
                  niemieckich, angielskich i amerykańskich mediach.

                  > Drażni mnie natomiast odczytywanie skrótów takich jak HBO - ejdż bi o - to
                  > durne. Powinniśmy je czytać po polsku.

                  Mnie też to drażni. Z tego, co zdąrzyłem zaobserwować, w takim odczytywaniu
                  skrótów prześcigają się dziennikarze, którzy zaraz potem pocą się i jąkają nie
                  więdząc jak wymówić "awacs", "world trade center" albo "google"

                  > W ogóle uważam, że wartburg jest przesadnym purystą w tej kwestii.


                  Twoje prawo nie rozumieć, o co mi chodzi.

                  Posłuchajcie
                  >
                  > jak angielskie nazwy odczytują francuscy spikerzy - to jest dopiero poezja

                  So what? Mówimy o czymś zupełnie innym. Nie zapominaj, że w odróżnieniu od
                  polskiego francuski jest językiem światowym i Francuzi mają kręćka na tym
                  punkcie. Ale nawet biorąc poprawkę na tego ich kręćka, wierz mi, że nikogo nie
                  przyjęliby do pracy w telewizji bez nie budzącej wątpliwości znajomości innych
                  językow.
                  • humbak Re: kogl mogl 28.07.04, 15:29
                    Kompjuter jest wymową, która czasem się pojawiała i jeszcze nie zniknęła.
                    Niestety.
                    • rolotomasi Re: kogo mogą 28.07.04, 16:57
                      Przypomina mi to aeropag bezzębnych starców wytrząsających się nad młodą kobietą
                      za jej -raz jeden- zaseplenienie << co zresztą nieprawda, bo Dziadom słuch też
                      nie działa.
                      • humbak Re: kogo mogą 28.07.04, 17:04
                        Dzięki. Pozwolisz, że ograniczę się do takiej odpowiedzi?
                        • rolotomasi Re: kogo mogą 28.07.04, 17:24
                          Pozwolę.
    • lupus.lupus Re: elity 28.07.04, 14:46
      Zdarzyło mi się na Forum napisać słowo:„hańbioncy” Nie mam moralnego prawa do
      zabierania głosu w tej dyskusji.
      • ich1 Re: elity 28.07.04, 15:00
        lupus.lupus napisał:

        > Zdarzyło mi się na Forum napisać słowo:„hańbioncy” Nie mam moralneg
        > o prawa do
        > zabierania głosu w tej dyskusji.

        Kurcze,że ja to przegapiłem...
        Z drugiej strony ja mam świadomość, że w postach często masakruję zasady
        interpunkcji, dlatego też nieśmiało bronię tej Holeckiej, czy jak jej tam.



        • homosovieticus Re: elity i wartburg 28.07.04, 16:06
          ?
          • homosovieticus Re: elity i wartburg i rolotomasi jak w polityce 28.07.04, 16:15
            Przystają do siebie?
            • rolotomasi Usunięty z piekła za nadgorliwość>>HomoSobieTykuś 28.07.04, 16:25
              powrócił,
              znów i
              niestety.
              --
              już- Dajemy radę
              • homosovieticus Re: Usunięty z piekła za przekonania rozumne 28.07.04, 16:33
                rolotomasi napisał:

                > powrócił,
                > znów i
                > niestety.
                > --
                "powrócę Tu" - Santor
                Durniu, to "Tu" jest wartością
                • rolotomasi usunięty zpiekła za nadgorliwe palenieHomoSobieTyk 28.07.04, 16:42
                  To pisze do Was o.Osioł vel HomoSobieTykuś alias Maryjan etc. etc. z WielkiejWsi
                  GDyńskiej, przepełniony tradycyjną już miłością do Was, owieczek JCh . hłe
                  • homosovieticus Nieuleczalnie "chory" rolotomasi nie rozwija się 28.07.04, 16:46
                    rolotomasi napisał:

                    > To pisze do Was o.Osioł vel HomoSobieTykuś alias Maryjan etc. etc. z
                    WielkiejWs
                    > i
                    > GDyńskiej, przepełniony tradycyjną już miłością do Was, owieczek JCh . hłe

                    jak nasza gospodarka i kultura.
                    • rolotomasi Usunięty z piekła za nadgorliwość>>HomoSobieTykuś 28.07.04, 17:35
                      A'proporo ekonomi, wzywam Was do zbiórki dla HomoSobieTykusia, na limuzynę marki
                      Maybach. Gdyby Wam brakło kasiorki, pożyczcie od wdzięcznych KościKatolickiemu
                      oo.pauliwów aferowych.

                      Maybach będzie służył o.Osiołowi =Mayjanowi do zjeżdżania stąd i Kraju nad Wisłą
                      • Gość: wartburg Re: Usunięty z piekła za nadgorliwość>>Ho IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 18:05
                        rolotomasi napisał:

                        > A'proporo ekonomi, wzywam Was do zbiórki dla HomoSobieTykusia, na limuzynę
                        marki Maybach.

                        Teraz rozumiem, o jaką elitę mu chodziło. Z najwyższej półki. Maybachową.
                        Wartburgami to niech owieczki się rozjeżdżają...
                        • homosovieticus Re: Usunięty z piekła złomowiska dwusuwów 28.07.04, 18:22
                          Kłaniam się nisko myśli technicznej NRD.Wydech niezakłócony po ostatnich
                          woltach Kanclerza?
                          W czasie obchodów Rocznicy Powstania Warszawskiego zobaczymy czy Wartburgia
                          przyjazna jest Mazowszu.Oby tak by\lo , bo inaczej LIBAN.
                        • rolotomasi Re: Usunięty z piekła za nadgorliwość>>HomoSobieTy 28.07.04, 18:45
                          A Ja bym i trabantem się zadowolił,z jaką Frau Irma im << a'propos jeżdżenia,
                          Chocia żem nie owieczka, a raczej przeciwnie, hłe
                      • homosovieticus Re: Usunięty z piekła, na życzenie własne! 28.07.04, 18:17
                        rolotomasi napisał:

                        > A'proporo ekonomi, wzywam Was do zbiórki dla HomoSobieTykusia, na limuzynę
                        mark
                        > i
                        > Maybach. Gdyby Wam brakło kasiorki, pożyczcie od wdzięcznych
                        KościKatolickiemu
                        > oo.pauliwów aferowych.
                        >
                        > Maybach będzie służył o.Osiołowi =Mayjanowi do zjeżdżania stąd i Kraju nad
                        Wisł
                        > Maybachem służba jeżdzi, bo bezpieczniej, rolo, też dostąpi tego zaszczytu!
    • leszek.sopot Brruummm, bum, bum brzdęk 28.07.04, 18:30
      Ogórki ze śmietaną i cukrem czy z solą i może beż śmietany?

      Jestem zaskoczony, ale gratuluję, że jakość wymowy polskich spikerów wzbudziła
      tak wielkie zainteresowanie. Lato rządzi się różnymi klimatami, ten wcale nie
      jest najgorszy.
      Choć lato to przecież sezon ogórkowy, a tu sie okazuje, że tysiące ton
      porzeczek malin, wiśni i innego przeróżnego dobra wisi na krzewach i tak
      podobno będzie już zwisać do jesieni. Mi równie jak i tym porzeczkom zwisa czy
      ktoś mówi wartburk czy wardburg, ale coś innego przekręca - byle bym tylko
      domyślił się o co chodzi. najgorzej bowiem gdy się zawita do jakiegos innego
      odległego zakątka Polski i zapyta się tubylca do jakim autobusem możne dojechać
      na trasę wylotową, a ten ci powie, ze masz jechać kołem! Po dodatkowym pytaniu
      dociera dopiero, że chodzi o autobus nr "0". Dla wzrokowca, takiego jak ja to
      olbrzymia różnica - koło bowiem jest okrągłe a zero owalne, dla mieszkańców
      Rzeszowa to widocznie wszystko jedno - jak i dla mnie czy wyszukiwarka to
      google czy gugle.
      Lato, czas ogórków. Przypomina mi się też zdziwienie, że jak gdzieś w Polsce
      podano mi mizerię z ogórków słoną:(( Od dziecka jadłem tylko z cukrem i
      śmietaną. Popatrzyli na mnie jak na dziwaka.
      Mogą więc być ogórki słone i słodkie, mogą być i gugle i gogle. Wsio ryba,
      zależy jak co komu smakuje, Miodek ani Bralczyk się nie nazywam...
      • rolotomasi Re:rruummm, bum, bum brzdęk,czyli:strzyżono/golono 28.07.04, 18:58
        " Przypomina mi się też zdziwienie, że jak gdzieś w Polsce podano mi mizerię z
        ogórków słoną:(( Od dziecka jadłem tylko z cukrem i śmietaną). Popatrzyli na
        mnie jak na dziwaka." << i to grosse dziwaka. U mnie, na Pomorzu, to standard,
        posolić i popieprzyć - mam na myśli.

        A co do p-i Danuty Dunin Hojeckiej - jest ona obiektem adoracji tylu fanów,że te
        tutaj wybrzdęki, jako wyjątek, potwierdzają regułę i Ją umacnianiają.
        Tyle by było tego.
        • leszek.sopot Re:rruummm, bum, bum brzdęk,czyli:strzyżono/golon 28.07.04, 19:28
          rolotomasi napisał:

          > " Przypomina mi się też zdziwienie, że jak gdzieś w Polsce podano mi mizerię
          z
          > ogórków słoną:(( Od dziecka jadłem tylko z cukrem i śmietaną). Popatrzyli na
          > mnie jak na dziwaka." << i to grosse dziwaka. U mnie, na Pomorzu, to st
          > andard, posolić i popieprzyć - mam na myśli.
          >
          > A co do p-i Danuty Dunin Hojeckiej - jest ona obiektem adoracji tylu fanów,że
          te
          > tutaj wybrzdęki, jako wyjątek, potwierdzają regułę i Ją umacnianiają.
          > Tyle by było tego.

          A ja nawet nie kojarzę, która to spikerka:(
      • homosovieticus Skrzypi jak molo w Sopocie i remontu wymaga! 28.07.04, 18:58
        leszek.sopot napisał:

        > Ogórki ze śmietaną i cukrem czy z solą i może beż śmietany?
        >
        > Jestem zaskoczony, ale gratuluję, że jakość wymowy polskich spikerów
        wzbudziła
        > tak wielkie zainteresowanie. Lato rządzi się różnymi klimatami, ten wcale nie
        > jest najgorszy.
        > Choć lato to przecież sezon ogórkowy, a tu sie okazuje, że tysiące ton
        > porzeczek malin, wiśni i innego przeróżnego dobra wisi na krzewach i tak
        > podobno będzie już zwisać do jesieni. Mi równie jak i tym porzeczkom zwisa
        czy
        > ktoś mówi wartburk czy wardburg, ale coś innego przekręca - byle bym tylko
        > domyślił się o co chodzi. najgorzej bowiem gdy się zawita do jakiegos innego
        > odległego zakątka Polski i zapyta się tubylca do jakim autobusem możne
        dojechać
        >
        > na trasę wylotową, a ten ci powie, ze masz jechać kołem! Po dodatkowym
        pytaniu
        > dociera dopiero, że chodzi o autobus nr "0". Dla wzrokowca, takiego jak ja to
        > olbrzymia różnica - koło bowiem jest okrągłe a zero owalne, dla mieszkańców
        > Rzeszowa to widocznie wszystko jedno - jak i dla mnie czy wyszukiwarka to
        > google czy gugle.
        > Lato, czas ogórków. Przypomina mi się też zdziwienie, że jak gdzieś w Polsce
        > podano mi mizerię z ogórków słoną:(( Od dziecka jadłem tylko z cukrem i
        > śmietaną. Popatrzyli na mnie jak na dziwaka.
        > Mogą więc być ogórki słone i słodkie, mogą być i gugle i gogle. Wsio ryba,
        > zależy jak co komu smakuje, Miodek ani Bralczyk się nie nazywam...

        Jezdem Leszek z gminy Sopot. I kocham najwięcej okruchy ze stołu okrągłego.
        Pozdrawiam.
        durny homoś po leczeniu.
        :))
        • leszek.sopot Solisz czy cukrzysz? 28.07.04, 19:32
          homosovieticus napisał:

          > Jezdem Leszek z gminy Sopot. I kocham najwięcej okruchy ze stołu okrągłego.
          > Pozdrawiam.
          > durny homoś po leczeniu.
          > :))

          Taaaa, ten co to by tylko kości podjadał pod pańskim stołem....
          Po leczeniu, a zdrowy?
      • Gość: p_z_c Ogorki z cukrem?? IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 19:02
        Leszku, boj sie Boga!

        p.s. zaloze sie, ze dla Bralczyka rowniez wszytko jedno, kto co i jak wymawia.
        • Gość: wartburg Bralczyk IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 19:10
          Gość portalu: p_z_c napisał(a):

          > Leszku, boj sie Boga!
          >
          > p.s. zaloze sie, ze dla Bralczyka rowniez wszytko jedno, kto co i jak
          wymawia.

          Bralczyk na tym jedzie, że zawsze wszystkim rację przyznaje. Dla niego i tak
          język sam się wyreguluje i co dzisiaj jest błędem, jutro może być przecież...
          normą.

          A może Leszek to Bralczyk?

          :)))
          • Gość: Palnick Podsumowanko ? IP: *.stenaline.com 28.07.04, 19:25
            gość portalu:wartburg napisał:

            "Dla Bralczyka i tak język sam się wyreguluje i co dzisiaj jest błędem, jutro
            może być przecież... normą."
            -------------------

            To dotyczy również pani Holeckiej drogi robaczku wartburgu! Ona rozpoczęła
            proces regulacji wymowy słowa google. Jak będzie wymawiane okaże się wkrótce i
            twoje filipiki oraz ogniste oburzenie niczego nie zmieni.
            Piszesz o samoregulacji języka.Czyżbyś zatem sam zmienił zdanie?
            Przyjemni są ci ludzie, którzy właśnie uważają, że za wszelką cenę należy mieć
            własne zdanie. Własne zdanie, bo rację - niekoniecznie.
            Albowiem zdanie - to sprawa więcej gramatyczna. Racja natomiast - to rzecz z
            dziedziny logiki, czyli nauki o prawdzie. Można niegramatycznie mówić prawdę ,
            ale nie sposób mówić bzdur poprawną polszczyzną. Język natychmiast zdemaskuje
            to, co fałszuje głowa.
            Stąd niebezpieczne jest upieranie się przy własnych zdaniach, gdy demaskują one
            fałsz. Warto z nich zrezygnować i być z tego nawet dumnym. Choćby za cenę
            okrzyknięcia koniunkturalistami.
            Dla mnie gogle to dobry wybór bo wiąże się z polskim odczytywaniem a ponadto
            dla przeglądarki gogle (narciarskie okulary) dobrze się kojarzy.
            Co wybiorą Polacy?
            Zobaczymy
            • Gość: wartburg Re: Podsumowanko ? IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 19:34
              To miało być, o ile dobrze zrozumiałem, twoje wystąpienie wyborcze? Nazywasz
              się senator Kerry i masz dobre widoki na Prezydenta Stanów Zjednoczonych?


              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > gość portalu:wartburg napisał:
              >
              > "Dla Bralczyka i tak język sam się wyreguluje i co dzisiaj jest błędem, jutro
              > może być przecież... normą."
              > -------------------
              >
              > To dotyczy również pani Holeckiej drogi robaczku wartburgu! Ona rozpoczęła
              > proces regulacji wymowy słowa google. Jak będzie wymawiane okaże się wkrótce
              i
              > twoje filipiki oraz ogniste oburzenie niczego nie zmieni.
              > Piszesz o samoregulacji języka.Czyżbyś zatem sam zmienił zdanie?
              > Przyjemni są ci ludzie, którzy właśnie uważają, że za wszelką cenę należy
              mieć
              > własne zdanie. Własne zdanie, bo rację - niekoniecznie.
              > Albowiem zdanie - to sprawa więcej gramatyczna. Racja natomiast - to rzecz z
              > dziedziny logiki, czyli nauki o prawdzie. Można niegramatycznie mówić
              prawdę ,
              > ale nie sposób mówić bzdur poprawną polszczyzną. Język natychmiast zdemaskuje
              > to, co fałszuje głowa.
              > Stąd niebezpieczne jest upieranie się przy własnych zdaniach, gdy demaskują
              one
              >
              > fałsz. Warto z nich zrezygnować i być z tego nawet dumnym. Choćby za cenę
              > okrzyknięcia koniunkturalistami.
              > Dla mnie gogle to dobry wybór bo wiąże się z polskim odczytywaniem a ponadto
              > dla przeglądarki gogle (narciarskie okulary) dobrze się kojarzy.
              > Co wybiorą Polacy?
              > Zobaczymy
              • Gość: Palnick Re: Podsumowanko ? IP: *.stenaline.com 28.07.04, 19:41
                To co zrozumiałeś wyjaśnia, że niewiele rozumiesz :)
                • Gość: wartburg Re: Podsumowanko ? IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 20:59
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                  > To co zrozumiałeś wyjaśnia, że niewiele rozumiesz :)


                  Nie przeczę. W trakcie przemowień zawsze ogarnia mnie senność... To chyba
                  jakieś uczulenie. Nic na to nie poradzę.
                  • Gość: Palnick Re: Podsumowanko ? - wesja uproszczona IP: *.stenaline.com 28.07.04, 21:51
                    Gość portalu: Palnick napisał(a):

                    > gość portalu:wartburg napisał:
                    >
                    > "Dla Bralczyka i tak język sam się wyreguluje i co dzisiaj jest błędem, jutro
                    > może być przecież... normą."
                    > -------------------
                    >
                    > To dotyczy również pani Holeckiej drogi robaczku wartburgu! Ona rozpoczęła
                    > proces regulacji wymowy słowa google. Jak będzie wymawiane okaże się wkrótce
                    > i twoje filipiki oraz ogniste oburzenie niczego nie zmieni.
                    > Piszesz o samoregulacji języka.Czyżbyś zatem sam zmienił zdanie?

                    > Dla mnie gogle to dobry wybór bo wiąże się z polskim odczytywaniem a ponadto
                    > dla przeglądarki gogle (narciarskie okulary) dobrze się kojarzy.
                    > Co wybiorą Polacy?
                    > Zobaczymy
          • leszek.sopot Re: Bralczyk 28.07.04, 20:09
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Gość portalu: p_z_c napisał(a):
            >
            > > Leszku, boj sie Boga!
            > >
            > > p.s. zaloze sie, ze dla Bralczyka rowniez wszytko jedno, kto co i jak
            > wymawia.
            >
            > Bralczyk na tym jedzie, że zawsze wszystkim rację przyznaje. Dla niego i tak
            > język sam się wyreguluje i co dzisiaj jest błędem, jutro może być
            przecież...
            > normą.
            >
            > A może Leszek to Bralczyk?
            >
            > :)))

            Oj, daleko mi do niego, a gdyby był moim profesorem to pewnie nigdy by mi nie
            wybaczył moich nieustannych błędów i wyleciałbym ze studiów, a że Bralczyka nie
            było to mam znakomity, choc nic nie warty, dyplom.
            • Gość: wartburg Re: Bralczyk IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 21:11
              leszek.sopot napisał:

              >
              > Oj, daleko mi do niego, a gdyby był moim profesorem to pewnie nigdy by mi nie
              > wybaczył moich nieustannych błędów i wyleciałbym ze studiów, a że Bralczyka
              nie było to mam znakomity, choc nic nie warty, dyplom.

              Nie przesadzaj. Bralczyka nie można brać na serio. Przecież to leń. Owszem
              milusi, na piwo chętnie bym się z nim wybrał, ale jako językoznawca jest więcej
              niż cienki. Dobry medialnie, fakt. Nieźle gra rolę znawcy polszczyzny wcale
              nim nie będąc. Dla mnie Bralczyk to jest taki fenomen typowy dla zapaści lat
              osiemdziesiątych i późniejszej transformacji.

              Tylko nie obraź się, że Cię z nim porównałem :) To był żart.
        • leszek.sopot A co z solą!!!!!!!??????????? 28.07.04, 19:33
          Gość portalu: p_z_c napisał(a):

          > Leszku, boj sie Boga!
          >
          > p.s. zaloze sie, ze dla Bralczyka rowniez wszytko jedno, kto co i jak
          wymawia.

          A ty byś wiedział, że koło to zero?
          • Gość: b Re: A co z solą!!!!!!!??????????? IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 20:17
            nie wiedzialbym. fajna historia.
    • mickey.mouse Re: elity 28.07.04, 19:23
      :))
    • Gość: HaHa Re: elity IP: *.proxy.aol.com 28.07.04, 19:37
      Troche chyba atak "z grubej rury" :)

      Pani prezenterka Wiadomosci popelnila ewidentny blad.
      To jej zawod i niechlujstwa tego rodzaju nie powinny sie zdarzac nikomu kto
      profesjonalnie podchodzi do wykonywanego zajecia.
      "Wina" lezy zreszta nie tylko wylacznie po stronie p.Holeckiej ale przede
      wszystkim Redakcji Wiadomosci i niefrasobliwosci jej Szefa (nie mam pojecia kto
      nim jest!).

      W szanujacych sie TV istnieje specjalna funkcja tzw. Szefa Lektorow ktory dba o
      zorganizowanie stale dostepnej pomocy lingwistow-konsultantow dla
      kolegow/kolezanek odczytujacych teksty wiadomosci/dziennikow.

      W Redakcji w ktorej pracuje p.Holecka widocznie o to nie zadbano.

      Zastanawia mnie tylko dlaczego tak napietnujesz potkniecie "jakiejs"
      dziennikarki a nie np. 1000 razy b.niepokojace spolecznie ewidentne bledy
      diagnostyczne wielu lekarzy, ulomnosc pracownikow Wymiaru Sprawiedliwosci czy
      niekompetencje wysokich urzednikow panstwowych?.

      "Glupia" lektorka popelnila blad ale..... trafila na inteligentnego odbiorce
      Wartburga i On ze swoja wyrafinowana czujnoscia PRAWIDLOWO zrozumial co
      OPACZNIE Jemu i innym odbiorcom nieudolna p.Holecka usilowala przekazac! :))

      Holecka - tfuj!, Wartburg - rules! :)

      ps. kazda TV i Radio przeprowadzja regularnie konkursy i nabor dla kandydatow
      na lektorow.
      Juz znam jednego ktory moglby swoja kandydature zaproponowac i POKAZAC tym
      glupkom JAK to sie robi! :))
      Powodzenia Watburg - trzymam kciuki.
    • Gość: t1s Re: elity IP: *.acn.waw.pl 28.07.04, 20:11
      Nie ma się o co spierać Towarzysze!
      Mowa była o Gogolu.
      Gogle do czytania i do lektury:)
      • Gość: wartburg Re: elity IP: *.pool.mediaWays.net 28.07.04, 20:55
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > Nie ma się o co spierać Towarzysze!
        > Mowa była o Gogolu.
        > Gogle do czytania i do lektury:)


        No właśnie, Gogol czy Gugul? Mikołaj czy Ireneusz? A może hrabia Gul, gul,
        gul...? Ich jeszcze tutaj brakowało...
        • Gość: marynat makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 01:30
          Cześć Warti, przypomniała mi się humoreska Tuwima "Ślusarz":

          W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego
          wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych
          (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja
          etc.) - sprowadziłem lusarza.
          Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na
          ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkiemi niebieskiemi oczyma, jakimś
          załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony,
          stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
          - Ferszlus trzeba roztrajbować.
          Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i
          zapytałem:
          - A dlaczego?
          Ślusarz był zaskoczony moją ciekawocią, ale po pierwszym odruchu
          zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
          - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
          - Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie
          solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu
          byłoby zbyteczne?
          - Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender
          udychtować.
          Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
          - Nawet słychać.
          Ślusarz spojrzał doć zdumiony:
          - Co słychać?
          - Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da
          odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie
          zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus
          będzie roztrajbowany.
          I zmierzyłem lusarza zimnem, bezczelnem spojrzeniem. Moja fachowa wymowa
          oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanemi poraz pierwszy w życiu
          terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czem
          zaimponować.
          - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja -
          wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7 złotych
          85 groszy.
          - To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy tyle.
          Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować
          się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
          Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Umiechnął się drwiąco i powiedział:
          - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był
          na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie
          ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
          - No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie spodziewałem
          się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha, ha,
          ha! Pusty miech mnie bierze! Gdzież on na litoć Boga jest krajcowany?
          - Jak to, gdzie? - warknął ślusarz - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
          Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
          - Rzeczywicie. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie
          zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
          I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
          rzeczywicie robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w żaden
          sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania
          mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle
          działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.

          pozdr M. :))
          • katarsis Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 01:37
            Czesć Wati i Mati co bez holajzy ani rusz.
            Że utwór dodawać nie muszę :)
            Czyli wszystko w Polszcze yes.
            • leszek.sopot Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 02:14
              katarsis napisała:

              > Czesć Wati i Mati co bez holajzy ani rusz.
              > Że utwór dodawać nie muszę :)
              > Czyli wszystko w Polszcze yes.

              No ok., ale kto to przetłumaczy!!?? U mnie ślusarze bez holajzy siedzą od
              grudnia i wciąż dłubią:(
              • Gość: marynat Witam was w adidasach Riboka i czarnej bieliźnie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 02:29
                Golę się żyletką łilkinsona i odkurzam elektroluksem huwera - i wcale mi to nie
                przeszkadza, a przynajmniej nie tyle co lodówka i pralka co mają napisane
                MIELE, a wcale nie mielą, tylko robią każda swoje, więc to MIELE to czyba nie
                po polsku i nie znaczy że są produkowane w Mielcu, tak jak - podobno - te
                wszystkie samochody co w filmach jeżdżą z napisem POLICE wcale nie są z Polic.
                Kręćka można dostać.
                Właśnie wróciłem i cieszę się, że Was tu spotykam. M.:)
                • leszek.sopot Re: Witam was w adidasach Riboka i czarnej bieliź 31.07.04, 02:32
                  Nie migaj się, wrzuciłeś tu jakąś tuwimowską chińszczyznę i byś choc 1 słowo
                  przetłumaczył. Ha, nie potrafisz:)
                  A może to zadanie dla warburga? Przecież tam sporo z niemieckiego jest, a on
                  taki czuły na słówka.
                • katarsis Re: Witam was w adidasach Riboka i czarnej bieliź 31.07.04, 02:50
                  O tym, że wróciłeś gong brynczy już od wczora. Anita przycisnęła bita, żeś z
                  szyberdachem sobie smorawine sprowadził jak luft się zrobił pod rajchem lepszy.
                  Paski już nie potrzebne to i deodoranty lepiej tam kupować, a u nas drinkować.
                  A zeptery jakieś macie, żeby kilodżuli w roastboefie mniej było?
                • Gość: wartburg Piefke, Piwko, Piwkowski IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 19:33
                  Gość portalu: marynat napisał(a):

                  > Golę się żyletką łilkinsona i odkurzam elektroluksem huwera - i wcale mi to
                  nie
                  >
                  > przeszkadza, a przynajmniej nie tyle co lodówka i pralka co mają napisane
                  > MIELE, a wcale nie mielą, tylko robią każda swoje, więc to MIELE to czyba nie
                  > po polsku i nie znaczy że są produkowane w Mielcu,

                  Jesteś bliższy prawdy niż sądzisz. Nazwa koncernu Miele ma zapewne polskie
                  korzenie. To jest b. prawdopodobne, że jej właściciele nazywali się kiedyś
                  Mieleccy. W Prusach usuwanie końcówek -ski, bądź -cki było w modzie. Z
                  Boleckich robili się Bolle (znana sieć sklepów spożywczych), z Manickich
                  Manicke albo Meinecke. Także z Mieleckich był pewnie Mielke, tak jak z
                  Modrowskich Modrow, a z Grabowskich Grabow. Spotkałem się kiedyś z opinią, że
                  wszystkie nazwiska zakończone na -ke w Niemczech uchodzą za polskie. Jest to o
                  tyle zabawne, że takie nazwiska dla Polaka brzmią z niemiecka. Najlepiej ujął
                  to hrabia von Krockow, który w wywiadzie dla telewizji niemieckiej parę lat
                  temu powiedział: "Moi przodkowie nazywali się Krokowscy. Z tego co wiem, byli
                  Polakami. Nigdy nie wychodzili za mąż ani nie żenili się z Niemcami, od
                  których przejęli język i kulturę, a potem zmienili nazwisko na von Krockow"

                  Myślę, że także nazwiska znanych rodzin niemieckich jak np. von Moltke maja
                  polski źródłosłów. Nie zdziwilbym się, gdyby się okazalo, że Moltke nazywał
                  się kiedyś Młotecki - Mloteki, Molteki, Moltke. Tak jak z Nickiego zrobił się
                  Nietsche, względnie Nietschke.

                  Najzabawniejszy jest jednak casus Piefke. Piefke to wyzwisko, popularny w
                  Austrii obelżywy zwrot dotyczący Prusaków i w ogóle Niemców jako takich. Do
                  dzisiaj ich się tam w ten sposób wyzywa. Wiadomo, skąd sie to wzięło. W 1866
                  po wygranej wojnie z Austrią Prusacy urządzili wielką defiladę w Wiedniu.
                  Zwrócił tam na siebie uwagę pewien feldwebel będący uosobieniem wszystkich
                  negatywnych konotacji Prusaka. Nazywał się Piefke. Mnie to zawsze śmieszy, że
                  nazwisko rodziców albo dziadków służbisty, który w Austrii stał się symbolem
                  pruskiego drylu, brzmiało najprawdopodobniej Piwko.

                  Albo Piwkowski.


                  tak jak - podobno - te
                  > wszystkie samochody co w filmach jeżdżą z napisem POLICE wcale nie są z
                  Polic.
                  > Kręćka można dostać.
                  > Właśnie wróciłem i cieszę się, że Was tu spotykam. M.:)
                  • Gość: katarsis Re: Piefke, Piwko, Piwkowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:55
                    Wartburgu, ale ty masz wiedzę że ho ho!

                    Co do 'Nickiego', to jego siostra namieszała mu w biografii. On często
                    odwoływał się do swoich korzeni. Twierdził iż pewna buta, niepokorność i
                    anarchizm światopoglądowy jaki prezentuje wynikają z domieszki polskiej krwi
                    szlacheckiej. Biografowie starali się zbadać ten wątek, ale ostatecznie
                    stwierdzili, że żadnego Nieckiego w Nietzschem nie ma.

                    Pozdrawiam
                    K.
                    • Gość: wartburg Re: Piefke, Piwko, Piwkowski IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 23:34
                      Gość portalu: katarsis napisał(a):

                      > Wartburgu, ale ty masz wiedzę że ho ho!
                      >
                      > Co do 'Nickiego', to jego siostra namieszała mu w biografii. On często
                      > odwoływał się do swoich korzeni. Twierdził iż pewna buta, niepokorność i
                      > anarchizm światopoglądowy jaki prezentuje wynikają z domieszki polskiej krwi
                      > szlacheckiej. Biografowie starali się zbadać ten wątek, ale ostatecznie
                      > stwierdzili, że żadnego Nieckiego w Nietzschem nie ma.
                      >
                      > Pozdrawiam
                      > K.

                      To nie jest wiedza, tylko parę obserwacji popartych znajomością obydwu językow.
                      Jak się mieszka w Niemczech i ma się pewien "kąt widzenia", to nie sposób tego
                      nie rejestrować. Zagęszczenie na przykład nazw miejscowości pochodzenia
                      słowiańskiego w Brandenburgii albo w Meklenburgii-Przedpomorzu, to jest dopiero
                      ciekawy temat. Najzabawniejsze jest to, że Niemcy nie zdają sobie z tego na
                      ogół sprawy. Zreszta trudno od nich oczekiwać, żeby wiedzieli, że takie
                      podberlińskie Schildow nazywalo się kiedyś Szydłowem, a Toeplitz Cieplicami.

                      Ale z Nietschem to mnie zastrzeliłaś. Bylem przekonany, że z Nickich, czy jak
                      Ty piszesz z Nieckich, którzy tego samego herbu co Dostojewscy byli, się
                      wywodził. Kiedys kupiłem samochód od niejakiego Nietschkego (bardzo popularne
                      nazwisko w Berlinie) i w swojej naiwności sądziłem, że jest do dowód na polskie
                      pochodzenie Nietschego niepodważalny :)

                      Również pozdrawiam
              • katarsis Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 02:35
                leszek.sopot napisał:

                > No ok., ale kto to przetłumaczy!!?? U mnie ślusarze bez holajzy siedzą od
                > grudnia i wciąż dłubią:(

                Pytasz o zdanie? Myślę, że powinieneś zejść Leszku z metapoziomu, który dotyczy
                przekładu zdania i skorzystać z możliwości jaki daje funkcja perswazyjna :)
                W tym celu można użyć definicji ostensywnej czyli takiej, która wskazazuje
                wprost: Tutaj jest lochbajtel a tutaj na uberlaufie jest kajla. Jeżeli do jutra
                nie uda się wam udychtować pufra i dania, to jak bierzgnę tym lochbajtelem bez
                ferszlus to was szonery zakrajcowane oba zryksztosuje.
                • leszek.sopot Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 02:50
                  katarsis napisała:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > No ok., ale kto to przetłumaczy!!?? U mnie ślusarze bez holajzy siedzą od
                  >
                  > > grudnia i wciąż dłubią:(
                  >
                  > Pytasz o zdanie? Myślę, że powinieneś zejść Leszku z metapoziomu, który
                  dotyczy
                  >
                  > przekładu zdania i skorzystać z możliwości jaki daje funkcja perswazyjna :)
                  > W tym celu można użyć definicji ostensywnej czyli takiej, która wskazazuje
                  > wprost: Tutaj jest lochbajtel a tutaj na uberlaufie jest kajla. Jeżeli do
                  jutra
                  >
                  > nie uda się wam udychtować pufra i dania, to jak bierzgnę tym lochbajtelem
                  bez
                  > ferszlus to was szonery zakrajcowane oba zryksztosuje.

                  Świetnie :))))))))))))))))))))))
                  • katarsis Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 02:54
                    Racja. Ten przetoczony fragment z Tuwima jest genialny :)
                    Można spróbować jeszcze z innej beczki...(lub od posady moreny czołowej
                    zacynając)
                    • leszek.sopot Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 03:09
                      katarsis napisała:

                      > Racja. Ten przetoczony fragment z Tuwima jest genialny :)
                      > Można spróbować jeszcze z innej beczki...(lub od posady moreny czołowej
                      > zacynając)

                      U mnie zaczęło się od wymiany rur a skończyło na wyburzeniu całej łazienki bo
                      jakiś inspektor orzekł, że stan jakiś legarów grozi zawaleniem - co grozi
                      spadkiem kibelka do sąsiadów na parterze - i trzeba to wzmocnić. Tej roboty
                      podjęła się ta sama ekipa od wymiany rur... Jutro niby mają skończyć ale
                      zapomnieli o wentylacji, którą w zapale twórczym zamurowali. Wpadna więc mnie
                      jeszcze odwiedzić, ale nie wiedzą kiedy, bo jakiś specjalista od wentylacji nie
                      zrobił jeszcze projektu. Będzie to chyba rekord świata w remontowaniu łazienki
                      o pow. ok. 7 m2. Tempo tego remontu zawdzięczam superspecjalistom-inspektorom z
                      najlepszej gminy w Polsce i platformiastym władzom w Sopocie:(((
                      • katarsis Re: makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy, debilizmy 31.07.04, 03:22
                        Dobre :) Czyli jednym polskim słowem usterka?
                        Jakiś czas temu znajomi kupili sobie nowy piecyk gazowy.
                        Akurat byliśmy u nich, kiedy majster wpadł go założyć i podokręcać zawory.
                        Oni w tym czasie przewiesili starą obudowę na drugą ścianę zaczepiając o
                        biegnącą wzdłuż ściany rurę kanalizacyjną, i założyli w tym miejscu gdzie
                        trzeba nowy piecyk. Zaprowadzili majstra do łazienki pozwalając mu swobodnie
                        działać. Właśnie zbieraliśmy się do wyjścia, kiedy przez uchylone drzwi
                        zobaczyliśmy jak majster kręci coś przy starej obudowie z zamiarem podłączenia
                        jej do tej rury kanalizacyjnej :)
                        • leszek.sopot debilizmy... 31.07.04, 12:53
                          Tej histroii remontu w moim mieszkaniu to chyba nic nie przebije.

                          No i nie przyszli, tzn. przyszedł chłopak, który remontował łazienkę wziął
                          swoje rzeczy i poszedł. Na odchodnym powiedział, że ma już gdzieś pracę u
                          swojego szefa, który mu po raz kolejny opóźnia wypłatę. Z tym szefem zaczynało
                          pracę w grudniu 4 robotników. Pierwszą turę prac zakończyli w wigilię i
                          powrócili do pracy dopiero po 3 maja - przez ten czas w rogu łazienki była
                          dziura łącząca piętro z parterem (gdzie mieszka straszna baba wyzywająca mnie
                          nieustannie od chamów i kłamcy i jeszcze gorzej). Od maja do wczoraj liczba
                          zatrudnionych na czarno robotników stopniowo topniała aż do jednego pracownika.
                          Dziś ostał się już tylko szef, który się nie pojawił. Spłuczka dalej jest
                          niepodłączona, administracja olewa ten remont. Inspektor z urzędu miejskiego
                          pouczył mnie jedynie, że on ma prawo wejść do mieszkania mego ojca kiedy tylko
                          chce a ja mam obowiązek być w domu by go i robotników wpóścić. Na uwagę, że na
                          czas remontu powinni choć wstawić gdzieś jakąś budkę z sanitariatem, odparł, że
                          nie interesuje go jak swoje potrzeby załatwiają najemcy mieszkań komunalnych, a
                          jeśli sikają do zlewu lub latają do lasu zrobić coś grubszego to świadczy tylko
                          o mojej i mego ojca kulturze osobistej. Po takim diktum ręce mi opadły... Nie
                          byłem aż tak bardzo zaskoczony tymi bystrymi uwagami znakomistego inspektora z
                          miejskiego urzędu. Swego czasu napisałem prośbę by wstawiono normalne drzwi
                          wejściowe do mieszkania - facet odpisał mi, że nie ma mowy i zamiast wstawienia
                          drzwi zalecił... wyburzenie ściany. Gdy poszedłem do niego z uwagą by się
                          puknął w głowę wycofał się ze swego zalecenia i poprosił by wyrzucić jego pismo
                          do kosza (trzymam je do tej pory jak rarytas urzędniczej głupoty, zresztą nie
                          jednej - prezydenta Sopotu już kiedyś uprzedzałem, że wezmę się kiedyś w garść
                          i napiszę powieść na motywach Kawki pt. "Proces made in Sopot").
                          Natomiast dziś moja sąsiadka, która ma wykupione mieszkanie, zaskoczyła mnie
                          swą inwencją - zburzyła śmietnik bo wpadła na pomysł by go przesunąć o 2 metry
                          natomiast o remoncie drzwi do domu, klatki schodowej i całego domu jakoś ani
                          widu ani słychu (Powiatowy Inspektor Budowlany dał termin do 30 listopada na
                          wykonanie kapitalnego remontu). Ech, mieszkać w Sopocie w mieszkaniu komunalnym
                          to piekło, chamstwo urzędasów, zarozumialstwo prezydenckiej ekipy, chora z
                          zawiści i nienawiści sąsiadka.... brrrrr
          • Gość: wartburg zidiociali ślusarze z holajzą IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 15:32
            Witam Cię, Marynacie :)

            Fajnie że przypomniałeś ten feliton Tuwima. Jest znakomity i myślę, że do
            tematu, ktory tutaj tak gorąco dyskutujemy, pasuje jak ulał. Zaczytywałem się
            nim dzieckiem jeszcze będąc i już wtedy należał do moich ulubionych lektur
            (obok "Z pamiętnika nerwusa" bodajże).

            Ale nawet teraz, mimo że nie chwaląc się niemiecki znam nienajgorzej, nie mogę
            rozszyfrować znaczenia wszystkich wyrażeń. Holajza to chyba Holeisen, względnie
            Hohleisen, ale czym było to żelastwo, pojęcia nie mam. Zapewne chodziło o jakiś
            łom albo przebijak. Ferszlus - czyli Verschluß, a więc zakrętka. Droselklapa,
            od drosseln - dławić, dusić, czyli jakaś klapa zaworowa. Zablindowana -
            zaciemniona, ryksztosuje - odbija. Roztrajbować - rozbić. Udychtować -
            uszczelnić itd.

            Tuwim przepięknie kpi sobie ze ślusarza, który pojęcia nie ma o niemieckim i
            dlatego jego fachowa polszczyzna jest tak komiczna.

            Dokładnie tak samo ośmieszają się nasze media, które zatrudniają "fachmanów"
            nie umiejących obchodzić sie z wyrażeniami obcojęzycznymi. Właśnie dlatego, że
            do tego potrzebna jest znajomość języków obcych. Nie potrafią zachować dystansu
            wobec tego, co z polszczyzną sie kłóci. Są niesuwerenni. Do tego dochodzi
            snobizm typowy dla kompleksów niższości i utraty świadomości własnego języka,
            co przejawia się m.in. w uporczywym przerabianiu polskich wyrażeń na jakby
            obcobrzmiące i przez to atrakcyjniejsze oraz sugerujące światowe obycie ich
            użytkowników.

            Dlaczego do jasnej cholery od pietnastu lat Polacy muszą oglądać codziennie o
            17-tej "Teleexpress", a nie "Express Telewizyjny"? Dlaczego wciska im się
            wideolisty, infolinie, sporttelegramy, europosłowie, parkhotele, kredytbanki, a
            nie listy wideo, linie informacyjne, telegramy sportowe, hotele parkowe i banki
            kredytowe? Przecież to jest systematyczne łamanie kręgosłupa polszczyżnie. I
            po co? Żeby Niemiec, Francuz albo Amerykanin bawiący przejazdem nad Wisła,
            miał przez chwilę wrażenie, że on też coś z tego rozumie?

            Język polski ma długie tradycje w absorbowaniu takich wyrażeń, ale nasze elity
            dziennikarskie nic na ten temat nie wiedzą. Na dobrą sprawę niczym nie różnią
            się od tego zidiociałego ślusarza z jego holajzą, ferszlusem i ryksztosem.
            Choć może niesłusznie go obrażam, bo jakby nie było ślusarz ośmieszał się w
            zaciszu tuwimowskiej łazienki, podczas kiedy p. Holecka czyni to na oczach
            kilkumilionowej publiczności.
            • ayran polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) 31.07.04, 17:01
              www.msj.cad.pl/slusarz/slusarz.html
              • Gość: wartburg Re: polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 18:50


                W tekście Tuwima pjawia się "culajtung" a nie "calujtung", czego nie należy
                mylić z "cajtung" - "Zeitung" (gazeta). Chodzi tu o "Zuleitung" (dopływ).
                "Roztrajbować", jeśli wzięło się od "vertreiben", przetłumaczyłbym jednak
                jako "usunąć", czy też w tym wypadku raczej jako "rozbić" albo "rozwalić" niż
                "rozprowadzić".

                "Puffer" też przetłumaczyłbym w tym kontekście raczej jako "amortyzator", a nie
                zderzak. Jeśli zaś chodzi o "Überlauf", to prędzej "kolanko" niż "przelew".
                • ayran Re: polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) 31.07.04, 19:18
                  ten tekst jest szczegółowo przeanalizowany na wielu stronach, pewnie ze
                  cztwrdziestu. Akurat na tej jest faktycznie błąd z culajtungiem, co do
                  pozostałych - można podyskutować jaki odpowiednik jest lepszy a jaki gorszy -
                  mnie głównie chodziło o wątpliwości nt. holajzy.
                  • Gość: wartburg Re: polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 19:48
                    ayran napisał:

                    > ten tekst jest szczegółowo przeanalizowany na wielu stronach, pewnie ze
                    > cztwrdziestu. Akurat na tej jest faktycznie błąd z culajtungiem, co do
                    > pozostałych - można podyskutować jaki odpowiednik jest lepszy a jaki gorszy -
                    > mnie głównie chodziło o wątpliwości nt. holajzy.

                    "Hohl" oznacza po niemiecku "pusty", "wydrążony", tak więc Hohleisen (puste
                    żelazo) mogłoby od biedy oznaczać "dłuto", ale nie wiem, z takim słowem nigdy
                    nie spotkałem się. Na dłuto mówi się "Stemmeisen", po polsku istnieje zdaje
                    się odpowiednik "sztamajza". Można też powiedzieć "Meißel" ("majza"?). Nie
                    zdziwiłbym się, gdyby holajza była z jidisz.

                    Ten słowniczek wydał mi się nieco podejrzany, właśnie ze względu na błędy
                    stosunkowo proste.
                    • ayran Re: polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) 31.07.04, 21:15
                      Oczywiście, że jest to rodzaj dłuta, tyle że o nieco innym kształcie niż
                      "Flacheisen". Nie sądzę zresztą, by Tuwimowi akurat o maksymalną poprawność
                      chodziło.
                      • Gość: wartburg Re: polecam gogla (czy jak on się tam nazywa) IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 21:38
                        ayran napisał:

                        > Oczywiście, że jest to rodzaj dłuta, tyle że o nieco innym kształcie niż
                        > "Flacheisen".

                        A tak na marginesie. Co ma dłuto do naprawy kolanka?


                        Nie sądzę zresztą, by Tuwimowi akurat o maksymalną poprawność
                        > chodziło.


                        Pewnie nie. Choć nie wykluczam, że oparł się na slangu używanym wyłacznie
                        przez hydraulików z Kongresówki. Dzisiaj to jest już temat chyba tylko na
                        doktorat dla językoznawcy komparatysty...
                    • ayran Zresztą oprócz gogla 31.07.04, 21:35
                      są jeszcze słowniki:

                      (niem.)Holheisen = (ang.)gouge = (pl.)dłubik, dłuto wklęsłe


                      • Gość: wartburg Duden IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 21:44
                        Rzecz w tym, że w Dudenie tego "Hohleisen" jakoś nie znalazłem. A to jest
                        jeden z lepszych słowników.
                        • ayran Re: Duden 31.07.04, 21:50
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          > Rzecz w tym, że w Dudenie tego "Hohleisen" jakoś nie znalazłem. A to jest
                          > jeden z lepszych słowników.


                          Musisz zainwestować w słownik specjalistyczny. Albo spytać znajomego Zimmermanna.
                          • Gość: wartburg Re: Duden IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 22:03
                            Duden mi całkowicie wystarcza. Jeszcze tak nie było, żebym nie znalazł tam
                            tego, czego szukałem. Szkoda, że w Polsce nie ma takich słowników.

                            Natomiast jeśli chodzi o znajomego cieślę, to kto wie? Może on będzie wiedział?
                            Ale hydraulik raczej na pewno nie.
                            • ayran Re: Duden 31.07.04, 22:08
                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                              > Duden mi całkowicie wystarcza. Jeszcze tak nie było, żebym nie znalazł tam
                              > tego, czego szukałem. Szkoda, że w Polsce nie ma takich słowników.

                              Ciekawe. W zwykłym słowniku niemiecko-polskim PWN z 1980 r. (ś.p. ś.p. Juliusz
                              Ippoldt; Jan Piprek) słowo Hohleisen ma aż trzy odpowiedniki. Pewnie sobie
                              wymyślili.
                              • Gość: wartburg Re: Duden IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 23:48
                                ayran napisał:

                                > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                >
                                > > Duden mi całkowicie wystarcza. Jeszcze tak nie było, żebym nie znalazł t
                                > am
                                > > tego, czego szukałem. Szkoda, że w Polsce nie ma takich słowników.
                                >
                                > Ciekawe. W zwykłym słowniku niemiecko-polskim PWN z 1980 r. (ś.p. ś.p. Juliusz
                                > Ippoldt; Jan Piprek) słowo Hohleisen ma aż trzy odpowiedniki. Pewnie sobie
                                > wymyślili.

                                Widać słownik ten uwzględnia wyrażenia slangowe hydraulików z Kongresówki
                                Niemcom z Rzeszy raczej nieznane.

                                A tak z ręką na sercu. To nie jest dobry słownik. Już w roku jego wydania był
                                bardzo przestarzały. Nie chcę nawet mówić, ile razy go przeklinałem. Głównie
                                ze względu na braki wynikające z nieuwzględnienia podstawowych zwrotów
                                współczesnej niemczyzny.
                                • ayran Re: Duden 01.08.04, 08:20
                                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                  > Widać słownik ten uwzględnia wyrażenia slangowe hydraulików z Kongresówki
                                  > Niemcom z Rzeszy raczej nieznane.


                                  Ciekawe, że współczesne firmy wysyłkowe z Niemiec oferują klientom narzędzia o
                                  tej dziwacznej nazwie.
    • Gość: wartburg Re: elity IP: *.pool.mediaWays.net 01.08.04, 16:53
      Uwaga Bratkowskiego w Rzepie na zakończenie swojego artykułu na temat 60-ej
      rocznicy powstania warszawskiego. Czy to nie p. Holecka czytała tę wiadomość?

      "25 lipca o 13 podano w "Wiadomościach" TVP, że AK zjednoczyła się była z AL
      pod dowództwem gen. Roli-Żymierskiego. Gdy Kara Mustafa, wielki wódz
      Krzyżaków..."
      • rolotomasi Podsumowanie 21.12.04, 02:02
        ~Pogratulować~udało się wam usunąć z tiwi niewątpliwie profesjonalną i elegancką
        panią >> Danuta Cholecka Dunin juz nie pracuje we Wiadomościach.
        Kogo następnego wytniecie ? :(
        • ayran Re: Podsumowanie 21.12.04, 09:31
          Dlaczego "Wam"? Kto to "Wy"?
          • rolotomasi Re: Podsumowanie 21.12.04, 14:51
            Uzupełniam wypowiedź: Po ponownym przeczytaniu pakietu stwierdzam, że 'Wy'
            obejmuje zaledwie 2, 3 nicki z otwierającym wątek Wart. na czole. Ay. się nie
            zalicza.
            Co nie zmienia konkluzji>> pani Danki nie ma, tzn. jest jej głos w lektoratach
            filmów dokument, a dla mnie to za mało.

            I na koniec przypomnienie wypowiedzi mojego alianta P. skierowany do Wart.:
            "Za jeden (nieistotny) lapsus zwalniać człowieka z pracy? Czy ty przypadkiem
            nie jesteś chorobliwym pedantem? "
          • Gość: *** Pytanie IP: *.chello.pl 21.12.04, 15:58
            ayran spytał rolotomasiego:

            > Kto to "Wy"?

            Chyba nie spodziewasz się odpowiedzi innej niż próba odwrócenia kota ogonem?
            Rolotomasi nie odpowie Ci na to pytanie inaczej. Możesz jednak odpowiedzieć
            sobie na nie sam. Widzisz przecież, co robi tu "ich" przedstawiciel...
            • rolotomasi Odpowiedź 22.12.04, 02:50
              Krzywa.Iża.Beła alias: *** , vel: Szef, czyli: gość, który wyszedł, itd. etc
              jak zwykle; pustka umysłowa i czepialstwo personalne, ergo>> milknij i niknij.
        • bratek4 niech żywi nie tracą... 22.12.04, 03:09
          Może Bolecka znajdzie pracę w goglach?
          • rolotomasi Ja chcę Danusię ! 18.01.05, 00:23
            Danusia, dla Przyjaciół, ma się rozumieć ;)
            dla pozostałych>> Danuta Cholecka Dunin.

            Chcę, w tiwi, ma się rozumieć
            Bez tej pani coś nisko.klaśnie w Tiwi Dworaka.
            • rolotomasi mam Danusię ! 14.02.05, 01:24
              na razie w TVP3 mam
              liczę na więcej
              i wyżej
Pełna wersja