Gość: wartburg
IP: *.tnt8.ber2.deu.da.uu.net
06.08.04, 13:47
Oglądałem właśnie powtórzenie „Tygodnika Politycznego Jedynki” na TV Polonia
i po raz kolejny uświadomiłem sobie, dlaczego program ten tak nieodmiennie
doprowadzał wszystkich do furii. Właściwie można powiedzieć, że bardziej
zaszkodził SLD niż pomógł, bo jak chyba żaden inny ujawniał prawdę o
manipulacji politycznej w TVP.
Już sama koncepcja „Tygodnika” wykluczała równowagę dyskusji. Postkomuniści –
obojętne - politycy, czy „niezależni” eksperci, zawsze mieli w nim liczebną
uwagę. Do tego ta kukła, ten żałosny pajac Zieliński, który chyba kurs jakiś
specjalny kończył w przerywaniu rozmówcom niewygodnym dla Millera.
Niezapomniany pozostanie jego głos syczący, grzechotniczy, ta gestykulacja
belfra nasłanego z kuratorium i to teatralne, niemal dyrygenckie podnoszenie
ręki do góry, kiedy udzielał głosu złotoustym Kaliszom, Dyduchom, Oleksym i
Jaskierniom. Jak on im służył, ten dziennikarz, jak się starał. A oni u
niego w fotelach się rozpierali, byli u siebie w domu. Co tydzień triumfowali
doskonale wiedząc, że w tej reżyserii zawsze mogą skrzydła bez przeszkód
rozwinąć i widzom wodę z mózgow robić.
Cieszę się, że doczekałem ostatniego wystąpienia Zielińskiego na antenie.
Oczywiście nie omieszkał przypomnieć o swoich zasługach jadowicie życząc
swoim następcom tak wysokiej oglądalności, jaką on rzekomo osiągnął. Potem
przyznał, że będzie mu brakowało tej milionowej publiczności, ale wyraził też
nadzieję, że „się jeszcze kiedyś spotkamy”.
Oby nie.