man_sapiens
27.10.13, 13:51
Jako argument mający uczynić z dzieł Biniendy i Cieszewskiego wartościowe prace naukowe podaje się fakt, że zostały one opublikowane przez "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences" (MCFNS). Jest to jeden z tzw. "Open Access Journals". Co to takiego?
Pierwszą kontrolą wartości pracy naukowej było zawsze opublikowanie jej przez uznane czasopismo naukowe a miarą wartości naukowca ilość cytowań jego pracy. Takie znane, tradycyjne czasopisma ukazywały się dawniej w druku, obecnie mają także wersje online. Te czasopisma nie biorą opłat od autorów i przysłane artykuły poddają bardzo starannej selekcji przez recenzentów - dobieranych wśród uznanych autorytetów w dziedzinie czasopism. dostęp do tych czasopism jest płatny i dość kosztowny, zarówno w formie papierowej jak i online. Takie czasopisma są zebrane w tzw. liście filadelfijskiej najbardziej wartościowych publikatorów naukowych. Aby się tam dostać trzeba dużo zainwestować i latami budować reputację. Utrzymują się z tego, że czytelnicy są gotowi zapłacić za czytanie ich, bo mają gwarancję wartości zawartych tam artykułów.
"Parcie na publikację" pracowników naukowych wykorzystano w pomyśle czasopism "Open Access". To czasopisma są dostępne wyłącznie w internecie. Za publikację płaci autor, za to czytelnicy mają dostęp za darmo. Publikacja artykułu w MCFNS kosztuje 400$ - stosunkowo mało, przyśpieszenie publikacji do 4 tygodni to dodatkowo 350$.
Co jest potrzebne, żeby zorganizować takie czasopismo? Serwer www (można wynająć za grosze), strona (zrobi student za paręset zł) i ogłoszenie się, że poszukujemy recenzentów. Aha, jeszcze konto bankowe. Utrzymują się z tego, że płacą im autorzy artykułów poprawiający sobie w ten sposób statystykę publikacji.
Takie czasopismo to niezły biznes, w każdej dziedzinie namnożyły się w setki i tysiące. A mierni i marni "naukowcy" dzięki takim czasopismom mogą wyliczać niezmierzone ilości swoich publikacji. Jak się zorganizować z paroma kolegami na podobnym poziomie to można się wzajemnie cytować, co jeszcze bardziej poprawia statystyki.
Ile są warte publikacje w takich czasopismach? Są guzik warte.
John Bohannon z "Science" zrobił niedawno eksperyment. Pisał zmyślone artykuły z dziedziny biochemii i rozesłał je do 304 takich czasopism. Tylko 98 czasopism odrzuciło publikację artykułów, pomimo, że zawierały oczywiste błędy i zmyślenia, powoływały się na nieistniejące publikacje nieistniejących osób itd. Ale - autor zapłacił za publikację :). MCFNS nie było przy tym testowane - artykuły był z dziedziny biochemii a nie leśnictwa. Notabene - żadne czasopismo wydawane w Polsce nie dało się nabrać i odrzuciły artykuł.