remik.bz
22.01.14, 23:40
Rozmawiałem dziś z człowiekiem pracujacym na kolei ok 30 lat. Powiedział mi parę rzeczy , o których nie miałem pojecia, ale które dla Pani Premier, jej pracowników nie powinny byc tajemnicą.
Oblodzenie przewodów trakcyjnych trafia się rzadko, ale trafia sie. Trzeba byc na to przygotowanym.
Puszczanie w tych warunkach pogodowych (na trasy zagrożone oblodzeniem trakcji) pociagów z eletrowozami jest bez sensu. Wiadomo ,ze pociąg stanie , bo mówiąc językiem maksymalnie prostym oblodzony przewód trakcyjny miedziany nie będzie przewodził prądu, więc elektrowóz nie pojedzie. Takie oblodzone przewody trzeba czyścic recznie a to trwa długo i nie ma gwarancji, ze za kilka km pociąg znów nie stanie.
Kolej oprócz elektrowozów ma równiez lokomotywy spalinowe. Podobno wiele z nich stoi jako jakaś rezerwa , bo sa drogie w eksploatacji. Droższe od eksploatacji elktrowozów. Wiele spalinowozów pracuje tez w przewozach towarowych.
Kolejarz smiał się ze stwierdzenia Pani Premier , że "taki mamy klimat". Skoro taki mamy klimat to nie działajmy głupio , tylko dostosujmy sie do realiów klimatycznych-mówił. Pociągi osobowe w takim trudnym okresie (stosunkowo krótkim) puszczajmy tylko z lokomotywami spalinowymi, lub wogóle nie puszczajmy jeśli spalinowozów braknie. Wysyłanie elktrowozu w trasę przy padającym deszczu i minusowej temperaturze to pewny postój w polach i czyszczenie trakcji. Lepiej odwołac kurs niz narażac ludzi na wielogodzinne koczowanie w polach w zimnych wagonach z "pełnymi" sanitariatami.
Pani Premier- moze warto porozmawioać z fachowcami zamiast udawać ,ze sie wszystkie rozumy zjadło i zwalać wine na klimat ?