Gość: otreb
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.08.04, 10:37
Siła prawdy: No i proszę. Wystarczyło kilka zdań (osiem, jak policzyła
skrupulatnie "Rzeczpospolita") w "Naszym Dzienniku", a pracowicie budowany
przez lata mit Czesława Miłosza - "autorytetu" i "wielkiego Polaka" - runął.
Jak porażająca jest siła prawdy! Stąd taki popłoch i histeria w szeregach
liberalnych i w kontrolowanych przez nich mediach, które od kilku dni z furią
atakują "Nasz Dziennik". Zgroza, ktoś śmiał się wyłamać z chóru pochlebców!
Tego cenzorzy poprawności politycznej nie przebaczą. Tak, panowie, wasz
monopol na kształtowanie myślenia Polaków to już przeszłość. Więc ze
wszystkich łamów wylewa się na nas kubły nienawiści i jadu, naprędce
organizuje się "odpór" w iście stalinowskim stylu. Łatwo jednak zauważyć, że
nikt nie zarzucił nam, iż napisaliśmy kłamstwo, nikt nie prostuje podanych
przez "Nasz Dziennik" informacji. To media liberalne wciąż manipulują swoimi
czytelnikami, przedstawiając im niepełny obraz noblisty, a zwłaszcza ukrywając
niewygodne fakty z jego biografii.
To naturalne, że Ojciec Święty cieszył się, iż to właśnie Polak został
laureatem zaszczytnej nagrody - jest synem polskiej ziemi i raduje go
wszystko, co służy dobru Ojczyzny i rodaków. Wtedy, w roku 1980, gdy narodziła
się już "Solidarność", wydawało się, że Nobel dla Miłosza będzie dodatkowym
impulsem w zmaganiach z imperium zła. W walce, jaką Naród toczył z komunizmem,
Kościół nie pytał, kto jest z prawicy, kto z lewicy. Dla wszystkich było
miejsce w świątyniach, również dla niewierzących, a nawet "nieprzyjaciół Pana
Boga". Dlatego wsparcie otrzymywali i Barbara Labuda, i Zofia Kuratowska, i
Zbigniew Bujak, i Jacek Kuroń, i wiele innych osób, które odpłaciły później
Kościołowi czarną niewdzięcznością. A kto dziś pamięta, że ksiądz prałat
Henryk Jankowski, opluwany regularnie na pierwszych stronach "Wyborczej",
ochrzcił syna Adama Michnika?
Inna rzecz, czy życzenie wyrażone w 1980 r. przez Jana Pawła II, by twórczość
Miłosza "wnosiła trwałe wartości w dziedzictwo ducha ludzkiego i dobrze
przysłużyła się powszechnej sprawie człowieka", zostało poważnie potraktowane
przez noblistę. Poparcie udzielone przez pisarza paradzie gejów w Krakowie - w
maju tego roku - świadczy, że nie. Zgoda na publiczne manifestowanie nieładu
moralnego nie służy nigdy sprawie człowieka i jego godności, jest uderzeniem w
samo serce człowieczeństwa - w obraz człowieka stworzonego na obraz i
podobieństwo Boga.
Jeżeli "Wyborcza" rzeczywiście szanuje zmarłego noblistę, niech pozwoli go
pochować z powagą należną każdej śmierci i z modlitwą, jak nakazuje nasza
kultura. Każdy najmniejszy nawet cmentarz jest przede wszystkim miejscem
świętym, gdzie polecamy miłosierdziu Boga grzeszników. Małgorzata Rutkowska
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20040820&id=po22.txt