erte2
09.12.14, 20:39
Dzisiaj u Olejnikowej Władysław Frasyniuk - nie bójmy się tego słowa - zje.bał Kaczyńskiego jak (nomen omen) kota. Zrównał go z ziemią, wdeptał w błoto i pokazał mu gdzie jego miejsce. Dostało się przy okazji sfrustrowanemu absolwentowi Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, pupilkowi PRL-u Janowi Pietrzakowi.
Brawo panie Władku! W końcu ktoś musiał to powiedzieć - głośno i wyraźnie.