erte2
20.02.15, 00:55
Aktorzy nikczemnego wzrostu chcąc dodać sobie powagi i ważności oraz być widocznymi na scenie zakładali sobie buty na koturnach. Z widowni nie było tego specjalnie widać, a naiwna publiczność sądziła że ma przed sobą męża postury słusznej i imponującej. Ale delikwent po zdjęciu owych "atrybutów prestiżu" okazywał się być zwykłym kurduplem którego nikt nie zauważał.
Jarosław Kaczyński ustami swego przydupasa oznajmił że nie przyjął zaproszenia Wiktora Orbana na spotkanie, dodając sobie w ten sposób ważności ("patrzcie jaki jestem ważny, premier Węgier zabiega o spotkanie ze mną a ja mu odmawiam"). Problem w tym że nikt go na żadne spotkanie nie zapraszał a odmowa była zwykłą hucpą, takim właśnie koturnem.
Podobnie ma się sprawa z ochroną. Dzień w dzień Kaczyński chodzi w wianuszku rosłych ex-gromowców, co ma sprawiać wrażenie ważności postaci na która zewsząd czyhają rozliczni wrogowie, służby obce, własne, KGB, MOSSAD, CIA i kto tam jeszcze. A prawda jest taka że pies z kulawą nogą nie miałby ochoty brudzić sobie rąk krzywdzeniem malucha, którego nawet i trafić byłoby trudno i zwykłe przykucnięcie w trawie uniemożliwiłoby jakikolwiek zamach.
Takie działania, ta ochrona, te wszystkie fochy i uniki to są właśnie takie koturny bez których Jarosław Kaczyński już dawno zniknąłby w tłumie podobnych jemu Koszałków-Opałków.