adamszem
20.02.15, 13:03
"Kopacz przeczołgała Orbana. Uczyła go węgierskiej historii, to jak celowy afront" - piszą media. Mamy więc "historyka" u władzy. Kolejnego po "historyku" Tusku i "historyku" Komorowskim, nie licząc pomniejszych "historyków" typu Nałęcz (ten nawet z tytułem profesora). Żeby było jasne: nie popieram prorosyjskich zapędów Orbana. Ale rozumiem jego sytuację, kiedy bezczelnie atakowany jest przez "historyków" Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Stoi, tak zresztą jak i my, pomiędzy dwoma związkami i miota się, ale przynajmniej myśli o interesach swojego kraju, nie tak jak nasi "historycy", którzy Polską mają w d...