piotr7777
30.03.15, 17:21
Jak to jest, że skazanie byłej premier Ukrainy było skandalem a skazanie byłego funkcjonariusza publicznego a obecnie działacza głównej partii opozycyjnej nie jest?
O ile pamiętam, nikt w 2012 roku nie twierdził, że Tymoszenko siedzi niesłusznie, natomiast uważano, że drakoński wyrok jest faktycznie szykaną. Czy przypadkiem tak nie jest i w tym przypadku.
Co by to było gdyby rządził PiS a na karę 3 lat skazano np. Tomasza Arabskiego za wadliwą organizację lotu do Smoleńska?