Gość: Felicjan
IP: *.crowley.pl
16.09.04, 14:13
Czy w demokratycznym panstwie prawa niemozliwa jest sprawiedliwosc? Wracamy
do czasow "procesow formulkowych". Jezeli sad uznaje sie nie wlasciwym, to
powinien byc obowiazany z urzedu przekazac sprawe organowi wlasciwemu do
rozstrzygniecia (a ten przekazaniem musi byc zwiazany). Sadownictwo
administracyjne stworzono w PRL, azeby sady powszechne nie mogly wymierzac
sprawiedliwosci. PRL nie ma, lecz i sprawiedliwosci nie ma. Napoleon uznawal
za przestepce sedziego, ktory odmawial wyrokowania - bo jego zdaniem prawo
nie bylo jasne. Ba, ale to byl Napoleon.
Uznajmy wreszcie ze najwiekszym zagrozeniem demokracji i praworzadnosci w
Polsce (a i wszedzie indziej tez) sa urzednicy panstwowi (w tym sedziowie) i
ich przestepstwa urzednicze (w tym sedziowskie). Wprowadzmy
nieprzedawnialnosc wszelkich przestepstw urzedniczych (od wykroczenia, przez
wystepki do zbrodni) i wprowadzmy automatyczna utrate praw do emerytury
urzednika naruszajacego prawo - bez wzgledu na sposob jego dzialania, motywy
i skutki. Jedynym zadaniem urzednika jest nie naruszac prawa.
A dzisiaj przestepstwa sedziow (ktorych sie nominuje, a nie wybiera)
przedawniaja sie najczesciej w ciagu trzech lat. Czy juz wiecie dlaczego w
Polsce sprawy sadowe ciagna sie latami? I czy juz wiecie dlaczego po
zniesieniu rewizji i rewizji nadzwyczajnej na rzecz apelacji i kasacji - nie
jest mozliwym uchylenie wyroku, o ktorym wszyscy wiedza, ze jest
niesprawiedliwy i zostal wydany z jawnym naruszeniem prawa?