damakier1
07.09.15, 11:22
Oto właśnie przerabiamy lekcję historii:
Bronisław Komorowski - przyzwoity i mądry człowiek, który całą swą drogą życiową, zwieńczoną udaną prezydenturą, zasłużył sobie na jak najlepsze miejsce w historii Polski i w naszej pamięci - odchodzi właśnie z polityki przegrany i w niesławie. Jednym, głupim posunięciem zniszczył dorobek swego życia. Bo w naszej zbiorowej pamięci na zawsze pozostanie to jedno, że oto prezydent Polski, w panice, kierowany z jednej strony strachem przed przegraną, a z drugiej nadmierną ambicją (by nie napisać "ambicyjką") dopuścił się zagrania głupiego, populistycznego i nieprzyzwoitego: posłużył się referendum - tym naszym, najpotężniejszym narzędziem do zadań najważniejszych - jak zwykłą sztuczką do rozgrywania kampanii wyborczej.
Kiedy słucham dziś komunikatów o najniższej chyba w historii frekwencji wyborczej, odbieram je raczej jako komunikaty o nadzwyczajnej frekwencji nieobecności. Nie powiem, żebym miała satysfakcję, ale odczuwam ulgę, że tak wielu z nas nie dało się nabrać na populistyczną sztuczkę, że nie ugięliśmy się pod presją "poprawności politycznej" i twardo powiedzieliśmy "nie!.
Gorzka to lekcja i drogo za nią już płacimy, a cena jeszcze będzie rosła, ale myślę, że warto było za nią zapłacić, bo i politycy, i my wszyscy musimy się nauczyć, że istnieją granice, poz które posunąć sie nie wolno.