11.11.15, 22:02
Umówmy się: pojedynczy facet z pochodnią, łysy i tak dalej wygląda jednak na ulicy trochę niepoważnie. Dlatego musi być marsz.


" Jebać Araba" mogą krzyczeć. Albo "WY PIER DALAĆ!", jak we wspomnianym Krakowie.

- No, brzydko czasem krzyczą. Inaczej nie potrafią, bo nikt ich nie nauczył. Poza tym jak się brzydko krzyczy, to lepiej słychać i strach jest większy, a w takich marszach przecież i o strach idzie, o wywoływanie strachu. Stąd marsze, stąd szyk i liczebność. Umówmy się: pojedynczy facet z pochodnią, łysy i tak dalej wygląda jednak na ulicy trochę niepoważnie.[/b]

(...)
Mogą się chłopaki zająć tysiącem pożytecznych spraw, a nie szarżować z Bogiem, Honorem i Ojczyzną, wieszaniem komunistów na drzewach i hejtowaniem gejów, obcych i lewaków.

- Nie o pożyteczność tu idzie! O coś właśnie antypożytecznego! Czasy są do szpiku "pożyteczne", pragmatyczne, - ku..., ciepła woda w kranie - i marsz jest właśnie reakcją na pożyteczność. Ciepła woda czkawką się odbija. A Bóg Honor i Ojczyzna to, mam wrażenie, sprawy drugorzędne. Oni by poszli za czymkolwiek, byleby "męskim", jakby to durnie nie brzmiało. Złożona to sprawa: biologia, polityka, historia.



Czują się zagrożeni, bo jest za dobrze?

- Nie. Jest nudno! Zwłaszcza dla młodych facetów. Młodzi faceci chcą walczyć. Wojenny element jest tu podstawowy. To są młode chłopaki, mają wielki naddatek energetyczno-emocjonalny.

(...)

Przecież nie pójdzie się w marszu z pochodniami o zwiększenie liczby ścieżek rowerowych. Zabrzmi to cynicznie, ale kiedyś wojny, najazdy, ekspansje, konkwisty rzeczywiście regulowały ten naddatek energetyczno-emocjonalny. A teraz nie wiadomo, co robić z chłopakami w czasie pokoju. Nikt nie wymyślił.

(...)
Po prostu okazuje się, że projekt modernizacji społeczeństwa się nie powiódł. Społeczeństwo nie chciało się zmodernizować w stylu, jaki mu zaproponowano. W dodatku zaproponowano tylko jeden, więc to jednak była słaba propozycja, prawda? Macie być otwarci, liberalni, europejscy, kosmopolityczni, wielokulturowi i najlepiej w obcisłych spodniach, bo jak nie, to straszny obciach. No i nie wszyscy chcieli, niektórzy wbrew sobie udawali, bo człowiek jednak obciachu się trochę boi.

A teraz okazało się, że można już nie udawać, że wolno już powiedzieć, co się myśli. Reakcja na monokulturę wystąpiła. Oczywiście kręcą się dokoła tego spryciarze, którzy szemrany polityczny biznes na tym robią. Tacy są zawsze. I z prawa, i z lewa. Nazwisk nie trzeba, bo i tak wszyscy wiedzą.


Cały tekst: wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,19143232,andrzej-stasiuk-o-biologicznej-potrzebie-marszow-narodowcow.html#ixzz3rDbesw00
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka