07.07.16, 06:34
Nie należę do dziennikarzy, którzy teksty o problemach wsi, prowincji czy generalnie Polski B piszą z MacBooka i znad sojowego latte. Wychowałem się na Podkarpaciu. I wiem, że analizę tego, co w stolicy lekceważąco określa się pisowskim zamroczeniem prowincji (i nie tylko), trzeba zacząć gdzie indziej. Oto, co moich krajan niespecjalnie obchodzi, a czego wciąż nie potrafią zrozumieć odrealnieni wielkomiejscy eksperci i komentatorzy. tyle że jest druga strona medalu. Druga Polska - którą to obchodzi. I ta Polska pcha ją na zachód. To ta druga Polska zapewnia jej rozwój. I kasę dla tej pierwszej. Bez niej tego nie będzie. Dobrze by dobra zmiana o tym pamiętała.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka