tanebo2.0
14.12.17, 07:57
Dziś jednak przez kilka godzin wyglądało na to, że w końcu komisja odkryła układ, dzięki któremu Marcin Plichta mógł bez problemów działać i oszukiwać klientów Amber Gold oraz tanich linii lotniczych OLT. Obraz patologii funkcjonującej w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, “załatwiacze”, ciepłe posadki za nicnierobienie. Redakcja portalu braci Karnowskich tylko na temat tego jednego przesłuchania w ciągu kilku godzin napisała już z 5 artykułów, wszystkie zawierające słowa klucze “szokujące”, “przekręt”, “wieje grozą”.Wszystko za sprawą przesłuchania byłego prezesa ULC, Grzegorza Kruszyńskiego, w czasie którego świadek zeznał, że decyzję o koncesji dla linii lotniczych Marcina Plichty wydano nie tylko w kilka dni, ale i bez żadnego postępowania sprawdzającego. Nie badano też niekaralności prezesa tej spółki jak i sytuacji finansowej starających się o koncesję firm. Co więcej, prezes ULC podobno się spieszył załatwić sprawę, bo lada moment miał zostać odwołany. Co więcej, po utracie stanowiska pracował z osobami, które potem miały liczne interesy do załatwienia w ULC i pewnie się na tę znajomość powoływały. Pojawiły się sugestie o specjalnych standardach dla właściciela Amber Gold czy o obrazie państwa funkcjonującego teoretycznie. Gdzieś w tle majaczyło się pytanie, kto takiego prezesa, potencjalnego załatwiacza na tym stanowisku ustawił, bo najwyraźniej zrobił to z premedytacją, by Amber Gold mogło oszukać Polaków na 300 mln złotych. Wszyscy chcieli usłyszeć to jedno nazwisko: DONALD TUSK! Pytanie w tej kwestii zadał w końcu poseł PO, Krzysztof Brejza. Pytanie było krótkie, proste i nie sprawiło świadkowi problemów.
“- Panie prezesie, a kto pana powołał?
– premier, na wniosek ministra właściwego do spraw transportu i budownictwa.
– Ale jaki premier? Tusk?
– Premier Kaczyński. Jarosław Kaczyński.
– A kiedy to było?
– We wrześniu 2006 roku”.
leża i kwicza