aniechto.only
02.02.19, 15:05
Kiedy zawali się wreszcie wzniesiony przez Jarosława Kaczyńskiego gmach, przyczyną nie będzie laska dynamitu, tylko pleśń, rdza i termity – skumulowany efekt błędów, zaniedbań i małych, brudnych skandali. Kropla drąży skałę.
Skończą się rządy Kaczyńskiego, ale co potem? Jest sześć powodów do pesymizmu.
Po pierwsze,nie widzę żadnej prostej drogi do odbudowy ładu prawnego w Polsce. Nie da się zwyczajnie wrócić do status quo ante. Nie wiem, jak odwrócić skutki tysięcy bezprawnych i bezpodstawnych decyzji, zachowując jednocześnie to, co jest jeszcze uczciwe w całym systemie.
Odbudowa ładu prawnego wymaga też niezależnych prokuratorów. Musieliby oni postawić zarzuty tym, którzy łamali prawo, w tym najwyższym rangą politykom, którzy sprzeniewierzyli się konstytucji. Polscy liberałowie stracili apetyt na kolejną grubą kreskę, ale nie wyobrażam sobie, jak inaczej wymierzyć sprawiedliwość, utrzymując pokój społeczny.
Po wtóre,przywrócenie instytucjom państwowym standardów uczciwości wymaga zwolnienia ze stanowisk tych, którzy nie powinni ich zajmować. Problem nie sprowadza się do tego, że setki tysięcy ludzi awansowały dzięki politycznemu kumoterstwu. Chodzi o to, że aż tylu z nich to ludzie bez żadnych kwalifikacji, zarówno zawodowych, jak i moralnych.
Nie chodzi o zemstę, tylko o ochronę interesów narodowych, a w dziedzinie wojskowości i służb wywiadowczych, poddanych głębokim politycznym czystkom, także o bezpieczeństwo narodowe. Pozostawienie ich na stanowiskach uniemożliwi prawidłowe funkcjonowanie państwa. Usunięcie spowoduje, powtórzmy, gwałtowną reakcję.
Po trzecie,gospodarka. PiS korzysta z dobrodziejstw hossy, wydając jednocześnie wszystkie pieniądze, które mogą być potrzebne, gdy dojdzie do nieuchronnego spadku koniunktury. Wyobraźmy sobie nowy rząd, który będzie musiał ciąć wydatki, próbując jednocześnie odbudować ład prawny, ścigać winnych złamania konstytucji i usuwać tysiące urzędników państwowych. To recepta na szybkie odzyskanie władzy przez PiS lub podobną formację.
Po czwarte, w ostatnich latach szerzy się jak pożar w stepie nacjonalistyczna retoryka. Doświadczenie historyczne uczy, że odkąd logika nacjonalizmu zawładnie ludzkimi umysłami, bardzo trudno ją wykorzenić. Zważmy przykład niezliczonych krajów, których przywódcy posłużyli się nacjonalizmem, by zdobyć lub utrzymać władzę, po to tylko, by paść potem, podobnie jak ich następcy, ofiarą nacjonalistycznych resentymentów. Nie da się zapędzić dżina z powrotem do butelki.
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24422189,a-gdyby-tak-ziobro-aresztowal-kaczynskiego.html#s=BoxOpImg3