Dodaj do ulubionych

Karkosza będzie mógł się bronić

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.10.04, 02:07
Jestem za.
Obserwuj wątek
    • szczurbiurowy Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 02:38
      Prawo do uczciwego procesu powinno być zagwarantowane. Tylko, ze powinien to
      być proces publiczny.
      • Gość: BOLIGLOWA PANIE KARKOSZA POWODZENIA BO IPN TO POWAGA IP: *.sympatico.ca 29.10.04, 08:07
        Swiat do odwaznych nalezy. Ma Pan racje, bo walczy Pan nie tylko o swoje dobre
        imie ale tez o interes spoleczny. Przy okazji bedziemy obserwowac jak wokol
        Pana skupiaja sie kruki. Powodzenia.
        • Gość: lech X Re: PANIE KARKOSZA POWODZENIA BO IPN TO POWAGA IP: 80.51.251.* 29.10.04, 15:43
          Bardzo boli głowa?
          • Gość: Roxanna Re:Karkosza tego nie przewidział ! IP: *.MAN.atcom.net.pl 29.10.04, 20:46
            Ani jego rzecznicy. Sądzili, że dalej będzie można prowdzić tę propagandowa
            nagonkę na IPN. A tu sędziowie zrobili im psikusa i dokumenty zgromadzone w
            archiwum IPN potwierdzą to, co zostało juz potwierdzone
            • eurisko Re:Karkosza tego nie przewidział ! 29.10.04, 20:52
              następny, który wydaje wyrok przed rozprawą; urocza argumentacja: dokumenty
              które potwierdzą to, co zostało już potwierdzone. Ale wiadomo - powtarzajmy jak
              najczęściej, w końcu coś się przylepi.
            • panidalloway Re:Karkosza tego nie przewidział ! 29.10.04, 21:40
              Sędziowie okazali się mądrzy. Nie chodzi bowiem o rzeczników Karkoszy, ani o
              rzeczników Wildsteina, ale o rozsądne rozwiazanie problemu, aby nie stał się on
              nową kością niezgody, którą to kością można walić w łeb przeciwników
              politycznych i używać do różnych innych nagannych celów.
    • Gość: Alfred Gracz prowokacja ubecka jest mozliwa IP: *.cc.shawcable.net 29.10.04, 06:34
      Nie wiem czy Karkosza byl czy nie byl agentem SB, od tego jest Sad Lustracyjny zeby to ustalic.
      Osobiscie watpie! Mysle, ze zgoda na zlustrowanie Karkoszy jest waznym precedensem. Nie jestem
      pewien czy chcialbym zajzec do swojej wlasnej teczki zawierajacej materialy zbierane przez SB w latach
      80-tych. Moglbym tam znalezc nazwiska tych, ktorych szanowalem, i ktorym ufalem a wg informacji
      bezpieki byli oni agentami, ktorzy dzialali na moja szkode. A przeciez moze byc to zwykla prowokacja,
      zwykle klamstwo i manipulacja. Znajac metody bezpieki jest to przeciez bardzo prawdopodobne,
      nieprawda? Jesli wspolpracownicy Karkoszy pamietaja go jako czlowieka uczciwego, wobec ktorego nie
      zywili zadnych podejrzen to zmiana ich stanowiska spowodowana informacja z teczki jest bardzo
      smutna i bardzo przykra. Oskarzyc jest bardzo latwo ale zdjac z kogo oskarzenie jest o wiele, o wiele
      trudniej. mam nadzieje, ze Sad Lustracyjny wyda w sprawie Karkoszy sprawiedliwy werdykt.
    • Gość: marek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 06:56
      Dajcie Mu szansę.Przecież On wspópracował z SB w interesie robotników, już
      wtedy przewidział że po upadku socjalizmu miliony robotników /aktualnie 3 mln/
      wylecą na bruk ze swoich zakładów i nie będą nawet mogli założyć NIEZALEŻNYCH
      SAMORZĄDNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH " SOLIDARNOŚĆ "
    • Gość: nikt Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 07:27
      Wildsteinowi pewnie szczęka opadła, kiedy zobaczył, że tak można. Rzepa o
      sprawie nie pisze ani słowa. A przypomnę, że jeszcze niedawno (w programie
      Pospieszalskiego) właśnie za domaganie się takich procesów dla zwykłych ludzi,
      a nie tylko tych pełniących funkcje publiczne, Wildstein z kumplami obśmiewali
      Romanowskiego i Antka Pawlaka.
      • Gość: lo Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.icpnet.pl 29.10.04, 08:16
        Wildstein to zwykła szmata!!!
        • Gość: antybydle Re: Wildstein... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 09:12
          nawet sracza bym nim nie sprzątał.Moja d....a miała by do mnie pretensje że jej
          nie szanuję. A końcu ona jest moja.
      • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 08:40
        Gość portalu: nikt napisał(a):

        > Wildsteinowi pewnie szczęka opadła, kiedy zobaczył, że tak można. Rzepa o
        > sprawie nie pisze ani słowa.

        Chyba kiepsko tę Rzepę przejrzałeś w takim razie:
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041029/kraj/kraj_a_15.html

        A przypomnę, że jeszcze niedawno (w programie
        > Pospieszalskiego) właśnie za domaganie się takich procesów dla zwykłych
        ludzi,
        > a nie tylko tych pełniących funkcje publiczne, Wildstein z kumplami
        obśmiewali
        > Romanowskiego i Antka Pawlaka.

        A co do Wildsteina - zgoda.
      • Gość: Jasiu Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.04, 09:25
        Gość portalu: nikt napisał(a):

        > Rzepa o sprawie nie pisze ani słowa.

        Kolego "nikt", ty albo nie umiesz czytać, albo umiesz ale stosujesz zbyt
        prymitywne metody dezinformacji. Rzepa dziś o tym także napisała i to napisała
        rzeczowo, bez obsesji które charakteryzują teksty Gazety opublikowane w sprawie
        Karkoszy.
        • Gość: ko.nick Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: 213.199.219.* 29.10.04, 10:48
          Sąd sprawdzi Karkoszę

          Chociaż nie pełni funkcji publicznych, były podziemny wydawca Henryk Karkosza
          będzie poddany procedurze lustracyjnej. Postanowił o tym wczoraj sąd
          lustracyjny, przychylając się do prośby byłego opozycjonisty. IPN uznał go za
          agenta Służby Bezpieczeństwa.


          - W imieniu mojego klienta złożyłem wniosek o objęcie go postępowaniem
          lustracyjnym, a sąd skorzystał z możliwości, jaką daje artykuł 18a ustawy
          lustracyjnej. Przepis ten w szczególnych przypadkach pozwala na przeprowadzenie
          postępowania lustracyjnego wobec osoby nieobjętej lustracją - powiedział nam
          prof. Jan Widacki, pełnomocnik byłego wydawcy. - W ustnym uzasadnieniu sąd
          przyznał, że osobom będącym w sytuacji Karkoszy nie przysługuje efektywna
          obrona w postępowaniu przed sądem cywilnym - wyjaśnia prof. Widacki.

          W latach siedemdziesiątych Henryk Karkosza kierował w Krakowie poligrafią
          Studenckiego Komitetu Solidarności. Następnie był szefem zasłużonej dla wolnego
          słowa podziemnej Oficyny Literackiej. Niedawno jego koledzy z SKS, po
          przeglądnięciu w IPN swych odtajnionych teczek, wydali na łamach "Karty"
          oświadczenie, że Karosza był agentem SB o pseudonimie Monika i donosił na
          działaczy opozycyjnych. Ich stanowisko potwierdził oficjalnie IPN. Karkosza
          jednak publicznie zaprzeczył stawianym zarzutom, twierdząc, że agentem nie był.

          Sprawa ta wywołała w mediach gorącą debatę przeciwników i zwolenników
          lustracji. Jedni podnosili, że Karkosza w świetle obowiązującego prawa nie może
          dowieść swojej niewinności; wszak sąd lustracyjny bada tylko oświadczenia
          składane przez osoby pełniące funkcje publiczne. Inni twierdzili, że Karkosza
          może przed sądami skutecznie dochodzić swoich racji. Pojawiły się też głosy
          atakujące IPN.

          Faktycznie - rzeczowoi bez emocji!
      • Gość: Stary korowiec Ty jestes szmata smieciu! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.10.04, 11:11
        Szmata to sa bezpiecy w rodzaju Maleszki i ludzie ich kryjacy. A od Bronka
        wara. Jeden z nielicznych porzadnych ludzi w tym esbeckim, skorumpowanym
        szambie.

        Won gnojki od Bronka Wildsteina.
      • iza.bella.iza Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 20:13
        Gość portalu: nikt napisał(a):

        > Wildsteinowi pewnie szczęka opadła, kiedy zobaczył, że tak można. Rzepa o
        > sprawie nie pisze ani słowa. A przypomnę, że jeszcze niedawno (w programie
        > Pospieszalskiego) właśnie za domaganie się takich procesów dla zwykłych
        ludzi,
        > a nie tylko tych pełniących funkcje publiczne, Wildstein z kumplami
        obśmiewali
        > Romanowskiego i Antka Pawlaka.

        Nie lubię gadać z nikim, ale tym razem zrobię wyjątek. Skąd nikt ma pewność
        komu szczęka opadnie? A może opadnie Karkoszy, który nie chciał procesu w
        cywilnym sądzie. Może skierowanie sprawy do sądu lustracyjnego było z jego
        strony unukiem, bo (jak sami jego adwokaci mówią) był pewien, że ten sąd jego
        sprawę oddali? Według mnie w całej sprawie najważniejsze jest to, że ten proces
        będzie. Mam nadzieję, że dzięki niemu wypracuje się wreszcie jakiś sposób na
        rozwiązanie sprawy lustracji osób, które nie zajmują stanowisk publicznych.
        • eurisko Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 20:28
          Trudno się dziwić, że nie chciał rozprawy w sądzie cywilnym, skoro IPN mógł
          takiemu sądowi odmówić udostępnienia jakichkolwiek materiałów. Dopiero w
          przypadku sądu lustracyjnego ma taki obowiązek - i chwała Romanowskiemu, że
          dzięki rozpętanej przez niego dyskusji doszło do takiego nagłośnienia sprawy,
          że stało się możliwe wykorzystanie słynnego już punktu 18a
    • Gość: Wallenrod Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.chello.pl 29.10.04, 07:43
      Może wreszcie dowiemy się coś ciekawego o "niepokalanym" Wildsteinie....???
    • Gość: 29010 Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 08:05
      OD WILDSTEJNA WARA CZERWONE ŚCIERWA
      • Gość: eny Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.icpnet.pl 29.10.04, 08:19
        29010! to twój numer operacyjny kanalio?! razem z wildsteinem jestes
        popaprańcem. wildstein to bydlak do sześcianu!!!
    • Gość: ANTY Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 08:11
      Znając życie w takim pseudo państwie , w ktÓrym bandy UBEKÓW , rządzą w każdej
      instytucji pseudo państwowej , papiery MONIKI są już tak spreparowane , jak
      papiery towarzysza MAGISTRA , A POBYTU W Irlandii, PAPIERY ZDRAJCY BIESIADNIKA,
      I W 90 PROC TEGO ŚCIEKU KOMUNISTYCZNEGO.
    • Gość: kombatant Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.icpnet.pl 29.10.04, 08:26
      Szanowni Państwo! Takie podejrzenia w stosunku do Karkoszy to żadna nowość.
      Pojawiły się one w szeregu antykomunistycznej opozycji już w latach
      konspiracji, gdzieś około 1986 r. Szybko jednak zakneblowano usta sprawie.
      Zrobiła to, nazwijmy ją, frakcja umiarkowana "S". Teraz wychodzi szydło z
      worka!
    • Gość: Jasiu Widacki wyspecjalizował się w obronie SB-ków IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.04, 08:28
      Były wiceminister spraw wewnętrznych prof. Jan Widacki specjalizuje się w
      obronach oficerów SB, agentów, itp. Czy to jest normalne że tak wysoki
      funkcjonariusz państwowy i to piastujący swą funkcję w okresie, kiedy archiwa
      znajdowały się w gestii jego ministerstwa, pełni dziś funkcję adwokata w
      sprawach z tymi archiwami związanych?
      • Gość: Milcha Re: Widacki wyspecjalizował się w obronie SB-ków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:07
        Akta sbeckie to nie fałszywki i prowokacje jak uważają wszyscy przeciwnicy
        lustracji. W PRL - ustroju wybitnie zakłamanym władza i służby musiały mieć
        odpowiednie infrmacje aby odpowiednio funkcjonować, reagować. Jeśli uciekano
        się do kombinacji to powstawały materiały dotyczące planowania tejże
        kombinacji, prowadzenia i zakończenia. jeśli ktoś nie widział takich
        materiałów niech nie wypisuje bzdur.
        Ludzie na których donosili często ich sąsiedzi, przyjaciele, bliscy mają prawo
        poznać prawdę a ten kto donosił mógł wcześnie pomyśleć o konsekwencjach.
        Współpracownicy często robili to dla uzyskania korzyści dla siebie np.
        uzyskania paszportu,. pomocy w jakichś urzędowych sprawach, pieniędzy albo
        szantażowani byli kompromitującymi materiałami. Zwerbowanych na uczucia
        patriotyczne było niewielu.
        Jeśli ktoś był donosicielem a chciałaby piastować ważne funckje w państwie
        słusznie podlega lustracji. Ludzie mają prawo wiedzieć na jakiego człowieka
        głosują. Za przyznanie się do współpracy żadne konsekwencje prawne nie grożą.
        Jeśli się nie przyzna to i zostanie uznany za kłamcę lustracyjnego na 10 lat
        odbiera mu się prawo sprawowania funkcji publicznych.
        Czesi opublikowali nawet w internecie listę funkcjonariuszy i donosicieli z
        ttamtych czasów. dalej poszli również węgrzy, słowacy, niemcy. Tylko u nas
        pochylamy się z ogromnym współczuciem nad donosicielami, którzy w imię
        doraźnych korzyści niszczyli ludziom życie.
    • Gość: Taki jeden Re: Karkosza będzie mógł się bronić i SCIEMNIAĆ IP: 80.48.122.* 29.10.04, 08:57
      Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

      > Jestem za.

      A ja nie, ponieważ sprawa bedzie się rozmydlać i niezależnie od prawdy
      obiektywnej nic Karkoszy nie grozi.

      Inaczej sprawa wyglądałaby, gdyby sam wystąpił o wgląd w swoją teczkę, jeżeli
      był agentem poszedłby do więzienia.
    • Gość: Maleszka Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:10
      A co z esbekiem w "rodzinie" a raczej "towarzystwie Agory", L. Maleszce?
      Dalej wielki redaktor?
      • Gość: Milcha Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:26
        Maleszka dalej pracuje w Wyborczej. Pan A.Michnik był zawsze zwolennikiem
        grubej kreski i pisał o przebaczaniu. Niech przebacza w swoim imieniu a nie w
        imieniu innych. Nikt go do tego nie upoważnił. najpierw poznajmy prawdę a
        potem kto będzie chciał - przebaczy.
        Współpracownicy UB czy Sb nie ponoszą konsekwencji karnych. Zostają
        napiętnowani. Zostaje ujawniona ich przeszłość. Wystarczy, że ludzie będą
        wiedzieć czym oni się parali.
    • Gość: antybydle Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 09:24
      Cała wierchuszka "S" to były wtyki SB która "S" stworzyła. Co do tego nie mam
      wątpliwości.A za nimi poszły największe nieroby, siniaki i beztalencia.
      Pokażcie mi dzisiaj gdzie są ci "działacze" i "obrońcy robotnika"? Rozgrabili
      co się da, mają własne firmy lub "posły w posły" i mają w dupie robotnika.Ale
      jest nadzieja, że sami się w końcu wykończą przy pomocy strasznego dziadunia
      Nizieńskiego.
      • Gość: Milcha Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:32
        Jeśli śledzisz uważnie prasę to powinieneś wiedzieć, że nie cała "wierchuszka".
        Jeśli ktoś z pełniących funkcje publiczne z byłych solidarnościowców skłamał w
        swoim oświadczeniu lustracycjnym ( że nie był współpracownikiem) to cała prasa
        o tym będzie trąbić. A jeśli ktoś z nich napisze, że prawdę (że był ) to tym
        bardziej będzie to sensacją. także wystarczy czytać prasę - uważnie.
        tak jak wszędzie są ludzie uczciwi i nieuczciwi.
        • Gość: antybydle Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 10:00
          Powolutku, powolutku i wszystko wylezie .Pan Bóg nie rychliwy ale
          sprawiedliwy.A na marginesie.Dlaczego episkopat nie zgodził sie na lustrację
          księży?
          • Gość: Milcha Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 10:24
            A dlaczego miałby się zgadzać? księża nie sprawują władzy.
            • Gość: antybydle Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 10:32
              Jasne, przynajmniej tak mówią.Tylko że uczciwy, jak mu zarzucaja przestępstwo
              lub występek moralny poddaje sie osądowi,nieuczciwy zaś.....
              PS. Nowa bezpieka przejęła starą agenturę, w tym księży. A episkopat jest tego
              beneficjentem.
              • Gość: Milcha Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 11:36
                najpierw dowiedz się co jest przetępstwem w polskim prawie.
    • Gość: Jasiu Plany i agentura bezpieki na UJ IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.04, 11:28
      Zbigniew Fijak, który jako pokrzywdzony zapoznaje się w IPN ze swoimi aktami
      podał, że sprawa operacyjnego rozpoznania (tzw. SOR) przeciwko "Solidarności"
      Uniwersytetu Jagiellońskiego obejmuje kilka tomów systematycznie
      archiwizowanych materiałów. Każda strona jest ponumerowana. Każdy SOR ma swój
      kryptonim ("Union","Krytyk", "Studnia", "Niedźwiadek" i "Szakal"). Zawiera
      m.in. meldunki o organizowaniu "Solidarności", główny plan operacyjny SB
      zakładający SOR, a tam analizę "Solidarności" UJ, plan pracy SB wobec niej,
      podana jest agentura, którą należy wykorzystać przy rozpracowaniu. Są tam
      kolejne meldunki oraz plany bezpieki, które cyklicznie były nowelizowane. Na
      końcu jest dokument zamykający SOR, co nastąpiło w tym przypadku w 1984 r. W
      nim dokonane zostało podsumowanie i ocena dokonań "Solidarności" UJ, oczywiście
      z punktu widzenia SB, a także analiza pracy i dokonań bezpieki w latach 1980-
      1984. Tylko w pierwszym SOR, inicjującym rozpracowywanie "Solidarności" UJ,
      podano około 50 agentów. Do każdego wydziału na UJ wskazany jest jeden lub
      dwóch tzw. agentów wiodących, którzy byli tajnymi współpracownikami jeszcze
      przed 1980 rokiem. Zestawienia zawierają przydziały konkretnych zadań
      poszczególnym agentom. A więc bardzo szczegółowa dokumentacja.
      Rozmowa Włodzimierza Knapa ze Zbigniewem Fijakiem:
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html
      • basia.basia Re: Plany i agentura bezpieki na UJ 29.10.04, 11:54
        Gość portalu: Jasiu napisał(a):

        ) Rozmowa Włodzimierza Knapa ze Zbigniewem Fijakiem:
        ) (a href="http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html"
        target="_blank")dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html(/a)

        Przed chwilą skończyłam czytać ten wywiad i sama zamierzałam to tutaj wrzucić
        ale mnie uprzedziłeś:) Czytałam już trochę materiałów z IPN dotyczącecych
        rozpracowywania przez SB różnych środowisk i wiem, że mylą się Ci którzy
        poddają w wątpliwość te materiały - nie wiedzą o czym mówią. Uważam, że pomysł
        Fijaka jest bardzo dobry. A tutaj wrzucę parę fragmentów z artykułu a jest tam
        teć coś o Karkoszy. Jesli o niego chodzi to uważam, że dobrze się stało, że wda
        się w sprawę sąd lustracyjny. Ten człowiek utrzymuje, że agentem nie był.
        Wszystko jest możliwe, więc nich to wyjaśni sąd, żeby nie było żadnych
        niedomówień.


        "Szpilki z drzewa SB
        Rozmowa ze ZBIGNIEWEM FIJAKIEM, działaczem opozycji antykomunistycznej

        - Czyta Pan swoją "teczkę", czyli materiały, które na Pana temat zgromadziły
        PRL-owskie służby specjalne?
        (...)
        Zapoznając się z moimi "teczkami", przyszedł mi do głowy pomysł, który
        przedstawiłem historykom z Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu
        Niepodległościowego. Zaakceptowali go, a następnie szefowie tej instytucji
        wystąpili do IPN o zgodę na realizowanie projektu, który powstał na bazie
        mojego pomysłu.

        - Mianowicie?

        - Chcemy prowadzić badania, które pokazywałyby działania Służby Bezpieczeństwa
        przeciwko społeczeństwu Krakowa i Małopolski w latach 1976-1990.
        (...)

        - Tym zajmuje się już IPN, ale zgadzam się, że w takim wypadku konieczna byłaby
        powszechna edukacja. Przypomnę zatem, że podstawowym dokumentem archiwalnym po
        Służbie Bezpieczeństwa jest sprawa operacyjnego rozpoznania, tzw. SOR. SOR była
        głównym narzędziem pracy operacyjnej dla funkcjonariuszy bezpieki, wymierzonym
        nie tylko przeciwko opozycji, ale i całemu społeczeństwu. SOR była zakładana
        nie tyle na pojedynczych ludzi, ile na instytucje, instytuty, organizacje,
        budynki itp.

        Pomysł badań nad działalnością bezpieki w Krakowie i w Małopolsce oraz
        publikacji materiałów wytworzonych przez jej funkcjonariuszy narodził się w
        momencie, kiedy przeczytałem sprawę operacyjnego rozpoznania
        przeciwko "Solidarności" Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miałem dostęp do tych
        materiałów, które zawierały informacje na mój temat, bo - w myśl Ustawy o IPN -
        mam status pokrzywdzonego; do 1990 r. byłem pracownikiem UJ i członkiem
        uniwersyteckiej "Solidarności".
        (...)

        - Całość dokumentów SOR na "Solidarność" UJ. Od początku do końca. To kilka
        tomów akt, w których każda strona jest ponumerowana. Każdy SOR ma swój
        kryptonim. Pierwszy nosił nazwę "Union", a z niego wyprowadzono nowe SOR-y o
        kryptonimach: "Krytyk", "Studnia", "Niedźwiadek" i "Szakal". Opracowanie ich do
        publikacji polegałoby na podaniu spisu treści wszystkich dokumentów, a
        właściwie opisaniu każdego źródła, aby ułatwić korzystanie z opracowania, a
        następnie przedstawieniu większości, w tym wszystkich ważnych dokumentów w
        całości.
        (...)
        - Na początku są meldunki, że na Uniwersytecie Jagiellońskim zaczyna się
        organizować "Solidarność". Następnie jest główny plan operacyjny SB zakładający
        SOR. Zawiera on m.in. analizę "Solidarności" UJ, plan pracy SB wobec niej,
        podana jest agentura, którą należy wykorzystać przy
        rozpracowywaniu "Solidarności" UJ. Dalsze materiały zawierają kolejne meldunki
        oraz plany bezpieki, które cyklicznie były nowelizowane. Na końcu jest dokument
        zamykający SOR, co nastąpiło w tym przypadku w 1984 r. W nim dokonane zostało
        podsumowanie i ocena dokonań "Solidarności" UJ, oczywiście z punktu widzenia
        SB, a także analiza pracy i dokonań bezpieki w latach 1980-1984.
        (...)

        - W SOR-ach na "Solidarność" UJ są też wymienieni agenci bezpieki?

        - Tak. Tylko w pierwszym SOR, inicjującym rozpracowywanie "Solidarności" UJ,
        podano około 50 agentów. Do każdego wydziału na UJ wskazany jest jeden lub
        dwóch tzw. agentów wiodących. Instytut Filozofii UJ jako jedyny miał swojego
        własnego tajnego współpracownika.

        - Oznacza to, że ci wiodący agenci musieli być tajnymi współpracownikami
        bezpieki przed powstaniem "Solidarności".

        - To nie ulega wątpliwości. Do nich przydzielani byli inni. Chciałbym zwrócić
        szczególną uwagę na to, że istota problemu tajnych współpracowników nie polega
        tylko na tym, iż oni donosili bezpiece. O wiele ważniejsze jest to, że agenci
        dostawali zadania od Służby Bezpieczeństwa i realizowali je, niektórzy z dużym
        zaangażowaniem. W SOR przeciwko "Solidarności" UJ napisane jest, kto i jakie
        zadania ma wykonać w ramach sprawy operacyjnego rozpoznania. Ale nie tylko w
        tym SOR mogłem przeczytać o przydzielaniu konkretnych zadań poszczególnym
        agentom. Podobnie rzecz wygląda w innych znanych mi materiałach, np. w sprawie
        operacyjnego rozpoznania przeciwko KPN, w SOR dotyczącym Międzynarodowej
        Konferencji Praw Człowieka, która odbyła się w 1988 r. w Mistrzejowicach, SOR
        przeciwko ruchowi "Wolność i Pokój czy założonym do rozpracowania Inicjatywy
        Obywatelskiej w Obronie Praw Człowieka "Przeciw Przemocy" w Krakowie.

        - Wiadomo, że SB niszczyła dokumenty. Gdyby zatem doszło do ich totalnego
        upublicznienia, to czy nie mielibyśmy do czynienia z mało reprezentatywnym
        wyborem źródeł?

        - Wręcz przeciwnie. Na przykład dokumenty dotyczące Inicjatywy "Przeciw
        Przemocy" w Krakowie zostały zniszczone, ale otrzymałem ich komplet na
        mikrofilmach z Warszawy.

        Część prawdy leży w stwierdzeniu, że bezpieka dokonała ogromnych spustoszeń w
        archiwach i wskutek tego pozostał jedynie mało warty chłam. Owszem, SB
        zniszczyła wiele, ale moc źródeł dokumentujących jej pracę zostało. W samej
        Warszawie znajduje się podobno ponad 60 tys. mikrofilmów. W SOR-ach
        przeciwko "Solidarności" UJ masę dokumentów też zostało zniszczonych, ale
        jednocześnie istnieje następująca prawidłowość: jeśli brak w jakiejś teczce
        określonych materiałów, to zwykle znajdują się one w innych teczkach.
        Wielokrotnie ten sam dokument jest w wielu miejscach.
        (...)

        (...)
        Jak te szpilki funkcjonowały na jednym drzewie, może obrazować następujący
        przykład. Przed konferencją w Mistrzejowicach doszło w Paryżu do spotkania
        kilku osób, które zorganizował Mirek Chojecki, przedstawiciel konferencji na
        Zachód. Załóżmy, że wśród uczestników spotkania był agent i napisał z niego
        relację, to jego donos "szedł" za każdą z tych osób i to w wiele miejsc.
        Jedna "szpilka" np. pozostała we Francji w siedzibie PRL-owskiego wywiadu, inną
        wysłano do Krakowa, bo tutaj miała odbyć się konferencja, kolejna - do centrali
        SB w Warszawie, jeszcze inna - lądowała w SOR założonym przeciwko
        ruchowi "Wolność i Pokój", bo był współorganizatorem konferencji, następną -
        dostały wydziały i departamenty SB itd. Wszystkie "szpilki" były identyczne,
        jakby powielone, a na końcu miały adnotację, do jakich miejsc dana "szpilka"
        została wysłana.

        - Żeby wszelki ślad po jakimś dokumencie zginął, musiałby zostać zniszczony w
        tylu egzemplarzach, w ilu został wytworzony?

        - Tak. W sprawie operacyjnego rozpracowania na "Solidarność" UJ, który nosi
        kryptonim "Niedźwiadek", jest adnotacja, że ten SOR został zniszczony. I tak
        zapewne się stało. Czytałem jednak kilkadziesiąt dokumentów, które znajdowały
        się również w SOR "Niedźwiadek", ale zetknąłem się z nimi przy okazji lektury
        materiałów pochodzących z innych akt bezpieki.
        (...)

        - Zniszczyli?

        - Wiem, że niektórzy funkcjonariusze palili je, część przeglądała i wybierała
        smakowite kąski do prywatnych zbiorów. Znam opowieść, że jeden z
        funkcjonariuszy SB na Śląsku dobrze żył z dokumentów, które przywłaszczył sobie
        i szantażował nimi ludzi na ważnych stanowiskach. Po jego śmierci profity z
        esbeckich materiałów podobno czerpie rodzina. Przyznać muszę, że do tej pory
        dokumenty SB z Krakowa "nie wyciekły". Nie mamy jednak ż
    • panidalloway Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 14:03
      Nie wiadomo jednak, czy panu Karkoszy rzeczywiście uda się doprowadzić do
      procesu. W związku z tym mam pomysł.
      Należy powierzyć mu jakąś ważną funkcję publiczną. W ten sposób będzie miał
      zapewniony proces lustracyjny. Można specjalnie do tych celów stworzyć jakąś
      przechodnią, ale dostatecznie ważną funkcję tak, aby pragnący bronić swojego
      dobrego imienia mogli ją sobie przekazywać.
      Mówiąc poważnie myślę, że każdy ogłoszony publicznie zdrajcą i donosicielem
      powinien mieć szansę przedstawienia swoich racji przed sądem, choć wyobrażam
      sobie, jakie to może być trudne pod względem organizacyjnym. Istnieje obawa, że
      donosiciele ruszą ławą i zablokują sądy. Ale oskarżenie nawet bardzo dobrze
      udokumentowane nie może być równocześnie wyrokiem i to takim, od którego nie ma
      odwołania. Tak mi się wydaje, szczególnie, kiedy przypomnę sobie ów słynny
      program Pospieszalskiego. Szło to mniej więcej tak:
      Pan Wildstein: -„Szczególnie, jeśli są kwity podpisane na konkretne kwoty.”
      Pan Pospieszalski; - „A więc są kwity podpisane przez Karkoszę?”
      Pan Wildstein:- „Tak myślę.”
      Cytat niestety z pamięci.
      • leszek.sopot Wspolpraca a wspolpraca... 29.10.04, 14:34
        panidalloway napisała:

        > Nie wiadomo jednak, czy panu Karkoszy rzeczywiście uda się doprowadzić do
        > procesu. W związku z tym mam pomysł.
        > Należy powierzyć mu jakąś ważną funkcję publiczną. W ten sposób będzie miał
        > zapewniony proces lustracyjny. Można specjalnie do tych celów stworzyć jakąś
        > przechodnią, ale dostatecznie ważną funkcję tak, aby pragnący bronić swojego
        > dobrego imienia mogli ją sobie przekazywać.
        > Mówiąc poważnie myślę, że każdy ogłoszony publicznie zdrajcą i donosicielem
        > powinien mieć szansę przedstawienia swoich racji przed sądem, choć wyobrażam
        > sobie, jakie to może być trudne pod względem organizacyjnym. Istnieje obawa,
        że
        >
        > donosiciele ruszą ławą i zablokują sądy. Ale oskarżenie nawet bardzo dobrze
        > udokumentowane nie może być równocześnie wyrokiem i to takim, od którego nie
        ma
        >
        > odwołania. Tak mi się wydaje, szczególnie, kiedy przypomnę sobie ów słynny
        > program Pospieszalskiego. Szło to mniej więcej tak:
        > Pan Wildstein: -„Szczególnie, jeśli są kwity podpisane na konkretne kwoty
        > .”
        > Pan Pospieszalski; - „A więc są kwity podpisane przez Karkoszę?”
        > Pan Wildstein:- „Tak myślę.”
        > Cytat niestety z pamięci.

        Woldstein platal sie gdy mowil. Raz mial na mysli Maleszke a raz Karkosze, w
        koncu nie bylo wiadome kto bral pieniadze i jakie byly kwity. To podobno
        Maleszka jeszcze jesuenia 1989 pobral ostatnia wyplate z SB i na to maja byc
        kwity. Jezeli ktos kwitowal pobranie pieniedzy za prace na rzecz SB to sprawa
        jest chyba bezdyskusyjna - byl wspolpracownikiem. Odchodzac od postaci Maleszki
        mozna tylko teoretyzowac, ze mogli byc tacy agenci, ktorzy zostali zmuszeni
        jakims szantazem do donoszenia, ale ich donosy byly nic nie warte bo powielaly
        tresci juz znane. Jest chyba tez problem tego szantazu, bo jesli czlowiek byl
        zmuszony do dzialan niezgodnych ze swymi przekonaniami to czy nie moze
        dochodzic dzis przed sadem do skazania tych funkcjonariuszy SB, ktorzy
        poslugujac sie "hakami" w sposob bezprawny zmuszali ludzi do narazenia sie na
        utrate czci i honoru?
        Mi jest znany jeden przyklad z Uniwesytetu Gdanskiego, gdy jeden z dzialaczy
        SKS jeszcze sprzed 1980 roku po 13 grudnia ukrywal sie, ale zostal na krotko
        aresztowany. W marcu 1982 r. powiedzial mi i kilku zaangazowanym osobom, zeby
        sie z nim nie kontaktowac bo jest spalony i musial "cos podpisac". Byc moze
        jest dzis on w archiwach IPN klasyfikowany jako TW, ale przeciez my zostalismy
        przez niego uprzedzeni by nic o tajnych sprawach przy nim nie mowic, jednak nie
        sekowalismy go lecz czesto z nim dyskutowalismy na inne tematy. Teoretyzujac
        dalej mozna sie zastanawiac i dywagowac, ale chyba bylaby to znakomita praca
        dla historykow z IPN, jednak oni by musieli nie tylko wertowac dokumenty, ale i
        rozmawiac z wieloma ludzmi. Mi siedzi takze w glowie ciagle przyklad Jurczyka,
        ktorego uznano za klamce lustracyjnego, gdyz uznano, ze podpisany przez niego
        kwit swiadczy o jego wspolpracy. Ja wierze Jurczykowi, ze podpisal bo byl
        zmuszony, ale z jego wspolpracy nic nie wynikalo bo nie donosil.
        • Gość: ja Re: Wspolpraca a wspolpraca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:51
          racja!
        • panidalloway Re: Wspolpraca a wspolpraca... 29.10.04, 15:34
          Nigdy nie byłam pokrzywdzona :), więc własnych doświadczeń nie mam, ale
          wyobrażam sobie, że bardzo różnie to być mogło.
          W programie, o którym mowa, było zamieszanie, trochę histerycznych pokrzykiwań
          prowadzącego i związanych z tym nieporozumień. Ostatnia „cytowana” przeze mnie
          wypowiedź Wildsteina miała dalszy ciąg: „Skoro był tajnym i świadomym
          współpracownikiem, to korzyści jakieś musiał mieć” Faktycznie Wildstein był
          zaskoczony i wypowiedział się nerwowo, trochę jakby przeciw sobie. Chodzi
          jednak o to, że miał absolutną swobodę wypowiadania się na temat żyjącego
          człowieka przed całą Polską, a w szczególności rodziną, sąsiadami, przyjaciółmi
          itd. głównego antybohatera. Jeśli przejęzyczyłby się lub pomylił, nikt by go
          nie mógł poprawić, no bo na jakiej podstawie. Nie wiem jak powinno być, ale
          chyba nie tak.
          pozdrowienia
          • leszek.sopot Re: Wspolpraca a wspolpraca... 29.10.04, 16:55
            panidalloway napisała:

            > Nigdy nie byłam pokrzywdzona :), więc własnych doświadczeń nie mam, ale
            > wyobrażam sobie, że bardzo różnie to być mogło.

            Na forum nie powinno sie chyba pisac o wlasnych doswiadczeniach, ale ja juz i
            tak wielokrotnie zlamalem te zasade - przyznaje slusznosc tej zasadzie, bo na
            podstawie indywidualnego doswiadczenia trudno dowiesc prawd bardziej zlozonych,
            ale tez moga one sluzyc, do obalania mitow, ze cos jest na 100 proc. pewne.
            Dlatego znowu pozwole sobie cos napisac z wlasnego doswiadczenia. Pod koniec
            kwietnia 1983 roku zostalem aresztowany. Rewizje i pierwsze przesluchanie robil
            kapitan Zukowski z gdanskiej SB, pozniej przesluchiwali inni. Jak sie okazalo
            Zukowski robil za marchewke, ci nowi za kijek. Ci od kijka nie patyczkowali
            sie, ostro i mocno straszyli - najpowazniejsza grozba bylo pobicie mojej zony,
            ktora byla wowczas w 6 miesiac ciazy (towarzyszyly temu slowa: czy chcialbym
            zobaczyc swoje dziecko bo to dla nas zaden klopot skopac ten balon). Jak jakis
            ulan odpowiedzialem im, ze moga i mnie do lasu wywisc i powiesic, a dopoki tego
            nie zrobia to mam ich grozby w dupie. Na podstawie ich pytan domyslilem sie, ze
            sporo wiedza o tym co sie na uczelni dzieje, ale byla to przewaznie wiedza
            ogolna - prawie nic nie wiedzieli o naprawde zakonspirowanej robocie (troche
            sie orientowali kto jest zaangazowany), tak wiec wysmiewalem ich w duchu,
            mowilem ze wszyscy studenci to wiedza co oni, ze nie maja dowodow bym byl w cos
            nielegalnego zaangazowany, a poza tym, to wowczas obowiazujaca ustawa o
            szkolnictwie wyzszym gwarantuje wolnosc slowa na uczelni itp. Poza tym
            zachowali sie glupio. Przyjechali mianowicie najpierw zrobic rewizje do domu,
            gdzie nie mieszkalem. Zanim przyjechali tam gdzie bylem moja mama zdazyla
            zatelefonowac. Zdazylem wszystko co u mnie bylo pochowac i nawet wzialem
            prysznic by do9 paki nie isc brudny. Przy rewizji jednak znalezli jakies dwa
            zdjecia i kilka pojedynczych ulotek, ktore mi sie zapodzialy, tak wiec wzieli
            mnie na Okopowa. Po przesluchaniu zawiezli mnie na badania do szpitala MSW, w
            ktorym ku ich zaskoczeniu(a takze moim) lekarz powiedzial, ze nie moga mnie
            zamknac w wiezieniu, a najwyzej moga mnie ulokowac w szpitalu, gdyz mam chore
            sece (co bylo prada - dwa lata wczesniej lezalem w szpitalu studenckim na
            intensywnej terapii - nie wyleczyli mnie do konca). Zawiezli mnie jednak do
            aresztu poza Gdansk, z ktorego po pewnym czasie mnie zwolnili, a jakis klawisz
            pozegnal mnie tylko silnym kope na droge.
            Nie wiem czy w analogicznym przypadku, ktos o slabszych nerwach i mniej
            ulanskiej fantazji nie przestraszylby sie o zdrowie swojej zony i
            nienarodzonego dziecka. Ja zaszarzowalem - moze glownie dlatego, ze domyslalem
            sie, ze oni nie sa pewni czy naprade cos wiem wiecej - przeciez prawie nic nie
            znalezli, a po ich zachowaniu w czasie rewizji widac bylo, ze przyszli na
            pewniaka. W tym okresie tez nie byly nam znane zadne przypadki bicia i napadow
            na ludzi z opozycji (poza oczywiscie walkami na ulicach - ale to co innego).
            Jestem przekonany, ze wokol mnie byli kapusie, sam podejrzewam o to dwie osoby.
            Jednak mimo, ze donosili, ze esbecja starala sie jak mogla, partia straszyla i
            obiecywala - to oni jednak przegrali. Dzialania kapusi i SB nie sparalizowaly
            naszej pracy, caly czas podziemie dzialalo, wychodzily gazetki, byly akcje i
            manifestacje. Oni musieli przegrac, bo chyba sami nie wierzyli w sens tego co
            robia. Chyba w 90 roku spotkalem kapitana Zukowskiego na przystanku kolejki w
            Sopocie. Nie poznalem go. Uklonil sie mi i zonie i powiedzial dzien dobry.
            Odpowiedzialem mu automatycznie. Gdy go minelismy, zona szturchnela mnie w bok
            i wysyczala: jak mogles odpowiedziec esbekowi! Dopiero wtedy przypomnialem
            sobie tego, ktory gral "marchewke". Odwrocilem sie i jeszcze raz spojrzalem na
            niego. Powazny pan w srednim wieku. Do dzis nie wiem dlaczego powiedzial mi to
            dzien dobry - to nie chodzilo pewnie o jego dobre wychowanie, moze powiedzial
            dlatego, ze nie dalem sie zastraszyc tym od "kijka", ze dziekuje tym, ktorzy
            rozwalali ten system, z ktorym i on sie nie zgadzal? I on i ja stalismy po
            przeciwnych stronach barykady, ale regul walki nie zlamalismy. My nie
            strzelalismy do nich a oni do nas. Wiedzilismy, ze grozi nam wiezienie, ale
            dzialalismy. Nie wysokosc ani nieuchronnosc kary mogla powstrzymac tysiace
            ludzi takich jak ja, ale idea by bez stosowania przemocy doprowadzic do upadku
            tamten system. Gdybysmy stosowali przemoc, zapewne moje przesluchanie
            wygladaloby inaczej, a esbek nie powiedzilby po latach dzien dobry.

            > W programie, o którym mowa, było zamieszanie, trochę histerycznych
            pokrzykiwań prowadzącego i związanych z tym nieporozumień. Ostatnia „cytowana”
            > przeze mnie wypowiedź Wildsteina miała dalszy ciąg: „Skoro był tajnym i
            świadomym współpracownikiem, to korzyści jakieś musiał mieć” Faktycznie
            Wildstein był zaskoczony i wypowiedział się nerwowo, trochę jakby przeciw
            sobie. Chodzi jednak o to, że miał absolutną swobodę wypowiadania się na temat
            żyjącego człowieka przed całą Polską, a w szczególności rodziną, sąsiadami,
            przyjaciółmi itd. głównego antybohatera. Jeśli przejęzyczyłby się lub
            pomylił, nikt by go nie mógł poprawić, no bo na jakiej podstawie. Nie wiem jak
            powinno być, ale chyba nie tak.
            > pozdrowienia

            Nie wiem jakie byly stosunki miedzy Wildsteinem a Karkosza w SKS i podziemiu.
            Jesli sie nie lubili juz wowczas, to Bronek wykorzystuje teraz okazje by
            nielubiana przez siebie osoba oskarzyc bo uwaza, ze upowaznia go do tego opinia
            IPN. Nie hamuje sie, niszczy bezkarnie czesc i honor swojego znajomego z
            opozycji. Nawet jesli okaze sie, ze Karkosza nie wspolpracowal, to Wildsteinowi
            nic nie grozi za znieslawienie innego czlowieka - kodeks karny przewiduje
            bowiem, ze jesli ktos dopuscil sie znieslawienia majac ku temu uzasadnione
            powody, nie podlega zadnej karze. Mozna wiec oczerniac bez strachu o sankcje
            kazdego, ktorego IPN wskaze, a ktory bronic sie przed tym nie moze.
      • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 15:58
        Jednego nie rozumiem: dlaczego propozycja, aby lustracja odbywała się na
        jednakowych warunkach dla wszystkich (czyli, praktycznie rzecz biorąc, aby w
        każdym przypadku kończyła się procesem przed sądem lustracyjnym) wzbudza taką
        agresję po stronie jej najzagorzalszych zwolenników? W programie u
        Pospieszalskiego najbardziej obrywał Romanowski, który właśnie coś takiego
        postulował; nie mówił o rezygnacji z lustracji, a jedynie o wyrównaniu szans, o
        prawie do obrony. Czy to tylko strach przed tym, że taka operacja jest trudna
        do przeprowadzenia? Rozumiem, że stronę Wildsteina trzymają m.in. Basia,
        Kataryna, Lupus - możecie to jakoś wytłumaczyć?
        • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 17:17
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > Jednego nie rozumiem: dlaczego propozycja, aby lustracja odbywała się na
          > jednakowych warunkach dla wszystkich (czyli, praktycznie rzecz biorąc, aby w
          > każdym przypadku kończyła się procesem przed sądem lustracyjnym) wzbudza taką
          > agresję po stronie jej najzagorzalszych zwolenników? W programie u
          > Pospieszalskiego najbardziej obrywał Romanowski, który właśnie coś takiego
          > postulował; nie mówił o rezygnacji z lustracji, a jedynie o wyrównaniu szans,
          o prawie do obrony. Czy to tylko strach przed tym, że taka operacja jest trudna
          > do przeprowadzenia? Rozumiem, że stronę Wildsteina trzymają m.in. Basia,
          > Kataryna, Lupus - możecie to jakoś wytłumaczyć?

          Ja to tlumacze tylko w ten sposob, ze oni sa pewni, ze po pierwsze, akta sa jak
          najbardziej wiarygodne, po drugie, ze majace do nich wglad osoby sa jak
          najbardziej profesjonalnie przygotowane i na pewno nie robia bledow, a po
          trzecie, sa pewnie przekonani, ze kazdy posiadajacy swoja teczke to potencjalny
          kapus.
          Ja nie do konca zgadzam sie z opinia Romanowskiego - ale nie co do zasady, ale
          do metody. Kazdy czujacy sie pokrzywdzony powinien miec dostep do swoich
          materialow, ktore na niego zbierala SB i kazdy powinien miec prawo wystapic z
          wnioskiem o ujawnienie nazwisk donosicieli. Dopiero w momencie, gdy taki
          wniosek sie pojawia IPN, powinien oddawac sprawe do rozpatrzenia sadowi
          lustracyjnemu - tak sie to chyba odbywalo w Niemczech, gdzie Instutut Gaucka w
          przypadkach uzasadnionych przed ujawnieniem faktu wspolpracy kierowal sprawe do
          sadu. U nas tego brakuje. Jest to moim zdaniem niezbedny element przed
          wysuwaniem pochopnych oskarzen - czyz nie lepiej byc prawie na 100 proc.
          prewnym tego co sie mowi, przeciez mozna zrobic krzywde wielu ludziom. Jednak
          nawet sad lustracyjny nie jest wolny od pomylek, czy tez pochopnego oskarzenia
          (bo przeciez rozna byla "jakosc" wspolpracy - przyklad Jurczyka, czy tez nie
          bylby on wolny od bledow - dlatego w Czechach sad lustracyjny po orzeczeniu
          Trybunalu Konstytucyjnego przestal orzekac o tym, czy ktos byl czy nie
          swiadomym wspolpracownikiem). W tym orzekaniu o wspolpracy brakuje jakiejs
          gradiacji np.: czynna, bierna, aktywna itp. wspolpraca. A przydalaby sie, bo z
          pewnoscia wspolpracownikami byli i bardzo wredne osoby i takie, ktore
          zastraszono, a ktore nikomu w praktyce nic zlego nie zrobily.
          Ja dotad nie wystapilem do IPN o ujawnienie materialow, choc coraz bardziej
          mnie one ciekawia. Jestem ciekaw, czy dwie osoby, ktore podejrzewalem o
          wspolprace z SB, wspolpracowaly na prawde - szczegolnie jedna osoba, ktora
          zrobila w ostatnich 15 latach spora kariere (nie w polityce). Ale zaluzmy, ze
          potwirdzilyby sie moje podejrzenia - co ze swoja wiedza mialbym zrobic? Czy
          mialbym, by wyjsc na bohatera podziemia, opozycji i antykomunisty, pisac teksty
          o tym jakie to szmaty byly moimi znajomymi, czy mialbym moze isc do nich i
          zadac przeprosin? Co mi da ta wiedza, czy automatycznie ma mnie zmusic do
          zemsty?
          • Gość: Milcha Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 17:32
            Niektórzy nie chcą wiedzieć ale ci którzy chcą powinni mieć prawo do takich
            dokumentów zajrzeć.
            Co do tajnych wpółpracowników. po ujawnieniu nie ponoszą żadnej
            odpowiedzialności karnej, więc dlaczego nie ujawniają się? osoba która już raz
            uległa szantażowi może ulec kolejny raz, dkatego nie powinna pełnić funckji
            publicznych. jest mało odporna na naciski.
            Niektórzy tajni współpracownicy ulegli szantażowi, inni z dobrej woli, ktoś
            celem osiągnięcia korzyści, jeszcze ktoś inny żeby dokopać koledze. Łączy ich
            jedno podpisali zobowiązanie o współpracy. Byli tajnymi współpracownikami
            nieważne z jakich powodów. Znakomita większość nawet tych rzekomo
            szantażowanych utrzymuje to w tajemnicy. A jeśli wychodzi to na jaw to zawsze
            może zwrócić się do sądu w na drodze postępowania cywilnego.
            Co do Jurczyka to ktoś nie śledził tego uważnie. Sąd apelacyjny uchylił wyrok o
            uznaniu go kłamcą lustracyjnym a tym samym uznał, że tym kłamcą nie był. Co dla
            mnie jest paranoją, skoro w teczkach zachowały się pokwitowania Jurczyka na
            wysokie kwoty, które otrzymywał od służb, jego zobowiązanie oraz raporty, które
            pisał. Nieważne w jakiej wierze czy dobrej czy złej, nie to rozstrzygamy. Był
            tajnym wpółpracownikiem i tyle.
            • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 18:14
              Tez uwazam, ze kazdy powinien miec prawo dostepu do materialow, ktore jego
              dotycza.
              Stawiasz retoryczne pytanie. Jest oczywiste, ze wspolpracownicy nie beda sie
              ujawniac bo to zaden powod do dumy.
              Masz racje tez, gdy piszesz o tym, ze osoba ta moze ulec szantazowi ponownie i
              robic cos co szantazyscie bedzie na reke. Nie zwrocilem dotad na to uwagi. Tak
              sobie mysle, ze gdyby okazalo sie, ze IPN wyjawilby mi nazwiska kapusi, to czy
              nie wzielaby mnie ochota na wykorzystanie tej wiedzy w sposob niegodny - a
              jeden z potencjalnych kapusi pelni teraz bardzo zyskowna prezesowaska funkcje i
              jest w kilku radach nadzorczych (w stanie wojennym swiadomie lub nie
              wspolpracowal z kpt. Moldke - moglem przekrecic nazwisko)... Dlatego uwazam, ze
              takiej wiedzy nie powinno sie udostepniac pojedynczym osoba bez posrednictwa
              sadu. Ty zakladasz, ze pokrzywdzeni wykorzystywalby wiedze o wspolpracownikach
              tylko w celu upublicznienia tego faktu, ja nie jestem tego pewny - ludzie sie
              bardzo zmienili przez minione 15 lat, o czym moglbym sporo napisac...
              Piszesz, ze nie wazny jest powod dlaczego ktos zostal tajnym wspolpracownikiem
              bo dawalo to ten sam efekt, moze i masz racje, ale dlaczego ci o zlamanych
              kregoslupach maja byc dzisiaj stawiani pod pregierzem a SBecy maja sie z tego
              smiac - im nic nie grozi (jak i bylym zomowcom, ktorzy dzis z duma mowia o
              swojej sluzbie)?
          • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 17:57
            leszek.sopot napisał:

            > Ja to tlumacze tylko w ten sposob, ze oni sa pewni, ze po pierwsze, akta sa
            jak
            >
            > najbardziej wiarygodne, po drugie, ze majace do nich wglad osoby sa jak
            > najbardziej profesjonalnie przygotowane i na pewno nie robia bledow, a po
            > trzecie, sa pewnie przekonani, ze kazdy posiadajacy swoja teczke to
            potencjalny
            >
            > kapus.

            Dobra dobra, ale to nie jest żaden powód do tego, żeby z taką agresją atakować
            tych, którzy nie uważają obecnych procedur za doskonałe - przecież propozycja
            wprowadzenia obowiązkowego procesu lustracyjnego może wydłuża procedurę, ale
            generalnie idzie w tym samym kierunku, co obecna ustawa. Wróciłbym do tego
            programu u Pospieszalskiego i do Wildsteina: on każde stwierdzenie
            Romanowskiego czy Pawlaka kwitował mniej więcej tak samo: "przeciwnicy
            lustracji to", "przeciwnicy lustracji tamto". Romanowski kilkakrotnie
            zaznaczał, że on przeciwnikiem lustracji nie jest, że chciałby jedynie
            przestrzegania elementarnej zasady równości wobec prawa - nic nie pomagało,
            Wildstein dalej ględził swoje. To wygląda trochę tak, jakby Wildstein (a z nim
            inni prezentujący podobną postawę) tworzył swój świat, niespecjalnie zgodny z
            rzeczywistością, a potem sam go zwalczał: każdą uwagę pod adresem obecnych
            procedur uważa za próbę odejścia od lustracji i jako taką odrzuca, napiętnuje,
            a interlokutora miesza z błotem.

            > Ja nie do konca zgadzam sie z opinia Romanowskiego - ale nie co do zasady,
            ale
            > do metody. Kazdy czujacy sie pokrzywdzony powinien miec dostep do swoich
            > materialow, ktore na niego zbierala SB i kazdy powinien miec prawo wystapic z
            > wnioskiem o ujawnienie nazwisk donosicieli. Dopiero w momencie, gdy taki
            > wniosek sie pojawia IPN, powinien oddawac sprawe do rozpatrzenia sadowi
            > lustracyjnemu - tak sie to chyba odbywalo w Niemczech, gdzie Instutut Gaucka
            w
            > przypadkach uzasadnionych przed ujawnieniem faktu wspolpracy kierowal sprawe
            do
            >
            > sadu. U nas tego brakuje.

            Niespecjalnie wiem, co dokładnie proponował Romanowski - nie czytałem jego
            artykułu, słuchałem go jedynie u Pospieszalskiego, gdzie nie dali mu powiedzieć
            żadnego normalnego zdania. Ja procedurę tę widziałbym właśnie tak, jak ją
            opisałeś.

            Jest to moim zdaniem niezbedny element przed
            > wysuwaniem pochopnych oskarzen - czyz nie lepiej byc prawie na 100 proc.
            > prewnym tego co sie mowi, przeciez mozna zrobic krzywde wielu ludziom. Jednak
            > nawet sad lustracyjny nie jest wolny od pomylek, czy tez pochopnego
            oskarzenia
            > (bo przeciez rozna byla "jakosc" wspolpracy - przyklad Jurczyka, czy tez nie
            > bylby on wolny od bledow - dlatego w Czechach sad lustracyjny po orzeczeniu
            > Trybunalu Konstytucyjnego przestal orzekac o tym, czy ktos byl czy nie
            > swiadomym wspolpracownikiem). W tym orzekaniu o wspolpracy brakuje jakiejs
            > gradiacji np.: czynna, bierna, aktywna itp. wspolpraca. A przydalaby sie, bo
            z
            > pewnoscia wspolpracownikami byli i bardzo wredne osoby i takie, ktore
            > zastraszono, a ktore nikomu w praktyce nic zlego nie zrobily.

            Zgoda.

            > Ja dotad nie wystapilem do IPN o ujawnienie materialow, choc coraz bardziej
            > mnie one ciekawia. Jestem ciekaw, czy dwie osoby, ktore podejrzewalem o
            > wspolprace z SB, wspolpracowaly na prawde - szczegolnie jedna osoba, ktora
            > zrobila w ostatnich 15 latach spora kariere (nie w polityce). Ale zaluzmy, ze
            > potwirdzilyby sie moje podejrzenia - co ze swoja wiedza mialbym zrobic? Czy
            > mialbym, by wyjsc na bohatera podziemia, opozycji i antykomunisty, pisac
            teksty
            >
            > o tym jakie to szmaty byly moimi znajomymi, czy mialbym moze isc do nich i
            > zadac przeprosin? Co mi da ta wiedza, czy automatycznie ma mnie zmusic do
            > zemsty?

            To już sprawa dość indywidualna - ale bezspornym chyba jest, że prawo do takiej
            wiedzy każdy powinien mieć zagwarantowane. Co dalej z tym zrobi - w gruncie
            rzeczy jego sprawa.
            • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 18:20
              Gość portalu: franek napisał(a):

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > Ja to tlumacze tylko w ten sposob, ze oni sa pewni, ze po pierwsze, akta
              > sa jak najbardziej wiarygodne, po drugie, ze majace do nich wglad osoby sa
              jak najbardziej profesjonalnie przygotowane i na pewno nie robia bledow, a po
              > > trzecie, sa pewnie przekonani, ze kazdy posiadajacy swoja teczke to
              > potencjalny > > kapus.
              >
              > Dobra dobra, ale to nie jest żaden powód do tego, żeby z taką agresją
              atakować tych, którzy nie uważają obecnych procedur za doskonałe

              Powod maja inny - nie argumenty, ktorymi ci ludzie dysponuja, ale jest zwykla
              ludzka zawisc. Po prostu w pewnych kregach organicznie nie lubi sie ludzi
              zwiazanych z GW i srodowiskiem UW. To wystarczy by atakowac na wszelkie sposoby
              a nie myslec.

              > Wróciłbym do tego
              > programu u Pospieszalskiego i do Wildsteina: on każde stwierdzenie
              > Romanowskiego czy Pawlaka kwitował mniej więcej tak samo: "przeciwnicy
              > lustracji to", "przeciwnicy lustracji tamto". Romanowski kilkakrotnie
              > zaznaczał, że on przeciwnikiem lustracji nie jest, że chciałby jedynie
              > przestrzegania elementarnej zasady równości wobec prawa - nic nie pomagało,
              > Wildstein dalej ględził swoje. To wygląda trochę tak, jakby Wildstein (a z
              nim inni prezentujący podobną postawę) tworzył swój świat, niespecjalnie zgodny
              z rzeczywistością, a potem sam go zwalczał: każdą uwagę pod adresem obecnych
              > procedur uważa za próbę odejścia od lustracji i jako taką odrzuca,
              napiętnuje, a interlokutora miesza z błotem.

              Bo oni nie przyszli po to by rozmawiac o lustracji - pisalem o tym w innym
              watku. Oni przyszli po to by napasc na GW i tych, ktorzy w dzialaniach
              lustracyjnych IPN widza nieprawidlowosci. Dla nich wazne bylo nie poprawienie
              prawa, ale zniszczenie Michnika i GW.

              > To już sprawa dość indywidualna - ale bezspornym chyba jest, że prawo do
              takiej wiedzy każdy powinien mieć zagwarantowane. Co dalej z tym zrobi - w
              gruncie > rzeczy jego sprawa.

              Zgoda
              • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 18:28
                A słyszałeś ostatnią ploteczkę o Michniku, rozpuszczaną przez Wildsteina? Otóż
                Michnik miał, jego zdaniem, pojechać do Stanów i szaleć w Las Vegas za
                pieniądze Laudera, a potem Lauderowi w twarz wygarnąć, że przecież nie ma
                żadnego problemu. Zidiociał Bronek do końca, niestety.
                • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 19:06
                  Gość portalu: franek napisał(a):

                  > A słyszałeś ostatnią ploteczkę o Michniku, rozpuszczaną przez Wildsteina?
                  Otóż
                  > Michnik miał, jego zdaniem, pojechać do Stanów i szaleć w Las Vegas za
                  > pieniądze Laudera, a potem Lauderowi w twarz wygarnąć, że przecież nie ma
                  > żadnego problemu. Zidiociał Bronek do końca, niestety.

                  Moze Bronek rozpuszcza te plotke w kregach, w ktorych ja sie nie obracam i nie
                  interesuje (zreszta i tak jestem samotnikiem), tak ze nic o tym nie wiem.
                  Trzeba miec spora fantazje (badz zglupiec do reszty) by wyobrazic sobie
                  szalejacego w kasynie Michnika:))
                  A kto to jest ten Lauder?
                  • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 19:35
                    leszek.sopot napisał:

                    > Moze Bronek rozpuszcza te plotke w kregach, w ktorych ja sie nie obracam i
                    nie
                    > interesuje (zreszta i tak jestem samotnikiem), tak ze nic o tym nie wiem.
                    > Trzeba miec spora fantazje (badz zglupiec do reszty) by wyobrazic sobie
                    > szalejacego w kasynie Michnika:))

                    :))

                    > A kto to jest ten Lauder?

                    Amerykański Żyd, jego fundacja wspiera gminy żydowskie na całym świecie. Także
                    w Polsce. Podobno warszawska gmina, także dofinansowywana przez Laudera,
                    wydawała zdecydowanie więcej jego pieniędzy niż jakakolwiek inna gmina na
                    świecie - Lauder zażądał więc wyjaśnień. Do Stanów (według Wildsteina) miał
                    pojechać Michnik, a zanim dotarł do Laudera do Nowego Jorku - spędził parę dni
                    w kasynach i nocnych klubach Las Vegas, imprezował też w paru innych
                    amerykańskich miastach. A potem miał powiedzieć Lauderowi, że przecież
                    wszystko jest ok. Przyznasz, że niezłe :)
                    • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 19:59
                      Gość portalu: franek napisał(a):
                      > Amerykański Żyd, jego fundacja wspiera gminy żydowskie na całym świecie.
                      Także
                      > w Polsce. Podobno warszawska gmina, także dofinansowywana przez Laudera,
                      > wydawała zdecydowanie więcej jego pieniędzy niż jakakolwiek inna gmina na
                      > świecie - Lauder zażądał więc wyjaśnień. Do Stanów (według Wildsteina) miał
                      > pojechać Michnik, a zanim dotarł do Laudera do Nowego Jorku - spędził parę
                      dni
                      > w kasynach i nocnych klubach Las Vegas, imprezował też w paru innych
                      > amerykańskich miastach. A potem miał powiedzieć Lauderowi, że przecież
                      > wszystko jest ok. Przyznasz, że niezłe :)


                      Widocznie Bronek ma jakies informacje od masonow:)
                      • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:23
                        leszek.sopot napisał:

                        > Widocznie Bronek ma jakies informacje od masonow:)

                        Masoni? W Las Vegas? Nie sądzę. Ale może amerykański Maksimum Adama tam
                        wyśledził, do spółki z Homosiem.
                        • leszek.sopot Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 20:35
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > Widocznie Bronek ma jakies informacje od masonow:)
                          >
                          > Masoni? W Las Vegas? Nie sądzę. Ale może amerykański Maksimum Adama tam
                          > wyśledził, do spółki z Homosiem.

                          Maksimum przyznal sie, ze maczal palce w zniknieci 60 tys. kart wyborczych na
                          Florydzie.
                          Uwazasz Homosia za jakiegos hakera komputerowego, ktory wlamal sie do
                          komputerow hotelowych i sprawdzil listy gosci - za takiego geniusza go nie mam.
      • iza.bella.iza Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 20:21
        panidalloway napisała:

        > Nie wiadomo jednak, czy panu Karkoszy rzeczywiście uda się doprowadzić do
        > procesu.

        Jak to nie widomo, skoro sąd lustracyjny już się zgodził na ten proces?
        • eurisko Re: Karkosza będzie mógł się bronić 29.10.04, 20:25
          owszem, zgodził się, ale nie jest wykluczone, że w drugiej czy trzeciej
          instancji sędzia zmieni zdanie i okaże się, że poprzednie rozprawy nie miały
          podstaw prawnych. Kolejny dowód na bublowatość ustawy o IPN.
        • Gość: franek Re: Karkosza będzie mógł się bronić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:26
          iza.bella.iza napisała:

          > Jak to nie widomo, skoro sąd lustracyjny już się zgodził na ten proces?

          Z artykułu z Gazety: "Co będzie dalej? Jeśli sprawę Karkoszy dostaną do
          rozpatrzenia ci sami sędziowie, którzy dali mu prawo do sądu, będzie się ona
          toczyć. Jeśli trafi do sędziów, którzy uznają, że wykracza ona poza uprawnienia
          sądu, mogą jej nie chcieć rozpatrywać.

          Zdaniem jednego z sędziów sądu lustracyjnego może być i tak: sprawa przetoczy
          się przez dwie instancje sądowe, a na końcu Sąd Najwyższy uzna, że trzeba ją
          umorzyć, bo sąd lustracyjny nie miał prawa jej rozpatrywać."
        • iza.bella.iza Już wiem 29.10.04, 20:29
          iza.bella.iza napisała:

          > panidalloway napisała:
          >
          > > Nie wiadomo jednak, czy panu Karkoszy rzeczywiście uda się doprowadzić do
          >
          > > procesu.
          >
          > Jak to nie widomo, skoro sąd lustracyjny już się zgodził na ten proces?


          "Co będzie dalej? Jeśli sprawę Karkoszy dostaną do rozpatrzenia ci sami
          sędziowie, którzy dali mu prawo do sądu, będzie się ona toczyć. Jeśli trafi do
          sędziów, którzy uznają, że wykracza ona poza uprawnienia sądu, mogą jej nie
          chcieć rozpatrywać.

          Zdaniem jednego z sędziów sądu lustracyjnego może być i tak: sprawa przetoczy
          się przez dwie instancje sądowe, a na końcu Sąd Najwyższy uzna, że trzeba ją
          umorzyć, bo sąd lustracyjny nie miał prawa jej rozpatrywać."

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka