kawa_poranna11
14.03.26, 05:02
Nieobecność Nawrockiego na konferencji to nie była ostrożność, tylko klasyczna rejterada człowieka, który zrozumiał, że sam wpakował się w polityczne bagno.
Późniejsze milczenie nie wygląda jak rozwaga, lecz jak tchórzliwe chowanie głowy w piasek, gdy zabrakło argumentów i odwagi, by firmować własne działania twarzą.
Tak zachowuje się ktoś, kto nie panuje już nad przekazem i wie, że każde kolejne słowo może tylko dobić jego wiarygodność.
Gdyby Nawrocki miał czyste ręce i mocne racje, stanąłby przed ludźmi, odpowiedział na pytania i zamknął temat, zamiast znikać wtedy, gdy robi się naprawdę niewygodnie.
Dlatego jego brak na konferencji i późniejsza cisza wyglądają jak niemy, ale bardzo czytelny dowód, że sam zobaczył skalę swojego przegięcia i zwyczajnie stchórzył.
Wie, że jest skończony.
Bardzo uderzy go milczenie żołnierzy gdy ryknie do nich - Czołem żołnierze!