kawa_poranna11
02.05.26, 18:28
Potrzebujemy nowej konstytucji — i warto w końcu powiedzieć to wprost.
Ostatnie dwie prezydentury - Dudy i Nawrockiego pokazują, że obecny system państwa jest zbyt podatny na ludzi niekompetentnych, biernych albo działających w złej wierze.
Obecnie nie mamy wystarczających zabezpieczeń przed sabotażystami na najwyższych stanowiskach, przed wykorzystywaniem instytucji państwa do prywatnych interesów czy politycznej zemsty oraz przed paraliżowaniem państwa wyłącznie po to, by osłabić przeciwników politycznych.
Wielu twierdzi, że konstytucja jest dobra, tylko ludzie zawiedli.
Ale właśnie po to tworzy się dobre ustawy zasadnicze - żeby ograniczać szkody wyrządzane przez ludzi małych, nieuczciwych albo zwyczajnie niezdolnych do sprawowania funkcji publicznych.
System powinien być odporny nie tylko na kryzysy, ale również na przeciętność, lenistwo, egoizm i polityczne cwaniakowanie.
Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie urzędu prezydenta.
Ostatnie prezydentury — Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego — dobitnie pokazały, że stanowisko wyposażone w tak szerokie możliwości blokowania państwa nie może zależeć wyłącznie od dobrej woli jednej osoby.
Jeśli urząd może zostać przejęty przez człowieka kierującego się interesem partyjnym, osobistymi ambicjami albo zwyczajnym brakiem kompetencji, to znaczy, że konstrukcja tego urzędu jest wadliwa.
Dlatego należy poważnie rozważyć całkowitą likwidację urzędu prezydenta.
W sprawnie funkcjonującym państwie demokratycznym jego kompetencje mogą zostać rozdzielone pomiędzy inne instytucje — parlament, rząd, niezależny Trybunał Konstytucyjny czy sądy.
Dublowanie ośrodków władzy wykonawczej prowadzi dziś głównie do chaosu, sporów kompetencyjnych i politycznych blokad.
Państwo potrzebuje sprawnych mechanizmów kontroli, a nie monarchy w garniturze z prawem veta i możliwością destabilizowania całego systemu.
Nowa konstytucja powinna być pisana nie z myślą o „idealnych” politykach, lecz właśnie o sytuacjach najgorszych. Uprawnienia i obowiązki najważniejszych osób w państwie muszą być określone precyzyjnie, w sposób wykluczający dowolne „interpretacje”, obchodzenie prawa czy przeciąganie procedur dla partyjnych korzyści.
Nie można zostawiać luk licząc, że „jakoś to będzie”, bo historia ostatnich lat pokazała, że zawsze znajdzie się ktoś jak KaczyńskiJarosław, Duda czy Nawrocki gotowy te luki wykorzystać.
Potrzebujemy państwa, w którym żaden człowiek - niezależnie od stanowiska - nie będzie mógł sparaliżować instytucji z powodu urażonego ego, partyjnej lojalności albo prywatnych interesów.
Demokracja nie może opierać się na wierze w charakter polityków.
Musi opierać się na mechanizmach, które ograniczają szkody wyrządzane przez tych najgorszych.