Dodaj do ulubionych

Fiński sposób na dzieci

15.08.26, 22:36
obserwatorgospodarczy.pl/2026/08/11/finlandia-w-walce-o-dzietnosc-czy-ten-pomysl-ma-szanse-zadzialac-w-polsce/
W Finlandii dzietność spadała do poziomu 1,3 i Finowie zastanawiają się jak go poprawić.
Proponują, aby każde dziecko w momencie narodzin dostawało 5.000 Euro na specjalne konto inwestycyjne. Pic polega na tym, że dostawało by te pieniądze dopiero po zostaniu rodzicem. Po urodzeniu pierwszego dziecka rodzice otrzymywali by 70% zgromadzonego kapitału, po urodzeniu drugiego - 60% tego co zostało, po urodzeniu 3 - resztę. Po 49 roku życia pieniądze przepadają i wracają do funduszu.

Moim zdaniem pomysł bardziej dla osób które myślą długofalowo, a jak się przyglądam swojemu otoczeniu, to odnoszę wrażenie, że takich osób jest bardzo mało.
Obserwuj wątek
    • tapatik Re: Fiński sposób na dzieci 15.08.26, 22:44
      Wróć, źle przepisałem. Pieniądze byłby tracone po 45 roku życia.
      • manhu Re: Fiński sposób na dzieci 16.08.26, 00:01
        Głupi pomysł. O wiele więcej osób by się waliło młotkiem w palec gdyby ból przychodził po roku.

        Zadziałać trochę może coś przeciwnego czyli kasa z góry, nie 800+ ale od razu cała kasa czyli np. 200 tys zł za dziecko, to że to przepiją nie ważne, ważne że zrobią dziecko.

        PS. Za depopulacją (i redukcją ludzi z 8 na 1 mld) są bardzo wpływowe siły, nie tylko takie biedaki jak Soros z miliardami, ale z bilionami. Oni mają media i lansują idiotyzmy jak robienie kariery przez kobiety (i wielki wstyd bycia matką - kurą domową), karierę to może robić Lewandowski czy też Świątek.
    • neuroleptyk Re: Fiński sposób na dzieci 15.08.26, 23:23
      Nie będzie to raczej działać.

      Problemy:
      1) 5000 € po 20 latach i dla np. dla 5 % ma obecną wartość około 1 884 €, zaś po 49 latach około 458 €.
      2) Nagradzanie po fakcie, to problem chęci na kolejne dziecko. Chęć ta może być znacznie mniejsza już na podstawie dotychczasowego doświadczenia. To nie adresuje też problemu progu dla pierwszego.
      3) Koszt wychowania jednego dziecka szacowany jest na minimum 80 tys €, około 1600 zł/miesiąc.

      Jak zaczniesz uprawiać ekonomię, to sprawa macierzyństwa robi się nieciekawa. Szczególnie jest to widoczne jak doliczysz do tego obciążenie w postaci czasu i energii, którą musisz poświęcić na wychowanie i ograniczenia jakie to narzuca. To po prostu dodatkowy ukryty koszt i może być on znacznie trudniejszy do kompensacji od tego jawnego.
      • stefan4 za dużo ludzi... 16.08.26, 11:25
        Ludzi na świecie jest za dużo i ekosystem ma z tym wielki problem.

        Naturalną odpowiedzią na przesadny sukces reprodukcyjny jakiegoś gatunku, rodzaju czy innego kladu jest specjacja — rozdzielenie potrzeb i kompetencji; jedni zaczynają pływać, inni fruwać, opanowują różne środowiska; jeden uczy się żywić tym, co inny wydali... A człowiek im dłużej istnieje, tym bardziej się ujednorodnia: wszyscy żywimy się coraz bardziej tym samym, mieszkamy w podobnych miastach podobnie szkodzących światu, mamy podobne zapotrzebowanie na brudną energię, nawet porozumiewamy się w tym samym usawskim dialekcie angielskiego. I natura jest bezsilna.

        Ale my nie musimy być bezsilni. Mamy sposoby na opanowanie tego szalonego rozmnażactwa, a na przeszkodzie ich stosowaniu stoją tylko ideologie i religie. Przecież nie ekonomia:

        neuroleptyk:
        > Koszt wychowania jednego dziecka szacowany jest na minimum 80 tys €,
        > około 1600 zł/miesiąc.
        >
        > Jak zaczniesz uprawiać ekonomię, to sprawa macierzyństwa robi się nieciekawa.

        No właśnie. W Polsce jest obecnie ok. 9mln osób w wieku 0-25 lat (przedprodukcyjnym) i ok. 4.5mln osób w wieku 70-+∞ lat (poprodukcyjnym). Tak więc utrzymanie dzieci kosztuje co najmniej
            9mln × 1600 zł/miesiąc   ≈   15mld zł/miesiąc
        a przy minimalnej emeryturze 2000 zł/miesiąc utrzymanie staruszków kosztuje
            4.5mln × 2000 zł/miesiąc   ≈   9mld zł/miesiąc

        Tak więc staruszkowie są znacznie mniejszym obciążeniem dla pracującego społeczeństwa niż dzieci. Oddzielmy w końcu seks od prokreacji (przez masowe stosowanie skutecznych antyśrodków), a dręczący narodowych demografików problem ,,kto utrzyma naszych emerytów'' ulegnie trwałemu zmniejszeniu: utrzymanie naszych emerytów kosztuje nas tylko 60% tego, ile kosztuje nas utrzymanie naszych dzieci.

        - Stefan
        • neuroleptyk Re: za dużo ludzi... 16.08.26, 20:42
          stefan4 napisał:

          > No właśnie. W Polsce jest obecnie ok. 9mln osób w wieku 0-25 lat (przedprodukc
          > yjnym) i ok. 4.5mln osób w wieku 70-+∞ lat (poprodukcyjnym). Tak więc ut
          > rzymanie dzieci kosztuje co najmniej
          >     9mln × 1600 zł/miesiąc   ≈   15mld zł/mies
          > iąc
          > a przy minimalnej emeryturze 2000 zł/miesiąc utrzymanie staruszków kosztuje
          >     4.5mln × 2000 zł/miesiąc   ≈   9mld zł/mie
          > siąc
          >
          > Tak więc staruszkowie są znacznie mniejszym obciążeniem dla pracującego społecz
          > eństwa niż dzieci. Oddzielmy w końcu seks od prokreacji (przez masowe stosowan
          > ie skutecznych antyśrodków), a dręczący narodowych demografików problem ,,kto u
          > trzyma naszych emerytów'' ulegnie trwałemu zmniejszeniu: utrzymanie naszych eme
          > rytów kosztuje nas tylko 60% tego, ile kosztuje nas utrzymanie naszych dzieci.

          Trzeba być ostrożnym, staruszkowie poza emeryturą mają jeszcze koszt leczenia, a dzieci np. koszt szkoły.

          Zrobiłem prosty model na podstawie tego.
          en.wikipedia.org/wiki/Leslie_matrix
          Dla dzietności 1,0
          0,25 · 1,6 k zł = 0,4 k zł
          0,45 · 2,0 k zł = 0,9 k zł
          Suma = 1,3 k zł

          Dla dzietności 2,05
          0,45 · 1,6 k zł = 0,72 k zł
          0,25 · 2,0 k zł = 0,5 k zł
          Suma = 1,22 k zł

          To jest to zaskakujący wynik.
          Różnice mogą być na tyle małe, że do rozstrzygnięcia wymagany jest prawdopodobnie dokładniejszy model. Myślę, że koszty leczenia mogą przeważyć na korzyść dzietności = 2,05. Główny problemem jest to, że po 150 latach znikamy dla dzietności = 1,0 i dodatkowo gospodarka się też skurczy do zera.
          Wstępnie można to podsumować tak, że zmienia się udział poszczególnych grup w obciążeniu, ale całkowite obciążenie jest bliskie stałemu.


    • stasi1 Re: Fiński sposób na dzieci 16.08.26, 08:13
      Faktycznie dzisiaj się ktoś zdecyduje na dziecko bo może to dziecko za 30 lat cos dostanie .
      Na pewno mój kumpel zdecydował się na trzecie dziecko jak nastało 500 plus. Wcześniej żona , niepracująca, chciała go ale on twierdził że nie stać ich.
    • basia_nobile Re: Fiński sposób na dzieci 16.08.26, 08:55
      Najwięcej dzieci rodzi się w społeczeństwach i rodzinach biednych , więc zachęty finansowe są z natury przeciw skuteczne.
      Kobiety nie zachodzą w ciążę bo liczą na 800 plus.
      Aby było więcej dzieci trzeba stworzyć kulturę ich posiadania bo teraz jest kultura nieposiadania.
      Ale to proces długofalowy.
      Jedyne co można zrobić doraźnie to stworzenie takich okoliczności aby dochodziło do zapłodnień.
      Trzeba powiązać z pozoru niezależne od siebie wskaźniki , na przykład jak elektryfikacja miast i wsi wpływa na poziom dzietności i jeżeli wpływ będzie udowodniony to wyłączać odgórnie prąd od zmierzchu do świtu i dzietność w kraju wzrośnie bez potrzeby zachęt finansowych .
    • pies.na.czarnych Re: Fiński sposób na dzieci 16.08.26, 09:20
      Zamiast iść na łatwiznę rozdając pieniądze, obojętnie w jakiej formie należy myśleć o budowie systemu żłobków, przedszkoli. Organizować miejsca zajęć pozaszkolnych. Tak na początek. Pieniądze na to łatwo można znaleźć. Wystarczyłoby uczknąć ułamek promila z tego co obecnie wydaje się na zbrojenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka