Dodaj do ulubionych

Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam!

24.09.26, 09:42
businessinsider.com.pl/biznes/import-chinskich-samochodow-hybrydowych-pod-lupa-ue-bruksela-stawia-warunki/lxk55jj
Czy Chińczycy spełnią błagalne prośby unijne? Wątpię. Jeśli już to na zasadzie coś za coś. Ta prośba rozpaczy dobitnie wykazuje drastyczny spadek konkurencyjności UE. Być może jest to sygnał nadchodzącego kryzysu w Europie i zmian politycznych w wielu jej państwach. Można by powiedzieć, jakie to szczęście, że nie rozwinęliśmy przemysłu motoryzacyjnego, ale to fałszywa teza. Kryzys dotknie całą Europę.
Obserwuj wątek
    • no-popis Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 10:12
      hymenoz napisał:

      > businessinsider.com.pl/biznes/import-chinskich-samochodow-hybrydowych-pod-lupa-ue-bruksela-stawia-warunki/lxk55jj
      > Czy Chińczycy spełnią błagalne prośby unijne? Wątpię. Jeśli już to na zasadzie
      > coś za coś. Ta prośba rozpaczy dobitnie wykazuje drastyczny spadek konkurencyjn
      > ości UE.
      Spadek konkurencyjności UE widać jak na dłoni od ok. 2008 roku kiedy UE zaczęła z nasileniem realizować neokomunistyczne programy.
      Obecnie PKB wszystkich państw UE to 71 % PKB USA.
      W roku 2008 UE (wszystkie państwa) to było 110 % PKB USA

      Być może jest to sygnał nadchodzącego kryzysu w Europie i zmian polity
      > cznych w wielu jej państwach. Można by powiedzieć, jakie to szczęście, że nie r
      > ozwinęliśmy przemysłu motoryzacyjnego, ale to fałszywa teza. Kryzys dotknie cał
      > ą Europę.
      Samochody i ich konsumpcja zadziałały w końcu na wyobraźnię, po prostu ale to zjawisko systematycznie narastało.
      • sverir Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 13:29
        "Spadek konkurencyjności UE widać jak na dłoni od ok. 2008 roku kiedy UE zaczęła z nasileniem realizować neokomunistyczne programy."

        Bez "neokomunistycznych programów" i tak UE globalnie nie ma wielkich szans z Chinami. Twierdzenie przeciwne dowodzi niedocenienia potencjału produkcyjnego Chin.
        • superspec2 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 14:34
          Jest potencjał w jaskiniowcach

          tvn24.pl/tvnmeteo/najnowsze/chinskie-jaskinie-mieszka-w-nich-40-milionow-ls4883239
        • no-popis UE jesteśmy w ogonie świata 25.09.26, 06:37
          sverir napisał:

          > "Spadek konkurencyjności UE widać jak na dłoni od ok. 2008 roku kiedy UE zaczęł
          > a z nasileniem realizować neokomunistyczne programy."
          >
          > Bez "neokomunistycznych programów" i tak UE globalnie nie ma wielkich szans z C
          > hinami. Twierdzenie przeciwne dowodzi niedocenienia potencjału produkcyjnego Ch
          > in.
          To jednak nie znaczy aby UE byłą w ogonie świata a jest.
          Wystarczy porównać.
          W ciągu ostatnich 10 lat wzrost gospodarczy UE pozostawał w tyle za większością globalnych mocarstw i regionów rozwijających się- zostawmy potężne Chiny.
          Podczas gdy średnie roczne tempo wzrostu PKB w UE oscylowało zaledwie w granicach 1,2% – 1,5%, rynki wschodzące oraz Stanów Zjednoczone rozwijały się znacznie dynamiczniej.
          Azja Południowo-Wschodnia i Indie ok. 60% wzrostu PKB
          Stany Zjednoczone (USA)ok. 25%
          Ameryka Łacińska ok. 20%
          UE ok. 13 %
          Jesteśmy w czarnej D.....Król jest nagi!
          UE jesteśmy w ogonie świata a przyczyną jest panujący w UE neokomunizm.
        • negativum Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 23:38
          sverir napisał:

          > "Spadek konkurencyjności UE widać jak na dłoni od ok. 2008 roku kiedy UE zaczęł
          > a z nasileniem realizować neokomunistyczne programy."
          >
          > Bez "neokomunistycznych programów" i tak UE globalnie nie ma wielkich szans z C
          > hinami. Twierdzenie przeciwne dowodzi niedocenienia potencjału produkcyjnego Ch
          > in.

          Ale można to wykorzystać.
          CPK - i opłaty z cła, VAT i innych danin. A potem rozwożenie tego po UE.
    • adam.eu Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 12:42
      W linkowanych artykule warto zwrócić uwagę na słowa:
      "UE zwróciła się do Chin o dobrowolne ograniczenie eksportu samochodów hybrydowych w ramach porozumienia,"
      Nie wiadomo, co UE proponuje w zamian, jakie porozumienia.

      Warto tu zwrócić uwagę, ze aktualnie przywódca Chin przybył do USA i Trump wyjątkowo wyjechał do niego na lotnisko. Więc Chiny mogą w miarę swobodnie wybierać i negocjować, żeby nie napisać sugerować, czego sobie życzą.
      • opa34 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 12:46
        Według gazety "New York Times" Trump czekał na chińskiego lidera na terenie bazy przez ok. 45 minut. ....kompromitacja amerykanskiego Narcyza
        • no-popis Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 06:30
          opa34 napisał(a):

          > Według gazety "New York Times" Trump czekał na chińskiego lidera na terenie baz
          > y przez ok. 45 minut. ....kompromitacja amerykanskiego Narcyza
          Nawiedzony oszołom jesteś:)
          Zapewne Xi Jinping kazał krążyć pilotowi samolotu w kółko aby się spóźnić i poniżyć Trumpa.
          • opa34 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 08:22
            Idiota "plaszczy"sie przed Chinczykiem:
            Prezydent Donald Trump powitał Xi Jinpinga z honorami, jakich w USA nie widziano od ponad 60 lat
            • stefan4 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 12:20
              opa34:
              > Prezydent Donald Trump powitał Xi Jinpinga z honorami, jakich w USA nie widziano
              > od ponad 60 lat

              Jeszcze czołobitniej niż Putina na Alasce w sierpniu 2025?!

              Widać coś spowodowało, że Trump Donald zmienił pana. Dotąd był współwłasnością Putina i Netanjahu, ale wygląda na to, że oni się go wyzbyli na rzecz Xi Jinpinga. Widać uznali, że jest bezużyteczny, a Xi Jinpingowi nie zdradzili prawdziwych powodów, bo wtedy mogłoby nie dojść do transakcji.

              Ciekawe, czy jak ktoś kupuje Trumpa, to razem z całym jego dworem? Czy nasz towariszcz Karol będzie teraz musiał nauczyć się chińskiego?

              - Stefan
              • sverir Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 13:25
                "Ciekawe, czy jak ktoś kupuje Trumpa, to razem z całym jego dworem? Czy nasz towariszcz Karol będzie teraz musiał nauczyć się chińskiego?"

                Ogólnie rzecz biorąc, to tak co do zasady to nie kupuje razem z dworem. Kupowanie oznaczałoby zapłacenie, a po co płacić dworowi, jak za darmo pójda za panem, wójtem i plebanem?
    • sverir Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 13:32
      "Czy Chińczycy spełnią błagalne prośby unijne? Wątpię. Jeśli już to na zasadzie coś za coś."

      Oczywiście - tak jak wcześniej Chiny ustąpiły w zakresie dopuszczenia obcego kapitału na swój rynek. Chce się rzec "biznes jest biznes".

      Ale zauważmy, że ogólnie biznes wynosi się w większym lub mniejszym stopniu z Europy, nie tylko ten energochłonny. Przenoszą się też usługi, które - co do zasady - wymagają biurka i komputera.

      • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 24.09.26, 20:14
        sverir napisał:

        > Oczywiście - tak jak wcześniej Chiny ustąpiły w zakresie dopuszczenia obcego ka
        > pitału na swój rynek. Chce się rzec "biznes jest biznes".
        >
        > Ale zauważmy, że ogólnie biznes wynosi się w większym lub mniejszym stopniu z E
        > uropy, nie tylko ten energochłonny.

        Jak napisałeś, podstawową cechą biznesy jest poszukiwanie miejsc, gdzie najwięcej można zarobić.

        Przenoszą się też usługi, które - co do zas
        > ady - wymagają biurka i komputera.
        Usługi za to nie wymagają biurka i komputerów, no może ci poniektóre. Problem polega na tym, że nidługo zbliża się czas, gdy wszelkie usługi zaczną świadczyć Chińczycy. Budowa dróg, mostów, malowanie ścian, remonty i cała masa różnorodnych usług. Już dawno Niemcy starali się zablokować usługodawców z Polski i innych demoludów.
        • sverir Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 06:08
          "Usługi za to nie wymagają biurka i komputerów, no może ci poniektóre. "

          Pisząc "Przenoszą się też usługi, które - co do zasady - wymagają biurka i komputera" miałem na myśli konkretne usługi wymagające biurka i komputerów, a nie cały sektor usługowy. W każdym razie to się dzieje i będzie się działo i choć polityka unijna może zwolnić proces, to go nie zatrzyma. I to się przenosi nie tylko do Chin, ale też do Indii czy choćby do Afryki - wszędzie tam, gdzie można zrobić taniej i wcale nie gorzej niż miejscowymi zasobami.
          • hordol Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 06:20
            czyli jak zawsze: na pierwszym planie zysk. a potem płacz i zgrzytanie zębów😆
            • sverir Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 13:27
              "czyli jak zawsze: na pierwszym planie zysk. a potem płacz i zgrzytanie zębów😆"

              Niestety tak mamy ten świat urządzony, że zdecydowana większość biznesów otwieranych jest dla czystego zysku. Tam, gdzie ten zysk zapewnia się obniżając koszty, tam się tego obniżenia szuka. Cła na informatyków czy helpdeski ciężko nałożyć, za to biznes stosunkowo łatwiej przenieść. M.in. dlatego część korpo nie dysponuje majątkiem nieruchomym:)
              • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 14:17
                Ten wpis opiera się na potocznych, bardzo powierzchownych wyobrażeniach o biznesie korporacyjnym. Warto wypunktować te błędy znacznie mocniej:

                Mit „braku majątku” z powodu chęci ucieczki:

                Twierdzenie, że korporacje celowo nie posiadają nieruchomości, by móc łatwo przenieść biznes, świadczy o niezrozumieniu finansów.

                Firmy przechodzą na model wynajmu biur i chmury obliczeniowej w celu optymalizacji podatkowej i zamiany wydatków kapitałowych na operacyjne (CapEx na OpEx), a nie po to, by z dnia na dzień "zwinąć obóz".

                Co więcej, to właśnie giganci technologiczni posiadają jedne z największych i najdroższych nieruchomości na świecie, potężne fizyczne centra danych (datacenter), które dosłownie przykuwają ich do konkretnych rynków.

                Niezrozumienie barier cyfrowych (mit "braku ceł na informatyków"):

                Owszem, na zagraniczne usługi programistyczne (np. z Indii) nie nakłada się tradycyjnego cła na granicy, ale to nie znaczy, że transfer tych usług jest wolny od przeszkód.

                Zamiast ceł działają dziś bariery pozataryfowe: gigantyczne koszty zapewnienia zgodności z prawem (np. RODO), nowe podatki cyfrowe (Digital Services Tax) narzucane przez państwa europejskie czy konieczność przeprowadzania kosztownych audytów bezpieczeństwa. To wszystko w praktyce działa jak ukryty podatek nakładany na usługi przenoszone poza Europę.

                Krótkowzroczna kalkulacja "czystego zysku":

                Sprowadzanie decyzji korporacji do prostej matematyki ("gdzie jest tańsza roboczogodzina") to relikt lat 90. Zarządy doskonale już wiedzą, że oszczędności z taniego "offshoringu" to często iluzja.

                Tani, niskiej jakości "helpdesk" niszczy lojalność klientów, a tworzone po kosztach oprogramowanie w Azji generuje dług technologiczny, którego naprawa kosztuje później miliony.

                Biznes kalkuluje dziś nie tylko suche koszty pracy, ale przede wszystkim ryzyko, od kradzieży własności intelektualnej po stabilność geopolityczną. Dlatego najtańsze rozwiązanie jest często odrzucane jako zbyt niebezpieczne.
      • no-popis Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 06:26
        sverir napisał:

        > Ale zauważmy, że ogólnie biznes wynosi się w większym lub mniejszym stopniu z E
        > uropy, nie tylko ten energochłonny. Przenoszą się też usługi, które - co do zas
        > ady - wymagają biurka i komputera.
        Niestety, żaden fanatyk unijny nie podejmuje polemiki czy stanowiska w tej kwestii a jest ona faktem.
    • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 07:13
      Powyższe stwierdzenie mocno upraszcza temat i zniekształca prawdziwe warunki rynkowe. W rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej:

      - Prawo UE to nie tylko "spowalniacz", ono trwale ogranicza skalę i rodzaj przenoszonych usług.

      O ile proste procesy nadal mogą migrować, to restrykcyjne przepisy (np. RODO) i wymogi bezpieczeństwa sprawiają, że usługi najbardziej wartościowe (finanse, zaawansowane IT, obrót danymi) są strukturalnie "uwiązane" w Europie i nie da się ich tak po prostu przenieść tam, gdzie jest taniej.

      - Marginalna rola Afryki –

      stawianie jej w jednym rzędzie z Indiami czy Chinami to błąd.

      Poza nielicznymi wyjątkami (np. RPA), brakuje tam infrastruktury telekomunikacyjnej i kadr do masowego przejmowania usług biurowych czy IT.

      - Koniec mitu "taniej i wcale nie gorzej" –

      globalne firmy boleśnie odczuły ukryte koszty dalekiego offshoringu (spadek jakości, problemy komunikacyjne, różnice stref czasowych).

      Obecnie silnym trendem jest nearshoring, czyli przenoszenie usług bliżej – np. z Europy Zachodniej do państw takich jak Polska czy Rumunia.
      • no-popis Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 08:16
        storima napisał:

        > - Marginalna rola Afryki –
        >
        > stawianie jej w jednym rzędzie z Indiami czy Chinami to błąd.

        > Poza nielicznymi wyjątkami (np. RPA), brakuje tam infrastruktury telekomunikacy
        > jnej i kadr do masowego przejmowania usług biurowych czy IT.
        Tak ale docelowo wygrywają Ci co patrzą w przyszłość. Chiny mocno osiadają z biznesami w Afryce. Za 50 lat znowu będzie płacz, że Chiny wygrywają.
        > globalne firmy boleśnie odczuły ukryte koszty dalekiego offshoringu (spadek jak
        > ości, problemy komunikacyjne, różnice stref czasowych).
        Owszem ale ekonomia nakazuj, że muszą to wytrzymać i kontynuować.
        > Obecnie silnym trendem jest nearshoring, czyli przenoszenie usług bliżej – np.
        > z Europy Zachodniej do państw takich jak Polska czy Rumunia.
        To dobry prognostyk ale na , jeszcze, kilkanaście lat jak neokomunizm w UE nie upadnie.
    • no-popis apropos chińczyków- znana dosyć ciekawostka 25.09.26, 08:31
      Proroctwa
      Proroctwa przypisywane siostrze Łucji z Fatimy: To w tych tekstach pojawia się zapowiedź, że Chiny zaatakują Rosję, a wojska chińskie zaleją Europę. Przepowiednia ta mówi, że Chińczycy dotrą aż pod brzegi Renu, niszcząc po drodze wiele krajów.
      Nostradamus: W jego opisach badacze wskazują na fragmenty o potędze ze Wschodu. W polskiej wersji tej legendy często powtarza się zdanie, że „żółta rasa będzie poiła konie w Wiśle”.
      • opa34 Re: apropos chińczyków- znana dosyć ciekawostka 25.09.26, 09:41
        To Chinczyki maja konie w armii?
    • stasi1 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 08:51
      Stawia warunki czy idzie po prośbie? Bo to się wyklucza
      • superspec2 Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 25.09.26, 14:40
        pl.tradingeconomics.com/china/government-debt-to-gdp
    • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 19:06
      hymenoz napisał:

      > businessinsider.com.pl/biznes/import-chinskich-samochodow-hybrydowych-pod-lupa-ue-bruksela-stawia-warunki/lxk55jj
      > Czy Chińczycy spełnią błagalne prośby unijne? Wątpię. Jeśli już to na zasadzie
      > coś za coś. Ta prośba rozpaczy dobitnie wykazuje drastyczny spadek konkurencyjn
      > ości UE. Być może jest to sygnał nadchodzącego kryzysu w Europie i zmian polity
      > cznych w wielu jej państwach. Można by powiedzieć, jakie to szczęście, że nie r
      > ozwinęliśmy przemysłu motoryzacyjnego, ale to fałszywa teza. Kryzys dotknie cał
      > ą Europę.
      >
      >

      Przedstawiona teza o "błagalnych prośbach" i bezradności Europy mija się z faktycznym stanem rzeczy. Jak wynika z doniesień o wspólnej inicjatywie Niemiec i Francji z dzisiejszego artykułu, z 6 października 2026 roku, sytuacja wygląda zupełnie inaczej:

      Po pierwsze, nie ma tu mowy o żadnych prośbach rozpaczy. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz prezydent Francji Emmanuel Macron wezwali w liście do szefowej KE Ursuli von der Leyen do wprowadzenia mechanizmów, które publicznie określane są mianem "handlowej broni atomowej". Groźba natychmiastowego odcięcia państw trzecich od lukratywnego unijnego rynku to twardy nacisk i narzędzie szantażu gospodarczego, a nie pozycja słabości.

      Po drugie, teza o bierności i nadchodzącym kryzysie ignoruje fakt, że Unia właśnie zbroi się w potężne instrumenty ofensywne. Propozycja Berlina i Paryża zakłada wzmocnienie unijnych narzędzi (takich jak Anti-Coercion Instrument) poprzez wprowadzenie mechanizmu tzw. odwróconej większości kwalifikowanej. Ma to sprawić, że Komisja Europejska zyska uprawnienia do błyskawicznego, pozbawionego biurokratycznych hamulców blokowania nieuczciwej konkurencji.

      Po trzecie, zupełnie pomijany jest fakt historycznej zmiany układu sił w samej Europie. Niemcy, które przez lata blokowały ostrzejsze działania wobec Pekinu z obawy o własny eksport motoryzacyjny, obecnie ramię w ramię z Francuzami domagają się zdecydowanej ochrony rynku. Zamiast upadku mamy do czynienia z twardym zwrotem reguł gry i przejściem UE do gospodarczej ofensywy.

      Więcej szczegółów w artykule: next.gazeta.pl/next/7,151003,33063067,niemcy-i-francja-chca-handlowej-broni-atomowej-dla-ue-moze.html
      • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 20:05
        storima napisał:

        (...)

        Tytuł to taki chwyt retoryczny. Stoi za nim pewna bezradność władz UE. Sięganie po naprawdę atomowe rozwiązanie, co jak zwykle wiąże się z możliwością olbrzymich strat i obosiecznym skutkiem jest bardzo ryzykowne.
        • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 22:05
          hymenoz napisał:


          > Tytuł to taki chwyt retoryczny. Stoi za nim pewna bezradność władz UE. Sięganie
          > po naprawdę atomowe rozwiązanie, co jak zwykle wiąże się z możliwością olbrzym
          > ich strat i obosiecznym skutkiem jest bardzo ryzykowne.
          >

          Brak jakiegokolwiek ustosunkowania się do błędów wykazanych w otwierającym wątek wpisie oraz sprowadzanie dyskusji wyłącznie do kwestii "chwytu retorycznego" w tytule stanowi rażący dowód na to, że ani wcześniejsze merytoryczne argumenty, ani sam przytoczony artykuł nie zostały w ogóle przeczytane.

          Zwykłe zapoznanie się z tekstem obnaża fundamentalną sprzeczność w takiej odpowiedzi. Nie da się w żaden logiczny sposób pogodzić tezy o "bezradności władz UE" z jednoczesnym przyznaniem, że sięgają one po "naprawdę atomowe rozwiązanie". Bezradność to bierność, uległość i proszenie o litość. Wytaczanie najcięższych dział gospodarczych jest tego absolutnym przeciwieństwem.

          Konstruowanie twardego mechanizmu odstraszania, w dodatku z inicjatywy Niemiec panicznie bojących się dotąd o swój eksport, to jednoznaczny pokaz determinacji. Nazywanie gotowości do tak radykalnego uderzenia "bezradnością" to czyste żonglowanie słowami oraz dowód na całkowitą nieznajomość omawianego tematu.
          • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 23:24
            storima napisał:


            > Brak jakiegokolwiek ustosunkowania się do błędów wykazanych w otwierającym wąte
            > k wpisie oraz sprowadzanie dyskusji wyłącznie do kwestii "chwytu retorycznego"
            > w tytule stanowi rażący dowód na to, że ani wcześniejsze merytoryczne argumenty
            > , ani sam przytoczony artykuł nie zostały w ogóle przeczytane.

            Otwierający wątek wpis był mój. Dlaczego więc miałbym ustosunkowywać się do błędów w nim zawartym, skoro ich nie było?

            >
            > Zwykłe zapoznanie się z tekstem obnaża fundamentalną sprzeczność w takiej odpow
            > iedzi. Nie da się w żaden logiczny sposób pogodzić tezy o "bezradności władz UE
            > " z jednoczesnym przyznaniem, że sięgają one po "naprawdę atomowe rozwiązanie".
            > Bezradność to bierność, uległość i proszenie o litość. Wytaczanie najcięższych
            > dział gospodarczych jest tego absolutnym przeciwieństwem.

            Dlaczego nie zapoznałeś się z tekstem artykułu, tam nie ma nic o atomowych rozwiązaniach. Jest za to plan wyjazdu do Pekinu z propozycją podobną do propozycji wcześniej złożonej Japonii.

            >
            > Konstruowanie twardego mechanizmu odstraszania, w dodatku z inicjatywy Niemiec
            > panicznie bojących się dotąd o swój eksport, to jednoznaczny pokaz determinacji
            > . Nazywanie gotowości do tak radykalnego uderzenia "bezradnością" to czyste żon
            > glowanie słowami oraz dowód na całkowitą nieznajomość omawianego tematu.

            Ten twardy mechanizm jest wyrazem bezradności, ale dlaczego ja to muszę tłumaczyć. Każdy wie, że siła niszczenia atomówki jest tak ogromna, że nikt do tej pory jej nie użył oprócz bezsensownego ataku na Hiroszimę i Nagasaki. Po takie rozwiązania sięga się tylko wtedy, gdy wszystko inne nie dało rezultatów i to jest właśnie bezradność.
            • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 06.10.26, 23:37
              hymenoz napisał:


              > Otwierający wątek wpis był mój. Dlaczego więc miałbym ustosunkowywać się do błę
              > dów w nim zawartym, skoro ich nie było?
              >

              Brak jakiegokolwiek odniesienia się do ewidentnych błędów w interpretacji artykułu udowadnia, że przeczytany został wyłącznie jego nagłówek, a merytoryczne wypunktowanie pomyłek całkowicie zignorowano.

              Próba obrony kuriozalnej tezy o "bezradności" poprzez porównywanie polityki gospodarczej do zrzucenia bomby atomowej to ostateczny dowód na totalne niezrozumienie tematu. Porównywanie mechanizmów odstraszania handlowego do działań wojennych i twierdzenie, że sięga się po nie z braku wyjścia, to absurdalna ekwilibrystyka. Narzędzia takie jak "Anti-Coercion Instrument" nie są dowodem słabości, lecz przemyślanym, bezwzględnym środkiem nacisku i zmiany układu sił.

              Odpowiedzi opierające się na jawnym ignorowaniu faktów nie stanowią już nawet polemiki, lecz sprowadzają się do całkowitego obnażenia własnej niekompetencji autora wątku.
              • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 07.10.26, 10:41
                storima napisał:

                > Brak jakiegokolwiek odniesienia się do ewidentnych błędów w interpretacji artyk
                > ułu udowadnia, że przeczytany został wyłącznie jego nagłówek, a merytoryczne wy
                > punktowanie pomyłek całkowicie zignorowano.

                Jak mam się odnosić do błędów których nie było a to co wynika z inicjatywy Niemiec i Francji nie wskazuje na żaden błąd zawarty w artykule. Wskaż błędy, to będę się do nich odnosił.

                >
                > Próba obrony kuriozalnej tezy o "bezradności" poprzez porównywanie polityki gos
                > podarczej do zrzucenia bomby atomowej to ostateczny dowód na totalne niezrozumi
                > enie tematu. Porównywanie mechanizmów odstraszania handlowego do działań wojenn
                > ych i twierdzenie, że sięga się po nie z braku wyjścia, to absurdalna ekwilibry
                > styka. Narzędzia takie jak "Anti-Coercion Instrument" nie są dowodem słabości,
                > lecz przemyślanym, bezwzględnym środkiem nacisku i zmiany układu sił.

                Bezradność jest faktem, a porównanie jest już oceną propozycji zastosowania takiego a nie innego środka. I właśnie ta propozycja świadczy o bezradności UE.

                >
                > Odpowiedzi opierające się na jawnym ignorowaniu faktów nie stanowią już nawet p
                > olemiki, lecz sprowadzają się do całkowitego obnażenia własnej niekompetencji a
                > utora wątku.

                Odpowiedzi opierające się na jawnym ignorowaniu faktów nie stanowią już nawet polemiki, lecz sprowadzają się do całkowitego obnażenia własnej niekompetencji autora wpisów storima. Storima w swoim wnioskowaniu na poziomie głąbowatej nauczycielki klas 1-3 szkoły podstawowej pominął fakty.
                Artykuł o delegacji do Pekinu napisany był 17 września a inicjatywa powstała 6 października.
                Artykuł mówi o realizacji przyjętej polityki UE i to jest fakt, który pomija prostacka analiza storimy.
                Inicjatywa 2 państw członkowskich unii nie jest stanowiskiem UE. Inicjatywa podlega normalnej procedurze unijnej i dopóki nie zostanie to przeprowadzone jest jedynie inicjatywą a nie stanowiskiem czy polityką unijną.
                • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 07.10.26, 13:10
                  hymenoz napisał:

                  > storima napisał:
                  >
                  > > Brak jakiegokolwiek odniesienia się do ewidentnych błędów w interpretacji
                  > artyk
                  > > ułu udowadnia, że przeczytany został wyłącznie jego nagłówek, a merytoryc
                  > zne wy
                  > > punktowanie pomyłek całkowicie zignorowano.
                  >
                  > Jak mam się odnosić do błędów których nie było a to co wynika z inicjatywy Niem
                  > iec i Francji nie wskazuje na żaden błąd zawarty w artykule. Wskaż błędy, to bę
                  > dę się do nich odnosił.

                  Ucieczka w wycieczki osobiste i prymitywne inwektywy to klasyczny, przewidywalny objaw całkowitego wyczerpania argumentów merytorycznych. Kiedy brakuje wiedzy i logiki, pozostaje agresja.

                  Żądanie ponownego wskazania błędów, które zostały już szczegółowo wypunktowane we wcześniejszych wpisach, potwierdza jedynie całkowity brak zdolności do czytania ze zrozumieniem. Fundamentalnym błędem, konsekwentnie powielanym mimo sprostowań, jest nazywanie mechanizmu twardego odstraszania gospodarczego "bezradnością". Uporczywe powtarzanie tej tezy nie zamienia jej w fakt, lecz utrwala logiczny absurd.

                  Rozpaczliwe żonglowanie datami i powoływanie się na rzekomy brak procedur to wyłącznie próba odwrócenia uwagi od meritum. Co więcej, bagatelizowanie wspólnej, twardej inicjatywy Niemiec i Francji jako "jedynie stanowiska dwóch państw" obnaża rażącą nieznajomość procesów decyzyjnych w Unii Europejskiej. To właśnie ten tandem od zawsze wyznacza realny kierunek unijnej polityki.

                  Zastępowanie analizy wyzwiskami oraz uparte ignorowanie faktów kończy jakąkolwiek przestrzeń do merytorycznej dyskusji. Taka postawa nie jest już polemiką, lecz ostatecznym i bezdyskusyjnym obnażeniem własnej niekompetencji.

                  • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 08.10.26, 13:33
                    storima napisał:

                    > Zastępowanie analizy wyzwiskami oraz uparte ignorowanie faktów kończy jakąkolwi
                    > ek przestrzeń do merytorycznej dyskusji. Taka postawa nie jest już polemiką, le
                    > cz ostatecznym i bezdyskusyjnym obnażeniem własnej niekompetencji.
                    >

                    To nie był atak na personalny a ocena merytoryczna wpisów z konta storima. Skoro wpis z konta storima powtarza swoje brednie, to ja powtórzę swoją opinię. Tekst zamieszczony przez konto jest obraźliwy i zawiera same błędy merytoryczne. Jest pisany w stylu głąbowatej nauczycielki szkoły podstawowej, która mówiąc do dzieci nie dopuszcza możliwości swoich pomyłek. Ona ma rację dzieci nie mają prawa głosu.

                    Tymczasem artykuł był pisany za nim inicjatywa została ogłoszona. Zatem zarzut braku odniesienia do błędów na podstawie inicjatywy to poważny błąd logiczny, który dyskwalifikuje odpowiedzi z konta storima jako poważne i warte odpowiedzi.
                    • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 08.10.26, 15:57
                      hymenoz napisał:

                      >
                      > To nie był atak na personalny a ocena merytoryczna wpisów z konta storima. Skor
                      > o wpis z konta storima powtarza swoje brednie, to ja powtórzę swoją opinię. Tek
                      > st zamieszczony przez konto jest obraźliwy i zawiera same błędy merytoryczne. J
                      > est pisany w stylu głąbowatej nauczycielki szkoły podstawowej, która mówiąc do
                      > dzieci nie dopuszcza możliwości swoich pomyłek. Ona ma rację dzieci nie mają pr
                      > awa głosu.
                      >
                      > Tymczasem artykuł był pisany za nim inicjatywa została ogłoszona. Zatem zarzut
                      > braku odniesienia do błędów na podstawie inicjatywy to poważny błąd logiczny, k
                      > tóry dyskwalifikuje odpowiedzi z konta storima jako poważne i warte odpowiedzi.
                      >
                      >


                      O jakiej "ocenie merytorycznej" my w ogóle rozmawiamy w przypadku kogoś, kogo jedynym argumentem jest rynsztokowa wulgarność? Wystarczy przypomnieć perfidną, chamską pułapkę zastawioną 3 października na użytkownika adam.eu. Po udawanej, rzekomo poważnej deklaracji o "obronie prezydenta", w odpowiedzi na normalny komentarz oponent błyskawicznie zrzuca maskę, sprowadzając dyskusję do rynsztokowego poziomu i tekstów o "podtarciu t----a".

                      To pokazuje dobitnie: nazywanie prymitywnych inwektyw o "głąbowatych nauczycielkach" rzekomą "oceną merytoryczną" to żałosna próba zaklinania rzeczywistości. Kiedy brakuje wiedzy i logiki, pozostaje wyłącznie agresja. Próba ubrania zwykłego chamstwa w szaty dyskusji to intelektualna kapitulacja i przyznanie się do całkowitej bezradności w starciu z faktami.

                      Uporczywe zasłanianie się kalendarzem i żonglowanie kilkunastodniową różnicą dat to dowód na absolutne niezrozumienie tego, jak funkcjonują struktury europejskie. W kontekście mechanizmów obronnych unijnego rynku data publikacji aktualnego artykułu nie ma absolutnie żadnego znaczenia – bo polityka ta to ciągłość, a nie incydentalna interwencja z datą ważności. Unia Europejska nie istnieje od dziś, a jej instrumenty ochrony są kształtowane systemowo od lat. Inicjatywa Niemiec i Francji nie wzięła się z próżni – to kolejny, sformalizowany etap w trwającej machinie zaostrzania unijnego kursu. Sprowadzanie wieloletniej, strategicznej polityki największego bloku gospodarczego świata do poziomu infantylnych przepychanek o to, co wydarzyło się w połowie września, a co na początku października, to czysta groteska.

                      Co najważniejsze – wpis otwierający ten wątek nie ma absolutnie nic wspólnego z treścią artykułu, który został w nim podlinkowany. Skoro oponent uparcie żąda wyszczególnienia swoich błędów, oto one:

                      1. Całkowite odwrócenie znaczeń:

                      Artykuł opisuje realizację twardej polityki UE i wyjazd delegacji w celu dyktowania warunków, co autor wpisu otwierającego absurdalnie zinterpretował jako "Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam!". Realizacja oficjalnej, systemowej polityki to przeciwieństwo błagania.

                      2. Niezrozumienie narzędzi odstraszania:

                      Nazywanie gotowości do odcięcia dostępu do rynku (określanego wręcz jako "handlowa broń atomowa") przejawem słabości to logiczny absurd. Takie instrumenty są pokazem siły potężnego regulatora dyktującego warunki, a nie aktem rozpaczy.
                      3. Błąd proceduralny: Bagatelizowanie inicjatywy Niemiec i Francji jako "jedynie luźnej propozycji" obnaża całkowitą nieznajomość faktu, że to właśnie konsensus tego tandemu stanowi twardy fundament wyznaczający kierunek unijnego prawa, a nie jest tylko biurokratycznym epizodem czekającym w kolejce.

                      Fakt, że twarde ramy ochrony unijnego rynku budowane są systemowo i długofalowo, ostatecznie miażdży wyssaną z palca tezę o rzekomej "bezradności". Próba przykrycia tego fundamentalnego błędu logicznego za pomocą rynsztokowych wycieczek osobistych to już nie jest polemika. To bezwarunkowa kapitulacja i bezdyskusyjne obnażenie własnej niekompetencji.


                      • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 08.10.26, 20:50
                        storima napisał:

                        > O jakiej "ocenie merytorycznej" my w ogóle rozmawiamy w przypadku kogoś, kogo j
                        > edynym argumentem jest rynsztokowa wulgarność? Wystarczy przypomnieć perfidną,
                        > chamską pułapkę zastawioną 3 października na użytkownika adam.eu. Po udawanej,
                        > rzekomo poważnej deklaracji o "obronie prezydenta", w odpowiedzi na normalny ko
                        > mentarz oponent błyskawicznie zrzuca maskę, sprowadzając dyskusję do rynsztokow
                        > ego poziomu i tekstów o "podtarciu t----a".

                        Nie wypowiadaj się o sprawach, o których nie masz pojęcia. Przy okazji, Adam zamieszcza teksty o niebo przekraczające poziomem wypociny zamieszczane przez konto storima. A jak ci się nie podobają dosadne określenia to nie wchodź na to forum.

                        >
                        > To pokazuje dobitnie: nazywanie prymitywnych inwektyw o "głąbowatych nauczyciel
                        > kach" rzekomą "oceną merytoryczną" to żałosna próba zaklinania rzeczywistości.
                        > Kiedy brakuje wiedzy i logiki, pozostaje wyłącznie agresja. Próba ubrania zwykł
                        > ego chamstwa w szaty dyskusji to intelektualna kapitulacja i przyznanie się do
                        > całkowitej bezradności w starciu z faktami.

                        Brednie pozbawionej elementarnej logiki storimy.
                        >
                        > Uporczywe zasłanianie się kalendarzem i żonglowanie kilkunastodniową różnicą da
                        > t to dowód na absolutne niezrozumienie tego, jak funkcjonują struktury europejs
                        > kie. W kontekście mechanizmów obronnych unijnego rynku data publikacji aktualne
                        > go artykułu nie ma absolutnie żadnego znaczenia – bo polityka ta to ciągłość, a
                        > nie incydentalna interwencja z datą ważności. Unia Europejska nie istnieje od
                        > dziś, a jej instrumenty ochrony są kształtowane systemowo od lat. Inicjatywa Ni
                        > emiec i Francji nie wzięła się z próżni – to kolejny, sformalizowany etap w trw
                        > ającej machinie zaostrzania unijnego kursu. Sprowadzanie wieloletniej, strategi
                        > cznej polityki największego bloku gospodarczego świata do poziomu infantylnych
                        > przepychanek o to, co wydarzyło się w połowie września, a co na początku paździ
                        > ernika, to czysta groteska.

                        Ponownie brednie i pokaz braku zrozumienia na czym polega sekwencja zdarzeń. Już samo stwierdzenie, że polityka to ciągłość a nie incydentalna interwencja, gdy inicjatywa jest właśnie incydentalną interwencją z określoną datą i żadną mocą prawną dyskwalifikuje storimę jako poważnego polemistę z ambicjami pedagogicznego nauczania.

                        > Co najważniejsze – wpis otwierający ten wątek nie ma absolutnie nic wspólnego z
                        > treścią artykułu, który został w nim podlinkowany. Skoro oponent uparcie żąda
                        > wyszczególnienia swoich błędów, oto one:

                        Kompletna bzdura.

                        >
                        > 1. Całkowite odwrócenie znaczeń:
                        >
                        > Artykuł opisuje realizację twardej polityki UE i wyjazd delegacji w celu dyktow
                        > ania warunków, co autor wpisu otwierającego absurdalnie zinterpretował jako "Ko
                        > chani Chińczycy! Pomóżcie nam!". Realizacja oficjalnej, systemowej polityki to
                        > przeciwieństwo błagania.

                        Jedno nie zgadza się z drugim. Jakie to są te niby warunki twardej polityki z jaką pojechała delegacja. Storima tego nie wie, ale na pewno wie, że są one twarde. Realizacja systemowej polityki nie wyklucza błagalnego tonu zawartego w celach wizyty, ale tego storima pojąć nie potrafi.

                        > 2. Niezrozumienie narzędzi odstraszania:

                        Brednia, delegacja nie pojechała do Pekinu z jakimkolwiek narzędziem odstraszania nie mając bladego pojęcia o inicjatywie niemiecko francuskiej. Podtrzymuję swoją opinię o tekstach storimy ale jej nie powtarzam, gdyż musiałbym użyć bardziej dosadnych określeń. Obawiam się, że tego by nie zniosły skrzywione nauczycielskim zacięciem oczy storimy.
                        • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 09.10.26, 19:01
                          hymenoz napisał:
                          […]

                          Odrzućmy emocjonalne miotanie się i komiczne wręcz próby usprawiedliwiania rynsztokowego języka rzekomą "dosadnością". Skupmy się wyłącznie na faktach i merytoryce, bo te bezlitośnie i punkt po punkcie nokautują zaprezentowaną "logikę".

                          Po pierwsze: nazywanie strategicznej, francusko-niemieckiej inicjatywy gospodarczej "incydentalną interwencją bez mocy prawnej" to geopolityczny analfabetyzm. Każdy, kto rozumie proces legislacyjny w UE, wie, że to nie są "incydenty", lecz silnik napędowy, który nadaje twardy kierunek unijnemu prawu i kształtuje całą politykę bloku. Twierdzenie, że wielkie mechanizmy ochronne UE to zbiór niepowiązanych "incydentów", to dowód na całkowite oderwanie od politycznych realiów.

                          Po drugie: teza, jakoby realizacja twardej, systemowej polityki ochrony rynku "nie wykluczała błagalnego tonu", to Himalaje logicznego absurdu. Unia Europejska, jako największy jednolity rynek świata, dysponuje potężnym arsenałem – od ceł zaporowych po regulacje blokujące import. Błaga ten, kto nie ma argumentów siłowych. Kiedy potężny regulator jedzie ustalać zasady dostępu do własnego rynku i chronić swoje interesy, on dyktuje warunki gry, a nie o cokolwiek prosi.

                          Po trzecie: sugerowanie, że unijna delegacja pojechała do Pekinu z pustymi rękami, nie mając "bladego pojęcia" o planach dwóch największych gospodarek własnej wspólnoty, to wizja rodem z kreskówki, a nie z wielkiej dyplomacji. Ich najpotężniejszym narzędziem odstraszania jest właśnie dostęp do europejskiego rynku – to tak zwana "handlowa broń atomowa", którą delegacja ma na stole. Negocjatorzy UE nie operują w próżni i doskonale wiedzą, jakimi instrumentami nacisku dysponuje Bruksela.

                          Zderzenie wymyślonych teorii z twardymi mechanizmami funkcjonowania Unii Europejskiej jest po prostu bolesne. Grożenie w odpowiedzi użyciem "bardziej dosadnych określeń" w ogóle nie dziwi – gdy kończą się jakiekolwiek argumenty merytoryczne, pozostaje już tylko bezradne uciekanie w agresję.

                          • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 09:03
                            storima napisał:


                            > Odrzućmy emocjonalne miotanie się

                            Odrzućmy więc i przejdźmy do konkretów. Spójrzmy w przyszłość i na realne mechanizmy, o których piszesz. Propozycja Niemiec i Francji dotycząca wprowadzenia odwróconej większości kwalifikowanej (Reverse Qualified Majority Voting) w instrumentach ochrony rynku to rzeczywiście potężny koncept geopolityczny. Warto jednak wyjść poza publicystyczne zachwyty nad „wytaczaniem najcięższych dział” i przeanalizować dwa twarde, pragmatyczne problemy, które stoją za tym projektem:

                            Bariera wewnętrzna – zgoda państw członkowskich
                            Przekazanie Komisji Europejskiej uprawnienia, w którym to KE decyduje o natychmiastowym odcięciu gigantycznego rynku od Chin, a państwa członkowskie mogą ją powstrzymać tylko budując gigantyczną koalicję sprzeciwu, to bezprecedensowe oddanie suwerenności handlowej do Brukseli. Niemcy i Francja mogą tego chcieć, bo to one trzęsą Komisją, ale mniejsze i średnie kraje od lat panicznie boją się automatyzmu, który w razie wojny handlowej z Chinami uderzy rykoszetem w ich lokalne, wyspecjalizowane łańcuchy dostaw. Jaki realny pakiet kompensacyjny lub ustępstwa polityczne muszą zaproponować Paryż i Berlin reszcie Wspólnoty, aby ten mechanizm w ogóle przeszedł przez Radę UE i stał się oficjalnym prawem?

                            Bariera zewnętrzna – realna skuteczność i odwet Pekinu
                            Sercem doktryny odstraszania atomowego jest założenie, że przeciwnik boi się zniszczenia, więc ustępuje. Jednak w wojnie gospodarczej Chiny posiadają asymetryczną przewagę w postaci niemal całkowitego monopolu na przetwarzanie metali ziem rzadkich, litu, kobaltu oraz dostawy kluczowych komponentów do europejskiego przemysłu (w tym motoryzacyjnego i OZE). Gdyby UE rzeczywiście „nacisnęła ten przycisk” i odcięła dany chiński sektor w 24 godziny, Pekin nie musiałby odpowiadać symetrycznymi cłami. Może po prostu z dnia na dzień wstrzymać eksport surowców krytycznych, paraliżując europejskie fabryki szybciej, niż my odczujemy brak ich towarów. Czy w takim układzie sił „handlowa broń atomowa” nie staje się w praktyce narzędziem Gwarantowanego Obustronnego Zniszczenia (MAD), którego Bruksela i tak nigdy nie odważy się realnie użyć, co Pekin doskonale skalkuluje?

                            Skoro tak dobrze rozumiesz mechanizmy unijne, pomińmy marketingowe hasła i skupmy się na tych dwóch kwestiach. Jak widzisz rozwiązanie tych problemów od strony czystej pragmatyki decyzyjnej i rynkowej?
                            • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 11:01
                              Szanowny Hymenoz :

                              Dobrze, że w końcu udało się odłożyć na bok inwektywy i przejść do jakiejkolwiek próby merytorycznej analizy. Szkoda tylko, że zaprezentowana pragmatyka rynkowa jest spóźniona o co najmniej dekadę i całkowicie ignoruje to, co już teraz dzieje się w unijnym prawodawstwie i globalnej makroekonomii.

                              Rozłóżmy te dwa rzekomo nierozwiązywalne problemy na czynniki pierwsze.

                              Bariera wewnętrzna, czyli mit przerażonych mniejszych państw.

                              Wątpliwości dotyczące pakietu kompensacyjnego dla mniejszych państw w zamian za zgodę na odwróconą większość kwalifikowaną w sprawach handlowych opierają się na błędnym założeniu. Mechanizm ten jest niesłusznie traktowany jako kaprys Paryża i Berlina, za który trzeba komukolwiek płacić. Tymczasem jedynym pakietem kompensacyjnym jest po prostu przetrwanie rodzimego przemysłu państw członkowskich.

                              Mniejsze kraje doskonale widzą, co stało się z europejską branżą paneli fotowoltaicznych, która została zrównana z ziemią przez zalew towarów sprzedawanych poniżej kosztów produkcji. Widzą to samo nadciągające zagrożenie dla motoryzacji i technologii wodorowych. Prawda, że automatyzm decyzyjny nie wymaga politycznego przekupstwa, wymaga jedynie zrozumienia, że obecny system weta i powolnego reagowania to w dzisiejszych realiach gospodarcze samobójstwo. Mechanizm odwróconej większości nie jest zresztą niczym nowym, funkcjonuje z powodzeniem choćby w mechanizmie warunkowości wypłat z budżetu UE. Państwa członkowskie popierają zaostrzenie kursu właśnie po to, by potężne chińskie subsydia państwowe nie wykańczały ich lokalnych firm.

                              Bariera zewnętrzna, czyli przestarzały straszak metali ziem rzadkich.

                              Teza o Gwarantowanym Obustronnym Zniszczeniu i nieprzezwyciężonym monopolu Chin brzmiałaby sensownie w 2010 roku, kiedy Pekin zaszantażował w ten sposób Japonię. Dziś jest to argument oparty na fundamentalnej nieznajomości obecnych działań UE. Unijny akt o surowcach krytycznych, czyli European Critical Raw Materials Act, już dawno wszedł w życie i diametralnie zmienił sytuację. Unia Europejska nie czeka z założonymi rękami na odwet, ale już teraz prawnie wymusza dywersyfikację, ustalając twarde cele wydobycia, przetwarzania i recyklingu surowców krytycznych na własnym terenie oraz budując alternatywne łańcuchy dostaw z krajami Ameryki Południowej i Afryki. Odstraszanie działa tylko wtedy, gdy druga strona nic z tym nie robi, a Europa odrobiła tę lekcję.

                              Makroekonomiczna rzeczywistość Chin.

                              Co więcej, ta koncepcja całkowicie ignoruje dramatyczną sytuację makroekonomiczną samych Chin. Pekin jest obecnie uwikłany w potężny kryzys wewnętrzny, wywołany załamaniem rynku nieruchomości i gigantycznym zadłużeniem samorządów. Chińska gospodarka dusi się od braku popytu wewnętrznego i ratuje się wyłącznie eksportem swoich nadwyżek produkcyjnych. Odcięcie surowców krytycznych dla Europy oznaczałoby dla Chin samobójczy strzał w kolano. Przyspieszyłoby to europejską niezależność surowcową dokładnie w ten sam sposób, w jaki szantaż gazowy Putina na zawsze odciął Rosję od lukratywnego rynku europejskiego. Chińczycy to wiedzą i desperacko potrzebują europejskiego rynku zbytu na swoje gotowe produkty.

                              Wniosek końcowy z rzekomej pragmatyki.

                              Przedstawiona wizja opiera się na nieaktualnych założeniach i pomijaniu faktów. Unia dawno przeszła z fazy naiwnego wolnego handlu do fazy twardego uniezależniania się od Chin. Analizowane problemy nie są dla decydentów w Brukseli żadnym odkryciem, lecz fundamentem, na którym opiera się obecna, systemowa przebudowa prawa unijnego.

                              Zderzenie komentowanych przeze mnie założeń analitycznych z rzeczywistością prawną i ekonomiczną pokazuje zupełnie odmienny obraz sytuacji.

                              • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 11:10
                                PS

                                Oto chronologiczne zestawienie kluczowych faktów i mechanizmów potwierdzających, że unijna polityka handlowa wobec Chin to spójna i długofalowa strategia, a nie nagły akt rozpaczy.

                                Rok 1986. Wspólnota Europejska i Japonia zawierają historyczne porozumienie w sprawie tak zwanych dobrowolnych ograniczeń eksportu japońskich samochodów, co skutecznie wymusza na azjatyckich producentach inwestycje oraz budowę fabryk bezpośrednio na terenie Europy.

                                Rok 2010. Chiny wstrzymują eksport metali ziem rzadkich do Japonii w ramach sporu politycznego wokół wysp Senkaku, co staje się dla światowych rynków pierwszym wyraźnym sygnałem o konieczności natychmiastowej dywersyfikacji łańcuchów dostaw.

                                Rok 2024. Wchodzi w życie unijny akt w sprawie surowców krytycznych, czyli European Critical Raw Materials Act, który prawnie zobowiązuje Europę do wyznaczenia twardych limitów uzależnienia od pojedynczych dostawców, a także do rozwoju własnego wydobycia, przetwarzania i recyklingu.

                                Rok 2026. Komisja Europejska przechodzi do twardej egzekucji zasad konkurencji, wyznaczając Pekinowi ostateczne terminy na ograniczenie zalewu rynku subsydiowanymi autami i wiążąc negocjacje handlowe z nowymi, zautomatyzowanymi mechanizmami obrony rynku wewnętrznego.

                                eur-lex.europa.eu/eli/reg/2024/1252/oj

                                www.wto.org/english/tratop_e/dispu_e/cases_e/ds431_e.htm

                                docs.wto.org

                                policy.trade.ec.europa.eu
                                • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 12:58
                                  storima napisał:
                                  (...)
                                  Cieszę się, że trzymamy się czystej merytoryki. Doceniam trud włożony w przygotowanie tego chronologicznego zestawienia, jednak zderzenie tych punktów z twardą geografią ekonomiczną i faktami instytucjonalnymi ujawnia fundamentalną słabość Twojej argumentacji. Myślisz w kategoriach pobożnych życzeń Brukseli i unijnych rozporządzeń, zakładając, że samo wpisanie czegoś do ustawy automatycznie zmienia fizykę i gospodarkę realną.
                                  Spweryfikujmy te punkty chłodno i po kolei:
                                  1. Mit surowcowej niezależności (Critical Raw Materials Act – CRMA)
                                  Powołujesz się na rozporządzenie unijne (UE) 2024/1252 (CRMA). Problem w tym, że to rozporządzenie wyznacza cele na rok 2030, a my rozmawiamy o „handlowej broni atomowej” i potencjalnym odwecie Chin tu i teraz, w 2026 roku. Sam fakt wejścia w życie ustawy nie buduje kopalń. Cykl uruchomienia nowej kopalni lub wielkich zakładów rafinacji metali ziem rzadkich w Europie – od geologii, przez protesty środowiskowe, po biurokrację – trwa od 10 do 15 lat.
                                  W tym momencie Europa nie posiada ani jednej działającej rafinerii litu o skali przemysłowej, która mogłaby obsłużyć przemysł motoryzacyjny. Ponad 90% metali ziem rzadkich i blisko 100% rafinowanego magnezu czy galu trafia do UE po przetworzeniu w Chinach. Jeśli Chiny w odpowiedzi na unijny automatyzm odetną dostawy dziś, unijne fabryki staną w kilka tygodni. Papierowy akt z Brukseli nie wyczaruje alternatywnych surowców w 24 godziny.
                                  2. Asymetryczna przewaga Chin a analogia z Rosją
                                  Porównanie szantażu surowcowego Chin do szantażu gazowego Putina to całkowity błąd logiczny. Rosyjski gaz był powszechnym surowcem energetycznym. Można go było zastąpić w rok, kupując gotowe LNG statkami z USA czy Kataru i budując w kilka miesięcy pływające gazoporty. Technologia była znana i powszechna.
                                  Z chińskimi surowcami krytycznymi jest zupełnie inaczej. Chiny kontrolują nie tylko złoża, ale przede wszystkim unikalną, globalną technologię i patenty na ich rafinację. Kraje Afryki czy Ameryki Południowej, o których wspominasz, mają podpisane wieloletnie, ekskluzywne umowy na wyłączność z chińskimi państwowymi spółkami, które sfinansowały tamtejszą infrastrukturę. Unia nie ma fizycznej możliwości dokonania tu szybkiej dywersyfikacji. Dla Chin odcięcie surowców to nie „strzał w kolano”, lecz uruchomienie dźwigni, której Europa nie ma jak zrównoważyć.
                                  3. Czy mniejsze państwa oddadzą suwerenność za darmo?
                                  Porównanie do mechanizmu warunkowości budżetowej jest chybione. Tamten mechanizm dotyczy ochrony unijnych pieniędzy przed korupcją. Odwrócona większość kwalifikowana w mechanizmach ochrony rynku to coś zupełnie innego: to przyznanie Komisji Europejskiej prawa do jednoosobowego decydowania o losie całych sektorów gospodarki państw członkowskich.
                                  Mniejsze państwa (np. Czechy, Słowacja, Węgry) żyją z bycia podwykonawcami w globalnych łańcuchach dostaw. Jeśli Bruksela w ciągu 24 godzin zablokuje import chińskich komponentów bateryjnych, to dla przemysłu motoryzacyjnego Słowacji (generującego ogromną część tamtejszego PKB) oznacza to natychmiastową katastrofę i bezrobocie. Twierdzenie, że te państwa poprą taki automatyzm „za darmo, w imię przetrwania paneli fotowoltaicznych”, ignoruje brutalną walkę o narodowe interesy w Radzie UE. Bez gigantycznych pakietów kompensacyjnych ta propozycja po prostu upadnie podczas unijnych negocjacji.
                                  Podsumowując:
                                  Twoja chronologia doskonale pokazuje intencje i marzenia Brukseli, ale całkowicie pomija stopień realnego uzależnienia technologicznego Europy. „Handlowa broń atomowa” w obecnych warunkach to klasyczna doktryna MAD (Gwarantowanego Obustronnego Zniszczenia). Urzędnicy w Brukseli mogą o niej pisać w listach intencyjnych, ale doskonale wiedzą, że jej realne użycie w 2026 roku wywołałoby natychmiastowy paraliż przemysłowy samej Europy. I to właśnie jest ta strukturalna bezradność, o której pisałem od początku.
                                  • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 14:27
                                    Szanowny Hymenos i zacne Forumowe Grono,


                                    Gospodarka reaguje na regulacje prawne znacznie szybciej, niż trwa fizyczna budowa kopalń i rafinerii.

                                    Wpływ barier handlowych na przenoszenie produkcji widać wyraźnie na osi czasu.

                                    W roku 1986 Wspólnota Europejska wymusiła na Japonii ograniczenia eksportu, co skutkowało natychmiastowym budowaniem japońskich fabryk w Europie. Podobnie w październiku 2023 roku Komisja Europejska wszczęła dochodzenie w sprawie subsydiowanych pojazdów z Chin. Już na przełomie lat 2023 i 2024, w obawie przed nowymi barierami, chińskie koncerny takie jak BYD, Chery i Leapmotor masowo ogłosiły budowę montowni na Węgrzech, w Hiszpanii i w Polsce.

                                    Równie dynamiczna jest redukcja uzależnienia poprzez nowe technologie.

                                    Gdy w 2010 roku Chiny wstrzymały eksport metali ziem rzadkich do Japonii, tamtejszy przemysł w ciągu ośmiu lat obniżył uzależnienie od chińskich surowców z ponad dziewięćdziesięciu do niespełna sześćdziesięciu procent. W Europie ten proces substytucji już trwa.

                                    W listopadzie 2023 roku europejski Northvolt ogłosił przełom w produkcji baterii sodowo-jonowych, które w ogóle nie wymagają litu ani kobaltu, a czołowe zachodnie koncerny motoryzacyjne masowo wdrażają silniki elektryczne niewymagające użycia metali ziem rzadkich.

                                    Ochrona tych procesów adaptacyjnych leży w żywotnym interesie Europy Środkowej.

                                    Przemysł motoryzacyjny odpowiada za potężną część gospodarki Czech i Słowacji, które funkcjonują przede wszystkim jako producenci podzespołów dla zachodnich marek.

                                    Brak unijnych ceł i zalew kontynentu gotowymi pojazdami z Azji zniszczyłby ich fabryki, dlatego poparcie zautomatyzowanej ochrony rynku to dla tych państw bezpośrednia kwestia przetrwania.

                                    Całą strategię determinuje asymetria ryzyka oraz wewnętrzny chiński kryzys makroekonomiczny.

                                    Styczniowa decyzja z 2024 roku o likwidacji giganta Evergrande obnażyła historyczne załamanie rynku nieruchomości i popytu wewnętrznego w Chinach.

                                    Unia Europejska może dzięki temu wdrażać cła wyrównawcze stopniowo, dając własnemu przemysłowi czas na przebudowę łańcuchów dostaw.

                                    Pekin dusi się obecnie od deflacji i ratuje gospodarkę wyłącznie nadprodukcją, przez co pełne embargo surowcowe byłoby samobójcze, odcinając Chiny od niezbędnego im europejskiego rynku zbytu.

                                    • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 17:34
                                      Dziękuję za te konkretne przykłady rynkowe, ponieważ to właśnie one – o wiele lepiej niż unijne dokumenty – pokazują, jak w praktyce wygląda ta asymetria sil i dlaczego unijna „broń atomowa” to w rzeczywistości straszak na papierze. Przeanalizujmy podane przez Ciebie fakty z perspektywy czystej pragmatyki biznesowej:

                                      Pułapka „japońskiego scenariusza” i chińskie fabryki w Europie
                                      Powołujesz się na rok 1986 i japońskie fabryki w Europie, a także na obecne inwestycje BYD na Węgrzech czy Chery w Hiszpanii. Zauważ jednak kluczową różnicę geopolityczną: Japonia lat 80. była militarnym i politycznym protektoratem USA, całkowicie zależnym od Zachodu, przez co musiała grać według narzuconych reguł.

                                      Z Chinami sytuacja jest zupełnie inna. Budowa chińskich montowni w Europie (np. BYD na Węgrzech) to nie jest sukces unijnego odstraszania, lecz podręcznikowy chiński bypassing (ominięcie barier). Chińczycy nie budują w Europie pełnego cyklu produkcyjnego od zera. Oni stawiają tu montownie, do których kluczowe, najbardziej technologicznie zaawansowane i wysokomarżowe komponenty (ogniwa bateryjne, elektronika, przetworzone surowce) i tak będą płynąć statkami z Chin. Efekt? Cła omijane są legalnie, a unijna zależność technologiczna pozostaje nienaruszona. Bruksela nie ma jak „nacisnąć przycisku atomowego” na fabrykę BYD stojącą na Węgrzech, bo to fabryka na terenie UE.

                                      Technologia sodowo-jonowa i Northvolt – realia rynkowe a marketing
                                      Wspominasz o przełomie Northvoltu w bateriach sodowo-jonowych z końca 2023 roku jako dowodzie na substytucję litu. To świetny przykład, ale... laboratoryjny. Każdy inżynier z branży motoryzacyjnej wie, że baterie sodowo-jonowe mają znacznie niższą gęstość energetyczną niż litowo-jonowe. Nadają się do stacjonarnych magazynów energii lub małych aut miejskich, ale nie zastąpią litu w masowym transporcie i autach o dużym zasięgu.
                                      Co ważniejsze: kto jest dziś światowym liderem w komercjalizacji i masowej produkcji baterii sodowo-jonowych? Chiński gigant CATL, który wprowadził je do seryjnej produkcji masowej na długo przed Europą. Europa znowu goni lidera, zamiast dyktować warunki.

                                      Perspektywa Czech i Słowacji – lojalność wobec Brukseli czy Volkswagena?
                                      Twierdzisz, że Praga i Bratysława poprą automatyczną ochronę rynku w imię przetrwania. Tak, ich przemysł to podwykonawcy zachodnich marek (głównie niemieckich). I to jest właśnie powód, dla którego te kraje boją się radykalnego automatyzmu KE.

                                      Jeśli Berlin (pod naciskiem Volkswagena czy BMW) do tej pory tonował cła na Chiny, to dlatego, że niemieckie koncerny sprzedają w Chinach do 30-40% swojej globalnej produkcji. Ostry odwet Pekinu na rynku chińskim oznacza załamanie finansowe niemieckiej motoryzacji. A jeśli ucierpi centrala w Wolfsburgu czy Stuttgarcie, to fabryki podzespołów w Czechach i na Słowacji jako pierwsze dostaną rykoszetem w postaci cięcia zamówień. Interes tych państw nie leży w ślepym dawaniu wolnej ręki Komisji Europejskiej, lecz w utrzymaniu stabilności łańcuchów dostaw, których Bruksela nie potrafi im zagwarantować.

                                      Likwidacja Evergrande a odporność na kryzys
                                      Likwidacja Evergrande w styczniu 2024 roku i kryzys wewnętrzny w Chinach to fakt. Jednak wyciągasz z tego błędny wniosek makroekonomiczny. Systemy autorytarne w obliczu kryzysu wewnętrznego nie kapitulują przed zewnętrznym partnerem. Wręcz przeciwnie – duszący się rynek wewnętrzny zmusza Pekin do jeszcze agresywniejszej ekspansji eksportowej za wszelką cenę, nawet poniżej kosztów, by utrzymać zatrudnienie i spokój społeczny u siebie. Pekin nie zrezygnuje z eksportu, bo to jego jedyny tlen. W tej grze Chiny są zdeterminowane do ponoszenia ogromnych strat, byle tylko utrzymać pozycję globalnego monopolisty surowcowo-technologicznego.

                                      Podsumowując:
                                      Twoje przykłady doskonale opisują mechanizmy obronne i adaptacyjne, ale potwierdzają to, co twierdzę od początku: Europa jest w tej relacji stroną reaktywną, która próbuje gasić pożary za pomocą barier prawnych. Chiński biznes adaptuje się do nich w kilka miesięcy (zmieniając trasy dostaw lub budując montownie w Europie). Wprowadzenie mechanizmu „odwróconej większości”, by odcinać rynki w 24 godziny, w realiach tak głębokiego i sprytnego splecenia interesów, skończyłoby się chaosem prawnym i przemysłowym w samej UE. I to jest ta pragmatyczna rzeczywistość, która zmusza Brukselę do prowadzenia ostrożnego, dyplomatycznego dialogu zamiast rzekomej „ofensywy atomowej”.
                                      • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 20:35
                                        Zestawienie publikacji i danych rynkowych, które potwierdzają moje argumenty o skuteczności unijnej strategii, realnej substytucji technologicznej i uniezależnianiu się Europy:

                                        Skuteczność instytucjonalna Unii (cła wprowadzone mimo oporu Niemiec)

                                        Politico: „EU countries approve tariffs on Chinese EVs, despite Berlin’s opposition” (Październik 2024)

                                        www.politico.eu/article/eu-countries-approve-tariffs-on-chinese-evs/

                                        Mój argument: Ten artykuł to dowód na to, że unijny mechanizm ochrony rynku działa w praktyce. W październiku 2024 roku państwa członkowskie zatwierdziły nałożenie ceł wyrównawczych na chińskie samochody elektryczne, mimo że Niemcy pod naciskiem własnego lobby motoryzacyjnego zagłosowały przeciwko. To potwierdzenie, że Bruksela potrafi przeforsować zautomatyzowane działania obronne i nie jest już zakładnikiem interesów jednego państwa czy pojedynczych koncernów obawiających się odwetu.

                                        Załamanie niemieckiej dominacji w Chinach (zmiana układu sił)

                                        Bloomberg: „VW Loses Best-Selling Car Brand Title in China to BYD” (Kwiecień 2023 / uaktualniane 2024)

                                        www.bloomberg.com/news/articles/2023-04-25/vw-loses-best-selling-car-brand-title-in-china-to-byd

                                        Mój argument: Publikacja udowadnia, że obawa przed utratą chińskiego rynku jest bezprzedmiotowa, ponieważ europejskie marki tracą go na rzecz lokalnych producentów. Volkswagen, wieloletni lider w Chinach, został zdetronizowany przez rodzime BYD, a udziały zachodnich aut spalinowych spadają. Skoro rynek chiński zamyka się dla Europy w sposób naturalny, obrona własnego rynku wewnętrznego staje się dla europejskich, w tym czeskich i słowackich, fabryk kluczowym gwarantem przetrwania.

                                        Substytucja technologiczna na liniach montażowych (omijanie metali ziem rzadkich)
                                        Reuters:

                                        „Renault, Valeo to develop rare-earth-free electric motor” (oraz raporty wdrożeniowe z 2024)

                                        www.reuters.com/business/autos-transportation/renault-valeo-partner-build-new-electric-motor-2021-02-09/

                                        Automotive News: „How BMW, Renault avoid rare earths in EVs” (Wrzesień 2023)
                                        europe.autonews.com/automakers/how-bmw-renault-avoid-rare-earths-ev-motors

                                        Mój argument: Materiały te obalają tezę o absolutnym monopolu Chin na surowce. Pokazują, że czołowe europejskie koncerny zrezygnowały z używania metali ziem rzadkich, wdrażając silniki EESM z obcowzbudnym wirnikiem. To technologie napędzające masowo produkowane samochody na europejskich drogach. Zależność od chińskich rafinerii surowcowych została w tym segmencie faktycznie ograniczona przez europejską inżynierię.

                                        Wymuszanie pełnej lokalizacji zamiast prostych montowni (Reguły Pochodzenia)
                                        Transport & Environment:

                                        „How the EU battery regulation and rules of origin drive local supply chains” (Raport rynkowy 2023/2024)

                                        www.transportenvironment.org/discover/eu-battery-regulation/

                                        Mój argument: Dokumenty analityczne dotyczące unijnego Prawa Celnego i Paszportu Bateryjnego wskazują, że strategia omijania barier poprzez przywożenie gotowych modułów do montowni w Europie ma ograniczone perspektywy. Zgodnie z unijnymi regułami pochodzenia, aby pojazd został uznany za europejski i zwolniony z taryf, większość jego wartości dodanej, ze szczególnym uwzględnieniem ogniw bateryjnych, musi powstać na terenie UE. Przepisy te zmuszają azjatycki kapitał do transferowania technologii do Europy i budowania lokalnych łańcuchów dostaw, a nie wyłącznie prowizorycznych hal montażowych.
                                        • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 12.10.26, 23:45
                                          Doceniam, że w końcu przeszliśmy do weryfikacji konkretnych materiałów prasowych. Jednak diabeł tkwi w szczegółach – pobieżne czytanie nagłówków bez znajomości realiów rynkowych doprowadziło Cię do sformułowania wniosków, które stoją w jaskrawej sprzeczności z rzeczywistością.

                                          Zweryfikujmy rzetelność i rzeczywistą treść przytoczonych przez Ciebie artykułów:

                                          Przypadek Reutersa (Renault i Valeo) – źródło zaprzecza Twojej tezie
                                          Powołujesz się na plany Renault i Valeo dotyczące stworzenia silnika bez metali ziem rzadkich jako dowód na triumf europejskiej inżynierii i uniezależnienie się od Chin. Sprawdźmy nowsze depesze agencji Reuters. Pod koniec 2025 roku projekt ten został oficjalnie zamknięty przez Renault z powodów kosztowych. Francuski koncern motoryzacyjny porzucił europejskie Valeo i... podjął oficjalne rozmowy z dostawcą z Chin (Shanghai e-drive), który ma dostarczyć tańsze podzespoły do nowych silników elektrycznych. Twój sztandarowy dowód na uniezależnienie się Europy okazał się w rzeczywistości dowodem na to, że europejski przemysł z powodów finansowych kapituluje i sam prosi Chiny o technologiczne wsparcie.

                                          Artykuł Politico o cłach – brak automatyzmu i polityczny rozłam
                                          Przegłosowanie ceł w październiku 2024 roku nie było pokazem „zautomatyzowanej siły Brukseli”. Proces ten trwał ponad rok, a samo głosowanie obnażyło głęboki rozłam w UE: aż 12 państw wstrzymało się od głosu, a 5 (w tym Niemcy i Węgry) było przeciw. Nie ma tu mowy o żadnym sprawnym automatyzmie. Co więcej, tuż po przegłosowaniu tych stawek, Komisja Europejska natychmiast usiadła do stołu z Pekinem, próbując wynegocjować „zobowiązania cenowe” (price undertakings) – czyli de facto minimalne ceny, po których Chińczycy mogą sprzedawać auta, byle tylko uniknąć realnej wojny handlowej. Bruksela doskonale wie, jak krucha jest jej pozycja.

                                          Bloomberg (Volkswagen w Chinach) – ekonomiczna ślepota
                                          Fakt, że BYD wyprzedziło Volkswagena w Chinach, nie oznacza, że odwet Pekinu nas nie zaboli. Chiny to wciąż najważniejszy rynek generujący lwią część globalnych zysków niemieckich koncernów. Drastyczny spadek sprzedaży w Azji bezpośrednio przekłada się na obecny, potężny kryzys finansowy w Wolfsburgu i zapowiedzi historycznych zamknięć fabryk w samych Niemczech. Jeśli niemiecka centrala tnie koszty i zamyka zakłady, to fabryki podzespołów w Czechach i na Słowacji odczują to jako pierwsze poprzez drastyczne zmniejszenie zamówień.

                                          Reguły Pochodzenia – Chińczycy po prostu kupują Europę od środka
                                          Unijne reguły celne, o których piszesz, wymagają lokalizacji produkcji ogniw bateryjnych. Jaki jest tego efekt? Chińscy giganci (jak BYD czy CATL) nie rezygnują z Europy – oni po prostu budują własne, gigantyczne fabryki baterii bezpośrednio na terenie UE (np. na Węgrzech). Przepisy celne zostały spełnione, auto formalnie staje się „europejskie”, ale zyski, patenty i kontrola technologiczna nad łańcuchem dostaw nadal fizycznie należą do Pekinu. To nie jest uniezależnienie się Europy, to legalna kolonizacja naszego rynku od środka.

                                          Podsumowanie:
                                          Twoje źródła medialne, po wnikliwej analizie, rysują zupełnie inny obraz niż ten, który próbujesz przedstawić. Europa nie realizuje „spójnej i ofensywnej strategii armaty atomowej”. Europa tworzy papierowe bariery prawne, które chiński biznes bez problemu omija w kilka miesięcy za pomocą fuzji, inwestycji bezpośrednich wewnątrz UE i przewagi cenowej, której nasz przemysł nie jest w stanie sprostać bez chińskich podzespołów.
    • oszol-lom-z-rm Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 07.10.26, 15:43
      Zrobią to ale po swojemu by mieli z tego korzyść jak do tej pory to robią
    • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 09.10.26, 20:26
      hymenoz napisał:

      > businessinsider.com.pl/biznes/import-chinskich-samochodow-hybrydowych-pod-lupa-ue-bruksela-stawia-warunki/lxk55jj
      > Czy Chińczycy spełnią błagalne prośby unijne? Wątpię. Jeśli już to na zasadzie
      > coś za coś. Ta prośba rozpaczy dobitnie wykazuje drastyczny spadek konkurencyjn
      > ości UE. Być może jest to sygnał nadchodzącego kryzysu w Europie i zmian polity
      > cznych w wielu jej państwach. Można by powiedzieć, jakie to szczęście, że nie r
      > ozwinęliśmy przemysłu motoryzacyjnego, ale to fałszywa teza. Kryzys dotknie cał
      > ą Europę.
      >
      >
      (...)
      Tek
      > st zamieszczony przez konto jest obraźliwy i zawiera same błędy merytoryczne. J
      > est pisany w stylu głąbowatej nauczycielki szkoły podstawowej, która mówiąc do
      > dzieci nie dopuszcza możliwości swoich pomyłek. Ona ma rację dzieci nie mają pr
      > awa głosu.


      Skoro autor wpisu sam przywołuje poziom szkoły podstawowej, przeprowadźmy bezlitosne ćwiczenie z czytania ze zrozumieniem. Zestawmy wpis otwierający o "Kochanych Chińczykach" i "błagalnych prośbach" z tekstem, który autor sam podlinkował jako dowód swojej tezy.

      Oto jak wygląda merytoryczny nokaut na podstawie własnego źródła oponenta.

      Rzekome "błaganie o pomoc" kontra twarde ultimatum.

      Co twierdzi autor wpisu: UE bezradnie "błaga o litość" i wystosowuje "prośbę rozpaczy".

      Co jest napisane w linkowanym przez autora artykule: „— Jeśli nie ograniczą eksportu na nasz rynek, zrobimy to my. Chodzi o powstrzymanie deindustrializacji. Musimy działać.”

      Fakty: W języku dyplomacji i polityki handlowej to nie jest prośba. To bezpośrednia groźba nałożenia jednostronnych ceł i blokad. Komunikat "zróbcie to sami, bo inaczej zrobimy to za was siłą" to dyktowanie warunków z pozycji potężnego regulatora trzymającego palec na spuście, a nie skomlenie o pomoc.

      Rzekoma "bezradność" kontra dyktowanie harmonogramu.

      Co twierdzi autor wpisu: Bruksela nie ma narzędzi i pyta, "czy Chińczycy spełnią prośby".

      Co jest napisane w linkowanym przez autora artykule: „W czerwcu UE wyznaczyła październikowy termin na osiągnięcie wymiernych rezultatów” oraz zapowiedź użycia „wszystkich dostępnych narzędzi”.

      Fakty: Petenci błagający o pomoc nie "wyznaczają terminów" globalnym mocarstwom. Wyznacza je silniejsza strona, która ma w ręku mechanizmy uderzeniowe i jest gotowa przejść do czynów.

      Rzekoma "słabość" kontra strategiczna powtórka z Japonii.

      Co twierdzi autor wpisu: Działania te to akt rozpaczy i dowód drastycznego spadku konkurencyjności.

      Co jest napisane w linkowanym przez autora artykule: UE wprost kopiuje strategię z 1986 roku wobec Japonii (wymuszenie tzw. dobrowolnych ograniczeń eksportu), która „skłoniła japońskie firmy, takie jak Toyota i Nissan, do inwestowania w UE lub współpracy z lokalnymi producentami.”

      Fakty: To ostatecznie grzebie i kompromituje tezę oponenta. Tekst wprost opisuje wyrachowaną, historycznie sprawdzoną strategię geopolityczną. Celem unijnej groźby odcięcia rynku nie jest żadne "błaganie", lecz brutalne wymuszenie na Chińczykach budowy fabryk na terenie UE (transferu kapitału i technologii), dokładnie tak, jak zmuszono do tego Japończyków.

      Wniosek z tej szkolnej analizy jest miażdżący. Autor wpisu otwierającego przeczytał co najwyżej słowo "prosi" w nagłówku, kompletnie nie rozumiejąc, że w dyplomacji handlowej "dobrowolne ograniczenie eksportu" to eufemizm na twardy szantaż celny. Zbudowanie narracji o "Kochanych Chińczykach" na artykule, który udowadnia coś dokładnie odwrotnego, to całkowita kompromitacja i ostateczny dowód na to, że oponent linkuje teksty, których sam w ogóle nie czyta.
    • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 08:22

      Hymenoz,

      Renault i Valeo: Szukanie tańszego dostawcy do montażu to zwykłe cięcie kosztów. Patenty, technologia i kontrola zostają w Europie. To pragmatyzm biznesowy, a nie kapitulacja.

      Cła i Bruksela: W demokracji procedury muszą trwać. Cła weszły, uderzyły w eksport, a Pekin został zmuszony do negocjacji cen minimalnych z pozycji petenta.

      Volkswagen: Straszenie zamykaniem fabryk i kryzysem to klasyczny szantaż koncernów w celu wyciągnięcia dotacji. Znamy ten mechanizm nie od dziś.

      Reguły pochodzenia: Zmusiliśmy ich, by przywieźli kapitał do nas. Budują fabryki w UE, płacą podatki w UE i muszą grać wedle unijnego prawa na naszym boisku.

      hymenoz napisał:
      > Europa tworzy papierowe bariery prawne, które chiński biznes bez problemu omija w kilka miesięcy za pomocą fuzji, inwestycji bezpośrednich wewnątrz UE i przewagi cenowej, której nasz przemysł nie jest w stanie sprostać bez chińskich podzespołów.

      To wierutna bzdura, o czym merytorycznie opisuję w każdym tutaj wpisie – wystarczy czytać i rozumieć, o czym piszę.

      I jak ma się to do tematu, którego fałsz ja nieustannie wykazuję, począwszy od fałszu wpisu otwarcia do linkowanego przez autora artykułu?

      Nijak. Ten twój wpis to po prostu ucieczka od głównego wątku. Zamiast obronić swoją pierwotną tezę – opartą na artykule, którego nawet nie zadałeś sobie trudu przeczytać ze zrozumieniem – uciekasz w rozmywanie dyskusji i skakanie po tematach zastępczych. Ignorujesz sedno sprawy, którą sam rozpocząłeś. Zaczynasz produkować poboczne elaboraty o VW czy Valeo, żeby tylko odwrócić uwagę od tego, że na każdym kroku wykazuję ci manipulację i historyczny fałsz.

      • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 13:56
        storima napisał:

        Po co przniesłeś dyskusję z drzewka na główny poziom??

        Analiza dyskusji wskazuje, że przeniesienie debaty z drzewka do wątku głównego stanowi próbę zresetowania argumentacji i uniknięcia weryfikacji pierwotnych tez w oparciu o najświeższe komunikaty z negocjacji w Pekinie [storima]. Oficjalne rezultaty spotkań z 9–10 października 2026 roku pokazują, że unijno-chińskie porozumienie wymagało od Brukselę ustępstw celnych i licencyjnych, co podważa tezę o dyktowaniu warunków z pozycji siły. [url=Analiza dyskusji wskazuje, że przeniesienie debaty z drzewka do wątku głównego stanowi próbę zresetowania argumentacji i uniknięcia weryfikacji pierwotnych tez w oparciu o najświeższe komunikaty z negocjacji w Pekinie [storima]. Oficjalne rezultaty spotkań z 9–10 października 2026 roku pokazują, że unijno-chińskie porozumienie wymagało od Brukselę ustępstw celnych i licencyjnych, co podważa tezę o dyktowaniu warunków z pozycji siły. Read the full analysis at Euronews.]Read the full analysis at Euronews[/url].

        Aby osiągnąć kompromis w sprawie limitów eksportowych, Unia Europejska musiała przyjąć konkretne ustępstwa rynkowe i prawne, takie jak coroczny wzrost kontyngentów o 6% oraz rezygnacja z ceł zaporowych na rzecz zobowiązań cenowych. Porozumienie to zobowiązuje również Brukselę do niestosowania środków dyskryminujących chińskie przedsiębiorstwa. Przeczytaj pełny artykuł w Reuters.
        • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 13:59
          hymenoz napisał:


          LInk zamieszał, Euronews
          • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 15:50
            Hymenoz wkleił link do artykułu, który całkowicie ora jego własną tezę, co dobitnie udowadnia, że nawet go nie przeczytał ze zrozumieniem.

            Twierdził on, że Europa tworzy tylko bezradne, papierowe bariery, które Chiny omijają bez problemu.

            Tymczasem artykuł, który sam przynosi jako dowód, czarno na białym pokazuje coś dokładnie przeciwnego: Bruksela twardo postawiła warunki, a zjednoczona presja unijna zmusiła Pekin do ugięcia się i bolesnych ustępstw.

            Sam tekst zadaje kłam jego słowom, przytaczając słowa komisarza UE ds. handlu Maroša Šefčoviča: Osiągnęliśmy porozumienie w sprawie ograniczenia eksportu chińskich hybryd i samochodów hybrydowych typu plug-in do Unii Europejskiej.

            Šefčovič wprost wskazał, że to otwiera drogę do zmniejszenia chińskiego eksportu o ponad połowę. Gdzie w tym fragmencie widać bezradność Europy, skoro to Unia wymusiła tak radykalne cięcia chińskiej sprzedaży?

            Artykuł boleśnie obnaża jego błędy również w kwestii surowców, wskazując na konkretne ustępstwa Pekinu.

            W tekście czytamy o porozumieniu dotyczącym kluczowych materiałów: Uzgodniliśmy dalsze ułatwienia w chińskim systemie licencji eksportowych dla surowców ziem rzadkich i magnesów trwałych.

            Chiny musiały wycofać się ze swoich blokad i ugiąć pod unijną presją, a nie dyktować warunki, jak wmawiał to w swoich wypowiedziach.

            Tekst pokazuje też, że państwa członkowskie i unijny przemysł twardo domagają się ochrony rynku. Francja i Niemcy wezwały Komisję Europejską do zdecydowanych działań, które mogłyby w razie potrzeby oznaczać natychmiastowe odcięcie od rynku wewnętrznego, a 44 branże przemysłowe podkreśliły potrzebę skutecznej reakcji na nieuczciwe praktyki.

            Ten artykuł jest gwoździem do trumny poglądów hymenoza.

            Wystarczyło ten tekst przeczytać, aby przyznać rację zamieszczanym tu dowodom, zamiast bezmyślnie wklejać go na oślep.
            • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 16:00
              Szanowny Storima, zacne Forumowe Grono,
              To jest absolutne apogeum manipulacji ze strony mojego rozmówcy. Storima zastosował klasyczny, bezczelny trik erystyczny: wyciągnął z artykułu wyłącznie propagandowe cytaty polityków i ich medialne deklaracje sukcesu, po czym przedstawia je jako obiektywną rzeczywistość gospodarczą.

              Zachowuje się dokładnie tak, jakby na meczu bokserskim ogłosił nokaut tylko dlatego, że jeden z zawodników głośno i pewnie krzyknął na konferencji prasowej. Bezkrytyczne kupowanie PR-owych haseł komisarza i mylenie intencji politycznych z twardym mechanizmem ekonomicznym podpisanego kompromisu to podręcznikowy dowód na to, jak bardzo nie rozumie się realiów globalnego rynku.
              • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 18:15
                Hymenoz,

                Określanie unijno-chińskiego porozumienia mianem pustych, PR-owych deklaracji jest wprost sprzeczne z pełną treścią artykułu, który szczegółowo opisuje twarde i wymierne mechanizmy gospodarcze.

                Tekst wskazuje na konsekwentną i systemową linię Brukseli, która od czerwca ubiegłego roku metodycznie buduje presję handlową.

                Komisarz Maroš Šefčovič podkreślił wymierny charakter uzgodnień, oświadczając:

                Osiągnęliśmy porozumienie w sprawie ograniczenia eksportu chińskich hybryd i samochodów hybrydowych typu plug-in do Unii Europejskiej, co wprost otwiera drogę do zmniejszenia chińskiego eksportu o ponad połowę. Z kolei w odniesieniu do surowców strategicznych tekst potwierdza konkretne ustępstwa Pekinu:

                Uzgodniliśmy dalsze ułatwienia w chińskim systemie licencji eksportowych dla surowców ziem rzadkich i magnesów trwałych.

                Spójność tej polityki potwierdzają twarde działania państw członkowskich.

                Francja i Niemcy wezwały Komisję do zdecydowanych kroków, które w razie potrzeby mogłyby oznaczać natychmiastowe odcięcie od rynku wewnętrznego, co poparło 44 unijnych branż przemysłowych ostrzegających przed utratą bazy przemysłowej bez skutecznej reakcji na nieuczciwe praktyki.

                Rezolucja Parlamentu Europejskiego przyjęta przytłaczającą większością głosów dopełnia ten wspólny front.

                Wszystko to stoi w całkowitej sprzeczności z tezami stawianymi przez hymenoza w jego autorskim wpisie z 24 września zatytułowanym:

                Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam!,
                gdzie twierdził on, że unijne działania to błagalne prośby oraz prośba rozpaczy dobitnie wykazująca drastyczny spadek konkurencyjności UE.

                Fakty opisane w artykule - twarde kontyngenty ( to ściśle określone, wiążące prawnie limity ilościowe lub wartościowe na import lub eksport konkretnych towarów w danym okresie), zmuszenie Chin do ustępstw surowcowych oraz skoordynowana presja gospodarcza i legislacyjna -

                po raz enty obnażają całkowitą błędność tej narracji, dowodząc, że to Bruksela dyktuje warunki i skutecznie temperuje chińską ekspansję, a nie prosi o litość.
                • hymenoz Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 14.10.26, 23:41
                  storima napisał:

                  > Hymenoz,

                  Storimo,
                  Trudno z Tobą rozmawiać w sytuacji, gdy popełniasz podstawowe błędy frazeologiczne, nie potrafisz prawidłowo odczytać związków przyczynowo-skutkowych oraz robisz fundamentalne błędy logiczne. Niby piszesz po polsku, ale obce Ci są pojęcia z języka polskiego opisujące rzeczywistość. Od początku:

                  Założyłem wątek na podstawie artykułu prasowego. Z całego forum tylko Tobie się on nie podobał – twierdziłeś, że to nie prośba, a postawienie twardych warunków. To całkowicie niezgodne z treścią artykułu, który czarno na białym opisywał cel wizyty, jakim była dobrowolna redukcja eksportu samochodów z Chin do UE. Nikt tu nie uwierzył, ze mną na czele, że Chiny dobrowolnie ugną się pod samymi prośbami czy negocjacyjnymi naciskami. Jedynie Ty, Storimo, od początku wmawiałeś wszystkim, że delegacja stawia twarde warunki żądaniom ograniczenia tego eksportu. Twarde warunki to coś przeciwstawnego prośbie i nie wymagają żadnych ustępstw – taki jest sens tego sformułowania.

                  Po kilku bzdurnych wpisach z Twojej strony poprosiłeś o reset i skupienie się na meritum. Twoja propozycja była beznadziejna, gdyż niemal w całości powtarzała bzdurne tezy wypisywane przez Ciebie do tej pory. Zawierała błędy logiczne dotyczące inicjatywy dwóch państw, błędy rzeczowe o UE jako największym rynku na świecie czy błędy frazeologiczne zrównujące proces legislacyjny z silnikiem napędowym. Delegacja pojechała do Pekinu z tym, co miała, a że nic nie miała – efekt był oczywisty.

                  Dlatego, łaskawie zgadzając się na odrzucenie emocji i dosadnych określeń, zaproponowałem swoje dwa punkty, nazwane przeze mnie Barierą wewnętrzną i Barierą zewnętrzną. W odpowiedzi popisałeś się kompletną nieznajomością realiów, w jakich działa Unia, jaka jest rola KE, a jaka Parlamentu Europejskiego. Jeszcze gorzej poszło Ci z uwarunkowaniami zewnętrznymi, co wykazałem Ci w odpowiedzi – zwłaszcza z budowaniem alternatywnych dróg dostaw z krajami Afryki, które są całkowicie uzależnione gospodarczo od Chin.

                  Pomijając dalsze, niefortunne wpisy oparte o nagłówki prasowe, przejdę dalej. Delegacja wróciła i ogłosiła, jakie to sukcesy odniosła. Tym razem zamieściłem jedynie linki do artykułów z minimalnym komentarzem. Nie było w tych oświadczeniach żadnego konkretnego odniesienia do tego, jak bardzo Chińczycy zgodzili się obniżyć swój eksport samochodów. Lista sukcesów Brukseli to w rzeczywistości lista ustępstw wobec naprawdę twardych warunków postawionych Unii przez Pekin.

                  Nie będę tu ich wszystkich przytaczał, skupię się na jednym: Chińczycy wynegocjowali swobodne prawo do budowania swoich montowni samochodów w UE z gwarancją pełnej swobody i nienaruszalności układu politycznego (to nie były negocjacje gospodarcze, tylko polityczne) dotyczącego ceł i obecności chińskich fabryk w UE. Skutek jest taki, że Chiny prawnie zagwarantowały i zalegalizowały sobie stały napływ swoich towarów na nasz rynek.

                  Na zakończenie napisz mi, Storimo: Jak zmniejszy się eksport samochodów do UE po zamianie eksportu gotowego produktu na eksport tego samego samochodu w częściach i montowanie go w chińskich fabrykach na terenie UE, w warunkach pełnej swobody tego procesu? Wiem też, że masz kłopoty z tym, czym w ogóle jest proces, ale to akurat wyszło już w innym wątku.
              • ta Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 13.10.26, 19:43
                Wklejasz link do artykułu, który „ora” twoje własne tezy, więc co się dziwisz ? 😂

                A teraz polecę klasykiem: jaki Polak napisałby „ora” zamiast „ orze”? ŻADEN.
                Został użyty marny translator przez operatora konta. J.polski nie jest jego ojczystym językiem oto niezbity dowód.
                Orał, orał aż zaorał 🤣
                • storima Re: Kochani Chińczycy! Pomóżcie nam! 14.10.26, 23:04
                  Widzę, że u konta „ta” wybiórcza amnezja postępuje. Trzy tygodnie temu zignorowała archiwa IPN i recenzję moich rymowanych dramatów opublikowaną w miesięczniku The Theatre in Poland, by teraz znów wyskoczyć z rewelacjami o „chińskim translatorze” i nieznajomości ojczystej mowy. Jej „niezbity dowód” opiera się wyłącznie na tym, że nie odróżnia błędu od internetowego slangu, w którym coś, ktoś po prostu „ora” tezę, co jest zjawiskiem naturalnym dla żywego języka.

                  Ale najzabawniejsze w tym śledztwie jest to, że konto „ta” próbuje uczyć polskiego kogoś, kogo poezja już w 2004 roku służyła pedagogom jako wzór polskiego dziedzictwa językowego. Nauczyciele dziękowali mi za kultywowanie tradycji naszej mowy.

                  Konto "ta" woli tropić urojonych chińskich operatorów, byle tylko odwrócić uwagę i wybielić putinowskie, antypolskie konto pies.na.czarnych.

                  Ten jej „niezbity dowód” to po prostu kolejna kompromitacja i groteskowa hipokryzja.

                  PS. A tak swoją drogą – czy konto „ta” nie odgrażało się przypadkiem, że mnie zablokuje? Jak widać, pokusa śledzenia każdego mojego słowa okazała się silniejsza.
                • stefan4 Exegit monumentum? 14.10.26, 23:42
                  To pomnik Poezji... Nie pomnik!
                  Świątynia ogromna powstała!
                  I wkrótce herosi niezłomni
                  nadciągną po drogach i ścieżkach,
                  by Bogu hymn śpiewać na chwałę!
                  ...Na próżno, bo Bóg tu nie mieszka...

                  Gmach wielki góruje nad światem,
                  strop wsparty o jońskie kolumny.
                  Przybywaj, Kaliope! Erato!
                  Wieszcz snuje rycerski poemat,
                  brzmi głos patriotyczny i dumny!
                  ...I tylko natchnienia w nim nie ma...

                  A tymczasem poezja zaćwierkała w lesie,
                  po pożółkłych liściach zabębniła deszczem
                  namiętnie wtęskniła się w jesień,
                  niepomna, co jutro przyniesie,
                  i ziemią zapachniała, i jeszcze... i jeszcze...

                  A tymczasem po świecie na zew jej stukrotny
                  okrągliły się biodra i piersi dziewczęce,
                  i w życia galopie zawrotnym
                  gnał jeleń, i pełzał żółw błotny,
                  zając kicał i ludzie się brali za ręce.

                  Wieszcz znowu w swą lutnię przydzwonił
                  (strach zawisł nad białym papierem)
                  i wawrzyn mu wyrósł na skroni,
                  gdy zagrzmiał spiżowym swym Słowem!

                  I muzy ustawił w dwuszereg,
                  niech idą Ojczyznę ratować...

                  - Stefan
                  • storima Re: Exegit monumentum? 15.10.26, 00:18
                    Język to mój,
                    Lecz śpiew o ojczyźnie
                    To wielogłosowe pamięci
                    Struny, których nikt
                    Dostrajać siły takiej nie ma,
                    Aby to uczynić.
                    Żaden nieprzychylny mej żegludze
                    Wiatr nie wzniesiony będzie
                    Wichury
                    Rwaniem steru nie zmieni,
                    Sternika za burtą nie zatopi.
                    A ja będę siłą wspomnień
                    I moralnym prawem codziennego dnia mego płynął, płynął, płynął,
                    Łowiąc blaski dnia, oplatając nimi
                    Rozwijane wici życia, które
                    W sumieniu ukrywam, w mrokach przychylnych mi niezmiennie i
                    Oddanych bezgranicznie nocy.
                    • hymenoz Re: Exegit monumentum? 15.10.26, 00:49
                      storima napisał:

                      > Język to mój,
                      > Lecz śpiew o ojczyźnie
                      > To wielogłosowe pamięci
                      > Struny, których nikt
                      > Dostrajać siły takiej nie ma,
                      > Aby to uczynić.
                      > Żaden nieprzychylny mej żegludze
                      > Wiatr nie wzniesiony będzie
                      > Wichury
                      > Rwaniem steru nie zmieni,
                      > Sternika za burtą nie zatopi.
                      > A ja będę siłą wspomnień
                      > I moralnym prawem codziennego dnia mego płynął, płynął, płynął,
                      > Łowiąc blaski dnia, oplatając nimi
                      > Rozwijane wici życia, które
                      > W sumieniu ukrywam, w mrokach przychylnych mi niezmiennie i
                      > Oddanych bezgranicznie nocy.

                      To Twoje storimo? Pełną powagę przeciwstawiasz ironii Marianowicza?
                      • stefan4 Re: Exegit monumentum? 15.10.26, 10:36
                        hymenoz:
                        > ironii Marianowicza?

                        Marianowicza? Antoniego?

                        - Stefan
                        • hymenoz Re: Exegit monumentum? 15.10.26, 11:03
                          stefan4 napisał:

                          > hymenoz:
                          > > ironii Marianowicza?
                          >
                          > Marianowicza? Antoniego?
                          >
                          > - Stefan
                          Tak mi się wydaje, do tego dołączyłeś tytuł z Horacego.
                          • hymenoz Re: Exegit monumentum? uzupełnienie. 15.10.26, 11:04
                            hymenoz napisał:

                            > stefan4 napisał:
                            >
                            > > hymenoz:
                            > > > ironii Marianowicza?
                            > >
                            > > Marianowicza? Antoniego?
                            > >
                            > > - Stefan
                            > Tak mi się wydaje, do tego dołączyłeś tytuł z Horacego.
                            >

                            Wiersz „Świątynia poezji” Antoniego Marianowicza
                            • stefan4 Re: Exegit monumentum? uzupełnienie. 15.10.26, 11:29
                              stefan4:
                              > Marianowicza? Antoniego?

                              hymenoz:
                              > Tak mi się wydaje, do tego dołączyłeś tytuł z Horacego.

                              ... lekko dopasowany ...

                              hymenoz:
                              > Wiersz „Świątynia poezji” Antoniego Marianowicza

                              Nie potrafię takiego znaleźć. Od słowa ,,Świątynia'' zaczyna się wierszyk ,,Domek z kart'' anonima o ksywie ,,Polaroid'', który spodobał się niejakiemu Hubertowi Marianowiczowi.

                              Czy możesz podać link, albo zacytować fragmencik, wiersza Antoniego Marianowicza, który masz na mysli?

                              - Stefan
                              • hymenoz Re: Exegit monumentum? uzupełnienie. 15.10.26, 12:04
                                stefan4 napisał:

                                > Nie potrafię takiego znaleźć. Od słowa ,,Świątynia'' zaczyna się wierszyk ,,[u
                                > rl=https://www.opowi.pl/domek-z-kart-a103562/]Domek z kart[/url]'' anonima o ks
                                > ywie ,,Polaroid'', który spodobał się niejakiemu Hubertowi Marianowiczo
                                > wi.
                                >
                                > Czy możesz podać link, albo zacytować fragmencik, wiersza Antoniego Mari
                                > anowicza, który masz na mysli?


                                To skojarzenie wynikało z mojej własnej pamięci, a nie z gotowych linków czy poszukiwań w internecie. Pamiętam ten klimat z papierowych tomów Marianaowicza, takich jak „Za czym pani stoi?...” lub „Przejrzyste aluzje”. Stąd też wzięło się moje wcześniejsze określenie „chyba”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka