Dodaj do ulubionych

REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE

IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 15:37
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1083883&KAT=237

głupi obywatele nie mogą decydowac o losach państwa
Obserwuj wątek
    • Gość: prowokat a wklepie wam to wszystko IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 15:39
      Referendum w sprawie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej zbędne jest z
      trzech powodów: historycznego, politycznego i cywilizacyjnego.


      MAREK ORZECHOWSKI Z BRUKSELI

      Zapowiedź premiera Jerzego Buzka, że Polacy będą mogli wypowiedzieć się na
      temat przystąpienia kraju do UE, miała być gestem wobec społeczeństwa.
      Obietnica rzucona z trybuny parlamentu, uczyniona pod wpływem chwili, a nie z
      nakazu konstytucji, wpisała się do słownika polskiej politycznej poprawności i
      zaczęła żyć własnym życiem. Dziś trudno sobie wyobrazić polityka, który
      przeciw niej wystąpi. Tymczasem Polski nie stać na przeprowadzenie referendum
      w sprawie przystąpienia do UE. Nawet w przypadku pozytywnego wyniku - w co
      wierzę - straty wywołane sporami wokół Unii będą znacznie większe od zysków.

      IGNORANCI PRZY URNIE

      Integracja europejska nie była przedsięwzięciem zatwierdzanym w
      ogólnonarodowych głosowaniach. Budowano ją wbrew zaściankom i fobiom.
      Wprawdzie doświadczenia II wojny światowej pozbawiły narody wielu wzajemnych
      nienawiści, ale nie wykorzeniły nacjonalistycznego zła. Ojcowie wspólnej
      Europy nie poddawali swoich idei pod głosowania, ponieważ nie pasowały one do
      takiej procedury.

      Także dzisiaj trzeba walczyć z fobiami, przełamywać niechęć, wręcz narzucać
      kierunek integracji, która dopiero po pewnym czasie zostanie powszechnie
      zaakceptowana. Często trzeba ją budować wbrew wielu ludziom, naruszać ich
      przyzwyczajenia, więcej od nich wymagać. Inaczej zablokują proces jednoczenia
      Europy, chociaż nie mają dla niej alternatywy. Nie sposób ogarnąć tego
      wielowątkowego procesu. Każdego poinformować, z każdym dyskutować, a
      wątpiących - przekonać.

      Są dobrzy i źli kierowcy, lepsi i gorsi studenci, znakomici lekarze i
      partacze. Wszyscy mieli jednak do dyspozycji te same narzędzia, mogli
      skorzystać z tej samej wiedzy - mogli stać się najlepszymi. A nie są. Jednemu
      zabrakło wytrwałości, innemu talentu. Podobnie dzieje się z wiedzą na temat
      integracji. Jedni, nie zachęcani przez nikogo, dotrą do każdej informacji.
      Inni nie sięgną nawet do wyłożonej na stół gazety - ich "to" nie interesuje,
      ale zapytani powiedzą, że "są" niedoinformowani. Na takich trzeba machnąć
      ręką, a nie wzywać do urny, by potwierdzali swoją niewiedzę.

      Tak jak samochodami jeździ wielu, ale tylko kilku potrafi rozłożyć silnik, tak
      procesem integracji zajmuje się garstka, zaś negocjacje prowadzi wąska grupa
      specjalistów. Ten podział pracy trzeba zaakceptować. Nie tylko dlatego, że
      rozmówcami naszych specjalistów jest podobna do nich ekipa fachowców.
      Przedmiotem rokowań jest materia obszerna i szczegółowa. Nie wszyscy muszą
      wypowiadać się na temat integracji, a nie powinni tego robić ignoranci, którym
      brakuje wiedzy oraz dobrej woli, by poznać fakty. Czy każdy zajmuje się
      sprawami własnej spółdzielni mieszkaniowej, bliższej przecież niż Bruksela?
      Czy każdy wypowiada się na temat matematyki i kosmologii? Negocjacje prowadzą
      fachowcy. Ich zadania nie ułatwi żadne referendum.

      Uprawniony do głosowania może wprawdzie oddać głos, ale nie znaczy to, że
      wyraża swoje stanowisko. Urna jedynie sumuje głosy i nie ma w niej miejsca na
      argumentację. Tymczasem w systemie państwa demokratycznego przestrzenią, która
      może i powinna rozstrzygać sprawę członkostwa, choćby z mocy prawa, jest
      parlament. Tam przecież zasiadają delegaci narodu, a że polski Sejm musi
      ratyfikować traktat akcesyjny, wnikliwa debata nas nie ominie. Można do niej
      zaprosić przedstawicieli innych środowisk społecznych i politycznych, ale
      głosowanie trzeba zostawić parlamentowi, który wyraża w demokracji wolę
      suwerena. Kwestionowanie tej roli parlamentu jest odrzuceniem jednej z
      najważniejszych zasad państwa demokratycznego.

      DLACZEGO CHCEMY ZATRZASNĄĆ DRZWI?

      Argument historyczny przeciwko referendum w sprawie wejścia do UE uzasadnić
      najprościej. Byłoby to głosowanie nad naszą historią - niełatwą, ale
      konsekwentnie ukierunkowaną na Zachód. Nie wypada nam tego robić po tym, jak
      wielu polskich patriotów zginęło za związek swojego kraju z Zachodem.
      Głosowanie nad przystąpieniem do UE byłoby głosowaniem nad naszą
      europejskością i podważałoby historyczną przynależność Polski do cywilizacji
      zachodniej.

      Duńczycy mogą głosować nad wprowadzeniem euro, Norwegowie deliberować nad
      członkostwem w Unii, bo oba narody i tak są zakotwiczone na Zachodzie. Polacy,
      jeżeli kiedykolwiek mogli czuć się uprawnieni do składania oświadczeń, że
      należą do Europy, to właśnie teraz, kiedy do europejskiego organizmu mogą być
      dopisani traktatowo. Głosowanie nad tym jest podważeniem tego momentu i
      podaniem go w wątpliwość. Wysłaniem sygnału, że nam we wschodnim zaścianku
      jednak lepiej.

      Podział kontynentu przyniósł Europie straty, ale rachunek płaciły: Polska i
      inne satelity ZSRR. Kiedy Polacy uganiali się za papierem toaletowym, po
      zachodniej stronie muru berlińskiego budowano wspólnotę gospodarczą oraz
      rozważano ideę Stanów Zjednoczonych Europy. Zazdrościliśmy im solidarności i
      wizji "jednego domu europejskiego". Jeżeli teraz mamy głosować nad tym, czy
      należymy do tego domu, obrażamy swe dawne nadzieje i przyznajemy rację
      Stalinowi: podział nam odpowiadał i, co gorsza, odpowiada nadal.

      Wygląda na to, że Europa jednoczy się nam na złość i na przekór naszym
      przyzwyczajeniom. Kiedy wielu polskich polityków prześciga się w obelgach pod
      adresem wspólnej Europy, słowa byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, że
      Europa bez Polski będzie wyglądać jak "bezgłowy kadłub", brzmią ironicznie.
      Przecież impuls do pokonania komunizmu i zniesienia polityczno-wojskowego
      podziału kontynentu wyszedł z Polski. Wielu ludzi na Zachodzie pomija to
      milczeniem i skłonni jesteśmy wówczas się na to obrażać. Czym będzie
      głosowanie nad naszym członkostwem w UE, jeśli nie przyznaniem im racji? Czy
      dopiero pozytywny wynik referendum dostarczy świadectwa, że jesteśmy
      Europejczykami? Czy nie powinniśmy zgodzić się, że nie ma o czym rozmawiać ani
      nad czym głosować, bo przyjęcie do UE jest tylko formalnością?

      Integracja europejska budowana jest na drodze ustępstw i zrozumienia dobra
      wspólnego. Każdy uczestnik tego dzieła oddał ważną dla siebie cząstkę na rzecz
      interesu wspólnoty. Polskie wezwanie do głosowania nad tym, z perspektywą, że
      przybędzie przeciwników - będzie policzkiem dla solidarności europejskiej.
      Francuzi, Niemcy i Holendrzy mogli przecież zamknąć przed nami drzwi, ale
      zaprzeczałoby to idei europejskiej integracji, której Polska jest naturalnym
      elementem. Oni drzwi otworzyli, a my, przekornie, wstawiamy w nie nogę i
      grozimy, że je zatrzaśniemy. Za wszelką cenę powinniśmy ustrzec się sytuacji,
      w której my, krnąbrni Polacy zaprzepaścimy wysiłek kilku generacji
      Europejczyków. Mamy szansę raz na zawsze zamknąć pewien okres naszej historii.
      Czy musimy to robić w referendum? Głos "za" jest niepotrzebny, bo Polak-
      Europejczyk nie musi głosować nad swoim miejscem w Europie. Głos "przeciw"
      będzie potwierdzeniem, że nie znamy własnego interesu narodowego. Zaoszczędźmy
      sobie tego wstydu.

      GORZKI POWRÓT DO EUROPY

      Równie uzasadniony jest sprzeciw wobec referendum ze względów politycznych.
      Szeroka dyskusja nad procesem integracji jest potrzebna, ale referendum nad
      traktatem akcesyjnym jej nie pogłębi i nie stworzy nowego forum. Zresztą
      miejsc, w których dyskusja taka może być prowadzona, nie brakuje.

      Referendum stworzy za to okazję do politycznej awantury. Ujawni siłę
      demagogów, których zadanie jest łatwiejsze od zwolenników integracji, bo nie
      muszą posługiwać się argumentami - wystarczą im nastroje i emocje. Grozą wieje
      na myśl, ile złych, niepotrzebnych słów padnie z ust przeciwników integracji,
      ile pojawi się pomówień i wylanych zostanie pomyj. Nieważne, że druga strona
      będzie się od nich odcinać i nie każde złe słowo padnie na podatny grunt.
      Nienawiść, która się wyleje, trudno będzie osuszy
      • Gość: t Re: a wklepie wam to wszystko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 16:14
        Był tu już wątek na ten temat. Miło poczytać jak "demokraci" zaczynają się "cofać
        rakiem". Boją się swojego "ludu"?
      • Gość: arnie Re: a wklepie wam to wszystko IP: *.chello.pl / *.chello.pl 12.05.02, 14:08
        Gość portalu: prowokat napisał(a):

        ) Referendum w sprawie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej zbędne jest z
        ) trzech powodów: historycznego, politycznego i cywilizacyjnego.
        )
        )
        ) MAREK ORZECHOWSKI Z BRUKSELI
        )
        ) Zapowiedź premiera Jerzego Buzka, że Polacy będą mogli wypowiedzieć się na
        ) temat przystąpienia kraju do UE, miała być gestem wobec społeczeństwa.
        ) Obietnica rzucona z trybuny parlamentu, uczyniona pod wpływem chwili, a nie z
        ) nakazu konstytucji, wpisała się do słownika polskiej politycznej poprawności i
        ) zaczęła żyć własnym życiem. Dziś trudno sobie wyobrazić polityka, który
        ) przeciw niej wystąpi. Tymczasem Polski nie stać na przeprowadzenie referendum
        ) w sprawie przystąpienia do UE. Nawet w przypadku pozytywnego wyniku - w co
        ) wierzę - straty wywołane sporami wokół Unii będą znacznie większe od zysków.
        )
        ) IGNORANCI PRZY URNIE
        )
        ) Integracja europejska nie była przedsięwzięciem zatwierdzanym w
        ) ogólnonarodowych głosowaniach. Budowano ją wbrew zaściankom i fobiom.
        ) Wprawdzie doświadczenia II wojny światowej pozbawiły narody wielu wzajemnych
        ) nienawiści, ale nie wykorzeniły nacjonalistycznego zła. Ojcowie wspólnej
        ) Europy nie poddawali swoich idei pod głosowania, ponieważ nie pasowały one do
        ) takiej procedury.
        )
        ) Także dzisiaj trzeba walczyć z fobiami, przełamywać niechęć, wręcz narzucać
        ) kierunek integracji, która dopiero po pewnym czasie zostanie powszechnie
        ) zaakceptowana. Często trzeba ją budować wbrew wielu ludziom, naruszać ich
        ) przyzwyczajenia, więcej od nich wymagać. Inaczej zablokują proces jednoczenia
        ) Europy, chociaż nie mają dla niej alternatywy. Nie sposób ogarnąć tego
        ) wielowątkowego procesu. Każdego poinformować, z każdym dyskutować, a
        ) wątpiących - przekonać.
        )
        ) Są dobrzy i źli kierowcy, lepsi i gorsi studenci, znakomici lekarze i
        ) partacze. Wszyscy mieli jednak do dyspozycji te same narzędzia, mogli
        ) skorzystać z tej samej wiedzy - mogli stać się najlepszymi. A nie są. Jednemu
        ) zabrakło wytrwałości, innemu talentu. Podobnie dzieje się z wiedzą na temat
        ) integracji. Jedni, nie zachęcani przez nikogo, dotrą do każdej informacji.
        ) Inni nie sięgną nawet do wyłożonej na stół gazety - ich "to" nie interesuje,
        ) ale zapytani powiedzą, że "są" niedoinformowani. Na takich trzeba machnąć
        ) ręką, a nie wzywać do urny, by potwierdzali swoją niewiedzę.
        )
        ) Tak jak samochodami jeździ wielu, ale tylko kilku potrafi rozłożyć silnik, tak
        ) procesem integracji zajmuje się garstka, zaś negocjacje prowadzi wąska grupa
        ) specjalistów. Ten podział pracy trzeba zaakceptować. Nie tylko dlatego, że
        ) rozmówcami naszych specjalistów jest podobna do nich ekipa fachowców.
        ) Przedmiotem rokowań jest materia obszerna i szczegółowa. Nie wszyscy muszą
        ) wypowiadać się na temat integracji, a nie powinni tego robić ignoranci, którym
        ) brakuje wiedzy oraz dobrej woli, by poznać fakty. Czy każdy zajmuje się
        ) sprawami własnej spółdzielni mieszkaniowej, bliższej przecież niż Bruksela?
        ) Czy każdy wypowiada się na temat matematyki i kosmologii? Negocjacje prowadzą
        ) fachowcy. Ich zadania nie ułatwi żadne referendum.
        )
        ) Uprawniony do głosowania może wprawdzie oddać głos, ale nie znaczy to, że
        ) wyraża swoje stanowisko. Urna jedynie sumuje głosy i nie ma w niej miejsca na
        ) argumentację. Tymczasem w systemie państwa demokratycznego przestrzenią, która
        ) może i powinna rozstrzygać sprawę członkostwa, choćby z mocy prawa, jest
        ) parlament. Tam przecież zasiadają delegaci narodu, a że polski Sejm musi
        ) ratyfikować traktat akcesyjny, wnikliwa debata nas nie ominie. Można do niej
        ) zaprosić przedstawicieli innych środowisk społecznych i politycznych, ale
        ) głosowanie trzeba zostawić parlamentowi, który wyraża w demokracji wolę
        ) suwerena. Kwestionowanie tej roli parlamentu jest odrzuceniem jednej z
        ) najważniejszych zasad państwa demokratycznego.
        )
        ) DLACZEGO CHCEMY ZATRZASNĄĆ DRZWI?
        )
        ) Argument historyczny przeciwko referendum w sprawie wejścia do UE uzasadnić
        ) najprościej. Byłoby to głosowanie nad naszą historią - niełatwą, ale
        ) konsekwentnie ukierunkowaną na Zachód. Nie wypada nam tego robić po tym, jak
        ) wielu polskich patriotów zginęło za związek swojego kraju z Zachodem.
        ) Głosowanie nad przystąpieniem do UE byłoby głosowaniem nad naszą
        ) europejskością i podważałoby historyczną przynależność Polski do cywilizacji
        ) zachodniej.
        )
        ) Duńczycy mogą głosować nad wprowadzeniem euro, Norwegowie deliberować nad
        ) członkostwem w Unii, bo oba narody i tak są zakotwiczone na Zachodzie. Polacy,
        ) jeżeli kiedykolwiek mogli czuć się uprawnieni do składania oświadczeń, że
        ) należą do Europy, to właśnie teraz, kiedy do europejskiego organizmu mogą być
        ) dopisani traktatowo. Głosowanie nad tym jest podważeniem tego momentu i
        ) podaniem go w wątpliwość. Wysłaniem sygnału, że nam we wschodnim zaścianku
        ) jednak lepiej.
        )
        ) Podział kontynentu przyniósł Europie straty, ale rachunek płaciły: Polska i
        ) inne satelity ZSRR. Kiedy Polacy uganiali się za papierem toaletowym, po
        ) zachodniej stronie muru berlińskiego budowano wspólnotę gospodarczą oraz
        ) rozważano ideę Stanów Zjednoczonych Europy. Zazdrościliśmy im solidarności i
        ) wizji "jednego domu europejskiego". Jeżeli teraz mamy głosować nad tym, czy
        ) należymy do tego domu, obrażamy swe dawne nadzieje i przyznajemy rację
        ) Stalinowi: podział nam odpowiadał i, co gorsza, odpowiada nadal.
        )
        ) Wygląda na to, że Europa jednoczy się nam na złość i na przekór naszym
        ) przyzwyczajeniom. Kiedy wielu polskich polityków prześciga się w obelgach pod
        ) adresem wspólnej Europy, słowa byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, że
        ) Europa bez Polski będzie wyglądać jak "bezgłowy kadłub", brzmią ironicznie.
        ) Przecież impuls do pokonania komunizmu i zniesienia polityczno-wojskowego
        ) podziału kontynentu wyszedł z Polski. Wielu ludzi na Zachodzie pomija to
        ) milczeniem i skłonni jesteśmy wówczas się na to obrażać. Czym będzie
        ) głosowanie nad naszym członkostwem w UE, jeśli nie przyznaniem im racji? Czy
        ) dopiero pozytywny wynik referendum dostarczy świadectwa, że jesteśmy
        ) Europejczykami? Czy nie powinniśmy zgodzić się, że nie ma o czym rozmawiać ani
        ) nad czym głosować, bo przyjęcie do UE jest tylko formalnością?
        )
        ) Integracja europejska budowana jest na drodze ustępstw i zrozumienia dobra
        ) wspólnego. Każdy uczestnik tego dzieła oddał ważną dla siebie cząstkę na rzecz
        ) interesu wspólnoty. Polskie wezwanie do głosowania nad tym, z perspektywą, że
        ) przybędzie przeciwników - będzie policzkiem dla solidarności europejskiej.
        ) Francuzi, Niemcy i Holendrzy mogli przecież zamknąć przed nami drzwi, ale
        ) zaprzeczałoby to idei europejskiej integracji, której Polska jest naturalnym
        ) elementem. Oni drzwi otworzyli, a my, przekornie, wstawiamy w nie nogę i
        ) grozimy, że je zatrzaśniemy. Za wszelką cenę powinniśmy ustrzec się sytuacji,
        ) w której my, krnąbrni Polacy zaprzepaścimy wysiłek kilku generacji
        ) Europejczyków. Mamy szansę raz na zawsze zamknąć pewien okres naszej historii.
        ) Czy musimy to robić w referendum? Głos "za" jest niepotrzebny, bo Polak-
        ) Europejczyk nie musi głosować nad swoim miejscem w Europie. Głos "przeciw"
        ) będzie potwierdzeniem, że nie znamy własnego interesu narodowego. Zaoszczędźmy
        ) sobie tego wstydu.
        )
        ) GORZKI POWRÓT DO EUROPY
        )
        ) Równie uzasadniony jest sprzeciw wobec referendum ze względów politycznych.
        ) Szeroka dyskusja nad procesem integracji jest potrzebna, ale referendum nad
        ) traktatem akcesyjnym jej nie pogłębi i nie stworzy nowego forum. Zresztą
        ) miejsc, w których dyskusja taka może być prowadzona, nie brakuje.
        )
        ) Referendum stworzy za to okazję do politycznej awantury. Ujawni siłę
        ) demagogów, których zadanie jest łatwiejsze od zwolenników integracji, bo nie
        ) muszą posługiwać się argumentami - wystarczą im nastroje i emocje. Grozą
    • indris "TP" sięgnął bruku 10.05.02, 17:57
      Przeczytałem z obrzydzeniem. Nota bene na temat tego "artykułu" była godzinna
      dyskusja w TOK-FM, od 15 do 16. Prowadzący wspierał tezy Orzechowskiego ale
      WSZYSCY dzwoniący słuchacze byli przeciw nim. A dzwonili zarówno zwolennicy
      wejścia do UE, jak przeciwnicy. Pod koniec audycji również prowadzący
      powiedział, że zdanie zmienił. Takiej jednomyślności wśród słuchaczy TOK-FM nie
      słyszałem już dawno.

      Czytywałem Tygodnik Powszechny jeszcze za komuny. I miałem do niego sporo
      szacunku za niezależność. Ten szacunek zaczął mi w III RP opadać, ale teraz
      pismo sięgnęło dna. Ale wiem lepiej dlaczego czuję tyle obrzydzenia do Unii
      Wolności. W tej chwili nie umiem skomentowac tego tekstu bez wulgaryzmów, ale
      potem spróbuję.
      prowokatowi dziękuję za link. "TP" nie zamieścił tego na swojej stronie.

      PS. Jestem ZA wejściem Polski do UE i oczywiście za roztrzygnięciem tego w
      referendum.
      • Gość: Gong Do Indrisa IP: *.ipt.aol.com 10.05.02, 20:34
        Nie wiem czy akurat jest potrzebne w warunkach polskich. Polacy przyzwyczaili
        sie do "zamordyzmu", nie lubia brac odpowiedzialnosci za cokolwiek co dotyczy
        wspolnego interesu. Sa oczywiscie swiatli ludzie, ktorych decyzja bezie
        przemyslana i bez watpienia na "tak", inni natomiast powiedza byle co, a
        psioczyc beda jak zwykle.
    • Gość: Jaceq Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.szeptel.net.pl 10.05.02, 18:46
      Gość portalu: prowokat napisał(a):

      > głupi obywatele nie mogą decydowac o losach państwa

      Już słyszę, jak Szwajcarzy bulgoczą...
    • indris Elitaryzm i głupota 10.05.02, 19:44
      Z punktu widzenia zwolennika wejścia do UE (a takim jest autor i redakcja "TP")
      tekst jest piramidalną głupotą. Wiadomo przecież, że referendum BĘDZIE. Rząd
      Millera nie może sobie pozwolić na złamanie własnych zobowiązań, chyba, że
      wziąłby społeczeństwo za pysk niczym w PRL - no ale zamordystycznego kraju do
      UE nie przyjmą. Kwestionowanie samej zasady referendum przed referendum jest
      dawaniem broni do ręki przeciwnikom.
      Łatwo można odgadnąć, że przeciwnicy akcesji będą się starali utożsamić Unię z
      poglądami autora artykułu. A że tezy te budzą sprzeciw o ile nie obrzydzenie,
      więc wielu do tej pory wahających się może oddać głos na "nie".

      Drugą charakterystyczną cechą tego artykułu jest charakterystyczny pogląd na
      demokrację i wolne społeczeństwo. Jest to pogląd charakterystyczny dla
      środowisk Unii Wolności, choć nigdy aż tak jasno nie wypowiedziany. Esencją
      tego poglądu jest teza, że jedynym prawem społeczeńsstwa jest wybranie
      parlamentu, który jest nie tyle reprezentacją społeczeństwa, co jego władcami.
      Drugą cechą charakterystyczną uniowolnościowej koncepcji "demokracji" jest
      strach przed wolną debatą publiczną. Autor pisze że "Referendum stworzy
      za to okazję do politycznej awantury" nie rozumiejąc, że takie "awantury" to
      jest ISTOTA wolnego społeczeństwa. Nie mówiąc już o tym, że anulowanie
      referendum dałoby okazję do awantury dziesięciokrotnie większej.

      Możnaby podejrzewać, że to wszystko to zwykła hipokryzja zasłaniająca strach
      przed przegranym referendum. Ale jeżeli tak, to autor jest jeszcze głupszy niż
      jego tekst, bo jego tekst referendum nie powstrzyma a szanse na przegraną
      powiększy.
      Jako zwolennik wejścia do UE mam nadzieję, że jedynym skutkiem tego artykułu
      będzie ostateczna kompromitacja środowisk uniowolnościowych. Nie ja ich będę
      żałował.
      A z funduszy na promocję UE powinnoby się zafundowac redakcji "TP" dwuletni
      wyjazd na Seszele, że by nie publikowali takich tekstów.
    • Gość: prowokat A może to tekst sponsorowany??? IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 19:50
      tylko przez kogo?
      • indris Przez kogo ? 10.05.02, 19:59
        Najlogiczniejsze: przez Giertycha
    • indris Ciekawe czy to rodzinne 10.05.02, 19:57
      Autorem tego tekstu jest Marek Orzechowski. Ciekaw jestem, czy ma on coś
      wspólnego ze znanym zamordystą PZPR-owskim Mariaanem Orzechowskim.
    • Gość: Gong Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.ipt.aol.com 10.05.02, 20:28
      Wywody onet w tej sprawie sa bardzo sluszne. Wystarczy dodac, ze 50% Polakow to
      analfabeci, ktorych nie warto pytac o zdanie. Jezeli sa przeciw Ue to potrafia
      zaledwie powiedziec " za komunizmu" wybudowalem dom (wiadomo, kradlo sie
      latwo), nie musialem sie uczyc (sprzataczka zarabiala mniej wiecej tyle ile
      magister), moglem ruszyc dwa razy lopata i placili (panstwo robotniczo-
      chlopskie),mialem prace (nierentowna kopalnia,nierentowny PGR, nierentowna
      stocznia - bylo na co brac pozyczki z Zachodu), uszanowali czlowieka (jak nikt
      nie chcial pracowac to i sprzataczka byla pania)...
      Mozna spisac cale strony na ten temat.
      Trudno wymagac jednak od tych ludzi jakiegokolwiek zrozumienia podstawowych
      zasad ekonomii. Zrozumoienie dzialania Unii to przede wszystkim zrozumienie
      podstawowych zasad ekonomii, ktore rzadza wspolczesnym swiatem. Dla ignorantow
      nie ma w nich miejsca.
      • Gość: t moja opinia IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 20:57


        Autor artykułu ma rację - powszechne głosowanie w takich sprawach nie ma
        wielkiego sensu - jest to uzaleznianie ważnej decyzji od czegoś tak ulotnego jak
        nastrój tłumu, tyle, że jest to prawidłowość powszechna - odnosi się zarówno do
        referendum unijnego, jak i do każdej innej decyzji. Albo więc stwierdzamy, że
        głosowania powszechne są głupie jako takie, albo - konsekwentnie - głosimy, ze
        głosowania takie sa dobre i dla referendum unijnego nie robimy wyjątku. Tym, co w
        przypadku tego artykułu jest najciekawsze, jest fakt, że wyszedł on ze środowiska
        dotychczasowych czcicieli demokracji. Gdyby napisał go jakiś konserwatysta,
        traktujący demokrację z dystansem - nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego.
        Socliberałowie uwierzyli we własną wizję, a teraz zaczynają dostrzegać, ze być
        może tej wiary nie podziela tak wielu ludzi jak im sie wydawało, dlatego
        demokracja przestaje być dla socliberałw świętością. Okazuje się, że
        są "wartości" ważniejsze. Jak już pisałem - to zabawne patrzeć na te
        socliberalne wygibasy. Zobaczymy co jeszcze wymyślą.
    • indris Bełkot, sprzeczności i prezent dla eurofobów 11.05.02, 15:29
      Artykuł jest wewnętrznie sprzeczny. Najpierw autor opowiada się za
      roztrzygnięciem sprawy przez parlament, a następnie przytacza argumenty (głupie
      zresztą) przeciwko głosowaniu nad tą sprawą W OGÓLE. A przecież decyzje Sejmu
      podejmowane są TEŻ w głosowaniu. Podobną argumentację przedstawiali zwolennicy
      ustawy antyaborcyjnej przeciwko referendum w tej sprawie. Twierdzili, że w
      sprawach życia nie może być głosowania, a potem... PRZEGŁOSOWALI swój projekt
      ustawy !

      Argumenty "historyczne" to zwykły bełkot. Nie głosuje sie nad historią ale nad
      AKTEM PRAWNYM.

      Argumenty "polityczne" są po prostu głupie. Autor obawia się "złych słów" i
      tego, że "polskim kłotniom przysłuchiwać się będą sąsiedzi". Ale anulowanie
      referendum wywołałoby "kłotnie" dziesięciokrotnie zajadlejsze. "Złe słowa",
      które "przejmują autora grozą" to małe piwo w porównaniu z tymi, które padłyby
      w takim przypadku. A zapobiec temu nie można, bo póki co w Polsce jest wolność
      słowa. Zniesienie jej wykluczyłoby nas z UE automatycznie.

      Argumenty "cywilizacyjne" są bełkotem z tych samych powodów, co "historyczne".

      Wczystkie te "myśli" p. Orzechowskiego są jednak dla sprawy wejścia Polski do
      Unii niebezpieczne. Zwłaszcza ze względu na miejsce ich publikacji.
      "Tygodnik Powszechny" jest powszechnie uważany za pismo opowiadające się za
      akcesją do UE. Eurofobi Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ będą przedstawiać ten artykuł jako
      dowód spisku mającego na celu wprowadzenie Polski do Unii "na siłę", nawet
      wbrew woli społeczeństwa. W ten sposób również i ci, którzy są za UCZCIWYM
      wejściem do Unii będą musieli się za p. Orzechowskiego tłumaczyć i od niego
      odcinać.
      Ja, zwolennik wejścia do UE, oświadczam, że z pomysłami p. Orzechowskiego nie
      mam nic wspólnego. A gdyby rząd ośmielił się referendum nie rozpisać -
      przyłączę się do każdej akcji antyrządowej - z rozruchami włącznie.
    • Gość: GMR Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 13:29
      A kto tak zadecydował? Vercheugen?
    • Gość: * * IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 17:25

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka