Gość: prowokat IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 15:37 kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1083883&KAT=237 głupi obywatele nie mogą decydowac o losach państwa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: prowokat a wklepie wam to wszystko IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 15:39 Referendum w sprawie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej zbędne jest z trzech powodów: historycznego, politycznego i cywilizacyjnego. MAREK ORZECHOWSKI Z BRUKSELI Zapowiedź premiera Jerzego Buzka, że Polacy będą mogli wypowiedzieć się na temat przystąpienia kraju do UE, miała być gestem wobec społeczeństwa. Obietnica rzucona z trybuny parlamentu, uczyniona pod wpływem chwili, a nie z nakazu konstytucji, wpisała się do słownika polskiej politycznej poprawności i zaczęła żyć własnym życiem. Dziś trudno sobie wyobrazić polityka, który przeciw niej wystąpi. Tymczasem Polski nie stać na przeprowadzenie referendum w sprawie przystąpienia do UE. Nawet w przypadku pozytywnego wyniku - w co wierzę - straty wywołane sporami wokół Unii będą znacznie większe od zysków. IGNORANCI PRZY URNIE Integracja europejska nie była przedsięwzięciem zatwierdzanym w ogólnonarodowych głosowaniach. Budowano ją wbrew zaściankom i fobiom. Wprawdzie doświadczenia II wojny światowej pozbawiły narody wielu wzajemnych nienawiści, ale nie wykorzeniły nacjonalistycznego zła. Ojcowie wspólnej Europy nie poddawali swoich idei pod głosowania, ponieważ nie pasowały one do takiej procedury. Także dzisiaj trzeba walczyć z fobiami, przełamywać niechęć, wręcz narzucać kierunek integracji, która dopiero po pewnym czasie zostanie powszechnie zaakceptowana. Często trzeba ją budować wbrew wielu ludziom, naruszać ich przyzwyczajenia, więcej od nich wymagać. Inaczej zablokują proces jednoczenia Europy, chociaż nie mają dla niej alternatywy. Nie sposób ogarnąć tego wielowątkowego procesu. Każdego poinformować, z każdym dyskutować, a wątpiących - przekonać. Są dobrzy i źli kierowcy, lepsi i gorsi studenci, znakomici lekarze i partacze. Wszyscy mieli jednak do dyspozycji te same narzędzia, mogli skorzystać z tej samej wiedzy - mogli stać się najlepszymi. A nie są. Jednemu zabrakło wytrwałości, innemu talentu. Podobnie dzieje się z wiedzą na temat integracji. Jedni, nie zachęcani przez nikogo, dotrą do każdej informacji. Inni nie sięgną nawet do wyłożonej na stół gazety - ich "to" nie interesuje, ale zapytani powiedzą, że "są" niedoinformowani. Na takich trzeba machnąć ręką, a nie wzywać do urny, by potwierdzali swoją niewiedzę. Tak jak samochodami jeździ wielu, ale tylko kilku potrafi rozłożyć silnik, tak procesem integracji zajmuje się garstka, zaś negocjacje prowadzi wąska grupa specjalistów. Ten podział pracy trzeba zaakceptować. Nie tylko dlatego, że rozmówcami naszych specjalistów jest podobna do nich ekipa fachowców. Przedmiotem rokowań jest materia obszerna i szczegółowa. Nie wszyscy muszą wypowiadać się na temat integracji, a nie powinni tego robić ignoranci, którym brakuje wiedzy oraz dobrej woli, by poznać fakty. Czy każdy zajmuje się sprawami własnej spółdzielni mieszkaniowej, bliższej przecież niż Bruksela? Czy każdy wypowiada się na temat matematyki i kosmologii? Negocjacje prowadzą fachowcy. Ich zadania nie ułatwi żadne referendum. Uprawniony do głosowania może wprawdzie oddać głos, ale nie znaczy to, że wyraża swoje stanowisko. Urna jedynie sumuje głosy i nie ma w niej miejsca na argumentację. Tymczasem w systemie państwa demokratycznego przestrzenią, która może i powinna rozstrzygać sprawę członkostwa, choćby z mocy prawa, jest parlament. Tam przecież zasiadają delegaci narodu, a że polski Sejm musi ratyfikować traktat akcesyjny, wnikliwa debata nas nie ominie. Można do niej zaprosić przedstawicieli innych środowisk społecznych i politycznych, ale głosowanie trzeba zostawić parlamentowi, który wyraża w demokracji wolę suwerena. Kwestionowanie tej roli parlamentu jest odrzuceniem jednej z najważniejszych zasad państwa demokratycznego. DLACZEGO CHCEMY ZATRZASNĄĆ DRZWI? Argument historyczny przeciwko referendum w sprawie wejścia do UE uzasadnić najprościej. Byłoby to głosowanie nad naszą historią - niełatwą, ale konsekwentnie ukierunkowaną na Zachód. Nie wypada nam tego robić po tym, jak wielu polskich patriotów zginęło za związek swojego kraju z Zachodem. Głosowanie nad przystąpieniem do UE byłoby głosowaniem nad naszą europejskością i podważałoby historyczną przynależność Polski do cywilizacji zachodniej. Duńczycy mogą głosować nad wprowadzeniem euro, Norwegowie deliberować nad członkostwem w Unii, bo oba narody i tak są zakotwiczone na Zachodzie. Polacy, jeżeli kiedykolwiek mogli czuć się uprawnieni do składania oświadczeń, że należą do Europy, to właśnie teraz, kiedy do europejskiego organizmu mogą być dopisani traktatowo. Głosowanie nad tym jest podważeniem tego momentu i podaniem go w wątpliwość. Wysłaniem sygnału, że nam we wschodnim zaścianku jednak lepiej. Podział kontynentu przyniósł Europie straty, ale rachunek płaciły: Polska i inne satelity ZSRR. Kiedy Polacy uganiali się za papierem toaletowym, po zachodniej stronie muru berlińskiego budowano wspólnotę gospodarczą oraz rozważano ideę Stanów Zjednoczonych Europy. Zazdrościliśmy im solidarności i wizji "jednego domu europejskiego". Jeżeli teraz mamy głosować nad tym, czy należymy do tego domu, obrażamy swe dawne nadzieje i przyznajemy rację Stalinowi: podział nam odpowiadał i, co gorsza, odpowiada nadal. Wygląda na to, że Europa jednoczy się nam na złość i na przekór naszym przyzwyczajeniom. Kiedy wielu polskich polityków prześciga się w obelgach pod adresem wspólnej Europy, słowa byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, że Europa bez Polski będzie wyglądać jak "bezgłowy kadłub", brzmią ironicznie. Przecież impuls do pokonania komunizmu i zniesienia polityczno-wojskowego podziału kontynentu wyszedł z Polski. Wielu ludzi na Zachodzie pomija to milczeniem i skłonni jesteśmy wówczas się na to obrażać. Czym będzie głosowanie nad naszym członkostwem w UE, jeśli nie przyznaniem im racji? Czy dopiero pozytywny wynik referendum dostarczy świadectwa, że jesteśmy Europejczykami? Czy nie powinniśmy zgodzić się, że nie ma o czym rozmawiać ani nad czym głosować, bo przyjęcie do UE jest tylko formalnością? Integracja europejska budowana jest na drodze ustępstw i zrozumienia dobra wspólnego. Każdy uczestnik tego dzieła oddał ważną dla siebie cząstkę na rzecz interesu wspólnoty. Polskie wezwanie do głosowania nad tym, z perspektywą, że przybędzie przeciwników - będzie policzkiem dla solidarności europejskiej. Francuzi, Niemcy i Holendrzy mogli przecież zamknąć przed nami drzwi, ale zaprzeczałoby to idei europejskiej integracji, której Polska jest naturalnym elementem. Oni drzwi otworzyli, a my, przekornie, wstawiamy w nie nogę i grozimy, że je zatrzaśniemy. Za wszelką cenę powinniśmy ustrzec się sytuacji, w której my, krnąbrni Polacy zaprzepaścimy wysiłek kilku generacji Europejczyków. Mamy szansę raz na zawsze zamknąć pewien okres naszej historii. Czy musimy to robić w referendum? Głos "za" jest niepotrzebny, bo Polak- Europejczyk nie musi głosować nad swoim miejscem w Europie. Głos "przeciw" będzie potwierdzeniem, że nie znamy własnego interesu narodowego. Zaoszczędźmy sobie tego wstydu. GORZKI POWRÓT DO EUROPY Równie uzasadniony jest sprzeciw wobec referendum ze względów politycznych. Szeroka dyskusja nad procesem integracji jest potrzebna, ale referendum nad traktatem akcesyjnym jej nie pogłębi i nie stworzy nowego forum. Zresztą miejsc, w których dyskusja taka może być prowadzona, nie brakuje. Referendum stworzy za to okazję do politycznej awantury. Ujawni siłę demagogów, których zadanie jest łatwiejsze od zwolenników integracji, bo nie muszą posługiwać się argumentami - wystarczą im nastroje i emocje. Grozą wieje na myśl, ile złych, niepotrzebnych słów padnie z ust przeciwników integracji, ile pojawi się pomówień i wylanych zostanie pomyj. Nieważne, że druga strona będzie się od nich odcinać i nie każde złe słowo padnie na podatny grunt. Nienawiść, która się wyleje, trudno będzie osuszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Re: a wklepie wam to wszystko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 16:14 Był tu już wątek na ten temat. Miło poczytać jak "demokraci" zaczynają się "cofać rakiem". Boją się swojego "ludu"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arnie Re: a wklepie wam to wszystko IP: *.chello.pl / *.chello.pl 12.05.02, 14:08 Gość portalu: prowokat napisał(a): ) Referendum w sprawie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej zbędne jest z ) trzech powodów: historycznego, politycznego i cywilizacyjnego. ) ) ) MAREK ORZECHOWSKI Z BRUKSELI ) ) Zapowiedź premiera Jerzego Buzka, że Polacy będą mogli wypowiedzieć się na ) temat przystąpienia kraju do UE, miała być gestem wobec społeczeństwa. ) Obietnica rzucona z trybuny parlamentu, uczyniona pod wpływem chwili, a nie z ) nakazu konstytucji, wpisała się do słownika polskiej politycznej poprawności i ) zaczęła żyć własnym życiem. Dziś trudno sobie wyobrazić polityka, który ) przeciw niej wystąpi. Tymczasem Polski nie stać na przeprowadzenie referendum ) w sprawie przystąpienia do UE. Nawet w przypadku pozytywnego wyniku - w co ) wierzę - straty wywołane sporami wokół Unii będą znacznie większe od zysków. ) ) IGNORANCI PRZY URNIE ) ) Integracja europejska nie była przedsięwzięciem zatwierdzanym w ) ogólnonarodowych głosowaniach. Budowano ją wbrew zaściankom i fobiom. ) Wprawdzie doświadczenia II wojny światowej pozbawiły narody wielu wzajemnych ) nienawiści, ale nie wykorzeniły nacjonalistycznego zła. Ojcowie wspólnej ) Europy nie poddawali swoich idei pod głosowania, ponieważ nie pasowały one do ) takiej procedury. ) ) Także dzisiaj trzeba walczyć z fobiami, przełamywać niechęć, wręcz narzucać ) kierunek integracji, która dopiero po pewnym czasie zostanie powszechnie ) zaakceptowana. Często trzeba ją budować wbrew wielu ludziom, naruszać ich ) przyzwyczajenia, więcej od nich wymagać. Inaczej zablokują proces jednoczenia ) Europy, chociaż nie mają dla niej alternatywy. Nie sposób ogarnąć tego ) wielowątkowego procesu. Każdego poinformować, z każdym dyskutować, a ) wątpiących - przekonać. ) ) Są dobrzy i źli kierowcy, lepsi i gorsi studenci, znakomici lekarze i ) partacze. Wszyscy mieli jednak do dyspozycji te same narzędzia, mogli ) skorzystać z tej samej wiedzy - mogli stać się najlepszymi. A nie są. Jednemu ) zabrakło wytrwałości, innemu talentu. Podobnie dzieje się z wiedzą na temat ) integracji. Jedni, nie zachęcani przez nikogo, dotrą do każdej informacji. ) Inni nie sięgną nawet do wyłożonej na stół gazety - ich "to" nie interesuje, ) ale zapytani powiedzą, że "są" niedoinformowani. Na takich trzeba machnąć ) ręką, a nie wzywać do urny, by potwierdzali swoją niewiedzę. ) ) Tak jak samochodami jeździ wielu, ale tylko kilku potrafi rozłożyć silnik, tak ) procesem integracji zajmuje się garstka, zaś negocjacje prowadzi wąska grupa ) specjalistów. Ten podział pracy trzeba zaakceptować. Nie tylko dlatego, że ) rozmówcami naszych specjalistów jest podobna do nich ekipa fachowców. ) Przedmiotem rokowań jest materia obszerna i szczegółowa. Nie wszyscy muszą ) wypowiadać się na temat integracji, a nie powinni tego robić ignoranci, którym ) brakuje wiedzy oraz dobrej woli, by poznać fakty. Czy każdy zajmuje się ) sprawami własnej spółdzielni mieszkaniowej, bliższej przecież niż Bruksela? ) Czy każdy wypowiada się na temat matematyki i kosmologii? Negocjacje prowadzą ) fachowcy. Ich zadania nie ułatwi żadne referendum. ) ) Uprawniony do głosowania może wprawdzie oddać głos, ale nie znaczy to, że ) wyraża swoje stanowisko. Urna jedynie sumuje głosy i nie ma w niej miejsca na ) argumentację. Tymczasem w systemie państwa demokratycznego przestrzenią, która ) może i powinna rozstrzygać sprawę członkostwa, choćby z mocy prawa, jest ) parlament. Tam przecież zasiadają delegaci narodu, a że polski Sejm musi ) ratyfikować traktat akcesyjny, wnikliwa debata nas nie ominie. Można do niej ) zaprosić przedstawicieli innych środowisk społecznych i politycznych, ale ) głosowanie trzeba zostawić parlamentowi, który wyraża w demokracji wolę ) suwerena. Kwestionowanie tej roli parlamentu jest odrzuceniem jednej z ) najważniejszych zasad państwa demokratycznego. ) ) DLACZEGO CHCEMY ZATRZASNĄĆ DRZWI? ) ) Argument historyczny przeciwko referendum w sprawie wejścia do UE uzasadnić ) najprościej. Byłoby to głosowanie nad naszą historią - niełatwą, ale ) konsekwentnie ukierunkowaną na Zachód. Nie wypada nam tego robić po tym, jak ) wielu polskich patriotów zginęło za związek swojego kraju z Zachodem. ) Głosowanie nad przystąpieniem do UE byłoby głosowaniem nad naszą ) europejskością i podważałoby historyczną przynależność Polski do cywilizacji ) zachodniej. ) ) Duńczycy mogą głosować nad wprowadzeniem euro, Norwegowie deliberować nad ) członkostwem w Unii, bo oba narody i tak są zakotwiczone na Zachodzie. Polacy, ) jeżeli kiedykolwiek mogli czuć się uprawnieni do składania oświadczeń, że ) należą do Europy, to właśnie teraz, kiedy do europejskiego organizmu mogą być ) dopisani traktatowo. Głosowanie nad tym jest podważeniem tego momentu i ) podaniem go w wątpliwość. Wysłaniem sygnału, że nam we wschodnim zaścianku ) jednak lepiej. ) ) Podział kontynentu przyniósł Europie straty, ale rachunek płaciły: Polska i ) inne satelity ZSRR. Kiedy Polacy uganiali się za papierem toaletowym, po ) zachodniej stronie muru berlińskiego budowano wspólnotę gospodarczą oraz ) rozważano ideę Stanów Zjednoczonych Europy. Zazdrościliśmy im solidarności i ) wizji "jednego domu europejskiego". Jeżeli teraz mamy głosować nad tym, czy ) należymy do tego domu, obrażamy swe dawne nadzieje i przyznajemy rację ) Stalinowi: podział nam odpowiadał i, co gorsza, odpowiada nadal. ) ) Wygląda na to, że Europa jednoczy się nam na złość i na przekór naszym ) przyzwyczajeniom. Kiedy wielu polskich polityków prześciga się w obelgach pod ) adresem wspólnej Europy, słowa byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, że ) Europa bez Polski będzie wyglądać jak "bezgłowy kadłub", brzmią ironicznie. ) Przecież impuls do pokonania komunizmu i zniesienia polityczno-wojskowego ) podziału kontynentu wyszedł z Polski. Wielu ludzi na Zachodzie pomija to ) milczeniem i skłonni jesteśmy wówczas się na to obrażać. Czym będzie ) głosowanie nad naszym członkostwem w UE, jeśli nie przyznaniem im racji? Czy ) dopiero pozytywny wynik referendum dostarczy świadectwa, że jesteśmy ) Europejczykami? Czy nie powinniśmy zgodzić się, że nie ma o czym rozmawiać ani ) nad czym głosować, bo przyjęcie do UE jest tylko formalnością? ) ) Integracja europejska budowana jest na drodze ustępstw i zrozumienia dobra ) wspólnego. Każdy uczestnik tego dzieła oddał ważną dla siebie cząstkę na rzecz ) interesu wspólnoty. Polskie wezwanie do głosowania nad tym, z perspektywą, że ) przybędzie przeciwników - będzie policzkiem dla solidarności europejskiej. ) Francuzi, Niemcy i Holendrzy mogli przecież zamknąć przed nami drzwi, ale ) zaprzeczałoby to idei europejskiej integracji, której Polska jest naturalnym ) elementem. Oni drzwi otworzyli, a my, przekornie, wstawiamy w nie nogę i ) grozimy, że je zatrzaśniemy. Za wszelką cenę powinniśmy ustrzec się sytuacji, ) w której my, krnąbrni Polacy zaprzepaścimy wysiłek kilku generacji ) Europejczyków. Mamy szansę raz na zawsze zamknąć pewien okres naszej historii. ) Czy musimy to robić w referendum? Głos "za" jest niepotrzebny, bo Polak- ) Europejczyk nie musi głosować nad swoim miejscem w Europie. Głos "przeciw" ) będzie potwierdzeniem, że nie znamy własnego interesu narodowego. Zaoszczędźmy ) sobie tego wstydu. ) ) GORZKI POWRÓT DO EUROPY ) ) Równie uzasadniony jest sprzeciw wobec referendum ze względów politycznych. ) Szeroka dyskusja nad procesem integracji jest potrzebna, ale referendum nad ) traktatem akcesyjnym jej nie pogłębi i nie stworzy nowego forum. Zresztą ) miejsc, w których dyskusja taka może być prowadzona, nie brakuje. ) ) Referendum stworzy za to okazję do politycznej awantury. Ujawni siłę ) demagogów, których zadanie jest łatwiejsze od zwolenników integracji, bo nie ) muszą posługiwać się argumentami - wystarczą im nastroje i emocje. Grozą Odpowiedz Link Zgłoś
indris "TP" sięgnął bruku 10.05.02, 17:57 Przeczytałem z obrzydzeniem. Nota bene na temat tego "artykułu" była godzinna dyskusja w TOK-FM, od 15 do 16. Prowadzący wspierał tezy Orzechowskiego ale WSZYSCY dzwoniący słuchacze byli przeciw nim. A dzwonili zarówno zwolennicy wejścia do UE, jak przeciwnicy. Pod koniec audycji również prowadzący powiedział, że zdanie zmienił. Takiej jednomyślności wśród słuchaczy TOK-FM nie słyszałem już dawno. Czytywałem Tygodnik Powszechny jeszcze za komuny. I miałem do niego sporo szacunku za niezależność. Ten szacunek zaczął mi w III RP opadać, ale teraz pismo sięgnęło dna. Ale wiem lepiej dlaczego czuję tyle obrzydzenia do Unii Wolności. W tej chwili nie umiem skomentowac tego tekstu bez wulgaryzmów, ale potem spróbuję. prowokatowi dziękuję za link. "TP" nie zamieścił tego na swojej stronie. PS. Jestem ZA wejściem Polski do UE i oczywiście za roztrzygnięciem tego w referendum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gong Do Indrisa IP: *.ipt.aol.com 10.05.02, 20:34 Nie wiem czy akurat jest potrzebne w warunkach polskich. Polacy przyzwyczaili sie do "zamordyzmu", nie lubia brac odpowiedzialnosci za cokolwiek co dotyczy wspolnego interesu. Sa oczywiscie swiatli ludzie, ktorych decyzja bezie przemyslana i bez watpienia na "tak", inni natomiast powiedza byle co, a psioczyc beda jak zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaceq Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.szeptel.net.pl 10.05.02, 18:46 Gość portalu: prowokat napisał(a): > głupi obywatele nie mogą decydowac o losach państwa Już słyszę, jak Szwajcarzy bulgoczą... Odpowiedz Link Zgłoś
indris Elitaryzm i głupota 10.05.02, 19:44 Z punktu widzenia zwolennika wejścia do UE (a takim jest autor i redakcja "TP") tekst jest piramidalną głupotą. Wiadomo przecież, że referendum BĘDZIE. Rząd Millera nie może sobie pozwolić na złamanie własnych zobowiązań, chyba, że wziąłby społeczeństwo za pysk niczym w PRL - no ale zamordystycznego kraju do UE nie przyjmą. Kwestionowanie samej zasady referendum przed referendum jest dawaniem broni do ręki przeciwnikom. Łatwo można odgadnąć, że przeciwnicy akcesji będą się starali utożsamić Unię z poglądami autora artykułu. A że tezy te budzą sprzeciw o ile nie obrzydzenie, więc wielu do tej pory wahających się może oddać głos na "nie". Drugą charakterystyczną cechą tego artykułu jest charakterystyczny pogląd na demokrację i wolne społeczeństwo. Jest to pogląd charakterystyczny dla środowisk Unii Wolności, choć nigdy aż tak jasno nie wypowiedziany. Esencją tego poglądu jest teza, że jedynym prawem społeczeńsstwa jest wybranie parlamentu, który jest nie tyle reprezentacją społeczeństwa, co jego władcami. Drugą cechą charakterystyczną uniowolnościowej koncepcji "demokracji" jest strach przed wolną debatą publiczną. Autor pisze że "Referendum stworzy za to okazję do politycznej awantury" nie rozumiejąc, że takie "awantury" to jest ISTOTA wolnego społeczeństwa. Nie mówiąc już o tym, że anulowanie referendum dałoby okazję do awantury dziesięciokrotnie większej. Możnaby podejrzewać, że to wszystko to zwykła hipokryzja zasłaniająca strach przed przegranym referendum. Ale jeżeli tak, to autor jest jeszcze głupszy niż jego tekst, bo jego tekst referendum nie powstrzyma a szanse na przegraną powiększy. Jako zwolennik wejścia do UE mam nadzieję, że jedynym skutkiem tego artykułu będzie ostateczna kompromitacja środowisk uniowolnościowych. Nie ja ich będę żałował. A z funduszy na promocję UE powinnoby się zafundowac redakcji "TP" dwuletni wyjazd na Seszele, że by nie publikowali takich tekstów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prowokat A może to tekst sponsorowany??? IP: *.telimeny / 192.168.0.* 10.05.02, 19:50 tylko przez kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
indris Ciekawe czy to rodzinne 10.05.02, 19:57 Autorem tego tekstu jest Marek Orzechowski. Ciekaw jestem, czy ma on coś wspólnego ze znanym zamordystą PZPR-owskim Mariaanem Orzechowskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gong Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.ipt.aol.com 10.05.02, 20:28 Wywody onet w tej sprawie sa bardzo sluszne. Wystarczy dodac, ze 50% Polakow to analfabeci, ktorych nie warto pytac o zdanie. Jezeli sa przeciw Ue to potrafia zaledwie powiedziec " za komunizmu" wybudowalem dom (wiadomo, kradlo sie latwo), nie musialem sie uczyc (sprzataczka zarabiala mniej wiecej tyle ile magister), moglem ruszyc dwa razy lopata i placili (panstwo robotniczo- chlopskie),mialem prace (nierentowna kopalnia,nierentowny PGR, nierentowna stocznia - bylo na co brac pozyczki z Zachodu), uszanowali czlowieka (jak nikt nie chcial pracowac to i sprzataczka byla pania)... Mozna spisac cale strony na ten temat. Trudno wymagac jednak od tych ludzi jakiegokolwiek zrozumienia podstawowych zasad ekonomii. Zrozumoienie dzialania Unii to przede wszystkim zrozumienie podstawowych zasad ekonomii, ktore rzadza wspolczesnym swiatem. Dla ignorantow nie ma w nich miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t moja opinia IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 20:57 Autor artykułu ma rację - powszechne głosowanie w takich sprawach nie ma wielkiego sensu - jest to uzaleznianie ważnej decyzji od czegoś tak ulotnego jak nastrój tłumu, tyle, że jest to prawidłowość powszechna - odnosi się zarówno do referendum unijnego, jak i do każdej innej decyzji. Albo więc stwierdzamy, że głosowania powszechne są głupie jako takie, albo - konsekwentnie - głosimy, ze głosowania takie sa dobre i dla referendum unijnego nie robimy wyjątku. Tym, co w przypadku tego artykułu jest najciekawsze, jest fakt, że wyszedł on ze środowiska dotychczasowych czcicieli demokracji. Gdyby napisał go jakiś konserwatysta, traktujący demokrację z dystansem - nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Socliberałowie uwierzyli we własną wizję, a teraz zaczynają dostrzegać, ze być może tej wiary nie podziela tak wielu ludzi jak im sie wydawało, dlatego demokracja przestaje być dla socliberałw świętością. Okazuje się, że są "wartości" ważniejsze. Jak już pisałem - to zabawne patrzeć na te socliberalne wygibasy. Zobaczymy co jeszcze wymyślą. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Bełkot, sprzeczności i prezent dla eurofobów 11.05.02, 15:29 Artykuł jest wewnętrznie sprzeczny. Najpierw autor opowiada się za roztrzygnięciem sprawy przez parlament, a następnie przytacza argumenty (głupie zresztą) przeciwko głosowaniu nad tą sprawą W OGÓLE. A przecież decyzje Sejmu podejmowane są TEŻ w głosowaniu. Podobną argumentację przedstawiali zwolennicy ustawy antyaborcyjnej przeciwko referendum w tej sprawie. Twierdzili, że w sprawach życia nie może być głosowania, a potem... PRZEGŁOSOWALI swój projekt ustawy ! Argumenty "historyczne" to zwykły bełkot. Nie głosuje sie nad historią ale nad AKTEM PRAWNYM. Argumenty "polityczne" są po prostu głupie. Autor obawia się "złych słów" i tego, że "polskim kłotniom przysłuchiwać się będą sąsiedzi". Ale anulowanie referendum wywołałoby "kłotnie" dziesięciokrotnie zajadlejsze. "Złe słowa", które "przejmują autora grozą" to małe piwo w porównaniu z tymi, które padłyby w takim przypadku. A zapobiec temu nie można, bo póki co w Polsce jest wolność słowa. Zniesienie jej wykluczyłoby nas z UE automatycznie. Argumenty "cywilizacyjne" są bełkotem z tych samych powodów, co "historyczne". Wczystkie te "myśli" p. Orzechowskiego są jednak dla sprawy wejścia Polski do Unii niebezpieczne. Zwłaszcza ze względu na miejsce ich publikacji. "Tygodnik Powszechny" jest powszechnie uważany za pismo opowiadające się za akcesją do UE. Eurofobi Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ będą przedstawiać ten artykuł jako dowód spisku mającego na celu wprowadzenie Polski do Unii "na siłę", nawet wbrew woli społeczeństwa. W ten sposób również i ci, którzy są za UCZCIWYM wejściem do Unii będą musieli się za p. Orzechowskiego tłumaczyć i od niego odcinać. Ja, zwolennik wejścia do UE, oświadczam, że z pomysłami p. Orzechowskiego nie mam nic wspólnego. A gdyby rząd ośmielił się referendum nie rozpisać - przyłączę się do każdej akcji antyrządowej - z rozruchami włącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GMR Re: REFERENDUM NIE JEST POTRZEBNE IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 13:29 A kto tak zadecydował? Vercheugen? Odpowiedz Link Zgłoś