homosovieticus
11.12.04, 15:45
Zagrajcie z Unią Wolności
Najlepszą drogą dla Socjaldemokracji Polskiej byłoby zawiązanie koalicji
wyborczej z Unią Wolności i umocnienie racjonalnych, umiarkowanych sił na
polskiej scenie politycznej.
„Socjaldemokratyczny niewypał” – tak podsumowuje dotychczasową działalność
SdPl „Rzeczpospolita”. Ostatnie sondaże pokazują, że partia Marka Borowskiego
może nie dostać się do Sejmu. Byłaby to wielka strata, bowiem w SdPl są
znani, doświadczeni politycy o wysokich kwalifikacjach.
Grupa skupiona wokół Borowskiego sądziła, że – odcinając się od SLD – zyska
popularność wyborców zawstydzonych aferami na lewicy. Zadziałał efekt nowości
i wyraźna przychylność mediów, które były zachwycone wizją rozpadu SLD. W
pierwszych tygodniach SdPl w sondażach górowała nad Sojuszem. Dzięki bardzo
dobremu wynikowi w Warszawie, zdołała wprowadzić swoich przedstawicieli do
Parlamentu Europejskiego. To niewątpliwie największy sukces tej partii.
Jednak po nim nastąpił okres załamania popularności, który trwa do dziś.
Moim zdaniem, podstawowym błędem SdPl jest poszukiwanie zwolenników na
lewicy. Tymczasem dla elektoratu lewicowego ta partia jest jeszcze mniej
wiarygodna niż SLD. Wyborcom nie podobała się publiczna, bardzo ostra krytyka
Sojuszu niemal w każdym wystąpieniu polityków SdPl. Socjaldemokraci
Borowskiego ustawili się w jednym szeregu z braćmi Kaczyńskimi, Janem Rokitą,
Donaldem Tuskiem. Urządzili przedstawienie z poparciem dla Marka Belki –
popierając rząd, równocześnie obwieścili, że w żadnym razie nie wejdą do
koalicji z SLD. Tymczasem programowo nie można ich odróżnić od Sojuszu. Może
poza stosunkiem do wydarzeń na Ukrainie – Marek Borowski przebrany na
pomarańczowo manifestował solidarność z Wiktorem Juszczenką wspólnie z
Jarosławem Kaczyńskim. To też nie mogło przysporzyć jego partii sojuszników
na lewicy.
Patronat medialny dla Socjaldemokracji jest przeszłością. Co więcej – SdPl
obrywa za postawę Andrzeja Celińskiego w sejmowej komisji śledczej i poparcie
dla prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W sytuacji gwałtownej radykalizacji
prawicy – od LPR przez PiS do PO – następuje mobilizacja elektoratu lewicy,
który czuje się zagrożony możliwymi efektami „szarpnięcia demokracji”
i „budową IV RP”. Jednak mobilizuje się on wokół SLD, bo uważa tę siłę – mimo
serii kompromitujących afer – za najbardziej skutecznego rzecznika swych
interesów. Jeśli prawica nadal będzie licytować się w radykalizmie, wyborcza
koalicja strachu – strachu całkowicie uzasadnionego – może zapewnić Sojuszowi
poparcie przekraczające 20 proc. Sympatycy lewicy będą głosować nie na
partię „najszlachetniejszą”, „najuczciwszą”, lecz na tę, która – jak sądzą –
zdoła powstrzymać szaleńcze i groźne pomysły masowych rozliczeń i
spectrybunałów.
Socjaldemokracja wyraźnie się pogubiła, nie potrafi odnaleźć dla siebie
miejsca. Powrót do koalicji z SLD i UP byłby przyznaniem się do błędu –
dokonania rozłamu na lewicy. Nie zostałby zrozumiany przez obecnych
zwolenników partii, którzy chcą w niej widzieć nową jakość. Wywodzą się oni
głównie ze środowisk inteligenckich, z dużych miast. Miejsce dla SdPl jest –
o czym piszę od miesięcy – nie na lewicy, lecz w centrum. U boku Unii
Wolności i szeregu innych mniejszych ugrupowań politycznego centrum. Polska w
tej chwili bardzo potrzebuje nie tylko lewicy, lecz – w nie mniejszym
stopniu – sił umiarkowanych, stabilizujących scenę polityczną. Sił, dla
których historyczne podziały nie mają znaczenia. Zainteresowanych w
umacnianiu demokratycznego systemu, europejskiej orientacji. Występujących
przeciwko ksenofobii i przejawom autorytaryzmu. W przyszłym Sejmie można
byłoby przeciwstawić koalicji dążącej do likwidacji III RP koalicję broniącą
dorobku polskiej pokojowej rewolucji – jednej z największych historycznych
zdobyczy naszego kraju. Wyobrażam sobie, że ta – nawiązująca do Okrągłego
Stołu – koalicja zostałaby wsparta autorytetem Aleksandra Kwaśniewskiego i
mogłaby wystawić wspólnego kandydata na prezydenta. Pomysł na przesunięcie
SdPl do centrum – jestem tego pewien – nie byłby niewypałem.
Krzysztof Pilawski
Gratulacje, dla Leszka z Sopotu, Claryssy Dolloway z Krakowa i pozostałych
wiernych fanów unijnych.WIWAT UNIA! WIWAT FRASYNIUK!