Gość: Damian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:35 język polska jezyk trudna Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: j23 niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12pencji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:40 to poczuje odpowiedzialnosc na wlasnej skorze a swoja droga ciekawe ile te bledne przepisy beda nas kosztowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pako Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: 82.160.8.* 09.01.05, 23:09 Pryncypialnie idź tą ścieżką i dowiedz się ilu spośród tych tłumaczy było tłumaczami przysięgłymi. Chyba się zdziwisz bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JM Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 00:37 To nie tłumacze przysięgli tłumaczyli dyrektywy a firmy wybrane w przetargu!!! Jak się szuka najtańszych tłumaczy (warunki przetargu) i najkrótszych terminów, to się potem ma buble tłumaczeniowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.top.net.pl 10.01.05, 08:25 Najprawdopodobniej tłumaczenia były zlecane firmom-krzakom założonym przez kolesi z SLD i PSL. Faktycznymi wykonawcami byli studenci kształceni przez takich profesorów jak Ryszard Bender i Adam Biela. Możliwe zresztą, że te firmy-krzaki były założone przez radioryjnych kolesi Wytrycha, aby zrobić na złość masońskiej UE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: projektant Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 14:41 Nie tylko tłumaczenia muszą być najtańsze. Idiotyzm polega na tym , że projekty także . Wykonawca też najtańszy . I potem mamy gó.. , które się również przetargiem modernizuje za trzy lata . To jest czarna rozpacz.! I tak sobie leci ,i leci ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek Większość tak zwanych tłumaczy to dyletanci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:53 Znam takich co uważają się za znakomitych fachowców a nie znają podstawowych ZNACZEŃ słów zwłaszcza w złożeniach z innymi. To chyba taka polska przywara: rzecz powszechnie znana że prawie każdy Polak jest najlepszym kierowcą, lekarzem, kochankiem. Tak samo prawie każdy kto już potrafi sklecić w miarę poprawne zdanie uważa się za eksperta. A zwłaszcza gdy jest żoną albo dzieckiem zamawiającego tłumaczenie oficyjała administracji z nadania partyjnego. W takich sytuacjach widziałem nawet dyskredytowanie tłumaczy mających nienaganny styl i wiarygodność tłumaczeń! Polecam gorąco strony www polskich przedsiębiorstw, np. PKP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Większość tak zwanych tłumaczy to dyletanci. IP: *.fastdatatech.com / 209.245.22.* 10.01.05, 15:43 Zgadzam sie z Toba. Co do tlumaczy tzw. przysieglych to mam o nich swoje, niestety bardzo zle zdanie. Mialem okazje wielokrotnie sie z nimi spotykac w czasie mojej pracy w Polsce. Kiedys dostalem tlumaczenie na angielski pozwu z sadu w Swidnicy. Gdybym nie mial oryginalu polskiego nie wiedzial bym o co chodzi. Przysluchiwalem sie tez rozprawie sadowej z udzialem tlumaczki przysieglej. Popelniala takie bledy ze musialem sie wtracic i powiedziec sedziemu ze powinien odroczyc rozprawe do czasu zmiany tlumaczki. Pracujac w US AID w Polsce mialem dokumenty calkowicie blednie tlumaczone z angielskiego na Polski i odwrotnie. Nawet takie proste jak metryki slubow. Zanaczam jeszcze raz ze pisze tutaj o tlumaczach przysieglych. Za to spotkalem sie wielokrotnie z bardzo doswiadczonymi tlumaczami literatury, np. mloda pania z Opola, ktorzy wykazywali sie wspaniala wiedza i tlumaczenia wykonywali doskonale. Odpowiedz Link Zgłoś
japico Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc 10.01.05, 11:01 Zdziw się zdziw! Sam jestem tłumaczem przysięgłym i mam biuro: tłumaczy przysięgłych unikam jak ognia; żeby zostać tłumaczem w NOT przytotowywałem się 2 lata (w swojej dziedzinie). Jestem też weryfikatorem. Taki/a zostaje tłumaczem przysięgłym - nago, czyli znając się co najwyżej na literaturze - i ma tłumaczyć teksty prawnicze, etc. na których się nie znają. Drugim problemem to ceny. 1/4 - 1/6 cen europejskich. Jan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieprzysiegly Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.aster.pl 10.01.05, 11:45 Rany boskie! Ty jestes tlumaczem przysieglym??? Przeciez zdania po polsku sklecic nie umiesz!!! Polska gramatyka bywa trudna, ale bez przesady... Kto tak pisze: "Drugim problemem to ceny" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OLO do Pako Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:35 A cóz to znowu za specjalizacja tłumacz przysiegły ? Wystarczy złozyc w jakims prowincjonalnym sądzie dyplom, jakies potwierdzenie tłumaczeń plus zdaje sie zaswiadczenie o niekaralnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klik "organ jest tym samym organem" - no pewnie IP: *.cable.mindspring.com 10.01.05, 18:45 no pewnie "Organ nie jest tym samym organem" zamiast "organ jest tym samym organem" jesli takie bzdury znajduja sie w konstytucji to problem z tlumaczeniem jest oczywisty, zastanowcie sie jak przetlumaczono by na jezyki unijne z ordynacji wyborczej PZPR fragment instrukcji; "organ z ramienia wysuniety na czolo przez komisje matke" wyglada na to ze i jedni i drudzy posluguja sie tym samym jezykiem czekam na odpowiedzi, beda nagrody Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:08 ładna sumka przetargowa www.uzp.gov.pl/biulety/2002/192/192_6622.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.external.lmco.com 10.01.05, 10:02 To jest wlasnie ten problem - "pencji" - dzieciaczku, nie wiem o co Ci chodzi, zloto. Miales na mysli moze "pensji", bo to - tak do Twojej wiadomosci - sie przez 's' pisze. Sprobuje sie najpierw sam poprawic, zamin sie zabierzez do jezdzenia po skorze innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robeen Sprobuje sie zamin IP: *.eds.net 10.01.05, 10:29 przyganiał kocioł garnkowi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: August Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:22 W tym przypadku chodzi tylko o literówką. Ale jak nazwać nagminne nie używanie polskic h znaków. Cz to taki fason, czy nie masz w swoim komputerze polskich znaków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koviak Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.wsz.am.poznan.pl 10.01.05, 10:19 SIT LATINA ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość - tłumacz Re: nie ma w tym tłumacza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 11:05 Dowcip w tym, że tlumaczenie było robione tak, że często tlumacze dotłumaczali tylko wyrwane z kontekstu zdania lub fragmenty. Nie znajdziesz autora dzieła, bo go nie ma. To są zlepki tłumaczeń kilkudziesięciu osób składane przez program komputerowy. Na przyklad tak - www.google.pl/search?q=cache:DzrHUjTXYDcJ:www.euroscript.de/pl/programme/programme_cat.html+Euroscript+translation&hl=pl -;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlumacz przysiegly Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.01.05, 13:10 Problem polega na tym, ze najczesciej dokumenty te nie sa tlumaczone przez tlumaczy przysieglych. Najczesciej tlumaczenie otrzymac mozna droga przetargu i otrzyma je najczesciej osoba oferujaca najnizsza stawke. Wszystko odbywa sie szybko, "na wariackich papierach", nie zostaje sprawdzone (bo korekta tez niestety kosztuje) i to jest skutek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pestka Re: niech niech tlumacz przysiegly zaplaci 12penc IP: *.om.om.cox.net 10.01.05, 15:18 Problem zniknie jesli tlumaczenia beda towarzyszyc dokumentom z ktorych przetlumaczono. W razie problemu ktos kto zna jezyk bedzie mogl zweryfikowac bledy. Tak a pro pos rzeczywiscie trudno jest przetlumaczyc na polski bo wszystko musi byc "opisane". W angielskim posluguje sie idomami ktore znacza wiele i skracaja o polowe zdanie ktore w polskim trzeba opisywac w nieskonczonosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giga co trzeba zrobic aby byc tlumaczem przysieglym IP: *.cable.mindspring.com 10.01.05, 18:46 zaplacic, dac d...., czy tez wystarczy odpowiednia przynaleznosc organizacyjna rodzicow albo dziadkow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sedes_z_Bakelitu A kto odpowiadal za tlumaczenie? Konkretnie prosze IP: *.dc.dc.cox.net 09.01.05, 22:44 czy nasze UKIE czy Komisja Europejska? Moze Gazeta jasno to powie? Bez tego nie wiadomo, kto tak naprawde powinie nza to odpowiedziec! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Me Zle podejscie IP: 207.230.231.* 09.01.05, 22:49 Jak by tlumacz cos z tego tlumaczenia mial to by przetlumaczyl poprawnie . Za pensje to ... . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sedes_z_Bakelitu ... to niech sie zwolni z pracy jak mu sie nie IP: *.dc.dc.cox.net 09.01.05, 23:48 chce dobrze tlumaczyc za pensje. Ale KTO konkretnei za to odpowiada UKIE czy KE ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dezerter Re: Zle podejscie IP: *.uk.ibm.com 10.01.05, 13:34 A za co ma tlumaczyc jak nie za pensje ? Za kopa w dupe ? Ja mysle ze jakby paru go otrzymalo i przewietrzylo sie na trawce to pozostali rwaliby sie jak zolnierze do okopow pod ostrzalem ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość - tlumacz Re: UKIE i wyłoniona przez nie w przetargu "agencj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 10:17 Formalnie i finansowo odpowiada UKIE. Cała ta sprawa narobiła ogromnej szkody środowisku tłumaczy. Bo zawodowi tłumacze się tego nie dotykali - generalnie i gremialnie odmówili gdy a) ujrzeli warunki na jakich to miało być robione, b) dowiedzieli się, że ma to robić agencja wyłoniona w przetargu (czyli jak zwykle istotnym kryterium będzie cena). Nie da się czegoś zrobić dobrze, szybko i tanio. Jeden z przymiotników trzeba wyrzucić. A dokumentacja, gotowa do tłumaczenia, przez bardzo wiele miesięcy leżała sobie w rządowych sejfach i mimo monitów środowiska tłumaczy, że trzeba się wziąć do pracy, bo czas ucieka, reakcji nie bylo, bo w ogóle nie było z kim rozmawiać. Gdy rząd w końcu oglosił przetarg na tłumaczenie, zawodowcy powiedzieli "exitus" - tego trupa się reanimoać nie da. Ale znalazła się agencja, ktora się podjęla zadania. Podobno renomowana i z dowiadczeniem, tylko dlaczego panicznie rozglądała się po polskim rynku i pytała, czy u nas są w ogóle tłumacze? Nazwa firmy jest powszechnie znana w środowisku. Jakby pogrzebać w papierach UKIE i UZP, też się znajdzie. W artykule pada stwierdzenie, że dokumentacja wyglada, jakby była tłumaczona przez trzy osoby, a sklejana w całość przez czwartą. Błąd. Ona była "tłumaczona" przez co najmniej kilkadziesiąt osób. Sklejał ją program komputerowy do "wspomagania" tłumaczenia. A dokładniej tłumaczenie polegało na tym, że jeżeli jakieś zdanie lub zwrot ktoś w jednym dokumencie raz przetłumaczył, to jeżeli identyczne zdanie lub zwrot występowało w innym dokumencie, program samoczynnie i bezmyślnie je podstawiał - nie bacząc (bo nie jest do tego zdolny) na kontekst. "Tłumacze" (głównie ludzie z łapanek dorabiający sobie jako tłumacze) byli zdalnie podpięci terminalami pod ów "wspaniały" program, który podrzucał im do tłumaczenia tylko jeszcze nigdy nie przetłumaczone zwroty i fragmenty - resztę sam wcześniej podstawiał z bazy. Im więcej błędów trafiało do tej bazy, tym bardziej kiszkowały się teksty. No i mamy, co mamy. Na usprawiedliwienie ludzi, ktorzy się dali wciągnąć w owe "tłumaczenie" powiem, że nie mieli szans nic lepszego zrobić. A nie zdawali sobie z tego sprawy, bo nie byli zawodowymi tłumaczami i nie wiedzieli, na co się porywają. Z kolei tak "tłumaczonego" tekstu żaden zawodowy tłumacz nie podejmie się poprawiać - to jest więcej pracy niż poprawne zrobienie tłumaczenia od nowa. Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich już dawno starało się zainteresować media tą sprawą, ale media nie były skłonne podejść do tematu w sposób bardziej systematyczny, kończyło się na sensacyjnych jednorazowych artykułach. Tutaj choćby jest jeden ze śladów rób podejmowanych przez STP - www.stp.org.pl/shwart.php?id=28 Pisma wysyłane do różnych instytucji i mediów geenralnie pozostawały bez odzewu. Tak, że zawodowych tłumaczy prosimy do tego nie mieszać. Amatorzy narobili nam szkody, a polski system prawny nie daje nam możliwości obrony dobrego imienia zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszmasz to naprawde jest tema dla mediów IP: 57.66.195.* 10.01.05, 11:27 Wszytsko to prawda poza jednym - niestety nie jedna firma wygrała przetargi unijne. TYch firm jest więcej (przetargi wciąż są ogłaszane), aczkolwiek sytuacja w nich jest podobna: wszędzie pośpiech, teksty dzielone między zastepy tłumaczy, których się wtedy gorączkowo poszukuje, bo dobrzy i sprawdzeni tłumacze nie będą za te pieniądze pracować. Zero spójności tektstów w mnóstwo wpadek wynikających niekoniecznie z ignoracji, ale po prostu narzuconego tempa pracy. Brak konsultacji specjalistycznej i redakcji, bo przecież wtedy prowizja agencji by się niebezpiecznie skurczyła. Ale są też sytuacje, gdy na konsultację i redakcję rzeczywiście nie ma ceny, bo agencje - żeby wygrać przetargi - oferują cenę jak najmniejszą, gdyż jest ona JEDYNYM kryterium - dotyczy to głównie przetargów ogłaszanych przez urzędy polskie i jest do sprawdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: google Euroscript, moze ktos zna nazwiska tlumaczy IP: *.cable.mindspring.com 10.01.05, 18:57 Euroscript, moze ktos zna nazwiska tlumaczy, tak na wszelki wypadek abym nie musial zadawac sie z debilami i oszustami Biuletyn Zamówień Publicznych Nr 192 z dnia 25.11.2002 POZYCJA 76622 OGŁOSZENIE O WYNIKU POSTĘPOWANIA Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, 00-918 Warszawa, Al. Ujazdowskie 9, woj. mazowieckie, pow. warszawski, tel. 022 4555255, fax 022 4555256, informuje o wyniku postępowania na weryfikację tłumaczenia pisemnego na język polski 55 000 stron tekstu oryginalnego aktów prawnych Unii Europejskiej, prowadzonego w trybie z wolnej ręki. Podpisano umowę z firmą: EUROSCRIPT - Polska Sp. z o.o., 00-586 Warszawa, ul. Flory 9, woj. mazowieckie, pow. warszawski, tel. 022 6276464, fax 022 8484209. Cena (z VAT) - 5 990 000,00 zł, w tym VAT - 1 080 163,93 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Władysław Moroz Re: UKIE i wyłoniona przez nie w przetargu "agenc IP: 217.153.29.* 23.01.05, 11:29 Proszę Pana, Programy komputerowe wspomagające tłumaczenia naprawdę są pomocne, ale należy posługiwać się nimi z głową. Ja używam od 3 lat takiego, który jest standardem w branży (oczywiście poza Polską); używają go największe firmy-klienci "finalni", agencje tłumaczeniowe oraz (przez wymuszenie, niestety) tłumacze. Co prawda taki program kosztuje ponad tysiąc euro, ale mnie się zwrócił po 3 tygodniach, a najnowsza aktualizacja - po paru dniach. Po prostu nie daje się już bez tego współpracować z poważnymi klientami... Natomiast zalet jest wiele. Np. w przypadku 100% zgodności tłumaczonego 'segmentu' (najczęściej zdania) z pozycją już istniejącą w 'bazie danych', tłumacz zarabia 25% stawki podstawowej za wybranie kombinacji 2 klawiszy, czyli np. jedna czwarta 18 Eurocentów za każde z np. sześciu słów takim segmencie - ponad 1 złoty w jedną sekundę, całkiem legalnie, to chyba nie jest źle? No i po jakimś czasie ma się duże zasoby usystematyzowanej wiedzy. Natomiast biurokracja brukselska filtruje kandydatów na tłumaczy pod kątem posiadania dyplomów jakichś akademii tłumaczeń:), które zapewne znakomicie uczą i budowy silników parowych, i prawa giełdowego, i topologii sieci komputerowych, i anatomii komara, i w ogóle wszystkiego, co dobry tłumacz powienien znać... A od aplikacji rodzaju TM (translation memory), które Pan krytykuje negatywnie, nie ucieknie Pan - choć ja poznałem przy okazji obsługi wizyty G.W. Bush'a pewnego pana, który dyktuje tłumaczenia (!), bo podobno nie umie pisać na maszynie. OK, Paul Mcartney nigdy się nie nauczył nut, a jest najbogatszym w swojej branży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: insider Re: A kto odpowiadal za tlumaczenie? Konkretnie p IP: *.ecb.int / *.ecb.int 10.01.05, 16:30 Za tłumaczenia acquis odpowiadała strona polska, przy czym UKIE było w zasadzie tylko koordynatorem tego procesu. Całe acquis zostało rozdzielone między kompetentne ministerstwa, które były odpowiedzialne za tłumaczenie przydzielonych im dokumentów, a tylko pewną część tłumaczyło UKIE własnymi siłami. Z tego co wiem, poszczególne ministerstwa mają swoje listy tłumaczy, którym zlecają pracę, a przynajmniej tak było wtedy, bo teraz to już obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych. Na koniec okazało się, że część ministerstw "nie wyrobiła" się z przydzieloną im pracą i wtedy zorganizowano przetarg na "resztówki", z kompletnie nierealistycznymi terminami realizacji prac - był nawet na ten temat artykuł w GW, że agencje zaprotestowały, bo w tak krótkim czasie nie było możliwe wykonać tej pracy dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IBIS NRELIGIA,tonajważniejszy przedmiot w Polsce IP: *.biskupin.wroc.pl / *.dsl.biskupin.wroc.pl 09.01.05, 22:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: NRELIGIA,tonajważniejszy przedmiot w Polsce IP: *.telia.com 09.01.05, 23:07 A IBIS - naglupszym forumowiczem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pako To jest skutek lewych przetargów na tłumaczenia IP: 82.160.8.* 09.01.05, 23:06 Organizowanych prze KIE w ostatnich latach. Wygrywały firmy, które nie miały nic poza adresem i oferowały cene (tłumaczenie + weryfikacja merytoryczna i terminologiczna), za którą porządny tłumacz nawet by nie wziął tekstu do ręki. Typowo polska rzeczywistość i typowe polskie przetargi. Każdy z Was to zna z własnego podwórka i nie protestuje, więc czemu się dziwicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambik Re: To jest skutek lewych przetargów na tłumaczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 23:22 Prawda, prawda i kolejny skandal. To jest też rezultat prymitywnego pojęcia o tłumaczeniach, które panuje w narodzie. "Sam bym to zrobił, jakbym miał słownik". Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jaka to trudna i śliska praca. To już nie pierwsze lamenty na ten temat, i będą się powtarzać, dopóki za te karkołomne tłumaczenia żyłuje się denne stawki. Dopóki dostają je podejrzane, niesprawdzone firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziutek A jak zatrudniano tłumaczy do Brukseli? IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.05, 09:53 Wielu urzędników brukselskich nie tylko z kręgów zawodowych tłumaczeniowo- publicystycznych wiedziało, że przyjęcie 10 pażstw to złota żyła w tym biznesie. Utworzono dziesiątki przedziwnych firemek na nazwiska ciotek i pociotków we Włoszech, w Holandii, w Belgii, w Niemczech, we Francji. Firemki te zatrudniały via ogłoszenia polskich tłumaczy. Im młodszy i głupszy, tym lepiej. Firmy te biorą z Brukseli potężne pieniądze za tłumaczenia ze wszystkich 10 "nowych" języków i swoim marnym tłumaczom płacą nędzne grosze. Już od miesięcy wiadomo w Brukseli, że ci tłumacze się nie sprawdzają. Wszystko jedno-polscy, węgierscy czy czy cypryjscy albo maltańscy, ale bizness jest bizness. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Re: To jest skutek lewych przetargów na tłumaczen IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 10:03 Czy aby na pewno denne? Wyżej podano ten odnośnik: www.uzp.gov.pl/biulety/2002/192/192_6622.html Z tekstu wynika, że za WERYFIKACJĘ wzięto 108 zł NETTO za stronę. Fakt, że tłumaczowi rzucili pewnie połowę. Ale to i tak nieźle. U nas klient się krzywi, jak słyszy 30, za tłumaczenie + formatowanie + korekta + konsultacje (w przypadku tłum. specjalistycznych) + itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambik Re: To jest skutek lewych przetargów na tłumaczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:30 To jest cena dla agencji. Ta sama agencja doktorantowi prawa (specjalizującemu się w prawie unijnym) za stronę weryfikacji płaciła 9 zł!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ÜBERSETZER Re: To jest skutek lewych przetargów na tłumaczen IP: 62.206.121.* 10.01.05, 15:31 Kochani!!! Od kilkunastu lat pracuje jako tlumacz w Berlinie. Tu jest taki sam burdel. Rynek jest opanowany przez handlarzy niewolnikow, czyli tzw. "Biura tlumaczen". To one zbijaja ceny, a ja chce przezyc, wiec pracuje za grosze, bez mozliwosci bezposredniego kontaktu z klientem. Nieraz zdarzylo mi sie, ze tlumaczylem kontrakty wartosci wielu milionow, a miedzy mna i rzeczywistym zleceniodawca bylo 4-5 posrednikow ( rekord - 8 posrednikow przy projekcie kampanii promocyjnej Tunezji na rynku polskim). Inny przyklad z jesieni: we wtorek wieczorem dostaje pytanie, czy do piatku przetlumacze scisle tajny text kampanii reklamowej ORLENU w Niemczech, objetosc- 30 stron. Odpowiadam, ze pod warunkiem iz 1. w srode rano dostane text, 2. nie bede mial czasu na korekte, wiec ktos w tej firmie musi dokonac korekty. Zlecenie dostaje w czwartek rano stron jest wiecej. Na dodatek teskt napisany reklamowym slangiem. Nie mam mozliwosci skontaktowania sie z klientem, bo miedzy nim a mna jest 2. posrednikow, ktorzy nie sa zainteresowani tym, üebym sie przez przypadek nie dowiedzial, ile oni biorä za express. O konsultacjach z innymi tlumaczami nie ma co mowic, bo czas za krotki. Siedze, tlumacze wysylam w piatek i ^WYRAZNIE ZAZNACZAM; ZE TEXT MUSI ZOSTAC PRZECZYTANY I POPRAWIONY PRZEZ KOGOS U KLIENTA. We wtorek dowiaduje sie, ze nie dostane pieniedzy, bo jakis madrala stwierdzil, ze moje tlumaczenie jest nie takie jak byc powinno, ze oczekiwali literackiego tlumaczenia. Do wyboru mam: siedziec cicho i wtedy moge liczyc na nastepne zlecenia, albo cos probowac robic. Nie widzialem ani 1. Euro. Ale zemsta to rozkosz bogow. Wiec wszem i wokol opowiadam wszystkim Niemcom i ocokrajowcom, zeby stacje tej firmy omijali z daleka. To tylko pare przakladow, a moglbym napisac gruba ksiazke. Obecnie niemieccy handlarze ludzmi nawiazali kontakty z polskimi handlarzami niewolnikow i efekty sa widoczne. Pozdrawiam i NIE CZEPIAJCIE SIE TLUMACZY: TO TEZ TYLKO LUDZIE IA KAZDY CHCE JAKOS PRZEZYC W TYM NOWYM WSPANIALYM ZGLOBALIZOWANYM SWIECIE NOWOCZESNEGO NIEWOLNICTWA: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambik Re: To jest skutek lewych przetargów na tłumaczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 17:47 Agencja Euroscript, która tak się tu zasłużyła, to właśnie biuro z Berlina. Może znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
tygrys01 Nic dziwnego 09.01.05, 23:09 Wygrały przetargi biura "najtańsze", na poziomie ceny maszynopisania. Rezultat jest oczywisty. Dla oszczędności nie jest robiona weryfikacja (50% ceny tłumaczenia). Tak jak w każdej innej dziedzinie, albo tanio, albo dobrze - trzeba się na coś zdecydować. Dotyczy to również wielu innych tłumaczeń =Właściciel Biura Tłumaczeń LING-PI) <http://lingpi.com> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.telia.com 09.01.05, 23:10 Zle tlumaczone sa tez teksty filmow, ksiazki fachowe i beletrystyka. Dobre polskie tlumaczenie na filmie DVD jest takim samym rartasem, jak znalezienie trufli w polskim lesie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pako Re: A co w tym dziwnego IP: 82.160.8.* 09.01.05, 23:22 Firmy i wydawnictwa (zwlaszcza prywatne) szukają frajerów, nie tłumaczy. Płacą grosze, tłumaczenie chcą na wczoraj, a dla oszczędności dają tłumaczowi tylko kasetę z nagraniem ścieżki dźwiękowej, bez wizji. No to goście lecą z radiomagnetofonu i "lutują" czego nie wyłapią. Trudnią sie tym studenci i tzw. adepci zawodu. No i wychodzą berety z antenką. A co ma wychodzić? Barańczak albo Sito? Hy,hy,hy - przecież to nasza siermiężna, polska rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 10.01.05, 00:43 Bylem latem w Wwie na francuskim filmie z napisami. katastrofa§ Gral Depardieu (ministra) i Adjani (dupcaca sie aktorke). Z ekranu leci "vous" czyli pan, pani a z napisu "ty". Gdzieniegdzie, gdy jest wiecej postaci tlumacz stosowal z ruskiego "wy"! No koszmar. Co do polskich tlumaczy przysieglych to owszem, znaja jezyki ale te raczej nauczane w latach ich bardzo wczesnej mlodosci... Ryszard Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leslie Re: Błędy w filmach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 08:57 Potwierdzam - bardzo wiele tłumaczeń filmów to "joke". Ludzie oglądają potem calkiem inny film, szczególnie gdy oryginalne dialogi są dowcipne oznacza to płacenie za byle g... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pako A wszystko zaczęło się jak Rysiu IP: 82.160.8.* 09.01.05, 23:31 Czarnecki (wtedy ZChN)(najsłynniejszy fachowiec III RP) i Nowina-Konopka (UW) objęli we władanie KIE. Starzy pracownicy KIE powinni opublikować wspomnienia. Byłoby co poczytać a i uśmiała by sie publisia do łez (czasem niestety z rozpaczy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambik Re: A wszystko zaczęło się jak Rysiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 00:02 Powiedz coś więcej. Myślałem, że cały sęk polega na tym nieskończonym łańcuchu pośredników, z których każdy chce coś utłuc na Brukseli, a tłumacz jest w tym najmniej ważny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aka Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 00:37 Tak to się dzieje kiedy zatrudnia się do tłumaczenia kogoś po znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek tlumacz Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 00:51 Panowie, sprawdzie ponownie ten pieprz. Jezeli w oryginale (zakladam ze w jezyku angielskim) bylo 'pepper', chodzi rzeczywiscie o pieprz, lecz jezeli bylo to 'peppers', to faktycznie dotyczy to papryki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek CO TY PIEPRZYSZ... IP: *.qc.sympatico.ca 10.01.05, 03:53 PISZESZ: A."pepper', chodzi rzeczywiscie o pieprz" OK Definicja PIEPRZU: 1. Climber having dark red berries (peppercorns) when fully ripe; southern India and Sri Lanka; naturalized in North Burma and Assam 2. Any of various tropical plants of the genus Capsicum bearing peppers B. 'peppers', to faktycznie dotyczy to papryki. BZDURA PAPRYKA TO PO ANGIELSKU: PAPRIKA Definicja PAPRYKI 1. Plant bearing large mild thick-walled usually bell-shaped fruits; the principal salad peppers 2 A mild powdered seasoning made from dried pimientos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mismak Re: CO TY PIEPRZYSZ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:56 OK. To jak przetlumaczysz "green pepper" skoro papryka to paprika?? Nigdy nie slyszales ze jedno slowo moze znaczyc kilka rzeczy?? To naucz sie jednego jezyka a dobrze, a przede wszystkim kultury!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek KULTURALNY I NIEDOUCZONY DEBILU... IP: *.qc.sympatico.ca 10.01.05, 13:41 Slowo moze oznaczac kilka rzeczy ale jak sie wypowiadamy to w kontekscie to nalezy byc precyzyjnym szczegolnie jezeli chodzi o dokumenty niedouczony debilu. Mam nadzieje debilu ze potrafisz odroznic tlumaczenia dokumentow od poezji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Romanistka Re: CO TY PIEPRZYSZ... IP: *.171.202.62.cust.bluewin.ch 10.01.05, 10:59 Prawdopodobnie błąd w tłumaczeniu wziął się z języka francuskiego. Dla mnie też nigdy to nie było zrozumiałe, co ma wspólnego poivre (pieprz)i papryka (poivron), a tłumaczenie nie było zweryfikowane przez innego tłumacza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: CO TY PIEPRZYSZ... IP: *.fastdatatech.com / 209.245.22.* 10.01.05, 16:15 I tu jest problem tlumaczy. Obydwoje macie racje. Tylko ze jest roznica pomiedzy angielskim brytyjskim, angielskim amerykanskim, australijskim i jeszcze wieloma innymi. A co do tlumaczen to dla mnie najgorszymi przykladami sa tlumaczenia dokumentow sadowych. A le i literatury tez. Kidys czytalem tlumaczenie na polski ksiazki Cesarzowa. Roilo sie w niej od bledow metorycznych. Np. slowo ink bylo tlumaczone jako atrament. Oczywiscie to prawda, ale chinczycy uzywali tuszu wiec powinno byc tusz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zakres znaczeniowy Re: CO TY PIEPRZYSZ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 17:55 (Red hot) chilli peppers istotnie są odmianą papryki, po prostu dystrybucja jest inna niż w polskim, a powierzchowne podobieństwo mylące. Jeśli ktoś ma słownik, nie powinien zapominać o logice i zdrowym rozsądku, patrz kontrast "eventually" a "ewentualnie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek PEPPERS TO: IP: *.qc.sympatico.ca 10.01.05, 04:05 pimiento, tabasco, cayenne, chili i paprika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek tlumacz Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 00:53 Poza tym, czy jest 'papryka zamiast pieprz' (tekst) czy 'pieprz zamiast 'papryka' (naglowek) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek tlumacz Re:chodzilo o pepper peppers IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 01:09 Oj, to chyba wegierskie ... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pav Zapłacili grosze i dali krótkie terminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 01:46 UKIE - urząd odpowiedzialny za tłumaczenia zlecił większość z nich przez najprawdopodobniej ustawione przetargi za cenę tak śmieszną, że jakość przestaje dziwić. Przy tym terminy było niezwykle krótkie, jak na kilkanaście tysięcy stron tłumaczenia. I efekty mamy. Wiem coś o tym, bo sam robiłem wiele dokumentów europejskich - akurat nie w przetargach, o których mówię, tylko w dużo mniejszych, które się pojawiły, jak w tych dużych już znaleziono masę pomyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: macc Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 01:50 Cóż... sam jestem tłumaczem. Polskie urzędy oszczędzają na tłumaczeniach, więc przetargi wygrywają firmy robiące je np. po 20 zł za stronę, gdy średnia stawka za dobre tłumaczenie to 40 zł. Teksty tłumaczą więc studenci lub amatorzy, a nie są one poddawane żadnej korekcie. I oto tego wyniki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Thea Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.anon-online.org 10.01.05, 03:07 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=19129862 Chcialam artykul przyroczyc, niestety juz go nie ma. 05.01.2005 chciano juz trzecia wojne wytoczyc, napewno takie same tlumaczenie o jakich tu sie pisze bylo powodem do tej awantury. Goraca kompiel moze byc bardzo szkodliwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z ukie Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: 211.21.40.* 10.01.05, 07:22 trzeba bylo widziec w departamencie tlumaczen jak zlecano tlumaczenia pracownikom na zaraz i posluchac (calkiem prawdopodobnych) plotek o lapowach za zlecenia na zewnatrz. pisano o tym swego czasu w prasie. sytuacja taka jak w calej naszej administracji, wiec nic nie dziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poliglota Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 08:19 Tłumacze gamonie, pewnie rodziny urzędasów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaga Skoro pracują tam pociotki naszych posłów IP: *.crowley.pl 10.01.05, 08:27 i inne niedouczone towarzystwo wykorzystujące stanowisko rodziny - to czemu tu się dziwić!!! Klasycznym przykładem sa tłumaczenia typu : BLIZNIACY JEDNOJAJECZNI zamiast JEDNOJAJOWI (pomyliło sie kretynowi z makaronem) i tysiace innych!!!!!!!!!! Od początku było wiadomo że z tzw "tłumaczami " beda kłopoty ale wszechobecny nepotyzm nie pozwala rozstać się z cymbałami,jak w wielu innych dziedzinach naszej III RP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 08:28 W pierwszych wersjach tłumaczenia rozporządzenia o funduszach strukturalnych pojawiło się pojęcie: „inwestycje generujące zysk". Potem zysk poprawiono na „dochody" lub „przychody”, co bardziej odpowiada polskiej terminologii - ale „zysk” poszedł w świat i teraz pojawia się np. we wnioskach o dotację do programu ZPORR („Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego") Ja tylko powiem, że przychody to nie zysk oraz przychody to nie dochody. A zysku bym się nie bał, to bardzo jasny termin - może dlatego "słabo odpowiadający powszechnie stosowanej polskiej terminologii". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 08:59 więc jeżeli potem zysk "poprawiono" na przychody to skopano dobre tłumaczenie he, he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K. Żuk-Gołaszewska Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.uwm.edu.pl 10.01.05, 08:32 Zapobiegnie się błędom jeśli w oryginalnych unijnych dokumentach, które są tłumaczone dotyczące nazewnictwa gatunków roślin (w przyszłości również zwierząt) będzie używać się nazw łacińskich; papryka i pieprz w języku angielski to "pepper", zaś w języku łacińskim papryka to Capsicum annuum, pieprz czarny Piper nigrum. Dla mnie jest to oczywiste. Ja zawsze stosuję nazewnictwo łacińskie, albowiem jest to zrozumiałe w każdym języku na całej kuli ziemskiej. Obok nazwy w danym języku w języku angielskim musi być napisana nazwa w języku łacińskim np. Pepper (Piper nigrum), czy pepper (Capsicum annum). A własnie tego zabrakło w unijnym dokumencie. Spotkałam się w mojej pracy nie jednokrotnie z tym zjawiskiem. Przy tłumaczeniu dokumentów powinny pracować eksperci z wielu dziedzin. Dlatego też nie winię za to naszych tłumaczy, którzy właśnie w tym przypadku tak przetłumaczyli nazwe gatunku. Warto o tym pomyśleć na przyszłość aby uniknąć takiegop rodzaju nieporozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
igoak Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó 10.01.05, 10:03 spotykam sie z bardzo niejasnymi tekstami wyjściowymi, a ustalanie poglądów trwa długo i nie zawsze jest możliwe. Terminy są krótkie, płaca mała. Alternatywa dla tłumacza: albo poezja do szuflady, albo chałtura? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brazilian Giraffe Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 08:46 Co pewien czas jestem proszony o zweryfikowanie "tlumaczen przysieglych" tekstow technicznych / technologicznych z jezyka angielskiego. Prawdziwy horror ! Namnozylo sie pseudo anglistow z dyplomami i wydaje im sie, ze skoro nauczyli sie "akcentu", zwlaszcza tego najbardziej ordynarnego, czyli amerykanskiego, to juz sa predestynowani do slownikowych tlumaczen. I nie odnosi sie to wylacznie do tekstow technicznych, chociaz tutaj ich ignorancja siega zenitu. No, ale nie dziwota, skoro mozna zostac "tlumaczem przysieglym" czy tez "panstwowym" z marszu, z jakims tam dyplomikiem w kieszeni. Trzeba zaczac przede wszystkim od kompetencji i rzetelnosci "czlonkow" komisjii weryfikacyjnych. I dzieje sie tak ze wszystkimi jezykami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LMB Poziom menu w restauracji ;) IP: *.icpnet.pl 10.01.05, 08:55 Widać nie tylko menu w restauracji są źle przetłumaczone... 'pepper' to pieprz, ale 'a pepper' to papryka. Trzeba tylko to wiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CO SIE CZEPIACIE? Przeciez to tlumaczyly coreczki pana ministra... IP: *.azvu.nl 10.01.05, 09:05 ...Ala (lat 5) i Kasia (lat 4). Wlasnie skonczyly kurs angielskiego dla przedszkolakow i tatus dal im zarobic na wakacje na Wyspach Wielkanocnych. A glupie ludzie sie czepiaja. Tak, jakby nie wiedzieli, ze zyja w republice ziemniakowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znerwicowany Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:06 takie mamy tłumaczeni jakich mamy eurodeputowanych polczsie sami ilu potrafi cokolwiek tam samemu zrozumieć co się do niego mówi dlatego tłumacz nie są nic lepsi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Przykład korupcji związanej z tłumaczeniami IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 09:21 Witam wszystkich! Jestem zawodowym tłumaczem. Sądzę, że dobrym. Nie dla mnie jednak tak lukratywne zlecenia. To biorą kolesie i kumpele tych na górze. A ich poziom merytoryczny jest wiadomo jaki. To kolejny przykład na to, jak korupcja niszczy wszystko, czego się dotknie. Opowiem Wam tylko o jednym patologicznym przypadku: współpracowałem kiedyś z fabryką, której akcje zostały "sprzedane" przez NFI kilku polskim spółkom z Warszawy, za którymi stał, rzecz jasna, zagraniczny, jak się potem okazało, mafijny kapitał. Szybko dostałem propozycję nie do odrzucenia: Będę brał wszystkie tłumaczenia, ale większość będę podzlecał określonej firmie w Warszawie. Oczywiście był to warunek dalszej współpracy. Firma ta podawała w referencjach tłumaczenia unijnych aktów prawnych dla polskich ministerstw. Zleciłem im przetłumaczenie poważnej umowy dostawy (ok. 60 stron), wykonali to błyskawicznie, ale gdy zobaczyłem, jak to zostało przetłumaczne, zrobiło mi się niedobrze. Odesłałem do poprawy, wynik jej był niewiele lepszy. Co więcej, nowy wiceprezes fabryki - "opiekun" tej firmy, nie widział w tym niczego zdrożnego i zmusił mnie do zapłaty tym amatorom (w przeciwnym przypadku nie dostałbym wynagrodzenia od fabryki). W końcu zrezygnowałem z współpracy z tą fabryką. Nie mam złudzeń - to samo dzieje się w Warszawie z tłumaczeniami przepisów unijnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zygmunt Re: Przykład korupcji związanej z tłumaczeniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:35 Od kilkunastu lat rowniez param sie tym niewdziecznym rzemioslem. Na pewnym etapie wspolpracowalem tzw. preznymi agencjami - szczesliwie mialem jednak wystarczajaco swoich klientow, zeby szybko z tej watpliwej przyjemnosci zrezygnowac. Dlaczego? Poza roznymi niedogodnosciami terminowymi (wszystko nieodwolalnie "na wczoraj"), niskimi stawkami itd, pojawial sie w tej wspolpracy problem zasadniczy: brak, a wrecz zakaz - spowodowany panicznym strachem agencji o utrate klienta - kontaktu z odbiorca tlumaczenia, mozliwosci chocby pobieznej rozmowy na temat niuansow tekstu. Profesjonalny odbiorca na ogol - choc rzecz jasna nie zawsze - wie, czego tekst dotyczy i na jakiego rodzaju tlumaczeniu mu zalezy (ogolnie rzec zujmujac: bardziej pieknym, czy bardziej prawdziwym). Z odbiorca mozna tez czesto ustalic, jaka terminologie stosowac (wbrew pozorom, chocby w jezyku prawniczym nie jest ona ujednolicona, a kazdy klient ma swoje - nierzadko imperatywne - preferencje). Zas ostatnio coraz czesciej slysze o pewnych cudownych programach do tlumaczenia, ktore w lot zgaduja intencje tlumaczacego proponujac mu gotowe (czy tez wczesniej przez tegoz stworzone) wzorce. Agencjom obniza to koszty, pozornie przyspiesza czas tlumaczenia. Otoz uwazam - z reka na sercu - nic gorszego w pracy z tlumaczeniem nie moze sie przydazyc. Kazdy tekst, nawet tzw. standardowy - jest bytem odrebnym. Kazdy, nawet najbanalniejszy tekst zawiera pewien ladunek chocby nieswiadomie przez autora zawartych w nim niuansow. Najwiecej bledow w swojej kilkunastoletniej karierze popelnilem, kiedy ledwo patrzac na oczy ze zmeczenia wydawalo mi sie, ze moge skopiowac fragmenty tekstow i wkleic je do nowej wersji, zeby tylko dotrzymac terminu. To wlasnie do takich kopiowanych fragmentow zakradalo sie najwiecej niescislosci, czy tez niedostrzegalnych detali, ktore okazywaly sie paskudnymi bledami (miesiac/ rok/ tydzien; tak zamiast nie - to szkolne bledy). A teraz wyobrazmy sobie, ze w tekscie program wkleja niemal kazde zdanie... Programy te probuja zmienic swoista sztuke, jaka jest tlumaczenie, w zwykla, masowa tandete, jakiej w kolo wiele. A tak - stety czy niestety - sie po prostu nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zygmunt Re: Przykład korupcji związanej z tłumaczeniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:49 ... Oczywiscie "wkolo" piszemy razem... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruda Re: Przykład korupcji związanej z tłumaczeniami IP: 57.66.195.* 10.01.05, 12:09 Ja robię dużo zleceń dla firmy niemafijnej - efekt ten sam. O wyborze wykonawcy decydują Panie z działu zaopatrzenia, które mają prikaz by oszczędzać. Efekt: żenujące targi o 50 gr na stronie, zlecanie coraz więcej biurom, które wykorzystują studentów za nędzne stawiki (nie muszą płalcić ZUS potrzebują tylko na książki i piwo, więc robią taniej). Jakośc nikogo nie obchodzi, bo jak będzie spartaczone, to po łbie i tak dostanie zlecajacy od swego szefa, a nie Pani z Zaopatrzenia. Takie jest generalne pojęcie o pracy tłumacza w tym narodzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tłumacz Re: Błąd na błędzie w tłumaczeniach unijnych aktó IP: *.eranet.pl 10.01.05, 09:44 Tak się składa, że kilka lat temu, przeszukując Internet w poszukiwaniu zleceń, natknąłem się na ten właśnie przetarg. 24 tys. stron unijnych przepisów i regulacji prawnych. Oczywiście, przetarg ustwiony by tak, że nik nie wiedział z jakich języków, w jakim czasie (podobn 100 dni) i jaka jest objetość tego dzieła (14 tys stron wydruku czy rozliczeniowych, w znakach). Poza tym, należało udokumentować że firma posiada kilkaset tysięcy PLN jako zabezpieczenie pod tę robotę. Zgłosiłem się tak, dla formalności. Okazało się że natychmiast, tuż przed zakończeniem przetargu i rozpoczęciem pracy, pojawiła się na rynku prężna agencja tłumaczeń. Wygrałą przetarg wart dobrze ponad 1 milion PLN i ... mamy teraz efekt ich pracy. Większość tych tłumaczeń prawdopodobnie wykonano automatycznie, przy pomocy jednego z programów tłumaczących, do korekty takiej ilosci tekstu nie mieli albo kasy albo ludzi. W przetargu postawiono ostre warunki, między innymi dotyczące jakości. Ciekawe czy dowiemy się o karach za skopanie tłumaczenia, jakie również były zawarte w tych warunkach. Był jeszcze jeden przetarg, kolejny tom przyisów unijnych. Dobrze ponad 700 stron. Według moich obliczeń, aby zrobić to dobrze, koszt tego tlumczenia powinien wynosić około 65 tys PLN. Zlecenie to nie pochodziło z Biura Integracji, lecz z innej firmy (fst). Wiecie? Wygrał oferent, który chciał 13 tys PLN. Ciekawe kiedy uslyszymy o błędach w tym tłumaczeniu. To tyle. Pozdrawiam wszystkich tłumaczy, pewnie wielu kolegó odwiedzi dzisiaj to miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś