yildiz
22.05.02, 18:46
Ostatnio wzbiera we mnie złość i szukam towarzystwa do rozwiązania wspólnego
problemu.
Mam męża obcokrajowca. Mimo, że ma w Polsce żonę i dziecko, mieszka tu od
ślubu, to nie ma żadnych praw. Tak się składa, że nie znalazł pracodawcy, który
chciałby zatrudnić go na etat, bo z tym i Polakom trudno. Mógłby pracować
dorywczo, ale nie ma czegoś takiego jak prawo do pracy dorywczej lub sezonowej.
Załatwianie formalności z prawem do pracy trwa długo, a więc umowy zlecenia i o
dzieło też odpadają. Może pracować na czarno, ale czy o to rządowi chodzi?
Nie ma prawa do zasiłku czy kupienia własnego mieszkania, bo nie ma pobytu
stałego. Nawet do własnego ubezpieczenia.
Nie może mieć pobytu stałego, bo na to od zeszłego roku trzeba już nie trzech,
a pięciu lat.
Właściwie nie ma człowieka.
Czy na pewno ludzie przybywający do Polski za pracą i mający tu polskie
rodziny, powinni być traktowani tak samo? Czy Polskie rodziny obcokrajowców
mają się czuć ukarane za związek z obcokrajowcem?
Szukam rodzin podobnych do mojej, które mają dość takiej dyskryminaci i
wsparcia wszystkich, którzy uważają, że wszystkie rodziny powinny mieć równe
szanse.
Proszę o listy na yildiz@poczta.gazeta.pl