Gość: Jan
IP: 82.194.62.*
21.01.05, 19:36
Teraz różnego typu chuliganeria będzie wyciągać rewelacje z teczek bezpieki -
mówi lubelski duchowny. - Nie po to, żeby dochodzić prawdy, ale by
szantażować, mścić się na wrogach, prowadzić polityczne rozgrywki. Tak
właśnie robi Bender. Artykuł Mikołaja Lizuta
Ogłoszony tydzień temu dekret metropolity lubelskiego o odebraniu lubelskiemu
Klubowi Inteligencji Katolickiej prawa do posługiwania się
określeniem "katolicki" wywołał wstrząs. Arcybiskup podjął tę decyzję po
wielokrotnych upomnieniach kierowanych do prezesa klubu, emerytowanego
profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Ryszarda Bendera. Abp
Życiński krytykował kikowskie prelekcje osób znanych z antysemickich
wypowiedzi, np. publicysty "Najwyższego Czasu" Stanisława Michalkiewicza. Nie
krył też swej dezaprobaty wobec poczynań samego Bendera.
Jasne postawienie sprawy przez arcybiskupa, że antysemityzm jest grzechem, to
ważny sygnał dla całego polskiego Kościoła - komentuje bp Pieronek. - Jeśli
to, co Bender robił w lubelskim KIK, jest niezgodne z katolickim nauczaniem,
to wnioski powinno wyciągnąć także Radio Maryja, które robi dokładnie to
samo. Nie wiem tylko, czy wśród biskupów znajdzie się większość o odwadze
podobnej do metropolity lubelskiego.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62267,2485384.html