trzecie.dno
25.01.05, 07:53
JAK FRASYNIUK pisał tekst!
>Podziemie stało się wyrzutem sumienia dla tych, którzy współpracowali z
totalitarnym >ustrojem. Dlatego Bender czy Giertych chcą dziś społeczeństwu
wmówić: "Solidarność nie była >lepsza. Wszyscy donosili". A ja bronię moich
kolegów, zwykłych robotników, którzy najczęściej >padali ofiarą SB. Jak się ma
obronić ślusarz z Pafawagu? Jego po prostu zaszczują na osiedlu! - >mówi
Władysław Frasyniuk, przewodniczący UW, jeden z historycznych przywódców
>"Solidarności"
Jest rzeczą oczywistą, że kolaboranci PRL-u winni miec wyrzuty sumienia za
swoją postawę w stosunku do reszty narodu, a zwłaszcza walczącej opozycji. I
dlatego trzeba ich rozliczyć. Jeśli jakiś robotnik donosił na swoich kolegów i
się z tego przed nimi wyspowiadał to go rozgrzeszą. Gorzej jak tego nie zrobi,
a za donosicielstwo na walczących kolegów potepienie jest wystarczająca
pokutą. Czy tolerowaie donosicielstwa w imię niezaszczucia na osiedlu jest
powodem dla ukrywania prawdy?
>Mirosław Maciorowski: W liście do prezesa IPN-u Leona Kieresa, który podpisał
pan wspólnie >ze Zbigniewem Bujakiem i Bogdanem Lisem, nawołują panowie do
zaniechania "sądu nad >ludzkimi losami". Dlaczego nie powinny być sądzone?
>Władysław Frasyniuk: - Ależ one podlegają osądowi. Poprzez działalność
właśnie takiej instytucji jak >IPN, poprzez sądy powszechne. Ale nie na
zasadach zaproponowanych przez polityków, którzy >domagają się ujawnienia
zawartości teczek. To jest skok w głęboką wodę. Najpierw upublicznić >teczki,
a potem niech wszyscy biedni ludzie zostaną słusznie, czy niesłusznie o coś
oskarżeni i >martwią się o siebie sami. Niech dochodzą na drodze sądowej
swoich praw, niech udowadniają, że >nikomu nie zrobili krzywdy!
>Politycy nie powinni podejmować działań szkodzących społeczeństwu, nie mogą
do życia ludzi >wprowadzać chaosu.
Co autor chciał powiedzieć ? Politycy nie powinni podejmować działań
szkodzących społeczeństwu bez względu na cokolwiek. Czy to nie jest truizm?
Jaki to ma zwiażek z lustracją?
Co za chaos, gdy się ujawni kto z kim współpracował? I tak trzeba będzie pójść
do pracy, po zakupu, do szkoły.
Skąd pan wie, że najbardziej ucierpią właśnie prości ludzie, a nie politycy ze
świecznika?
>- To nie tylko mój pogląd. Prof. Andrzej Paczkowski twierdzi, że w teczkach
są głównie materiały na >zwykłych robotników. Kolejna grupa to ludzie Kościoła
i szeroko pojętego środowiska katolickiego. >Ci sobie poradzą. A co zrobi taki
zwykły robotnik, który występuje w takich teczkach fikcyjnie? On >nawet nie
będzie wiedział, jak złożyć wniosek do IPN-u albo do sądu. Będzie bezradny.
Przecież o tych robotnikach nikt nie będzie wiedział, wiec jeszcze raz, jaki
chaos wywołają teczki w społeczeństwie? Będzie wzburzenie jesli dotyczy to
osób ze świecznika, króre uzurpują sobie jakieś moralne prawa do bycia
autorytetami nie dokonawszy rozliczenia sami ze sobą?
Jaki sens był w preparowaniu fikcyjnych materiałów na zwykłego robotnika?
>A Pan wie, bez zaglądania do swojej teczki, kto na Pana donosił?
>- Nie wiem. Ale jedno jest pewne - w przeciwieństwie do dość liberalnej
polityki aparatu >bezpieczeństwa w Warszawie czy w Gdańsku u nas, we
Wrocławiu, były prawdziwe represje. To >dlatego po 1989 roku 70 proc.
"naszych" teczek zniszczono. Moja istnieje tylko w szczątkowej >formie. Kilku
ludzi z ówczesnych władz "Solidarności" dostało z IPN-u właściwie same
okładki. W >IPN mogą być natomiast teczki szeregowych działaczy.
Szeregowi działacze byli szeregowi, więc mogli miec dla bezpieki tylko
szeregowe znaczenie. No i znów pojawia się pytanie dlaczego teczki
“nieszergowych” działaczy “zagineły”?
>I jeśli ktoś na ich podstawie będzie kogoś rozliczać z przeszłości, to musi
najpierw poznać realia >podziemia. Kto ma odwagę wydać wyrok: "Ten działał z
niskich pobudek, donosił dla kasy, a tamtego >złamano, skatowano albo załamał
się na skutek szantażu"? Zanim wyda się wyrok, trzeba poznać >wszystkie
okoliczności przestępstwa.
Nikt nikomu nie broni zrobić rachunek sumienia. Przecież ten szeregowiec może
wytłumaczyć osobom, że był łamany. Opinia publiczna szergowcami nie jest
zaintersowana.
>Zna pan konkretne przypadki łamania ludzi z pańskiego otoczenia?
>- Na moim procesie w 1982 roku świadkiem był Wojtek, jeden z moich łączników.
Wpadł podczas >ubeckiej zasadzki, zaraz po moim aresztowaniu. Wrzucono go do
wanny, skopano. Potem przyłożono >brzytwę do gardła. Cała prasa podziemna
napisała: "Wojtek doniósł na Frasyniuka". W tamtych >czasach to oznaczało
cywilną śmierć. Nie trzeba mu było żadnej teczki zakładać, był skończony!
Nie rozumiem. Skąd to Frasyniuk wie? Skoro mu powiedział to, dlaczego pisze,
że był skończony? Może był ten Wojtek skończony, bo sie nie przyznał do
spotkania z SB-cją zgodnie z zasadami konspiracji i dlatego prasa podziemna
zaczeła pisać o tym.
>Wyjechał na Zachód, nie ma z nim kontaktu. Na sprawie był drugi człowiek, mój
kolega, Zbigniew >Kruszyński. Jego też pobito i on podpisywał, jak leciało,
różne rzeczy. Przed sądem Zbyszek >powiedział: "Te dokumenty są nic nie warte,
bo podpisałem je pod przymusem. Jakby mnie bardziej >bili, to podpisałbym
jeszcze więcej". Wojtek był tak zaszczuty i sponiewierany, że na procesie
>milczał. Prawda natomiast jest taka, że żaden z nich na nikogo nie doniósł,
choć na obu pewnie >znajdziemy teczki.
Skoro facet był na tyle dzielny, że na porcesie powiedział prawdę, to w
aktach sprawy ten fakt jest. Poza tym same świadectwo Frasyniuka w tej
sprawie usuwa wszystkie wątpliości. Teczki są i trud zmierzenia się z nimi
będzie oczyszczeniem przy której to okazji wyświetli się podłość SB-cji.
>Dla kontrastu podam przykład człowieka, którego działalność pociągnęła za
sobą do więzienia ponad >40 osób z dolnośląskiego podziemia. Nie ma jego
teczki, wiem to na pewno.
Skąd Pan towie na pewno? Dlaczego Pan odbiera prawo dowiedzenia się o 100%
pewnych rzeczach jak to łaskaw był Pan to ująć? No i gdzie ten przykład?
>Ale w archiwach musi być też dokumentacja dotycząca faktycznych tajnych
>współpracowników, ludzi, którzy donosili dla kasy. Pan proponuje zostawić ich
w spokoju. >Zwolennicy otwarcia teczek, a przecież oprócz Romana Giertycha są
wśród nich też m.in. >Bogdan Borusewicz i Zbigniew Fijak, czyli tak jak Pan
ludzie opozycji, są pewni, że ujawnienie >archiwów oczyści atmosferę.
>- Myślę, że i ja i Bogdan Borusewicz chcemy, żeby IPN ujawnił i ciemne strony
podziemia, ale na >cywilizowanych zasadach.
Ciemne strony podziemia są ciemne i tyle, podobnie jak prawda jest prawdą,
chyba, że cywilizowane zasady mogą wpływać na treść prawdy? Może autor miał na
myśli internet jako oznakę cywilizacji, bo nie potrafię zrozumieć na czym ma
polegać cywilizowanie prawdy lub cywilizowane sposoby?
>Niech Instytut pokaże złożoność sytuacji. Powinien też ocenić działalność
PZPR-u oraz różnych >przybudówek tej partii, a także skutki działalności Rady
Konsultacyjnej przy generale Jaruzelskim. >Taki poseł Janusz Dobrosz, dziś w
LPR, dawniej jako działacz ZSL miał koncesję, żeby być lepszym. >Przecież
należał do partii współtworzącej ustrój totalitarny. A Ryszard Bender? On też
był >koncesjonowany przez władzę, zasiadał w PRL-owskim Sejmie.
Czy Panie Frasynik Pan się boi lustracji, bo lansowane fakty nie są zgodne z
prawdą? Wy nie mieliście na nic koncesji w przeciwieństiw do członków Rady
Konsultacyjnej i możecie się tym chlubić, jeżeli sam fakt nieprzynależenia do
tej instytucji ma znaczenie w tym względzie. Miliony osób nie było w tej
Radzie. Myśle, ze większe powód do chawły to jest działaność opozycyjna, a nie
owa przynależność. Nie musicie nikogo wskazywać palcem,