Dodaj do ulubionych

RZEPA JEST WINNA

31.01.05, 19:28
Gorące emocje jakie rozbudzila lista IPN-u, ochrzszczona jako lista
Wildsteina, a dla rozumiejących-inaczej “lista ubecka”, nie spowodowała
dyskusji na temat znacznie ważniejszy.

Mamy wolną prasę. Pomijając tendencyjne publikacje GW do czego każda gazeta ma
prawo oraz jawną jej manipulację do czego żadna gazeta nie ma prawa, w związku
z tą sprawą, zasadnicze pytanie brzmi czy można już mówić o w pełni sprawnych
mediach w IIIRP.

Wiadomo, że lista żyje swoim życiem nie od momentu “sensacyjnego” sobotniego
artykułu GW. Dla osób mniej zorientowanych od póltora tygodnia istnienie jej
jest publiczną tajemnicą. Można Bronkowi przypisywać dobrą i złą wolę, dobry
lub zły gust. Dziwi mnie mechanizm jaki stoi za tą cała sensacją.

“Wyzwoliciel” Wildstein bardzo chciał, aby wiedza o liście zasobów IPN stała
sie wiedzą publiczną. I tak się stało. Dziwnie późno. Zastanawiając się
dlaczego tak późno wniosek staje się oczywisty. Chyba mediom zabrakło odwagi
(wylączając Prześwietlików z TVN24, którzy zajeli się sprawą). Przez poand
tydzień TVN nie podjeło ponowmie tematu. Mało tego, żadna gazeta tym się nie
zajeła. Nikt nie chciał sparzyć się gorącym kartoflem. I z jakim skutkiem? Po
tygodniu przebywnia w popiołach kartofel jest jeszcze gorętszy w postaci
“ubeckiej listy”, a przecież kartofel nadawał się do konsupcji już wcześniej.
Wystarczyło, żeby Rzepa poinformowała o charakterze i możliwości korzystania
z listy zasobów IPN przy pomocy terminala w archiwum tej instytucji.
Wystarczyłaby notka przy okazji jakiegoś artykułu o lustracji lub IPN-ie.
Konsekwencje takiej informacji byłyby jednoznaczne. Sprawa byłaby wyjasniana i
ochrzczona. GW razem z Jackiem Zakowskim nie mialo by szansy wywołać
sztucznej histerii. Lista Wildsteina przestałaby być odkryciem, a robienie z
niej senacji byłoby nawet dla fanów GW manipulacją najczystszej wody. No bo
jak wyjasniać wyjaśnioną historię “ubeckiej listy”? Lista okazała się zwykłym
katalogiem bibliotecznym IPN-u i zwykłe gazety i inne zwykłe media powinny
pisać o tej zwykłej liście. Niezwykłość tej listy mogłaby tylko dostrzec
niezwykła gazeta. Sceptycy z pewnością dostrzegliby ową niezwykłość listy, ale
lansowanie ubeckiej nazwy byłoby już zbyt wielkim poetyckim natchnieniem i
zbyt późno podjętą próbą jak na głowy szanownych redaktorów czytających
konkurencje z zawodowego obowiązku. Wyszliby na idiotów bez żadnego alibi.
Konkurencja skorzystałaby natychmiast, a biedne społeczeństwo nie powiesiłoby
się na hak swego ograniczenia.

Widać po raz kolejny jak oczywiste działania mogą być storpedowane strachem
przed lustracją. Media bały się zneutralizować sprawę w oczywisty sposób.
Publikując prawdę! Okazuje się, że lustratorzy i lustratorzy-inaczej tak byli
pochłonięci samolustrowaniem i lustrowaniem innych, że nie wiedzieli, że
istnieje taka pomoc w lustracji jak lista inwentaryzacyjna zasobów IPN.
Dziennikarze śledczy pochłonięci śledztwem nie zauważyli, że stoją pod latarnią.

Skoro strach przed lustracją potrafił spętać umysły i ręce czwartej władzy, to
usunięcie wrzodu nieprzeprowadzonej lustracji trzeba zrobić chirurgicznie. I
byc może Bronek widział hipokryzje zainteresowania lustracją i permanentnne
konsekwencje jej braku. Zachowanie jego jest kwestią smaku. Tylko, że on chyba
jedyny zauważył i przyznał się do braku smaku. Za to inni tego nie zrobili i
próbują go weksmitować z salonu jako enfant terrible.

Triumf Czuchnowskiego, Wronskiego, Stasińskiego i koleżków nad Wilsteinem
będzie ostatecznym dowodem jaki to jest smak. Jeśli Bronek wyleci z Rzepy, to
może będzie to dowód na jakieś standarty (ocierające się o hipokryzje), ale
nie wszędzie nawet takie standarty obowiązują.

Gdzie były wolne media przez ten czas, odkąd ta lista funkcjonowła w
szlachetnym dziennikarskim środowisku? Wszyscy pochowali głowy w piasek.

Jedyna GW opublikowała wiadomość o "ubeckiej liście", ale to nie jest zwykła
gazeta.
Obserwuj wątek
    • trzecie.dno Re: RZEPA JEST WINNA 31.01.05, 21:19
      A ja myśłałem, ze może to nie do końca prawda!
    • Gość: Olek Od dzis nie kupuję Rzepy IP: *.olsztyn.mm.pl 31.01.05, 21:51
    • lvlarynat Trzecie.dno zażartował: > Mamy wolną prasę... 01.02.05, 00:55
      Mamy? My? Jacy "my"? My - czytelnicy? Czy szerzej: We, the people?
      A może jednak to nie "my", ale "oni" mają? Oni - własciciele i wydawcy, oni -
      dziennikarze, oni - sponsorzy i ogłoszeniodawcy?
      Byc może interesy tych wszystkich "onych" nie zawsze są zbieżne?
      I na przykład - jakiś dziennikarz inicjuje działania, w stosunku do których -
      pod naciskiem wpływowych grup z kręgu elit władzy i pieniądza, oraz
      normotwórczego "towarzystwa" - macierzysta redakcja się dystansuje? I zostawia
      owego dziennikarza na lodzie? (Choć - nie wykluczam, że poszczeglne osoby z
      szefostwa i zespołu dziennikarskiego "prywatnie", uważają, że ów dziennikarz
      podjął działania słuszne, tylko... "wicie rozumicie"...) Takie rozdwojenie
      jaźni między ideałami młodości, a wygodnictwem wieku dojrzałego?..
      Wolną prasę? "Wolną"? Czy uwikłaną w konteksty społeczne, i rozliczne
      zobowiazania? A dziennikarze są "wolni"? Bardziej niż ziarno między kołami
      żaren? Może choć myśl jest wolna? Nie chcę być złośliwy...
      Chociaż - może własnie o to warto pytać? Czy wolnoscią jest przywiazanie do
      tradycyjnych, fundamentalnych norm moralnych i gotowość obrony zagrożonych
      podstawowych wartości oraz interesu ogólnospołecznego? Czy - przeciwnie?
      Wolnościa nazwiemy relatywizm moralny? I wprzęgniemy go jako narzędzie
      ideologiczne do rozgrywek politycznych po stronie "grup trzymajacych władzę"? I
      wykorzystamy do politycznych celów na podobnej zasadzie, jak wykorzystuje sie
      nacjonalizm, rasizm i marksizm?
      B. Wildstein znalazł się w sytuacji gracza, który podał kolegom piłkę - w
      sytuacji, z której mogła paść bramka - ale ktoś z przeciwnej drużyny
      krzyknął "gra tą piłka jest niebezpieczna!" i wszyscy uciekli, choć -
      znów "prywatnie" - każdemu sie ta piłka marzy...
      Czy to strach? Czy pękła mydlana bańka kolejnego mitu i znów sie okazało, że i
      ten król jest golusieńki, i z malutkim fiutkiem?

      Znalazłem taką wypowiedź p.prof. Anny Pawełczyńskiej. Choć teoretyczną, to
      trochę jakby a'propos:

      "... Zło w totalitaryzmach nazistowskim i komunistycznym opisywano według skali
      okrucieństwa i zasięgu ludobójstwa. Sądzę jednak, że głównym wyróżnikiem
      totalitaryzmów jest skuteczność stosowanej przemocy. Totalitaryzm prowadzi do
      ubezwłasnowolnienia człowieka i każdej samorządnej wspólnoty, po to by tego
      człowieka lub wspólnotę podporządkować całkowicie (totalnie) interesom grupy
      sprawującej władzę i żerującej na podległych społeczeństwach. Cele te mogą być
      osiągane środkami twardymi i środkami miękkimi, czyli głównie manipulacją.
      Sądzę, że dzisiaj jesteśmy świadkami tworzenia się nowej formacji totalitarnej,
      która ma wiele podobieństw do poprzednich, lecz więcej do komunizmu niż do
      faszyzmu. I jest to kolejna forma zła. Wymierzona również w naturalne więzi
      społeczne oparte na tradycyjnych wartościach.
      Nazwałam ją "totalitaryzmem liberalnym". Sądzę, że jest to totalitaryzm
      atakujący ludzką świadomość i odbierający człowiekowi możliwość niezależnego
      myślenia. Atakuje też obrastające wielowiekową tradycją ludzkie wspólnoty.
      Wydaje mi się, że właśnie Polacy mają szczególne doświadczenia pokoleniowe i
      historyczne, nieporównanie ważniejsze i pełniejsze niż doświadczenia wschodu i
      zachodu Europy, ponieważ byliśmy dotknięci i zachodnimi, i wschodnimi formami
      totalitarnej przemocy.
      Przed pięćdziesięciu pięciu laty Raymond Aron w pracy "Koniec wieku ideologii"
      sformułował termin "tendencje totalitarne liberalizmu". Umieszczał je ściśle w
      sferach świadomości, światopoglądu, ideologii. Teraz sprawy zaszły dalej.
      Uważam, że obecny totalitaryzm liberalny jest owocem "miękkiej wersji
      komunizmu", czyli pewnych elementów ideologii komunistycznej wymieszanych z
      elementami doktryny liberalnej..."

      A może mi sie zdaje?


      • wartburg4 Re: Trzecie.dno zażartował: > Mamy wolną pras 01.02.05, 11:39
        lvlarynat napisał:

        > Mamy? My? Jacy "my"? My - czytelnicy? Czy szerzej: We, the people?
        > A może jednak to nie "my", ale "oni" mają? Oni - własciciele i wydawcy, oni -
        > dziennikarze, oni - sponsorzy i ogłoszeniodawcy?
        > Byc może interesy tych wszystkich "onych" nie zawsze są zbieżne?
        > I na przykład - jakiś dziennikarz inicjuje działania, w stosunku do których -
        > pod naciskiem wpływowych grup z kręgu elit władzy i pieniądza, oraz
        > normotwórczego "towarzystwa" - macierzysta redakcja się dystansuje? I
        zostawia
        > owego dziennikarza na lodzie? (Choć - nie wykluczam, że poszczeglne osoby z
        > szefostwa i zespołu dziennikarskiego "prywatnie", uważają, że ów dziennikarz
        > podjął działania słuszne, tylko... "wicie rozumicie"...) Takie rozdwojenie
        > jaźni między ideałami młodości, a wygodnictwem wieku dojrzałego?..
        > Wolną prasę? "Wolną"? Czy uwikłaną w konteksty społeczne, i rozliczne
        > zobowiazania? A dziennikarze są "wolni"? Bardziej niż ziarno między kołami
        > żaren? Może choć myśl jest wolna? Nie chcę być złośliwy...
        > Chociaż - może własnie o to warto pytać? Czy wolnoscią jest przywiazanie do
        > tradycyjnych, fundamentalnych norm moralnych i gotowość obrony zagrożonych
        > podstawowych wartości oraz interesu ogólnospołecznego? Czy - przeciwnie?
        > Wolnościa nazwiemy relatywizm moralny? I wprzęgniemy go jako narzędzie
        > ideologiczne do rozgrywek politycznych po stronie "grup trzymajacych władzę"?
        I
        >
        > wykorzystamy do politycznych celów na podobnej zasadzie, jak wykorzystuje sie
        > nacjonalizm, rasizm i marksizm?
        > B. Wildstein znalazł się w sytuacji gracza, który podał kolegom piłkę - w
        > sytuacji, z której mogła paść bramka - ale ktoś z przeciwnej drużyny
        > krzyknął "gra tą piłka jest niebezpieczna!" i wszyscy uciekli, choć -
        > znów "prywatnie" - każdemu sie ta piłka marzy...
        > Czy to strach? Czy pękła mydlana bańka kolejnego mitu i znów sie okazało, że
        i
        > ten król jest golusieńki, i z malutkim fiutkiem?
        >
        > Znalazłem taką wypowiedź p.prof. Anny Pawełczyńskiej. Choć teoretyczną, to
        > trochę jakby a'propos:
        >
        > "... Zło w totalitaryzmach nazistowskim i komunistycznym opisywano według
        skali
        >
        > okrucieństwa i zasięgu ludobójstwa. Sądzę jednak, że głównym wyróżnikiem
        > totalitaryzmów jest skuteczność stosowanej przemocy. Totalitaryzm prowadzi do
        > ubezwłasnowolnienia człowieka i każdej samorządnej wspólnoty, po to by tego
        > człowieka lub wspólnotę podporządkować całkowicie (totalnie) interesom grupy
        > sprawującej władzę i żerującej na podległych społeczeństwach. Cele te mogą
        być
        > osiągane środkami twardymi i środkami miękkimi, czyli głównie manipulacją.
        > Sądzę, że dzisiaj jesteśmy świadkami tworzenia się nowej formacji
        totalitarnej,
        >
        > która ma wiele podobieństw do poprzednich, lecz więcej do komunizmu niż do
        > faszyzmu. I jest to kolejna forma zła. Wymierzona również w naturalne więzi
        > społeczne oparte na tradycyjnych wartościach.
        > Nazwałam ją "totalitaryzmem liberalnym". Sądzę, że jest to totalitaryzm
        > atakujący ludzką świadomość i odbierający człowiekowi możliwość niezależnego
        > myślenia. Atakuje też obrastające wielowiekową tradycją ludzkie wspólnoty.
        > Wydaje mi się, że właśnie Polacy mają szczególne doświadczenia pokoleniowe i
        > historyczne, nieporównanie ważniejsze i pełniejsze niż doświadczenia wschodu
        i
        > zachodu Europy, ponieważ byliśmy dotknięci i zachodnimi, i wschodnimi formami
        > totalitarnej przemocy.
        > Przed pięćdziesięciu pięciu laty Raymond Aron w pracy "Koniec wieku
        ideologii"
        > sformułował termin "tendencje totalitarne liberalizmu". Umieszczał je ściśle
        w
        > sferach świadomości, światopoglądu, ideologii. Teraz sprawy zaszły dalej.
        > Uważam, że obecny totalitaryzm liberalny jest owocem "miękkiej wersji
        > komunizmu", czyli pewnych elementów ideologii komunistycznej wymieszanych z
        > elementami doktryny liberalnej..."
        >
        > A może mi sie zdaje?
        >
        >
        Podoba mi się ten cytat z Pawełczyńskiej. Jest jak najbardziej a propos.
        Tendencje totalitarne zawsze były obecne w historii. W ostatnim stuleciu
        totalitaryzm odsłonił swoją prawdziwą twarz, zbilżył sie do stanu doskonałości,
        ponieważ wszedł w posiadanie środków technicznych, które przecież istnieją i
        mogą byc nadal wykorzystywane.

        Jedynym rzeczywistym zabezpieczeniem przed takimi nadużyciami może być tylko
        wolność słowa, z którą - jak to wykazała wczorajsza decyzja zarządu Rzepy -
        najlepiej chyba nie jest...
    • plopli Słuszna refleksja 01.02.05, 01:16
      trzecie.dno napisał:

      > Gorące emocje jakie rozbudzila lista IPN-u, ochrzszczona jako lista
      > Wildsteina, a dla rozumiejących-inaczej “lista ubecka”, nie spowodo
      > wała dyskusji na temat znacznie ważniejszy.
      >
      > Mamy wolną prasę. Pomijając tendencyjne publikacje GW do czego każda gazeta ma
      > prawo oraz jawną jej manipulację do czego żadna gazeta nie ma prawa, w związku
      > z tą sprawą, zasadnicze pytanie brzmi czy można już mówić o w pełni sprawnych
      > mediach w IIIRP.
      >
      > Wiadomo, że lista żyje swoim życiem nie od momentu “sensacyjnego” sobotniego
      > artykułu GW. Dla osób mniej zorientowanych od póltora tygodnia istnienie jej
      > jest publiczną tajemnicą. Można Bronkowi przypisywać dobrą i złą wolę, dobry
      > lub zły gust. Dziwi mnie mechanizm jaki stoi za tą cała sensacją.
      >
      > “Wyzwoliciel” Wildstein bardzo chciał, aby wiedza o liście zasobów IPN stała
      > sie wiedzą publiczną. I tak się stało. Dziwnie późno. Zastanawiając się
      > dlaczego tak późno wniosek staje się oczywisty. Chyba mediom zabrakło odwagi
      > (wylączając Prześwietlików z TVN24, którzy zajeli się sprawą). Przez poand
      > tydzień TVN nie podjeło ponowmie tematu. Mało tego, żadna gazeta tym się nie
      > zajeła. Nikt nie chciał sparzyć się gorącym kartoflem. I z jakim skutkiem? Po
      > tygodniu przebywnia w popiołach kartofel jest jeszcze gorętszy w postaci
      > “ubeckiej listy”, a przecież kartofel nadawał się do konsupcji już wcześniej.
      > Wystarczyło, żeby Rzepa poinformowała o charakterze i możliwości korzystania
      > z listy zasobów IPN przy pomocy terminala w archiwum tej instytucji.
      > Wystarczyłaby notka przy okazji jakiegoś artykułu o lustracji lub IPN-ie.
      > Konsekwencje takiej informacji byłyby jednoznaczne. Sprawa byłaby wyjasniana i
      > ochrzczona. GW razem z Jackiem Zakowskim nie mialo by szansy wywołać
      > sztucznej histerii. Lista Wildsteina przestałaby być odkryciem, a robienie z
      > niej senacji byłoby nawet dla fanów GW manipulacją najczystszej wody.

      W pełni zgadzam się z tą częścią wypowiedzi 3.dna.

      Uderza ona jednak przede wszystkim w samego Wildsteina i redakcję Rzepy.
      Wildstein powiedział o liście 2 x: w TVN24 i w RMF FM. Nigdy jednak nie
      opublikowano informacji o istnieniu takiej listy. To pozwoliło na rozbudzenie
      emocji i zrobienie z niej "listy agentów", o czym świadczą np. wpisy w wątku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19723953&v=2&s=0
      Tak więc Wildstein uruchomił bombę zegarową, ale zrobił niewiele żeby ją
      rozbroić. To był ewidentny błąd. Nawet jeśli nie stawiać mu zarzutów natury
      etycznej (co jest moim zdaniem w pełni uzasadnione), to należy uznać, że
      zachował się nieprofesjonalnie.
      • trzecie.dno Re: Słuszna refleksja 01.02.05, 18:44
        Dziękuje za pare ciekawych postów. Z pewnością problem na który chciałem zwrócić
        uwagę nie jest tak nośny. Specjalnie uniknąłem wsadzania do tego wątków
        rozszyfrowywania spiskowej akcji związanej z listą zasobów IPN. Z pewnością z
        tego zamieszania medialne rysują się miej lub bardziej prawdopodobne hipotezy.
        Owa synchronizacja pewnych działań jeszcze bardziej uwidacznia, że chyba żyjemy
        w lekko naiwnym poczuciu, że wszystko zostało zrobione też jesli chodzi o
        czwartą władze. W innych starszych demokracjach podejrzenia o przeprowadzaniu
        tego rodzaju akcji medialnej są nie do pomyślenia. Nie znależy tego mylić z
        prezentowaniem swego stanowiska, które nie wykracza poza zapatrywania samych
        autorów piszących teksty. Każda gazeta straciłaby wiarygodność.

        Wyrzucenie Wildsteina z Rzepy to strzał we własną nogę. Jeśli uważali, że
        Wilstein naruszył etyke zawodową powinien już wcześniej zostać wydalony z grona
        redakcyjnego. Robienie tego pod dyktando GW świadczy, że niezależność Rzepy jest
        iluzoryczna oraz o nie wiedzy co się dzieje w redakcji gazety, w środowisku
        dziennikarski jak i na mieście. Ponieważ powoływanie się na niewiedzę nie
        wytrzymuje próby argumentów, to wniosek z tego jest jeden możliwy, że mamy do
        czynienia z pozornie niezależną prasą. Biorąc pod uwagę, ze dzieje się to w
        cieniu teczek, konkluzja jest oczywista. Jest jeszcze jedno bagno do oszuszenia
        - "wolne media".

        Być może styl mojego głownego postu był trochę "pompatyczny", ale wynikało to z
        chcęci zwrócenia uwagi na problem, a nie z chęci lapania kogoś za rękę i
        dopisywania intencji. No bo jak można kogoś łapać za rękę skoro trzy
        najważniejsze media TVP, Rzepa i GW mocno nadwyrężyły swój wizerunek. Dopiero
        konstatacja tego uruchamia pytanie co jest tego przyczyną.

        Witam Plopli na wątku. Pomimo naszej czasmi ostrej polemiki i różnicy stanowisk
        starasz się zachowć styl, co w dyskusjach forumowych jest towarem deficytowym.
    • basia.basia wywiad z Wildsteinem ... 01.02.05, 01:45
      za Dziennikiem Polskim:

      Kraj 01-02-2005
      Dobrze zrobilem

      Rozmowa z BRONISLAWEM WILDSTEINEM, publicysta "Rzeczpospolitej"

      - Nie zaluje Pan, ze "puscil Pan w Polske" liste 240 tysiecy nazwisk osob z
      zasobow archiwalnych Instytutu Pamieci Narodowej?

      - Dobrze zrobilem. Im dluzej obserwuje to, co sie dzieje wokol tej sprawy, tym
      bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, ze tak nalezalo postapic.

      - Ale dal Pan przeciwnikom lustracji pretekst do kolejnych atakow na IPN i sama
      idee ujawnienia teczek.

      - Ataki na instytut trwaly bez przerwy, a teraz beda sie nasilaly. "Gazeta
      Wyborcza" caly czas krytykowala IPN. Chocby za to, ze ktos opublikowal cos, co
      przeczytal w swojej teczce, np. nazwisko kapusia. "Gazeta" wciaz prowadzi wielka
      kampanie antylustracyjna, a ja chcialbym, by ludzie wreszcie sami zaczeli
      wyrabiac sobie opinie na ten temat, by siegneli po dokumenty i zrozumieli, ze to
      oni sa ich wlascicielami. To nie gazeta czy jakies inne grono arbitralnie ma
      decydowac, kto i co ma wiedziec o naszej przeszlosci. Ataki na mnie sa
      zmanipulowane. Czytamy: "ubecka lista". To nieprawda. Teraz zas mozna sie
      spodziewac niemal paroksyzmu tych atakow.

      - To nie ma dla Pana znaczenia?

      - Musze szczerze przyznac, ze tego stopnia zaklamania i manipulacji sie nie
      spodziewalem. Moim zdaniem jest wielu ludzi, tyle srodowisk, ktore maja
      interesy, by zdecydowanie bronic sie przed lustracja. Chocby z tego powodu, ze
      przez kilkanascie lat straszyly Polakow lustracja jako najwieksza z mozliwych
      katastrof. Tymczasem jezeli ona sie odbedzie i okaze sie, ze oczyszcza polskie
      zycie, to skompromituje jedna z podstawowych tez "Gazety Wyborczej". Dlatego nie
      dziwie sie tej walce z lustracja.

      - Nie jest Panu przykro, ze dotknieta obecnoscia swego nazwiska na tej liscie
      poczula sie prof. Jadwiga Staniszkis? Chcial Pan zasugerowac, ze byla TW?

      - Pani profesor powiedziala "Rzeczpospolitej", ze dziekuje mi za to, co
      zrobilem. Opisuje tez manipulacje, jakiej dopuscil sie wobec niej Jacek
      Zakowski. Nikt nigdy nie pomowil Jadwigi Staniszkis o to, ze byla agentem. Gdy
      te liste udostepnialem, nikomu nie mowilem, ze to spis tajnych wspolpracownikow.
      Przeciwnie, podkreslalem, ze na jej podstawie niczego sie nie da powiedziec. Ona
      sluzy wylacznie jako pomoc, by mozna bylo zwrocic sie do IPN o odtajnienie
      konkretnych archiwow. To Jacek Zakowski powiedzial prof. Staniszkis, ze ona
      znajduje sie na ubeckiej liscie, a kilkadziesiat nazwisk z tej listy, w tym jej,
      ma byc rzekomo ogloszonych w Internecie. To nieslychana manipulacja!

      - Prof. Andrzej Paczkowski, czlonek kolegium IPN, powiedzial jednak, ze choc nie
      zlamal Pan prawa, dzialal Pan w zlej wierze. Chcial Pan wstrzasnac czlonkami
      kolegium instytutu?

      - Troche mi przykro, ze prof. Paczkowski, ktorego znam i cenie, opowiada takie
      rzeczy. Inni czlonkowie kolegium tak tego nie skomentowali. Nic takiego nie
      powiedzial prezes IPN Leon Kieres. Na czym polega rzekome naduzycie zaufania,
      kiedy wynosi sie jawne informacje? Moim zdaniem zawsze istnieje tu pewne
      napiecie. Historycy chca trzymac dokumenty u siebie, a dziennikarze powinni je
      wydobywac.

      Rozmawiala: EWA LOSINSKA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka