Gość: Por. UB Jajec
IP: 192.38.163.*
01.02.05, 09:35
Żołnierze AK protestują przeciwko skandalicznym publikacjom norweskiego
dziennikarza
Ambasador nie reaguje
Środowisko żołnierzy Armii Krajowej jest zbulwersowane publikacjami
dziennikarza norweskiej telewizji państwowej NRK Hansa Steinfelda. Według
niego, "w Polsce panowała ideologia nazistowska, Piłsudski był faszystowskim
dyktatorem, Polacy odpowiedzialni są za pogromy Żydów, a AK odmówiła pomocy
bojownikom getta". Kombatanci AK zapowiadają zdecydowaną reakcję i będą się
domagali przeprosin. Norweski ambasador w Polsce Sten Ludbo nabrał wody w
usta i nie reaguje na masowo wysyłane do ambasady listy z protestami.
Przed kilkunastoma dniami dziennikarz telewizji norweskiej Hans Steinfeld na
łamach dziennika "Aftenposten" opublikował artykuł zatytułowany "Nienawiść do
Żydów czarną plamą polskiej historii", w którym "ujawnił", że jakoby posiada
dowody obecności w Polsce ideologii nazistowskiej. Steinfeld, który przez
wiele lat mieszkał w Moskwie, uważany jest przez Norwegów za "eksperta ds.
Rosji i Europy Wschodniej". "Władze w Warszawie były albo brunatne, jak
Piłsudski, albo czerwone, jak Moczar, i bazowały na antysemityzmie" - napisał
Steinfeld. To jednak nie koniec swoistych rewelacji norweskiego dziennikarza.
Piłsudski - według niego - był "faszystowskim dyktatorem", a "podczas jego
władzy, i następnie Rydza-Śmigłego, Polska miała prawodawstwo antysemickie".
Skandalicznych zdań jest więcej. "We Lwowie Polacy rozpoczęli żydowskie
pogromy, kiedy tylko Niemcy na to pozwolili" - pisze dalej Steinfeld i
kontynuuje, że... "500 kilometrów od Lwowa, w Jedwabnem, Polacy własnoręcznie
zmasakrowali 1600 mieszkańców", zaś "sterowana z Londynu AK odmówiła pomocy
powstańcom warszawskiego getta".
- To jakiś chory człowiek ten Steinfeld, analfabeta historyczny. Czytać i
pisać umie, ale myśleć najwyraźniej nie potrafi - stwierdził zdenerwowany
Ludwik Misiak z wielkopolskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK. -
Nie potrafię nazwać tego inaczej jak bałwaństwo i chamstwo. Czy on wie, co
wypisuje? A "Żegota"? A akcja ratowania dzieci żydowskich? Który naród może
pochwalić się taką liczbą uznanych przez Izrael za "Sprawiedliwych wśród
Narodów Świata"? - pytała Maria Krzyżańska ze Światowego Związku Żołnierzy
Armii Krajowej.
Podobnie zbulwersowani doniesieniami norweskiego dziennikarza, pracującego
dla telewizji publicznej NRK, są pozostali bojownicy o niepodległą Polskę. To
właśnie oni przed laty własną krwią i bohaterską walką opłacili wolność
Europy. Teraz są poniżani i wyśmiewani.
Powtarza dawno zdemaskowane oszczerstwa
Hans Steinfeld twierdzi, że swoje enuncjacje oparł na opracowaniach
historycznych i dowodowych uznanych autorów. I wymienił... Simona
Wiesenthala, Monahina Begena i Leona Urisa (sic!). Swoich norweskich
czytelników oczywiście "zapomniał" poinformować, że owi wymienieni przez
niego autorzy znani są z rozpowszechniania nieprawdziwych antypolskich
twierdzeń obalonych przez uznanych zachodnich historyków. Podobnie zresztą
jest z twierdzeniami samego Steinfelda. Zdaniem Normana Daviesa, publikacja
Norwega "jest nie do przyjęcia" i przypomina "styl charakterystyczny dla
epoki stalinowskiej".
- Brak mi słów. To jakiś bałwan! Z własnej inicjatywy w czasie Powstania
Warszawskiego dowódca baonu "Zośka" wysłał oddział na ulicę Gęsią, gdzie
rozbito bramy więzienia i uwolniono 316 Żydów. Ci poprosili o broń i wspólnie
z akowcami walczyli ze znienawidzonym nazistowskim okupantem - powiedział nam
wzburzony Lucjan Sikora, redaktor naczelny wydawanego w Warszawie "Biuletynu
AK". To tylko jeden z setek tysięcy przykładów zaangażowania Polaków w akcje
ratowania Żydów. Polacy udzielali schronienia, dawali żywność, przygotowywali
fałszywe dokumenty, adoptowali żydowskie dzieci, wreszcie ginęli mordowani
wraz ze swoimi żydowskimi współobywatelami. O tym jednak Hans Steinfeld
milczy.
Żołnierze AK zamierzają złożyć oficjalną skargę w związku z publikacją
dziennikarza norweskiej telewizji państwowej, nie wykluczają też złożenia
pozwu sądowego. Tymczasem od tygodnia trwa akcja zainicjowana przez polskich
internautów polegająca na wysyłaniu protestów w tej sprawie do ambasady
norweskiej w Warszawie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wysłano już
kilkaset indywidualnych i zbiorowych listów elektronicznych.
Zwróciliśmy się przed kilkoma dniami do ambasadora Norwegii w Polsce Stena
Ludbo z prośbą o ustosunkowanie się do zarzutów stawianych przedstawicielowi
norweskiej telewizji. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Wojciech Wybranowski
Czas na czyny
Publikacje norweskiego dziennikarza Hansa Steinfelda to tylko jeden z wielu
przykładów antypolskich oszczerstw, kłamstw i pomówień, jakie pojawiają się w
zachodnich mediach. Nie dalej jak 17 listopada 2002 roku renomowany
amerykański "The Washington Post" napisał o "niesławnym polskim obozie
koncentracyjnym Auschwitz". Przy zerowej reakcji polskich władz państwowych
skutecznie zaprotestowała wówczas Polonia amerykańska. Jednak już czas
najwyższy, byśmy my sami - Polacy w kraju - stanęli w obronie dobrego imienia
naszej Ojczyzny. Największe partie i organizacje polityczne mówią o
konieczności powołania czegoś na kształt amerykańskiej Ligi Antydefamacyjnej
(ADL), czyli instytucji, która zajmowałaby się ściganiem prawnym autorów
pomawiających Polskę o antysemityzm, nazizm, kolaborację z Hitlerem i
głoszących tym podobne paszkwilanckie teorie. Jak pokazuje kazus tegorocznych
obchodów w Auschwitz i rezolucji Parlamentu Europejskiego - czas najwyższy,
by taka instytucja powstała. Więc panowie politycy, mniej słów, więcej
czynów! Obrona własnego Narodu, dumy i godności narodowej powinna być dla was
priorytetem.