pierre_doua
06.02.05, 12:38
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=20295661
Ciekawe, dowiedzialem sie np. ze nalezal do ZMS, a i PZPR nie byla mu obca.
Czy nie powinien byc z tego powodu przedmiotem lustracji. Na pewno sam tego
chce. I dobrze.
Nie byl wyjatkiem.
Znam (znalem, bo juz nie zyje od wielu lat) dzialacza opozycji jeszcze
marcowej, ktory za wczesnego Gierka zapisal sie do partii.
Na pewno nie on jeden.
I nie tylko Wildstein skarzyl sie na Polakow policji francuskiej.
Byl co najmniej jeszcze jeden, ktory to zrobil co najmniej raz. Wydal w rece
policji francuskiej kolege z Polski, ktory przyznal mu sie, ze zostal
zwerbowany przez SB. Juz nie pamietam, czy kolega tylko mu sie przyznal, czy
tez chcial i jego samego namowic do wspolpracy.
Wydawalo mi sie i wtedy, i teraz, ze mozna bylo to inteligentniej rozegrac,
bez latania na policje francuska i upubliczniania sprawy.
Ale coz, takich wtedy mielismy - bardzo czesto - konspiratorow.
Tylko ze Wildstein wydaje mi sie w tym paryskim kontekscie wiekszym
donosicielem, jesli chodzilo o to, ze ktos pracuje na czarno.
Co do malointeligentnego traktowania jeszcze po marcu 68 tych, ktorzy wtedy od
razu w najlepszej wierze i z najlepszymi intencjami przyznawali sie do
wspolpracy z bezpieka, to pisalem wczesniej w jednym z watkow o studencie UW,
ktory zrobil to od razu po zlamaniu go przez SB po marcu 1968.
Przyznal sie i zostal zniszczony moralnie przez owczesnych przywodcow.
Ktos tu zwrocil mi uwage na fakt, ze moglo tak sie dziac dlatego, ze bezpieka
bronila swoich wplywow wsrod opozycji i robila wszystko, by przez innych
agentow niszczyc (na szczescie nie fizycznie) tych, ktorzy mieli odwage sie
przyznac.
Oczywiscie czlowiek, o ktorym tu pisze, jest - jako z Warszawy - na liscie
Wildsteina.
Jesli wspominam o mlodzienczym zafascynowaniu Wildsteina ZMS-em i PZPR-em, to
tylko dlatego, zeby stepic troche ostrza bagnetow, z ktorymi idziemy na wroga.
Kto z nas jest bez winy?
Kazdemu mozna cos przyczepic.
Dlatego zaskakuja mnie stanowcze wypowiedzi osob uwazajacych sie za
oczyszczone z podejrzen, mimo ze jezdzily w czasach PRLu za granice ile
chcialy i mialy calkiem ladne mieszkania i zarobki.
Dla niezorientowanej mlodziezy, urodzonej juz w latach 80-tych i pozniej -
wyjazdy zagraniczne, dobre etaty i dobre zarobki byly PRZYWILEJAMI, ktore nie
dotyczyly ludzi ZWYKLYCH i naprawde UCZCIWYCH. Kazdy, kto korzystal wtedy z
PRZYWILEJOW, w jakims stopniu sprzedal sie systemowi. Dotyczy to wszystkich
wielkich dzisiaj nazwisk - profesorow, dziennikarzy, filmowcow, pisarzy.
Ktos tu na forum dokonal dzisiaj rzeczy wspanialej.
Zamiescil wiersz Hemara, ktory ponizej wklejam. Wszystkim Wam, ktorzy zaraz
mnie obszczekacie jako agenta, sb-eka czy wyznaczonego do pilnowania forum
dziennikarza GW - ten wiersz polecam. Przeczytajcie go nie raz, i nie dwa.
Czytajcie ten wiersz codziennie, bo w nim jestesmy my wszyscy, ktorzy zylismy
w PRL-u.
Z usmiechem!
A oto zapowiedziany wiersz Hemara:
Marian Hemar: MOJA PRZEKORA
A ja czlowiek przekorny.
Nie szanujacy powag.
Byle wszystkim na przekor.
Wszyscy tak, to ja owak.
Przekora piorem wodzi,
Przekora lutnie stroi.
Ot, przyklad: Kiedy w kraju
Pisarze, koledzy moi,
Przez lata, z nabozenstwem
Ideowo maniackiem
Przed Stalinem lezeli
Migdalowym plackiem,
Kiedy sie do Stalina
Kruczkowski migdalil,
Kiedy go Jastrun slawil,
Gdy go Przybos chwalil,
Kiedy miedzianym czolem
Iwaszkiewicz mu bil,
Kiedy go Mitzner kochal,
Gdy go Brzechwa lubil,
Gdy go Pasternak lizal,
Putrament ubostwial,
Gdy mu Kott wonna chwalba
Z kadzidlanych ust wial,
Gdy Slonimski ogonkiem
Przed portretami merdal,
Aby za to merdanie
Bierut jemu order - dal,
Kiedy Broniewski pisal
Ze lzami i do rymu
"Jak dobrze, ze na Kremlu
Pracuje Stalin!" - gdy mu
Osmanczyki odolskie
I arskie Brandysy
Wypisywaly wiersze,
Piesni, zyciorysy.
Eklogi, panegiryki,
Artykuliki, dzielka,
ze Stalin geniusz, gwiazdka,
Sloneczko, perelka,
ze on dobry dla Polski,
Dla dzieci i dla mlodziezy
I ze jak i dlaczego
Kochac jego nalezy,
Ze cukier krzepi,
A Stalin jeszcze lepiej,
Ze Stalin grzeje, Stalin chlodzi,
Stalin nigdy nie zaszkodzi -
Kiedy te rozbuchane
Najemne melamedy
Tak jazgotaly, wyly
I pialy - to ja wtedy
Krzyczalem na kraj caly
I na caly globus,
Ze to wszystko nieprawda!
Ze Stalin krwawy lobuz!
"Przepraszam towarzyszow,
Prosze towarzyszek" -
Tak krzyczalem - "to klamstwo!
To jest kat i opryszek!
Zarozumialy durak,
Paranoik upiorny!"
Tak krzyczalem. (Mam swiadkow).
Bo ja czlowiek przekorny.
Az Chruszczow moje slowa
Potwierdzil. I kazdemu
Kazal tak mowic, jak ja
Mowilem piec lat temu.
Zaledwie przyszla z Moskwy
Komenda, zeby w try migi
Likwidowac Stalina,
Juz hurma, na wyscigi,
Ruszyli moi koledzy.
Chruszczow kazal. Nu, znaczy,
Bic Stalina, jak w kuper,
Za przeproszeniem, kaczy.
Hej, kto pierwszy ten lepszy!
Do ataku! Do wierszy!
Do satyr! Do dyskusji!
Patrzcie - Slonimski pierwszy.
I Jastrun, Kott, Broniewski,
Przybos, Mitzner, Osmanczyk -
Patrzcie, ktory gorliwszy,
Skwapliwszy wanczyk-wstanczyk.
Z bohaterska odwaga,
Z ryzykanckim zuchwalstwem,
Krzycza: Precz ze Stalinem!
Krzycza: Precz ze sluzalstwem!
Krzycza: Precz z lizusostwem!
Bez zadnych ceregieli
Krzycza. Bo Chruszczow kazal,
By teraz tak krzyczeli.
A ja czlowiek przekorny.
Ja odchodze na strone
I mysle: Czas przed nimi
Wziac Stalina w obrone.
*
Nie bylo w dziejach swiata
Takiego, jak on, kata
I nie bylo gorszego
Despoty i wariata,
Niz to diabla nasienie,
Ta sowiecka gadzina -
Stalin. Ale to jednak
Nie byla jego wina.
On byl wina ustroju,
Co w sobie logicznie miesci
Mozliwosc takiej zbrodni,
Bezkarnej przez lat trzydziesci.
Ta potworna purchawka
Mogla rosc tylko na gnoju
Komunistycznej Rosji
Jej ludzi i jej ustroju.
Trzeba te mierzwe rozrzucic,
Wtedy purchawka zniknie.
Krzyczcie: Precz z tym ustrojem!
Znam was. Nikt tak nie krzyknie.
Wy bojary nikczemne!
Wam Iwan w nos uragal,
I po pyskach was walil
I za brody was ciagal,
Zywym ogniem przypiekal
I zywcem pasy z was darl,
A wy jemu: Sloneczko!
Wiwat! Niech zyje! Na zdar!
A wy mu czolem bili,
A wy plackiem i prochem
Rozmodleni lezeli
Przed kochanym molochem.
Toz nie wincie Iwana!
Toz nie wincie molocha!
Moloch nie winien. Winien
Ten, kto molocha kocha.
Zamiast od razu, w pierwszym
Dniu, takiego Iwaszke
Buch w zeby! Co pod reka,
Tym lupnac! I rozbic czaszke.
Ty, jeden z drugim, cos przed nim
Drzal i truchlal, jak wozny -
Ty teraz na niego z pyskiem?
Ze car Iwan byl Grozny?
Teraz "precz!" krzyczysz? Teraz
Za pozno! Teraz nie sztuka!
Wam od Stalina wara.
To jest moja c h a z u k a.
On byl dla was, jak ulal.
W sam raz. Dobry. Wyborny.
Ja jego dzisiaj bronie!
(Bo ja czlowiek przekorny...)