Dodaj do ulubionych

Zyciorys bohatera

06.02.05, 12:38
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=20295661
Ciekawe, dowiedzialem sie np. ze nalezal do ZMS, a i PZPR nie byla mu obca.

Czy nie powinien byc z tego powodu przedmiotem lustracji. Na pewno sam tego
chce. I dobrze.

Nie byl wyjatkiem.

Znam (znalem, bo juz nie zyje od wielu lat) dzialacza opozycji jeszcze
marcowej, ktory za wczesnego Gierka zapisal sie do partii.

Na pewno nie on jeden.

I nie tylko Wildstein skarzyl sie na Polakow policji francuskiej.

Byl co najmniej jeszcze jeden, ktory to zrobil co najmniej raz. Wydal w rece
policji francuskiej kolege z Polski, ktory przyznal mu sie, ze zostal
zwerbowany przez SB. Juz nie pamietam, czy kolega tylko mu sie przyznal, czy
tez chcial i jego samego namowic do wspolpracy.

Wydawalo mi sie i wtedy, i teraz, ze mozna bylo to inteligentniej rozegrac,
bez latania na policje francuska i upubliczniania sprawy.

Ale coz, takich wtedy mielismy - bardzo czesto - konspiratorow.

Tylko ze Wildstein wydaje mi sie w tym paryskim kontekscie wiekszym
donosicielem, jesli chodzilo o to, ze ktos pracuje na czarno.

Co do malointeligentnego traktowania jeszcze po marcu 68 tych, ktorzy wtedy od
razu w najlepszej wierze i z najlepszymi intencjami przyznawali sie do
wspolpracy z bezpieka, to pisalem wczesniej w jednym z watkow o studencie UW,
ktory zrobil to od razu po zlamaniu go przez SB po marcu 1968.

Przyznal sie i zostal zniszczony moralnie przez owczesnych przywodcow.

Ktos tu zwrocil mi uwage na fakt, ze moglo tak sie dziac dlatego, ze bezpieka
bronila swoich wplywow wsrod opozycji i robila wszystko, by przez innych
agentow niszczyc (na szczescie nie fizycznie) tych, ktorzy mieli odwage sie
przyznac.

Oczywiscie czlowiek, o ktorym tu pisze, jest - jako z Warszawy - na liscie
Wildsteina.

Jesli wspominam o mlodzienczym zafascynowaniu Wildsteina ZMS-em i PZPR-em, to
tylko dlatego, zeby stepic troche ostrza bagnetow, z ktorymi idziemy na wroga.

Kto z nas jest bez winy?

Kazdemu mozna cos przyczepic.

Dlatego zaskakuja mnie stanowcze wypowiedzi osob uwazajacych sie za
oczyszczone z podejrzen, mimo ze jezdzily w czasach PRLu za granice ile
chcialy i mialy calkiem ladne mieszkania i zarobki.

Dla niezorientowanej mlodziezy, urodzonej juz w latach 80-tych i pozniej -
wyjazdy zagraniczne, dobre etaty i dobre zarobki byly PRZYWILEJAMI, ktore nie
dotyczyly ludzi ZWYKLYCH i naprawde UCZCIWYCH. Kazdy, kto korzystal wtedy z
PRZYWILEJOW, w jakims stopniu sprzedal sie systemowi. Dotyczy to wszystkich
wielkich dzisiaj nazwisk - profesorow, dziennikarzy, filmowcow, pisarzy.

Ktos tu na forum dokonal dzisiaj rzeczy wspanialej.

Zamiescil wiersz Hemara, ktory ponizej wklejam. Wszystkim Wam, ktorzy zaraz
mnie obszczekacie jako agenta, sb-eka czy wyznaczonego do pilnowania forum
dziennikarza GW - ten wiersz polecam. Przeczytajcie go nie raz, i nie dwa.
Czytajcie ten wiersz codziennie, bo w nim jestesmy my wszyscy, ktorzy zylismy
w PRL-u.

Z usmiechem!

A oto zapowiedziany wiersz Hemara:



Marian Hemar: MOJA PRZEKORA

A ja czlowiek przekorny.
Nie szanujacy powag.
Byle wszystkim na przekor.
Wszyscy tak, to ja owak.

Przekora piorem wodzi,
Przekora lutnie stroi.
Ot, przyklad: Kiedy w kraju
Pisarze, koledzy moi,

Przez lata, z nabozenstwem
Ideowo maniackiem
Przed Stalinem lezeli
Migdalowym plackiem,

Kiedy sie do Stalina
Kruczkowski migdalil,
Kiedy go Jastrun slawil,
Gdy go Przybos chwalil,

Kiedy miedzianym czolem
Iwaszkiewicz mu bil,
Kiedy go Mitzner kochal,
Gdy go Brzechwa lubil,

Gdy go Pasternak lizal,
Putrament ubostwial,
Gdy mu Kott wonna chwalba
Z kadzidlanych ust wial,

Gdy Slonimski ogonkiem
Przed portretami merdal,
Aby za to merdanie
Bierut jemu order - dal,

Kiedy Broniewski pisal
Ze lzami i do rymu
"Jak dobrze, ze na Kremlu
Pracuje Stalin!" - gdy mu

Osmanczyki odolskie
I arskie Brandysy
Wypisywaly wiersze,
Piesni, zyciorysy.

Eklogi, panegiryki,
Artykuliki, dzielka,
ze Stalin geniusz, gwiazdka,
Sloneczko, perelka,

ze on dobry dla Polski,
Dla dzieci i dla mlodziezy
I ze jak i dlaczego
Kochac jego nalezy,

Ze cukier krzepi,
A Stalin jeszcze lepiej,
Ze Stalin grzeje, Stalin chlodzi,
Stalin nigdy nie zaszkodzi -

Kiedy te rozbuchane
Najemne melamedy
Tak jazgotaly, wyly
I pialy - to ja wtedy

Krzyczalem na kraj caly
I na caly globus,
Ze to wszystko nieprawda!
Ze Stalin krwawy lobuz!

"Przepraszam towarzyszow,
Prosze towarzyszek" -
Tak krzyczalem - "to klamstwo!
To jest kat i opryszek!

Zarozumialy durak,
Paranoik upiorny!"
Tak krzyczalem. (Mam swiadkow).
Bo ja czlowiek przekorny.

Az Chruszczow moje slowa
Potwierdzil. I kazdemu
Kazal tak mowic, jak ja
Mowilem piec lat temu.

Zaledwie przyszla z Moskwy
Komenda, zeby w try migi
Likwidowac Stalina,
Juz hurma, na wyscigi,

Ruszyli moi koledzy.
Chruszczow kazal. Nu, znaczy,
Bic Stalina, jak w kuper,
Za przeproszeniem, kaczy.

Hej, kto pierwszy ten lepszy!
Do ataku! Do wierszy!
Do satyr! Do dyskusji!
Patrzcie - Slonimski pierwszy.

I Jastrun, Kott, Broniewski,
Przybos, Mitzner, Osmanczyk -
Patrzcie, ktory gorliwszy,
Skwapliwszy wanczyk-wstanczyk.

Z bohaterska odwaga,
Z ryzykanckim zuchwalstwem,
Krzycza: Precz ze Stalinem!
Krzycza: Precz ze sluzalstwem!

Krzycza: Precz z lizusostwem!
Bez zadnych ceregieli
Krzycza. Bo Chruszczow kazal,
By teraz tak krzyczeli.

A ja czlowiek przekorny.
Ja odchodze na strone
I mysle: Czas przed nimi
Wziac Stalina w obrone.


*


Nie bylo w dziejach swiata
Takiego, jak on, kata
I nie bylo gorszego
Despoty i wariata,

Niz to diabla nasienie,
Ta sowiecka gadzina -
Stalin. Ale to jednak
Nie byla jego wina.

On byl wina ustroju,
Co w sobie logicznie miesci
Mozliwosc takiej zbrodni,
Bezkarnej przez lat trzydziesci.

Ta potworna purchawka
Mogla rosc tylko na gnoju
Komunistycznej Rosji
Jej ludzi i jej ustroju.

Trzeba te mierzwe rozrzucic,
Wtedy purchawka zniknie.
Krzyczcie: Precz z tym ustrojem!
Znam was. Nikt tak nie krzyknie.

Wy bojary nikczemne!
Wam Iwan w nos uragal,
I po pyskach was walil
I za brody was ciagal,

Zywym ogniem przypiekal
I zywcem pasy z was darl,
A wy jemu: Sloneczko!
Wiwat! Niech zyje! Na zdar!

A wy mu czolem bili,
A wy plackiem i prochem
Rozmodleni lezeli
Przed kochanym molochem.

Toz nie wincie Iwana!
Toz nie wincie molocha!
Moloch nie winien. Winien
Ten, kto molocha kocha.

Zamiast od razu, w pierwszym
Dniu, takiego Iwaszke
Buch w zeby! Co pod reka,
Tym lupnac! I rozbic czaszke.

Ty, jeden z drugim, cos przed nim
Drzal i truchlal, jak wozny -
Ty teraz na niego z pyskiem?
Ze car Iwan byl Grozny?

Teraz "precz!" krzyczysz? Teraz
Za pozno! Teraz nie sztuka!
Wam od Stalina wara.
To jest moja c h a z u k a.

On byl dla was, jak ulal.
W sam raz. Dobry. Wyborny.
Ja jego dzisiaj bronie!
(Bo ja czlowiek przekorny...)


Obserwuj wątek
    • samsung.sony [...] 06.02.05, 12:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pierre_doua Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 13:03
        Z ponizszego (niepotrzebnie wklejonego w calosci, dalem przeciez wczesniej
        linka) wycinam nastepujacy krociutki fragment, mowiacy moim zdaniem wiele o
        Wildsteinie na poczatku lat 70-tych:

        "Członek ZMS i kandydat PZPR. W 1973 w związku z nieprzyjęciem Go do partii
        wstąpił do ZSL."

        Drugie zdanie swiadczy o tym, ze Wildstein czynnie chcial wejsc do PZPR (jako
        kto, Wallenrod?) i nie zostal przyjety. Dlaczego nie zostal przyjety? Nie wiem,
        co sam na ten temat mowi, moze ktos gdzies to widzial.

        Chcial jednak gdzies byc, gdzies nalezec, a wiec "wstapil do ZSL".

        Znowu do mlodziezy uwaga:

        To ze ktos nie byl w partii (PZPR), a byl w ZSL czy SD, o niczym nie swiadczy
        poza jednym: CHCIAL BYC DOBRZE WIDZIANY PRZEZ WLADZE, i CHCIAL MIEC JAKIES
        KORZYSCI (wyjazd za granice, awans, dostanie sie dziecka na wyzsze studia i mase
        innych).

        Nalezenie dla PZPR dla wielu ludzi bylo bardzo mocnym zajeciem stanowiska,
        wstepowali wiec do mniej kontrowersyjnych ZSL czy SD, co w praktyce bylo
        dokladnie tym samym, co nalezenie do PZPR.

        I wtedy uzyskiwalo sie paszport za granice, etc.

        A wiec: dlaczego Wildstein CHCIAL wstapic do PZPR?

        Przeciez, zanim go do PZPR nie przyjeto, musialo byc jakies podanie, jakas
        deklaracja czlonkowska z podpisem Wildsteina, jakis numer diariusza, jakies cos.
        No i potem gdzies musialo byc zaprotokolowane, dlaczego go do PZPR nie przyjeto,
        czym "zmuszono go" do wstapienia do ZSL.

        Ludzie, czytajcie teksty uwaznie.

        • laskekladenawszystko Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 13:10
          Typowy zyciorys dla "ambitnych".
          • gini Re:Ormo spi zamiast czuwac 06.02.05, 13:15
            Ormo, sie nie oburza na spam, ormo , sie nie domaga linkow, nie broni praw
            autorskich, widac ormo, jest wybiorcze.
            • kropekuk Biedna gini - traci kolejnego BOGA... 06.02.05, 14:37

      • gosia_chello Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 14:50
        To zyciorys tendencyjny.
        Widac ze wielu strach oblecial przed Wildsteinem.

        A oto prawdziwy zyciorys:
        www.ignatianum.edu.pl/centrum/t xt/wildstein.htm
        • witek.bis Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 14:53
          gosia_chello napisała:

          > To zyciorys tendencyjny.
          > Widac ze wielu strach oblecial przed Wildsteinem.
          >
          > A oto prawdziwy zyciorys:
          > www.ignatianum.edu.pl/centrum/t xt/wildstein.htm

          Powiedziałbym nawet, że nie "tendecyjny", a "sfałszowany". Ale na taki był
          tutaj popyt, o czym świadczą zadowolone miny oblizujących się konsumentów.
          • pierre_doua Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 15:02
            do Witka: - link, o ktory prosisz:

            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_050205/dodatek1_a_2.html
            Maly wycinek:

            "Ci, którzy są przyzwoici, wytrzymają ból, bo wytrzymali bardzo dużo, aby być
            przyzwoitymi. A nieprzyzwoici niech płacą." (Staniszkis)

            Ciagle z usmiechem :-)
            • witek.bis Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 15:19
              Ciągle nie widzę tu przyzwolenia na krzywdzenie niewinnych. Pani Staniszkis
              wyraźnie ma na myśli swój ból, którego doświadczyła, ale nie na skutek
              znalezienia się w inwentarzu Żakowskiego, tylko wskutek manipulacji Żakowskiego.

              Mały wucinek:
              "Gdy Jacek Żakowski przyjechał do mnie w sobotę rano do domu i pokazał mi
              wydruk fragmentu listy, na której było moje nazwisko - listy nazwanej
              przez "Gazetę Wyborczą" listą ubecką, ten artykuł też mi pokazał - zaczęłam
              sobie przypominać całą swoją biografię."
              • witek.bis Dodatek 06.02.05, 15:22
                Gdzie indziej jeszcze Jadwiga Staniszkis wspominała, że Żakowski mówił jej o
                spodziewanej w najbliższym czasie publikacji 20 najgłośniejszych nazwisk z
                tej "ubeckiej listy".
          • gosia_chello Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 15:56
            Dobrze, ze mnie poprawiles.
            Oczywiscie, ze tak.
            Jest popyt na przeklamania w zyciorysach, byleby wykorzystac to do wlasnych
            celow. W koncu cel uswieca srodki.
            Zastanawia mnie tez wyciaganie watku brzmienia nazwiska i co za tym idzie
            pochodzenia Wildsteina. Czyzby przeciwnicy liczyli na ten legendarny
            antysemityzm Polakow ? Ale jakos gleboko sie rozczarowuja, bo nikt tego watku
            nie podejmuje i nie daje sie sprowokowac. Polakom to widac nie przeszkadza.
            Wildstein robi dobra robote. I chwala mu za to.
            • witek.bis Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 16:03
              gosia_chello napisała:

              > Dobrze, ze mnie poprawiles.
              > Oczywiscie, ze tak.
              > Jest popyt na przeklamania w zyciorysach, byleby wykorzystac to do wlasnych
              > celow. W koncu cel uswieca srodki.
              > Zastanawia mnie tez wyciaganie watku brzmienia nazwiska i co za tym idzie
              > pochodzenia Wildsteina. Czyzby przeciwnicy liczyli na ten legendarny
              > antysemityzm Polakow ? Ale jakos gleboko sie rozczarowuja, bo nikt tego watku
              > nie podejmuje i nie daje sie sprowokowac. Polakom to widac nie przeszkadza.
              > Wildstein robi dobra robote. I chwala mu za to.

              Oglądałaś może parę dni temu rozmowę Frasyniuka z Wyszkowskim? Jeśli nie, to w
              krótkich żołnierskim słowach opowiem mały epizodzik. Kiedy Wyszkowski ośmielił
              się nazwać Geremka "macherem", Frasyniuk zareagował mniej więcej tak "A może
              chciałeś powiedzieć, Krzysztofie, ten Żyd Geremek?". A więc mamy przykład na
              to, że jeśli tego wątku nikt nie podejmuje, to poirytowany tym faktem Frasyniuk
              sam może go podjąć i dorobić antysemicką gębę komu będzie chciał.
              • gosia_chello Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 16:19
                Nie ogladalam. Ale wierze.
        • kropekuk Biedny Bronek - w latach 70-tych chyba zapadl w 06.02.05, 14:54
          kome - ani slowa o tym okresie w podanym przez ciebie "nietendecyjnym"
          zyciorysie.
          • witek.bis Re: Biedny Bronek - w latach 70-tych chyba zapadl 06.02.05, 14:59
            SKS i KOR to za mało? A co jeszcze byś chciał? ONZ?
            • kropekuk 1973? A w SKS to kazdy wowczas sie bawil... 06.02.05, 21:05

              • witek.bis Re: 1973? A w SKS to kazdy wowczas sie bawil... 06.02.05, 21:08
                Możesz wyjaśnić, co masz na myśli?
                • kropekuk O przejscie ze ZSyPu do SKS. Tylko o to. 06.02.05, 21:59

                  • witek.bis Re: O przejscie ze ZSyPu do SKS. Tylko o to. 06.02.05, 22:03
                    Wildstein w 1973 przeszedł ze Zsypu do SKS (w które wszyscy się wtedy
                    bawili)?!!! Czy jest jakaś brednia, której nie byłbyś w stanie wygłosić?
    • samsung.sony [...] 06.02.05, 12:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • witek.bis Pierre_doua czy znacznie gorzej? 06.02.05, 13:16
      No to teraz zobacz, pierre_douo, skąd to zostało wzięte i jakich zmian w tym
      tekście dokonano.
      www.ignatianum.edu.pl/centrum/txt/wildstein.htm
      • pierre_doua Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 13:24
        witek.bis napisał:

        > No to teraz zobacz, pierre_douo, skąd to zostało wzięte i jakich zmian w tym
        > tekście dokonano.
        > www.ignatianum.edu.pl/centrum/t xt/wildstein.htm


        Twoje kasniecie nie zawiera odpowiedzi na pytanie: nalezal czy nie do ZMSu? Czy
        skladal podanie o przyjecie do partii?

        Jesli dane, do ktorych zamiescilem link, sa nieprawdziwe - to przeciez wg
        recepty Staniszkisowej nic mu sie nie stanie, przeciez sie wytlumaczy?

        Nie znajduje odpowiedzi na ten temat w tekscie, do ktorego zalinkowales.

        W ogole lata do 1973 w nim zdaje sie nie istnieja.

        • witek.bis Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 13:26
          Niestety jest jednak znacznie gorzej! Przynajmniej trudno się dziwić, że się
          ten PRL przewrócił, skoro takie pierre_douy w SB pracowały.
          • jacek.rothert Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 13:32
            To nie jest odpowiedz na pytanie tylko atak ad personam...
            • witek.bis Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 13:40
              jacek.rothert napisał:

              > To nie jest odpowiedz na pytanie tylko atak ad personam...

              Skoro nie lubisz "ad personam" to napiszę coś "ad rem" i "pro memoria".
              Pierre_doua pod tytułem "Życiorys bohatera" upowszechnia dość prostacką
              fałszywkę, której autor nie był nawet w stanie stworzyć od początku do końca, i
              poprzestał na skopiowaniu tekstu o Wildsteinie i dokonaniu w nim drobnych, ale
              bardzo znaczących "poprawek". Wydawało mi się, że w zupełności wystarczy
              rzucenie linku. Osoby potrafiące czytać chyba nie powinny domagać się
              dodatkowych objaśnień.
              • pierre_doua Kazdy kij ma dwa konce, zwlaszcza kij Kalego 06.02.05, 13:52
                Do Witek.bis:

                oto co wycialem (fragment rzecz jasna) z tekstu do ktorego jest twoj link:

                ---------------------poczatek cytatu-----------------------
                • witek.bis Re: Kazdy kij ma dwa konce, zwlaszcza kij Kalego 06.02.05, 14:23
                  pierre_doua napisał:
                  W "falszywce" (nie zakladam z gory, jak mi imputujesz, ze jest to dokument
                  > prawdziwy) sa stwierdzenia na temat ZMS i PZPR.
                  >
                  > Pytam: nalezal do ZMS czy nie? skladal podanie o przyjecie w poczet szeregow
                  > czlonkow partii czy nie?
                  >
                  > Odpowiedzi w cytowanym tekscie nie ma, bo moze i nie musi byc (jesli np. nie
                  > nalezal i nie chcial wstapic).
                  >
                  > Ale pytania sie pojawily, i tu wracamy do Staniszkisowej, od ktorej wiecej
                  > rozwagi nalezaloby wymagac: jesli Wildstein jest niewinny stawianych mu
                  > zarzutow, to przeciez nic takiego mu sie nie stanie, przeciez sie oczysci,
                  > nieprawdaz?
                  >
                  > Widzisz, witku.bis, kazdy kij ma dwa konce.
                  >
                  > W twoich pojmowaniu swiata Staniszkisowej wolno plesc byle co, bo to bardzo
                  > wazna pani profesor, ale innym to juz nie wolno.
                  >
                  > Otoz ja sie z tym nie zgadzam. Jesli falszywka, to niech sie Wildstein
                  > oczyszcza, niech udowadnia, ze do ZMS nie nalezal i ze nigdy nie staral sie o
                  > przyjecie ani do PZPR, ani do ZSL.
                  >
                  > Z usmiechem.
                  >

                  Jeśli nie widzisz różnicy między sytuacją Jana Kowalskiego, którego imię i
                  nazwisko widnieje w inwentarzu zbiorów archiwalnych IPN, co samo w sobie
                  jeszcze nic nie znaczy, a nawet nie ma pewności, czy o tego Jana Kowalskiego
                  chodzi, a sytuacją Bronisława Wildsteina, który czyta swój prymitywnie
                  sfałszowany życiorys, to chyba nie mamy o czym gadać. Nie rozumiem tylko co w
                  ty wszystkim robi prof. Staniszkis. Owszem - nie sprawdziła się w roli
                  rzekomej "ofiary" Wildsteina czym sprawiła Żakowskiemu niemały zawód, ale to
                  chyba nie powód, żeby wycierać sobie nią gębę. Tym bardziej, że ona
                  rzeczywiście jest ofiarą, chociaż akurat nie lustracji tylko manipulacji.

                  > Poza tym: skad wiesz, ze ja sie NIE NAZYWAM "Doua".
                  >

                  A czy ja twierdziłem, że się tak nie nazywasz? Chociaż przyznaję, że wyobrażam
                  sobie jak powinieneś się nazywać, ale tymczasem zachowam to dla siebie.
                  • pierre_doua Nie ma roznicy miedzy Kowalskim a Wildsteinem 06.02.05, 14:41
                    Witku.

                    Nie ma dla mnie najmniejszej roznicy miedzy prawami osobistymi Jana Kowalskiego
                    i Bronislawa Wildsteina. Jesli TY tego nie mozesz pojac, to w ogole nie wiesz,
                    co to jest panstwo prawa.

                    Najgorzej, ze nie rozumie tego i Staniszkisowa, skoro gotowa jest akceptowac
                    robienie komus ("niechcacy" zapewne) krzywdy.

                    A jesli poza tym te krzywde zrobi sie jakiemus malo waznemu Janowi Kowalskiemu,
                    to kogo to w ogole obchodzi.

                    Staniszkisowa nie jest dla mnie ani Matka Teresa, ani swieta krowa.

                    Zacznij myslec sam. Czasami sie pomylisz, czasami nie, ale przynajmniej bedziesz
                    mial satysfakcje, ze do czegos sam doszedles.

                    Z usmiechem.

                    • pierre_doua á propos "zacznij myslic sam" 06.02.05, 14:43
                      Witku...

                      ...masz zadane do domu: przeczytaj jeszcze raz uwaznie wiersz Hemara.

                      Z usmiechem
                    • jureek Re: Nie ma roznicy miedzy Kowalskim a Wildsteinem 06.02.05, 14:45
                      pierre_doua napisał:

                      > Witku.
                      >
                      > Nie ma dla mnie najmniejszej roznicy miedzy prawami osobistymi Jana
                      Kowalskiego
                      > i Bronislawa Wildsteina. Jesli TY tego nie mozesz pojac, to w ogole nie wiesz,
                      > co to jest panstwo prawa.

                      Skoro tak wazna dla Ciebie jest rownosc wobec prawa, to logicznie rzecz biorac
                      powinienies wrecz pochwalic to, co zrobil Wildstein. Dlaczego zwykly Jan
                      Kowalski nie moze miec prawa dostepu do informacji, ktore nie sa tajne, bo maja
                      do nich dostep dziennikarze i naukowcy?
                      Jura
                    • witek.bis Re: Nie ma roznicy miedzy Kowalskim a Wildsteinem 06.02.05, 14:50
                      pierre_doua napisał:

                      > Witku.
                      >
                      > Nie ma dla mnie najmniejszej roznicy miedzy prawami osobistymi Jana
                      Kowalskiego
                      > i Bronislawa Wildsteina. Jesli TY tego nie mozesz pojac, to w ogole nie wiesz,
                      > co to jest panstwo prawa.

                      Dla mnie też nie ma różnicy. Jan Kowalski miał oznaczać "ktokolwiek",
                      anie "ktoś mniej ważny niż Wildstein".
                      >
                      > Najgorzej, ze nie rozumie tego i Staniszkisowa, skoro gotowa jest akceptowac
                      > robienie komus ("niechcacy" zapewne) krzywdy.

                      Niestety nie znam jej wypowiedzi, w której zaakceptowała robienie komuś
                      krzywdy. Rzuć link, bo wzbudziłeś moją ciekawość.

                      > A jesli poza tym te krzywde zrobi sie jakiemus malo waznemu Janowi
                      Kowalskiemu,
                      > to kogo to w ogole obchodzi.

                      Jak wyżej.

                      >
                      > Staniszkisowa nie jest dla mnie ani Matka Teresa, ani swieta krowa.

                      Dla mnie też nie jest, chociaż rzeczywiście ją szanuję.

                      >
                      > Zacznij myslec sam. Czasami sie pomylisz, czasami nie, ale przynajmniej
                      bedzies
                      > z
                      > mial satysfakcje, ze do czegos sam doszedles.

                      Z tej rady to chyba nie skorzystam ;) Jeśli miałbym dojść tam gdzie Ty, to
                      uprzejmie dziękuję.

                      > Z usmiechem.
                      >

        • kingakunowska Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 16:03
          "ogromna tolerancja seksualna" - buchachacha! - zaraz napisza, ze jest
          gejem ... Alez to wszystko malostkowe i podle.
        • ludik Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 21:03
          Jestem prawie rowieśniczką pana Wildsteina. Uważam, że on nie ma żadnych
          powodów, aby wstydzić się swojego życiorysu, przeciwnie może być z niego dumny.
          Na pewno jest to jeden z przyzwoitszych życiorysów dotyczących obecnych 50, 60
          czy nawet 70 latków.
          Zapytujesz:
          należal czy nie do ZMSu? Czy
          > skladal podanie o przyjecie do partii?
          W tamtych czasach, bardzo często przynależność do ZMS-u była konieczna, aby
          przystąpić do egzaminu dojrzałości i otrzymać świadectwo maturalne. Poza tym
          wiele młodych osób naiwnie wierzyło w szczytne hasła i łudziło sie, że pracując
          w tej organizacji przyczynią sie do lepszego bytu ludzi. Pamietajcie,że my
          żyliśmy i dorastaliśmy w kraju - domu, bez okien.
          Odnośnie 2 pytania to moja odpowiedż jest nastepujaca, otóż gdyby droga życiowa
          red. W. była odpowiednia dla towarzysza -członka jedynej, słusznej
          iwszechwładnej PZPR to niewątpliwie zostałby on przyjety w jej szeregi. Skoro
          nie doswiadczyl tego zaszczytu to jasne jest,że rozmijał się z obowiązujaca tam
          ideologią.
          Dla zobrazowania realiów mojego pokolenia pozwolę sobie przytoczyć kilka
          cytatów z M. Hłasko pt. "Piękni dwudziestoletni"
          1./ " Nigdy nie mogłem zrozumieć, na czym polega nieszczęście literatury
          polskiej. Logicznie rzecz biorąc, mało który naród ma tak wiele szans na dobrą
          literaturę jak my, Polacy. mamy wszystko : nieszczęścia, mordy polityczne,
          wieczną okupację, donosicielstwo, nędzę, rozpacz, pijaństwo - czegóż jeszcze
          trzeba, na Boga ? Żyjąć w Izraelu, mieszkałem z najgorszymi szumowinami, nigdy
          jednak nie spotkałem ludzi tak zrozpaczonych, zwierzęcych i nieszczęśliwych jak
          w Polsce."
          2./ "Siła commies polega na tandecie ich ideologii;
          robotnik niemiecki oblicza sobie, że z chwilą kiedy majątek Thyssenów, czy
          Kruppów zostanie upaństwowiony - jego dochody wzrosną 1000%
          Siła commies polega na fantastyczności zjawiska.
          Gdybym powiedział robotnikowi niemieckiemu, że pracując 420 godzin w miesiącu
          mogłem sobie za to kupić kiepską parę butów - wzruszyłby ramionami i odszedł. I
          teraz, gdybym powiedził swojemu pomocnikowi : "Zdzisiek - niemiecki kierowca
          może w ciągu roku kupić sobie samochód; za swoją miesięczną pracę cztery
          ubrania, może pojechać do Włoch na urlop" - dostałbym w zęby tak, jak nigdy
          jeszcze nie dostałem"
          Tak wyglądało nasze dorastanie. Radio wolna europa długo pozostawało jedynym
          łącznikiem z wolnym światem, dopiero Gierek uchylil nieco to zamurowane okno.
          Młodzież studencka, jak zawsze, najbardziej otwarta, twórcza i spragniona;
          całymi garściami czerpała z tej namiastki wolności. Był i ruch hippisowski i
          ideologia "dzieci kwiatów", itd.
          Dłużej nie będę się rozpisywać, zasugeruję tylko, że przy poznawaniu tamtej
          rzeczywistości warto sięgnąć też do twórczości Marka Hłasko
          • ludik Re: Impertynencja to nie odpowiedz 06.02.05, 21:24
            Przepraszam, ale jeszcze jeden cytat z przytoczonego utworu

            " " Młodzieńcze, co wahasz się jak żyć,
            nie namyślając się wzór Ci podam bliski.
            Pamiętaj i nie zapomnij o tym,
            Żyj, jak żył towarzysz Dzierżyński." (Wł. Majakowski)

            Oczywiście,że najlepiej byłoby żyć tak, jak żył Feliks Dzierżyński. W ogóle
            trzeba nie zapominać ani na chwilę, że nigdzie nie żyje się tak dobrze, jak na
            koszt klasy robotniczej;" M. Hłasko "


          • pierre_doua Oj ludik, lejesz wode. 06.02.05, 21:31
            Przymus nalezenia do ZMS? Bzdura. Chyba, ze komus zalezalo na karierze. Jak ja
            to oceniam, pisalem w innym miejscu.

            Natomiast na pewno mowisz prawde, ze wielu mlodych wierzylo w szczytne hasla i
            dalo sie im oszukac.

            Unikasz odpowiedzi na cale pytanie dotyczace PZPR. Jest w nim ciag dalszy: po
            jaka cholere zapisal sie do ZSL - jesli sie zapisal oczywiscie?

            A wiec co bylo w latach 1970-73? Czy on tylko studiowal? Nawet czytajac jego
            oficjalny zyciorys, musze watpic, bo pelno w nim eufemizmow.

            W jego oficjalnym zyciorysie nic na ten temat nie ma. Moze falszywka
            rzeczywiscie klamie, ale jesli nie klamie, to my sie tu tego na pewno dowiemy
            dzieki uprzejmosci jakiegos forumowicza.

            Dalej: czytajac jego oficjalny zyciorys mogloby sie wydawac, ze to
            Wildstein "robil" w Polsce opozycje. W sumie byl jednym z wielu ludzi
            zaangazowanych w opozycje, czytajac jednak jego CV ma sie wrazenie, ze czyta
            sie zyciorys Stalina, juz po dojsciu tego ostatniego do wladzy. Wszedzie byl,
            wszedzie sie znajdowal, jego grupa (!) dokonywala zblizen z innymi grupami,
            wlaczal sie w przygotowania, przepisywal, kolportowal, byl sygnatariuszem, stal
            sie jedna z glownych postaci, pomagal w zakladaniu, organizowal akcje, bral
            udzial, wszedl w sklad redakcji, wspolredagowal, podpisywal, wspoltworzyl,
            znalazl sie, byl wspolzalozycielem (Kontaktu we Francji), utrzymywal staly
            kontakt z Polska (kto nie utrzymywal?), dzialal, dzialal, dzialal - az do
            znudzenia.

            W sumie - powtarzam - normalka w tamtych latach, ale nie wszystkim danym jest
            dzisiaj podawac do publicznej wiadomosci swoje zyciorysy wlasnorecznie (?)
            napisane i porzadnie "na bohatera" podfryzowane.

            Dziwne zdarzenie ma miejsce w roku 1980:

            "Na skutek konfliktu w Międzyzakładowym Komitecie Założycielskim Małopolska
            został odsunięty wraz z działaczami SKS przez niechętnego środowisku
            korowskiemu przewodniczącego MKZ Stanisława Zawadę".

            Tam tez go ktos wyrzucil?

            I jedno jedyne zdanie na zakonczenie (prawie) dzialalnosci emigracyjnej: "Po
            odejściu z pisma podjął pracę w paryskim biurze Radia Wolna Europa."

            Co to znaczy "po odejsciu z pisma".

            W sumie malo to imponujace, wiekszosc z powyzszych czasownikow mozna byloby do
            kosza wrzucic, bo pozbawione sa praktycznie tresci.

            W sumie: byl bardzo aktywny, nieslychanie aktywny. Jak on dal rade?




            • gosia_chello Oj pierre_doua to ty lejesz wode. 06.02.05, 21:37
              >czytajac jednak jego CV ma sie wrazenie, ze czyta
              > sie zyciorys Stalina, juz po dojsciu tego ostatniego do wladzy...."

              Kiedy czytam twoje slowa, zastanawiam sie czy naprawde wierzysz w to co
              piszesz ? Porownania uzyles takiego, ze dalsze czytanie twoich postow nie ma
              sensu.
              • pierre_doua Wylacz mnie :-) 06.02.05, 21:51
                Droga Gosiu!

                Nie musisz mnie czytac. Jest tu na forum bardzo prosta opcja, dzieki ktorej
                mozna kogo sie chce potraktowac jako "nieprzyjaciela" i wtedy wiecej moich
                postow nie zobaczysz. To ci wolno zrobic i nie bede mial zalu, najmniejszego.

                Czy ja wierze w to co pisze? Ujmijmy to inaczej: to, co ja pisze, wyraza moje
                poglady, ktore wolno mi glosic w wolnym kraju.

                Ufryzowany zas zyciorys pisze sie po to, by najblahsza sprawa (ktos wspomnial
                tu o tym, ze wszyscy bawili sie wtedy w SKSy) urosla do sprawy wagi panstwowej.

                Takie byly zyciorysy Stalina, co raz zmieniajace sie.

                Oczywiscie daleki jestem od twierdzenia, ze Wildstein to Stalin czy inne
                paskudztwo. Nie, to na pewno dobry dziennikarz i zasluzony w swojej
                dzialalnosci czlowiek, ale - niestety - moim zdaniem "mu odbilo".

                Ale owego "ksiezycowego" porownania uzylem swiadomie, w celach sprowadzenia
                tego wszystkiego do poziomu karykatury. Wtedy lepiej sie pewne rzeczy widzi.

                Z usmiechem
                • gosia_chello Re: Wylacz mnie :-) 06.02.05, 22:09
                  Karykaturalne to byly niektore twoje wypowiedzi. A zwlaszcza sfalszowanie
                  zyciorysu Wildsteina. Co tu ostatnio modne na tym forum. Zrobil to takze
                  niejaki krzysztof.glogowski.
                  I to trudno zapomniec i potraktowac z usmiechem...


            • ludik Re: Oj ludik, lejesz wode. 06.02.05, 22:55
              W sumie: był bardzo aktywny, nieslychanie aktywny. Jak on dal rade?

              Tu się z Toba zgadzam; tez uważam, ze był bardzo aktywny, operatywny,(przejrzyj
              życiorysy aktywistów - do granic zadziwia ich obrotność i wszechstronność) miał
              potrzebę działania, poszukiwał organizacji bądź grupy o zbliżonym
              światopoglądzie, z która mógłby sie identyfikować i realizować zamierzenia.
              Pewnie szczerze sie ubawisz, jeśli wyznam, ze sama prawie od ćwierćwieku
              poszukuję programu zbliżonego do moich przekonań. Jak dotąd bez skutku.
              Ale wracajac, wierzę, że red. W. nie sprzeniewierzył się swoim ideałom.
              Natomiast masz rację, że pewnych wątpliwości sami nie wyjaśnimy. Dlatego też
              proponuję zapytać samego W. zamiast gdybać i błądzić.
              Poza tym niesłusznie zarzucasz mi wodolejstwo. Przytoczone przeze mnie
              zdarzenia miały miejsce, no moze rożniły się, przyjmijmy takie określenie,
              argumentami i formami agitacji.
    • borbali Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 13:46
      Facet niezwykle aktywny w dążeniu do bycia kimś.Niestety odwalał syzyfową pracę
      bo nie walczył wyższe cele lecz własne.Niezdrowe ambicje wytępiły w nim
      humanizm.
      Jestem pewien,że jego ostatnie pociągnięcie z teczkami i tym razem skończy się
      żle nie tylko dla niego.
      • gienia.gienia [...] 06.02.05, 14:01
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bambiik Re: Zyciorys bohatera 06.02.05, 14:06
      Tu nieco więcej o Paryżu, dokładniejsza wypowiedź Chojeckiego:
      Z Bronisławem Wildsteinem różniliśmy się w ocenie sytuacji politycznej w
      Polsce i roli "Solidarności" - napisał w przesłanym PAP oświadczeniu
      Mirosław Chojecki.
      Wildstein na emigracji we Francji wytoczył Chojeckiemu proces przed sądem
      pracy. Podczas procesu wyszło na jaw, że emigracyjny miesięcznik zatrudniał
      Polaków na czarno, co zdaniem aktora Daniela Olbrychskiego mogło skończyć
      się deportacją Chojeckiego do PRL.
      "Od początku istnienia miesięcznika +Kontakt+, czyli od 1982 roku, Bronisław
      Wildstein był jego redaktorem naczelnym ja byłem jego wydawcą - Directeur de
      la publication. Po kilku latach współpracy poróżniliśmy się na temat oceny
      sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina +Solidarność+ to był już
      wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
      emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy
      Zachodu dla "S". Gdybyśmy na emigracji uznali, że "S" się skończyła,
      skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy niejako przedłużeniem
      na Zachodzie" - napisał Chojecki.
      "Nie godząc się z moją decyzją, Bronisław Wildstein odwołał się do sądu
      pracy oskarżając mnie o bezprawne zwolnienie. W trakcie rozprawy wyszło na
      jaw (sąd wyraźnie o to dopytywał), że praktycznie wszyscy zatrudnieni w
      "Kontakcie" pracowali początkowo na czarno - takie były czasy, nie mogliśmy
      sobie pozwolić na różnego rodzaju opłaty, które sięgały 40-45 proc. płac.
      Dopiero po kilku latach sprawy te zostały uregulowane.
      Proces zakończył się (o ile pamiętam, bo przecież miało to miejsce 20 lat
      temu) zobowiązaniem mnie do wypłacenia Bronisławowi Wildsteinowi odprawy w
      wysokości kilku miesięcznych pensji oraz pokrycia przez Bronka kosztów
      (niewielkich) postępowania przed sądem"
      "Czy groziła mi deportacja, chyba nie. Wówczas toczył się w Warszawie proces
      przeciwko mnie, tak jak i przeciwko innym członkom KOR. I tylko
      wyrozumiałości sądu należy przypisać, że miesięcznik nie został zamknięty a
      ja nie zostałem skazany za poważne naruszenie przepisów prawa co oczywiście
      utrudniłoby mi lub wręcz uniemożliwiło działania na rzecz pomocy dla "S" w
      Polsce" - dodał Chojecki, były opozycjonista, działacz KOR i organizator
      Niezależnej Oficyny Wydawniczej. #
      • leszek.sopot Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 14:14
        Z tej wypowiedzi Chojeckiego wynika, ze Bronek odtrabil w Paryzu na przelomie
        1985/6 roku koniec "S". Dziwny moment sobie Wildstein na to wybral - bylo to
        przeciez zaraz po pogrzebie ks. Popieluszki na ktory przyjechalo tysiace ludzi
        z calej Polski.
        Bylbym ciekawy tego jak Wildstein wowczas argumentowal ten koniec "S".
        • pierre_doua Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 14:19
          Leszku, smierc ks. Jerzego to chyba rok 1984.

          Ale z perspektywy czasu nie ma to wiekszego znaczenia.
          • leszek.sopot Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 14:32
            Tak, ksiedza uprowadzono i zamordowano 19 pazdzienika 1984 roku, a pogrzeb
            odbyl sie 3 listopada.
            Z kolei Chojecki nie pisze dokladnie kiedy doszlo pomiedzy nimi roznicy zdan.
            Przeinterpretowalem i pomylilem rok:(
            Ale pytanie o argumentacje Bronka pozostaje chyba zasadne?

            Ja sam uwazam, ze najgorszym rokiem dla opozycji, sadzac po swoim otoczeniu,
            byl rok 1986, ale nigdy bym nie twierdzil, ze "S" sie skonczyla!
            • bambiik Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 14:39
              BW został zwolniony w 1987 r.
              • leszek.sopot Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 14:48
                bambiik napisał:

                > BW został zwolniony w 1987 r.

                Niech to wiec bedzie i 1987 rok jako czas, kiedy WIldstein odtrabil koniec "S"
                i pore na zwiniecie standaru. Chyba jednak nie oglosil wowczas kapitulacji lecz
                proponowal cos innego, tylko co?
                • laskekladenawszystko Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 16:01
                  Liczba roznych zyciorysow Bronka rosnie proporcjonalnie do ilosci jego list-
                  ub :))
                  • leszek.sopot Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 19:37
                    laskekladenawszystko napisała:

                    > Liczba roznych zyciorysow Bronka rosnie proporcjonalnie do ilosci jego list-
                    > ub :))

                    Ja nie stworzylem zadnego zyciorysu BW, zadalem tylko pytanie, ktore jest chyba
                    naturalne dla kogos, kto przeczytal tekst Chojeckiego. Liczylem na to, ze moze
                    ktos zna odpowiedz, ze moze ktos czytal jakies teksty Bronka, w ktorych on
                    tlumaczyl dlaczego uznal, ze "S" sie skonczyla.
                    • laskekladenawszystko Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 19:42
                      leszek.sopot napisał:

                      > laskekladenawszystko napisała:
                      >
                      > > Liczba roznych zyciorysow Bronka rosnie proporcjonalnie do ilosci jego li
                      > st-
                      > > ub :))
                      >
                      > Ja nie stworzylem zadnego zyciorysu BW, zadalem tylko pytanie, ktore jest
                      chyba
                      >
                      > naturalne dla kogos, kto przeczytal tekst Chojeckiego. Liczylem na to, ze
                      moze
                      > ktos zna odpowiedz, ze moze ktos czytal jakies teksty Bronka, w ktorych on
                      > tlumaczyl dlaczego uznal, ze "S" sie skonczyla.

                      Nikt do ciebie nie ma pretensji. Bohater jednego dnia wypalil sie sam. Nawet
                      najpiekniejszy zyciorys mu nie pomoze.
                    • wartburg4 Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 20:27
                      Leszku. Jesteś w niewybaczalnym stopniu nieuczciwy. Kręcisz i matasz, że aż
                      przykro czytać... Nienawidzisz Wildsteina tak bardzo, że poklepujesz po
                      ramieniu ubeka. Gotów jesteś uznać przedziwość jego fałszywek, żeby móc
                      przywalić Wildsteinowi. Kiedyś siedziałem w berlińskiej knajpie przy jednym
                      stoliku z nazistą i lewakiem. Do dzisiaj pamiętam, jak zaczęło mi się zbierać
                      na wymioty, kiedy ci rzekomi wrogowie zaczęli sobie przytakiwać i we wszystkim
                      się zgadzać.

                      Teraz też się tak poczułem.
                      • leszek.sopot Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 20:33
                        O czym ty napisales, w czym ja teraz zgrzeszylem?
                        Przeczytalem, ze Chojecki napisal:
                        ""Od początku istnienia miesięcznika +Kontakt+, czyli od 1982 roku, Bronisław
                        Wildstein był jego redaktorem naczelnym ja byłem jego wydawcą - Directeur de la
                        publication. Po kilku latach współpracy poróżniliśmy się na temat oceny
                        sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina +Solidarność+ to był już
                        wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
                        emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy
                        Zachodu dla "S". Gdybyśmy na emigracji uznali, że "S" się skończyła,
                        skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy niejako przedłużeniem
                        na Zachodzie" - napisał Chojecki."

                        Dlaczego nazywasz mnie nieuczciwym i piszesz, ze poklepuje po ramieniu TW. Ty
                        yez juz zrobiles sie chamem, jak prawie wszyscy ci, ktorzy staja w obronie
                        Bronka i nie stac ich nawet na najmniejszy obiektywizm?
                        Co zlego jest w pytaniu, dlaczego Bronek uwazal, ze "S" sie zakonczyla?

                        Mi sie zebralo na wymioty, gdy przeczytallem twoj post, bo jako zywo
                        pomyslalem, ze Urbana czytam:(
                      • kropekuk A czym ci sie roznia poza ...kolorem? Mowa o 06.02.05, 21:08
                        lewakach i faszystach.
                • bambiik Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 20:09
                  Nie wiem, co proponował, trzeba by pewnie prześledzić, co później pisał, ale mi
                  się nie chce, bo nie interesuje mnie ewolucja poglądów destruktorów.
                  Sobie zresztą chyba zrobił największy numer, nie przypuszczam, żeby ktoś go
                  chętnie zatrudnił z taką konfliktową kartą. Myślę, że inni naczelni mogą go
                  nawet pozornie popierać, w głębi duszy ciesząc się, że to nie im przypadł ten
                  kłopot, co Gaudenowi, i że znakomita większość (jeśli nie wszyscy) zrobiliby to
                  samo, czyli wylali go z roboty.
                  Ciekawa rzecz, że nikt nie zwrócił uwagi (chyba, nie miałem siły do uwaznego
                  śledzenia forum) na recenzję książki Wildsteina w Plusie Minusie - Elzbiety
                  Morawiec "Prawda i sukces". Też coś mówi o człowieku, bo mówi o faktach
                  niezbitych.
                  • pierre_doua Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 20:11
                    Bambiik, czy te recenzje mozna zobaczyc w internecie?

                    Jesli tak, prosze o link.

                    Z usmiechem
                    • bambiik Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 21:15
                      Jest tu
                      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050205/plus_minus_a_14.html
                      • pierre_doua Re: Bronek odtrabil koniec "S" 06.02.05, 21:34
                        Dziekuje, bambiik.
                        • mmikki zadałem to pytanie w innym watku 06.02.05, 21:49
                          jak to mozliwe, że grożny opozycyjny watażka studiował aż 9 lat?
                          1971-80

                          (każdy, kto pamieta realia tamtych czasów wie, co działo sie z nieprawomyślnymi)

                          i w 1980 dostał paszport?
                          • pierre_doua Re: zadałem to pytanie w innym watku 06.02.05, 21:52
                            ...w 80-tym roku mogl dostac paszport bez wiekszych klopotow, jesli byly to juz
                            czasy Solidarnosci.
                            • ludik Re: zadałem to pytanie w innym watku 06.02.05, 23:04
                              Chyba sie z choinki urwałeś; w 83,lub w 84 wyjęzdzałam z rodzina do RFN, na
                              zaproszenie przyjaciół, mieliśmy duże kłopoty, a na paszporty czakalismy ponad
                              1/2 roku.
                              • kropekuk Bo to bylo juz po 13 grudnia...Pare lat. On mowi o 06.02.05, 23:08
                                kilku miesiacach pomiedzy sierpniem 80 i grudniem 81.
                                • ludik Re: Bo to bylo juz po 13 grudnia...Pare lat. On m 06.02.05, 23:18
                                  Sorry, to jest możliwe
                          • kropekuk Pamietam to pytanie: moze robil dwa fakultety? 06.02.05, 22:02
                            Ale sam znam takich (z ROPCIO na swe nieszczescie), ktorzy przy probie podjecia
                            studiow na kolejnym kierunku ladowali w kamaszach...
                        • mmikki a co do "tajnych stowarzyszeń" 06.02.05, 21:58
                          Bronisław Wildstein figuruje na liście masonów sporządzonej przez L. Hassa (L.
                          Hass, "Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999. Słownik
                          biograficzny”, Warszawa 1999, s. 533-534).Dowiadujemy się z tej publikacji, że
                          wstąpił on do masonerii 6.02.1986 - a więc podczas pobytu we Francji - i że w
                          chwili publikacji słownika pełnił funkcję Wielkiego Dozorcy Wielkiej Loży
                          Narodowej Polski (ryt szkocki).
                          • kropekuk A propos masonerii: byly mason to martwy mason. 06.02.05, 22:00
                            Rzecz jasna bez aluzji do Bronka...
                            • magdusia93 Siostrzeniec Anatola Fejgina. 07.02.05, 08:31
                              Dyrektora X Dep. MBP ?!
                          • gienia.gienia Re: a co do "tajnych stowarzyszeń" 07.02.05, 20:17
                            mmikki napisała:

                            > Bronisław Wildstein figuruje na liście masonów sporządzonej przez L. Hassa
                            (L.
                            > Hass, "Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999. Słownik
                            > biograficzny”, Warszawa 1999, s. 533-534).Dowiadujemy się z tej publikacj
                            > i, że
                            > wstąpił on do masonerii 6.02.1986 - a więc podczas pobytu we Francji - i że w
                            > chwili publikacji słownika pełnił funkcję Wielkiego Dozorcy Wielkiej Loży
                            > Narodowej Polski (ryt szkocki).

                            Teraz Baruch robi za katolika fundamentalistę.
    • bambiik Re: Zyciorys bohatera 07.02.05, 20:33
      Zapomniałem podać link do tego Paryża, żeby nie było, że coś dodałem:
      info.onet.pl/1049045,11,item.html
      • magdusia93 Synek p. Ruchli to wyka(pow)any wujek Anatol ! 08.02.05, 11:46
        Cały Fejgin !!!!
        • kpt.ziobro Re: Synek p. Ruchli to wyka(pow)any wujek Anatol 08.02.05, 13:15
          magdusia93 napisała:

          > Cały Fejgin !!!!

          No, może 3/4 !
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Zyciorys bohatera 08.02.05, 21:35
      BRonek popełniał w młodości grzechy ale lepszy jeden nawrócony niż 99
      sprawiedliwych..że Żyd to wiedziałem o tym od dawna..teraz trzeba jeszcze
      wyjasnić czy nie jest on aby masonem
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Zyciorys bohatera 08.02.05, 21:43
        coś na niego znalazłem..ale mozliwe że isntnieje jeszcze jeden Bronisław
        Wildstejn
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24536&w=18881741
      • henryk.log Re: Zyciorys bohatera 08.02.05, 21:52
        -"że Żyd to wiedziałem o tym od dawna..teraz trzeba jeszcze wyjasnić czy nie jest on aby masonem" - Panie "oszołomie..." -jesteś Pan "świnia"
        • kpt.ziobro Ale urodę to już Bron(uś) ma po tatusiu. 09.02.05, 07:47
          To też piękny mężczyzna. I mowny był.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka