gate4u Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 17.02.05, 21:42 może porówanie do komuny, jest zbyt mocne ale popieram słowa, że Radio Maryja teraz jest zyt wulgarne a prowadzący o.Rydzyk prowadzi do wali między religią a człowieczeństwem. Jakiś czas temu słuchałem dośc często owego radia, jednak szczerze moge napisać, że mimo celów jakie stawia to buntuje ludzi w nie choro zapatrzonych do prawdziwej religi. czy to nie jest pseudo ideologia? to że mówią "wierny, nie praktykujący" czy takie pojęcie istnieje? a przypadki tego co robią księża to już nagminne paradoksy. może odbiegam od tematu ale Radio Maryja stawia się za obrone wiary, a ta obrona to tarcza dla swoich interesów, która coraz częściej jest odepchnięciem młodego człowieka, który formuje swoje pojęcie o zyciu. "wiara, nadzieja, miłość" tego brakuje radiu Maryja. Odpowiedz Link Zgłoś
mamile Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 17.02.05, 22:24 Panie Prezydencie, wiele Pan zrobił dla nas i naszych dzieci. Ma Pan rację - czas walczyć z tą chorobą. Bluzganie na Pana jest objawem braku kultury i upadku moralnego tych, którzy to robią. Należy się Panu szacunek za to, co Pan zrobił i za to, że był Pan prezydentem. To mniej więcej tak, jak szacunek do rodzica (4 przykazanie). Gdzie ja bym dziś mieszkał gdyby nie Wasze dzieło? Nie jest Pan inżynierem ani doktorem od spraw miękkich, ale ma Pan poukładane pewne sprawy. Jestem z Panem. Odpowiedz Link Zgłoś
jbork Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 18.02.05, 11:03 Panie Prezydencie! Nie zawsze się z Pana poglądami zgadzałem i zgadzam. Jednak w tym wypadku ma Pan moje pełne poparcie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
credo59 Chwala Bogu, ze mamy Pana Walese ! 18.02.05, 11:46 Jeszcze raz dziekuje Panie Prezydencie. Z sekta Pana Rydzyka trzeba walczyc ! Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Na opamietanie Panu Wałęsie. 18.02.05, 17:35 Szanowny Panie. Spędziłem wczoraj większość dnia na CZACIE Forum dyskusyjnego Wyborczej i muszę stwierdzić, że wyleczył mnie Pan raz na zawsze z jakiejkolwiek wymiany myśli na jakimkolwiek Forum dyskusyjnym Gazety Wyborczej. Zastanawiam się jak legenda, ikona, a nawet "sztandar" Solidarności, może cokolwiek drukować w tej gazecie. Z małymi wyjątkami, poziom dyskusji internautów portalu tej gazety sięga co najwyżej poziomu chodnika. Koszmarne lewicowe zacietrzewienie, głuchota na wszelką racjonalną agrumentację, nienawiść, intelektualna arogancja, nietoleracja, rynsztokowe słownictwo, itd. Wszystko to w imię wolności, demokracji i pluralizmu wyrażania poglądów. Gratuluję Panu trafnego wyboru mediów! Gratuluję Panu również tego dziwacznego pomysłu na umieszczanie "listów otwartych" w Gazecie Wyborczej, gdyż w ten sposób uchronił Pan wielu ludzi od dalszej indoktrynacji ideowej tej niebezpiecznej gazety. Jeżeli internauci gazety zachowują się tak a nie inaczej, to jest to wynik tylko i wyłącznie skutecznej ich agitacji i edukacji właśnie przez Gazetę Wyborczą. Ponieważ nie wierzyłem, by noblista-prezydent tak bezceramonialnie szkalował i poniżał bez powodu Radio Maryja, więc zadałem sobie trud wysłuchania audycji, które tak się Panu nie podobały. Ze zdumieniem stwierdziłem, że były to bardzo dobre programy. Spokojne i wyważone i czepianie się zarówno do Radia jak też do pana Wyszkowskiego, było i jest całkowicie nieuprawnione. Jedyne wytłumaczenie Pana zupełnie irracjonalnego zachowania, to strach przed jakąś prawdą, którą chciałby Pan ukryć i/lub zataić, a która mogła być nagłośniona w sposób dla Pana niekorzystny?. Jest to odczucie zgodne ze starą ludową maksymą "na złodzieju czapka gore". Wczytując się wnikliwie we wszystkie posty, a także dzięki uprzejmości jednego z internautów (podał precyzyjną i wiarygodną informację na temat Pana działalności agenturalnej), potwierdziłem tylko swoją wcześniejszą wiedzę na Pana temat, że rzeczywiście w latach 1970-1976 był Pan Tajnym Współpracownikiem (TW) służby bezpieczeństwa (SB). Nie mamy zatem do czynienia z probleemem "CZY LECH WAŁĘSA BYŁ WSPÓŁPRACOWNIKIEM SB?", bo to w świetle istniejących dowodów jest bezsporne. Natomiast mamy do czynienia z pytaniem "JAK LECH WAŁĘSA WSPÓŁPRACOWAŁ Z SB?". I jest mi niezmiernie przykro, że najprawdopodobniej nie będę mógł mieć już nigdy wiedzy na ten temat, gdyż jak się okazuje teczka osobowa pana Lecha Wałęsy została "wyczyszczona". Mam do Pana o to wielki żal, gdyż wszystko na to wskazuje, że to właśnie Pan, biorąc swoją teczkę z archiwum, spowodał, że praktycznie stała się ona bezwartościowa (zjadł Pan, (spali, wyrzucił, utopił)? dokumenty, które mogły poświadczać Pana działalność agenturalną?). Czego zatem mógł się obawiać lech Wałęsa, by nie dopuścić do tego, by dokumenty potwierdzające jego agenturalną działalność w latach 1970- 1976 ujrzały światło dzienne? Bardzo mnie to intryguje, gdyż w latach 1970-1976 Lech Wałęsa był nikim (robotnik po podstawówce), który podobno jeździł po stoczni wózkiem akumulatorowym (podobno też czasemi "pod wpływem?"). Jednak taki robotnik mógł być określonym służbom bardzo przydatny. Jeżdżąc po stoczni, mógł bardzo dużo usłyszeć, mógł bardzo wiele zobaczyć (kto i jakie śrubki wynosi ze stoczni, itd., itp.), Mógł wyciągnąć wiele wniosków jako prosty robotnik, które to wnioski dla Zjednoczonej Robotniczej oraz jej służb mogły mięc dużą wartość, zwłaszcza, że Lech Wałęsa był bezpartyjny, a informacje takiego TW zawsze miały wartość podwójną. Dlatego mam do Pana wielki żal i pretencję za zniszczenie tych dokumentów. Jest to niepowetowana strata dla historyków i badaczy schyłkowego PRL. A tak nawiasem mówiąc, to pragnę zapytać Pana o to, co Pana skłoniło do podpisania deklaracji współpracy? Nie groziło Panu stanowisko dyrektorskie, nikt nie chciał Pana wysyłać na stypendium Fulbrighta, nie chciano zrobić Pana Pierwszym Sekretarzem? Nie wiem doprawdy, co prostego i prostolinijnego robotnika mogło skłonić do takiej decyzji. Może mieszkanie, które wtedy było "artykułem deficytowym?". Doprawdy nie wiem. Jeżeli kiedykolwiek będzie Pan pisał swoje pamiętniki, to bardzo proszę rozwinąć ten temat. W obecnej sytuacji (spalił pan najprawdopodobniej swoje akta osobowe), jedynym ratunkiem dla kultury i społeczeństwa, że ta prawda ujrzy kiedyś światło dzienne, jest napisanie przez Pana pamiętników, obejmujących lata 1970-1976. Pamiętniki mogą zostać wydane np. przez Instytut Lecha Wałęsy. Mógłby to Pan nawet zrobić na 25-lecie powstania Solidarności. Byłby to prawdziwy bibliofilski rarytas, który rozszedłby się w wielomilionowym nakładzie, nie licząc tłumaczeń na obce języki. Jeszcze raz bardzo serdecznie Pana proszę o rozważenie tej propozycji. Ponieważ w Pana wieku nie pamięta się tego, co się robiło godzinę temu, natomiast świetnie się pamięta to co robiło się lat temu 35, to z odtworzeniem faktów i zdarzeń z tamtego okresu, nie będzie miał Pan żadnych problemów. Życzę zatem powodzenia w pracy twórczej i niecierpliwie czekam na jej rezultat w postaci okolicznościowego wydawnictwa "Pamiętniki TW Bolka - retrospekcja faktów i zdarzeń z lat 1970-1976. Autor lech Wałęsa". Na marginesie tej sprawy, wydaje mi się, że wiem dlaczego tak uwielbia Pan przyrównywać ludzi do małp (zwłaszcza profesorów i doktorów habilitowanych wypowiadających się w Radiu Maryja). Dał pan temu wyraz zarówno w I jak też w II liście otwartym. Jak sie okazuje, pracując w stoczni jeździł Pan wózkiem akumulatorowym jako kierowca?. Kiedyś w Niemczech byłem w cyrku i widziałem taki "numer", gdzie tresowana małpa prowadziła wózek akumulatorowy. Stąd chyba płynie Pana nawyk (na zasadzie odruchu Pawłowa) do porównywania ludzi z małpami (rzeczywiście w wykonywaniu pewnych czynności Ludzie i Małpy mogą być porównywane). Inna sprawa, na którą pragnę zwrócić uwagę, to tytuł Pana ostatniego "listu otwartego". Otóż zwrócił się Pan do słuchaczy Radia Maryja w formie "Bracia i Siostry". Jest to o tyle dziwne, że taka forma zwracania się do Wiernych, jest zastrzeżona dla księży i zakonników. Nie wiem zatem, czemu używa Pan takiej formy? Nie wydaje mi się, by noblistom-prezydentom przysługiwał taki przywilej? Pytałem o to mojego proboszcza i wyraził zdziwienie formą Pana listu. Mam nadzieję, że zechce Pan zamieścić w Gazecie Wyborczej stosowne sprostowanie. Może ono być np. w formie III-go listu do słuchaczy Radia Maryja, w którym to liście w krótkich słowach wyjaśni Pan zaistniałą pomyłkę i ewentualnie przeprosi słuchaczy (chociaż jak wiem z doświadczenia, to raczej nie jest Pan skory do przepraszania za swoje błędy. Zresztą Pan przecież nigdy nie popełnia żadnych błędów!). Jak zatem napisałem wcześniej, był Pan jednak TW w latach 1970-1976. Wypierając się tego po prostu okłamał mnie Pan (zresztą tak jak 38 milionów Polaków). Nie bardzo wiem co o tym sądzić, gdyż osobiście bardzo brzydzę się kłamstwa. Jest takie ludowe powiedzenie: KTO KŁAMIE TEN KRADNIE, A KTO KRADNIE, TEN I ZABIĆ MOŻE! Dlatego byłbym bardzo Panu wdzięczny za publiczne załatwienie i wyjaśnienie tej sprawy. Jest oczywiste, żę LEGENDA, IKONA, SZTANDAR SOLIDARNOŚCI A ZWŁASZCZA PREZYDENT-NOBLISTA absolutnie nie powinien kłamać, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy to jego życiorysu. Zresztą jak sądzę wiara katolicka i moralność katolicka na to Panu nie pozwalają. Może sie to wiązać z tym, że sąd lustracyjny mógł popełnić pomyłkę uznając, że nie jest Pan kłamcą lustracyjnym? Wtedy jednak będzie to wina sądu a nie Pana wina. Zresztą sąd zawsze będzie mógł się wytłumaczyć tym, że mie dysponował wystarczająco wiarygodnymi dokumentami, albo też żadnymi dokumentami nie dysponował, a Pana przecież sąd nie pytał o to "co się stało z dokumentami z Pana teczki osobowej TW BOLEK). Sam Pan zatem widzi, ile nieszcęść na Pana i Społeczeństwo spa Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Na opamietanie Panu Wałęsie. 18.02.05, 17:41 Przepraszam internautów, ale treść mojego listu została urwana (brakuje około połowy). Nie wiem z jakiego powodu? jeżeli uda mi się go jakoś odtworzyć (pisałem wszystko "z głowy", a przecież nigdy tak samo dwa razy się nie myśli), to oczywiście go napiszę i dołączę. Oczywiście moją intencją jest i było, żeby mój post przeczytał Pan Lech Wałęsa. Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Na opamietanie Panu Wałęsie - cz. 2. 18.02.05, 21:46 Szanowny Panie. Ponieważ część mojego (być może zbyt długiego) listu została w trakcie wysyłania "urwana" i bezpowrotnie utracona, dlatego postaram się kontynuować wątek, który został przerwany i dokończyć mój list. Przepraszam za utrudnienia i kłopoty. - da, wtedy jeżeli sie kłamie. Kłamstwo zniewala i rujnuje. Buduje tylko prawda. Tylko prawda nas wyzwoli. Trawestując Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego możemy powiedzieć: Z PRZWDY PŁYNIE ODWAGA, PRAWDA W ŻYCIU POMAGA, PRAWDY CHCEMY JAK SŁOŃCE. Znając Pana przywiązanie do prawdy, mam nadzieję na szybkie wyjaśnienie wszystkich niejasności i nieporozumień, których źródłem był wywiad pana Wyszkowskiego. Kolejną sprawą, którą chcę zająć nieco Pana uwagę, a która mnie głęboko zaniepokoiła, to Pana udział w programie pana Lisa (podobno kandydata na prezydenta). Rozumiem, że dobrze jest się spotkać w telewizji jak prezydent z prezydentem, tylko nie bardzo rozumię, dlaczego daje się Pan tak podpuszczać. Z dyskusji tej nie mógł Pan wyjść obronną ręką. Jak stwierdził mój znajony, który ogladał Pana "dyskusję" z Frasyniukiem, podobno "opluwaliście" się nienawiścią. Albo jest to zatem Pana druga twarz, która się ujawniła, a która była przez Pana skrzętnie sktywana, albo najwyraźniej "puszczają panu nerwy" i jedyne co można Panu poradzić, to jakiś dłuższy odpoczynek. Nie chciałbym się powtarzać z panem Pękiem, ale wyjazd na ryby, nie jest złym pomysłem. Z Frasyniukiem można dyskutować co najwyżej na pięści (tupet, arogancja, tępy, zacietrzewiony wyraz twarzy, brak szacunku dla poglądów i wiedzy dyskutanta, itd., itp.). Jest to taki etosowy cwaniaczek, który z polityki zrobił ring bokserski, umożliwiający mu upajanie się władzą i osiąganie osobistych korzyści. Człowiek o takich cechach charakterologicznych nigdy nie powinien zajmować się polityką, gdyż już sam jego sposób dyskutowania, to całkowite zaprzeczenie demokracji. Jest to jedynie sama pseudoelokwencja i słowotok. Dziwi mnie niezmiernie, że dał się Pan tak wmanipulować. Mnie w przypadku pana Frasyniuka interesuje jednak coś innego. Otóż w roku 1981 (początek grudnia), tenże Frasyniuk wraz z niejakim Piniorem, wybrali (w formie gotówkowej!) z konta Zarządu NSZZ Solidarność Regionu Dolny Śląsk - 80 milionów złotych! Zrobili to podobno na podstawie "tajnej uchwały zarządu". Mam do Pana następujące pytania: 1. Czy na początku grudnia 1981 roku można było podejmować tajne uchwały i to na dodatek pozwalające na "czyszczenie konta bankowego" i pobieranie tak olbrzymiej kwoty pieniędzy, które następnie były wykorzystywane przez osoby prywatne. 2. W tym czasie nie było jeszcze stanu wojennego, i statut Związku nie przewidywał możliwości dokonywania takich "operacji finansowych"! 3. Czy z chwilą ogłoszenia stanu wojennego, Frasyniuk mógł te pieniądze przeznaczać na finansowanie swojego solidarnościowego etosu (ukrywanie się, hotele, peruki, itd. itp). Pragnę zaznaczyć, że były to pieniądze ze składek związkowych i ich defraudacja jest moim zdaniem przestępstwem przeciwko członkom Związku Solidarność. 4. Pragnę Pana poinformować, iż jako pracownik administracji publicznej w roku 1990 oddawałem między innymi Solidarności co do grosza zajęte składki związkowe wraz z odsetkami. Tymczasem 80 milionów złotych zostało praktycznie przez Frasyniuka roztrwonione! 5. Czy Pan nie czuje się za to odpowiedzialnym. Był Pan przecież wtedy Przewodniczącym Związku, a zatem był Pan służbowym przełożonym Frasyniuka? 5. Czy nie uważa pan, że jeżeli Związek został zawieszony, to składki związkowe nie powinny być wydawane na cele niezwiązkowe (walkę polityczną i finansowanie prywatnego "bohaterskiego" etosu Frasyniuka? 6. Czy nie uważa Pan, że Frasyniuk w imię zwykłej przyzwoitości i elementarnego poczucia sprawiedliwości, powinien teraz te pieniądze wraz z odsetkami oddać Związkowi? Mam w związku z powyższymi pytaniami następującą propozycję. Z oddanych przez Frasyniuka pieniędzy można otworzyć "FUNDUSZ BEZPIECZEŃSTWA SOCJALNEGO I WYRÓWNYWANIA NIEZAWINIONYCH KRZYWD OFIAROM PRZEMIAN USTROJOWYCH ORAZ NEOLIBERALIZMU". Z funduszu tego byłyby wypłacane zadośćuczynienia wszystkim tym pracownikom, których zniszczył Pan swoimi obłąkanymi teoriami i zaniechaniami (głównie chodzi o rozkradanie majątku narodowego) a także tolerowaniem i wspieraniem przez Pana tzw. turbokapitalizmu. Ponieważ boję się, że portal znowu utnie mi trochę mojego listu, to chyba będę pomału zakańczał. Zresztą w tak krótkim czasie nie jestem Pana w stanie wyedukować całościowo, a tym bardziej zmienić Pana zachowań. Jak wiadomo "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci" Zatem ostatnia moja uwaga do Pana, to Pana wypowiedzi na poważne tematy, które bardzo często obnażają Pana powiedzmy sobie oględnie ignorancję w konkretnych sprawach. Ostatnio wymyślił pan sobie, żeby wypowiadać się na temat globalizacji. Słucham czasami Pana wynurzeń w tej materii i skóra mi cierpnie na myśl, co sobie myślą o Panu różni mądrzy ludzie, zwłaszcza za granicą. Mając to na względzie, w jednym z postów tego Forum zaproponowałem Panu kilka pozycji książkowych. Niestety wszystkie w języku niemieckim (za nieduże pieniądze z pewnością znajdzie sie jakiś tłumacz), ale naprawdę świetne. Ich przestudiowanie oraz zrozumienie - przy odpowiednim zangażowaniu - zajmie Panu około roku, ale za to będzie Pan mógł swobodnie poruszać się w temacie globalizacji, a jest to temat z przyszłością i z pewnością wysiłek, który Pan włoży, będzie procentował, a my nie będziemy musieli się wstydzić, że nasz prezydent-noblista opowiada jakieś dyrdymały i naraża się na śmieszność. Już zupełnie na koniec chciałem wyrazić swoje zdziwienie tym, że podobno udzielił Pan wywiadu Trybunie. Rozumiem, że na starość czasami się głupieje, ale żeby legenda, ikona, sztandar Solidarności udzielał wywiadu Trybunie, to po prostu nie mieści mi się w głowie. Jeżeli chce już Pan koniecznie udzielić jakiegoś wywiadu, to przy Pana emeryturze, może Pan wydać swoją prywatną gazetę (mogę ją panu tanio zredagować!) i wydać ją oraz rozesłać, ale Trybuna - no wybaczy Pan Panie prezydencie-noblisto Wałęsa - coś takiego, to nie tylko głupota, grzech i wstyd. To Panie Wałęsa po prostu nieostrożność. Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Na opamietanie Panu Wałęsie - cz. 3. 19.02.05, 07:49 Szanowny Panie. Ponieważ ciągle miałem obawy, że mój zbyt długi list do Pana znowu zostanie urwany w najmniej fortunnym dla czytelnika miejscu, dlatego przerwałem go w pewnym momencie i teraz okazuje się, że umknęła mi pewna cenna myśl, którą chciałem Panu niniejszym dodatkowo przekazać. Chodzi mi o to, że nie wykorzystuje Pan należycie swojej małżonki Danusi Wałęsowej. Jest niestety taka małżeńska prawidłowość: "im większy lewus, tym ma fajniejszą żonę". Pana urocza Danuśka, zdaje się potwierdzać tą prawidłowość. Prezydentową Jolantę (przewracającą komicznie rzęsami, jak laleczka Barbie i uśmiechającą się w sztuczny, marketingowy sposób) dzielą od Pana małżonki lata świetlne. Dziwię się, że nie wykorzystuje Pan tej życiowej szansy i prawdziwego "daru losu"! A zatem konkretnie: - chce Pan wysłać głupkowaty list otwarty do Wyborczej - pokazuje go Pan wcześniej swojej Danusi. Jestem pewien, że odrzuci go już w pierwszym czytaniu! - chce Pan zatytułować słuchaczy "Bracia i Siostry" - jestem pewien, że z pewnością każe Panu zmierzyć sobie gorączkę! - zechce Pan dyskutować z Lisem i Frasyniukiem - zacznie Panu zaraz przykładać lód na głowę i z pewnościa skonsultuje się z Pana lekarzem rodzinnym! Jak zatem Pan widzi, brak właściwych relacji Pana z żoną Danuśką, spowodwał te wszystkie Pana i nasze nieszczęścia. Pamięta Pan na pewno (ja pamiętam) taki serial amerykański z porucznikiem Colombo w roli głównej. Otóż on zawsze radził się swojej zony i bardzo dobrze na tym wychodził. Ponieważ jak stwierdziłem w cz. 2 mojego listu do Pana, może być tak, że cierpi Pan na syndrom niedowartościowania i niedocenienia, co prowadzi do takich dramatów, jak Pana ostatnie listy otwarte oraz publiczne dyskusje, to trzeba znaleźć jakieś wyście z tej niedobrej dla Pana sytuacji. Otóż proponuję Panu wydanie własnej , bezpłatnej Gazety (16 stron format Wyborczej, kolor). Wyprodukowanie 50 tysięcy egzemplarzy takiej gazety, to koszt około 10 tysięcy złotych (Pana miesięczna emerytura). W gazecie tej przeprowadzę z Panem serię wywiadów (odpada już Panu kompromitowanie się w Trybunie) oraz napiszę dla Pana parę interesujących tekstów: bezpieczeństwo socjalne, odpowiedzialność socjalna, globalizacja, propozycje likwidacji bezrobocia, itd. Autorstwo tych tekstów przypiszemy Panu (ja nie jestem pazerny i nie muszę być ich autorem, najważniejsze by moje myśli były przekazywane dalej!). Wtedy stworzymy takie wrażenie, że jest pan erudytą (człowiekiem oczytanym), a jak Pan wie z własnego doświadczenia: lepiej być oczytanym niż opisanym! Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Zaczął Pan zamieszczać swoje listy otwarte w Gazecie Wyborczej, które stają się teraz przedmiotem publicznej analizy i krytyki. Trzeba znależć jakieś Forum (Platformę?) dyskusji nad tymi wiekopomnymi listami prezydenta-noblisty. Stał się Pan, można powiedzieć, klasykiem publicystyki politycznej. Kiedyś za komuny w tygodniku Przekrój, była taka kolumna "Z list i pism Instytucji Głos Koszaliński", gdzie zamieszczano podobną "klasykę" publicystyczną. Proponuję, by wykorzystał Pan swoje bardzo dobre stosunki z Adasiem Michnikiem (datujące się od czsów sierpnia 80 a zwłaszcza od czasów "okrągłego stołu") i zaproponował mu reaktywowanie takiej kolumny. Może ona się nazywać: "Z list i pism Instytucji Gazeta Wyborcza". Bdzie mógł Pan wtedy w nieskrępowany sposób publikować różne listy a także polemiki z tymi listami. W ten sposób będzie Pan trwale obecny na polskiej scenie politycznej. Pozostaję z należnym szacunkiem i poważaniem - jm19. Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina do jm19 19.02.05, 11:34 Servus! Z zaciekawieniem przeczytalem Twoje posty. Kilka uwag praktycznych. 1. Jesli chcesz, zeby Twoje posty nie byly "ucinane", musisz je dzielic sam na mniejsze kawalki, bo GW ograniczyla automatycznie ilosc slow, ktore mozna publikowac w jednym poscie - chyba nawet calkiem slusznie. 2. Ja robie to w nastepujacy sposob: - otwieram program "Word" (ten do pisania listow, pism itd) i pisze tam CALY moj tekst. Po napisaniu zabezpieczam ten tekst we wlasnym archiwum pod odpowiednia nazwa, np. "List dla Forum GW - Walesa". - Potem wchodze do sieci i otwieram forum GW. - Wybieram miejsce (post), po ktorym chce umiescic moj dlugi, kilku czesciowy list. - Z pliku "Word" (listu wczesniej napisanego) wybieram pierwsza czesc (nie wiecej niz 1/3 strony A4 !) markujac ja od dolu ku gorze. Nastepnie naciskam kopiowanie (Strg + C) lub "Kopiowanie", wklikowuje sie w miejsce listu na forum i tam wprowadzam zamarkowany tekst (Strg + V) lub "Wprowadzenie". - Nastepnie wysylam ta czesc na forum, sprawdzam, czy sie ukazala w calosci, otwieram ja "odpowiedz" i wprowadzam w taki sam sposob pozostale czesci listu. 3. Powyzsza metoda ma wiele zalet; masz swoj wlasny tekst ciagle do dyspozycji (jako wlasny Word-plik), nie musisz tkwic w internecie podczas pisania listu (wazne, jesli np. placisz za siec wedlug czasu polaczenia), a kopiowanie kawalkow, przy odrobinie wprawy, jest szybkie i bezproblemowe. Poza tym okienko do wpisow na forum jest male i przy wiekszych tekstach, zeby obejrzec to, co sie napisalo, trzeba ciagle pracowac przy pomocy suwaka, co jest niewygodne; list pisany w Word jest o wiele bardziej przejrzysty! To tyle porad praktycznych na przyszlosc. Napisalem to wszystko, bo podobalo mi sie Twoje zaangazowanie i sama tresc, chociaz jako zwolennik listow Pana Prezydenta, mam naturalnie na wiele spraw odmienne zdanie. Wiele rzeczy znam z autopsji; pochodze z Gdanska, bralem udzial w strajkach sierpniowych (bylem czlonkiem komitetu strajkowego), a nasze biuro projektow, w ktorym bylem wtedy zatrudniony, znajdowalo sie w linii prostej jakies 200-300 metrow od jednej z bram Stoczni Gdanskiej! Moi koledzy, geodeci pomagali przy stawianiu pomnika pomordowanych stoczniowcow... Z Polski wyjechalem w lipcu 1981 roku... Najbardziej ujela mnie w Twoich listach grzecznosc; nawet w pasazach, w ktorych dajesz "popalic" Panu Walesie czynisz to w sposob umiarkowany. Ja rowniez nie cierpie tego forumowego chamstwa i nawet jesli sie z kims nie zgadzam, to staram sie polemizowac argumentami, bez obrzucania mojego adwersarza blotem. Nieraz naturalnie takze i mi "puszczaja nerwy", ale zdarza mi sie to raczej rzadko... Jesli zdaze, to odpowiem Ci na Twoj dlugi list (ktory skopiowalem sobie na twardy dysk!) jutro lub w poniedzialek (zagladaj na forum!), ale na wszelki wypadek wysle ci kopie moich wpisow na Twoj adres mailowy w Gazecie, tzn. tylko do ciebie. Serdeczne pozdrowienia Juras Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Dla jurasa_z_berlina! 20.02.05, 09:47 Serdeczne dzięki za cenne uwagi. Należę do pokolenia 50-cio latków, którzy często mają nawet kłopoty z włączeniem komputera (dużo moich bardzo sympatycznych kolegów ma takie problemy), a internetu boją sie jak ognia. Ja oczywiście nieźle sobie radzę, ale ciągle jeszcze muszę się dużo uczyć. Dlatego jestem wdzięczny za te dobre rady praktyczne, które postaram sie zastosować. Cieszę się również, że ktoś wreszcie przeczytał moje posty oraz, że nie wzbudziły one agresji a raczej twórcze zainteresowanie. To przywraca mi w jakiś sposób wiarę w człowieka. Serdecznie pozdrawiam z Krakowa - jm19 Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina Re: Do jm19. (1) 20.02.05, 17:46 Serwus! Ciesze się, że mogłem Ci pomóc w sprawie umieszczania postów na forum Gazety. No właśnie, ten poziom forum Gazety Wyborczej! Niestety pozostawia wiele do życzenia, co jednak nie jest raczej do uniknięcia, kiedy do wypowiedzi mają prawo wszyscy, nawet kompletne ćmoki! Także i mi zdarzają się chwile frustracji, kiedy np. wysilam się, układam jakiś dłuższy tekst, polemizuje z kimś, a potem nie ma żadnych reakcji... Ale czy powinno nas to zrażać? W żadnym wypadku! Trzeba po prostu zdawać sobie sprawe z faktu, że wiekszość forumowiczów, natrafiając na post kilkuczęściowy, jednak go nie czyta, pomijajac już fakt, że dla wielu teksty nasze są chyba trochę za trudne.... Taka jest niestety, prawda; ludzie wolą powyżywać się na forum i dlatego odpowiadają z reguły na krótkie, prowokacyjne posty, a te dłuższe z różnych przyczyn (wygodnictwo, brak kontrargumentów) opuszczają... Nie znaczy to jednakże, iż nasze teksty wcale nie są czytane; czasem dopiero po dłuższym czasie pojawia się jakaś krótka ocena, czasem dyskutuje się z kimś naprawdę rozsądnym nawet kilka dni! A poza tym, czyż jest naszym celem przekonywanie głupoli i prymitywów? Czasem jednak, jak już wspomniałem, trafia się dyskutant, od którego można się nawet czegoś nauczyć i wtedy taki intelektualny dialog rekompensuje człowiekowi wszelkie, na pozór pozostające bez echa, „stracone” wypowiedzi... W zeszłym roku przytrafiła mi się właśnie taka fantastyczna wymiana zdań (również z kimś z Krakowa!), którą do dzisiaj wspominam z dreszczykiem emocji; na szczęście wszystkie nasze dawniejsze wypowiedzi kopiowałem sobie na twardy dysk i teraz mogę do tej rozmowy powracać ciągle na nowo, chociaż z samym dyskutantem nie mam już żadnego kontaktu... I wyobraź sobie, kiedy już tylko nas dwóch dyskutowało na forum (artykuły zdejmowane są dopiero po tygodniu) okazało się, że nasze wypowiedzi czytał ktoś z boku i dopiero pod sam koniec włączył się do dialogu! Ach, co tam, prześle Ci po prostu te teksty na Twój adres mailowy Gazety; jeśli będziesz miał ochotę, to możesz je sobie przeczytać. Mam 55 lat. To znaczy, że jesteśmy rówieśnikami! Z racji posiadania dwóch dorosłych już synów i jednej bardzo „przytomnej” trzynastoletniej córeczki, wyznaję się w komputerowej materii nawet dość dobrze. A z racji pracy w instytucie naukowym, zajmujacym się doradztwem gremiów politycznych w Niemczech, mam szeroki dostęp także i do polskich wydawnictw i materiałów (pracuje w bibliotece), co z kolei upoważnia mnie chyba do zabierania głosu w polskich sprawach, mimo emigracyjnego dystansu... I tak oto doszliśmy w końcu do odpowiedzi na Twój tekst. Pierwsza rzecz, jaka rzuciła się mi w oczy, to fakt, że mniej interesuje Cię zasadność zarzutów Lecha Wałęsy w stosunku do dyskusji politycznych (no bo przecież nie modlitwy i pogadanek czysto teologicznych) na falach rozgłośni Radia Maryja, a bardziej sprawa, czy pan Lech Wałęsa, z racji swojej– jak twierdzisz – agenturalnej przeszłości UPRAWNIONY jest w ogóle do krytykowania tegoż radia. I właśnie z tym punktem widzenia mam pewne problemy... Bo ja z kolei uważam, że nawet gdyby pan Lech Wałęsa rzeczywiście był w późnych latach siedemdziesiątych jakimś tam podrzędniejszym informatorem SB, miałby on przecież, jak każdy człowiek, prawo do własnego nawrócenia, do zmiany poglądów, do osobistej przemiany z próbującego ustawić się w życiu (mieszkanie), naiwnego, młodego „Szawła” w gotowego do wyrzeczeń, cierpień i szykan, doświadczonego, ideowego „Pawła”. Każdy ma prawo do takiej przemiany; gdyby nie była ona możliwa, nasz Kościół Katolicki musiałby zrezygnować nie tylko z Apostoła Narodów (Paweł z Tarsu), ale i z wielu innych świętych.... cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina Do jm19. (2) 20.02.05, 17:51 A’propos, przypominasz sobie nagłaśniane przez komunistyczną propagandę przemówienie Prymasa Tysiąclecia, wygłoszone rzekomo na prośbę samego Gierka w okresie strajków sierpniowych? Wysłuchawszy go, byliśmy w naszym komitecie strajkowym kompletnie załamani, bo wielki Prymas Wyszyński, zamiast opowiedzieć się za strajkującymi, ni mniej ni więcej tylko „zaganiał” ludzi do pracy, apelował o przerwanie strajku „w trosce o losy Ojczyzny”... Jakoś nikt mu tego dzisiaj nie pamięta, każdy próbuje usprawiedliwić tą ówczesną antystrajkową postawę arystokratycznie wyniosłego Prymasa Polski, prośbami władzy, chęcią niedopuszczenia do „rozlewu krwi”, dalekowzrocznością itd., chociaz był to – moim zdaniem – jednoznaczny i absolutnie destruktywny, antyrobotniczy ukłon w kierunku spanikowanych komunistów... Na szczęście Lech Wałęsa i cały MZKS nie dał się ugiąć i dzieki temu oporowi, doszło w rezultacie do załamania tego szaleńczego systemu... To właśnie ten okres, jako decydujący o dalszych losach Polski i całego tzw. bloku wschodniego, powinno się chyba w życiorysie pana Wałęsy najbardziej uwypuklać, bo właśnie w gorących sierpniowych dniach, a także potem po wprowadzeniu stanu wojennego, Lech Wałęsa nie splamił się już na pewno ŻADNĄ współpracą z komunistycznymi władzami i co do tego nie ma już absolutnie żadnych wątpliwości. Pamiętasz przecież, jak bardzo próbowano go kokietować, począwszy od zupełnie innch warunków internowania, jaki nacisk wywierano na niego podczas tej izolacji, jak bardzo namawiano do jakichś nawet dosyć daleko idących kompromisów, a jednak Wałęsa, zdecydowanie ODMAWIAŁ współpracy, stając się SYMBOLEM oporu, nadzieją wszystkich innych internowanych, otuchą cierpliwie znoszących trudy stanu wojennego, szarych obywateli... Wtedy, w tych cieżkich chwilach cała dosłownie Polska, ba, cały świat, zapatrzony był w tego człowieka, to jego postawa była synonimem walki z komuną, zagrzewała do dalszego oporu, aż do zwycięstwa... Mnie już w Kraju nie było, ale codzienne komunikaty Radia Wolna Europa, że Wałęsa się nie poddaje, że nie idzie na żadne układy, wysłuchiwałem z zapartym tchem i ściśniętym gardłem. Potem przyszedł czas zwyciestwa, a następnie lata mniej lub bardziej udanej prezydentury... Nie chce powtarzać argumentów samego pana Prezydenta, ale faktem jest, że opozycja musiała się najpierw nauczyć polityki w warunkach demokarcji, że oprócz kilku semiprofesjonalistów z Unii Wolności, (którym nota bene bardzo szybko powywracało się w głowach) takich jak Mazowiecki czy Gieremek, NIKT w Polsce nie miał gotowej recepty na właściwe rządzenie! W odpowiedzi innemu forumowiczowi napisałem niedawno: „Nagle okazuje się, że Pan Lech Wałęsa rzekomo tak wiele MÓGŁ, at tak niewiele zrobił... A ja pozwolę sobie zapytać, gdzie większość tych panów była, kiedy za strajki i działalność opozycyjną dostawało się pałą po tyłku? Jak tak dokładniej prześledzić niektóre życiorysy, to trudno nie zauważyć, iż pyskowania panowie ci nauczyli się dopiero znacznie później, kiedy za tą "odwagę" już nic nie groziło, kiedy te steki wyzwisk i jadu zaczęto nazywać nawet ‘walką polityczną’... Jednego z tych "bohaterskich" panów, a mianowicie pana prof. Stefana Kurowskiego miałem nawet okazję poznać osobiście. Jeszcze w czasach z przed Okrągłego Stołu, gdzieś miedzy 1987 i 1988 rokiem, pan profesor odbywał "chałturkową" praktykę w Instytucie Studiów Wschodnich w Kolonii, w którym również pracowałem. Pan Kurowski "przylepił się" do mnie, z racji słabej znajomości języka niemieckiego; potrzebował po prostu darmowego tłumacza. Najważniejszą częścią "praktyki" tego pana było tropienie Żydów zatrudnionych w naszym instytucie, z którymi swą łamaną niemczyzną "odważnie" wszczynał kompromitujące go spory. Jego referat końcowy, jaki zgodnie ze zwyczajem panujacym w naszym instytucie, wygłaszał każdy zaproszony gość, zbulwersował swą płytkością, swoim żenująco słabym stylem i "naukowością" na poziomie drugiej klasy zawodowej szkoły handlowej , zebrane grono niemieckich i nie tylko niemieckich naukowców (wiekszość z nich wyszła z sali po pierwszych 10- ciu minutach!), a ja jeszcze przez kilka lat musiałem się wstydzić naszej znajomości...” To właśnie takich specjalistów, różnych profesorów socjalistycznej ekonomii, miał do dyspozycji Lech Wałęsa za czasów swojej prezydentury... Zresztą on sam o tym dokładnie pisze w swoim pierwszym liscie. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina Do jm19. (3) 20.02.05, 17:52 Ja wiem, Twoje usilne prośby o ujawnienie się rzekomego „Bolka”, o opisanie tego okresu, nie mają na celu jakiejś zemsty czy kompromitacji byłego Prezydenta i są raczej apelem o prawdę historyczną, ale nie wydaje mi się, aby nawet jakaś tam ‘współpraca” kierowcy wózka akumulatorowego, miała aż tak ważne znaczenie, żeby pan Lech Wałęsa, którego późniejsze zasługi są przecież niekwestionowane, nie miał teraz prawa wytykać błędów, napiętnować kłamstwa i fałszowania historii! Tak na marginesie. Wiesz co najbardziej denerwuje mnie osobiście w tym nieustannym domaganiu się lustracji, rozliczeń, ujawniania się itd.? Otóż za absolutnie perwersyjne uważam, że ludzie rzeczywiście odpowiedzialni za okres komunistycznego zniewolenia, ludzie z krwią na rękach, ludzie cyniczni, karierowicze, serwiliści Moskwy, których nazwiska są wszystkim znane i nie trzeba doszukiwać się ich w jakichś listach czy w archiwach IPN-u, różni Jaruzele, Rakowscy, Babiuchy, Kanie, Urbany, Siwaki, Kiszczaki i Moczary pozostają bezkarni, otrzymują wysokie emerytury, dorabiają się fortun na pisaniu bzdurnych legend i bajek o własnych „zasługach” w zmianie ustroju, cieszą się nawet niejednokrotnie SZACUNKIEM otoczenia, a ludzie prości, którzy z jakichś tam prozaicznych przyczyn poszli kedyś na współpracę lub zostali do niej po prostu sytuacją życiową zmuszeni, muszą się dzisiaj wstydzić własnych, niewspółmiernie MNIEJSZYCH czynów, są stawiani pod pręgież, napiętnowani! Czyż nie jest to paranoja? Taki obleśny Urban (przypominasz sobie jego „konferencje prasowe”?) pławi się w przepychu, zamiast podzielić los Honeckera lub Mielkiego z dawnej NRD i kiblować aż do śmierci na wygnaniu lub w celi więziennej, a jakiś ‘magazynier odzieży ochronnej’, otumaniony ideologicznie przez zakładowego sekretarza partyjnego, drży ze strachu, żeby jego nazwisko nie pojawiło się przypadkowo na jakiejś liscie, żeby nie wyszedł na jaw jakiś jego śmieszny, nic nie znaczący „donosik” czy meldunek... Naturalnie nie znaczy to, że jestem przeciwny lustracji, że opowiadam się za polityką jakichś grubych kresek. Wcale nie, ale razi mnie po prostu ta jaskrawa niesprawiedliwość, to wybiórcze i na wskroś krzywdzące traktowanie. Tam, gdzie donos czy szpiclowanie rujnowały ludziom życie, trzeba domagć się naprawy krzywd i zadośćuczynienia, trzeba je też upublicznić i napiętnować, ale bądźmy szczerzy, ile złamanych losów ludzkich, ile cierpień i niesprawiedliwości ma na swoim sumieniu taki Jaruzelski, któremu nagle wszyscy wybaczali, wpychajac wręcz na pomnik Zasłużonego Patrioty? On też podpisywał konkretne decyzje, nakazy aresztowania, nakazy inwigilacyjne, różne „programy” walki z opozycją i nawet za to nigdy nikogo publicznie nie przeprosił! To tych prominentnych i ogólnie znanych łajdaków powinno się najpierw rozliczyć, a nie ścigać jakieś pogubione, małe „płotki”. Tak więc, mimo iż rozumię Twoje pobudki, Twoje rozgoryczenie, nie jestem pewny, czy wyciąganie jakichś starych grzechów młodości (nawet zakładając, że rzeczywiście takowe popelnił), są przekonywującym argumentem, przeciwko panu Wałęsie, tym bardziej, że przypomina to trochę argumentacje typu: „a u was biją murzynów”... Głównym powodem napisania listów do GW przez byłego Prezydenta było bowiem coś zupełnie innego, a mianowicie to, co się wyrabia w Radiu Maryja, a konkretnie, jak przedstawia się tam obecną sytuację, jak manipuluje się słuchaczami, jak szkaluje się i oczernia innych, jakich popaprańców zaprasza się do studia, dając im możliwość prezentowania własnych, obłędnych tez i opinii. Nie chce się powtarzać, jeśli interesuje Cie, co o tym Radiu myślę, odsyłam Cię do mojego listu do ks. Bp. Głódzia i innych wypowiedzi: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20633305 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20633305&a=20702657 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20633305&a=20702741 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20647003&a=20651556 Zresztą może je już nawet czytałeś... Naturalnie pisałem to wszystko z mieszanymi uczuciami; bałem się, że krytykowanie Radia może być odbierane (i tak też po części się stało!) jako kalanie własnego gniazda, że posądzony zostanę o szkodzenie Kościołowi, który i bez moich uwag, ma dość agresywnych wrogów, ale jednak postanowiłem napisać te teksty, bo po pierwsze takie jest rzeczywiście moje odczucie, a po drugie uważam, że to właśnie my chrześcijanie zobowiązani zostaliśmy przez Jezusa do bezkompromisowego poszukiwania prawdy i otwartego upominania błądzących... To może narazie tyle tym razem. Jeśli będziesz miał ochotę odpowiedzieć mi na powyższy list, to sprawisz mi przyjemność; możesz odpowiedzieć mi również bezpośrednio na adres w Gazecie: juras_z_berlina@gazeta.pl. Przesyłam serdeczne pozdrowienia Jurek z Berlina Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Do jm19. (3) 22.02.05, 14:40 Do juras_z_berlina. Szanowny Zbyszku. Niestety tak wysoko podniosłeś poprzeczkę, że z braku czasu nie jestem w stanie solidnie odpowiedzieć na twoje bardzo interesujące trzy posty. W międzyczasie Wyborcza pokazała zapis dyskusji mailowej Wałęsy z Radiem Maryja (Ojcem Andrukiewiczem). Nie mogłem nie włączyć się do tej dyskusji, zwłaszcza, że ilość napastliwych i ordynarnych maili jest niewielka i można wymienić poglądy bez narażania się na chamskie szykany interlokutorów. Dlatego, jeżeli masz trochę czasu, to odsyłam Cię do Forum zatytułowanego "Wałęsa mailuje z Radiem Maryja", gdzie będziesz mógł zapoznać się z moimi opiniami. Na Twoje posty odpowiem trochę później, jeżeli podasz mi jakis adres mailowy do siebie. Ponieważ nie jestem w stanie odpowiedzieć, zdanie po zdaniu, na Twoje bardzo interesujące opinie, to chciałem zwrócić Twoją uwagę na jedną sprawę i poprosić o opinię. W tym całym naszym rozliczaniu się z PRL, mamy do czynienia z niesamowitą pobłażliwością. Tam, gdzie inni dawno ukaraliby winnych, my jak gdyby nigdy nic o tym zapominamy. Mam tutaj na myśli grudzień 1970. Na Wybrzeżu w bestialski sposób zamordowano w majestacie prawa kilkudziesięciu stoczniowców. Między innymi zamordowano mojego kolegę z ławy szkolnej we Wrocławiu. W podstawówce chodziłem do jednej klasy (nawet siedziałem przez jakiś czas w jednej ławce) z takim kolegą - Kaziem Zastawnym, który skończył tylko zawodówkę (zawsze pomagałem mu w matematyce). Jego grób jest we Wrocławiu na cmentarzu moich rodziców. Gdyby Lech Wałęsa nie utrącił sprawy dekomunizacji i rozliczenia zbrodni i nieprawości PRL, to najprawdopodobniej moredercy Kazia Zastawnego zostaliby dawno zidentyfikowani i ukarani. Do takiego patologicznego stanu przyczynił się w dużej mierze Lech Wałęsa. Interesuje mnie jeszcze inna sprawa: dlaczego lech Wałęsa 29 grudnia 1970 roku rozpoczął współpracę z SB? Ciała zamordowanych stoczniowców jeszcze nie ostygły, a on już podpisuje współpracę!? Jest tylko jedno wytłumaczenie. Albo tak przestraszył się potęgi reżimu, że postanowił z nim współpracować. Albo chciał zrobić karierę w stoczni przy pomocy SB? Zwróć uwagę, że ma to miejsce w okresie początkowego Gierka, gdzie sprawy szły dobrze, a wielomiliardowe kredyty dolarowe powodowały, że ludzie zaczynali odczuwać poprawę poziomu życia. Nie widzę innej logicznej przyczyny pójścia przez Wałęsę na współpracę. Licząc się w SB, Wałęsa miał przewagę nad innymi robotnikami. Był pod ochroną służb i wzmacniał w ten sposób swoją pozycję w stoczni (niewidzialna ręka SB oraz Partii nad nim czuwała). Partia w tym czasie chciała mieć na usługach takich bezpartyjnych lojalistów. Zwróć uwagę na fakt, że przestał współpracować w roku 1976, czyli w okresie wydarzeń w Radomiu oraz w Ursusie. Doszedł najwyraźniej do wniosku, że lepiej będzie przejść na pozycje kontestatora i opozycjonisty, zwłaszcza, że Wałęsa nie zrobił nic by podnieść swoje kwalifikacje. Każdy, kto miał trochę oleju w głowie kończył w tym czasie szkoły (za komuny było to za darmo, a ci sprytniejsi skończyli nawet w trybie "felczerskim" wyższe studia, na które wysyłał zakład pracy!). Nie skorzystanie z tego jedynego dobrodziejstwa komuny, świadczy o tym, że Wałęsa albo był kompletnym osłem, albo nie rozumiał, że w jego interesie jest zrobienie przynajmniej matury, zwłaszcza, że wtedy jeszcze nie miał dzieci i jedyne co mógł robić to się po prostu uczyć. Dlaczego Wałęsa tak się boi prawdy o latach 1970-1976? Wydaje mi się, że musiał sporządzać jakieś ciekawe raporty, które gdyby teraz ujrzały światło dzienne, to mogłyby nam wiele powiedzieć o Lechu Wałęsie oraz stać się wielką sensacją (prezydent-noblista w wieku 27 lat, z własnej nieprzymuszonej woli współpracuje z SB - cudowne!). Dlatewgo skasował on rząd Olszewskiego, żeby móc spokojnie uzyskać swoją teczkę i usunąć z niej to, co w jakikolwiek sposób podważało jego legendę bohatera narodowego i noblisty. Wydaje mi się, że popełnił wielki błąd. Podejrzenia i tak zostały i nic już tego nie zmieni. Gdyby sam uczciwie przyznał się do wsółpracy, to wtedy społeczeństwo by mu to wybaczyło, a tak to pozostało przekonaie, że coś ukrył i zataił. Najgorsze jest to, że wielu ludzi umoczonych we współpracę z SB poszło w jego ślady i zniszczyło lub "wyczyściło swoje teczki (wiarygodnie na ten temat wypowiada się pan Zbigniew Siemiątkowski). Jest to z olbrzymią szkodą dla naszej najnowszej historii. Mamy niestety bardzo zakłamaną najnowszą historię PRL z winy Lecha Wałęsy. Dlatego obecna lustracja jest niezbędna, by uratować dla historyków to, co się jeszcze da uratować. Suymptomatyczna jest tutaj sprawa pani Niezabitowskiej, której teczkę zniszczył Kiszczak w imię lojalności okrągłostołowej. Z tym, że zniszczył ją niedokłasdnie (pozostały mikrofilmy) i prawda się zachowała. Dla mnie u pani Niezabitowskiej ciekawy jest jeden dokument: własnoręcznie przez nią wykonana charakterystyka członków-współpracowników redakcji Tygodnika Solidarność. Jest to rewelacyjny dokument, znakomicie pokazujący sposób inwigilowania środowiska solidarnościowego. Sądzę, że pani Niezabitowska wiele by dała, żeby prawda o tym jednym dokumencie nie ujrzała światła dziennego. Wyobrażam sobie, jak mogłyby wyglądać podobne dokumenty sporządzane przez lecha Wałęsę w latach 1970- 1976. Ktoś kiedyś powiedział: "tryumfem wiedzy o człowieku są akta tajnej policji!" W tym miejscy przerywam ten post i piszę Ci zaraz następny, w którym przedstawię Ci pewne propozycje. Pozdrowienia Janusz z Krakowa. Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Do jm19. (3) 22.02.05, 15:01 do jurasa_z_berlina. Szanowny Zbyszku. Mam do ciebie ogromną prośbę. Gdybyś mógł znaleźć moje posty (login: jm19), które są na forum dotycżącym listów Wałęsy (jest kilka takich forów) i zapisać je w postaci elektronicznej na swoim dysku oraz przesłać je później ma moją pocztę mailową, to będę Ci niezmiernie wdzięczny. Pomyślałem sobie, że tą całą dyskusję można wydać w formie książkowej (całkiem dobrą książkę o objętości 100 stron, można wyprodukować już za 6 złotych, nie liczę kosztów składania, co można zrobić samemu). Wtedy 300 egzemplarzy kosztowałoby w drukarni jakieś 2000-2500 złotych. Zastanawiam się nad znalezieniem sponsora na taką książkę. Dlatego ważne jest dla mnie zapisanie w postaci elektronicznej mojej dyskusji z Wałęsą, zapisanie w postaci elektronicznej listów Wałęsy, a także jakichś ciekawych opinii innych Forumowiczów. Pierwsza sprawa, to zapisanie elektronicznie całej mojej dyskusji i ewentualnie Twojej. Być może, że są również jakieś sensowne głosy popierające wałęsę? Ja takich nie widzę. Wydaje się, że sprawa może się udać i może być ciekawa. Roboczo tytuł książki widzę następująco: 1. "Listy otwarte Lecha Wałęsy do Radia Maryja - autodemontaż legendy" 2. "Listy otwarte Wałęsy doi Radia Maryja - rozmowy niekontrolowane" 3. "Listy otwarte Wałęsy do Radia Maryja - polemiki a autorem na Forum Gazety Wyborczej" 4. "Listy otwarte do Radia Maryja - czyli prawda o lechu Wałęsie" Napisz co o tym sądzisz, a przede wszystkim zapisz w postaci elektronicznej wszystkie moje i twoje posty oraz ewentualnie jakieś inne. Napisz mi w jaki sposób podać ci mój adres mailowy (nie chcę go za bardzo upubliczniać, żeby nie narazić sie na niepożądaną korespondencję. Pozdrawiam z Krakowa - Janusz (jm19). Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina Re: Do jm19. (3) 22.02.05, 15:46 Halo Janusz! Mam na imie Jurek:-) Ale sie naturalnie nie obrazam, ze nazwales mnie Zbyszkiem! Calkiem fajne imie! Ale do rzeczy. Otoz, fakt, ze Twoj nicek (jm19) jest wytluszczony, wskazuje na to, ze masz juz konto w Gazecie Wyborczej i wlasny adres mailowy, a mianowicie: jm19@gazeta.pl Ja juz nawet wyslalem Ci rozne "prywatne" materialy na ten adres, ale wychodzi na to, ze nie wiesz jak sie do nich dobrac! A to wcale nie jest takie skomplikowane. Jesli chcesz dokonac wpisu (odpowiedzic na post na forum - np.), to musisz sie zalogowac, prawda? Wiec wpisujesz "jm19" i swoje haslo. W wyniku tego zalogowania, Gazeta "wpuszcza" Cie na forum; masz tez automatycznie dojscie do poczty, bo masz adres mailowy! Zeby zajrzec do swojej poczty musisz tylko kliknac na wyraz "poczta" ( z symbolem koperty) w najwyzszej linijce tam gdzie znajduja sie inne wyrazy jak "blogi", "czat", "forum" itp. Potem juz jestes w swojej skrzynce pocztowej, w ktorej czekaja na Ciebie listy i przez ktora mozesz korespondowac z innymi, ze tak powiem - prywatnie. Jak sie to robi, musialby Ci ktos pokazac (moze wlasne dorosle dzieci, lub znajomi?), bo opisywanie w jaki sposob sie mailuje, zajeloby mi za duzo czasu! Umowmy sie, ze sprobujesz otworzyc najpierw swoja poczte, a potem dasz mi znac, czy Ci sie udalo i czy byles w stanie otworzyc moje do Ciebie listy... O reszcie (Twoich propozycjach i uwagach) pozozmawiamy juz, korespondujac prywatnie - moj adres brzmi analogicznie: juras_z_berlina@gazeta.pl Pozdrowienia Jurek Ps. Do moich mailow dolaczylem trzy teksty jako zalaczniki; chcac je otworzyc, musisz je znalezc (na samym koncu maila, w oddzielnym okienku) i kliknac na nie po kolei. Kiedy teksty Ci sie otworza, sprobuj zarchiwowac je na wlasnym twardym dysku. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Do juras_z_berlina 22.02.05, 23:55 Witam cię Jerzy. Nie wiem dlaczego przekręciłem tak Twoje znakomite imię. To albo ze starości albo z braku okularów. Postaram się jutro wyedukować w korzystaniu z mojego konta mailowego. Poprosze o to moją mlodszą córkę katzrzynę albo starszą Magdę. To wtedy będzie łatwiej wymieniać poglądy. W międzyczasie wybuchła znowóż afera z tym Wałęsą. Wypowiedział się w bardzo wredny sposób na temat Pani Walentynowicz. Moim skromnym zdaniem, facet jest w tym momencie skończony. Jeżeli możesz, to wejdź i przeczytaj mój - jak zwykle - wyczepujący post. Ja niestety nie potrafię tak mailować jak większość Forumowiczów (bluzgają i nawzajem sie przezywają). U mnie jest to bardzo pracochłonne. Podziwiam Ciebie, skąd masz tyle czasu na to CZATOWANIE. Mnie to wciąga jak narkotyk, i rodzina zaczyna już mieć pretensje. Nie wiem, co będzie dalej. Na koniec prośba: kiedyś czytałemm, że w Niemczech w roku 1990 przyjęto "ustawę o państwowej przestępczoąci", która polegała na tym, że wszyscy, którzy w NRD byli związani z aparatem władzy lub z aparatem partyjnym, żeby mogli dalej pracować w instytucjach publicznych, musieli udowodnić, że nie działali na szkodę narodu. To całkiem odwrotnie niz u nas, że to państwo poprzez sądy ma komuś udowodnić, że był kapusiem i szkodził obywatelom. ciekawi mnie dosłowna treść tej ustawy oraz to, jak wykonywano ją w praktyce. Gdyby u nas zrobiono tak w roku 1990, to prawdopodobnie dzisiaj nie mielibyśmy żadnych problemów z lustracją. A swoją drogą, jak widzę wzrost poparcia w Niemczech dla PDS (np. ostatnio w wyborach landowych w Saksonii - druga siła po CDU), to zastanawiam się, czy tam rzeczywiście nastąpiła dekomunizacja i czy agenci STASI nie funkcjonują dalej w strukturach państwa? Będę Ci niezmiernie wdzięczny za jakieś informacje oraz materiały na ten temat. Pozdrawiam cię Jerzy z Krakowa - Janusz (jm19) Odpowiedz Link Zgłoś
juras_z_berlina Re: Do jm19. (3) 23.02.05, 15:58 Halo Janusz! Ja rowniez wypowiedzialem sie na temat sporu z pania Walentynowicz. Wczoraj i wlasnie przed chwila, bo na moj wczorajszy list dostalem wiele postow. Teraz jade do domu i postaram sie napisac Ci jeszcze jednego maila. Tam tez przeczytam Twoje wpisy, bo dyskutowalem na innym forum i sprawa p. Walentynowicz uszla mi troche z oczu. Narazie! Juras Odpowiedz Link Zgłoś
jm19 Re: Na opamietanie Panu Wałęsie - cz. 3. 20.02.05, 09:59 Sprostowanie. Pragnę sprostować pewien błąd, który zakradł się do mojego wcześniejszego postu (listu do Pana Wałęsy). Otóż nazwy wymienionej i proponowanej Instytucji, to: - "Z listów i pism Instytucji "Głos Koszaliński"". - "Z listów i pism Instytucji "Gazeta Wyborcza"". Przepraszam Szanownych Internautów za ten niezamierzony błąd, który mógł utrudnić percepcję mojego listu. Z szacunkiem i poważaniem - jm19. Odpowiedz Link Zgłoś
transsybir Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 18.02.05, 20:47 Wypowiedzi o tym, że judaizm jest religią handlu, że Zydzi zostali ostrzeżeni przed zamachem na WTC świadczą najzwyczajniej o tym, że Rydzyk jest człowiekiem niespełna rozumu. Gorszące przedstawienie z tym opętanym żądzą władzy człowiekiem odbywa się na forum publicznym i odstręcza od Kościoła kolejne rzesze ludzi. Na początku lat 90-tych odsetek uczestnictwa w mszach św. w dużych miastach przekraczal 50 procent. Dzisiaj oscyluje w granicach 20 proc. Ktoś za to odpowiada, ktoś jest temu winien. Nie Urban, nie Michnik, również zwalanie winy na procesy sekularyzacyjne jest pójściem na łatwiznę. W znacznej mierze za taki stan rzeczy odpowiadają ludzie pokroju Jankowskiego, Rydzyka i wielu, wielu innych kapłanów, którzy całą swoją działalnością publiczną ośmieszają i kompromitują Kosciół. Jakiś czas temu słyszałem wypowiedź jednego ze współbraci ojca DYREKTORA , który wspominał iż ten brał pod uwagę nawet wystąpienie ze stanu kaplańskiego. Taki to wielki sługa Boży. Nie mogąc zrobić kariery w PRL zdecydował się na kapłaństwo. Ot i wszystko. .........,,,,,......... Odpowiedz Link Zgłoś
augu Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 23.02.05, 08:18 transsybir napisał: ...Na początku lat 90-tych odsetek uczestnictwa w mszach św. w > dużych miastach przekraczal 50 procent. Dzisiaj oscyluje w granicach 20 proc. > Ktoś za to odpowiada, ktoś jest temu winien. Nie Urban, nie Michnik, również > zwalanie winy na procesy sekularyzacyjne jest pójściem na łatwiznę. W znacznej > mierze za taki stan rzeczy odpowiadają ludzie pokroju Jankowskiego, Rydzyka i > wielu, wielu innych kapłanów, którzy całą swoją działalnością publiczną > ośmieszają i kompromitują Kosciół. Te dane o uczestnictwie w mszach św. świadczą właśnie o znanej od dawna prawidłowości, że kościół potrzebny jest w trudnych czasach. Czy nie pamiętamy czasów głębokiego Gomułki? Wtedy kościoły były pełne. Bo stamtąd płynęły słowa otuchy w szarej i beznadziejnej rzeczywistości. Nie jestem przekonany, czy wówczas również nie zdarzały się przypadki duchownych złych. Ale to nie przesądzało o stosunku do Kościoła. Dziś również, to nie o.Tadeusz czy ks. Jankowski są przyczyną, ale wmówienie nam przez media, że jest nam dobrze bez Kościoła. Bo Kościół głosi prawdy czasami niepopularne, sprzeczne z przesłaniem reklam (np. że nie zawsze powinniśmy spełniać to na co mamy ochotę), więc po co go słuchać? A w czasach rozwiniętych mediów łatwo to wspomagać nagłaśnianiem spraw skierownych przeciwko Kościołowi, ośmieszać jego przedstwicieli a co za tym idzie sam Kościół (chociaż zawsze fałszywie się podkreśla, że to krytyka przedstawicieli kleru a nie Kościoła, a za chwilę się dodaje np."...Polski kościół kat. ma problem... ). Nie jest to może błyskotliwe i jaskrawe, ale efekty przynosi, co widać po niektórych wypowiedziach na tym forum (jad i żółć). Odpowiedz Link Zgłoś
owczar Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 19.02.05, 15:45 Brawo Panie Wałęsa!!! Nigdy nie byłem za jakąkolwiek polityką i na pewno nie spodziewałem się takiej postawy po Panu, ale zdziwił mnie Pan in plus. Byle tak dalej to może sam kościół zreformuje instytucję "moherowych beretów" kto wie, kto wie. Pożyjemy zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
9111951u Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 21.02.05, 17:59 Brawo Panie Wałęsa, wymienię tu Pana drobniejsze zasługi : 1. Nałożenie zapisu "tajemnica państwowa specjalnego znaczenia" na dowody zbrodni dokonywanych prze funkcjonariuszy państwowego aparatu bezpieczeństwa z dodatkiem "ochrona danych osobowych 2. Premiowanie zbrodniarzy opisanych w pkt 1. dodatkami specjalnymi do emerytur i rent z tytułu " obrony , państwa , prawa i sprawiedliwości" !! 3. Dopilnowanie aby to TW byli odpowiedzialni za przestępcze działania funkcjonariuszy państwowego aparatu bezpieczeństwa . To są Pańskie niewątpliwe zasługi dla "demokratycznego państwa prawa " ! Gratuluję zasług jak i zasłuzonych co to gratulują panu zasług ! Odpowiedz Link Zgłoś
henryad Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 22.02.05, 08:14 A Wałęsa to niegroźny już w sumie głupek w porównaniu z tobą. Twoja żydo-komuna powinna cię wysłać do swoich specialistycznych ukrytych szpitali. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzein Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 24.02.05, 00:49 justka68 napisała: > Komuna to było małe piwo w porównaniu z LPR, Radiem Maryja itp... Masz racje, dla Walesy na pewno bylo lzej, dla takich jak Ty rowniez,teraz nadszedl czas PRAWDY,a upiory KOMUNY zaczynaja JAZGOT - widocznie poczuli sie zagrozeni zdemaskowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
balbinka15 TY H... WAŁĘSA 26.02.05, 18:33 WAŁĘSA TO CO TERAZ WYPRAWISZ WYSZŁO ŻE JESTES CZŁOWIEKIEM NIESPEŁNA ROZUMU. ZA TO ZE ZBLUZGAŁS TO BIEDNE RADIO DOSTAŁES KASE KUTASIE JEDEN. BRUDNA PAŁO NIEMYTA. POWINIENES SIE TERAZ WSTYDZIC. NIE MAM NA CIEBIE SŁÓW MIMO MOJEGO MŁODEGO WIEKU. Odpowiedz Link Zgłoś
jozekg Re: Drugi list Wałęsy do Radia Maryja 27.02.05, 21:05 nasz ksciol zwalcza sekty a sete o drektora toleruje i z wyjatkiem pana prezydenta nikt niema odwagi o tym powiedziec a co do tak zwanej listy tego bronka to malo kto w polsce zna historie bo kto do roku 1968 zakladal kartoteki naszym obywatela kto opanowal cale struktury ub i sb ja nie przodkowie tego bronka a po 1968 bylo podobnie a on by dopopac polaczka w 60 rocznice wyzwolenia oswiecimia spelnil tylko testamet swych przodkow -nich sie polczki pozagryzaja a my z boku ha ha ha!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś