voltaire5
20.02.05, 18:56
Wydawało się, że głównymi bohaterami obchodów 60-lecia wyzwolenia Oświęcimia
będą nie tylko ci, których wyzwolono, ale także ci, którzy wyzwalali tracąc
licznie życie lub zdrowie. Na obchody nie zaproszono jednak znaczącej liczby
czerwonoarmistów, nie im składano hołdy, nie ich fetowano, nie im dziękowano.
Zabrakło nawet potomków sławnych dowódców operacji wyzwolicielskiej. Córka
marszałka Koniewa była zaś renomowaną przyjaciółką Polski i Polaków. Teraz w
polskich telewizjach i prasie okazało się, że Armia Radziecka nie wyzwalała
naszych ziem, tylko je „zajmowała”.Obowiązywała ta formuła również Oświęcim
wraz z obozem. Szeroko reklamowana wielka Encyklopedia PWN i „GW” w świeżo
sprzedawanym tomie poucza: „27 I 1945 r. wojska sowieckie wkroczyły do obozu
i zaopiekowały się ponad siedmioma tysiącami więźniów”. Teraz „opiekunowie”
i „wkroczyciele” awansowali co prawda przez chwilę na „wyzwolicieli”, a
pięciu z nich dostało nawet odznaczenia od Aleksandra Wszystkich Polaków i
medale od Putina. Nie wiadomo, czy ten awans będzie trwały, czy ograniczy się
tylko do Oświęcimia, czy też rozciągnie się na Kraków, Warszawę i inne
polskie miasta, a także czy zobowiąże do czegoś encyklopedie i podręczniki.
www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=4860