Gość: Ed
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
06.06.02, 19:19
Z innego punktu widzenia...
POLSKI KATOLICYZM
W dzisiejszej Polsce męstwo pismaków oraz historyków tym różni się od odwagi
chrześcijan pierwszych wieków, że nawet lwie kły i pazury nie były w stanie
wydrzeć im wiary, podczas gdy pierwszym, wystarczy tupnięcie byle jakiego
klechy, aby potulnie położyli po sobie uszy i pisali to, czego oczekuje
Kościół. A iluż z tych "katolickich" dziennikarzy, dla własnej wygody i
kariery, tylko udaje katolicyzm?! Wszystkie myśli, dążenia i czyny, mają służyć
tylko Watykanowi tak w wymiarze politycznym jak i religijnym
Chełpiąc się swoją "niezależnością", zaprzedali własne "ja". Dali sobie
narzucić "duszpasterza", który nimi kieruje i prowadzi przez życie nie tylko
zawodowe, ale i prywatne. . Oni wszyscy, zamiast wzgardzić własną słabością,
wzgardzili sami sobą. Toną w ciągłych teoriach i wydumanych "wartościach", byle
nie spojrzeć w oczy rzeczywistości, bowiem się jej boją. Najnikczemniejszą
rzeczą jest odwaga hańby...
Kościół katolicki opanował prasę, radio i telewizję, czyniąc ze środków
masowego przekazu apologetyczne organy, na których gra święty hymn Watykanu i
uroczyste peany na cześć obecnego papieża.
Nikt nie korzystał tak szeroko z dobrodziejstw cenzury czasów PRL jak właśnie
Kościół. Przy braku krytyki, katolicyzm mógł krzewić własną wersję przeszłości,
kłamiąc faktom i dokumentom. Dewocyjna infrastruktura Kościoła została uśpiona
świętym odorem kadzidła zapomnienia. Dlatego Kościół mógł wmawiać narodowi, że
(np.) prymas Wyszyński to niemal anioł, zasługujący na miano "prymasa
tysiąclecia". Niestety, fakty z jego życia przeczą tej anielskości.
Udało się Kościołowi zasłonić trupimi rękoma ciemne i haniebne karty naszej
historii, które jakże często pisała dłoń ozdobiona złotym pierścieniem
papieskim.
Obecny Prezydent RP stara się wywołać wrażenie, iż jest "samorządny" na swoim
urzędzie, ale wydaje się, że Jego niektórymi poczynaniami kieruje siła
Watykanu. Jak to się mówi "sprawy religii", na mocy zapisu konstytucyjnego,
powinny być Prezydentowi obojętne, ale mimo to, stawia On
katolicką ",masonerię" wyżej, ponad inne wyznania funkcjonujące w Polsce oraz
wyżej nad dobro narodu. Polska zarosła lasem pastorałów i zalał ją deszcz z
kropideł !
Są ludzie, którzy nie akceptują narzuconego przez państwo "neutralnego"
światopoglądu; którzy nie chcą się upokorzyć duchowo. Są niezależni, bowiem nie
wieszają się partyjnych żłobów i nie zabiegają o rządowe posady. Znany jest
casus pewnej pani, która kilka lat temu była zdeklarowaną przeciwniczką
Kościoła, ale z dnia na dzień zmieniła swoje poglądy, kiedy tylko została
zatrudniona w kancelarii Prezydenta.
Tam, gdzie berło świeckiej nauki powinno królować, państwo wpuściło mroczną
teologię, gasząc i tak ledwo tlące się kaganki oświaty. Baczcie rządzący,
abyście wspólnie z Kościołem nie zrobili z Polski Koperników, Polski
Chmielowskich i Rydzyków. Brewiarz już zastąpił dzieła Wielkich tego świata, a
bicie w kościelne dzwony zagłuszyło głosy rozsądku oraz niezależną myśl.
Zaiste, nie wejdziemy do Unii Europejskiej jako Polacy, ale jako katolicy! A
jeżeli jakiś rzymski ksiądz-patriota tłumaczy nam, że polskość a katolicyzm to
jedno, i bez niego naród upadnie, to jest albo ograniczonym osobnikiem lub
wyjątkowo obłudnym.
Targowica watykańska stopniowo wypiera polskość z naszego kraju, a władza czyni
miejsce rzymskiemu najazdowi i katolickiej indoktrynacji. Polska hardzieje w
pobożnej nikczemności i obłudzie, a politycy doskonalą się w podstępie. Kto
chce Ojczyzny szczęśliwej i mądrej oraz iść ku lepszej przyszłości, ten musi
odejść z Polski parafialnej i przejść na nasze pole, nieskażone żadnymi
dogmatami, ideologią oraz obowiązującym posłuszeństwem.
Kler nie znosi krytyki oraz wytykania jego łajdactw, gdyż zmniejsza to jego
stan posiadania, a przy tym trudniej dzierżawić sumienia ludzkie. Swój byt,
rzymskie duchowieństwo opiera tylko i wyłącznie na liczebności stada owiec,
które pasie i doi. Rzymscy pasterze - polska trzoda! Kościół robi sobie coraz
mniej ceremonii z polskością, bowiem z jednej strony uważa ją za zbyt słabą i
podporządkowana woli Watykanu, a z drugiej, za dostatecznie naiwną i oślepioną
blaskiem "autorytetu" (bez zbędnych przymiotników!) jaśniejącego z rzymskiego
wzgórza.
Od wieków fanatycznie usposobiony katolicyzm gniótł w Polsce najmniejsze nawet
przejawy niezależnej myśli, mając na celu tylko swoje interesy oraz Rzymu. Ale
zawsze byli w Polsce ludzie, którzy wytrwale walczyli z wpływami obcych
naleciałości. Kiedy były chwile zwycięstwa, tylekroć Polska podnosiła się
moralnie, materialnie, intelektualnie i politycznie. Ilekroć zwyciężała reakcja
katolicka, której przewodził kler, Polska padała pod każdym względem.
Mimo, iż państwo nasze było podzielone pomiędzy trzech zaborców, w swojej
całości stanowiło prowincję watykańską, co było wynikiem wpływów Watykanu.
Ilekroć z Polski zsuwały się kajdany zaborców, tylekroć natychmiast na jaw
wychodziły daleko silniejsze i starsze więzy zaboru katolickiego. Nasz kraj
stawał się natychmiast łupem Kościoła. Watykan w każdym biskupstwie ma swoją
ambasadę, a w każdej parafii swojego posła...
Wszelkie podatki jakie nakładali na Polaków zaborcy są niczym w porównaniu z
tym, co pośrednio i bezpośrednio organizacja katolicka ściąga z podległych
sobie diecezji i parafii. Polska, niegdyś bogata i potężna została przez
papieski Kościół wyciśnięta niczym cytryna i poddawana władzy innym, z
zachowaniem jednego warunku: katolicyzm nie może nic stracić ze swojego stanu
posiadania.
Wszelkie odruchy wolnościowe, mające aprobatę i poparcie Kościoła, dotyczyły
tylko walki o katolicyzm. Natomiast dążenia narodowowyzwoleńcze, zawsze były
potępiane przez sługusów Watykanu, którzy zaborczym władzom donosili na
Polaków. Kiedy jednak w szeregach kleru znalazł się duchowny, czujący się
więcej Polakiem niż wasalem papieża, i bronił niepodległości Ojczyzny, Kościół
potępiał go i usuwał ze swojej społeczności.
Wolność słowa, myśli druku, sumienia i wyznania dotyczyły(ą) tylko katolicyzmu.
O ile były one przeciwko rzymskiemu chrześcijaństwu, było to - jak powiedział
papież Pius X w "Syllabusie" - podstawowym "błędem naszych czasów". Cała polska
prasa z nielicznymi wyjątkami jest na usługach Kościoła i kleru i poszła na
jego służbę, kierując się interesem Watykanu, a nie dobrem naszego państwa.
Jeżeli ci wszyscy pismacy rozpalają w narodzie uczucia "patriotyzmu", to tylko
w celu pobudzenia katolickiego, gorącego przywiązania do papieża, a nie
narodowego ducha . Opierać polskość na pacierzu i klerze rzymskim, to trochę
mało, wobec potęgi kulturowej oraz intelektualnej, na której stoi społeczeństwo
Europy! Tamte narody nie zawierzają swoich ojczyzn matkom boskim i nie mianują
ich królowymi, a mimo to, mają się doskonale.
Religijność Polaków utonęła całkowicie w papizmie, który nie opiera się wcale
jak wskazują na to pozory na dogmatach, lecz jedynie na posłuszeństwie.
Znajomość i rozumienie dogmatów, w katolicyzmie nie jest wcale konieczne.
Najważniejsze, aby czcić księdza, który posiada klucze do nieba i sumień
ludzkich. Poseł watykańskiego władcy w osobie każdego klechy, czuwa przy
kołysce niemowlęcia, nadzoruje dzieci w szkole, kontroluje zachowani, myśli i
postawy ludzkie przy pomocy tak zwanej "spowiedzi". Nadzoruje naszą literaturę
i wiedzę, roztoczył nadzór nad nauką. On odmówi nam "godnego" pochówku, jeżeli
nie uznamy jego autokratycznej władzy.
Żadna niewola nie może równać się z niewolą katolicyzmu.