x3936012
26.02.05, 21:08
moze mi ktos powiedziec pod jakim pseudonimem Ketman dzis pisuje ?
------------------------------------------------------------------------------
czytanki.and.pl/maleszka.html
"Podzielam obawy, że wiele wystąpień polityków prawicowych podminowuje
autorytet prawa i kruszy instytucje demokratycznego państwa. Apele o
rozliczenie PRL, z iście inkwizytorską pasją wzywające do dekomunizacji,
lustracji, delegalizacji SdRP, zrealizować by można jedynie w warunkach stanu
wyjątkowego i zawieszenia swobód obywatelskich".
(Lesław Maleszka, "Historia nie lubi kompromisów", "Gazeta Wyborcza", 11
września 1995)
"4 czerwca minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz przekazuje szefom
klubów parlamentarnych listę posłów i senatorów zarejestrowanych w archiwach
MSW jako tajni współpracownicy SB. Wybucha skandal. Klub "S" popiera
inicjatywę ministra. (...) Wielu związkowców zatraciło rozsądek. Mówili o
kryptokomunistycznych rządach agentów z SB".
(Lesław Maleszka, "Druga Solidarność w Trzeciej Rzeczypospolitej", "Gazeta
Wyborcza", 31 sierpnia-1 września 1996)
"ZChN uczestniczył w dwóch gabinetach - Olszewskiego i Suchockiej. Oba
leczyły ich z różnych złudzeń. "Zasługą" rządu Olszewskiego było pokazanie,
co w praktyce oznacza lustracja: ZChN-owski minister umieścił na liście
agentów komunistycznej bezpieki prezesa Zjednoczenia".
(Lesław Maleszka, "Pochwała oszustwa", "Gazeta Wyborcza", 18 września 1997)
"Przypominam te fakty tak obszernie, by uświadomić dwie rzeczy. Po pierwsze:
że ustawa dekomunizacyjna nie rozwiązuje wszystkich problemów i rozwiązać nie
może, niepodobna bowiem w państwie demokratycznym wyrzucić poza nawias prawa
dziesiątek tysięcy ludzi".
(Lesław Maleszka, "Co można zdekomunizować?", "Gazeta Wyborcza", 14 lutego
1996)
"Lesław Maleszka: - Rozmaite sondaże wskazują, że hasła dekomunizacji i
lustracji są dziś najbardziej popularne nie gdzie indziej, tylko w
elektoracie UW.
Andrzej Celiński: - Bo ta kwestia najbardziej dziś dzieli Polaków. (...) Ja
sam w 1990 r. uważałem, że Unia jest za bardzo chrześcijańska w podejściu do
dekomunizacji i lustracji, w końcu jednak sądziłem, że nie ma innych,
sensowniejszych rozwiązań niż te, które proponował rząd Mazowieckiego. Dziś
myślę nieco inaczej. (...) Bezczelność SLD idzie zresztą tak daleko, że
ludzie w rodzaju posłanki Sierakowskiej postulują lustrację księży i
biskupów.
Lesław Maleszka: - Równocześnie żądają pełnego rozgrzeszenia, ba - wyrazów
uznania dla funkcjonariuszy SB, którzy szantażem i groźbami werbowali
księży".
("Sprawy merytoryczne, personalne i symboliczne". Lesław Maleszka rozmawia z
Andrzejem Celińskim, "Gazeta Wyborcza", 18 kwietnia 1997)
"Wierzbickiego zawiedli wreszcie... Polacy. Oburza się, że Kwaśniewski jest
prezydentem, a lewicowa koalicja przez cztery lata była u steru rządów.
Pomija milczeniem fakt, że ktoś wybrał tych ludzi na najwyższe stanowiska w
wolnej RP. (...)
Warto, by pamiętali o tym politycy, którym dziś - w dziewięć lat po upadku
komunizmu - marzą się ustawy dekomunizacyjne. (...) Konsekwencje takich ustaw
łatwo sobie wyobrazić: gwałtowne pomnożenie nienawiści i różnego rodzaju
konfliktów społecznych (...)
Myśl o przebaczeniu jest Wierzbickiemu obca. (...) Ze wzgardą odrzuca więc
Wierzbicki wielkoduszność wobec kogoś, kto przed laty zapisał się do PZPR, bo
uznał, że oportunizm jest ceną, jaką warto zapłacić za robienie rzeczy
pożytecznych".
(Lesław Maleszka, "W pułapce antykomunizmu", "Gazeta Wyborcza", 9 kwietnia
1998)
"Nie chciałbym dezawuować całej książki Kuli; ciekawe są zwłaszcza fragmenty
dotyczące przebiegu walk ulicznych w Gdańsku. Jednakże spiskowa wersja
wydarzeń grudniowych nakreślona przez autora wydaje się jedynie płodem jego
fantazji. (...)
A jeśli powołuje się na taką wypowiedź: (...) "Nie ulega wątpliwości, że
wielu organizatorów zajść w zakładach i na ulicach było agentami aparatu
bezpieczeństwa, który sterował ich działalnością" - to powinien wiedzieć, że
akurat pamiętniki Piotra Jaroszewicza są wyjątkowo niewiarygodne".
(Lesław Maleszka, "Czytajcie a znajdziecie. Grudzień '70", "Gazeta Wyborcza",
27-28 stycznia 2001)
"A gdybym był emerytowanym pułkownikiem SB, napisałbym: Drodzy towarzysze z
AWS! Ze szczerego serca gratuluję Wam, że nadszedł czas opamiętania. (...)
Mam nadzieję, że już wkrótce ofiarni pracownicy Urzędu Kontroli Prasy powrócą
na stanowiska. Ale na tym nie można poprzestać. Musimy odbudować bohaterską
Służbę Bezpieczeństwa".
(Lesław Maleszka, "Porno jest git", "Gazeta Wyborcza", 18 stycznia 2000)
"Owszem, istnieją poważne poszlaki, że pogrom kielecki został sprowokowany.
Jeśli jednak byli prowokatorzy, byli też ludzie, którzy dali się sprowokować.
(...) Niezależnie od intencji o. Salija jego wypowiedź spodoba się politykom,
którzy dziś wkładają wiele wysiłku w rozgrzeszanie Polaków. (...)
Są na szczęście chrześcijanie, dla których racje etyczne są ważniejsze od
polityki. Bp Jaworski i członkowie Komitetu Kościelnego przypominają, że
rozgrzeszenie musi poprzedzić pokuta".
(Lesław Maleszka, "Pokuta czy polityka", "Gazeta Wyborcza", 5 lipca 1996)
"Miałem też okazję przeczytać felieton Stanisława Michalkiewicza w ostatnim
numerze "konserwatywno-liberalnej" gazety "Najwyższy Czas!". (...) Nie jest
to, powiedzmy sobie szczerze, jakiś przypadkowy wybryk pana Michalkiewicza,
publikującego także na łamach antysemickiej "Naszej Polski". (...) Władze
Unii Wolności Michalkiewicz zwykł był nazywać "Sanhedrynem". Felietoniście
wszystko się jakoś tak kojarzy... (...)
Przypisanie polskiemu inteligentowi antysemityzmu stanowi dzisiaj faktycznie
wyrok śmierci - frasuje się Ryszard Legutko w piątkowym "Życiu". Dobry Boże,
gdyby w tym była choć krzyna prawdy... (...) Jak na osobę zmarłą śmiercią
cywilną, nasz nieboszczyk ma się całkiem nieźle".
(Lesław Maleszka, "Nieboszczycy mają się nieźle", "Gazeta Wyborcza", 26
czerwca 2000)
"Była w tej formacji niekłamana wielkość. Po 1945 r. ludzie z AK nie dali się
uwieść obietnicom nowego ładu, nie wstępowali do PZPR, starali się - na ile
to było możliwe - nie angażować w proces stalinizacji Polski. Ale była też
słabość. "Obrona substancji narodowej" sprowadzała się do rocznicowych mszy
za ojczyznę i składania wiązanek pod pomnikami czynu narodowego. Odmowa
zaangażowania w sprawy publiczne - wyrastająca z pragnienia, by nie ubrudzić
się w kontaktach z "czerwonymi" - prowadziła do coraz większej izolacji od
dokonujących się w Polsce przemian, do zamknięcia w "okopach św. Trójcy".
(Lesław Maleszka, "Tu nie chodzi o Jedwabne", "Gazeta Wyborcza", 25 maja
2001)
"Lesław Maleszka: - W czasach powszechnej ucieczki w prywatność, przekonania,
że władza wszystko może, my uczyliśmy zachowań obywatelskich i głośnego
mówienia o polityce. Pokazaliśmy, że można walczyć o ważne dla ludzi sprawy
podpisując się pod żądaniami, petycjami".
(Jerzy Sadecki, "Czarny marsz. Siódmego maja 1977 roku zabito Stanisława
Pyjasa", "Rzeczpospolita", 7 maja 1997)
"Lesław Maleszka mówił, że nie pamięta, by Pyjas opowiadał o inwigilacji SB. -
Sam również niczego bym nie zauważył - stwierdził. (...) Stwierdził, że
prowadzący śledztwo w sprawie śmierci Pyjasa starali się wydobywać informacje
świadczące o alkoholizmie i samobójczych skłonnościach zmarłego. - Nie
stroniliśmy od alkoholu. Staszek był wesołym człowiekiem, optymistycznie
nastawionym do życia - opowiadał".
(Maciej Kuciel, "Zeznawali opozycjoniści", "Rzeczpospolita", 14 października
2000)
"Jesteśmy rzecznikami Studenckiego Komitetu Solidarności, ośrodka opozycji,
który funkcjonował w latach 1977-1980. Działalność w tym komitecie uznajemy
za tytuł do dumy. Tym większy wstrząs wywołała w nas wiadomość, że jeden z
nas, nasz przyjaciel i działacz SKS Lesław Maleszka przez