Dodaj do ulubionych

Etyka prof. Staniszkis

    • grzegorz1948 Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 22:48
      Juz pare razy na tym forum sie wypowiadalem ze "Lista Wildsteina" moze byc
      tylko ostrzezeniem dla kapusiow.Przypuszczam ze p. Prof. Staniszkis widziala
      swoja teczke i wie co mowi.Jednemu koledze podsunalem liste Wildsteina z jego
      nazwiskiem i spytalem sie go co on tam robi. Uslyszalem piekna bajeczke ale jak
      ogladne moja teczke i bedzie w niej reportaz z pewnego okresu to rozmowa z
      pewnoscia nie bedzie przyjemna i bez skutkow.Moj dobry kolega znalazl na liscie
      swoja kuzynke( imie i nazwisko bardzo malo spotykane) o ktorej to juz dawno sie
      domyslal co to za swalocz a wiec nic nowego.Moj" opiekun "z SB tez jest na
      liscie i to kilkakrotnie no i zalozyciel drugiej solidarnosci na moim zakladzie
      tez, ale to wiedzielismy juz przed stanem wojennym i po Swietach mial byc
      zdemaskowany- byl tez internowany- fajnie nie?
    • komcic Chwalcom oszczerczych plotek 06.03.05, 02:56
      Gdyby tak jak Staniszkis postapil jakis pracownik w firmie to powinien byc z
      niej zwolniony. To co ona robi nazywa sie negatywny PR. W ten sposob za komuny,
      ale i teraz, wykancza sie w pracy swoich wspolpracownikow. Opowiada sie o nich
      plotki, wymysla sie niestworzone historie, albo stosuje sie najskuteczniejsza
      metode - czyli miesza sie prawde i falsz. Ten ostatni sposob powoduje, gdy
      mowi to osoba o jakims autorytecie w firmie, ze czlowiek nie ma juz szans. Np.
      twierdzi sie, ze to jest czlowiek konfliktowy (bo cos tam - opisuje sie jakies
      wydarzenie w sposob odpowiednio podrasowany) albo np. nielojalny (bo cos tam).
      Ja takie zachowania traktuje zawsze bardzo negatywnie i ostro reaguje. Tu nie
      ma ceregeli. Najgorsze co moze sie przydazyc w firmie to ludzie roznoszacy
      plotki i pomowienia:(
      • lvlarynat Re: Chwalcom oszczerczych plotek 06.03.05, 15:44
        Komcicu, jeśli nie lubisz p. prof. Staniszkis, albo ją nisko cenisz, albo jej
        poglądy uważasz za bzdurne i bałamutne - to napisz to wprost i uzasadnij.
        W przeciwnym wypadku - robisz DOKŁADNIE TO O CO JĄ POMAWIASZ. Jeśli nie łżesz i
        prawdą jest to co napisałeś, z użyciem dużego, bezwyjątkowego
        kwantyfikatora "zawsze":

        > Ja takie zachowania traktuje zawsze bardzo negatywnie i ostro reaguje.

        To oceń "bardzo negatywnie" sam siebie i "ostro zareaguj" na siebie jako, jak
        to określiłeś - "ludzika roznoszącego plotki i pomówienia:(".

        Uzasadnienie:

        Pan Piotr Fronczewski uznał za stosowne powiedzieć SAM O SOBIE (czyli chyba
        kompetentnie?)w programie "Co z tą Polską?":

        "...Izba wytrzeźwień na Kolskiej...krew, żyła, dziękuję odwozimy do domu,
        kluczyki od samochodu żonie. Tego samego wieczora dzwonię do mojego przyjaciela
        o rozległych znajomościach, mówię: „Maciek, mam kłopot, nie mam prawa jazdy,
        możesz coś pomóc?” On mówi: „”Może do kogoś zadzwonię, spróbuję”. Oddzwania do
        mnie po pół godzinie „Nic ci nie będzie, musisz tylko z kimś porozmawiać i
        spotkać się”, proszę bardzo. Cięcie. Rano następnego dnia telefon – porucznik
        przedstawia się imieniem i nazwiskiem „Czy możemy się spotkać, porozmawiać?".
        Ja mówię „Proszę bardzo”. Cięcie. Następnego dnia kawiarnia „Pod Kurantem” na
        ulicy Wilczej, witamy się, on przedstawia się jeszcze raz, rozmawiamy o
        sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie, on w
        pewnym momencie pyta mnie: „Czy pan, panie Piotrze nie ma jakiś kłopotów?”. Ja
        mówię: „Mam właśnie, zajebali mi prawo jazdy”. On: „No właśnie o tym słyszałem,
        wie pan?”. Ja mówię: „Co z tego wynika?” On mówi: „Ja mógłbym panu jakoś pomóc,
        ale w zamian muszę dać coś moim szefom, coś musze mojemu szefowi na biurko
        położyć”. Ja mówię: „Nie rozumiem”. On mi takim otwartym tekstem w oczy
        mówi: „No, będzie nam pan pomagał”. Trochę zmartwiałem, zrobiło mi się ciepło i
        zimno jednocześnie, mówię: „Bardzo przepraszam, jak pan ma na imię, bo
        zapomniałem?”. On mówi: „Zbyszek”. Ja mówię: „Zbyniu, ni ch..a. Nie wchodzi w
        rachubę.” On mówi: „No właśnie, takiej odpowiedzi się spodziewałem.”.
        Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę, do widzenia. Cięcie. Po dwóch tygodniach
        telefon, ten sam porucznik mówi: „Mam dla pana dokumenty, chciałbym się
        spotkać.”. Spotykamy się, kwituję odbiór zatrzymanego prawa jazdy i w ten
        sposób nie stałem się bardzo tajnym współpracownikiem bardzo tajnych Służb.
        Stałem się za to właścicielem teczki. Tak mniemam."

        Przeczytaj, "komcicu" powyższy tekst jeszcze raz, uważnie. Nałóż na nastroje
        tamtego czasu.

        I odpowiedz na pytania:

        1.Z kim szukał kontaktu p. Fronczewski, pragnąc bez przewidzianych ustawą "dla
        pospólstwa" korowodów odzyskać prawo jazdy, zabrane mu za jazdę po kielichu?
        2.Czy szukał drogą oficjalną (tzn pismo od dyrekcji teatru do stołecznego
        komendanta MO) czy nieoficjalnie, przez znajomego "kontakta operacyjnego"?
        3.Czy dostał wezwanie do stawienia się na komendzie, czy zaakceptował
        propozycję nieoficjalnego spotkania z oficerem SB w kawiarni "Pod Kurantem"?
        4.Czy wiedział z kim się spotyka?
        5.Czy p. Fronczewski zdawał sobie sprawę, że ów oficer SB, żeby "wyciagnąć" z
        milicyjnych akt jego jego prawo jazdy i "skręcić" sprawę karną za jazdę po
        pijaku - musi uruchomić wewnetrznę procedurę i uzyskać (jakoś uzasadnić)
        akceptację przełożonych?
        6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o sytuacji i
        polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A więc rozmowy o
        nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
        7. Czy p. Fronczewski, w zamian za przekazane informacje uzyskał korzyść
        materialną w postaci zwrotu przez SB (bez mandatu i innej, przewidzianej prawem
        kary) zatrzymanego przez MO prawa jazdy?
        8. Czy "pokwitował" odbiór prawka, czyli podpisał się pod tekstem w
        rodzaju:"Kwituję odbiór od oficera Słuzby Bezpieczeństwa..."

        No to, dear "komcic" - p. Fronczewski, wedle jego własnego oświadczenia,
        kablował na kolegów w celu odzyskania prawa jazdy zatrzymanego za jazdę po
        spożyciu alkoholu - czyli "z niskich pobudek"...
        A Ty się, podobnie jak p. Leszek z Sopotu, niesłusznie czepiasz p. prof.
        Staniszkis. I obaj powinniscie przeprosić!

        • jaobywatel Re: Chwalcom oszczerczych plotek 06.03.05, 17:00
          Jedno pytanie: czy według ciebie Fronczewski wyraził gotowość do donoszenia na kolegów w zamian za prawo jazdy ? Według mnie nie. I szkoda tej dyskusji o Matce Boskiej PiSowskie, bo szkoda poświecać tyle postów na kobitkę, która swoje poglady polityczne ubiera w ubranko niezaleznego socjologa. Niech mówi wyraźnie, ze popiera PiS, a nie udaje naukowca.
          • lvlarynat Co Fronczewskiemu szkodziło być uczciwym? 06.03.05, 17:52
            jaobywatel napisał:
            > Jedno pytanie: czy według ciebie Fronczewski wyraził gotowość do

            > donoszenia na kolegów w zamian za prawo jazdy ?

            Moim zdaniem p. Fronczewski opowiedział, ze po utracie prawa jazdy: znalazł
            dojście do SB-cji; spotkał się z oficerem, z którym porozmawiał o sytuacji w
            srodowisku aktorskim (a wiec o kolegach) o polityce i o bojkocie telewizji.
            Wedle opowieści p. Fronczewskiego ów oficer uznał, że uzyskał infomacje
            wystarczajaco wartościowe, żeby zająć się odszukaniem i wyciagnięciem z akt
            milicyjnych owego prawa jazdy oraz powstrzymaniem biegu sprawy karnej. Podczas
            następnego spotkania - p. Fronczewski podpisał "pokwitowanie".
            Tyle wiem.
            A co, moim zdaniem z tego wynika? Fronczewski z własnej nieprzymuszonej woli
            przekroczył ową nieprzekraczalną dla przyzwoitego człowieka "thin red line" i
            wszedł z SB w "kontakt operacyjny". I to w stanie wojennym, gdy jego środowisko
            traktowało PRL-owską tajną policję jak okupacyjnych siepaczy. Coś z SB-kiem
            wypił (kto płacił rachunek?), coś nagadał, coś podpisał. Wszedł w układ i
            uzyskał pomoc w nielegalnym "uznaniu za niebyłą" sprawy prowadzenia samochodu
            po pijaku.
            Czy zrobił coś wiecej?
            Tego nie wiem. Ale wiem, ze niepotrzebnie polazł na to spotkanie. Mógł zapłacić
            mandat i karę, którą by mu wlepiło Kolegium Orzekajace. To nie były duże sumy,
            ani nie czekało sie długo na rozprawę. W najgorszym razie - musiałby ponownie
            zdać egzamin z przepisów... Troche uciążliwości, w które sie sam wpakował - ale
            nie musiałby sie świnić...
            • jaobywatel Re: Co Fronczewskiemu szkodziło być uczciwym? 06.03.05, 18:45
              Odpowiedziałeś, że nie wiesz, ja też nie wiem, 38 mln Polaków tez nie wie, ale Pani Staniszkis wie, a przynajmniej tak mówi, a nawet jak wie, to się pytam skąd ? Chociaż wynika z tego co mówi, ze ona opiera się tylko na programie, o którym zresztą oskarża, że Lis nią manipulował. O to w tej sprawie chodzi, ja nie oceniam ludzi, bo zyłem w PRLu i pamietam kombinatorstwo na potęge i dzisiejsze mity, które chcą nam wmówić, ze naród walczył, a tylko część mała popierała czynnie czy biernie system sa fikcją, było zupełnie odwrotnie, walczyła mała garstka. Pani Staniszkis niech uważa na to co mówi, bo w tej chwili walcząc z komuna uzywa identycznych metod co komuna właśnie, obrzuca się ludzi błotem, bo wiadomo, że nawet jak to nieprawda to się coś do człowieka zawsze przylepi, a poprzez człowieka do formacji, której powstanie Panią Staniszkis tak zdenerwowało. Nikt jej nie odmawia mieć własnych poglądów, ale niech w swojej walce z jej wrogiem politycznym nie używa środków rodem z PRLu.
        • kataryna.kataryna Re: Chwalcom oszczerczych plotek 06.03.05, 18:08
          lvlarynat napisał:

          > 1.Z kim szukał kontaktu p. Fronczewski, pragnąc bez przewidzianych
          ustawą "dla
          > pospólstwa" korowodów odzyskać prawo jazdy, zabrane mu za jazdę po kielichu?
          > 2.Czy szukał drogą oficjalną (tzn pismo od dyrekcji teatru do stołecznego
          > komendanta MO) czy nieoficjalnie, przez znajomego "kontakta operacyjnego"?
          > 3.Czy dostał wezwanie do stawienia się na komendzie, czy zaakceptował
          > propozycję nieoficjalnego spotkania z oficerem SB w kawiarni "Pod Kurantem"?
          > 4.Czy wiedział z kim się spotyka?
          > 5.Czy p. Fronczewski zdawał sobie sprawę, że ów oficer SB, żeby "wyciagnąć" z
          > milicyjnych akt jego jego prawo jazdy i "skręcić" sprawę karną za jazdę po
          > pijaku - musi uruchomić wewnetrznę procedurę i uzyskać (jakoś uzasadnić)
          > akceptację przełożonych?
          > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o sytuacji i
          > polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A więc rozmowy
          o
          >
          > nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
          > 7. Czy p. Fronczewski, w zamian za przekazane informacje uzyskał korzyść
          > materialną w postaci zwrotu przez SB (bez mandatu i innej, przewidzianej
          prawem
          >
          > kary) zatrzymanego przez MO prawa jazdy?
          > 8. Czy "pokwitował" odbiór prawka, czyli podpisał się pod tekstem w
          > rodzaju:"Kwituję odbiór od oficera Słuzby Bezpieczeństwa..."
          >
          > No to, dear "komcic" - p. Fronczewski, wedle jego własnego oświadczenia,
          > kablował na kolegów w celu odzyskania prawa jazdy zatrzymanego za jazdę po
          > spożyciu alkoholu - czyli "z niskich pobudek"...
          > A Ty się, podobnie jak p. Leszek z Sopotu, niesłusznie czepiasz p. prof.
          > Staniszkis. I obaj powinniscie przeprosić!



          Marynacie, masz rację, wypunktowałeś Fronczewskiego.
          • rolotomasi Oszczercze Płotki 06.03.05, 21:12
            Niestety, SOPOT , nie poraz pierwszy omsknąłeś się politycznie i etycznie.

            Tak w ogóle to p-i profStaniskis ma u mnie bardzo grubo, li tylko za samą
            odwagę cywilną wystąpień publicznych.Gdyby menszczyźni mieli jej część(profStani
            i odwagi cy) bylibyśmy już dziś potęgą, a tak
            a tak>> atakujemy dalej.
            już-Dajemy radę
        • leszek.sopot Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 21:06
          lvlarynat napisał:

          > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o sytuacji i
          > polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A więc rozmowy
          o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?

          No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezpieki.
          • bush_w_wodzie scisle rzecz biorac 06.03.05, 21:16
            leszek.sopot napisał:

            > lvlarynat napisał:
            >
            > > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o sytuacji
            > i
            > > polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A więc roz
            > mowy
            > o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?

            >
            > No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezpieki.

            nie to sugerowala staniszkis. powiedziala ze za prawo jazdy zgodzil sie donosic
            na kolegow.
            • leszek.sopot Re: scisle rzecz biorac 06.03.05, 21:23
              To prawda, marynat ujal to delikatniej piszac iz opowiedzial o kolegach, a nie
              ze donosil na kolegow. Staniszkis nie sugerowala, tylko mowila tak jak sie
              stwierdza ogolnie znany fakt.
              • bush_w_wodzie Re: scisle rzecz biorac 06.03.05, 21:28
                leszek.sopot napisał:

                > To prawda, marynat ujal to delikatniej piszac iz opowiedzial o kolegach, a nie
                > ze donosil na kolegow. Staniszkis nie sugerowala, tylko mowila tak jak sie
                > stwierdza ogolnie znany fakt.

                to prawda ale wynika z tego ze marynat nie zrobil z fronczewskiego agenta sb
                wbrew temu co mu zaimputowales. no i mamy taka sytuacje: ty mowisz: nic sie nie
                stalo a marynat robi z pf agenta a pani staniszkis mowi ze donosil na kolegow.
                kto jest bardziej odlegly od prawdy?

                ps. moim zdaniem staniszkis powiedziala za ostro jesli opierala sie tylko na tej
                historii pf. ale nie popelnila klamstwa
                • leszek.sopot Re: scisle rzecz biorac 06.03.05, 21:31
                  "opowiadanie o kolegach" to jest donoszenie. Natomiast mowienie o bojkocie nie
                  jest opowiadaniem o kolegach. Informacje o bojkocie i tak byly szeroko
                  kolportowane w prasie podziemnej. Nie byla to zadna tajna wiedza.
                  • bush_w_wodzie Re: scisle rzecz biorac 06.03.05, 21:37
                    leszek.sopot napisał:

                    > "opowiadanie o kolegach" to jest donoszenie. Natomiast mowienie o bojkocie nie
                    > jest opowiadaniem o kolegach. Informacje o bojkocie i tak byly szeroko
                    > kolportowane w prasie podziemnej. Nie byla to zadna tajna wiedza.

                    myslisz ze kwalifikowany oficer sb nie zdolal wyciagnac sprytnie informacji
                    niepublikowanych - tj na temat nastrojow w srodowisku determinacji ewentualnie
                    przywodztwa - lub wydusic kilku szczegolow sluzacych sprawdzeniu informacji tw
                    zainstalowanych w srodowisku?

                    • leszek.sopot Re: scisle rzecz biorac 06.03.05, 22:03
                      bush_w_wodzie napisał:

                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      > > "opowiadanie o kolegach" to jest donoszenie. Natomiast mowienie o bojkoci
                      > e nie
                      > > jest opowiadaniem o kolegach. Informacje o bojkocie i tak byly szeroko
                      > > kolportowane w prasie podziemnej. Nie byla to zadna tajna wiedza.
                      >
                      > myslisz ze kwalifikowany oficer sb nie zdolal wyciagnac sprytnie informacji
                      > niepublikowanych - tj na temat nastrojow w srodowisku determinacji ewentualnie
                      > przywodztwa - lub wydusic kilku szczegolow sluzacych sprawdzeniu informacji tw
                      > zainstalowanych w srodowisku?

                      Nie znam esbeka i nie wiem czy byl w stanie. Nie znam Fronczewskiego i nie wiem
                      czy byl w stanie... Dlatego nie twierdze, ze donosil bo sie spotkal.
                      Tak samo mozesz kazdego oskarzac i snuc przypuszczenia wobec tych, ktorzy byli
                      przesluchiwani przez SB. No bo moze ktos cos powiedzieli co moglo sluzyc do
                      weryfikacji wiedzy pozyskanej od TW itp.
                      I tak powoli sie zaciera roznica miedzy przesladowanymi a przesladowcami:(
          • kataryna.kataryna Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 21:19
            leszek.sopot napisał:

            > lvlarynat napisał:
            >
            > > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o sytuacji
            > i
            > > polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A więc roz
            > mowy
            > o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
            >
            > No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezpieki.



            Leszek, jeśli stawiasz znak równości między zachowaniem opisanym przez Marynata
            a byciem agentem bezpieki, to nie Marynat ale Ty zrobiłeś z Fronczewskiego
            agenta bezpieki. Marynat tylko zadał pytania, na które jest odpowiedź w
            wypowiedzi Fronczewskiego ale to TY wysnułeś na tej podstawie wniosek, że
            Fronczewski jest agentem. Marynat tylko powiedział (a raczej powtórzył za
            Fronczewskim), że Fronczewski nie odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o
            sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A
            więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego. Co
            przecież jest prawdą, bo nie odmówił.
            • leszek.sopot Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 21:28
              kataryna.kataryna napisała:

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > lvlarynat napisał:
              > >
              > > > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o
              sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A
              więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
              > >
              > > No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezpieki.
              >
              >
              >
              > Leszek, jeśli stawiasz znak równości między zachowaniem opisanym przez
              Marynata a byciem agentem bezpieki, to nie Marynat ale Ty zrobiłeś z
              Fronczewskiego agenta bezpieki. Marynat tylko zadał pytania, na które jest
              odpowiedź w wypowiedzi Fronczewskiego


              Nie ma w wypowiedzi Fronczewskiego nic o "dzialaniach kolegow"


              > ale to TY wysnułeś na tej podstawie wniosek, że Fronczewski jest agentem.
              Marynat tylko powiedział (a raczej powtórzył za Fronczewskim), że Fronczewski
              nie odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o
              > sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A
              > więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego.

              A wiec???? Rozmowa o bojkocie to jest rozmowa o kolegach? Gdy rozmawia sie o
              kolegach to sie mowi nazwiska i o tym, co kto robi. Jest to niby mala i jakze
              subtelna roznica, ale jakze inne tresci sa ukryte pod obydwoma stwierdzeniami.
              Ty tak samo bezceremonialnie jak marynat twierdzisz, ze on esbekowi opowiadal o
              kolegach. Najwyrazniej to jest zarazliwe:(

              >
              >
              >
              >
              • bush_w_wodzie Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 21:34
                leszek.sopot napisał:

                > kataryna.kataryna napisała:
                >
                > > leszek.sopot napisał:
                > >
                > > > lvlarynat napisał:
                > > >
                > > > > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy
                > "o
                > sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A
                > więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
                > > >
                > > > No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezp
                > ieki.
                > >
                > >
                > >
                > > Leszek, jeśli stawiasz znak równości między zachowaniem opisanym przez
                > Marynata a byciem agentem bezpieki, to nie Marynat ale Ty zrobiłeś z
                > Fronczewskiego agenta bezpieki. Marynat tylko zadał pytania, na które jest
                > odpowiedź w wypowiedzi Fronczewskiego
                >
                >
                > Nie ma w wypowiedzi Fronczewskiego nic o "dzialaniach kolegow"
                >
                >
                > > ale to TY wysnułeś na tej podstawie wniosek, że Fronczewski jest agentem.
                >
                > Marynat tylko powiedział (a raczej powtórzył za Fronczewskim), że Fronczewski
                > nie odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o
                > > sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"?
                > A
                > > więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego
                > .
                >
                > A wiec???? Rozmowa o bojkocie to jest rozmowa o kolegach?


                > Gdy rozmawia sie o
                > kolegach to sie mowi nazwiska i o tym, co kto robi. Jest to niby mala i jakze
                > subtelna roznica, ale jakze inne tresci sa ukryte pod obydwoma stwierdzeniami.
                > Ty tak samo bezceremonialnie jak marynat twierdzisz, ze on esbekowi opowiadal o
                >
                > kolegach. Najwyrazniej to jest zarazliwe:(


                masz racje ze nie mamy dowodow ze cos bylo mowione o konkretnych osobach. ale
                rozmowa o nastrojach srodowiska z fachowym sb-kiem w sytuacji stanu wojennego to
                jest jednak forma wspoldzialania z sb przeciw wlasnym kolegom
                • leszek.sopot Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 22:10
                  bush_w_wodzie napisał:
                  > masz racje ze nie mamy dowodow ze cos bylo mowione o konkretnych osobach. ale
                  > rozmowa o nastrojach srodowiska z fachowym sb-kiem w sytuacji stanu wojennego
                  to jest jednak forma wspoldzialania z sb przeciw wlasnym kolegom


                  Nie podzielam tego zdania. Nikt przed nikim nie kryl swoich przekonan na temat
                  np. bojkotu wronich zwiazkow, bojkotu artystow, publicznie moweilismy o
                  beprawnym wprowadzenbiu stanu wojennego itp. Ja sie ze swoimi pogladami ani
                  sadami nie krylem. Gdyby o to mnie pytal jakis esbek tez bym nie stchorzyl.
                  Wielu zatrzymanych wprost im mowilo co ludzie o nich mysla. Mowili to takze na
                  rozprawach mimo, ze grozilo im wiele lat wiezienia - i takie kary dostawali.
                  Niestety nie wszyscy ludzie w ten sam sposob postepowali. Wielu podkulila ogony
                  i siedziala cicho w domu.
              • kataryna.kataryna Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 21:48
                leszek.sopot napisał:

                > kataryna.kataryna napisała:
                >
                > > leszek.sopot napisał:
                > >
                > > > lvlarynat napisał:
                > > >
                > > > > 6. Czy p. Fronczewski odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy
                > "o
                > sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"? A
                > więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego?
                > > >
                > > > No i w tym niby pytaniu Marynat zrobil z Fronczewskiego agenta bezp
                > ieki.
                > >
                > >
                > >
                > > Leszek, jeśli stawiasz znak równości między zachowaniem opisanym przez
                > Marynata a byciem agentem bezpieki, to nie Marynat ale Ty zrobiłeś z
                > Fronczewskiego agenta bezpieki. Marynat tylko zadał pytania, na które jest
                > odpowiedź w wypowiedzi Fronczewskiego
                >
                >
                > Nie ma w wypowiedzi Fronczewskiego nic o "dzialaniach kolegow"


                A rozmowy "o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie" nie są
                rozmowami "o działaniach kolegów"? bojkot=działanie, aktorzy=koledzy.


                > > ale to TY wysnułeś na tej podstawie wniosek, że Fronczewski jest agentem.
                >
                > Marynat tylko powiedział (a raczej powtórzył za Fronczewskim), że Fronczewski
                > nie odmówił omawiania z oficerem SB rozmowy "o
                > > sytuacji i polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie"?
                > A
                > > więc rozmowy o nastrojach i działaniach kolegów ze środowiska aktorskiego
                > .
                >
                > A wiec???? Rozmowa o bojkocie to jest rozmowa o kolegach? Gdy rozmawia sie o
                > kolegach to sie mowi nazwiska i o tym, co kto robi.



                To Twoja intepretacja zawężająca określenia "rozmowa o kolegach", ale samo
                określenie nie zawiera założenia, że musi być po nazwisku.



                Jest to niby mala i jakze
                > subtelna roznica, ale jakze inne tresci sa ukryte pod obydwoma
                stwierdzeniami.



                Marynat nie powiedział, że Fronczewski mówił po nazwiskach.


                > Ty tak samo bezceremonialnie jak marynat twierdzisz, ze on esbekowi opowiadal
                o
                >
                > kolegach.



                Nie ja twierdzę, Fronczewski twierdzi. Rozmawiał "o ówczesnym bojkocie aktorów,
                telewizyjnym bojkocie". Jeśli to nie była rozmowa o kolegach, to o czym?
                • leszek.sopot Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 22:12
                  mowienie o kolegoach, to mowienie o konkretnych osobach.
                  • sawa.com Re: Jak mozna zrobic zrobic z kogos TW? Tak: 06.03.05, 22:28
                    Jezuuu! ale przymulacie. To sie staje nie do wytrzymania. Nie do czytania. To
                    się staje irytujące.
                    I to takie inteligentne osoby.
                    Nie mogę na to patrzeć. Idę spać.
                    dobranoc.

                    PS. Skończcie ten watek. Proszę!
            • kaprot Robienie agenta - kto znów rżnia głupa? 06.03.05, 22:50
              Czytam, czytam i własnym oczom nie wierzę. Nie tak dawno ktoś napisał, że
              Marynat rżnia głupa i aż mnie korci aby to powtórzyć. Bo komentarzy do sprawy
              Fronczewskiego inaczej nie można nazwać. Pomijam Katarynę bo to raczej
              przypadek patalogiczny. Tymczasem Marynat, skądinąd intelektualista i erudyta (
              choć trochę selektywny) z zimną krwią ubiera Fronczewskiego w szatki agenta -
              oczywiście nie wprost lecz poprzez parę pozornie logicznych pytań.
              Nie będę się zajmował cytowaniem poszczególnych wypowiedzi. Szkoda czasu. Chcę
              tylko zwrócić uwagę szanownych "potępiaczy", że z opowieści Fronczewskiego nie
              wynika, że rozmawiał z oficerem SB. Był to raczej oficer(?) milicji i to chyba
              z Komendy na Wilczej na co wskazuje miejsce spotkania. Rozmowa z nim nie
              musiała oznaczać " donoszenia" na kolegów jak twierdzi z satysfakcją prof.
              Staniszkis. Mogła to być zwykła rozmowa na tematy ogólne. Trzeba mieć duszę i
              charakter donosiciela, aby w każdym kontakcie z przedstawicielem władzy
              dopatrywać się donosicielstwa. To akurat nie do Ciebie Marynacie, chociaż Twoje
              pytania o oficjalny charakter tej rozmowy ( pismo do komendy itd) trącą zwykłą
              hipokryzją.
              Fronczewski po prostu chciał odzyskać prawo jazdy! Postąpił tak jak większość
              Polaków postępowało wówczas i także TERAZ! Szukał tzw. dojścia i znalazł! I co
              w tym złego? Moralnie to oczywiście naganne ale WÓWCZAS????
              Człowiek z MO ( bo raczej nie z SB - mimo waszych sugesti!)też zachował się
              jak człowiek! Przede wszystkim - złamał podstawową regułę gry - nie
              zawiadomił "kogo trzeba". A miał taki obowiązek! Wtedy z Fronczewskim rozmawiał
              by SBek i napewno sprawa nie zakończyłaby się na towarzyskiej pogawędce.
              Nie widzę w całej tej historyjce niczego co mogłoby stawiać Fronczewskiego w
              dwuznacznej sytuacji. A sugestie Staniszkis..? Napisałem wyżej coś o duszy
              donosiciela....
              Pani Staniszkis nie może być dla kogokolwiek uczciwego i myślącego logicznie
              jakimkolwiek autorytetem. Pomijam osoby zaślepione politycznie. Jej "sensacje"
              na temat współczesnej histori Polski kompromitują ją jako naukowca i myślącego
              człowieka. Jej koniunkturalizm wręcz wywołuje odruch wymiotny. Dała tego
              najlepszy dowód podczas sławnej audycji z red. Żakowskim (Summa zdarzeń?) kiedy
              to w czasie kilku minut dokonała wolty o 180stopni - od potępienia Wildsteina (
              byłam krok od samobójstwa!) do jego pełnego uwielbienia, gdy okazało się, że
              jej teczka nie zawiera niczego złego.
              I to przyznanie, że jej mąż po rozwodzie nie zgodził się, aby nosiła jego
              nazwisko. Nie znam jej męża ale chyba go rozumiem.
              Pozdrawiam Cię Marynacie. Żałuję, ale dotychczas byłem przyzwyczajony do
              Twoich mądrzejszych wypowiedzi.
              • t1s Re: Robienie agenta - kto znów rżnia głupa? 06.03.05, 23:36
                Tak, na pewno z MO, najprawdopodobniej z drogówki.
                "będzie pan nam pomagał"
                Tak, będzie stał Fronczewski na skrzyżowaniu z lizakiem.
                I pytam jeszcze raz-porucznik chciał rozmawiać o ogólnych tematach? A może też
                o pogodzie?
              • holota_gardlujaca_w_internecie Ty rzniesz glupa kaprot, 06.03.05, 23:54
                > Pani Staniszkis nie może być dla kogokolwiek uczciwego i myślącego logicznie
                > jakimkolwiek autorytetem. Pomijam osoby zaślepione politycznie.


                Czas kiedy to michnix ze swoja swita chcial wyznaczac tzw autorytety skonczyl
                sie bezpowrotnie. Jeszcze tego nie zauwazyles? Juz opluliscie zbyt wielu ludzi
                ktorzy sie nie ubabrali tak jak wy w g...





                Jej "sensacje"
                > na temat współczesnej histori Polski kompromitują ją jako naukowca i
                myślącego
                > człowieka. Jej koniunkturalizm wręcz wywołuje odruch wymiotny. Dała tego
                > najlepszy dowód podczas sławnej audycji z red. Żakowskim (Summa zdarzeń?)
                kiedy
                >
                > to w czasie kilku minut dokonała wolty o 180stopni - od potępienia Wildsteina
                (
                >
                > byłam krok od samobójstwa!) do jego pełnego uwielbienia, gdy okazało się, że
                > jej teczka nie zawiera niczego złego.

                No tak, prowokacja Zakowskiego sie nie powiodla, to michnixy maja teraz odruch
                wymiotny. I tylko dlatego, ze pani prof. nie zgodzila sie byc narzedziem w ich
                grze. I bardzo dobrze zrobila!

                > I to przyznanie, że jej mąż po rozwodzie nie zgodził się, aby nosiła jego
                > nazwisko. Nie znam jej męża ale chyba go rozumiem.

                No brawo! Teraz z buciorami w prywatne zycie.
                Kazda zagrywka jest dobra, mielismy juz np. Herberta alkoholika, teraz mamy
                meza ktory zabiera swoje nazwisko.

                Jestescie male, podle ludziki. I naprawde wierzcie mi. Wasz czas dobiegl konca.



              • omamiony.wiedzmin Re: Robienie agenta - kto znów rżnia głupa? 07.03.05, 01:36
                kaprot napisał:

                > Czytam, czytam i własnym oczom nie wierzę. Nie tak dawno ktoś napisał, że
                > Marynat rżnia głupa i aż mnie korci aby to powtórzyć. Bo komentarzy do sprawy
                > Fronczewskiego inaczej nie można nazwać. Pomijam Katarynę bo to raczej
                > przypadek patalogiczny. Tymczasem Marynat, skądinąd intelektualista i erudyta
                (
                >
                > choć trochę selektywny) z zimną krwią ubiera Fronczewskiego w szatki agenta -
                > oczywiście nie wprost lecz poprzez parę pozornie logicznych pytań.
                > Nie będę się zajmował cytowaniem poszczególnych wypowiedzi. Szkoda czasu.
                Chcę
                > tylko zwrócić uwagę szanownych "potępiaczy", że z opowieści Fronczewskiego
                nie
                > wynika, że rozmawiał z oficerem SB. Był to raczej oficer(?) milicji i to
                chyba
                > z Komendy na Wilczej na co wskazuje miejsce spotkania. Rozmowa z nim nie
                > musiała oznaczać " donoszenia" na kolegów jak twierdzi z satysfakcją prof.
                > Staniszkis. Mogła to być zwykła rozmowa na tematy ogólne. Trzeba mieć duszę i
                > charakter donosiciela, aby w każdym kontakcie z przedstawicielem władzy
                > dopatrywać się donosicielstwa. To akurat nie do Ciebie Marynacie, chociaż
                Twoje
                >
                > pytania o oficjalny charakter tej rozmowy ( pismo do komendy itd) trącą
                zwykłą
                > hipokryzją.
                > Fronczewski po prostu chciał odzyskać prawo jazdy! Postąpił tak jak większość
                > Polaków postępowało wówczas i także TERAZ! Szukał tzw. dojścia i znalazł! I
                co
                > w tym złego? Moralnie to oczywiście naganne ale WÓWCZAS????
                > Człowiek z MO ( bo raczej nie z SB - mimo waszych sugesti!)też zachował się
                > jak człowiek! Przede wszystkim - złamał podstawową regułę gry - nie
                > zawiadomił "kogo trzeba". A miał taki obowiązek! Wtedy z Fronczewskim
                rozmawiał
                >
                > by SBek i napewno sprawa nie zakończyłaby się na towarzyskiej pogawędce.
                > Nie widzę w całej tej historyjce niczego co mogłoby stawiać Fronczewskiego w
                > dwuznacznej sytuacji. A sugestie Staniszkis..? Napisałem wyżej coś o duszy
                > donosiciela....
                > Pani Staniszkis nie może być dla kogokolwiek uczciwego i myślącego logicznie
                > jakimkolwiek autorytetem. Pomijam osoby zaślepione politycznie.
                Jej "sensacje"
                > na temat współczesnej histori Polski kompromitują ją jako naukowca i
                myślącego
                > człowieka. Jej koniunkturalizm wręcz wywołuje odruch wymiotny. Dała tego
                > najlepszy dowód podczas sławnej audycji z red. Żakowskim (Summa zdarzeń?)
                kiedy
                >
                > to w czasie kilku minut dokonała wolty o 180stopni - od potępienia Wildsteina
                (
                >
                > byłam krok od samobójstwa!) do jego pełnego uwielbienia, gdy okazało się, że
                > jej teczka nie zawiera niczego złego.
                > I to przyznanie, że jej mąż po rozwodzie nie zgodził się, aby nosiła jego
                > nazwisko. Nie znam jej męża ale chyba go rozumiem.
                > Pozdrawiam Cię Marynacie. Żałuję, ale dotychczas byłem przyzwyczajony do
                > Twoich mądrzejszych wypowiedzi.
                Obydwoma rękoma podpisuję się pod Twoimi słowami Szanowny Kaprocie.
                Z coraz głębszym smutkiem czytałem posty krwiożerczego duetu Kataryna-Marynat.
                ps.Szacunek dla Kataryny straciłem już jakiś czas temu ,choć w sumie to
                nieistotne ,to tylko moje omamione odczucia .
                Natomiast Twoim fanem Marynacie byłem od początku czytywania tego forum i jest
                mi najzwyczajniej przykro za to co pisywałeś w tym wątku.
                Przepraszam Was za kolejne czepianie się ad personam,nie chcę rżnąć
                moralizatora-recenzenta Waszego postowania.
                Wymiękłem po prostu,sorry.
                Chyba jednak niepotrzebnie wróciłem na FK wierząc ,że zmieni się na lepsze.....
    • palnick [...] 06.03.05, 23:45
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • leszek.sopot Re: prof. Staniszkis 07.03.05, 00:16
        bys sie mogl pohamowac, choc dla niektorych na tym forum, jak i dla giwi,
        slowo "dupa" jest czyms normalnym:(
        • palnick Re: prof. Staniszkis 07.03.05, 00:28
          leszek.sopot napisał:

          > bys sie mogl pohamowac, choc dla niektorych na tym forum, jak i dla giwi,
          > slowo "dupa" jest czyms normalnym:(
          -----------
          Dla Ciebie nie jest? A co myślisz o treści poprzedniego postu?
          • leszek.sopot Re: prof. Staniszkis 07.03.05, 00:31
            dla mnie d... pod adresem kobiety jest bardzo grubym wulgaryzmem.
            • palnick Leszku zostaw Staniszkis, pokochaj polszczyznę! 07.03.05, 00:49
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=12095637&a=12095637
      • rolotomasi Re: prof. Staniskis 07.03.05, 00:47
        Pisząc tak jak napisałeś o p-i prof>>
        nicku P. właśnie przekroczyłeś pewną b.widoczną granicę. Co prawda zapalnikiem
        był tu SOPOT,ale niech mu tam. Tutaj zaś informuję, że to przegięcie stawia cię
        na pozycji przeciwnej do mojej - swoją określiłem wyraźnie wyżej, zresztą.
        Nie pozwolę na niszczenie, i to w tak chamski sposób, Naszych ludzi.
      • rolotomasi Re: (...) 07.03.05, 15:44
        ref/zu:GiWi/8 marzec/05/eu/pl
        ~*~
        Już za chwilę
        za chwileczkę
        wcisnę w granat
        Bumm!zawleczkę.
        /RT'5.03/
    • morgana_le_fay Re: Etyka prof. Staniszkis 07.03.05, 09:25
      Najlepszym sposobem na rozwikłanie tego problemu, kto mówi prawdę Staniszkis czy Fronczewski jest moim zdaniem sięgnięcie bezpośrednio do źródeł z tego okresu czyli czasów stanu wojennego.

      Otóż o ile mnie pamięć nie myli, a mam to szczęście (czy nieszczęście), że w owym czasie byłam już dużą dziewczynką, a obecnie nie dosięgła mnie jeszcze demencja, to:

      1. Na początku stanu wojennego szokiem dla środowiska aktorskiego były doniesienia o podpisaniu lojalki przez tego pana. Było to opisywane w prasie podziemnej, przekazywane z ust do ust i jakkolwiek można przypuścić, że to tylko plotka, to pragnę przypomnieć, że w owym czasie ludzie działający przeciwko systemowi na takie tematy raczej nie żartowali...
      2. Osoba ta nie brała czynnego udziału w przeniesieniu swej działalności artystycznej z mediów do ośrodków kościelnych, co oczywiście nie jest radykalnym wyznacznikiem jego postawy, chociaż co podkreślam występowanie w kościołach w tym czasie nie miało nic wspólnego ze współczesnym opowiadaniem się po stronie partii katolickich. Było widocznym stanięciem po stronie opozycji antykomunistycznej, niezależnie od wyznania.
      3. Przypominam, że środowisko wówczas bardzo silnie się spoaryzowało i aktorzy czynnie działający w opozycji podczas stanu wojennego jeszcze długo po nim nie byli akceptowani w mediach, a ich standard życia znacznie odbiegał od tego "lojalnych". Pan F. natomiast wzbudzał zdziwienie tym, że "ma się bardzo dobrze" i wyrastając w następnych latach na czołowego polskiego aktora był w środowisku nazywany "pupilkiem TV". Można oczywiście zrzucić to na karb zawodowej zawiści, czy sprowadzić do poziomu magla mówiąc, że to parszywe plotki. W tamtych czasach jednak, (i tu zanadto nie idealizuję) w środowisku opozycyjnym tak poważnych sprawach dużo rzadziej niż obecnie rzucało się bezpodstawne pomówienia, a te już rzucone były dość skrupulatnie prostowane.

      Osobiście bardzo bym chciała, żeby to co mówi pani Staniszkis okazało się nieprawdą. Niestety, daleka jestem od określenia jej słów jako bezpodstawne w świetle tego, co zapamiętałam z tamtych czasów. Gdyby w świetle dowodów okazało się to nieprawdą, to panu Fronczewskiemu należały by się przeprosiny od bardzo wielu osób.
    • nonno1 Re: Nie tylko to - a jej etyka naukowa? 07.03.05, 10:18
      Pani Staniszkis udaje w TV socjologa, ale wypowiada się jak polityk, więcej -
      jak ideolog! Dla niej wszystko jest spiskiem agentów i innych ciemnych sił.
      Nie mogę sobie wyobrazić, żeby taka osoba była obiektywna w badaniach
      socjologicznych.
      Skoro wie z góry jakie są przyczyny, to robi badania, by to udowodnić!

      Telewizja woli jednak osoby "medialne", czyli głoszące ostre tezy, a nie nudnych
      obiektywnych badaczy.
      • rolotomasi Re: Etyka prof. Staniskis 07.03.05, 15:57
        Kudy tobie do p-i prof? łapserdaku ?
        Ma ona duży autorytet, zarówno w środowisku naukowym, jak i studenckim, a także
        medialny << I dobrze, bo jest słuchana -i co ważniejsze- ROZUMIANA przez Ludzi.

        Aby Ją oceniać trzeba by mieć trochę: wiedzy, kultury, doświadczeń życiowych, a
        żaden i żadna z przedpiszących tych przymiotów nie posiada.
        Tyle by było tego.

        Fronczeki przestał misie podobać, gdy sam przestał -być, ale- Panem Piotrusiem.
        Coś było na rzeczy, jak widać.
        Zamiatanie trwa.
        Pozostaną wyłącznie Czyści i wybrani.
        już-Dajemy radę
        • takitamjeden Re: Etyka prof. Staniskis 08.03.05, 07:29
          Jadzirolotomasi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka