Dodaj do ulubionych

Etyka prof. Staniszkis

04.03.05, 18:36
Piotr Fronczewski w wypowiedzi telewizyjnej dokladnie opowiedzial o swojej
przygodzie z SB. Wracajac do domu z teatru po kielonku wodki zlapala go
milicja. Zabrano mu prawo jazdy. Ten fakt chciala wykorzystac SB i probowala
go szantazowac, ze dostanie prawo jazdy jesli on zgodzi sie im donosic.
Fronczewski odmowil.

Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
zgodzil sie donosic na kolegow.
Gdybym tego nie widzial i nie slyszal, to bym nie uwierzyl. Jak to mozliwe,
by osoba, ktora chce uchodzic za przyklad moralnosci i uczciwosci popelnila
takie swinstwo. Jak mozna, jakim podlym lub zaslepionym trzeba byc
czlowiekiem by oskarzac o cos kogos kto opowiedzial jak bylo na prawde.
Nie wiem czy to glupota czy tez po prostu jakis fanatyzm prof. Staniszkis
zaslepia. To co od kilku dni mowi jest nie do pojecia.
Obserwuj wątek
    • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:41
      Fanatykiem, to jesteś raczej TY Szanowny Panie.

      Pani prof, mówi raczej rozsądnie.
      Co do Fronczewskiego, to albo Pan Piotr nie powiedzaił całej prawdy (kwestia
      dokumentów), albo PANI PROFESOR GO PRZEPROSI.
      Przynajmniej tak przypuszczam


      PS widziałem wypowiedź w czasie tej zwariowanej i nerwowej pogawędki u Lisa.
      W TVN 24 nie.
      Ale wierzę Ci na słowo. I obym się nie zawiódł.
      • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:46
        pan.nikt napisał:

        > Co do Fronczewskiego, to albo Pan Piotr nie powiedzaił całej prawdy (kwestia
        > dokumentów), albo PANI PROFESOR GO PRZEPROSI.


        Niby skad by Staniszkis miala wiedziec, ze Fronczewski nie powiedzial prawdy?
        Czy od kogos z IPN?
        jestem ciekaw czy te specjalistka od teorii spiskow bedzie stac na
        przeproszenie Fronczewskiego.


        > PS widziałem wypowiedź w czasie tej zwariowanej i nerwowej pogawędki u Lisa.
        > W TVN 24 nie.

        Bylo to przed chwila - w wywiadzie po godz. 18. Na pewno jest to powtarzane,
        ale nie wiem o ktorej.
        • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:52
          Nie dorobiłem się TVN 24.
          Nie mam kabla, bo mi nie chcą założyć (ponoc na osiedlu z duzymi działkami sie
          nie opłaci), a talerz mam free.
        • jack20 Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:11
          Nie rob z p. Staniszkis oszoloma. Nie cytuj zdan wyrwanych z kontekstu.
          Ani na to nie zasluguje ani oszolomem nigdy nie byla i nie jest.
          Byla TYLKO wieloletnia specjalistka od "spraw bandy", ktora zna od podszewki.
          Zapamietaj i wbij sobie do glowy tylko, co powiedziala:
          "...cynizm (Belki), który przez takiego naiwniaka jak Frasyniuk jest brany za
          inteligenckość, jest porażający..."
          Dotyczy to nie tylko Belki ale calej mafi komuszej.
          A tak to moja refleksja:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21291927&a=21299510
          Pozyjemy, zobaczymy.
          • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:14
            Szkoda, ze nie masz kablowki bys to mogl sam ocenic - oczywiscie gdybys sie
            mogl na chwile choc troche zdystansowac od politycznego zaangazowania po
            stronie "wyznawcow teorii spiskow".
            On w TVN powtorzyla wiele z tego, co jest i w tym wywiadzie radioweym.
            • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:27
              Ja i wyznawca spisków!!
              Szanowny Leszku jestem bardziej niezależny w myśleniu od Ciebie.
              Przecież Twój mózg uzależniony jest od UW-oli, o przepraszam PD-ałków,
              A sprawy o których mówi Staniszkis, (pomijam Fronczewskiego, jako rzecz do
              wyjaśnienia), to nie teoria spisków, TYLKO TYPOWE GRY MANIPULACYJE (TAKTYCZNE I
              STRATEGICZNE) NA SZCZYTACH WŁADZY.
              Takie gry, mają miejsce, przy kamuflażu prawdy lustracyjnej, przy tworzeniu
              (ponoc wg Frasyniuka od 7 m-cy- program Lisa) PD-ałkow, przy dzisiejszych
              kombinacjach SLDw sprawie wyborów, przy "rapocie Błochowiak, itd. Oczywiście są
              też gierki, drugiej strony.
              • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:29
                Twoj poziom rzeczywiscie jest ponizej rowerowych pedalow.
                • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:40
                  I o to mi chodziło.
                  Zauważyłem, że do Ciebie trafia coś tylko przez Wqwi..e.
                  Wqty zaczynasz mysleć.
                  Może nie do końca samodzielnie, ale jednak.
                  • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:56
                    Twoja logika godna jest tylko kogos takiego jak ty.
                    • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 20:10
                      I dziękuję za to Bogu.
                      Z Twoją logiką mógłym się załamać
          • saszamisza Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 20:04
            Niestety Pani Staniszkis na pewno jest ładną kobietą, ale jest na poziomie
            Kaczyńskich. I chyba jest oszołomem. A od podszewki to zna chyba tylko swój
            stanik.
          • ghooost Re: Nie rob z p. Staniszkis oszoloma 04.03.05, 20:46
            Na pewno większy z niej oszołom niż z Frasyniuka "naiwniak".

            Swoją drogą - chyba tylko u nas wypowiedzenie kilku oczywistości bez mizdrzenia
            sie do publiczności to od razu "cynizm" i "bezczelność".

            Owszem Belka wczoraj zachował się cynicznie i , być może, nawet bezczelnie -
            ale wyłącznie wobec Sejmu, a zwłaszcza SLD - i brawo mu za to ;-)
            • niezapowiedziany Re: Nie rob z p. Staniszkis oszoloma 04.03.05, 22:34
              >chyba tylko u nas wypowiedzenie kilku oczywistości bez mizdrzenia
              > sie do publiczności to od razu "cynizm" i "bezczelność

              ciekawe, ze jak robi to druga strona (np. Rokita o koniecznosci szarpnieciua
              cugli) robi sie z tego demoniczna wizje krwawej rewolucji i zamachu stanu, po
              ktorym krew bedzie splywac strumienia po brukowanych ulicach naszych miast i
              miasteczek, a we wsiach i przysiolkach sasiad mordowac bedzie sasiada. bardzo
              ciekawe.
              • ghooost Drobiazg - politycy (zresztą - wszelkich opcji) 04.03.05, 23:55
                ...mają powody, aby zawsze trochę "podpompować" obraz przeciwnika; jaki interes
                ma anonimowy internauta piszący na forum ? Za cholerę nie zgadnę... ;-)
        • michal00 Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 20:05
          Swiat jest maly. Ktos mogl sie zorientowac, ze Fronczewski na niego donosil i
          powiedziec o tym Staniszkisowej. Jezeli to nieprawda, to Fronczewski powinien
          zazadac zadoscuczynienia. Zobaczymy co zrobi.
    • zdybex Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:46
      Ta czerwona szminka i filmy o wojskowych burdelach na zachodzie (nie na
      wschodzie) . chciałem cos napisać cierpkiego ale sie powstrzymałem. Takiej
      zakłamanej nędzy to nikt nie widział.
    • zalogowany.franek Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:48
      leszek.sopot napisał:

      > Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
      > zgodzil sie donosic na kolegow.

      Ona naprawdę tak powiedziała? Że to jest kobieta kompletnie szurnięta, wiadomo
      od dawna - ale zawsze wydawało mi się, że działa ze szlachetnych pobudek. Z
      drugiej strony, przecież tę anegdotę Fronczewskiego nawet kompletny kretyn by
      zrozumiał.
      • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:06
        zalogowany.franek napisał:

        > leszek.sopot napisał:
        >
        > > Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
        > > zgodzil sie donosic na kolegow.
        >
        > Ona naprawdę tak powiedziała? Że to jest kobieta kompletnie szurnięta,
        wiadomo od dawna - ale zawsze wydawało mi się, że działa ze szlachetnych
        pobudek. Z drugiej strony, przecież tę anegdotę Fronczewskiego nawet kompletny
        kretyn by zrozumiał.

        Powiedziala to na prawde. M.in. w ten sposob udowadniala na czym polega roznica
        miedzy UW a PD bo w UW byl Holoubek a PD poparl Fronczewski, ktory zgodzil sie
        za prawo jazdy donosic na kolegow.
        Wszystko bylo wplecione w szerszy kontekst i pewien plan propagandowy. Po
        pierwsze ona w wydzia starala sie zaapelowac do "tej prawdziwej, starej UW", w
        ktorej ma ponoc wielu przyjaciol by nie poparli PD, a po drugie osoba
        Fronczewskiego miala sluzyc poparciu hipotezy, ze PD to formacja oparta na
        strachu lustracyjnym.
        Bardzo przykry byl ten prawie polgodzinny wywiad i warto by go gazeta omowila.
        • zalogowany.franek Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:57
          leszek.sopot napisał:

          > Powiedziala to na prawde. M.in. w ten sposob udowadniala na czym polega
          roznica
          >
          > miedzy UW a PD bo w UW byl Holoubek a PD poparl Fronczewski, ktory zgodzil
          sie
          > za prawo jazdy donosic na kolegow.
          > Wszystko bylo wplecione w szerszy kontekst i pewien plan propagandowy. Po
          > pierwsze ona w wydzia starala sie zaapelowac do "tej prawdziwej, starej UW",
          w
          > ktorej ma ponoc wielu przyjaciol by nie poparli PD, a po drugie osoba
          > Fronczewskiego miala sluzyc poparciu hipotezy, ze PD to formacja oparta na
          > strachu lustracyjnym.
          > Bardzo przykry byl ten prawie polgodzinny wywiad i warto by go gazeta omowila.

          Dziwna sprawa. Ja zawsze miałem ją za fanatyczkę, za każdym rogiem widzącą
          agentów rosyjskich bądź amerykańskich służb specjalnych, węszącą wszędzie
          niesamowite spiski, rozpowiadającą koszmarnie idiotyczne historyjki - ale
          zawsze mi się wydawało, że ona naprawdę wierzy w to, co mówi.

          Można się było spodziewać, że stanie w pierwszym szeregu przeciwników nowej
          partii; nawet, że wymyśli jakieś niestworzone opowieści o kulisach jej
          powstania. Ale że tak zmanipuluje wypowiedź Fronczewskiego? Przecież naprawdę
          niemożliwe, żeby nie pojęła tego, co opowiadał.
          • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 20:09
            zalogowany.franek napisał:

            > Można się było spodziewać, że stanie w pierwszym szeregu przeciwników nowej
            > partii; nawet, że wymyśli jakieś niestworzone opowieści o kulisach jej
            > powstania. Ale że tak zmanipuluje wypowiedź Fronczewskiego? Przecież naprawdę
            > niemożliwe, żeby nie pojęła tego, co opowiadał.

            Sobie tak pomyslalem, ze ona chyba tak pojela, gdyz jej myslenie polega na
            uruchamianiu pewnych schematycznych mechanizmow i cos co nie miesci sie w tych
            schamtach jest po prostu dla niej niewidoczne. To moze byc taki rodzaj
            umyslowego daltonizmu.
    • pan.nikt Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:50
      A mi się ta wypowiedź podoba
      fakty.interia.pl/news?inf=598935
      • bladatwarz STANISZKIS - Jak zwykle mowi do rzeczy 04.03.05, 19:58
        Staniszkis: cynizm Belki
        04.03.2005 09:41 (aktualizacja 15:15)

        Staniszkis uważa postępowanie Belki za cyniczne / RMF

        Premier mnie zdenerwował. Uważam, że jego cynizm, który przez takiego naiwniaka
        jak Frasyniuk jest brany za inteligenckość, jest porażający - mówi prof.
        Jadwiga Staniszkis, gość Faktów RMF.

        Konrad Piasecki, RMF : Porwał panią wczoraj premier Belka czy raczej przeraził?

        Jadwiga Staniszkis: Mnie trudno przerazić. Ale premier mnie zdenerwował.
        Uważam, że jego cynizm, który przez takiego naiwniaka jak Frasyniuk jest brany
        za inteligenckość, jest porażający. Człowiek, który przedstawia się jako
        liberał, a zmarnował ten okres, kiedy SLD miało przewagę, kiedy był ministrem
        finansów, nie ruszając nawet finansów publicznych, robiąc tylko podatek od
        oszczędności. Jego rząd nie zrobił nic przez ten rok, niecały rok. Nie
        uporządkował służby zdrowia, tylko powiększono bałagan, starano się tylko
        rozładować - to także takim figurantem?

        Oszczędzili premiera

        Troszeczkę tam kłód pod nogi też położył w tym naprawianiu służby zdrowia.

        Jedynie co ten rząd osiągnął, to wprowadził do służby cywilnej kilkuset p.o.
        millerowskich. I to być może było jego zadanie.

        Czy nie zabrzmiało pani nieco zabawnie to narzekanie na partię w momencie,
        kiedy się właśnie nową partię tworzy, współtworzy, a robi to Marek Belka?

        Myślę, że to, co w tej chwili się dzieje, jest porażające także z tego względu.
        To nie jest historyczny kompromis, bo tutaj nie ma mowy o poglądach, o
        ideologii, o wyzwaniach dla kraju.

        Mówi pani o Partii Demokratycznej, porozumieniu Frasyniuka, Hausnera.

        Tak. To jest kwestia użycia reputacji Unii Wolności czy Unii Demokratycznej
        przez głębszy trzon postkomunistów, nie SLD, tylko służby.

        Ale z drugiej strony, to jest historyczny kompromis, bo ludzie dawnego PZPR i
        dawnej Solidarności nagle znajdują się w jednym ugrupowaniu.

        Ten typ związków - jak wiemy z "listy Wildsteina" - istniał wcześniej i to jest
        w znacznym stopniu liczenie na koalicję strachu. Nieprzypadkowo krzyczy Belka -
        z jednej strony partia aborcyjna, z drugiej partia lustracyjna - kiedy
        przedstawicielka jego właśnie państwa w ONZ występuje wbrew prawodawstwu
        polskiemu.

        Koalicja strachu - mówi Pani, a czy ona może święcić jakieś tryumfy?

        Mam nadzieję, że nie, i liczę, że szeregowi członkowie dawnej Unii
        Demokratycznej - inteligenci, nie poddadzą się dyktatowi półinteligentów; gdzie
        się rzuca hasła Europa, liberalizm, nie bardzo je rozszyfrowując. Myślę, że
        będą wiedzieli, że inteligenckość to nie jest "tak-tak, nie-nie"; tylko "dobro-
        zło, prawda-fałsz".

        Uważa Pani, że demiurgiem wszystkiego, co się dzieje w polskiej polityce, jest
        Aleksander Kwaśniewski? Że to jego polityczny palec stoi za powstaniem Partii
        Demokratycznej?

        W znacznym stopniu tak. I ludzie z jego otoczenia. Jak wiemy, kilku ministrów w
        rządzie Belki i kilku doradców wokół Kwaśniewskiego to funkcjonariusze służb
        komunistycznych zręcznie manewrujących. Na Litwie, kiedy okazało się, że jest
        podobna sytuacja - rezerwa KGB, to był szok. U nas to wszystko przeszło bez
        echa. Tak jest wszystko rozłożone na takiej bezradności i poczuciu, że wszystko
        jest zgnojone, więc nie ma czego bronić, bazuje na tym nowa partia.

        Aleksander Kwaśniewski to także spore poparcie społeczne, jeśli pobłogosławi
        partię, to może porwie za sobą tłumy.

        Ciągle mam nadzieję, że nie. Skończyło się porywanie tłumów przez oportunistów.
        Potrzebna jest wizja. Widać zresztą, jak skoczył PiS, gdy przedstawił
        praktyczne rozmontowywanie tej pajęczyny służb specjalnych i w tym kierunku
        trzeba pójść.

        Może Polaków coraz mniej pociągają polityczne nowości. 8 lata temu AWS wygrał
        wybory, 4 lata temu Platforma i PiS - całkiem nieźle im poszło. Ale teraz kiedy
        powstaje SdPl i Partia Demokratyczna, rewolucji w sondażach nie ma.

        Jest pan optymistą. Ja też mam nadzieję. Oczywiście mówi się - wczoraj u
        Olejnik - 500 członków SLD. Jeżeli mogli być pod Pęczakiem, pod Millerem -
        którego wysłano do Stanów, żeby jego ironiczny uśmiech nie popsuł tego manewru,
        bo prawdopodobnie nie mógłby powstrzymać swego uśmiechu satysfakcji - to mogą
        być i pod Frasyniukiem. Ale to jest trampolina postkomunistów - używanie Unii
        Wolności. Mam nadzieję, że to się nie uda.

        Jakie zmiany polityczne, jakie rewolucje czekają nas jeszcze przed wyborami?
        Jak się sformuje i przeformuje ten układ i pójdzie do wyborów.

        Z tego wynika, że Belka chce być kandydatem na prezydenta. Ale pamiętajmy to
        był człowiek, który był w radzie nadzorczej Banku Gdańskiego, wtedy kiedy Bank
        Gdański - jak ABW stwierdziło - chciał kupować PZU za pieniądze PZU. Rosati -
        przyszły uczestnik tej PD - był w radzie nadzorczej FOZZ-u. A nawet obrońca
        Żemka mówi, że FOZZ zrobiły służby specjalne. Ministerstwo Finansów miało
        kontrolować, ale tam były służby tylko inne i ci, którzy mają to ścigać, to są
        służby, które mają rozmontować służby w FOZZ-ie. Jeśli chcemy mieć dalej taki
        układ to proszę bardzo - wybierajmy to, co nam prezentuje właśnie PD. Ja bym
        chciała z tym zerwać, ale jestem przerażona, także działaniem mediów. Patrzmy
        jak zmieniają się zachowania mediów w tej chwili.

        Posłuchaj całego wywiadu:

        (RMF)
        • ghooost Biedny "naiwniak Frasyniuk" i wszystkowiedząca... 04.03.05, 20:36
          przenikliwa i obiektywna pani profesor, która nigdy nie przegapi okazji, żeby
          obłudnie zatroszczyć się o Unię Wolności i polizać tyłki Kaczkom...

          Kto chce, niech wierzy (włączając "agenta Fronczewskiego") ;-P
          • mirmat1 Bokser Frasyniuk nie jest naiwniakiem 05.03.05, 17:05
            ghooost napisał:

            > przenikliwa i obiektywna pani profesor, która nigdy nie przegapi okazji, żeby
            > obłudnie zatroszczyć się o Unię Wolności i polizać tyłki Kaczkom...
            Byc moze ktos jest naiwniakiem okreslajac huligana Frasyniuka jako "naiwniaka"
            ale dlaczego popieranie wlasnej formacji to Lizanie tylkow?
            • ghooost Re: popieranie wlasnej formacji 05.03.05, 22:00
              No, toś obronił "obiektywną" i "bezstronną" panią profesor, brawo! ;-)
        • dyskut22 Re: STANISZKIS - Jak zwykle mowi od rzeczy 06.03.05, 02:16
          bladatwarz napisał:

          > Staniszkis: cynizm Belki

          Pani Staniszkis naklamala juz w pierwszym zdaniu, swej odpowiedzi na pierwsze
          zadane jej pytanie.
          "Jadwiga Staniszkis: Mnie trudno przerazić. "
          Cala Polska widziala w pamietnej summie, jak przerazila sie nasza "diva
          prawdomownosci" gdy Zakowski powiedzial ze jej nazwisko figuruje na ubeckiej
          liscie Wildstena.
          Nie ma kobiecina szczescia do dziennikartzy, oj nie ma....

          Klamstwa Staniszkis nie wroza dobrze IV Rzeczypospolitej - jej fundamenty zdaja
          sie miec trwalosc nieporownywalnie gorsza, od styropianowcyh III.
          Mysle ze kolejne Rzeczypospolite posypia sie nam jak nie przymierzajac premirzy
          w ciagu ostatnich 15 lat. ....
    • witek.bis Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 18:55
      leszek.sopot napisał:

      > Piotr Fronczewski w wypowiedzi telewizyjnej dokladnie opowiedzial o swojej
      > przygodzie z SB. Wracajac do domu z teatru po kielonku wodki zlapala go
      > milicja. Zabrano mu prawo jazdy. Ten fakt chciala wykorzystac SB i probowala
      > go szantazowac, ze dostanie prawo jazdy jesli on zgodzi sie im donosic.
      > Fronczewski odmowil.
      >
      > Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
      > zgodzil sie donosic na kolegow.
      > Gdybym tego nie widzial i nie slyszal, to bym nie uwierzyl. Jak to mozliwe,
      > by osoba, ktora chce uchodzic za przyklad moralnosci i uczciwosci popelnila
      > takie swinstwo. Jak mozna, jakim podlym lub zaslepionym trzeba byc
      > czlowiekiem by oskarzac o cos kogos kto opowiedzial jak bylo na prawde.
      > Nie wiem czy to glupota czy tez po prostu jakis fanatyzm prof. Staniszkis
      > zaslepia. To co od kilku dni mowi jest nie do pojecia.

      Możliwości są chyba dwie. Albo prof. Staniszkis chlapneła nieprzytomnie i czym
      prędzej powinna przeprosić Fronczewskiego, albo telewizyjna wypowiedź pana
      Piotrusia nie była jedynym źródłem jej wiedzy. Mam nadzieję, że to pierwsze.
      I jeszcze małe sprostowanie - to Fronczewski wracał do domu po kielonku, a nie
      milicja ;) Nie jestem też pewien, czy tamtą esbecką propozycją można nazwać
      szantażem. Już prędzej próbą przekupstwa.
      • strajker Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:27
        inna sprawa, że jak się Fronczewski tłumaczył to jakiś trochę taki był jak...
        kanarek po lewatywie
        • niezapowiedziany Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 22:37
          hehe, tez odnioslem wrazenie, ze to jakas sciema.
      • basia.basia Etyka Fronczewskiego:( 05.03.05, 00:07
        witek.bis napisał:

        >
        > Możliwości są chyba dwie. Albo prof. Staniszkis chlapneła nieprzytomnie i czym
        > prędzej powinna przeprosić Fronczewskiego, albo telewizyjna wypowiedź pana
        > Piotrusia nie była jedynym źródłem jej wiedzy. Mam nadzieję, że to pierwsze.
        > I jeszcze małe sprostowanie - to Fronczewski wracał do domu po kielonku, a nie
        > milicja ;) Nie jestem też pewien, czy tamtą esbecką propozycją można nazwać
        > szantażem. Już prędzej próbą przekupstwa.

        To jest ten fragment kiedy sam Fronczewski opowiada jak było:

        "Piotr Fronczewski – Może opowiem takie krótkie zdarzenie, które według mnie ma
        charakter źródłowy do sytuacji, w jakiej się znalazłem. Otóż w takim filmowym
        krótkim montażu jest tak: stan wojenny, połowa stycznia, odbywa się choinka dla
        pracowników Teatru Dramatycznego, kończy się choinka, dzieci do domu, ja z
        przyjacielem, z moim kolegą na spotkanie i rozmowę do niego do domu a mieszkał
        wówczas na Bielanach. Cięcie. Rozmawiamy sobie, siedzimy, kieliszek koniaku,
        rozmowa się przeciąga, dzwonię do domu do żony mówię: „Ewa wrócę później, nie
        denerwuj się, za godzinkę będę w domu”. Cięcie. Jadę do domu Wybrzeżem
        Kościuszkowskim dosyć szybko, patrzę w lusterko a tam jakiś samochód – cywil
        przyczepił się na ogonie, bardzo proszę jedziemy. Książęca do góry, plac Trzech
        Krzyży, trzask, trzask, błysk, patrzę w lusterko, ten sam samochód z trafipaxem,
        zdjęcia, lizak, do krawężnika, dobry wieczór, dokumenty proszę, czy pan pił? Ja
        mówię, że kieliszek koniaku wypiłem. Balon, mówi: „uuu” kluczyki, prawo jazdy,
        jedziemy. Cięcie. Izba wytrzeźwień na Kolskiej, badania na okoliczność
        nietrzeźwości a trzeźwy jak świnia, krew, żyła, dziękuję odwozimy do domu,
        kluczyki od samochodu żonie. Tego samego wieczora dzwonię do mojego przyjaciela
        o rozległych znajomościach, mówię: „Maciek, mam kłopot, nie mam prawa jazdy,
        możesz coś pomóc?” On mówi: „”Może do kogoś zadzwonię, spróbuję”. Oddzwania do
        mnie po pół godzinie „Nic ci nie będzie, musisz tylko z kimś porozmawiać i
        spotkać się”, proszę bardzo. Cięcie. Rano następnego dnia telefon – porucznik
        przedstawia się imieniem i nazwiskiem „Czy możemy się spotkać, porozmawiać?. Ja
        mówię „Proszę bardzo”. Cięcie. Następnego dnia kawiarnia „Pod Kurantem” na ulicy
        Wilczej, witamy się, on przedstawia się jeszcze raz, rozmawiamy o sytuacji i
        polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie, on w pewnym
        momencie pyta mnie: „Czy pan, panie Piotrze nie ma jakiś kłopotów?”. Ja mówię:
        „Mam właśnie, zajebali mi prawo jazdy”. On: „No właśnie o tym słyszałem, wie
        pan?”. Ja mówię: „Co z tego wynika?” On mówi: „Ja mógłbym panu jakoś pomóc, ale
        w zamian muszę dać coś moim szefom, coś musze mojemu szefowi na biurko położyć”.
        Ja mówię: „Nie rozumiem”. On mi takim otwartym tekstem w oczy mówi: „No, będzie
        nam pan pomagał”. Trochę zmartwiałem, zrobiło mi się ciepło i zimno
        jednocześnie, mówię: „Bardzo przepraszam, jak pan ma na imię, bo zapomniałem?”.
        On mówi: „Zbyszek”. Ja mówię: „Zbyniu, ni ch..a. Nie wchodzi w rachubę.” On
        mówi: „No właśnie, takiej odpowiedzi się spodziewałem.”. Porozmawialiśmy jeszcze
        chwilkę, do widzenia. Cięcie. Po dwóch tygodniach telefon, ten sam porucznik
        mówi: „Mam dla pana dokumenty, chciałbym się spotkać.”. Spotykamy się, kwituję
        odbiór zatrzymanego prawa jazdy i w ten sposób nie stałem się bardzo tajnym
        współpracownikiem bardzo tajnych Służb. Stałem się za to właścicielem teczki.
        Tak mniemam.”"

        ?
        • witek.bis Re: Etyka Fronczewskiego:( 05.03.05, 09:43
          Słyszałem tę wypowiedź Fronczewskiego, ale wtedy nie zwróciłem uwagi na parę
          dość dziwnych szczegółów. Na początek sprawa długiej rozmowy przy jednej lampce
          koniaku. Podejrzewam, że gdyby rozmowa była długa a lampka jedna, to balonik na
          placu Trzech Krzyży nie pękłby z wrażenia. Sprawa druga – dlaczego tych fotek
          nie zrobiono na Wybrzeżu Kościuszkowskim, gdzie rzeczywiście można sobie
          pohulać, a dopiero na placu Trzech Krzyży, gdzie o wiele trudniej przekroczyć
          dozwoloną prędkość, szczególnie po dość długim i stromym podjeździe ulicą
          Książęcą? Dalej – czy na początku lat 80-tych używano już mobilnych
          fotoradarów? Dalej – o której godzinie pan Piotruś szalał sobie po Warszawie,
          skoro zdążył jeszcze zaliczyć wizytę na Kolskiej, wrócić do domu i jeszcze tego
          samego wieczora zadzwonić do wielce ustosunkowanego przyjaciela? Dalej –
          pytanie do wąskiego (mam nadzieję) grona wtajemniczonych: Czy na Kolskiej było
          laboratorium przeprowadzające badania krwi na obecność alkoholu? Dalej – czy
          połowa stycznia 1982 roku to dobry moment na rozmowy o bojkocie TV? Czy jeszcze
          wtedy nie było na nie odrobinę za wcześnie? I dlaczego w połowie stycznia 1982
          Fronczewski tak ostro reaguje na to „będzie nam pan pomagał”, skoro bez
          specjalnego skrępowania rozmawia z esbekiem o polityce, o bojkocie itp. I czy
          pan Piortruś nie ma wrażenia, że jednak trochę im pomógł, skoro mu to prawko
          oddali? I zupełnie na koniec – Fronczewski myli się całkowicie sądząc, że to on
          był właścicielem teczki. Nie ma też ma racji twierdząc, że dorobił się jej
          odmawiając współpracy. Teczka kandydata na TW musiała być założona już
          wcześniej (prawdopodobnie zanim pan Piotruś wypił tę jedną lampkę koniaku).
          Jeśli natomiast teczkę założono po oddaniu Fronczewskiemu prawa jazdy, to można
          się obawiać, że nie była to teczka kandydacka. Ale na szczęście nie ma tu co
          mniemać, albo i nie mniemać, tylko trzeba dymać do IPN-u i wystąpić o status
          osoby pokrzywdzonej. Mam nadzieję, że pan Fronczewski już dawno to zrobił.
          • basia.basia Re: Etyka Fronczewskiego:( 05.03.05, 12:49
            witek.bis napisał:

            > Słyszałem tę wypowiedź Fronczewskiego, ale wtedy nie zwróciłem uwagi na parę
            > dość dziwnych szczegółów. Na początek sprawa długiej rozmowy przy jednej lampce
            >
            > koniaku. Podejrzewam, że gdyby rozmowa była długa a lampka jedna, to balonik na
            >
            > placu Trzech Krzyży nie pękłby z wrażenia.

            Wszystko to bardzo dziwne a pan Fronczewski wyreżyserował swój "występ"
            u Lisa. Wystarczy zwrócić uwagę na akcenty, te cięcia itd. Po drugie
            ciekawi mnie dlaczego on wystąpił w tej audycji, bo czy ktokolwiek,
            gdziekolwiek sugerował, że coś było "na rzeczy"?

            Niżej Leszek sopocki wkleił dokumenty, z których wynika, że "S" instruowała
            środowisko w sprawie bojkotu już 12.01.82 r. tak więc SB namierzyła pewnie
            nie tylko Fronczewskiego, by się dowiedzieć co knuje to środowisko.

            No i ten znajomy Maciek, co ma znajomych w SB. Potem odbieranie tego
            prawa jazdy nie na milicji tylko następne spotkanie.

            Coś śmierdzi:(

            Przypominam sobie, że Kieres mówił w którymś z wywiadów jak żenujące
            było zachowanie ludzi z tego środowiska i dawał przykłady i to chyba
            właśnie on powiedział o prawie jazdy za współpracę. Nożyce się odezwały?
    • iza.bella.iza Info dla tych, którzy nie widzieli wywiadu 04.03.05, 19:11
      Około północy jest zawsze powtórka wywiadów sprzed głównego wydania Faktów. Ten
      powinien być między 23 a 24.
    • jaslon Etyka Leszka 04.03.05, 19:45
      Ja nie zauważyłem w twojej wypowiedzi żadnych (ŻADNYCH) dowodów, że
      p.Sztaniskis skłamała.

      Leszek wszechwiedzący?

      JA Slon
      • leszek.sopot Re: Etyka Leszka 04.03.05, 19:59
        jaslon napisał:

        > Ja nie zauważyłem w twojej wypowiedzi żadnych (ŻADNYCH) dowodów, że
        > p.Sztaniskis skłamała.
        >
        > Leszek wszechwiedzący?
        >
        > JA Slon


        Nie widzisz nic niestosownego w pomawianiu czlowieka, ktory publicznie
        opowiedzial o sobie jak go SB probowala wykorzystac?
        Maniakowi od lustracji widocznie wystarczy cos zaslyszec, ze ktos mial cos
        wspolnego z SB by mowic, ze ten ktos byl agentem i donosil na kolegow. To
        wszystko robi sie coraz bardziej wstretne.
        • jaslon Leszkowi prawda się objawiła !!!!!!!!!!!!!! 04.03.05, 20:45
          Ty wiesz, że Staniszkis mówi nieprawdę?

          Wiesz, że Staniszkis kłamie?

          NA JAKIEJ PODSTAWIE STAWIASZ TAKĄ TEZĘ?????

          JA Slon
          • leszek.sopot znowu masz mrowke w nosie:( 04.03.05, 21:33
            Opowiadanie o kims, ze byl wspolpracownikiem SB i nie przedstawianie dowodow
            jest podle i pytania slonia nic tu nie zmienia. W ten sposob jak robi
            Staniszkis mozna zniszczyc kazdego czlowieka, nie mowiac juz o sloniach...
            • jaslon właśnie pomawiasz p.Staniszkis 04.03.05, 22:35
              Co zrobisz, kiedy okaże się, że mówiła prawdę?

              Nie jesteś ani wyrocznią, ani autorytetem. Jesteś jednym z wielu forumowiczów.
              Uprawiasz na tym forum propagandę polityczną i agitację za UW. Ale tym razem
              grubo przesadziłeś.

              JA Slon

              A wycieczki typu Słoń, mrówka itp. są płaskie jak ty sam.
              • leszek.sopot Staniszkisz nie tyle pomawia co oskarza bo tak jej 04.03.05, 23:31
                sie podoba, bo tak jej pasuje do propagandy uprawianej przez Wildsteina,
                Kaczynskiego, Giertycha, Tuska, a ostatnio takze Zyte Gilowska i innych, dla
                ktorych wrogiem nr 1. stala sie UW i PD.

                Ty najwyurazniej zakladasz, ze Staniszkis posiadla jaks wiedze tajemna, o
                ktorej tylko ona ma prawo wiedziec i na jej podstawie osadzac innych.
                Slowom oficjalnie powiedzianym dwa lub trzy tygodnie temu na antenie
                ogolnopolskiej telewizji przez Fronczewskiego nikt nie zaprzeczyl. Uczynila to
                teraz po raz pierwszy Staniszkis. Ona nie jest ani Sadem Lustracyjnym, ani
                pracownikiem IPN, ktory zreszta nie mialby prawa ujawniac takich informacji.
                Informacje tego typu o osobach prywatnych moga ujawniac tylko poszkodowani.
                Jakim poszkodawanym w stosunku do Fronczewskiego jest Staniszkis? Czy moze
                slyszales o tym, by jakis "kolega, na ktorego donosil Fronczewski" oglosil to
                gdziekolwiek?
                Najwyrazniej takze uwazasz, ze w naszym kraju czlowiek musi udowadnic
                niewinnosci, a nie jak w innych demokratycznych krajach winy trzeba udowodnic.
                Mi nie pasuje taka filozofia i taka etyka. Zaluje, ze tobie tak.
                • jaslon Leszek nie tyle pomawia co oskarza bo ta 05.03.05, 14:34
                  wypowiedź jest twoja:
                  >> Nie widzisz nic niestosownego w pomawianiu czlowieka, ktory publicznie
                  >> opowiedzial o sobie jak go SB probowala wykorzystac?

                  Twierdzisz, że ona pomawaia.

                  Ja nigdzie nie pisałem, czy mnie się to podoba, czy nie. Nigdzie nie pisałem
                  czy postępuje słusznie czy nie.

                  Piszę, że postępujesz dokładnie tak samo. Pomawiasz p.Staniszkis i robisz to z
                  pobudek politycznych. Uprawiasz tu propagandę i agitację za UW tak intensywnie,
                  że się zupełnie pogubiłeś.

                  Pan Fronczewski może i powinien wystąpić w obronie swojego dobrego imienia. A
                  efekt poznamy, może.

                  JA Slon
                  • leszek.sopot Re: Leszek nie tyle pomawia co oskarza bo ta 05.03.05, 14:41
                    Twoje drogowskazy moralne sa porazajace. Uwazasz, ze o kazdym mozna powiedziec
                    cokolwiek i nikt nie ma prawa to wytkonac bo sam stosuje pomowienia.
                    Takiego twojego podejscia nie chce mi sie po raz kolejny komentowac.
                    • jaslon Re: Leszek nie tyle pomawia co oskarza bo ta 05.03.05, 14:57
                      Oczywiście, że można wytknąć. Przejrzy swoje wypowiedzi. Ty nie wytykasz, nie
                      pytasz czy p.Staniszkis ma dowody na swoje tezy. Ty ją pomawiasz i
                      jednoznacznie oskarżasz. Robisz to, bo pasuje ci to do uprawianej przez ciebie
                      propagandy na rzecz UW.
                      Napadasz na wybranych ludzi, którzy wytykają UW nieudolność i sprzyjanie
                      komuchokracji. Wielu dyskutantów wypowiada różne tezy i wcale nie idą za tym
                      dowody.

                      Powiedz otwarcie co zrobisz, jeżeli wypowiedź p.Sztaniskis okaże się nie być
                      kłamstwem? Oczywiście ty tego nie bierzesz pod uwagę, bo jesteś
                      wszechwiedzący!!!

                      I wara ci od moich drogowskazów moralnych. Metodą przeinaczeń cudzych
                      wypowiedzi i ataków ad personam daleko nie zajedziesz.

                      JA Slon
                      • leszek.sopot dwa swiaty 05.03.05, 15:12
                        Jeden swiat to taki, w ktorym nie dopuszcza sie by ludzie mowili na inne osoby
                        co im sie podoba byle tylko to uwiarygodnilo gloszona przez nich teze.
                        Drugi swiat to taki, w ktorym o kazdym mozna powiedziec co sie chce a pomowiony
                        ma udowadnic, ze nie jest wielbladem. Nie dopuszcza sie w tym swiecie reguly,
                        ktora glosi, by pomawiajacy mial na to co mowi dowody.
                        Ty wobec mnie robisz to samo co Staniszkis. Nie dziwie sie wiec, ze nie
                        rozumiesz tego co ja pisze i oskarzasz mnie o najgorsze rzeczy.
                        Na twoje epitety nie zamierzam odpowiadac.
                        • jaslon Powiedz otwarcie co zrobisz, jeżeli wypowiedź p.Sz 05.03.05, 15:18
                          ..taniskis okaże się nie być nieprawdą!

                          Wskaż te moje epitety wobec ciebie. Ja twoje wskazałem.

                          JA Slon
                          • leszek.sopot Re: Powiedz otwarcie co zrobisz, jeżeli wypowiedź 05.03.05, 15:48
                            Twierdzisz ze uprawiam propagande i agitacje. W ten sposob pragniesz ponizyc
                            swego dyskutanta, ktoremu po prostu odmawiasz prawa do wyglaszania wlasnych i
                            niezaleznych pogladow. We wszystkim co pisze upatrujesz wplyw kogos innego lub
                            po prostu partii. Nie wiem po co tobie jest potrzebne takie ponizanie
                            dyskutanta i uwazanie go za marionetke w cudzych rekach. Ten sposob uprawiania
                            polemiki dyskusja nie mozna nazwac. Ty masz ochote jedynie na przemowy. To
                            sobie dalej przemawiaj.

                            Staniszkis najpierw powinna miec dowody na to co mowi. Bez dowodow nie ma prawa
                            kogokolwiek oczerniac. To ona jest zobowiazania udowodnic to co tak smialo
                            stwierdzila. Nie zrobila tego, ani na moment nie zawahala sie. To wzbudzilo
                            moje oburzenie.
                            Moja uwaga o drogowskazie moralnym to nie byl epitet. Jestem po prostu ciekawy
                            co on wskazuje.
                          • leszek.sopot nie ma "jesli" 05.03.05, 15:51
                            ktos wysuwajac wobec drugiego czlowieka oskarzenia musi miec w chwili ich
                            wypowiadania dowody. Tych dowodow nie ma, a na Fronczewskiego zostal rzucony
                            cien, z ktorego w zasadzie nie ma sposobu sie oczyscic. O tym czy Fronczewski
                            byl agentem czy nie nie mozna sadzic na podstawie slow pani profesor. Jesli
                            ktos uznaje taki tryb przeprowadzania lustracji za prawidlowy, to...

                            Twierdzisz ze uprawiam propagande i agitacje. W ten sposob pragniesz ponizyc
                            swego dyskutanta, ktoremu po prostu odmawiasz prawa do wyglaszania wlasnych i
                            niezaleznych pogladow. We wszystkim co pisze upatrujesz wplyw kogos innego lub
                            po prostu partii. Nie wiem po co tobie jest potrzebne takie ponizanie
                            dyskutanta i uwazanie go za marionetke w cudzych rekach. Ten sposob uprawiania
                            polemiki dyskusja nie mozna nazwac. Ty masz ochote jedynie na przemowy. To
                            sobie dalej przemawiaj.

                            Staniszkis najpierw powinna miec dowody na to co mowi. Bez dowodow nie ma prawa
                            kogokolwiek oczerniac. To ona jest zobowiazania udowodnic to co tak smialo
                            stwierdzila. Nie zrobila tego, ani na moment nie zawahala sie. To wzbudzilo
                            moje oburzenie.
                            Moja uwaga o drogowskazie moralnym to nie byl epitet. Jestem po prostu ciekawy
                            co on wskazuje - ktory ze swiatow?
                            • jaslon Re: nie ma "jesli" 05.03.05, 19:27
                              > ktos wysuwajac wobec drugiego czlowieka oskarzenia musi miec w chwili ich
                              > wypowiadania dowody.

                              > Staniszkis najpierw powinna miec dowody na to co mowi. Bez dowodow nie ma
                              prawa

                              Ty masz dowody, że p.Sztaniskis tych dowodów nie ma?

                              > Moja uwaga o drogowskazie moralnym to nie byl epitet. Jestem po prostu
                              ciekawy
                              > co on wskazuje - ktory ze swiatow?

                              Mój drogowskaz moralny pozwala mi dostrzegać jasne i ciemne strony życia tam
                              gdzie je widzę, a nie tylko tam gdzie widzieć je chcę lub gdzie widzieć je
                              wypada. Jednak samo zadawanie takiego pytanie, a sprawdź w jakim stylu to
                              zrobiłeś, jest nadużyciem, jest objawem własnej zarozumiałości.

                              > Twierdzisz ze uprawiam propagande i agitacje. W ten sposob pragniesz ponizyc
                              > swego dyskutanta, ktoremu po prostu odmawiasz prawa do wyglaszania wlasnych i
                              > niezaleznych pogladow.

                              Wygłaszaj własnych poglądów ile chcesz. Ale ja jedynie stwierdzam, że dziwnym
                              trafem zdecydowana większość wygłaszanych przez ciebie poglądów wiąże się z
                              obroną OS, obroną Michnika oraz obroną i popieraniem UW. To też oczywiście
                              wolno ci robić. I czym ja cię poniżam?

                              Już ci raz napisałem że zbudowałeś sobie ołtarzyk i zdanie to podtrzymuję.
                              A na moje wypowiedzi wolno ci nie reagować.

                              JA Slon
                              • leszek.sopot Re: nie ma "jesli" 05.03.05, 20:04
                                jaslon napisał:

                                > > ktos wysuwajac wobec drugiego czlowieka oskarzenia musi miec w chwili ich
                                >
                                > > wypowiadania dowody.
                                >
                                > > Staniszkis najpierw powinna miec dowody na to co mowi. Bez dowodow nie ma
                                >
                                > prawa
                                >
                                > Ty masz dowody, że p.Sztaniskis tych dowodów nie ma?

                                Twoim zdaniem ma? Uwazasz, ze oskarzyciel dowodow nie musi przedstwiac?



                                > > Moja uwaga o drogowskazie moralnym to nie byl epitet. Jestem po prostu
                                > ciekawy
                                > > co on wskazuje - ktory ze swiatow?
                                >
                                > Mój drogowskaz moralny pozwala mi dostrzegać jasne i ciemne strony życia tam
                                > gdzie je widzę, a nie tylko tam gdzie widzieć je chcę lub gdzie widzieć je
                                > wypada. Jednak samo zadawanie takiego pytanie, a sprawdź w jakim stylu to
                                > zrobiłeś, jest nadużyciem, jest objawem własnej zarozumiałości.


                                wyzywajac mnie od propagandysty wykazales sie zapewne skromnoscia?


                                >
                                > > Twierdzisz ze uprawiam propagande i agitacje. W ten sposob pragniesz poni
                                > zyc
                                > > swego dyskutanta, ktoremu po prostu odmawiasz prawa do wyglaszania wlasny
                                > ch i
                                > > niezaleznych pogladow.
                                >
                                > Wygłaszaj własnych poglądów ile chcesz. Ale ja jedynie stwierdzam, że dziwnym
                                > trafem zdecydowana większość wygłaszanych przez ciebie poglądów wiąże się z
                                > obroną OS, obroną Michnika oraz obroną i popieraniem UW. To też oczywiście
                                > wolno ci robić.

                                Sobie tez wyglaszaj swoje poglady ile chcesz i nie stosuj podczas ich
                                wypowiadania personalnych wyskokow. Dalej bede bronil OS, bede bronil Michnika
                                przed mowieniem o nim nieprawdy i przyprawianiem mu geby, popieram UW bo takie
                                mam sympatie polityczne.

                                > I czym ja cię poniżam?

                                nic na to nie poradze, ze tego nie widzisz, a to nie pierwszy raz. Juz
                                zdarzyles w innym watku napisac, ze ja piernicze.

                                > Już ci raz napisałem że zbudowałeś sobie ołtarzyk i zdanie to podtrzymuję.
                                > A na moje wypowiedzi wolno ci nie reagować.

                                No popatrz, a ja myslalem, ze twoje agresywne ataki sa wlasnie wyrazem tego, ze
                                masz oltarzyk, poza ktory nosa nie wystawiasz.
                        • pan.nikt Brawo Leszku!!!!! 05.03.05, 15:23
                          Kolejno wykluczasz wszystkich rozmówców, którzy nie chcą "lizać dupy" Tobie i
                          PD-ałką.

                          Było z Tobą ciężko za czasów UW. Dziś nabrałeś widzę nowej energii do
                          zniewazania i tepienia wszystkich, którzy nie kochają PD.

                          No, no.
                          Całe szczęście, że PD nie wejdzie do parlamentu.
                          Bo gdyby tam było, to do ciebie, bez "wideł nie podchodź"



                          POZDRAWIAM
                          ŻYCZĘ UDANEGO SAMOUWIELBIANIA I LIZANI ...PD.
            • bladatwarz Czy ktos moze potwierdzic slowa Leszka? 04.03.05, 23:12
              Na razie wiemy tylko tyle, ile Leszek powiedzial...
              Czy p.Satniszkis rzeczywiscie powiedziala o Fronczewskim, ze go pozyskala SB?
              • basia.basia Re: Czy ktos moze potwierdzic slowa Leszka? 05.03.05, 00:01
                bladatwarz napisał:

                > Na razie wiemy tylko tyle, ile Leszek powiedzial...
                > Czy p.Satniszkis rzeczywiscie powiedziala o Fronczewskim, ze go pozyskala SB?

                Tak. Powiedziała to, choć nie wprost.
                Porównując dawną UW do PD użyła porównania: Holoubek - Fronczewski.
                I bezpośrednio po tym powiedzieła, że "się donosiło za prawo jazdy".
                Sprawa jasna. Według mnie to ona wie, że to prawda. Jeśli to nie jest
                prawda to nie wchodzą w grę przeprosiny tylko oskarżenie przed sądem.
                Zobaczymy.
                • leszek.sopot Re: Czy ktos moze potwierdzic slowa Leszka? 05.03.05, 00:05
                  A podabalo sie tobie jeszcze to, co powiedziala o prof. Rzeplinskim z Fundacji
                  Helsinskiej, ze specjalnie napisal taki projekt lustracyjny by lustracje
                  osmieszyc?

                  Dokladnie Staniszkis nt. Fronczewskiego uzyla slow: "byl gotow za prawo jazdy
                  donosic na kolegow".
                  • basia.basia Re: Czy ktos moze potwierdzic slowa Leszka? 05.03.05, 00:22
                    leszek.sopot napisał:

                    > A podabalo sie tobie jeszcze to, co powiedziala o prof. Rzeplinskim z Fundacji
                    > Helsinskiej, ze specjalnie napisal taki projekt lustracyjny by lustracje
                    > osmieszyc?

                    Prawdę mówiąc jak czytałam o tej jego nowelizacji ustawy (on jest autorem
                    ustawy o IPN) i tych bibliotekarkach, nauczycielach itd. to byłam lekko
                    zdziwiona. Staniszkis mi tym stwierdzeniem uświadomiła bardzo ważną rzecz!
                    Ta ustawa ma pełno wad, niektóre z nich mogły być zamierzone. Tak się
                    składa, że jak mam wybór to wybieram ją.

                    >
                    > Dokladnie Staniszkis nt. Fronczewskiego uzyla slow: "byl gotow za prawo jazdy
                    > donosic na kolegow".

                    Czas pokaże co jest grane.
        • sceptyk Re: Etyka Leszka 05.03.05, 00:00
          > Nie widzisz nic niestosownego w pomawianiu czlowieka, ktory publicznie
          > opowiedzial o sobie jak go SB probowala wykorzystac?

          A Malgosia Niezabitowska to swego czasu nawet na cala strone w Rzepie napisala
          jak ja probowali (bezskutecznie, rzecz jasna) wykorzystac.
      • panzenek Re: Etyka Leszka 04.03.05, 21:41
        A czy pani Staniszkis przedstawiła jakieś dowody na to że mówi prawde? Jeżeli
        się kogoś oskarża to chyba trzeba miec dowody. (Przynajmniej narazie bo moze w
        RP nr 4 to juz nie)
      • dyskut22 Re: Etyka Leszka 06.03.05, 02:41
        jaslon napisał:

        > Ja nie zauważyłem w twojej wypowiedzi żadnych (ŻADNYCH) dowodów, że
        > p.Sztaniskis skłamała.
        >
        > Leszek wszechwiedzący?
        >
        > JA Slon

        Jezeli potrafisz czytac, to przeczytaj jeszcze raz wolno i ze zrozumieniem
        ponizszy tekst i powiedz nam w ktorym miejscu jest napisane ze p. Staniszkis
        sklamala.

        " Piotr Fronczewski w wypowiedzi telewizyjnej dokladnie opowiedzial o swojej
        przygodzie z SB. Wracajac do domu z teatru po kielonku wodki zlapala go
        milicja. Zabrano mu prawo jazdy. Ten fakt chciala wykorzystac SB i probowala
        go szantazowac, ze dostanie prawo jazdy jesli on zgodzi sie im donosic.
        Fronczewski odmowil.

        Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
        zgodzil sie donosic na kolegow.
        Gdybym tego nie widzial i nie slyszal, to bym nie uwierzyl. Jak to mozliwe,
        by osoba, ktora chce uchodzic za przyklad moralnosci i uczciwosci popelnila
        takie swinstwo. Jak mozna, jakim podlym lub zaslepionym trzeba byc
        czlowiekiem by oskarzac o cos kogos kto opowiedzial jak bylo na prawde.
        Nie wiem czy to glupota czy tez po prostu jakis fanatyzm prof. Staniszkis
        zaslepia. To co od kilku dni mowi jest nie do pojecia. "

        Ja widze napisane ze Staniszkis zrobila swinstwo, ze oskarza, ze jest podla,
        zaslepiona fantaczka.
        Ale nigdzie nie jest napisane ze sklamala.
        - Wiec po co mialby przytaczac na to dowody?

    • jaobywatel Re: Etyka prof. Staniszkis 04.03.05, 19:50
      > Nie wiem czy to glupota czy tez po prostu jakis fanatyzm prof. Staniszkis
      > zaslepia. To co od kilku dni mowi jest nie do pojecia.

      Dlaczego ja sie nie dziwię ? To jest po prostu "rewolucja moralna", którą ja nazywam "rewolucją kulturalną", tak samo odgórnie zadekretowana i tak samo śmiechu warta, ale za to użyteczna politycznie i propagandowo. Trochę błotka weźmiemy i obrzucimy, zawsze trochę sie przylepi do człowieka. Przeciez widac wyraźnie, że pani Jadzia choruje na kaczoryzm, zwany też pisizmem. Ja juz jej wogóle nie mogę ogladać, bo te telewizje mają chyba tylko Staniszkis, Śpiewaka i Czaplińskiego. Czy nie mozna trochę przestać zabawiać się w Warszawie miedzy sobą ? Np. czasami mądrze gada ten socjolog (chyba?) z UMK, nazwiska teraz nie pomnę, ale od razu widać, że to większa perspektywa niż "warszawka" pani Jadzi itp.
      • leszek.sopot Fronczewski to pewnie ta drzazga od Wildsteina, 04.03.05, 20:05
        ktory mowil, ze gdzie drwa rabia tam drzazgi musza leciec. Piekna ta "rewolucja
        moralna" i oczyszczenie. Zabawa maluczkich ludzi, ktorzy ciesza sie, ze moga
        bezkarnie obmawiac innych.
        W obieg publiczny puszczane sa juz najpodlejsze insynuacje tylko po to by
        uprawiac tania propagande, a jak widac po niektorych postach, ci "prawdziwie
        uczciwi" i specjalisci od czyszczenia wyjaz wprost z radosci, ze ich wrogom (bo
        trudno mowic o tym, ze kogos maja za rywala lub przeciwnika) mozna w kazdy
        sposob dokopac.
    • hrabia.m.c Re: Dajcie spokuj prof. Staniszkis 04.03.05, 22:44
      Ona ma jedną wielką zaletę.
      Jeszcze ani jedna jej prognoza (przepowiednia) się nie sprawdzila.
      I tak niech trzyma.
      ps
      a ,że kobieta, to powstrzymam się z opinią ,co o niej myślę.
      • tojajurek Jadzia Staniszkis robi się żałosna. 04.03.05, 23:13
        To błyskotliwy umysł, niestety z klapkami na oczach. Jest to typowy proces
        ewolucji naukowca, który przed laty poświęcił się bez reszty jednej idei -
        opcji politycznej. To prowadzi w szybkim tempie do erozji obiektywizmu. Prof.
        Staniszkis niepostrzeżenie zeszła do roli dyżurnego ideologa ulubionych przez
        nią polityków i ich aktualnych frakcji. Podejrzewam, że może nawet nie w pełni
        zdaje sobie z tego sprawę, bo kobiecina ma umysłowość nieźle pokrętną.
        Niestety jej artykuły niewiele mają wspólnego z jakimkolwiek warsztatem
        naukowym, a jedynie epatują dętą pseudonaukową frazeologią.
        Natomiast wystąpienia publiczne p. Staniszkis (jak w Faktach) to polityczna
        nowomowa, przypominająca mętną oskarżycielską frazeologią - jako żywo -
        wstępniaki Trybuny Ludu z czasów młodości autorki.
        Skłonność do teorii spiskowych oraz skrajnie negatywnej oceny rzeczywistości,
        może budzić jedynie współczucie, jako typowy objaw widzenia świata przez osoby
        (dość liczne), których rzeczywistość zawiodła, gdyż mało przypomina ideał,
        jakiemu poświęcili spory kawał życia.
        A życie zwykle robi taki właśnie kawał.
    • bladatwarz Czy ktos moze potwierdzic wersje Leszka 04.03.05, 22:54
      Na razie wszysy odpowiadaja na to, co Leszek zreferowal. Ale nie mam zadnej
      pewnosci czy zreferowal wiernie. Szczegolnie, ze p.Staniszkis budzi w Leszku
      estymy.
    • basia.basia Jest Staniszkis! 04.03.05, 23:41
      Wsłuchuję się ...
    • leszek.sopot zaczela sie powtorka na TVN 24 /nt/ 04.03.05, 23:41
      wlasnie to powiedziala.
      • jaobywatel Re: zaczela sie powtorka na TVN 24 /nt/ 05.03.05, 00:02
        No zacząłem oglądać i jest jeszce gorzej niż myślałem ! Oprócz Fronczewskiego, Prezia i cynicznego Belki w spisku uczestniczy jeszcze Rosati i Lis (Tomasz), a ten durnowaty, prosty robotnik Frasyniuk daje się manipulować, a Mazowiecki wogóle nie myśli,a Jadzia się mu dziwi, bo inteligencja upadła czy jakoś tam.... Szkoda tych bredzen, a właściwie, może i nie szkoda, obejrzałem "Władcę pierścieni" na TVN i przełaczyłem na TVN 24 i to samo ! Skończyło się fantasy na TVN i zaczęło fantasy na TVN 24 ! ;)))
        • leszek.sopot Ech, bajeczna kraina Rivendell :) 05.03.05, 00:10
          Wspaniala powiesc, wspanialy film i wspaniala odtrutka na polskie zmory i
          upiory Saurona.
    • szpikulec1 Tylko moralnosc Majora Bąbla 05.03.05, 00:01
      moze przyniesc nalezyty skutek, czyli bez uzycia paly zmiany w moralnosci
      spoleczenstwa polskiego nie dokonaja sie we wlasciwym kierunku.
    • szpikulec1 Skandal ! 05.03.05, 00:04
      Znowu nie zaproszony zostal Major Bąbel .
      • tojajurek Jadzia bidulka ! 05.03.05, 00:12
        Rzeczywistość nie przystaje Jadzi do teorii, a dookoła same durnie i łajdaki.
        Trzeba będzie unieważnić rzeczywistość.
        Czy to początki paranoi?
    • basia.basia Mówi Fronczewski ... 05.03.05, 00:09
      Piotr Fronczewski – Może opowiem takie krótkie zdarzenie, które według mnie ma
      charakter źródłowy do sytuacji, w jakiej się znalazłem. Otóż w takim filmowym
      krótkim montażu jest tak: stan wojenny, połowa stycznia, odbywa się choinka dla
      pracowników Teatru Dramatycznego, kończy się choinka, dzieci do domu, ja z
      przyjacielem, z moim kolegą na spotkanie i rozmowę do niego do domu a mieszkał
      wówczas na Bielanach. Cięcie. Rozmawiamy sobie, siedzimy, kieliszek koniaku,
      rozmowa się przeciąga, dzwonię do domu do żony mówię: „Ewa wrócę później, nie
      denerwuj się, za godzinkę będę w domu”. Cięcie. Jadę do domu Wybrzeżem
      Kościuszkowskim dosyć szybko, patrzę w lusterko a tam jakiś samochód – cywil
      przyczepił się na ogonie, bardzo proszę jedziemy. Książęca do góry, plac Trzech
      Krzyży, trzask, trzask, błysk, patrzę w lusterko, ten sam samochód z trafipaxem,
      zdjęcia, lizak, do krawężnika, dobry wieczór, dokumenty proszę, czy pan pił? Ja
      mówię, że kieliszek koniaku wypiłem. Balon, mówi: „uuu” kluczyki, prawo jazdy,
      jedziemy. Cięcie. Izba wytrzeźwień na Kolskiej, badania na okoliczność
      nietrzeźwości a trzeźwy jak świnia, krew, żyła, dziękuję odwozimy do domu,
      kluczyki od samochodu żonie. Tego samego wieczora dzwonię do mojego przyjaciela
      o rozległych znajomościach, mówię: „Maciek, mam kłopot, nie mam prawa jazdy,
      możesz coś pomóc?” On mówi: „”Może do kogoś zadzwonię, spróbuję”. Oddzwania do
      mnie po pół godzinie „Nic ci nie będzie, musisz tylko z kimś porozmawiać i
      spotkać się”, proszę bardzo. Cięcie. Rano następnego dnia telefon – porucznik
      przedstawia się imieniem i nazwiskiem „Czy możemy się spotkać, porozmawiać?. Ja
      mówię „Proszę bardzo”. Cięcie. Następnego dnia kawiarnia „Pod Kurantem” na ulicy
      Wilczej, witamy się, on przedstawia się jeszcze raz, rozmawiamy o sytuacji i
      polityce o ówczesnym bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie, on w pewnym
      momencie pyta mnie: „Czy pan, panie Piotrze nie ma jakiś kłopotów?”. Ja mówię:
      „Mam właśnie, zajebali mi prawo jazdy”. On: „No właśnie o tym słyszałem, wie
      pan?”. Ja mówię: „Co z tego wynika?” On mówi: „Ja mógłbym panu jakoś pomóc, ale
      w zamian muszę dać coś moim szefom, coś musze mojemu szefowi na biurko położyć”.
      Ja mówię: „Nie rozumiem”. On mi takim otwartym tekstem w oczy mówi: „No, będzie
      nam pan pomagał”. Trochę zmartwiałem, zrobiło mi się ciepło i zimno
      jednocześnie, mówię: „Bardzo przepraszam, jak pan ma na imię, bo zapomniałem?”.
      On mówi: „Zbyszek”. Ja mówię: „Zbyniu, ni ch..a. Nie wchodzi w rachubę.” On
      mówi: „No właśnie, takiej odpowiedzi się spodziewałem.”. Porozmawialiśmy jeszcze
      chwilkę, do widzenia. Cięcie. Po dwóch tygodniach telefon, ten sam porucznik
      mówi: „Mam dla pana dokumenty, chciałbym się spotkać.”. Spotykamy się, kwituję
      odbiór zatrzymanego prawa jazdy i w ten sposób nie stałem się bardzo tajnym
      współpracownikiem bardzo tajnych Służb. Stałem się za to właścicielem teczki.
      Tak mniemam.”
      • leszek.sopot Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Nie wchodzi 05.03.05, 00:15
        „Zbyniu, ni ch..a. Nie wchodzi w rachubę.”

        W ten sposob esbecja zawiodla sie na Fronczewskim, ale najwidoczniej
        Stanioszkis uslyszala cos innego
        • jaobywatel Re: Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Ni 05.03.05, 00:21
          Każdy kto oglądał ten program, to "ni ch...a" zapamietał, bo nawet tego Fronczewskiemu nie wypikowali i taka ładna puenta wyszła :) Ale, ale, zapomniałem o prof.Rzeplińskim napisać, że też w spisku uczestniczy chcąc swoim projektem skompromitować lustrację ! w najblizszych dniach przewiduję, że Pani Jadzia też go zaliczy do TW albo i do funkcjonariuszy nawet, a wtedy robota u Ojca Dyrektora gwarantowana ! Maciarewicz czuje już oddech na plecach ! Że też sam na to nie wpadł ! ;)
          • leszek.sopot Re: Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Ni 05.03.05, 00:23
            A zauwazyles jeszcze, jak skrytykowala liderow UW za to, ze krytykowali rzad
            Pawlaka mowiac kiedys, ze mu sloma z butow wychodzi? Pawlaka natomiast
            reklamowala teraz za to, ze sie usmiecha a to podobno bardzo duzo znaczy.
          • ghooost Re: Że też sam na to nie wpadł 05.03.05, 00:29
            Natomiast ręczę, że wpadł na to poseł Strąk i - w razie czego - skutecznie
            wyprocesuje uznanie swojego autorstwa tej koncepcji ;-)
        • qwardian Re: Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Ni 05.03.05, 02:58
          Oficer nie robi raportu z czegoś, co nie miało miejsca, lub z własnego
          niepowodzenia, ponieważ to byłoby dowodem jego nieudolności. Przestańcie się
          czarować i oszukiwać nawzajem. Staniszkis ma rację. Co powiem na jej temat. Ona
          również spisała raport na SB ze spotkań w jej mieszkaniu i publicznie to
          ogłosiła. Jest więc wiarygodna.
          • parle.parle Re: Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Ni 05.03.05, 04:24
            qwardian napisał:

            > ...Staniszkis ma rację. Co powiem na jej temat. Ona
            > również spisała raport na SB ze spotkań w jej mieszkaniu i publicznie to
            > ogłosiła. Jest więc wiarygodna.

            Fajny tekst, uniwersalny! Opatentuj go "gwardianie"! Tylko nazwiska wymieniać:

            Np. - zmieńmy "Staniszkis" na "Niezabitowska" i zobaczmy co z tego wyjdzie:

            "Niezabitowska ma rację. Co powiem na jej temat. Ona
            również spisała raport na SB ze spotkań w jej mieszkaniu i publicznie to
            ogłosiła. Jest więc wiarygodna."

            Calkiem fajnie wyszło. No nie? Teraz tylko czekać, aż nas p. Niezabitowska
            zacznie pouczać i umoralniać...
          • basia.basia Re: Mówi Fronczewski: „Zbyniu, ni ch..a. Ni 05.03.05, 11:34
            qwardian napisał:

            > Oficer nie robi raportu z czegoś, co nie miało miejsca, lub z własnego
            > niepowodzenia, ponieważ to byłoby dowodem jego nieudolności. Przestańcie się
            > czarować i oszukiwać nawzajem. Staniszkis ma rację. Co powiem na jej temat. Ona
            >
            > również spisała raport na SB ze spotkań w jej mieszkaniu i publicznie to
            > ogłosiła. Jest więc wiarygodna.

            Też uważam, że ma rację a dowodem jest to co on sam powiedział:

            "Następnego dnia kawiarnia „Pod Kurantem” na ulicy Wilczej, witamy się, on
            przedstawia się jeszcze raz, rozmawiamy o sytuacji i polityce o ówczesnym
            bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie,"

            Gruchał sobie facet z oficerem SB w czasie stanu wojennego a spotkał się
            z nim po to, by móc jeżdzić autem.
            To jest podobna sytuacja do tej z "wyznaniem" Niezabitowskiej w Rzepie
            a ona się tam przecież zupełnie odsłoniła.
    • basia.basia Żałosne:) 05.03.05, 00:36
      Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.
      W programie Lisa wystąpili dwaj słynni panowie, z których
      jeden jest kabotynem i oszczercą a drugi komediantem.
      Nie wiem jaka jest prawda z tym ewentualnym donoszeniem
      Fronczewskiego ale ten wyreżyserowany "występ" to po prostu
      dowód prostactwa. I tyle:(
      • jaobywatel Re: Żałosna 05.03.05, 00:53
        W przeciwieństwie do ciebie nazwiska dwóch wybitnych polskich aktorów zostaną w pamieci ludzi. Tadeusz Łomnicki, najwybitniejszy polski aktor powojenny, którego pewnie zaraz zaczniesz w swojej małości opluwać, bo toć to członek KC był, wystąpił w filmie o sobie pt "Ja, komediant". Chyba Pan Fronczewski ucieszyłby się na nazwanie siebie komediantem, tak samo, jak nazwał siebie Łomnicki. A czy Pan Bronek kochany wytoczył proces panu Olbrychskiemu, bo coś nie słyszałem ?
        • qwardian Re: Żałosna 05.03.05, 03:06
          A za co miałby Wildstein wytaczać proces Olbrychskiemu? Przecież wypociny tego
          ostatniego trudno byłoby powiązać w jakiś sensowny wniosek. Może sam wyjaśnisz
          co Olbychski powiedział o Wildsteinie, lub przeciw niemu.
      • leszek.sopot "dowod prostactwa"... 05.03.05, 01:34
        Jak mozesz tak o tym pisac... Czy ty masz jakiekolwiek zrozumienie dla drugiego
        czlowieka? Watpie:(
        • basia.basia stan wojenny ... 05.03.05, 11:30
          leszek.sopot napisał:

          > Jak mozesz tak o tym pisac... Czy ty masz jakiekolwiek zrozumienie dla drugiego
          >
          > czlowieka? Watpie:(

          Przeczytaj to zdanie i pomyśl ...

          "Następnego dnia kawiarnia „Pod Kurantem” na ulicy Wilczej, witamy się, on
          przedstawia się jeszcze raz, rozmawiamy o sytuacji i polityce o ówczesnym
          bojkocie aktorów, telewizyjnym bojkocie,"
          • leszek.sopot w sprawie bojkotu 05.03.05, 11:58
            Solidarność artystów sceny i filmu w sprawie bojkotu
            Koleżanki i koledzy! Należymy do tych spośród Was, którzy po 13.XII.1981
            przystąpili do bojkotu PRiTV. [...] Otrzymujemy niezliczone dowody uznania ze
            strony społeczeństwa, któremu nasza postawa pomogła utrwalić wiarę
            w istnienie więzi i solidarności społecznej. [...]
            Wydaje nam się, że nasza demonstracja spełniła już swoją rolę. Następny rok
            naszej nieobecności nie będzie miał tej siły i znaczenia. Obawiamy się
            natomiast, że jedność naszego środowiska mogłaby być zachwiana. Dlatego, choć
            wiemy, że wielu z nas niełatwo zdecyduje się na pracę w skompromitowanych
            instytucjach – byłoby to pretekstem do „obniżenia poprzeczki” wymagań
            artystycznych i zrzucenia za to odpowiedzialności na nas. Nie zostawiajmy
            pustego miejsca bezideowym miernotom artystycznym. [...]
            Wkrótce przedstawimy Wam, koledzy, próbę skodyfikowania zasad naszej etyki
            obywatelskiej i zawodowej. [...]
            Kilka rad na dzisiaj
            1. Nie przyjmuj roli bez przeczytania scenariusza, zwracaj szczególną uwagę na
            interpretację faktów historycznych.
            2. Przed podpisaniem umowy zapoznaj się z obsadą – nie pracuj z kolaborantami.
            3. „Profil” i „Iluzjon” – NIE!
            4. Nie bierz udziału w imprezach propagandowych służących gloryfikacji reżimu.
            5. Nie bierz udziału w imprezach dla MO, ZOMO i ORMO.
            6. Nie bierz udziału w imprezach propagandowo-politycznych dla wojska, np.
            Kołobrzeg, imprezy rocznicowe itp.
            W razie wątpliwości pytaj kolegów.
            12.01.1983 r.
            • leszek.sopot Re: w sprawie bojkotu -PS 05.03.05, 12:04
              Bojkot radia i telewizji zostal ogloszony przez srodowisko artystyczne 30
              stycznia 1982 roku.
            • t1s Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 12:28
              Pojecia nie mam po co to wrzuciłeś, lepiej pomyśl czy Fronczewski uciął sobie
              po prostu sympatyczną pogawędkę z esbekiem, na ogólne tematy, czy też moze
              esbek zainteresowany był czymś bardziej konkretnym.
              Słuchał opowieści Fronczewskiego bo były tak fajnie opowiadane, czy może padały
              azwiska, szczegóły?
              • leszek.sopot Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 12:58
                Wierze Fronczewskiemu i dopoki ktos nie udowodni, ze byl on wspólpracownikiem
                SB nie zamierzam snuc podlych insynuacji ani domyslow.
                Bardzo przykre jest to, co dzieje sie teraz w Polsce. Wystarczy rzucic
                podejrzenie, jakies polslowko, by ktos byl otoczony niechecia i aura
                podejrzliwosci. W zadnym przypadku nie ocenie tego jako "oczyszczenia
                moralnego". Wrecz przeciwnie jest to dla mnie przyklad moralnej degrengolady
                spowodowanej przez niemoralnych ludzi.
                • t1s Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:07
                  A dlaczego w ogóle Fronczewski zgodził się wystąpić w programie?
                  Chciał się wytłumaczyć?
                  Dlaczego pomyślał, że to on jest na liście?
                  • leszek.sopot Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:14
                    Mnie nie bawia takie psudoanalizy i pseudopodchwytliwe pytania. Dotycza one
                    dobrego imienia innego czlowieka i nie mam powodu by mu to dobre imie niszczyc.
                    Wystarczy, ze robi to Staniszkis i nadskakujacy jej zwolennicy. Polujcie sobie
                    na czarownice ale na pewno beze mnie.
                    • t1s Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:32
                      leszek.sopot napisał:

                      > Mnie nie bawia takie psudoanalizy

                      "defekt..."
                    • zalogowany.franek Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:42
                      leszek.sopot napisał:

                      > Mnie nie bawia takie psudoanalizy i pseudopodchwytliwe pytania. Dotycza one
                      > dobrego imienia innego czlowieka i nie mam powodu by mu to dobre imie
                      niszczyc.
                      >
                      > Wystarczy, ze robi to Staniszkis i nadskakujacy jej zwolennicy. Polujcie
                      sobie
                      > na czarownice ale na pewno beze mnie.

                      Nie przetłumaczysz. Też nie wytrzymałem, a Basia miała mi do odpowiedzenia tyle:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21299018&a=21319908
                      • leszek.sopot Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:48
                        wlasnie basi odpowiedzialem...
                        • zalogowany.franek Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:50
                          leszek.sopot napisał:

                          > wlasnie basi odpowiedzialem...

                          I co, spodziewasz się jakichś efektów? Ja już zwątpiłem.
                          • leszek.sopot Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:54
                            zalogowany.franek napisał:

                            > leszek.sopot napisał:
                            >
                            > > wlasnie basi odpowiedzialem...
                            >
                            > I co, spodziewasz się jakichś efektów? Ja już zwątpiłem.


                            Nie spodziewam sie.
                            • zalogowany.franek Re: w sprawie bojkotu 05.03.05, 13:55
                              leszek.sopot napisał:

                              > zalogowany.franek napisał:
                              >
                              > > leszek.sopot napisał:
                              > >
                              > > > wlasnie basi odpowiedzialem...
                              > >
                              > > I co, spodziewasz się jakichś efektów? Ja już zwątpiłem.
                              >
                              >
                              > Nie spodziewam sie.

                              No właśnie :(
          • leszek.sopot Kodeks okupacyjny 05.03.05, 12:01
            Kodeks okupacyjny
            1. Organizuj pomoc dla więzionych, ukrywających się i ich rodzin.
            2. Pomagaj wyrzuconym z pracy, żeby nikt nie musiał działać wbrew sumieniu z
            obawy, że rodzina zostanie bez środków do życia.
            3. Płac składki, gromadź fundusze na pomoc dla represjonowanych oraz na
            działalność związkową i wydawniczą.
            4. Wraz z kolegami z pracy i sąsiadami twórz grupy „Solidarności”.
            5. Zbieraj informacje o represjach i oporze, rozpowszechniaj je, przepisuj i
            kolportuj ulotki i wydawnictwa niezależne.
            6. Dbaj o ciągłość narodowej tradycji. Niech młode pokolenie zna kulturę i
            historię Polski.
            7. Spotykaj się i dyskutuj z ludźmi. Wspólnie zadecydujecie czy podpisywać
            deklarację lojalności. Niech ta decyzja będzie zgodna z waszym sumieniem i z
            zasadą jednolitego solidarnego postępowania.
            8. W pracy stosuj bierny opór.
            9. Łam bzdurne przepisy WRONy. Użyczaj swojego mieszkania ukrywającym się. Noś
            duże torby dla ułatwienia pracy kolporterom. Rób zamieszanie kiedy zatrzymują
            kogoś na ulicy.
            10. Jeśli jesteś członkiem partii – oddaj legitymację. Kolegów, którzy jeszcze
            tego nie zrobili, pytaj czy rzeczywiście są po stronie tych, którzy kazali
            strzelać do górników w kopalni „Wujek”.
            11. Ujawniaj i rozpowszechniaj nazwiska kolaborantów. Minęły czasy, kiedy każdy
            mógł się tłumaczyć „i tak zrobi to ktoś inny, na moje miejsce może przyjść ktoś
            gorszy”.
            12. Stosuj bojkot towarzyski (nie witaj się, nie podawaj ręki, nie rozmawiaj)
            wobec donosicieli, służalców, nadgorliwców, tych którzy poparli juntę, niech
            czują wokół siebie pustkę.
            Zostawmy WRONie koszary. Zakład pracy, ulica, kolejka, osiedle niech będą
            nasze. Pamiętajmy: oni mają tylko czołgi, karabiny, pałki. My
            mamy „Solidarność”, która jest potężniejsza niż wszystkie dyktatury.
            Jeszcze pan nie wygrał tej wojny generale!!!
            12.01.1982 r.
            Zbigniew Bujak – przew. ZR NSZZ „S” Regionu Mazowsze, Wiktor Kulerski –
            wiceprzew., Zbigniew Janas – przew. ZFNSZZ „S” ZM Ursus.
            „Biuletyn Informacyjny NSZZ Solidarność Regionu Mazowsze” nr 11, 15.01.1982 r.
      • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 12:39
        basia.basia napisała:

        > Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.

        Szkoda, ze tego nie widziałaś. Kino.
        "ni ch..a" i tym podobne. A wszystko na pamięć wykute. Żartowniś, tak bardzo
        chciał, by widz odniósł wrażenie, ze opowiadanie o tym sprawia mu przyjemność,
        że efekt był odwrotny.



        > W programie Lisa wystąpili dwaj słynni panowie, z których
        > jeden jest kabotynem i oszczercą a drugi komediantem.
        > Nie wiem jaka jest prawda z tym ewentualnym donoszeniem
        > Fronczewskiego ale ten wyreżyserowany "występ" to po prostu
        > dowód prostactwa. I tyle:(
        • basia.basia Re: Żałosne:) 05.03.05, 12:56
          t1s napisał:

          > basia.basia napisała:
          >
          > > Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.
          >
          > Szkoda, ze tego nie widziałaś. Kino.
          > "ni ch..a" i tym podobne. A wszystko na pamięć wykute. Żartowniś, tak bardzo
          > chciał, by widz odniósł wrażenie, ze opowiadanie o tym sprawia mu przyjemność,
          > że efekt był odwrotny.
          >

          Ciekawe kto mu wyreżyserował ten "kawałek". Grubymi nićmi szyta
          zmyła. W sumie cała sprawa jest obrzydliwa:( Ale to zdaje się
          dopiero początek tego typu spraw.

          Ten język! Taki sam szok jak po wysłuchaniu gaworzenia Michnika
          z Urbanem. Jestem zniesmaczona:(
          • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:03
            basia.basia napisała:

            > t1s napisał:
            >
            > > basia.basia napisała:
            > >
            > > > Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.
            > >
            > > Szkoda, ze tego nie widziałaś. Kino.
            > > "ni ch..a" i tym podobne. A wszystko na pamięć wykute. Żartowniś, tak bar
            > dzo
            > > chciał, by widz odniósł wrażenie, ze opowiadanie o tym sprawia mu przyjem
            > ność,
            > > że efekt był odwrotny.
            > >
            >
            > Ciekawe kto mu wyreżyserował ten "kawałek". Grubymi nićmi szyta
            > zmyła. W sumie cała sprawa jest obrzydliwa:( Ale to zdaje się
            > dopiero początek tego typu spraw.
            >
            > Ten język! Taki sam szok jak po wysłuchaniu gaworzenia Michnika
            > z Urbanem. Jestem zniesmaczona:(

            Ten język to rodzaj samoobrony-pokazać, że to wszystko nic.
            Ktoś kto nie jest zdenerwowany nie używa takich słów.
          • zalogowany.franek Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:19
            basia.basia napisała:

            > t1s napisał:
            >
            > > basia.basia napisała:
            > >
            > > > Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.
            > >
            > > Szkoda, ze tego nie widziałaś. Kino.
            > > "ni ch..a" i tym podobne. A wszystko na pamięć wykute. Żartowniś, tak bar
            > dzo
            > > chciał, by widz odniósł wrażenie, ze opowiadanie o tym sprawia mu przyjem
            > ność,
            > > że efekt był odwrotny.
            > >
            >
            > Ciekawe kto mu wyreżyserował ten "kawałek". Grubymi nićmi szyta
            > zmyła. W sumie cała sprawa jest obrzydliwa:( Ale to zdaje się
            > dopiero początek tego typu spraw.
            >
            > Ten język! Taki sam szok jak po wysłuchaniu gaworzenia Michnika
            > z Urbanem. Jestem zniesmaczona:(

            Czy Wy nigdy, do jasnej cholery, nie przestaniecie rzucać bezpodstawnych
            oskarżeń pod adresem przeróżnych ludzi?! Jeszcze niedawno, po programie Lisa,
            cieszyliście się, że dzięki ujawnianiu teczek i przyspieszeniu lustracji
            takich "ciekawych opowieści", jak ta Fronczewskiego, będzie dużo więcej.
            Wystraczyła jedna wypowiedź Staniszkis, żeby nagle zabawna angdotka stała
            się "obrzydliwa"? Koszmarne, rzygać się już od tego chce.
            • basia.basia Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:27
              zalogowany.franek napisał:

              >
              > Czy Wy nigdy, do jasnej cholery, nie przestaniecie rzucać bezpodstawnych
              > oskarżeń pod adresem przeróżnych ludzi?!

              Nie ma dymy bez ognia.

              > Jeszcze niedawno, po >programie Lisa,
              > cieszyliście się, że dzięki ujawnianiu teczek i przyspieszeniu lustracji
              > takich "ciekawych opowieści", jak ta Fronczewskiego, będzie dużo więcej.

              Sprawa Fronczewskiego to jest drobiazg, jednakże ten przykład pozwala
              przyjrzeć się bliżej jak to mogło działać. Jeden komediant nie ma wielkiego
              wpływu na sprawy państwa ale mówi się głośno o "autorytetach" o znanych
              nazwiskach i to ci nas najbardziej interesują, bo oni wyrządzili temu państwu
              wielkie szkody. Przede wszystkim oszukali nas kreując się na te "autorytety".
              Chcę, by ponieśli konsekwencje (wystarczy mi podanie prawdy do publicznej
              wiadomości), chcę znać prawdę i chcę wiedzieć czemu i komu służyli.

              > Wystraczyła jedna wypowiedź Staniszkis, żeby nagle zabawna angdotka stała
              > się "obrzydliwa"? Koszmarne, rzygać się już od tego chce.

              Nie czytaj, będziesz zdrowszy.
              • leszek.sopot Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:46
                basia.basia napisała:

                > Sprawa Fronczewskiego to jest drobiazg

                No jasne... Jednostka to zero, jednostka to nic - liczy sie partia i jej
                liderzy lub tez idea, ktora ma niby cos "oczyscic". To tak samo jak ze
                Staniszkis, ktora potrafi myslec tylko "strukturami". Uczciwie przyznaje sie,
                ze tak robi bo ma defekt inteligencji emocjonalnej. Podejrzewam, ze ten defekt
                jest czyms powszechnym:(
                • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:53
                  Fronczewski to płotka.
                  Teraz lepiej zrozumiesz?
                  • leszek.sopot Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:56
                    t1s napisał:

                    > Fronczewski to płotka.
                    > Teraz lepiej zrozumiesz?

                    Fronczewski to czlowiek, taki jak ja i ty. Kazdy z nas ma swoja godnosc i
                    honor. Niektorzy jednak lubuja sie by innych ludzi mieszac z blotem bo odbiraja
                    im ta godnosc i honor piszac np., ze to "plotka".
                    Dla mnie nie ma roznicy czy ktos jest sprzataczka czy prezesem - jest tak samo
                    godnym swych praw i podmiotowosci czlowiekiem.
                    • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 14:01
                      leszek.sopot napisał:

                      > t1s napisał:
                      >
                      > > Fronczewski to płotka.
                      > > Teraz lepiej zrozumiesz?
                      >
                      > Fronczewski to czlowiek, taki jak ja i ty. Kazdy z nas ma swoja godnosc i
                      > honor.

                      A tak, a Fronczewski najwyraźniej pomyślał, że swą godność i honor najlepiej
                      obroni występując w programie i rzucając mięchem.
                      Trochę przypomina to Niezabitowską, która ni z tego, ni z owego wyskoczyła
                      z "nieznaną jej osobą płci żeńskiej". I co było dalej, pamiętasz chyba?



                      Niektorzy jednak lubuja sie by innych ludzi mieszac z blotem bo odbiraja
                      >
                      > im ta godnosc i honor piszac np., ze to "plotka".
                      > Dla mnie nie ma roznicy czy ktos jest sprzataczka czy prezesem - jest tak
                      samo
                      > godnym swych praw i podmiotowosci czlowiekiem.
                    • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 14:11
                      leszek.sopot napisał:

                      > t1s napisał:
                      >
                      > > Fronczewski to płotka.
                      > > Teraz lepiej zrozumiesz?
                      >
                      > Fronczewski to czlowiek, taki jak ja i ty. Kazdy z nas ma swoja godnosc i
                      > honor. Niektorzy jednak lubuja sie by innych ludzi mieszac z blotem bo
                      odbiraja
                      >
                      > im ta godnosc i honor piszac np., ze to "plotka".

                      Przeciwnie, nie oderałem mu tej godności za duzo.
                      "gruba ryba"-tak byś może chciał?



                      > Dla mnie nie ma roznicy czy ktos jest sprzataczka czy prezesem - jest tak
                      samo
                      > godnym swych praw i podmiotowosci czlowiekiem.
                      • leszek.sopot Re: Żałosne:) 05.03.05, 14:15
                        przykry jest dla mnie ten sposob dyskusji i nie chce mi sie w ten sposob dalej
                        rozmawiac. Wazne jest cos wiecej niz tylko zabawa slowami.
            • t1s Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:39
              zalogowany.franek napisał:

              > basia.basia napisała:
              >
              > > t1s napisał:
              > >
              > > > basia.basia napisała:
              > > >
              > > > > Dopiero dzisiaj zapoznałam się w "występem" Fronczewskiego.
              > > >
              > > > Szkoda, ze tego nie widziałaś. Kino.
              > > > "ni ch..a" i tym podobne. A wszystko na pamięć wykute. Żartowniś, t
              > ak bar
              > > dzo
              > > > chciał, by widz odniósł wrażenie, ze opowiadanie o tym sprawia mu p
              > rzyjem
              > > ność,
              > > > że efekt był odwrotny.
              > > >
              > >
              > > Ciekawe kto mu wyreżyserował ten "kawałek". Grubymi nićmi szyta
              > > zmyła. W sumie cała sprawa jest obrzydliwa:( Ale to zdaje się
              > > dopiero początek tego typu spraw.
              > >
              > > Ten język! Taki sam szok jak po wysłuchaniu gaworzenia Michnika
              > > z Urbanem. Jestem zniesmaczona:(
              >
              > Czy Wy nigdy, do jasnej cholery, nie przestaniecie rzucać bezpodstawnych
              > oskarżeń pod adresem przeróżnych ludzi?! Jeszcze niedawno, po programie Lisa,
              > cieszyliście się, że dzięki ujawnianiu teczek i przyspieszeniu lustracji
              > takich "ciekawych opowieści", jak ta Fronczewskiego, będzie dużo więcej.

              Bardzo ciekawa. Rzeczywiście.



              > Wystraczyła jedna wypowiedź Staniszkis, żeby nagle zabawna angdotka stała

              Nigdy nie była zabawna, za to mnie język od początku swędził, po wypowiedzi
              Staniszkis już trudno sie powstrzymać:)


              > się "obrzydliwa"? Koszmarne, rzygać się już od tego chce.
              • zalogowany.franek Re: Żałosne:) 05.03.05, 13:54
                t1s napisał:

                > Bardzo ciekawa. Rzeczywiście.

                To nie są moje słowa, ktoś na forum tak pisał po programie u Lisa. Nie pamiętam
                kto, historyjka podobała się chyba m.in. Katarynie.

                >
                >
                >
                > > Wystraczyła jedna wypowiedź Staniszkis, żeby nagle zabawna angdotka stała
                >
                >
                > Nigdy nie była zabawna, za to mnie język od początku swędził, po wypowiedzi
                > Staniszkis już trudno sie powstrzymać:)
                >

                Po wypowiedziach Staniszkis na ogół trudno się powstrzymać - choć, jak widać,
                nie wytrzymujemy z zupełnie innych powodów.
    • b.krakus bo to było całkiem inaczej 05.03.05, 11:40
      To Staniszkis jechała na niezłej bani rowerem tuż koło domu Fronczewskiego, na
      spotkanie z Olbryskim, z którym miała zagrać w filmie. I tam rzeczywiście,
      zatrzymał ją ten posterunkowy, ale dopiero wtedy, jak mu przejechała butach.
      Fronczewski, na prośbę pani Alutki (żony producenta) podjął się mediacji i
      wspólnie ze Śliniakiem w garażu jakoś nakłonili posterunkowego do współpracy i
      odzyskali kartę rowerową pani profesor. Rzecz by się nie wydała, gdyby nie
      Fifi, który potajemnie wszystko podsłuchał, nagrał i zhandlował TVN-owi za trzy
      paczki chipsów, gumę do żucia oraz teczkę polonisty.
    • luvski Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 12:07
      respublica.onet.pl/1083043,artykul.html
      off-topic.

      pod tym linkiem wywiad z prof staniszkis z przed 3 lat dla respublici. dla tych
      wszystkich, którzy chieliby poznać bardziej jej prywatne oblicze i tzw.
      filozofie zyciową.
      naprawde nietypowy materiał, jak na ostatnie, najbardziej znane medialne
      wcielenia pani profesor, które, jak widzę mogą dezorientować etatowych
      moralistów.
      • leszek.sopot "mam defekt inteligencji emocjonalnej" 05.03.05, 12:16
        Kilka postow wyzej napisalem, ze zgaduje iz Staniszkis posluguje sie
        schematyzmem w swym mysleniu i to co wychodzi poza jej schematy ona nie
        dostrzego. Nazwalem to intelektualnym daltonizmem. Nie spodziewalem sie, ze ona
        sama tez tak siebie spostrzega, cytat:
        "- Szukam struktur, które ograniczają różnorodność jednostek. Bo nie potrafię
        zrozumieć emocjonalnych jednostkowych doświadczeń.
        - Swoich własnych też Pani Profesor nie rozumie?
        - Pewno nie bardzo, bo mam defekt inteligencji emocjonalnej, który kompensuję,
        by poczuć się bezpieczniej, pewnym typem analiz. Poza tym mam umiejętność
        rozpoznawania struktury jako całości. Widzę ją, potrafię porządkować jej różne
        logiki spiętrzania się w systemie problemów związanych z niesterownością. Stąd
        też moja fascynacja Azją, bo tam tożsamość jednostkowa jest czymś bardzo
        przejściowym, a kluczową kategorią jest "czaso-przestrzeń",
        czyli "ukierunkowana" przestrzeń."
        • luvski Re: "mam defekt inteligencji emocjonalnej" 05.03.05, 12:25
          leszek.sopot napisał:

          > Kilka postow wyzej napisalem, ze zgaduje iz Staniszkis posluguje sie
          > schematyzmem w swym mysleniu i to co wychodzi poza jej schematy ona nie
          > dostrzego. Nazwalem to intelektualnym daltonizmem. Nie spodziewalem sie, ze
          ona
          >
          > sama tez tak siebie spostrzega, cytat:
          > "- Szukam struktur, które ograniczają różnorodność jednostek. Bo nie potrafię
          > zrozumieć emocjonalnych jednostkowych doświadczeń.
          > - Swoich własnych też Pani Profesor nie rozumie?
          > - Pewno nie bardzo, bo mam defekt inteligencji emocjonalnej, który
          kompensuję,
          > by poczuć się bezpieczniej, pewnym typem analiz. Poza tym mam umiejętność
          > rozpoznawania struktury jako całości. Widzę ją, potrafię porządkować jej
          różne
          > logiki spiętrzania się w systemie problemów związanych z niesterownością.
          Stąd
          > też moja fascynacja Azją, bo tam tożsamość jednostkowa jest czymś bardzo
          > przejściowym, a kluczową kategorią jest "czaso-przestrzeń",
          > czyli "ukierunkowana" przestrzeń."

          Haha.
          No właśnie liczyłem na to, że przeczytasz, żeby mieć lepszy wgląd w jej
          skomplikowaną osobowość.
    • b.krakus Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 13:48
      No dobra, jak ona taka ostra, intelektualnie zdyscyplinowana, strukturalnie
      skomplikowana i emocjonalnie autystyczna, to może niech dalej pisze dla
      japończyków, bo oni to lubią.
      • leszek.sopot Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 13:49
        b.krakus napisał:

        > No dobra, jak ona taka ostra, intelektualnie zdyscyplinowana, strukturalnie
        > skomplikowana i emocjonalnie autystyczna, to może niech dalej pisze dla
        > japończyków, bo oni to lubią.

        Byle po miesiacu do nich znowu nie dzwonila by nie drukowali ksiazki bo
        wszystko co w niej napisala okazalo sie nieaktualne.
        • luvski Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 13:57
          leszek.sopot napisał:

          > b.krakus napisał:
          >
          > > No dobra, jak ona taka ostra, intelektualnie zdyscyplinowana, strukturaln
          > ie
          > > skomplikowana i emocjonalnie autystyczna, to może niech dalej pisze dla
          > > japończyków, bo oni to lubią.
          >
          > Byle po miesiacu do nich znowu nie dzwonila by nie drukowali ksiazki bo
          > wszystko co w niej napisala okazalo sie nieaktualne.

          zaczynam właśnie żałować, ze podałem ten link. jak na piewców wysokich
          standardów moralnych, troche nieładnie, że wykorzystujecie jej szczerość w tym
          wywiadzie, przeciwko niej, do podpierania prowadzonej przez siebie wojenki.
          • b.krakus Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 14:06
            Nie przejmuj się, przecież chciałeś dobrze i miałeś szlachetne intencje.
          • leszek.sopot Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 14:13
            Sprawa jej niewydanej ksiazki w Japonii ze wzgledu na to, ze powstala "S", byla
            przeciez znana od dawna. Staniszkis nie kryla tego.
            Mnie w tym wywiadzie uderzylo to, ze ona tak bez ceregeli przyznala sie do
            tego, ze nie czyta innych opracowan naukowych i nie konfrontuje swoich teorii z
            innymi. Cytat: "Ludzie mi często zarzucają, że moje analizy są zamknięte we
            własnej przestrzeni i że są niewywrotne, bo nie odnoszą się do innych analiz. A
            nie odnoszą się, bo innych nie czytam. Nie znoszę czytać książek o
            postkomunizmie, bo uważam, że to wyłącznie moja własna sprawa do rozwiązania.
            Powiem wprost: nie interesuje mnie postkomunizm, interesuje mnie bardzo, co
            sama napiszę o postkomunizmie".
            W zasadzie pierwszy raz spotykam sie z taka metoda pracy naukowej.
            • kunce z całym szacunkiem dla profesorskiego tytułu 05.03.05, 15:25
              taka twórczość to publicystyka, nie nauka
            • plopli Leszku, odpuść tej biedaczce! 05.03.05, 15:34
              :-D Prof. Staniszkis przechodzi już samą siebie, tylko skąd ty bierzesz te
              cytaty? :-) Ostatnie trzy (powyższy, fronczewski i inteligencja emocjonalna)
              wystarczą, żeby p. Staniszkis ostatecznie wpisać w poczet indywiduów polskich.
              W zasadzie wszyscy, poza totalnymi zaślepieńcami - ale oni są impregnowani na
              argumenty, powinni spuścić na jej słowa zasłonę milczenia. Może więc daj już
              spokój biednej kobiecie i nie pastw się dalej.

              W sumie to nawet smutne, bo jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że słuchając
              jej wypowiedzi można poszerzyć swoje spojrzenie na wiele spraw i to nawet,
              jeśli nie zgadzało się z jej tezemi. Ot taka gimnastyka intelektualna. Ale jak
              intelektualnie gimnastykować się z kimś, kto wiedzę czerpie wyłącznie z
              własnych książek?
              • leszek.sopot luvski dal link do wywiadu 05.03.05, 15:54
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21299018&a=21317942
              • leszek.sopot Pani profesor nie czyta wlasnych ksiazek 05.03.05, 16:03
                plopli napisał:

                > Ale jak
                > intelektualnie gimnastykować się z kimś, kto wiedzę czerpie wyłącznie z
                > własnych książek?

                Nie przesadzaj. Pani profesor nie czyta wlasnych ksiazek. Cytat:
                "- Nie czytam swoich książek. W ogóle nie czytam niczego, co napisałam."


                Podoba mi sie tez cytacik ponizej:))
                "Prawdę mówiąc, lubią mnie dzieci tylko do pewnego wieku. Większe zauważają, że
                coś jest ze mną nie tak i zaczynają się mnie bać. Ale kiedy są małe, czują, że
                jestem w przeżywaniu świata bardzo do nich podobna."

                respublica.onet.pl/1083043,artykul.html
            • luvski Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 16:15
              leszek.sopot napisał:

              > Sprawa jej niewydanej ksiazki w Japonii ze wzgledu na to, ze powstala "S",
              byla
              >
              > przeciez znana od dawna. Staniszkis nie kryla tego.
              > Mnie w tym wywiadzie uderzylo to, ze ona tak bez ceregeli przyznala sie do
              > tego, ze nie czyta innych opracowan naukowych i nie konfrontuje swoich teorii
              z
              >
              > innymi. Cytat: "Ludzie mi często zarzucają, że moje analizy są zamknięte we
              > własnej przestrzeni i że są niewywrotne, bo nie odnoszą się do innych analiz.
              A
              >
              > nie odnoszą się, bo innych nie czytam. Nie znoszę czytać książek o
              > postkomunizmie, bo uważam, że to wyłącznie moja własna sprawa do rozwiązania.
              > Powiem wprost: nie interesuje mnie postkomunizm, interesuje mnie bardzo, co
              > sama napiszę o postkomunizmie".
              > W zasadzie pierwszy raz spotykam sie z taka metoda pracy naukowej.

              w tym wywiadzie wymienia swoje żródła inspiracji, więc nie jest tak, że jest
              zamknieta w wieży z kości słoniowej pod szyldem JADWIGA STANISZKIS, co
              sugerujesz.
              co do stosowanych w socjologii metod naukowych, to dobrze wiesz, że trudno w
              socjologii doszukiwać sie naukowości zgodnie z kuhnowskim paradygmatem:))), czy
              nawet wspolnej dla wszystkich socjologów metodologii [co łączy np.
              etnometodologów ze strukturalistami, poza podobnymi wizytówkami...]więc
              bardziej liczy się tu raczej tzw. rozum socjologiczny i indywidualna wizja, niż
              metodologiczna precyzja. w przypadku staniszkis jest i wizja, i rozum, a że
              bywa w słabszej formie [vide: sprawa fronczewskiego] - cóz, każdy ma słabsze
              dni. na miejscu fronczewskiego udał bym sie do IPN, a nastepnie, jeśli bedzie
              miał podstawy ku temu, wytoczył staniszkis proces o zniesławienie.
              • leszek.sopot Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 16:39
                A ja na miejscu Fronczewskiego nie chodzilbym do IPN. To nie ja mam udowadniac,
                ze jestem "w porzadku" i nie zgadzam sie na zycie w kraju, w ktorym do takich
                decyzji zmuszaja lustracyjni szantazysci. Wolalbym by ci, ktorzy swiat stawiaja
                na glowie wywedrowali na antypody, o ktorych dzieci mysla, ze ludzie chodza tam
                do gory nogami.
                Doceniam natomiast to, ze Fronczewski mial na tyle w sobie odwagi, ze w tej
                lustracyjnej histerii mial odwage by swoja anegdote opowiedziec. Mogla byc ona
                wykorzystana przeciwko niemu i niestety tak sie stalo. To, ze zaatakowala go
                Staniszkis z powodu powstania Partii Demokratycznej, a wiec z powodu stricte
                politycznego, stawia pania profesor w jak najgorszym swietle. Dla niej
                najwidocznej lustracja nie ma nic wspolnego z "oczyszczeniem moralnym" ale
                tylko chce ja wykorzystac do walki politycznej.
      • t1s Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 13:55
        Ty jesteś jak taki Japończyk, można do Ciebie mówić a i tak niczego nie
        zrozumiesz.
        • b.krakus Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 14:24
          Bo góra z jamą się nie zejdą, choćby sam Mahomet stanął na głowie.
          • t1s Re: Kurosawa polskiej socjologii 05.03.05, 14:28
            Na razie Ty spróbuj tej sztuczki, bedziesz miał mózg lepiej ukrwiony.
            Czego szczerze życzę:)
    • goniacy.pielegniarz Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 15:44
      Oglądając ten program, miałem przez chwilę wrażenie, że nie załapalem tego, co
      ona mówi, gdy zaczęła o tym nieszczęsnym Fronczewskim. Niestety nie mam pojęcia,
      o co jej chodziło. Fakt, Fronczewiski opowiadał tę swoją historyjkę, jakby był
      na amfie i miał to wszystko wykute na pamięć. Nawet to śmiesznie wyglądało, ale
      nic poza tym. Staniszkis powinna go przeprosić i trochę się zastanowić nad tym
      co wygaduje.
      Ten dziennikarz z TVN24 (Marciniak chyba) nawet nie zareagował. Ale to już chyba
      taki typ, że skupia się na uśmiechaniu i przerywaniu, ale nie wtedy kiedy
      trzeba. Ale co tu dużo mówić, jak najlepszego prowadzącego TVNowi podkradło TVP.
      • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 15:56
        ale zauwaz, ze zareagowal, gdy Staniszkis zaczela krytykowac Lisa. Zgadzam sie
        z twoja opinia, ze zadaniem tego prowadzacego jest chyba tylko usmiechanie sie.
    • kataryna.kataryna Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 16:31
      leszek.sopot napisał:

      > Piotr Fronczewski w wypowiedzi telewizyjnej dokladnie opowiedzial o swojej
      > przygodzie z SB. Wracajac do domu z teatru po kielonku wodki zlapala go
      > milicja. Zabrano mu prawo jazdy. Ten fakt chciala wykorzystac SB i probowala
      > go szantazowac, ze dostanie prawo jazdy jesli on zgodzi sie im donosic.
      > Fronczewski odmowil.
      >
      > Teraz Staniszkis na antenie TVN 24 twierdzi, ze Fronczewski za prawo jazdy
      > zgodzil sie donosic na kolegow.
      > Gdybym tego nie widzial i nie slyszal, to bym nie uwierzyl. Jak to mozliwe,
      > by osoba, ktora chce uchodzic za przyklad moralnosci i uczciwosci popelnila
      > takie swinstwo. Jak mozna, jakim podlym lub zaslepionym trzeba byc
      > czlowiekiem by oskarzac o cos kogos kto opowiedzial jak bylo na prawde.
      > Nie wiem czy to glupota czy tez po prostu jakis fanatyzm prof. Staniszkis
      > zaslepia. To co od kilku dni mowi jest nie do pojecia.



      Nie wiadomo czy Staniszkis całkowicie przekręciła wypowiedź Fronczewskiego
      (możliwe, że tak właśnie było), czy może opiera się na jakichś dodatkowych
      informacjach - co jest przecież niewykluczone bo IPN nie jest szczelny i po
      programie Lisa ktoś w IPN-ie mógł skonfrontować historyjkę podaną przez
      Fronczewskiego z zawartością jego teczki, o czym mógł poinformować panią
      Staniszkis. Że nie wspomnę o innej hipotetycznej możliwości, że ktoś z kolegów
      Fronczewskiego znalazł jego donosy w swojej teczce. Te dwa scenariusze są moim
      zdaniem równie prawdopodobne jak ten, że pani profesor ześwirowała.

      No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
      opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jednego z
      drugim.

      To tak w kwestii formalnej, bo w kwestii czy on kapował czy ona świruje nie mam
      chwilowo zdania.

      Niestety, przeciwko Fronczewskiemu przemawia tzw. "zasada Lizuta" :)
      • goniacy.pielegniarz Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 19:48
        kataryna.kataryna napisała:


        > Nie wiadomo czy Staniszkis całkowicie przekręciła wypowiedź Fronczewskiego
        > (możliwe, że tak właśnie było), czy może opiera się na jakichś dodatkowych
        > informacjach - co jest przecież niewykluczone bo IPN nie jest szczelny i po
        > programie Lisa ktoś w IPN-ie mógł skonfrontować historyjkę podaną przez
        > Fronczewskiego z zawartością jego teczki, o czym mógł poinformować panią
        > Staniszkis. Że nie wspomnę o innej hipotetycznej możliwości, że ktoś z kolegów
        > Fronczewskiego znalazł jego donosy w swojej teczce. Te dwa scenariusze są moim
        > zdaniem równie prawdopodobne jak ten, że pani profesor ześwirowała.

        Oglądając ten prgram, miałem wrażenie, że ona nie posługuje się jakąś wiedzą
        tajemną, że tak powiem, a mówi o tym tak prosto, jakby dla wszystkich była to
        oczywistość. Dlatego wydaje mi się, że ona bazowała(cokolwiek miałoby to w tym
        wypadku oznaczać) na tamtym programie Lisa. Ale to tylko moje wrażenie.
        Nawet jednak, gdybyśmy założyli, że ta raczej mało wiarygodna teza o jakiejś
        wiedzy Staniszkis w tej sprawie, to i tak byłoby to z jej strony zagranie nie
        fair. Nie mam nic przeciwko ujawnianiu tego typu rzeczy, a wręcz przeciwnie, ale
        nie w taki sposób, że posługując się w mediach jakąś niejawną wiedzą, o której
        opinia publiczna nie ma pojęcia i wplatając to ot tak sobie przy okazji całkiem
        innych tematów, jakby to chodziło na przykład o podanie czyjegoś wieku czy
        panieńskiego nazwiska żony.


        > No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
        > opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jednego z
        > drugim.

        Mnie ta opowieść bardzo zaskoczyła. Może nie tyle sama opowieść, co sposób w
        jaki Fronczewski to opowiadał. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, o czym
        mówił. Trochę inaczej go sobie wyobrażałem.

        > To tak w kwestii formalnej, bo w kwestii czy on kapował czy ona świruje nie mam
        > chwilowo zdania.
        > Niestety, przeciwko Fronczewskiemu przemawia tzw. "zasada Lizuta" :)


        A co to jest "zasada Lizuta":)?
        • zalogowany.franek Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 20:19
          goniacy.pielegniarz napisał:

          > Oglądając ten prgram, miałem wrażenie, że ona nie posługuje się jakąś wiedzą
          > tajemną, że tak powiem, a mówi o tym tak prosto, jakby dla wszystkich była to
          > oczywistość. Dlatego wydaje mi się, że ona bazowała(cokolwiek miałoby to w tym
          > wypadku oznaczać) na tamtym programie Lisa. Ale to tylko moje wrażenie.
          > Nawet jednak, gdybyśmy założyli, że ta raczej mało wiarygodna teza o jakiejś
          > wiedzy Staniszkis w tej sprawie, to i tak byłoby to z jej strony zagranie nie
          > fair. Nie mam nic przeciwko ujawnianiu tego typu rzeczy, a wręcz przeciwnie,
          al
          > e
          > nie w taki sposób, że posługując się w mediach jakąś niejawną wiedzą, o której
          > opinia publiczna nie ma pojęcia i wplatając to ot tak sobie przy okazji
          całkiem
          > innych tematów, jakby to chodziło na przykład o podanie czyjegoś wieku czy
          > panieńskiego nazwiska żony.
          >

          Dzięki za ten fragment, Pielegniarzu :)

          >
          > Mnie ta opowieść bardzo zaskoczyła. Może nie tyle sama opowieść, co sposób w
          > jaki Fronczewski to opowiadał. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, o czym
          > mówił. Trochę inaczej go sobie wyobrażałem.
          >

          A możesz trochę dokładniej? Czyli: co w sposobie opowiadania było takiego
          zaskakującego?
          • goniacy.pielegniarz Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 20:28
            zalogowany.franek napisał:


            Cześć, Franek:)
            Dawno Cię nie widziałem.


            > A możesz trochę dokładniej? Czyli: co w sposobie opowiadania było takiego
            > zaskakującego?

            Nie wiem za bardzo, jak to opisać. Nawijał jak nakręcony, to ciągłe "cięcie",
            itd. Po prostu dziwnie to dla mnie wyglądało, jak na opowieść człowieka, który
            był zaczepiany przez SB. Chodzi o sposób, w jaki to opowiadał, a nie o samą
            treść. Strasznie dziwne to było. T1s dobrzez zauważył, że gadał, jakby to wykuł
            na pamięć:). Może po prostu on taki jest. Znam go tylko z TV i to raczej z jego
            ról niż jakichś niereżyserowanych występów.
            Zaznaczę tylko, że nie podważam w żaden sposób tego, co mówił.
            • zalogowany.franek Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 21:07
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > zalogowany.franek napisał:
              >
              >
              > Cześć, Franek:)

              Cześć GP :)

              > Dawno Cię nie widziałem.
              >

              A jakoś tak rzadko wpadam. Chyba nawet rzadziej niż Ty :)

              >
              > > A możesz trochę dokładniej? Czyli: co w sposobie opowiadania było takiego
              >
              > > zaskakującego?
              >
              > Nie wiem za bardzo, jak to opisać. Nawijał jak nakręcony, to ciągłe "cięcie",
              > itd. Po prostu dziwnie to dla mnie wyglądało, jak na opowieść człowieka, który
              > był zaczepiany przez SB. Chodzi o sposób, w jaki to opowiadał, a nie o samą
              > treść. Strasznie dziwne to było. T1s dobrzez zauważył, że gadał, jakby to
              wykuł
              > na pamięć:). Może po prostu on taki jest. Znam go tylko z TV i to raczej z
              jego
              > ról niż jakichś niereżyserowanych występów.
              > Zaznaczę tylko, że nie podważam w żaden sposób tego, co mówił.

              Rozumiem, ale nie wiem, czy było w tym akurat coś dziwnego. Nasłuchałem się już
              całkiem sporo takich anegdotek, wszyscy opowiadają je mniej więcej tak samo.
              Przecież to jest jasne, że takie historyjki opowiada się ze śmiechem, z dużym
              dystansem i do samego zdarzenia, i do siebie. A co do tego, że "wykute na
              pamięć" - chyba też nic dziwnego. Przecież on musiał już to opowiadać 175 razy.
              • goniacy.pielegniarz Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 21:18
                zalogowany.franek napisał:


                > A co do tego, że "wykute na
                > pamięć" - chyba też nic dziwnego. Przecież on musiał już to opowiadać 175 razy.


                Może masz rację, ale siedział tam też na przykład Olbrychski. On potrafiłby to
                pewnie opowiedzieć 200 razy i za każdym razem z jeszcze większym zaangażowaniem,
                żeby za 201-szym razem opowiedzieć to trzynastozgłoskowcem. Zresztą ten to
                akurat z recytacji książki kucharskiej mógłby zrobić niezły dramat.
        • kataryna.kataryna Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 20:45
          goniacy.pielegniarz napisał:

          > Oglądając ten prgram, miałem wrażenie, że ona nie posługuje się jakąś wiedzą
          > tajemną, że tak powiem, a mówi o tym tak prosto, jakby dla wszystkich była to
          > oczywistość. Dlatego wydaje mi się, że ona bazowała(cokolwiek miałoby to w tym
          > wypadku oznaczać) na tamtym programie Lisa. Ale to tylko moje wrażenie.


          Zapomniałam zaznaczyć, że ja tego wywiadu Staniszkis nie oglądałam i nie mam
          pojęcia co i jak mówiła więc odnosiłam się do sprawy czysto teoretycznie.


          > Nawet jednak, gdybyśmy założyli, że ta raczej mało wiarygodna teza o jakiejś
          > wiedzy Staniszkis w tej sprawie, to i tak byłoby to z jej strony zagranie nie
          > fair. Nie mam nic przeciwko ujawnianiu tego typu rzeczy, a wręcz przeciwnie,
          al
          > e
          > nie w taki sposób, że posługując się w mediach jakąś niejawną wiedzą, o której
          > opinia publiczna nie ma pojęcia i wplatając to ot tak sobie przy okazji
          całkiem
          > innych tematów, jakby to chodziło na przykład o podanie czyjegoś wieku czy
          > panieńskiego nazwiska żony.



          Oczywiście, że tak. Najbardziej mnie dziwi, że dziennikarz nie zareagował bo po
          to tam jest, żeby w takiej sytuacji dopytać.


          > > No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
          > > opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jedn
          > ego z
          > > drugim.
          >
          > Mnie ta opowieść bardzo zaskoczyła. Może nie tyle sama opowieść, co sposób w
          > jaki Fronczewski to opowiadał. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, o czym
          > mówił. Trochę inaczej go sobie wyobrażałem.



          Kurcze, jestem pewna, że oglądałam cały program ale tego Fronczewskiego jakoś
          nie kojarzę, co i jak mówił.



          > > To tak w kwestii formalnej, bo w kwestii czy on kapował czy ona świruje n
          > ie mam
          > > chwilowo zdania.
          > > Niestety, przeciwko Fronczewskiemu przemawia tzw. "zasada Lizuta" :)
          >
          >
          > A co to jest "zasada Lizuta":)?


          "Gdyby to była nieprawda, toby wytoczył tym gazetom procesy, a z tego co wiem,
          nie wytoczył"
      • holota_gardlujaca_w_internecie Re: Etyka Fronczewskiego 05.03.05, 20:24
        kataryna.kataryna napisała:


        > No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
        > opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jednego
        z
        > drugim.
        >
        Na poczatku lat 90 juz bylo slychac tu i owdzie o wspolpracy F. Poczekajmy
        jeszcze chwile.
        • basia.basia Re: Etyka Fronczewskiego 05.03.05, 20:39
          holota_gardlujaca_w_internecie napisała:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          >
          > > No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
          > > opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jedn
          > ego
          > z
          > > drugim.
          > >
          > Na poczatku lat 90 juz bylo slychac tu i owdzie o wspolpracy F. Poczekajmy
          > jeszcze chwile.

          Rzeczywiście chwilę, bo jeśli ona go pomówiła to w poniedziałek powinniśmy
          się dowiedzieć, że złożył pozew w sądzie.
      • basia.basia Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 20:37
        kataryna.kataryna napisała:

        > Nie wiadomo czy Staniszkis całkowicie przekręciła wypowiedź Fronczewskiego
        > (możliwe, że tak właśnie było), czy może opiera się na jakichś dodatkowych
        > informacjach - co jest przecież niewykluczone bo IPN nie jest szczelny i po
        > programie Lisa ktoś w IPN-ie mógł skonfrontować historyjkę podaną przez
        > Fronczewskiego z zawartością jego teczki, o czym mógł poinformować panią
        > Staniszkis.

        Ja myślę Kasiu, że raczej zaraz po programie w studio doszło do jakiejś jatki.
        Tam był Dudek, który już czasie programu się wkurzył na Olbrychskiego i nie
        wytrzymał (powiedział mu, że miesiącami może trwać gromadzenie materiałów do
        jego teczki - to było ostrzeżenie, moim zdaniem). On również słyszał ten "skecz"
        w wykonaniu Fronczewskiego. Sądzę, że mógł być w ogóle zniesmaczony całym tym
        programem. Już wówczas mgło dojść do jakichś wyjaśnień.

        > Że nie wspomnę o innej hipotetycznej możliwości, że ktoś z kolegów
        > Fronczewskiego znalazł jego donosy w swojej teczce.

        To również jest bardzo prawdopodobne i może być tak, że w środowisku sprawa
        jest znana i omawiana a odgłosy mogły dojść do Staniszkis.

        > Te dwa scenariusze są moim
        > zdaniem równie prawdopodobne jak ten, że pani profesor ześwirowała.

        Tego ja nie biorę pod uwagę, bo ona nigdy nie miała w zwyczaju gryźć się w język
        (być może ten jej defekt emocjonalny ma na to wpływ - ona się nie zastanawia
        nad tym, że może komuś sprawić przykrość i dlatego mówi bez ogórek). Powiedziała
        niedawno, że miała okazję poznać Kwaśniewskiego i na zakończenie rozmowy z nim
        wyraziła zadowolenie, że go poznała a on był tym zdumiony. Skomentowała to w
        wywiadzie w ten sposób: on wiedział, że go nie poważam i dltego się zdumiał a ja
        byłam zadowolona, bo się potwierdziło moje o nim zdanie, tzn. że to pusty w
        środku facet, gość bez właściwości ( taki był sens, mniej więcej). Podobnie, bez
        pardonu, wyrażała się o Millerze. Zrobiła to samo z Fronczewskim. Czyli, nic
        nowego. Ona się nie zabawia w gry salonowe. Tak jest i tak mi się podoba (jestem
        całkiem inna :)) Czytałam ten jej wywiad, który wkleił luvski i jeszcze bardziej
        mi się podoba:)

        >
        > No i zgadzamy się chyba, że sama opowieść Fronczewskiego jest wyłącznie
        > opowieścią Fronczewskiego i może być prawdą, kłamstwem lub koktailem jednego z
        > drugim.

        Koktail, na to stawiam:)

        >
        > To tak w kwestii formalnej, bo w kwestii czy on kapował czy ona świruje nie mam
        >
        > chwilowo zdania.
        >
        > Niestety, przeciwko Fronczewskiemu przemawia tzw. "zasada Lizuta" :)

        Też chcę wiedzieć co to jest:)
    • dex_48 Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 17:09
      ..po prawdzie powinnismy być bezstronni!!Pan Fronczewski opowiedział swoja
      wersje wydarzeń!! Pani prof.Staniszkis moim zdaniem mogła ja odebrać tak jak
      skomentowała, mamy tu dwie osoby publiczne, godne zaufania i dwa oblicza
      zdarzenia. Trudno jest całkowicie wierzyć jednemu lub drugiemu, nie jest to
      problem tak łatwy do oceny! Powinnyśmy być bardziej powściągliwi i wypowiadaniu
      się za ""prawdą"", bo tak naprawdę nikt nie może zagwarantować i potwierdzić iż
      jedena z wymienionych "osób" kłamie a druga mówi prawdę!!
      • leszek.sopot Re: Etyka prof. Staniszkis 05.03.05, 17:20
        Mowienie o kims, ze donosil na kolegow za prawo jazdy doprawdy nie jest objawem
        powsciagliwosci.
    • babariba666 kiedyś tygodnik był taki, co się nazywał... 05.03.05, 20:30
      ...'Sprawy i Ludzie'.
      Czerwony on był mocno i we Wrocławiu wychodził. A na dokładkę zaczął wychodzić w stanie wojennym, albo zaraz po oficjalnym odwołaniu.
      Kiedyś naczelnik tygodnika wysłał pismaka na wykład Jadzim od Staniszkisów, a potem in extenso zapisał, co docent Staniszkis powiedaziała.
      I bełkot był to oktrutny...
      • lvlarynat Rasskazy i skazki w sopockim sosie 06.03.05, 02:32
        Czy można nie kochać tak dobrego człowieka jakim jest p. Leszek z Sopotu?
        Moim zdaniem - to wykluczone! Nie wiem jak kto, ale ja go uwielbiam!
        A ponieważ ten mój stan zachwycenia owym mężem może się tu na FK (tej czy innej
        osobie) wydać dziwny i wywoływać podejrzenie, że próbując Freestyle Skiingu w
        swym ulubionym Hochsoelden naruszyłem sobie nie tylko nogę w kolanie, ale i
        głowę - śpieszę się ze swego afektu wytłumaczyć.

        Po pierwsze - tuż przed moim wyjazdem p. Leszek był łaskaw lekkim ruchem
        wykazać wyższość uniwersyteckiej wiedzy gdańskiej nad warszawską - strofując
        mnie za stawianie durnowatych pytań w stylu:

        > ...Czy demokracja ma odzwierciedlać wolę większości, czy interesy
        > mniejszości? A zwłaszcza "przypadkiem" - takiej jakiejś samokreującej się
        > elity - zarozumiałej, przywykłej do pouczania pospólstwa, do wypowiadania się
        > (i podpisywania kontraktów) "w imieniu"?

        I zrobił to – przyznaję – w stylu, który wprawił mnie w zachwyt. Napisał:

        >> "Elity sa wybierane w wyborach. Jezeli sie spoleczenstwu nie podoba
        >> elita ostatnio wybrana to wybierze sobie nowa. Nie ma czegos takiego
        >> jak "samokreujaca sie elita".

        Czyż to nie cudowne? Jednym ruchem p. Leszek wywalił do zsypu cały segment
        politologii zajmującej się od czasów Wilfredo Pareto społecznymi skutkami
        nierówności między ludźmi. Tworzeniem się elit władzy, bogactwa, prestiżu itp. –
        ich wzajemnym przenikaniem się, rywalizacją, pozyskiwaniem zwolenników,
        oszukiwaniem naiwnych i eliminowaniem przeciwników... w nieustannej walce o byt
        materialny i duchowe wywyższenie...

        Czemu ? Czy tylko dlatego, że zgodnie z Konstytucją RP i dogmatem zapisanym w
        Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, nasz uczony Zoppotter uważa twierdzenie
        o naturalnej równości wszystkich ludzi za niepodważalne zaś subiektywną ideę
        równości – za szlachetną siłę duchową, która wywiera potężny wpływ na zmiany,
        jakim ulega społeczeństwo?

        Zazdroszczę p. Leszkowi owego rzadkiego daru postrzegania wokół siebie świata
        baśniowej Utopii – na której żyją równi sobie ludzie i zgodnie z Prawem,
        wywodzącym się z Umowy Społecznej – wybierają sobie dobrą i miłą władzę, by im
        służyła.

        Zawiść moja sięga dalej – otóż p. Leszek WIE, bo ma świeżo (25 lat to pestka) w
        pamięci „o jake” śmy walczyli pod wodzą doradców I NIE PRZYJMUJE DO WIADOMOSCI,
        że wywalczyliśmy „nie take” – bo doradcy kiepsko doradzali, część z nich była
        podstawiona, część podkupiona, a część kręciła swoje własne lody na boku.
        W przedwojennej anegdocie rabin, po uważnym przyjrzeniu się żyrafie w ZOO
        stwierdził autorytatywnie: „Takiego zwierzęcia nie ma”.

        Gdy ja twierdzę, że do władzę zawłaszcza samozwańcza elita – p. Leszek to
        neguje:
        >> Nie ma czegoś takiego jak "samokreująca sie elita".

        No dobra, p. Leszku – to kto z kim się umawiał w Magdalence i przy Okrągłym
        Stole? Kogo, tak naprawdę, reprezentowała „strona rządowa”? Czy to byli ludzie
        cieszący się powszechnym zaufaniem? prestiżem? mandatem udzielonym przez
        wyborców? Czy tych ludzi zatwierdził (nawet taki jaki był) sejm? Przecież oni
        nie mieli żadnej, choćby quasi demokratycznej legitymacji.
        A tzw. „strona społeczna”? Czy wówczas, w 1989 r. – ci ludzie rzeczywiście
        legitymowali się mandatem społecznym? Jeśli to nie była „samokreująca się
        elita” to kto i wedle jakiego klucza dobrał tę ekipę?

        Mnie te pytania nurtują. P. Leszka – nie. I tego luzu można mu pozazdrościć.

        Ale problem pozostaje. Wspomniany już W. Pareto żył sto lat temu – nie mógł
        więc (w odróżnieniu od p. Leszka) ani poczynić obserwacji przekształcania się
        śmietanki okrągłostołowej w tzw. „nową klasę polityczną”, ani zapoznać się
        z „listą katalogową IPN” upublicznioną przez red Wildsteina. A mimo to doszedł
        do interesujących uogólnień. Gdyby p. Leszek (zamiast uprawiać nachalną
        propagandę partyjną) posłużył się swa wiedzą, darem krytycznej obserwacji i
        umiejętnością logicznego myślenia – bez trudu by spostrzegł, że:

        1) Wyjście z „realnego socjalizmu” metodą okrągłostołową nie sprzyjało
        wyrównaniu szans. Przeciwnie. A nierówności między ludźmi sprawiają, że tworzy
        się w społeczeństwie coś na kształt trwałej drabiny hierarchicznej. Obok
        siebie, rozpychając się łokciami, spychając innych i złorzecząc - usiłują Sie
        wdrapać ze szczebla na szczebel ludzie różnej proweniencji. Tych, którzy
        osiągają przewagę i potrafią zająć miejsce na szczycie – nazywamy (niektórych z
        nich, z niesmakiem i obrzydzeniem) – „elitą”. (Homoś pisze „elytą”). Elitą elit
        jest elita władzy. W tradycyjnych społeczeństwach – zamożność jest jednym z
        ważniejszych czynników ułatwiających przebrniecie przez procesy selekcji,
        a "elita rządząca jest zarazem elitą majątkową"...
        2) W społeczeństwie postkomunistycznym, w którym niemal wszyscy startowali z
        pozycji „dziadów” (stąd – zapewne - modna odzywka do wyborców „spieprzaj
        dziadu”) – władza budzi pożądanie w dwójnasób. Pozwala rządzić i, przy braku
        skrupułów połączonym z talentami korupcyjnymi, staje się „kluczem do osobistego
        dobrobytu”.
        3) Innymi czynnikami decydującymi o udziale w elicie władzy są m.in.
        przynależność do sub elit tworzących się w poszczególnych kręgach partyjnych,
        związkach zawodowych i stowarzyszeniach, układach biznesowych, w administracji
        państwowej, służbach specjalnych, armii, środkach masowego przekazu – a także
        sława opozycyjna (czynnik osłabiany przez lustrację), prawo dziedziczenia (w
        coraz większym stopniu), czy wreszcie – last but not least - przymioty osobiste.
        4) Proces selekcji powinien zachodzić nieprzerwanie. Teoretycznie - wymiana
        jednostek wchodzących w skład elity powinna zapobiegać jej zdegenerowaniu. Ale
        tak sie dzieje tylko w społeczeństwach otwartych. Jeśli w obrębie
        hierarchicznie zbudowanego społeczeństwa mamy do czynienia z ciągłą pozytywną
        selekcją zwaną „krążeniem elity”, a kanały awansu dla ludzi zdolnych,
        pracowitych i uczciwych sa drożne – ład społeczny i ład moralny wspierają ład
        prawny. W Polsce, niestety – system samokooptacji elit zbudowany na kontrakcie
        okrągłostołowym zatkał kanały awansu. Proces ten ma niebagatelny wpływ na
        funkcjonowanie systemu społecznego, bowiem – jak pisał W. Pareto - "gdyby nie
        selekcja to zdegenerowałyby się wszystkie gatunki, nie wyłączając ludzi.
        Wyznawcy humanitaryzmu mogą przymykać oczy na tę prawdę i rozmyślnie ją
        ignorować, w niczym nie zmieni to jednak faktów. W każdym gatunku trafiają się
        jednostki niepełnowartościowe, które powinny zostać usunięte w drodze selekcji.
        Cierpienia spowodowane tą stratą stanowią cenę doskonalenia się... Jest to
        jeden z licznych wypadków, kiedy dobro jednostki stoi w sprzeczności z dobrem
        gatunku...

        Cóż – p. Leszku - nazywanie spraw po imieniu, podobnie jak 100 lat temu, stoi
        dziś w sprzeczności z kanonami „politycznej układności”. Nie wiem jaka łatkę mi
        pan przypnie i od której strony obrzuci moralizatorskim szlamem. Wisi mi to...

        Dodam jedynie dwie uwagi:

        1. – Zazdroszczę panu, że potrafi pan po raz kolejny, przed kolejnymi wyborami,
        wykrzesać z siebie wiarę w to, że nowe ustawienie dwóch lub trzech starych
        kanap po to, by się mogły na nich rozsiąść zadki wiecznie tych samych,
        ubiegłowiecznych weteranów – tworzy nową jakość.

        2. - Roztkliwianie się zaś – p. Leszku – nad członkiem elity świata
        artystycznego, który20 lat temu stracił prawko jazdy za jazdę po pijaku, a
        potem szybko je odzyskał, jak sam przyznaje, bez poniesienia konsekwencji
        prawnych, i nie drogą oficjalną – lecz za pośred
        • lvlarynat Re: Rasskazy i skazki w sopockim sosie (cd) 06.03.05, 02:37
          2. - Roztkliwianie się zaś – p. Leszku – nad członkiem elity świata
          artystycznego, który20 lat temu stracił prawko jazdy za jazdę po pijaku, a
          potem szybko je odzyskał, jak sam przyznaje, bez poniesienia konsekwencji
          prawnych, i nie drogą oficjalną – lecz za pośrednictwem oficera SB, z którym
          się spotykał w czasie stanu wojennego i rozmawiał o sprawach środowiskowych –
          specjalnie pana, p. Leszku, nie nobilituje etycznie. Przynajmniej nie na tyle,
          żeby innych publicznie strofować i pouczać...

          Jak już – to weź się pan, p. Leszku, za propagandę pozytywną programu
          społecznego i gospodarczego oraz systemu wartości polityczno-moralnych tego
          nowego SLD-owsko - UW-olskiego ugrupowania, a odpuść pan sobie czarny „pijar”,
          bo komuś braknie cierpliwości i mimo kombatanckich, antykomunistycznych
          sentymentów zdrowo pana opie... A pyskatych tu nie brak. Radzę po dobremu.

          Z nieustajacymi wyrazami :)...
          M.
          • homosovieticus To naprawdę dobre jest 06.03.05, 02:54
            Czytam i oczy przecieram ze zdumienia i nad treścią, i nad stylem.
            Głownie nad treścią a dokładniej, nad argumentacją uzasadniającą własne
            stanowisko.To najlepszy tekst, jaki czytałem na forumie.
            Gratuluję Marynacie!
            ps
            Portkami jednak nie trzęsę pomimo ,że tak fajnie pisać nie potrafię.
            • rolotomasi Re: To naprawdę jest 06.03.05, 03:05
              'To naprawdę ' już gdzieś pisałem>>
              - tzn.to, że kolejny piszący na foKra,po nicku z SOPOT,ma branie, a może 'tylko'
              kokietowanie, mniejsza - chwilowo - o merituma.
              już-Dajemy radę
              do tematu powrócimy w stosowniejszej porze, nie w nocy, tymczasem>> si ju
            • basia.basia To jest SUPER ! up, up, up 06.03.05, 12:14
              homosovieticus napisał:

              > Czytam i oczy przecieram ze zdumienia i nad treścią, i nad stylem.
              > Głownie nad treścią a dokładniej, nad argumentacją uzasadniającą własne
              > stanowisko.To najlepszy tekst, jaki czytałem na forumie.
              > Gratuluję Marynacie!

              A ja To bie, że się wzniosłeś ...:)
              • homosovieticus Zasłużył na ochwałę? tak, no to ją otzrymał. 06.03.05, 12:38
                basia.basia napisała:

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > Czytam i oczy przecieram ze zdumienia i nad treścią, i nad stylem.
                > > Głownie nad treścią a dokładniej, nad argumentacją uzasadniającą własne
                > > stanowisko.To najlepszy tekst, jaki czytałem na forumie.
                > > Gratuluję Marynacie!
                >
                > A ja To bie, że się wzniosłeś ...:)

                Z pustą głową, znacznie łatwiej się wznieść. :)
            • omamiony.wiedzmin Re: To naprawdę dobre jest 07.03.05, 01:47
              homosovieticus napisał:

              > Czytam i oczy przecieram ze zdumienia i nad treścią, i nad stylem.
              Ty stajesz się Marianie wielbicielem nowego stylu Marynata,ja wręcz odwrotnie.
              Dziwny jest ten swiat........
          • leszek.sopot marynaty slodko-kwasne 06.03.05, 20:38
            O co chodzi marynatowi?
            Najpierw byl post "co sie komu z czym kojarzy" (musialem sie go naszukac bo
            linku nie raczyl teraz dac), ktory byl poswiecony podsluchanej rozmowie
            Michnika z Urbanej. marynat najpewniej wie, ze slowa napisane w notce we Wprost
            sa prawdziwe, nie zdradza zadnych watpliwosci, ale zostawmy to, bo nie notka
            jest dla niego wazna. Wazne jest to, ze Michnik mial pod nosem wyrazic sie o
            kims per "gnojek" co od razu sprowadzilo marynata na manowce mysli o SB-eckich
            konfidentach i lustracji. Z dwoch slow wypowiedzianych przez Michnika dochodzi
            do oskarzycielskich pytan: "Czemu akurat w tej sprawie - obywatelskie prawo do
            informacji; - naturalna chęć zaspokojenia już rozbudzonej ciekawości;
            - i wolność słowa - jako fundament wolnych mediów, ale całej demokracji -
            akurat w p. Michniku wzbudzają aż taką niechęć, że z taka pogardą wypowiada się
            o kimś, kto się o nie upomina?".
            Hm, od slow "to gnojek" do wniosku, ze ktos w ten sposob opawiada sie
            przeciw "fundamentowi wolnych mediow" wydaje sie, ze nie sposob dojsc, ale
            marynat nie od tego by czegos takiego nie dokonac.
            Pozniej postawil pytanie, ktorym mnie zdumial: "Czy demokracja ma
            odzwierciedlac wole wiekszosci, czy interesy mniejszosci?". W nastepnym zdaniu
            wyjasnia, ze ta mniejszosc to jakas "samokreujaca sie elita" - "zarozumiala,
            przywykla do pouczania pospolstwa, do wypowiadania sie (i podpisywania
            kontraktow) "w imieniu"."
            Musiala go oburzyc moja odpoiwedz, bo napisalem, ze "Demokracja by nie zamienic
            sie w totalitaryzm musi szanowac prawa mniejszosci oraz prawa kazdej z osob".
            Przeciez demokracja polega na tym, ze nie mozna lamac praw czlowieka a tym
            bardziej zadnej z mniejszosci.
            Jednak nie o to mu chodzilo, nie pytal marynat bowiem o podstawowe zasady
            demokratyczne. Marynat pod ogolnie znane slowa podklada inna tresc. Uwaza
            bowiem, ze w Polsce rzadzi innego rodzaju mniejszosc. Ta, ktora przy OS miala
            sie dogadac, tak jak to ujmuje Giertych i Wasserman, ze SB dogadala sie z SB by
            ograbic Polske z majatku i sobie zabezpieczyc odpowiednie synekury.
            Marynatowi nie podoba sie takze, ze ja uwazam iz nie ma czegos takiego
            jak "samokreujaca sie elita. Powoluje sie przy tym na "ogolnie znanego"
            i "nieslychanie popularnego" Wilfredo Pareto, ktory w oparciu o swoje koncepcje
            socjologiczne i historiozoficzne stworzyl antydemokratyczna, arystokratyczna
            filozofie elit, której zasadniczym rdzeniem była teoria „krazenie elit”. Nie
            wiem zbytnio za co sie az tak ceni Prado, ktory "odkryl" m.in. to, ze duzo
            wiecej jest rodzin ubogich od rodzin zamoznych - to odkrycie nazwano "rozkladem
            Wilfredo Pareto". Coz, tego wloskiego naukowca bardzo cenil Mussolini, nic wiec
            dziwnego, ze cenia go dzis teraz ci, ktorzy opowiadaja sie za
            ogolnopolskim "czyszczeniem". Ech, rozne sa dokonania nauki... (swego czasu
            usmialem sie niezle, gdy przeczytalem w pracy naukowej jednej z pan profesor
            zajmujacej sie badaniem konsumpcji szerokie uzasadnienie wraz z odpowiednia
            statystyka, ze w rodzinach wielorodzinnych zjada sie w tygodniu wiecej jajek
            niz w gospodarstwach jednoosobowych). Nie chce ukrywac, ze w temacie prof.
            Pareto jestem ignorantem, ktory cos tam jeszcze pamieta, ale ochoty na to by do
            jego dziel wracac nie mam.
            Marynat wyznaje takze nowoczesne podejscie do problemu elit. Slowo to, ktore
            kiedys mialo bardzo konkretne i waskie znaczenie dla opisania inteligencji, z
            jednej strony jako grupy, wyrozniajacej sie swym wyksztalceniem, a wiec do
            polowy XX wieku stosunkowo elitarna; z drugiej zas - jako grupy cechujacej sie
            wyznawanym etosem. Fundamentem tego etosu byly idee wolnosciowe,
            niepodleglosciowe i demokratyczne. Korzenie tego etosu - to tradycje demokracji
            szlacheckiej.
            Rozumialem marynata, ze chodzi mu jednak o elity, ktore o czyms maja decydowac
            bo podpisuja w imieniu wiekszosci kontrakty - a wiec mial na mysli politykow.
            Te elity sobie sami wybieramy i mozemy wybrac sobie nowe. Z tej prostej prawdy
            sobie kpi bo wedlug niego kontrakt okraglego stolu "zatkal kanaly awansu".

            Chyba Marynacie cos przespales. Uklad OS pekl po wyborze Walesy na prezydenta i
            po wyborach parlamentarnych 1992 roku. Od tego momentu nieprzerwanie odbywa sie
            to, co nazywasz "procesem selekcji". Ciebie niestety upiory OS ciagle strasza.
            Nawet wiecej, nie tylko strasza, ale zrobily chyba tez pranie mozgu ze skutkiem
            ubocznym - przyznales, ze cos zaczelo ci zwisac. Wspolczuje tobie i zonie.

            Zastanawiasz sie jakim mandatem spolecznym miala strona spoleczna przy OS -
            pewnie pytasz powaznie, ja odbieram to jako kpine. Jak ktos przytomny moze
            przypuszczac, ze wowczas byly jakies warunki by odbyly sie po stronie
            spolecznej jakies wewnetrzne wybory, albo wogole, ze w 1989 r. mogly sie odbyc
            w pelni demokratyczne wybory... Odbyly sie one juz 3 lata pozniej. Moze wiec
            chocbys ograniczyl swoje spiskowe teorie do okresu 1989-92? Przeciez od 1992 r.
            mamy do czynienia z wolnym rynkiem takze w polityce. Zwolennicy teorii spisku
            moga do woli walczyc z naiwniakami wierzacymi w demokratyczne zasady.
            Pan Marynat "troche" nieladnie postepuje odmawiajac mi prawa do mojej wiedzy i
            moich pogladow na temat tego, o co ludzie strajkujacy w stoczni w 1980 r.
            walczyli. Marynat WIE, ze tak jak pisze nie bylo, bo to doradcy wmowili
            stoczniowcom co jest dobre a co zle, a w dodatku byli oni podstawieni,
            podkupieni i krecili na boku lody dla siebie - o tym Marynat WIE.
            To juz nie jest tylko WIEDZA, to jest dla Marynata ideologia. A ideologia ta
            zostala zbudowana na podstawie tekstow pani prof. Staniszkis, ktorej marynat
            byl uczniem a jest wyznawca. Stad tez zapewne ta jego tak daeko posunieta proba
            destrukcji mojej osoby na forum. Bardzo sie nameczyles marynacie:))
            Zal mi ciebie. Byc moze kiedys, za kilka lat sie przebudzisz i spojrzysz na to
            bez ideologicznego zabarwienia staniszkisowszczyzna.
            Dopusc do siebie mozliwosc, ze ludzie moga miec inna opinie od ciebie oraz inna
            hierarchie wartosci. Kpisz sobie z "roztkliwiania sie nad czlonkiem elity
            swiata artystycznego". Ja po prostu nie uwazam, ze bezkarnie mozna pozwalac na
            wdeptywanie ludzi w ziemie. Bardzo cenie do dzis Frasyniuka po tym jak
            zareagowal na skandaliczne zachowanie Walesy, ktory na obradach Komitetu
            Obywatelskiego wezwal Turowicza do publicznej spowiedzi. Takie emocjonalne
            reakcje kiedys nie byly obce wiekszosci ludzi z "S", jak widac dzis sa w
            zaniku.

            Podziwiam w tobie twa nieustanna milosc do pani profesor i wiare w to, ze w
            1989 roku moglo dojsc do odebrania wladzy komunistom tak by oni oraz ich agenci
            odsunieci zostali od wszystkiego, po prostu wyeliminowani z zycia politycznego,
            gospodarczego i spolecznego. Z jednoczesnym jakims cudownym sposobem na
            sprawiedliwy i rowny dostep do zwolnionych przez nich stanowisk (oj marynacie,
            i tak chetnych bylo wiecej niz miejsc). Jestem ciekawy, co dla ciebie bylo
            glownym bledem transformacji - czy wprowadzona jeszcze za Rakowskiego ustawa o
            dzialalnosci gospodarczej, wolny handel walutami, a moze cos w reformach
            Balcerowicza?
            Zycze panu tez bys przestal panie marynacie uprawiac negatywny, czarny "pijar"
            bo komus zabraknie cierpliwosci i mimo antykomunistycznych sentymentow zdrowo
            pana opier... A pyskatych tu nie brak. Radze po dobremu bo nie kazdy potrafi
            tolerowac "chorych na Magdalenke"
            Z wyrazami szacunku...
            • lvlarynat Re: marynaty słodko-kwaśne cum grano salis... 07.03.05, 04:52
              Wyższość człowieka nad wszelką inną żywiołą, jeśli jakaś wyższość jest, bierze
              się podobno z przeróżnych umiejętności naszych mózgów - w wersji standardowej
              m.in. z:

              - myślenia abstrakcyjnego;
              - poprzedzania czynności wykonywanych w świecie materialnym - planowaniem,
              modelowaniem i przewidywaniem skutków;
              - zastępowania wyniszczających konfliktów w obrębie wewnatrzplemiennym
              współdziałaniem i organizowaniem wspólnych przedsięwzięć;
              - myślenia twórczego, czyli o zakresie przekraczającym dotychczas zakreślone
              horyzonty..

              niektóre egzemplarze (w wersji bardziej wypasionej) mogą mieć (opcjonalnie)
              wyposażenie dodatkowe takie jak - dusz, zdolność odczuwania miłości bliźniego
              i potrzeby zmierzania ku dobru wyższemu niż proste zaspokojenie potrzeb
              egzystencjalnych...
              Gdyby nie to, definicję: "stworzenie dwunożne nieowłosione i nieopierzone" -
              wypełnialibyśmy w równym stopniu co oskubany drób i kangury .

              Otóż moja teza brzmi - naród polski, mimo 45 lat sprawowania władzy przez
              samozwańcze elity partyjne PPR i PZPR nie uległ głębokiej komunizacji, nie
              przyjął politycznej doktryny marksizmu-leninizmu, nie przyjął materialistycznej
              filozofii, nie uległ sowietyzacji, obronił swe tradycyjne wartości, zachował
              tradycyjny kształt polskiej rodziny, wiarę katolicką, język i wiele elementów
              kultury. Przetrwała lata komunistycznej presji silna struktura Kościoła,
              dominująca prywatna własność w rolnictwie, księgi hipoteczne w miastach,
              tęsknota za demokracją bez przymiotnika „socjalistyczna” i marzenie, zeby u nas
              kiedys było tak jak jest na Zachodzie.

              Masowy ruch "Solidarności" w latach 1980/81 pokazał, że naród polski nie tylko
              może stosunkowo łatwo strząsnąć z siebie pozostałości komunizmu, ale że - mimo
              komunistycznego otoczenia - jest przepojony wolą podjęcia tego ryzyka.
              Stan wojenny sparaliżował praktyczne możliwości kontrkomunistycznej sanacji,
              ale równocześnie spowodował nieodwracalny podział na "my - naród" i "oni -
              władza, komuna, okupanci". (Oczywiście kreślę ten obraz z ogromnym
              uproszczeniem, ale dla tak "zgrubnej" analizy nie jest konieczne wchodzenie w
              bardziej subtelne analizy struktur formalnych i nieformalnych, przyjętych
              wzorów zachowań i ich psychologicznych skutków).

              O ile, jak napisałem wyżej, naród polski nie przesiąkł głęboko komunizmem, był
              do niego nastawiony krytycznie i wrogo - o tyle warstwa zwana "inteligencją
              pracującą" - stanowiąca trzon aparatu PZPR i partyjek satelickich oraz
              reżymowych związków zawodowych i koncesjonowanych organizacji społecznych;
              trzon państwowej i gospodarczej administracji, bezpieki, kadry oficerskiej,
              oświaty, nauki i kultury - otóż ta "inteligencja" w większym stopniu
              utożsamiała się z komunistycznym państwem. Pamiętajmy, że ponad 3 miliony
              należało do PZPR, a ponad milion do reżymowych organizacji młodzieżowych.

              Otóż uważam, że to co w swoim czasie p. prof. Staniszkis określała
              jako "samoograniczającą się rewolucję" w istocie było „samoograniczaniem się”
              tylko " odgórnym ograniczaniem bezkompromisowo antykomunistycznych mas i
              wyłonionych przez te masy radykalnych działaczy przez nadmiernie nastawionych
              na kompromis z komuną rozmaitych doradców".

              Używając marksistowskiej frazeologii "proletariat nie miał wówczas do stracenia
              nic prócz kajdan" - zaś na skorych do kompromisów z wladzami "doradców"
              i "bezpartyjnych fachowców" czekały tysiące posad w ogromnie rozbudowanych
              strukturach biurokratycznych postkomunistycznego państwa.
              Nieraz – by wskoczyć w nowe buty - wystarczyło wyrzucić kompromitującą
              legitymację partyjną czy słuzbową, "zapomnieć" o tajnej współpracy
              ze "spółdzielnią ucho" a przy nadarzajacych się okazjach wygłosić kilka
              antykomunistycznych frazesów. W efekcie "nowe" patrzyło na naród głównie
              starymi twarzami i powielało techniki sprawowania władzy wypracowane przez
              poprzedni reżym.
              I tylko trzech rzeczy naprawdę się bało: weryfikacji, lustracji i
              dekomunizacji...

              Pytasz Leszku

              > O co chodzi marynatowi?

              O zrozumienie:

              - jak to się stało że plebejska, radykalnie antykomunistyczna
              rewolta "solidarnościowa" wyniosła na salony władzy tak bardzo umiarkowaną
              elitę (żyjącą w politycznej symbiozie z postkomunistami) realizującą swe cele -
              nieraz b. dalekie od aspiracji mas... Mas, które, jak sie okazało - po
              spełnieniu swej roli tarana dziejów przez swych wybrańców są
              nazywane "przypadkowym społeczeństwem", "motłochem" albo - gdy domagają się
              lustracji i dekomunizacji - "gnojami";

              - czemu do dziś taki "centrowo-demokratyczny" nurt okrągłostołowej opozycji nie
              potrafi wykoncypować programu wychodzącego poza jakiś wyidealizowany obraz
              socjalistycznego "welfare state" - egalitarnego, sprawiedliwego i dbającego o
              interes jednostek oraz "grup niszowych", kosztem głębokiego wku..enia
              większości narodu, która się wciąż czuje we własnym państwie lekceważona i
              wykpiwana jako niedojrzała do "szczęścia". Zarówno tego co ją już spotkało, jak
              także tego, które może jej sie jeszcze zwalić na głowę...

              - czemu przez 15 lat czołowe partie (może poza LPR) nie potrafiły sobie
              wychować i wykształcić kadry młodych, zawodowych polityków? Otóż, wedle moich
              obserwacji, wewnętrzne funkcjonowanie tych partii, rozstrzyganie sporów
              ideowych i programowych oraz rywalizacje personalne - nie odbiegają od dawnych
              standardów wewnątrz PZPR-owskich. I nie tyle chodzi mi tu o powszechne zasady
              uprawiania polityki - ile o ekskluzywność, brak przejrzystości procedur,
              zawziętość w zwalczaniu przeciwników oraz brak tolerancji dla "nie swoich",
              który to brak tolerancji z polityki przenoszony jest na wszystkie dziedziny
              życia.
              Jest swego rodzaju paradoksem, że mimo werbalnego i symbolicznego odrzucenia
              socjalizmu - w praktyce politycznej i działalności związkowej nie szuka się
              metod właściwych dla kapitalizmu tylko w sposób maniakalno-fiksacyjny powraca
              się do schematów wywołujących duchy zmarłej komuny. Strajkujący górnicy,
              hutnicy, kolejarze, pracownicy służby zdrowia domagają się furt „rozmów z
              ministrem”, z "delegacją rządową" i stosownym wicepremierem - oraz negocjacji,
              spisania porozumień i "gwarancji rządowych". Można odnieść wrażenie, ze te
              struktury niczego sie nie uczą i że mentalnie zastygły w realiach sprzed 15 -
              20 lat.
              Jak ten partyzant, który 15 lat po wojnie wciąż wysadzał tory, bo to umiał
              robić najlepiej i za to go w jego środowisku rówieśnicy zawsze szanowali.

              - czemu naczelni redaktorzy dwóch największych, opiniotwórczych gazet (GW i Rz)
              wyżej stawiają jakieś swoje układy i zobowiązania wobec elit władzy wyżej od
              wolności słowa i zobowiązania podstawowego - wobec czytelników? (Że wspomnę
              półroczne embargo GW na aferę Rywina, czy wywalenie z pracy w Rz. red.
              Wildsteina)?

              - czemu, gdy przed rokiem zadałem w którymś wątku na FK pytanie "jaki my
              właściwie mamy teraz ustrój społeczno-gospodarczo-polityczny w Polsce, to poza
              kilkoma żartami nikt nie umiał odpowiedzieć? Przecież to nie jest tajne. Po
              prostu nikomu sie nie chce wyjść myślą poza to co dziś w sejmie powiedział
              jakiś kutafon, albo inna cipcia na jakiejś "ważnej" konferencji.

              Otóż stawiam tezę, że przez zdławienie przez elitę naturalnych aspiracji do
              sprawiedliwości – zamiast rozwijać swą narodowa wspólnotę – oklaplismy i
              jesteśmy durnym, zbiurokratyzowanym, skorumpowanym zadupiem, w którym nikt
              niczego mądrego od wielu lat nie wymyślił. Nasza elita okazała sie dość cwana,
              żeby wykołować własny naród, ale jest za głupia w konfrontacji z elitami państw
              wyżej rozwinietych. A na dowód mogę użyć takiego argumentu, że gdy sie jeździ
              po innych krajach UE, to (jeśli się nie trafi jakaś katastrofa, kolejna wielka
              afera, albo nie wykryją u kogoś 11 promille alkoholu we krwi) w tamtejszych
              gazetach trudno znaleźć jakieś wiadomości z Polski.

              Dlatego tak mnie fascynuje obserwowan
              • lvlarynat Re: marynaty słodko-kwaśne cum grano salis... 07.03.05, 05:08
                Dlatego tak mnie fascynuje obserwowanie nowego paroksyzmu walki o ponowne
                wejscie do elity władzy "nowych starych post okrągłostołowych demokratycznych
                socjałów".

                Zamarzyło się staruszkom lepsze miejsce na trzepaku przy śmietniku na
                najbliższe cztery lata? A nie czas pozwolić na samodzielne działanie i wesprzeć
                polityczny awans młodzieży, bez starych kompleksów i narowów? Przypomnij sobie
                czasy NZS-owskie. Byłeś wtedy 25 lat młodszy i co? Byłeś gorszy? Potrzebna Ci
                była piętrowa struktura starych dziadygów nad głową? Angażował byś się na ful,
                gdyby twoja rolę ograniczonoe do "przynies podaj pozamiataj" i do "robienia
                frekwencji" na imprezach orgaizowanych dla zgredów? Weź się zastanów...

                Dzięki Leszku, że sie przynajmniej w części ustosunkowałeś merytorycznie do
                mojego postu o "rasskazach i skazkach", jest późno, więc, choć obiecuję, że
                wrócę do sprawy - to nie teraz. Idę w kimę.
                Pozdrawiam :)
                M.
              • sawa.com Re: marynaty słodko-kwaśne cum grano salis... 07.03.05, 08:23
                Bardzo interesujący wywód, któremu w tej chwili mogę poświęcić tylko odrobinę
                czasu (akurat wystarczy na ten post). Myslę, ze do tych rozważań wrócę bo i
                mnie one nurtują.
                teraz tylko krótko o kwestii:

                lvlarynat napisał:
                "Otóż moja teza brzmi - naród polski, mimo 45 lat sprawowania władzy przez
                > samozwańcze elity partyjne PPR i PZPR nie uległ głębokiej komunizacji, nie
                > przyjął politycznej doktryny marksizmu-leninizmu, nie przyjął
                materialistycznej
                >
                > filozofii, nie uległ sowietyzacji, obronił swe tradycyjne wartości, zachował
                > tradycyjny kształt polskiej rodziny, wiarę katolicką, język i wiele elementów
                > kultury. Przetrwała lata komunistycznej presji silna struktura Kościoła,
                > dominująca prywatna własność w rolnictwie, księgi hipoteczne w miastach,
                > tęsknota za demokracją bez przymiotnika „socjalistyczna” i marzenie
                > , zeby u nas
                > kiedys było tak jak jest na Zachodzie."

                Otóż uważam, że jest to twierdzenie nie do końca prawdziwe. Owszem zachował te
                wartości o których mówisz. Są one duchowe i materialne.
                Zachował je,ale kosztem głębokiej traumy!

                do tematu jeszcze wrócę, narazie pozdrawiam.
                >
              • homosovieticus Marynat pyta - Kuroń odpowiada 07.03.05, 11:10
                lvlarynat napisał:

                >> - jak to się stało że plebejska, radykalnie antykomunistyczna
                > rewolta "solidarnościowa" wyniosła na salony władzy tak bardzo umiarkowaną
                > elitę (żyjącą w politycznej symbiozie z postkomunistami) realizującą swe
                cele -
                >
                > nieraz b. dalekie od aspiracji mas... Mas, które, jak sie okazało - po
                > spełnieniu swej roli tarana dziejów przez swych wybrańców są
                > nazywane "przypadkowym społeczeństwem", "motłochem" albo - gdy domagają się
                > lustracji i dekomunizacji - "gnojami";

                "Zdradzie i oszustwu przywódzców" zawdzięczamy obecny układ.

                Dodać trzeba ,że "Solidarność" z roku 1980, drogą ewolucyjną( w miarę
                prowokacji władzy) stawała się antykomunistyczną. W początkowej fazie robotnicy
                upominali się o poprawę warunków materialnych i temu miały służyć postulowane
                Wolne Związki Zawodowe "SOLIDARNOŚĆ". Zapomniałeś Marynacie o "21 postulatach"?

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21119271
                • lvlarynat Homciu, mam nadzieje, że się mylisz... 07.03.05, 15:46
                  homosovieticus napisał:
                  > "Solidarność" z roku 1980, drogą ewolucyjną( w miarę
                  > prowokacji władzy) stawała się antykomunistyczną. W początkowej fazie
                  robotnicy
                  > upominali się o poprawę warunków materialnych i temu miały służyć postulowane
                  > Wolne Związki Zawodowe "SOLIDARNOŚĆ". Zapomniałeś Marynacie o "21
                  postulatach"?

                  Homciu, albo uczylismy się polskiego z innych elementarzy (ja z Falskiego),
                  albo - na dalszych etapach edukacji czerpaliśmy umiejetność rozumienia zdarzeń
                  historycznych i towarzyszacej im retoryki, albo Cię w sprawach tradycji
                  polskiej walki z komunizmem pamięć zawodzi.
                  Pozwól zatem, że przypomnę siedem pierwszych postulatów, których ziszczenie
                  byłoby równoznaczne z uprzejmym zastosowaniem się przez komunistów do sugestii,
                  żeby się razem ze swym ustrojem dobrowolnie położyli do grobu i sami w nim
                  zakopali:

                  1)Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych
                  wynikających z ratyfikowanych przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej
                  Organizacji Pracy, dotyczących wolności związków zawodowych.

                  2)Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom
                  wspomagającym.

                  3)Przestrzegać zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku,
                  publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz
                  udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.

                  4)Przywrócić do poprzednich praw:

                  a.ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 r. studentów wydalonych
                  z uczelni za przekonania,

                  b.zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana
                  Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego),

                  c.znieść represje za przekonania.

                  5)Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu Międzyzakładowego
                  Komitetu Strajkowego oraz publikować jego żądania.

                  6)Podać realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji
                  kryzysowej poprzez:

                  a.podanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-
                  gospodarczej,

                  b.umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w
                  dyskusji nad programem reform.

                  7)Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za
                  okres strajku – jak za urlop wypoczynkowy, z funduszu CRZZ.

                  A był jeszcze postulat 12, o którym całkiem juz zapomnieli dzisiejszy
                  przeciwnicy lustracji i dekomunizacji (żeby było zabawniej - powołujący się
                  na "solidarnościowy" rodowód). Albo udają sklerozę... :

                  12) Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie
                  przynależności partyjnej oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego...

                  Ale to jest tylko, w nerwach i nieporadnie sporządzony zapis werbalny stanu
                  ducha i umysłów ludzi, którzy mieli przecież w pamięci zarówno płonący w 1970
                  roku gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR jak otwarty na partyjny rozkaz ogień do
                  robotników z czołgowych dział i karabinów maszynowych oraz broni
                  strzeleckiej...

                  Tak jak w Poznaniu, w Radomiu - stanęli bezbronni przeciwko wrogiemu
                  komunistycznemu państwu. Musieli być bardzo zdeterminowani. Kraj wstrzymał
                  oddech... a kiedy sie okazało, że tym razem komuchy wymiękły - lawina
                  obywatelskiego nieposłuszeństwa rozlała sie po kraju. Myślę, ze w pierwszej
                  fazie owym tsunami zaskoczone i nieprzygotowane organizacyjnie były nie tylko
                  młoty z komitetów partyjnych w terenie, ale i wyszkoleni oficerowie bezpieki...
                  Rychło kazało się, że opozycja też nie ma pojęcia co z tym fantem zrobić.
                  Myślę, że - zaczerpniety z Gombrowicza - pomysł aby tego niebezpiecznego
                  l`embarras de richesse pozbyć się przez "upupienie" był kanwą owego
                  historycznego aliansu, dzięki któremu udało się polską antykomunistyczną
                  rewolucję oczyścić z "ekstremy" i zrobić z niej muzealny eksponat,
                  tak "poprawny politycznie", że się nadał do wpisania na Światową Listę
                  Dziedzictwa Kulturowego UNESCO pt. „Pamięć Świata”.

                  Pamietasz? Kiedyś sobie dworowałeś, gdy napisałem, że to, czym się zajmują te
                  cząstkowe komisje śledcze powinien przejąć wymiar sprawiedliwości, że - być
                  może - trzeba by znowelizować ustawowy zakres uprawnień prokuratorskich
                  Rzecznika Interesu Publicznego i IPN-u. Natomiast parlament powinien powołać
                  komisję d/s badania działlnosci antypolskiej...
                  A mnie sie, cholera, ta myśl uczepiła...
                  • homosovieticus Znowu zaczynasz 07.03.05, 16:42
                    To co napisałem znajduje potwierdzenie w dokumentach IPN-u.Powtarzam raz
                    jeszcze ani strajk w stoczni ,ani porozumienia gdańskie, ani szczecińskie, ani
                    jastrzmbskie, ani rolników indywidualnych nie miały
                    charakteru "antykomunistycznego" bo nie mogły takiego mieć, ponieważ w Polsce
                    jak i w innych "demoludach" realizowano (wg Leninizmu- Stalinizmu) dopiero fazę
                    socjalizmu.W Polsce się o komuniżmie nie mówiło w tamtych czsach.Przeczytaj
                    przmówienie Jaruzea o wprowadzeniu stanu wojennego, w którym to przemówieniu,
                    mówi o konieczności obrony SOCJALIZMU lub przemówienie z 4XI 1987 wygłoszone na
                    naradzie przedstawicieki partii i ruchów.Tylko Breżniew ogłosił ,że w ZSRR
                    skończono fazę budowy socjalizmu i tzw. Kraj Rad, wszedł na drogę budowy
                    KOMUNIZMU.
                    Tu masz wszystkie postulaty i urywki z przemówień głównych uczestników tamtych
                    wydarzeń:
                    polskaludowa.com/biografie/Jaruzelski.htm
                    polskaludowa.com/opozycja/dokumentacja/21_postulatow.htm
                    • homosovieticus Nie ma odwrotu od socjalizmu! JW o wpr.Stanu W. 07.03.05, 17:27
                      znowu muszem Cię nazwać głupkiem z lekkim piórem w ręku:(

                      (...)Obywatelki i obywatele!
                      Tak, jak nie ma odwrotu od socjalizmu, tak nie ma powrotu do błędnych metod i
                      praktyk sprzed sierpnia 1980 r. Podjęte dziś kroki służą zachowaniu
                      podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy. Wszystkie doniosłe reformy będą
                      kontynuowane w warunkach ładu, rzeczowej dyskusji i dyscypliny. Odnosi się to
                      również do reformy gospodarczej. Nie chcę składać obietnic. Przed nami trudny
                      okres. Po to, aby jutro mogło być lepiej, dziś trzeba uznać twarde realia,
                      zrozumieć konieczność wyrzeczeń. Jedno chciałbym osiągnąć — spokój. Jest to
                      podstawowy warunek, od którego zacząć się powinna lepsza przyszłość. Jesteśmy
                      krajem suwerennym. Z tego kryzysu musimy więc wyjść o własnych siłach. Własnymi
                      rękami musimy odsunąć zagrożenie. Historia nie przebaczyłaby obecnemu pokoleniu
                      zaprzepaszczenia tej szansy. Musimy położyć kres dalszej degradacji, jakiej
                      ulega międzynarodowa pozycja naszego państwa. 36-milionówy kraj w sercu Europy
                      nie może pozostawać w nieskończoność w upokarzającej roli petenta. Nie wolno
                      nam nie dostrzegać, że znów odżywają szydercze opinie o „Rzeczypospolitej, co
                      nierządem stoi". Trzeba uczynić wszystko, by opinie takie trafiły do lamusa
                      historii. W tym trudnym momencie zwracam się do naszych socjalistycznych
                      sojuszników i przyjaciół. Wielce sobie cenimy ich zaufanie oraz stałą pomoc.
                      Sojusz polsko-radziecki jest i pozostanie kamieniem węgielnym polskiej racji
                      stanu, gwarancją nienaruszalności naszych granic. Polska jest i będzie trwałym
                      ogniwem Układu Warszawskiego, niezawodnym członkiem socjalistycznej wspólnoty
                      narodów. Zwracam się również do naszych partnerów w innych krajach, z którymi
                      pragniemy rozwijać dobre, przyjazne stosunki.

                      Zwracam się do całej opinii światowej. Apelujemy o zrozumienie dla wyjątkowych
                      warunków, jakie w Polsce powstały, dla nadzwyczajnych środków, jakie okazały
                      się konieczne. Nasze działania nie zagrażają nikomu. Mają jeden cel: usunięcie
                      zagrożeń wewnętrznych, a tym samym zapobieżenie niebezpieczeństwu dla pokoju i
                      współpracy międzynarodowej. Zamierzamy dotrzymywać zawartych umów i porozumień.
                      Pragniemy, aby słowo „Polska" budziło zawsze szacunek, sympatię w Europie i w
                      świecie.

                      Polki i Polacy! Bracia i siostry!
                      Zwracam się do Was wszystkich jako żołnierz, który pamięta dobrze okrucieństwo
                      wojny. Niechaj w ' tym umęczonym kraju, który zaznał już tyle klęsk, tyle
                      cierpień, nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi. Powstrzymajmy wspólnym
                      wysiłkiem widmo wojny domowej. Nie wznośmy barykad tam, gdzie jest potrzebny
                      most.
                      (...)
                      całość przemówienia Gednerała Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego:
                      www.geocities.com/wojciech_jaruzelski/proklamacja.html
                      • lvlarynat Homo, nie cytuj jakichś łobuzów, tylko pomyśl 08.03.05, 01:29
                        Jedyna "mądrość", jaką w powyższym poscie homoś napisał swoimi słowami to:

                        > znowu muszem Cię nazwać głupkiem z lekkim piórem w ręku:(

                        Cóż, skoro piszesz, że MUSISZ, to zapewne tak jest. Ale ciekawe czemu "musisz"?
                        Czy ktoś Ci każe? Taką masz robotę? Ktoś Ci daje papu i kieszonkowe za to, że
                        wcinasz się bezceremonialnie w wymianę poglądów miedzy p. Leszkiem a mną?
                        Akurat ani ja, ani on (jak się zdążyłem zorientować) za Tobą, homosiu nie
                        przepadamy. Więc się wtranżalasz taki nieproszony i co? Najpierw czepiasz się
                        słów i coś tam przynudzasz, a ponieważ słabo kumasz o czym rozmawiamy -
                        zaczynasz wklejać metry jakichś tapet... Po jaka cholerę to robisz? Płacą Ci od
                        wiersza postu, bez względu na treść wyklejanek? Jeszcze dało się zrozumieć, gdy
                        tym sposobem propagowałeś na metry poglądy o. Bocheńskiego. Ramoty, ale ładnie
                        napisane i mające swą niszę w historii scholastyki politycznej... Ale, ze
                        zabrałeś się za upowszechnianie socrealistycznego bajkopisarstwa mjra
                        Gornickiego pisujacego pod pseudonimem literackim Wojciech Jaruzelski???
                        Zmieniłes front? Na znak protestu przeciw dupokratom zapisałeś się do
                        KP "Proletariat"? Czy, po prostu, do reszty Ci odbiło?
                  • sawa.com Nie wcinam sie w dyskusję 08.03.05, 07:21
                    Bo chyba jej nie rozumiem. (prowadzona jest już na puentach przy muzyce
                    Czajkowskiego).
                    Mowa tu była bodajże Marynata o tym co udało sie ocalić mimo 45 lat bolszewizmu.

                    Ja stwierdziłam, że jest to nie do końca prawda. Bo wprawdzie ocalilismy te
                    wartości ale wyszliśmy z tego jako naród bardzo okaleczeni.

                    Własciwie to ocalenie było mozliwe dzięki chłopom. Polskim chłopom, którzy taki
                    śmiech wzbudzają na salonach warszawki, myslę, ze i krakówka.
                    To chłop broniąc swojego gospodarstwa, sprzeciwiając sie kolektywizacji, bronił
                    prywatnej własności.

                    Proszę zauważcie, że Polska po II wojnie została bez elit.
                    Nasze elity intelektualne i polityczne zostały rozstrzelane w Katyniu,
                    Kozielsku i innych miejscach zbrodni NKWD. Wywiezione z takich ośrodków kultury
                    i mysli polskiej jak Wilno i Lwów do gułagów na głód i zatracenie.
                    Niemcy dzielnie sekundowali w tym ścinaniu GLOWY narodowi polskiemu,
                    rozstrzeliwując profesorów lwowskich i krakowskich uczelni. I dramat
                    największy. Powstanie Warszawskie. śmierć młodej inteligencji.

                    To jest ta trauma polska. Pamięć tamtych koszmarów.

                    W takim stanie jako naród wchodziliśmy w sowietyzację. Zostały dwie dominujące
                    warstwy społeczne:
                    lumpenproletariusze pełne sprytu i cwaniackiego wigoru i chlopstwo, ponure,
                    religijne ale dumne. Takie "chlop żywemu nie przepuści".

                    Myślę, że dopiero po uświadomieniu sobie właśnie tego o czym napisałam bardzo
                    ogólnikowo możemy porozmawiać o teraźniejszości.

              • leszek.sopot marynaty słodko-kwaśne cum grano salis + pieprz 08.03.05, 00:57
                Kiepsko sie czuje i moze nie powinienem zasiadac do pisania. Jednak choc kilka
                slow napisze.
                Nie bylo tak, ze przeciwko 4 milionom czlonkom partii i jej przybudowek
                opowiadal sie caly narod. Wielu sie temu systemowi poddalo bez oporu i
                korzystalo z roznych okazji jakie otwieral im ten system. Ten system korumpowal
                slabszych i biedniejszych, ktorzy bez pomocy panstwa nic by nie znaczyli. Byli
                zabici w Poznaniu ale juz w pazdzierniku ogromne tlumy przyszly oklaskiwac i
                wiwatowac na czesc nastepnego pierwszego sekretarza. Byl grudzien 70 a juz
                miesiac pozniej wielu w calym kraju z nadzieja przyjelo historyczne slowa, w
                ktorych to szef morderczego aparatu zwrocil sie o pomoc do robotnikow.
                Ludzie w swojej masie przyjmowali sytuacje w PRL jako cos nieuchronnego i
                nieusuwalnego i dlatego starali sie ten stan zaakceptowac, pogodzic sie z tym
                albo popadali w apatie. Wielu nauczylo sie szybko jak kombinowac - w tamtym
                systemie czuli sie jak ryba w wodzie. Dopiero pojawienie sie opozycji, ktora
                nie kryla swych nazwisk, ktora oglaszala swoje teksty w Wolnej Europie,
                sprawilo, ze zaczela kruszyc sie skorupa zniechecenia, pogodzenia i apatii.
                Ludziom pokazano, ze mozna dzialac przeciw wladzy z podniesiona przylbica.
                Ciosem dla PRL byl wybor Papieza a dobila go "S" - ale bym zapytal, czego
                ludzie w PRL nie znosili, co chcieli zmienic? Wolnosci slowa, stowarzyszania
                sie, podrozowania za granice oraz po cichu - wyrzucenia ruskich wojsk i
                przywrocenia orzelka z korona - to wszystko wygrali. Z tym, ze to wszystko malo
                mialo zwiazek z ich realnym zyciem. Nikt z robotnikow nie postulowal tego
                wszystkiego z czego dzisiaj sa niezadowoleni... Tzw. klasa robotnicza nie
                opowiadala sie przeciez przeciw teoretycznym zasadom tzw. realnego socjalizmu w
                sferze wlasnosci srodkow produkcji, ziemi, kamienic itd. Nie pamietam by
                gdziekolwiek takie postulaty padaly.
                Ludzie pewnie marzyli, ze ekonomia realnego socjalizmu bez aparatu partyjnego
                stanie sie efektywna... Stad tak wielkie rozczarowanie po 1990 roku. Dzis
                dlatego taki poklask zdobywaja teorie spiskowej teorii transformacji i tzw.
                rozgrabienia majatku narodowego. Tak jakby ludzie nie wiedzieli, ze na calym
                swiecie wsolny rynek polega na kantach, marketingu, grze interesow,
                wykorzystywaniu ukladow i wykorzystywaniu ludzkiej pracy oraz naiwnosci, a cale
                gadanie o uczciwosci kapitalistow to frazesy i dlatego tak wielka wage w
                krajach wolnego rynku ma sadownictwo.
                Ludzie pamietajac czasy PRL pamietaja zla wladze - to jej nienawidzili i ja
                obwiniali za braki w sklepach i podle zycie. Ludzie chcieli - widzac idiotyczne
                decyzje partyjnych notabli - wziasc sprawy w swoje rece, a tu raptem dostali po
                lapach. Okazalo sie, ze o niczym nie decyduja, ze decyduja za nich jakies
                ekonomiczne wskazniki rentownosci, kursy walut i jakas niepojeta
                konkurencyjnosc.

                Tak sobie mysle, ze twoja teza jest zupelnie bledna. Wyraziles to tak: "Otóż
                uważam, że to co w swoim czasie p. prof. Staniszkis określała
                jako "samoograniczającą się rewolucję" w istocie było „samoograniczaniem się”
                tylko "odgórnym ograniczaniem bezkompromisowo antykomunistycznych mas i
                wyłonionych przez te masy radykalnych działaczy przez nadmiernie nastawionych
                na kompromis z komuną rozmaitych doradców"."
                Ja postawil bym wrecz teze odwrotna. To te masy odwracaly sie od radykalnych
                KOR-owcow i po to, by nie zadrazniac sytuacji Jan Jozef Lipski oglosil na
                zjezdzie "S" komunikat o rozwiazaniu KOR. Radykalni dzialacze przez masy
                czlonkowski "S" nie byli tolerowani. Zreszta trzeba by dla potrzeb dyskusji
                zdefiniowac co dla kazdego z nas znaczylo "radykal", bo propaganda peerelowska
                gebe radykalow przyklejala nie zawsze radykalom. Jeszcze by trzeba sobie
                przypomniec czego ci radykalni dzialacze sie wowczas domagali i w czym ta
                radykalnosc sie przejawiala - na pewno nie wolnego rynku i prywatyzacji
                (najczescie czegos wrecz odwrotnego).
                Na marginesie - jakbys siegna do wystapien prymasa Glempa, to bys na niego mogl
                wskazac, ze byl najwiekszym hamulcowym "radykalow".
                Twoje pytanie wraz z zawarta w nim teza jest niecelne, pytasz: "- jak to się
                stało że plebejska, radykalnie antykomunistyczna rewolta "solidarnościowa"
                wyniosła na salony władzy tak bardzo umiarkowaną elitę (żyjącą w politycznej
                symbiozie z postkomunistami) realizującą swe cele"
                Ta plebejska rewolucja nie byla radykalnie antykomunistyczna (pomijam moze KPN
                i NZS) - byla skierowana przeciwko wladzy, ale juz nie do konca przeciw
                systemowi. Natomiast ta "umiarkowana elita" odpowiadala masom, hasla radykalne
                pociagaly bardzo nielicznych - przynajmniej w Gdansku. A moze i pociagaly, ale
                tymi radykalami byli oni prywatnie w swoim mieszkaniu. W Trojmiescie wszyscy
                bardzo pamietali papieska pielgrzymke z 1987 roku i slowa Papieza - zadni
                radykalowie nie mieli szans.
                Pytanie o niedemokratyczny charakter polskich partii polityczny mozesz kierowac
                bezposrednio do tych partii. Partie w Polsce maja charakter wodzowski i
                partyjni liderzy cieszacy sie bardzo duzym autorytetem nie cierpia
                wewnatrzpartyjnej konkurencji. Jedna partia sie z tego schematu wylamuje - to
                UW, gdzie jest zbyt wielu wybitnych ludzi by ktorys z nich mogl zdominowac
                pozostalych, ale w zwiazku z tym jest inny problem. Sa tak znani, ze ci
                nieznani nie moga sie przebic. Zreszta sa znani nie na skutek jakiegos spisku
                agentow bezpieki czy TW, ale dlatego, ze to po prostu swietni ludzie.
                Troche sie usmiechnalem, na pytanie dlaczego nikt nie podjal dyskusji po twoim
                poscie sprzed roku. No bo kogo tu na forum interesuja powazne tematy, a moze tu
                po prostu nie ma warunkow na taka rozmowe? Kilka razy udawalo nam sie zaczac
                taka dyskusje, ale zawsze jakies homopodobne istoty sie wtracaly i robily
                burdel. Polacy sa od tego specjalistami.

                pozdrawiam
        • komcic Co to jest "samokreujaca sie elita"? 06.03.05, 03:04
          Elity nie ma przeciez bez tych, ktorzy by ja za elite uwazali. Glupie pytanie
          bo jest w nim zalozenie, ze ja siebie tez moge na elite wyreowac.
          Byl niedawno bardzo dobry program w TV podczas ktorego tez dyskutowano o
          elitach. Bardzo dobrze o tym mowil tam Andrzej Zulawski, ktory stwierdzil, ze
          elite polityczna to sobie spoleczenstwo samo wybiera a elit artystyczna czy tez
          inteligencka to po prostu kwesia mody. Natomiast elita gospodarcza to kwestia
          pieniadza...
          • lvlarynat Re: Co to jest "samokreujaca sie elita"? 06.03.05, 04:25
            W każdej dziedzinie, w której ludzie rywalizują miedzy sobą sa tacy, ktorzy
            osiągają większe sukcesy od innych. Tak samo cechy fizyczne ludzi, ich talenty,
            IQ, pracowitość itp - rozłożone są nierówno. Jeśli uszeregujemy ludzi wedle
            miejsc zajmowanych na skali - możemy przyjąć, że górne 5, 10 lub 15 procent -
            to elita. W przecietnej 30 osobowej klasie szkolnej - zazwyczaj od 3 do 5
            uczniów wyraźnie wybija się ponad pozostałych. Podobnie jest w sporcie, w
            osiągnieciach zawodowych. Rozpoznawanie i pozyskiwanie elit - jest podstawą
            polityki stypendialnej, specjalne agencje zajmujace się headhuntingiem - sa
            podporą polityki zatrudnienia na stanowiska kierownicze w powaznych firmach...

            By zostać politykiem i osiagnąć sukces - trzeba mieć nie tylko wiedzę
            (społeczną, ekonomiczną, prawniczą itp), budzącą zaufanie prezencję, talenty
            organizatorskie, charyzmę - ale też kontakty, znajomości, powiazania
            środowiskowe i rodzinne...

            komcic napisał:
            > Byl niedawno bardzo dobry program w TV podczas ktorego tez dyskutowano o
            > elitach. Bardzo dobrze o tym mowil tam Andrzej Zulawski,
            > ktory stwierdzil, ze elite polityczna to sobie spoleczenstwo samo
            > wybiera...

            Tak jest w społeczeństwach demokratycznych, że władzę wybiera się spośród
            szeroko rozumianej elity politycznej wedle partyjnych kryteriów programowych
            oraz osobistego prestiżu wiazanego z osobą polityków...
            Ale do elity politycznej zaliczają sie równieć przywódcze kręgi ugrupowań
            opozycyjnych (mogace tworzyc tzw. "gabinet cieni"), a także liderzy partii,
            które nie weszły do parlamentu, organizacji społecznych, stowarzyszeń, zwiazków
            zawodowych, znani publicyści, eksperci z wyższych uczelni oraz instytutów
            zajmujacych sie studiami międzynarodowymi, politycznymi i ekonomicznymi...
            lobbyści, wielcy biznesmeni, funkcjonariusze wywiadu itp

            Ale wciąż żywe są przykłady zawłaszczania władzy przez hunty i dyktatorów
            wojskowych, skrajnych fanatyków politycznych, przez ugrupowania religijne, czy
            ugrupowania partyzancko - terrorystyczne...

            Bywa tak - że bardzo agresywne mniejszościowe ugrupowanie polityczne,
            posługujac sie demagogią i terrorem ubezwłasnowolni umiarkowaną, demokratyczną
            wiekszość i przechwyci władzę. Tak na przykład w 1917 roku w Rosji leninowcy
            (ktorzy nazwali sie "bolszewikami", choć stanowili mniejszość) obalili legalny
            rząd i przejęli władzę - ustanawiajac totalitarną, komunistyczną dyktaturę i
            przez kilkadziesiat lat nie tylko utrzymując się terrorem przy władzy - ale
            narzucajac społeczeństwu swój system wartości (a właściwie - antywartości).
            Partia komunistyczna, a zwłaszcza jej centralne kierownictwo - przez kilka
            pokoleń stanowiła własnie taką "samokreujacą sie elitę" - skazujac na śmierć
            lub wieloletni pobyt w wiezieniu lub łagrze - kazdego, kto się osmielił
            kwestionować jej "przewodnią i kierowniczą rolę". Podobną funkcję - tyle, że z
            sowieckiego nadania, spełniały partie komunistyczne w innych krajach bloku
            sowieckiego. Swoistymi "samokreujacymi się elitami" tyle, ze a'rebour stawały
            się przesladowane ugrupowania opozycyjne - zyskując równoczesnie pozycję "elit
            prestiżu" czy "elit społecznego zaufania". Odsłonięcie skali infiltracji tych
            srodowisk przez agenturę komunistycznych służb specjalnych - stawia pod znakiem
            zapytania autentyzm tych elit i uzasadnia pytanie o ich rzeczywistych kreatorów
            i animatorów...


            > ...a elita artystyczna czy tez inteligencka to po prostu kwesia mody.
            > Natomiast elita gospodarcza to kwestia pieniadza...



            Bywa jednak, że
            • homosovieticus O elicie na poważnie i nie tylko o elicie 06.03.05, 10:33
              Elity, Elity ELITY, ELITY
              homosovieticus
              Data: 28.02.2004 18:43

              Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
              społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności
              twórczych, charakteru itd. W TYM ZNACZENIU ELITA JEST PRZECIWIEŃSTWEM LUDU.
              Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do Elity jest przekonanie ,że
              jest ona NIEPOTRZEBNA albo nawet szkodliwa dla społeczeństwa, że więc należy
              wszelka Elitę niszczyć i nie dopuszczać do jej tworzenia, taką politykę
              kulturalną prowadziła w Polsce PZPR.
              W Stanach Zjednoczonych natomiast, w wielu szkołach nie wolno dawać uczniom
              złych stopni przy egzaminach, aby "nie dawać przywilejó"” zdolniejszym uczniom.
              Zwolennicy tego zabobonu mówili też zwykle jak elita wyzyskuje lud. Uleganie
              temu zabobonowi pociąga za sobą groźne skutki dla społeczeństwa. Jest tak
              dlatego , że dobrobyt, postęp a nieraz i samo życie społeczne zależy od tego
              czy potrafiło ono wytworzyć dobrą ,autentyczną elitę. Rozejrzyjmy się dookoła
              i już wiemy czy mamy autentyczną elitę np. w polityce.
              Społeczeństwo bez elity skazane jest na skostnienie i rychłą śmierć.
              Główną przyczyną powstania tego zabobonu jest zazdrość oraz uważanie za
              elitę ludzi wyróżniających się wyłącznie pochodzeniem od rodziców bogatych
              albo wpływowych, a więc należących do arystokracji albo do „nomenklatury”
              urzędniczej.
              Kasty te nie maja nic wspólnego wspólnego z autentyczna elitą . Ich istnienie
              i ich pretensje do wyższości są odczuwane przez innych jako niesprawiedliwość-
              stad rodzi się niechęć do każdej nawet autentycznej elity.
              Z elitą wiąże się również zabobonne mniemanie ,że członkowie elity nie powinni
              być lepiej opłacani niż inni. Poprawna , korzystna społecznie postawa jest
              odwrotnością tego zabobonu.
              Jak sądzicie kto i dlaczego w latach powojennych rozpowszechniał ten zabobon
              pod różnymi postaciami?


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11058048&a=11060882
              • rolotomasi o.Maryjanie HomoSobie.zTacy - wracaj do pracy 06.03.05, 21:15
                GW,cyt: 'Policja złapała mordercę 74-latki z Gdyni
                miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2586149.html
                Zabójca - dobry znajomy staruszki - obciął kobiecie dwa palce, pociął ją nożem
                i zakatował tasakiem.

                Policjanci przez prawie dwa miesiące szukali sprawcy makabrycznej zbrodni.
                Wreszcie, dzięki specjalistycznym badaniom kodu DNA, udało im się ustalić, kim
                jest morderca. Okazało się, że Bogusławę K. zabił 27-letni Adam S. z Gdyni.
                Oprawca i ofiara znali się od kilku lat. Kobieta bardzo lubiła Adama. On od
                czasu do czasu odwiedzał ją w mieszkaniu na Płycie Redłowskiej. Wdzięczna
                staruszka założyła mu książeczkę mieszkaniową i regularnie, co miesiąc,
                wpłacała niewielkie sumy pieniędzy.
                Gdy w styczniowy wieczór mężczyzna przyszedł do swojej znajomej, był "po
                kieliszku". Jak zwykle, rozmawiali o bieżących sprawach, poszukiwaniu pracy.
                Kiedy staruszka zaproponowała kolację, S. bez przyczyny wpadł w szał i zaczął
                demolować mieszkanie. Chwycił tasak do mięsa i zaczął okładać nim ofiarę.
                Kobieta starała się bronić, bo miała odrąbane dwa palce i pokaleczone ręce.

                Oprawca zadał jej kilkanaście ciosów tasakiem i kilka razy pchnął ją nożem'

                Okolice działalności o.Maryjana zaczynają ~przodować~ w Kraju, w makabrach, ale,
                a ten tu za speca od elyt próbuje uchodzić.
                już-Dajemy radę
            • komcic kto najwiekszy ten elita... 06.03.05, 11:35
              Zalozyl pan, ze elita powstaje automatycznie jak grzyby po deszczu i te, ktore
              wyrosna najbardziej sa elita grzybow. Nie dostrzegl pan, ze by najwieksze
              grzyby mogly uchodzic za elite inne grzyby musialyby tak wlasnie uwarzac. Ja
              natomiast mysle, ze jest to zalezne od tego czy inne grzyby maja takie
              zapotrzebowanie by kogos z siebie wyrozniac, a jesliby juz to dlaczego akurat
              za wzrost? Moga one np. cenic takie grzyby, ktore rosna blisko siebie, albo np.
              maja najwiecej kropek.
              Moim zdaniem w jednym ma pan racje. Wielu ludzi ma inteligencje na poziomie
              grzybow i glosuje na tak samo inteligentnych ludzi jak oni. Nie lubia tych,
              ktorzy sie wyrozniaja. Jesli ktos wyrasta ponad ich poziom staje sie dla nich
              wrogiem. Byc moze oni, tak jak i pan, kieruja sie przy ocenie wzrostem lub
              liczba kropek.
    • major.dudek teczka pani Staniszkis jest czysta ,odwalta się ! 05.03.05, 21:17
      • kunce Prof. Sitek zmusił Staniszkis do przyznania się... 05.03.05, 22:08
        ... w dzisiejszej telewizyjnej 3 (bilans tygodnia czy jakos tak nazywa sie
        program), iż nie wygłasza ona swoich opinii jako naukowiec, ale jako ideolog
        partyjny.
        Przyciśnieta do muru przyznała, iż to, co mówi (napastliwa krytyka UW i Belki)
        nie jest analizą socjologa, ale wyrazem sympatii politycznych "osoby prywatnej
        Jadwigi Staniszkis".
        • ghooost Ufff! Co było do okazania... 05.03.05, 22:27
          Pani profesor tak podpiera się socjologią, jak Radyjo - religią...
          • holota_gardlujaca_w_internecie Re: Ufff! Co było do okazania... 05.03.05, 22:38
            ghooost napisał:

            > Pani profesor tak podpiera się socjologią, jak Radyjo - religią...

            Duch z krainy GW przemowil. Opowiedz o swoich osiagnieciach naukowych!
            I przestan tu znowu nadawac o swoich kolegach z drugiej frakcji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka